Dodaj do ulubionych

monitoring - nic nie rozumiem

09.06.08, 13:24
jestem w trakcie leczenia hormonalnego, wplywajacego na problemy z
owu i, poniewaz moj lekarz jest na urlopie, monitoring przeprowadzal
dosc przypadkowy gin. pecherzyk dosc ladnie rosl i w 16 dc osiagnal
rozmiar 21 mm, wtedy przestal rosnac. w 17 dc byl nadal napiety, ale
ani on ani endometrium juz nie rosly. lekarz robiacy monitoring
powiedzial, ze pecherzyk juz nie peknie i nie widzial sensu robienia
kolejnego usg. w 18 dc mialam ostry bol w okolicach aktywnego
jajnika, przypominajacy owulacyjny, ale byc moze to poprostu moja
psychika plata mi fligle sad nie wiem co teraz o tym sadzic.
czy jest sens isc na kolejne usg, zeby zobaczyc czy pecherzyk jednak
pekl czy zrobila sie torbiel? a moze zrobic jutro badanie
progesteronu? dzis jestem w 19 dc. podpowiedzcie prosze.


Obserwuj wątek
    • martucha90 Re: monitoring - nic nie rozumiem 09.06.08, 13:48
      Moim zdaniem większy sens jest w pójściu na monitoring niż gdybaniu,
      co mogło zajść. Nie rozumiem tych lekarzy... Idź, namów, zapłać, nie
      daj się zbyć - taka jest moja rada wink
      Progesteron jeśli pęcherzyk pękł, to mniej więcej 7 dni po tym
      pęknięciu, więc raczej jeszcze nie jutro.
      • halinka1001 Re: monitoring - nic nie rozumiem 09.06.08, 14:12
        masz racje we wszystkim co mowisz, ale wiesz, ja mam takie
        doswiadczenia z lekarzami, ze rece opadaja. najpierw lekarze mnie
        zbywali jak mowilam, ze nie moge zajsc w ciaze, potem jeden z nich w
        ciemno zapisal mi duphaston, a ja nadal nie wiedzialam czy mam w
        ogole owulacje i jak to sprawdzic. dopiero na tym forum dowiedzialam
        sie o monitoringu cyklu, badaniach hormonalnych i podstawowej
        diagnostyce.

        jakos nie usmiecha mi sie wpychanie na lezanke lekarzowi, ktory
        twierdzi, ze juz szkoda jego fatygi, bo i tak owu nie bedzie wink
        • miriam1980 Re: monitoring - nic nie rozumiem 09.06.08, 15:16
          Wyobrazam sobie, ze to wszystkp jest potwornie frustrujace i
          kosztowne..
          Nie masz szans pojsc do specjalisty od nieplodnosci i szerokim
          lukiem ominac zwyklych ginow?

          3m
          • martucha90 Re: monitoring - nic nie rozumiem 09.06.08, 15:30

            Coś o tym wiem, halinko. Też mam różne doświadczenia z lekarzami...
            Ostatnio traktuję ich jak punkty usługowe - chcę to i to, ile
            kosztuje? A co i co - dowiaduję się z forum. Może to i nie najlepszy
            sposób, ale chwilowo lepszego nie mam... Pozdrawiam wink
            • halinka1001 Re: monitoring - nic nie rozumiem 09.06.08, 15:44
              Miriam, ostatecznie tak zrobilam, ale ten lekarz jest teraz na
              wyjezdzie, a mnie nie starcza cierpliwosci na czekanie. chcialabym
              wiedziec co z ta owu JUZ smile)))

              Martucho, jestem na podobnym etapie, dlatego pytam na forum czego
              chciec od tych lekarzy, hehe. a tak powaznie to zastanawiam sie
              poprostu czy do tej owulacji w ogole moglo dojsc jakims cudem czy,
              jak mowil ten gin, bez szans. byc moze ktoras z Was ma podobne
              doswiadczenia i cos mi podpowie.
    • truskawka2000 Re: monitoring - nic nie rozumiem 10.06.08, 19:34
      Cześć, ja staram się od roku. Lekarz, do którego chodziłam
      prywatnie, nie chciał robić mi żadnych badań twierdząc, że to
      zbędne. Mimo, że prosiłam o to po 6 m-cach bezowocnych starań. Kilka
      lat wcześniej zdiagnozowano mi- tylko na podstawie usg - Zespół
      Jajników Policystycznych. Ten argument nie przemawiał do lekarza i
      kazał się starać. W końcu zrobił mi 1 usg i stwierdził, że nie ma
      przodującego pęcherzyka. Okazało się, że mam PCO, a przy 32 dniowym
      cyklach usg w 13 dni nie wiele wykazało. Uparcie poszłam do innego
      lekarza ( w tej samej prywatnej klinice) i mimo, że był przodujący
      pęcherzyk, który miał 25 mm, lekarz nie wiedział czy to czas płodny
      czy nie. Zmieniłam tych pomocnych znawców tematu na lekarzy w
      klinice leczenie niepłodności. Tu wszyscy starają się pomóc. Wiem,
      że w ciągu doby pęcherzyk rośnie ok. 2mm, że najlepszy czas do
      zapłodnienia to 21-25 mm, potem, jeśli nie pęknie podobno staje się
      czymś w rodzaju torbieli, która na ogół pęka podczas miesiączki.
      Wiem, że dzięki tej wiedzy robią zastrzyk, który powoduje, w
      najlepszym czasie pęcherzyka, jego pęknięcie (w ciągu 36-40h) wtedy
      należy kochać się, najlepiej po kilku dniowej abstynencji mężczyzny.
      Później bez dyskusji robią usg - jeśli sobie tego życzysz, aby
      sprawdzić czy pęcherzyk pękł i przepisują Luteinę lub inną formę
      progesteronu, który wspomaga ewentualne zagnieżdżenie się
      zapłodnionego jaja. Życzę powodzenia i pomocnych lekarzy.
      • wiewiorka76 Re: monitoring - nic nie rozumiem 10.06.08, 22:29
        Ja też trafiłam na typowego "konowała" - leczył mnie w ciemno, bez
        badań i monitoringu, za to odmawiał mojemu mężowi skierowania na
        podstawowe badania nasienia. Kiedy w końcu zmądrzałam i zaczęłam
        działać na własną rękę, okazało się, że to z plemnikami jest
        problem, a nie ze mną. Zastanawiam się co kieruje takimi lekarzami.
        Moim na pewno nie chęć zysku, bo chodziłam do niego na fundusz.
        Może po prostu nie chcą się przyznać, że nie mają bladego pojęcia o
        leczeniu niepłodności? Tyle, że wcześniej czy później to i tak
        wychodzi na jaw, a lekarz wychodzi nie tylko na ignoranta, ale i na
        idiotę. Życzę wszystkim samych mądrych i uczciwych lekarzy!!
        • elektra13 Re: monitoring - nic nie rozumiem 11.06.08, 08:40
          Ja tez nie rozumiem czemu "zwykli" ginekolodzy tak się boja wysyłac
          panów na badania nasienia. Ja po poronieniu i potem ponadpółrocznym
          bezowocnym staraniu spytałam moją ginkę czy warto badania nasienia
          zrobić a ona mi na to że jak mąż nie jest ode mnie dużo starszy to
          nie ma sensu narazie. No nie jest dużo starszy bo oboje mamy po 30
          lat ale co tu ma do rzeczy wiek?!
          No więc miesiąc później wylądowałam w Invimedzie, okazało sie że to
          własnie mężowskie plemniorki sa kiepawe i jestem już po pierwsze iui
          (czekam na wynik).
    • polarna77 Re: monitoring - nic nie rozumiem 10.06.08, 23:27
      Dziwi mnie bardzo, że nie dostałaś zastrzyku z Pregnylu na pęknięcie
      pęcherzyka. To załatwiłoby sprawę i owulacja byłaby piękna. 21 mm-
      jak dla mnie to piękny pęcherzyk.
      Pozdrawiam i zachęcam do walczenia o swoje smile.
      • halinka1001 jestem 11.06.08, 16:56
        przepraszam, ze tak dlugo sie nie odzywalam. przede wszystkim
        spiesze doniesc, ze ten monitoring robilam prywatnie, zaplacilam za
        niego dosc duzo nawet jak na warszawe, bo 250 zl.

        pozytywnie nakrecona Waszymi radami, bylam w invimedzie na usg
        kontrolnym, gdzie stwierdzono brak pecherzyka. mam zrobic jeszcze
        badanie prolaktyny, ale wyglada na to, ze owu jednak byla, mozliwe,
        ze bole, ktore odczuwalam pochodzily wlasnie od owu. byloby swietnie.

        dziekuje Wam za wsparcie i powiem jeszcze jedno - podczas mojej
        wizyty do invimedu przyszla ich byla pacjentka z malutkim synkiem.
        po 5 latach staran udalo jej sie zajsc w ciaze i urodzic slicznego,
        zdrowego chlopca. cudowne widziec cos takiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka