monia76
21.08.08, 14:50
jestem 6 mcy po poronieniu. biorę bromergon na zbyt wysoką
prolaktynę, lek spisuje się świetnie. ponieważ mam problemy z owu,
wróciłam do mojego lekarza na monitoring, żeby zobaczyć czy moje
ciało wraca do siebie. zwykle owulację mam dość późno tj ok 16-18
dc, ostatnie cykle trwające równo 32 dni. w poprzednim cyklu
zgłosiłam się na monitoring w 13 dc i okazało się, że pęcherzyka
dominującego brak. lekarz stwierdził, że albo owu nie było i nie
będzie albo już jest po. zlecił badanie progesteronu w fazie
lutealnej i kazał czekać aż pojawi się @.
zbadałam progesteron w 21 dc i wyniósł 81,75 nmol/l a miesiączka
pojawiła się w 26 dc. uznałam więc, że owu musiała nastąpić tuż
przed usg.
na wizycie u endokrynologa wspomniałam o zaskakująco wysokim
progesteronie i krótkim cyklu, co uważałam za "winę" bromergonu, ale
lekarz wyśmiał mnie. powiedział, że to jakaś bzudra, że lekarz
robiący usg powinien być w stanie powiedzieć coś więcej podczas
badania, a nie gdybać czy owu była czy nie, bo sam wysoki
progesteron nie oznacza jeszcze owu. endokrynolog uznał, że powinnam
była wrócić na usg pod koniec cyklu i sprawdzić czy są jakieś
niepękniete pęcherzyki. zgłupiałam i nie wiem już komu ufać. co Wy
sądzicie?