Mnie i moją "chorą" wręcz walke o drugie dziecko??? Chciaąłm tylko
zameldować, że 17 lutego przyszła na świat moja córeczka -
upragnione drugie dzieciątko. Jest dowodem na to, zę nigdy nie można
sie podawać... Przypomnę, zę moja walka o dzieci trwała 10 lat. Dziś
mam syna i córeczkę i mimo, ze minione 10 lat to piekło, to gdybym
miałą wybór w tej chwili, podjełabym tę sama walkę. Teraz dopiero
zaczynam żyć i czuję, ze jesteśmy w komplecie.
Jedno tylko powiem - dla mnie teksty o wyluzowaniach i "niemyśleniu"
sa tak idiotyczne, zę szkoda gadać. na pewno nie zdaja egzaminu,
jeśli w organizmie coś jest nie tak, jśli istnieje jakas bariera,
przeszkoda - nawet psychiczna, jak to było w moim przypadku.
Niemyślenie nic nie da - przynajmniej u mnie nie dało, bo instynkt
macierzyński jest tak silny, że nie da sie wyłączyć rozumu, myślenia
i przejść do "nocości". Ważne, to trafić na dobrych lekarzy i zaufac
im, przy jednoczesnym zaufaniu własnej intuicji.
Trzymam ogromne kciuki za wszystkie dziewczyny. Mimo, ze trzeciego
dziecka już nie planuję (naprawdę

)))))!!!), będę do was zagldać i
służyć radami - jesli pozwolicie. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.