Dodaj do ulubionych

Zakopane, Zakopane

04.02.04, 12:51
A w nim - "Dworek Maria-Anna". I radze - nie dajcie sie zwiesc
spiewnemu 'doooo mileeegoo' slyszanemu po dokonaniu telefonicznej rezerwacji.
Maria (Anna zreszta) to wyrachowana liczykrupa, ktorej zyciowe kredo
to: "turysty byli, som i bedom, jak nie te, to inkse". Ale po kolei -
najpierw zdziwilo nas nieco zadanie oplacenia pobytu z gory, tym bardziej, ze
nie po raz pierwszy bylismy w Zakopanem i zdawalo sie nam, ze panuja tam
cywilizowane obyczaje. Drugie to temperatury panujace w pokojach - wlasciwie
niewiele rozniace sie od tego co dzialo sie na zewnatrz z ta roznica, ze w
srodku nie wial halny, a ktore to zaczely gwaltownie spadac, zaraz po tym,
jak banknoty z naszych kieszeni znalazly sie w chciwych lapskach Marii (Anny
zreszta). Po naszej interwencji u Marii (Anny zreszta) zrobilo sie jakby
cieplej, wiec uznalismy sprawe za zalatwiona. Bardzo mylnie zreszta - noc
okazala sie arktycznym koszmarem - kaloryfery lodowate, mimo ze mroz panujacy
na zewnatrz sugerowalby, ze by umilic nam pobyt powinny pracowac pelna para.
W tej sytuacji nie zaskoczylo nas paskudne sniadanie podane w wychlodzonej do
granic mozliwosci stolowce (czy jakos tak). Na nastepna noc zaanektowalimy z
pokoju obok dodatkowy grzejnik, o czym nie omieszkalismy poinformowac Marii
(Anny zreszta) - przyjela to z kwasna mina, ale potem wykrzywila gebule w
przymilnym usmiechu, wiec po raz kolejny uznalismy sprawe za zamknieta.
Niestety - w trakcie kolejnego sniadania (tym razem grube swetry i jakos
udalo sie w trzesacych sie z zimna dloniach utrzymac kubki z kawa) szanowna
Maria (Anna zreszta) uznala, ze kaloryfer to zbyt duzy luksus i bez slowa
ulotnila sie z nim w blizej nie znanym kierunku. Uznajac, ze czas na kolejna
rozmowe o panujacych w "dworku" zwyczajach udalismy sie, caly czas nie tracac
dobrych manier, z pokorna prosba o zostawienie go nam choc na noc. Ku naszemu
zaskoczeniu, potraktowni zostalismy jak upierdliwi kretyni - "nikt sie nie
skarzyl dotad", "mi jest cieplo", "nie bede doplacac do ogrzewania", "zima
jest to musi byc zimno". Tu nasza cierpliwosc sie skonczyla - zazadalismy
zwrotu oplaty za jedna noc, oswiadczajac , ze skracamy nasz pobyt bo po co
jak po co, ale nie po zapalenie pluc tu przyjechalsmy. I tu okazalo sie
dlaczego Maria (Anna zreszta) zwykla pobierac oplaty z gory - na pewno nie po
to by je zwracac. Nie patyczkujac sie wezwalismy milych panow policjantow,
ktorzy oswiadczyli, ze Marie (Anne zreszta) znaja juz z niekonwencjonalnych
metod traktowania klienta, gdyz to nie pierwsza ich u niej wizyta, ale
niewiele moga zrobic - od rozstrzygania w takich sprawach jest sad. Moze i
tak, ale przepychac sie w sadzie dla paruset zlotych?... Co innego
wyswiadczyc Marii (Annie zeszta) przysluge i zareklamowac jej "dworek"...
Obserwuj wątek
    • gienia10 Re: Zakopane, Zakopane 27.04.04, 14:19
      Bardzo rzadko bywam na forum turystycznym i ubolewam nad tym, że dopiero teraz
      tu zajrzałam bo to co przeczytałam zwaliło mnie z nóg i nie powinno pozostawać
      bez komentarza.
      Świat jest bardzo mały o czym kolejny raz miałam właśnie okazję się przekonać.
      Tak się zdarza akurat, że w tym samym czasie co Wy miałam przyjemność przebywać
      w dworku Maria Anna.
      Ludzi tak prostych i pustych nie sposób zapomnieć, więc z przyjemnością dodam
      swój komentarz do jakże wylewnej skargi.
      Ale po kolei, jak pisze jondoe...
      1."Maria (Anna zreszta) to wyrachowana liczykrupa, ktorej zyciowe kredo
      to: "turysty byli, som i bedom, jak nie te, to inkse"."
      Hmmm...Pewnie spodziewaliście się babki z bańką mleka w zapasce, pachnącej
      krowim łajnem i ciągnącej turystów do swojej zatęchłej chałupiny pod lasem.
      Tymczasem okazuje się, że Pani Maria to kobieta z klasą, inteligentna,
      wykształcona, znająca języki a do tego dobrze ubrana i pachnąca, mówi poprawną
      polszczyzną a zacytowanego języka nie używa ponieważ nie jest góralką.
      Co do liczykrupy - to pierwsze słowo, które skojarzyło mi się z wami...
      2. "zdziwilo nas nieco zadanie oplacenia pobytu z gory, tym bardziej, ze
      nie po raz pierwszy bylismy w Zakopanem i zdawalo sie nam, ze panuja tam
      cywilizowane obyczaje"
      Cywilizowane obyczaje mogą panować w cywilizowanym kraju, nie w taki jak nasz
      niestety. Opłata z góry pobierana jest po to, by klienci nie pakowali się i
      wyjeżdżali zapominając o zapłacie. Sama byłam świadkiem takiego zachowania
      turystów, którzy nie mają czasu zostawić gospodyni dowodu, później są
      nieuchwytni a na koniec cichaczem opuszczają pokój. I nie byli to niestety
      młodzi rozwydrzeni chłopcy, ale ludzie na poziomie i stanowisku. Często zdarza
      się, że klienci zabierają z pokojów różne przedmioty ot tak, jakby im się
      należały, często je niszczą i udają że jest śmiesznie. Zdemolowane łóżka i
      łazienki niestety nie należą do rzadkości.
      Stali klienci rezerwują pokoje na telefon, dostają zniżki i płacą przy
      wyjeździe.
      Widać szybko i trafnie oceniłam was nie tylko ja.
      3."Drugie to temperatury panujace w pokojach - wlasciwie
      niewiele rozniace sie od tego co dzialo sie na zewnatrz z ta roznica, ze w
      srodku nie wial halny, a ktore to zaczely gwaltownie spadac, zaraz po tym,
      jak banknoty z naszych kieszeni znalazly sie w chciwych lapskach"
      Można było wybrać ciepłe kraje, skoro zaskoczyło was zimno w zimie i halny w
      górach...
      No tak, gotówka grzeje a jej brak dał się odczuć natychmiast. Tej samej nocy
      kiedy panienka zimnokrwista szukała grzejniczka ja spałam nago, chociaż cały
      dzień jeździłam na nartach i zmarzłam niemiłosiernie. Grzejniczki miały
      regulację i można było ją podkręcić, a jak pamiętam żadna z osób tam
      przebywających nie narzekała na chłody może więc mężulek słabo grzał...
      4."W tej sytuacji nie zaskoczylo nas paskudne sniadanie podane w wychlodzonej
      do granic mozliwosci stolowce (czy jakos tak)."
      Wyżywienie jest obligatoryjne i nikt nie jest zmuszany do jedzenia tego co
      serwuje gospodyni. Każdy może poprosić o gorące napoje i w pokoju zrobić sobie
      kanapki. Jeżeli śniadanie było paskudne ciekawa jestem co was skłoniło do jego
      zjedzenia bo chyba nie fakt, że za nie zapłaciliście...
      Skoro już jesteśmy przy posiłkach chętnie usłyszałabym czemu przez kolejne dni
      stołowaliście się w wychłodzonej stołówce opychając się paskudnym jedzeniem?
      W Zakopiańskich knajpkach z otwartymi rękami witają takich jak wy...
      Paniusia uznała bowiem, że czas na luksus i poszła na obiad do knajpki. Pstrąg
      okazał się niedrogi 4,00 zł więc zamówili z dodatkami i cieszyli się wycieczką
      do momentu otrzymania rachunku. Tu Paniusia oniemiała, bo okazało się że 4 zł
      kosztuje 100g pstrąga a każdy dodatek liczony jest osobno a do tego coś do
      picia i omal nie zemdlała. Wróciła załamana i odtąd już jadła tylko u gospodyni
      płacąc 25-30 zł za śniadania i gorące dwudaniowe obiadokolacje z piwem albo
      innym napojem. Może gdyby Paniusia zjadła hamburgera na Krupówkach i poprawiła
      drugim zmieniłaby zdanie o domowej kuchni Marii.
      4."Na nastepna noc zaanektowalimy z pokoju obok dodatkowy grzejnik.... "
      Nikt wam nie odbierał grzejnika i nie było już tematu Paniusi wychłodzonej...
      5."potraktowni zostalismy jak upierdliwi kretyni..."
      Nikt was tak nie traktował, sami sprawialiście takie wrażenie bez żadnego
      wysiłku:)
      6."zazadalismy zwrotu oplaty za jedna noc, oswiadczajac , ze skracamy nasz
      pobyt bo po co jak po co, ale nie po zapalenie pluc tu przyjechalsmy"
      Pobyt skrócony czy nie, tego nie wiem ale Paniusia była bardzo zadowolona i
      strasznie chwaliła dosłownie wszystko zapewniając o swoim powrocie.
      7."wezwalismy milych panow policjantow, ktorzy oswiadczyli, ze Marie (Anne
      zreszta) znaja juz z niekonwencjonalnych metod traktowania klienta, gdyz to nie
      pierwsza ich u niej wizyta..."
      Bzdura! Pani Maria jest osobą lubianą i szanowaną a policja nigdy nie wstawiała
      się za klientem. Zresztą spodziewam się, że wystąpicie z tym do sądu – śmiało!
      Swoją drogą to zabawne, że po tygodniu klientka zorientowała się że jej się nie
      podoba...chętnie poznałabym te niekonewncjonalne metody traktowania klienta.
      Przyjeżdżają do dworku goście ze Stanów, Niemiec, Holandii i ich przyjaciele,
      ja sama byłam tam kilkanaście razy ale nigdy nie było osób tak dwulicowych i
      wrednych jak wy! Skąd w ludziach tyle nienawiści i złości?!
      Patrząc na wiecznie skrzywioną Paniusię i jej mężusia Pantoflarza,
      zastanawiałam się czy spojrzała choć raz na chłodne i tajemnicze Tatry,
      zapierające dech w piersiach widoki i poczuła atmosferę, której próżno szukać
      gdziekolwiek indziej. Najważniejsze dla niej było gorąco w zimie i koniecznie
      telewizor w pokoju o który tak walczyła bo przecież to podstawa udanego pobytu.
      Zanim zaczniecie wymagać od innych wymagajcie też od siebie a nie silcie się na
      marne przedstawienia prezentowane na forum. Wasza chciwość i sknerstwo stały
      się obsesją a wy nie widzicie w tym niczego chorego.
      Wyżywacie się na normalnych ludziach by leczyć swoje kompleksy, idziecie na
      całość bo tego wymaga przedstawienie a zapominacie o tym, że wyrządzacie
      krzywdę człowiekowi niesłusznie go oczerniając.
      Góry zostawcie dla ludzi z duszą i prawdziwych turystów a swoje kompleksy
      spakujcie w plecak i zabierzcie pod namiot na biwak do Ciechocinka.

      Z nadzieją, że nie będę oglądała więcej szanownej Pani magister i jej męża
      kolejny raz wybieram się do Zakopanego i gorąco polecam odwiedzenie dworku
      Maria Anna www.mariaanna.zakopane.pl
      Iwona




      • Gość: mi Re: Zakopane, Zakopane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 15:16
        A ja chciałabym napisać, że to nie pierwszy negatywny post na temat "Anny
        Marii" na Forum. I przekonuje mnie ten post na tyle, że do Anny Marii nigdy się
        nie wybiorę, po co??? Jest tyle innych miłych kwater w Zakopanem.

        Mi
      • jondoe Re: Zakopane, Zakopane 30.08.04, 21:52
        Ginia - juz raz ustosunkowalem sie to tego belkotu, ktory sie z ciebie wylewa -
        ten post umknal mojej uwadze, ale jednak nie moge sobie darowac. Tym razem
        obejdzie sie bez szczegolowej repliki - bedzie krotko: Gienia - przestan
        pieprzyc - jakbys sie nie pocila, twoj tani marketing nie zmieni obiegowej
        opinii o tym przybytu jak z sennego koszmaru - poczytaj sobie o wrazeniach
        innych gosci, jezeli nasze uwazasz za odosobnione:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=197&w=10428930&a=10428930
        I jeszcze jedno - podczas naszego pobytu (co tez juz pisalem, ale rzecz warta
        podkreslenia) - bylismy jedynymi klientami sz. p. Bartosch - wiec nie dane bylo
        ci nas poznac. To raz. A dwa - skoro mierzi cie nawet najnizszy z tytulow
        naukowych - zajmij wlasna edukacja - inaczej skonczysz w rynsztoku (gdzie
        notabene powinnas sie swietnie komponowac z otoczeniem)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka