Dodaj do ulubionych

cos na pocieszenie

IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.12.03, 11:36
Kochane, mam dwie opowiesci z happy endem (niestety nie o mnie...) i
postanowilam sie nimi z wami podzielic. Oprocz mojego meza, rodzicow i
tesciow tylko kilka osob wie ze mamy problemy z poczeciem dzidzi. Dwie z
tych osob to kolezanki z pracy, ktore same mialy podobne problemy. Jedna z
nich miesiac temu urodzila slicznego chlopczyka, po trzech latach staran,
bezowulacyjnych cyklach (powod do dzis nieznany) i wynikach meza
pozostawiajacych wiele do zyczenia...Podobno jej lekarz jak dowiedzial sie
ze jest w ciazy powiedzial, ze z takim szczesciem powinna zagrac w
totolotka! Oczywiscie zaszla w ciaze gdy miala taki nawal roboty, ze
odpuscila sobie cykl aby nie rozpraszac sie myslami o owulacji, @ itd...
Druga z moich kolezanek, podobnie jak ja ma pco - tyle ze bardzo daleko
posuniete. Jajniki cale otorbielone... Wspolnie postanowilysmy zaczac starac
sie o dziecko, tylko ona zaczela pol roku przede mna. Lekarze zgodnie
orzekli, ze jedyna szansa dla niej jest laparoskopia. Miala jednak jakies
bakterie i musiala odczekac jeden cykl do zabiegu. Jak sama opowiada,
wyluzowali sie z mezem, ze w tym cyklu to juz i tak nic z tego...zadnego
mierzenia tempki, zadnego przytulanka w odpowiednie dni i...jak sie
domyslacie zaszla w ciaze!!! W trzecim cyklu staran!!! Obie opowiesci maja
cos wspolnego: cuda sie zdarzaja, a stres moze naprawde dzialac blokujaco!
Ja jestem na samym poczatku staran, wiem jednak ze wiele dziewczyn zachodzi
wlasnie w momencie "wyluzowania". Wiem,ze latwo mi to mowic bo jestem na
poczatku drogi i jeszcze pelna nadziei. Mam jednak nadzieje ze udalo mi sie
kogos podniesc na duchu, chociaz na chwile. Dziewczyny, nie dajmy sie!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Monia Re: cos na pocieszenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 11:53
      Dzięki za słowa pocieszenia, napewno są prawdziwe tylko jak tu sie wyluzować,
      moze są jakies sposoby bo ja ich nie znam jak już jestem spokojna wyluzowna
      mówie sobie, ze więcej nie wydaję i nie kupie testu ciążowego , przychodzi ten
      czas i...........głupieje tak jak to było wczoraj, zmusiłam męża żebyśmy w nocy
      pojechali do apteki po test , który jak zwykle nie wychodzi te wszystkie testy
      są chyba przeterminowane, Ja podobnie jak ty jestem na samym początku ale juz
      brak mi sił luzu i nie wiem czego jeszce .
      • mamarta77 Re: cos na pocieszenie 11.12.03, 14:13
        czasem z tym wyluzowaniem pomaga przypadek: my sie staralismy od roku o
        drugiego dzidziusia, oczywiscie wiedzialam ze lepiej o tym nie myslec tak
        obsesyjnie, ale dla mnie to bylo nie do wykonania! w listopadzie poszlam do
        lekarza na usg (w 15dc) a on stwierdzil ze pecherzyk jest tak malutki ze nic z
        niego nie wyrosnie, zwlaszcza ze to juz polowa cyklu wiec dal luteinke na
        wywolanie okresu (sama nie miesiaczkuje juz od paru lat po dwukroynym
        zapaleniu przydatkow) i powiedzial ze bedziemy stymulowac owulacje od poczatku
        nastepnego cyklu. no wiec jak juz wiedzialam ze "na pewno nic z tego" w tym
        cyklu to sie wyluzowalam zupelnie uczciwie, luteine odstawilam zgodnie z
        zaleceniem, a ze @ nie przychodzila wiec zrobilam test zebym mogla spokojnie
        rozmawiac z lekarzem co dalej -i wyszedl! wlasnie konczymy dzis 5-ty tydzien i
        modlimy sie zeby wszystko bylo dobrze
        pozdrawiamy serdecznie -marta, dzidzius w brzuszku i synek w lozeczku (przed
        ktorym leczylam sie 3 lata!)
        • Gość: Paola Re: cos na pocieszenie IP: 82.139.13.* 11.12.03, 16:34
          tak stres to zabójstwo. Ja też nie mogę się wyluzować. Odkąd się dowiedziałam,
          że będę mieć inseminację-nie śpię trzy noce! Wiercę się tylko i całyczas o tym
          myślę. Dziś wezmę na uspokojenie jakieś proszki i może grzecznie prześpię całą
          noc. Pozdrawiam.
          Te historie naprawdę podnoszą na duchu.
    • Gość: Anka Re: cos na pocieszenie IP: *.gala.net.pl / *.gala.net.pl 11.12.03, 17:34
      Zgadzam się z Wami!!!Ze mną było podobnie(PCO).Brałam pełno lekarstw,chodziłam
      na monitoring i miałam inseminację.Kiedy poraz 3 się nie udało,powiedziałam
      sobie dość(a w ogóle to leczyłam się 1,5 roku).Pieniądze zamiast na lekarstwa
      i lekarza wydałam na siebie,poszłam do solarium,zapisałam się na
      aerobik,kupiłam kilka ciuszków i przestałam płakać.No i mam...Synka.Całuski i
      Zyczę Wam tego samego!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka