Dodaj do ulubionych

mijają 3 lata...

IP: *.saska.krakow.pl 17.10.03, 18:00
Mijają właśnie 3 lata od tamtego sylwestra. Pełna podniecenia,
podekscytowana, żartowałam "może od 3 dni jestem w ciąży"... Pół roku
wcześniej był nasz ślub, byłam szczęśliwa, planowałam "ciąg dalszy" tej
cudownej bajki, która mi się przytrafiła.Chciałam zajśc w ciążę.

A potem ... potem nadeszło 35 comiesięcznych rozczarowań. Jestem po
laparoskopii, wykryciu endometriozy i poronieniu. Przestałam chodzić do
kościoła. Od niedawna znowu zaczęłamm chodzić do lekarza.

Zastanawiam się, jaka będzie moja przyszłość ...
Obserwuj wątek
    • zibi62 Re: mijają 3 lata... 17.10.03, 20:54
      Gość portalu: ellf napisał(a):

      > Mijają właśnie 3 lata od tamtego sylwestra. Pełna podniecenia,
      > podekscytowana, żartowałam "może od 3 dni jestem w ciąży"... Pół roku
      > wcześniej był nasz ślub, byłam szczęśliwa, planowałam "ciąg dalszy" tej
      > cudownej bajki, która mi się przytrafiła.Chciałam zajśc w ciążę.
      >
      > A potem ... potem nadeszło 35 comiesięcznych rozczarowań. Jestem po
      > laparoskopii, wykryciu endometriozy i poronieniu. Przestałam chodzić do
      > kościoła. Od niedawna znowu zaczęłamm chodzić do lekarza.
      >
      > Zastanawiam się, jaka będzie moja przyszłość ...
      Skąd ja to znam?! a masz zdiadnozoaną przyczynę zaistniałego stanu rzeczy?Nie
      załamuj się, choć wiem jak to trudno.
      • zibi62 Re: mijają 3 lata... 17.10.03, 20:56
        u mnie sytuacja jest też nie ciekawa, czaswm się zalamuję, czase jestem pełna
        optymizmu. Zaglądaj częściej na to forum, mi to pomaga.
        • Gość: Paola Re: mijają 3 lata... IP: *.daminet.pl 17.10.03, 21:16
          A może to ostatnie trzy lata walki? a może 4 roku już nie będzie? Cuda się
          zdarzają i radzilabym się nie gniewać na p. Boga bo to chyba raczej nie pomoże.
          • Gość: Jola Re: mijają 3 lata... IP: *.tomaszow.mm.pl 18.10.03, 11:16
            a u mnie w czerwcu minęły 4 lata.... I co mam zrobić??? Objawy bardzo podobne
            jak u Ciebie! Tylko u mnie to już 52 miesiące rozczarowań. Nie byłam nigdy w
            ciąży, nie zdarzyło mi się więc poronić (choć już sama nie wiem, co lepsze,
            chyba lepiej nie zajść w ciążę niż poronić...). Mam za to za sobą 3 lata walki
            z pochwicą (w czasie której nie zaprzepaszczałam szansy na ciążę, mimo, że nie
            mogłam normalnie współżyć..., poddawałam się inseminacjom w ogólnym
            znieczuleniu) i potem 1,5 roku szaleńczych starań o dziecko: wizyty w
            Warszawie, Łodzi, Krakowie, Częstochowie, Poznaniu, 4 nieudane inseminacje
            (chyba ta 4-ta też nieudana, bo jeszcze 3 dni czekam na wynik, ale z objawów
            już mogę sobie odpowiedzieć na pytanie czy się udało), stymulacja clo,
            pregnylem, duphastonem, monitorowanie cyklów, hsg; w niedalekiej przyszłości
            leczenie menogonem lub (i?) laparoskopia. Już nie starcza mi sił... Też raczej
            unikam Kościoła, nie dlatego, że obrażam się na Boga (zbyt się Go boję), ale
            mam wrażenie, że On po prostu sobie ze mnie kpi, czasem zastanawiam się, czy w
            ogóle istnieje.... I coraz częściej łapię się na tym, że nie potrafię już
            odczuwać w stosunku do Niego nic oprócz strachu. Wiem, że nie mam prawa tak
            mówić, że to grzech, że kiedyś za to odpowiem, ale tak czuję, a przecież sercu
            nie narzucę uczuć. Czuję, że mogę kiedyś nie wytrzymać, mogę wybuchnąć, a
            potem będę tego żałować. A przecież byłam inna, kochałam Boga, chodziłam do
            Kościoła, na pielgrzymki... potrafiłam z nim rozmawiać. Trudno, coś się
            skończyło. Ta miłość jest chyba dla mnie za trudna...
            • Gość: Ola Re: mijają 3 lata... IP: *.in-addr.btopenworld.com 18.10.03, 11:53
              Czesc Jola,

              WIesz chyba masz racje ze chyba lepiej nie zajsc niz poronic...
              Ja sie staram od 7 lat i juz powoli sie do tego przyzwyczailam i pogodzilam
              kiedy przyszla ciaza - jaka radosc ! powiedzielismy wszystkim natychmiast...i
              cieszylam sie do pocz 3 miesiaca kiedy to okazalo sie ze jest to ciaza
              pozamaciczna i trzeba natychmiast operowac.
              I tak wlasnie mysle po co dawac nadzieje na 2 miesiace a potem odbierac ?
              Teraz czuje sie gorzej psychicznie ... nawet juz nie chce sprawdzic czy ten 2gi
              jajowod jest czynny, czy tez sie zablokowal podczas operacji...
              Stracilam tez prace zaraz jak sie dowiedzieli o ciazy to sie mnie pozbyli !
              Szukam innej ale tez musze powiedziec ze brak mi motywacji do pracy, chociaz
              normalnie bardzo lubilam pracowac.
              Teraz chcemy isc na in vitro, ale bardzo sie boje lekow, reakcji po, no i
              czekania.
              Dodam jeszcze nie mieszkam w Polsce, i nie mam wielu osob zeby porozmawac...
              Dobrze ze jest to forum smile

              Pozdrawiam,
              Ola
              • Gość: Jola Re: do Oli IP: *.tomaszow.mm.pl 18.10.03, 12:41
                Olu, może nawiążemy ze sobą kontakt? Jeśli chcesz porozmawiać, to zapraszam na
                priv. nr gg:2875843. Czekam na Ciebie, pa!
                • Gość: Ola Re: do Oli IP: *.in-addr.btopenworld.com 18.10.03, 12:47
                  Wlasnie wracam z gg, chyba mi ucieklas smile
                  ale zost wiadomosc.

                  Pozdrawiam,
                  Ola
                • Gość: Ola Re: do Oli IP: *.in-addr.btopenworld.com 18.10.03, 12:48
                  wlasnie wracam z gg, chyba mi ucieklas...
                  zost wiadomosc

                  pozdrawiam,
                  Ola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka