Dodaj do ulubionych

autem do austri

IP: 62.148.81.* 07.06.02, 13:17
jakie trasy wybrać - by bylo jak najtaniej i w miare piekne widoki:

1)Cieszyn/Czeski Cieszyn-Hranice-Ołomuniec-Brno-Mikulov/Drasenhofen-Wiedeń-Graz-

2)Cieszyn/Český Teąín - Hranice - Olomouc - Prostéjov - Brno -
Mikulov/Drasenhofen - Wiedeń

3)Kudowa Słone/Náchod-Beloves - Hradec Králové - Svitavy - Brno -
Mikulov/Drasenhofen - Wiedeń

lub przez słowacje

4)Chyżne/Trstená - Dolný Kubin - Kral'ovany - Žilina - Považská Bystrica -
Trenčin - Pieąt'any - Bratysława - Petržalka/Berg - Wiedeń

NA CO TRZEBA ZWROCIC UWAGE. HELP, TO MOJ PIERWSZY RAZ
Obserwuj wątek
    • Gość: liloom Re: autem do austrii IP: *.11.vie.surfer.at 07.06.02, 20:58
      Gość portalu: tomecz napisał(a):

      > jakie trasy wybrać - by bylo jak najtaniej i w miare piekne widoki:
      >
      > 1)Cieszyn/Czeski Cieszyn-Hranice-Ołomuniec-Brno-Mikulov/Drasenhofen-Wiedeń-Graz
      > -
      >
      > 2)Cieszyn/Český Teąín - Hranice - Olomouc - Prostéjov - Brno -
      > Mikulov/Drasenhofen - Wiedeń
      >
      > 3)Kudowa Słone/Náchod-Beloves - Hradec Králové - Svitavy - Brno -
      > Mikulov/Drasenhofen - Wiedeń
      >
      > lub przez słowacje
      >
      > 4)Chyżne/Trstená - Dolný Kubin - Kral'ovany - Žilina - Považská Bystrica -
      > Trenčin - Pieąt'any - Bratysława - Petržalka/Berg - Wiedeń
      >
      > NA CO TRZEBA ZWROCIC UWAGE. HELP, TO MOJ PIERWSZY RAZ

      Zalezy skad jedziesz. Ja wybieram zaawsze 1) bo jest najlepsza droga.
      Winietka na Czechy, winietka na Austrie, w CZ nie przekraczaj podanych predkosci,
      Czesi lapia jak chol*** i pokuta kosztuje slono.
      Jak cie zlapia nie dyskutuj z policja, bo zaplacisz wiecej. To samo w Austrii.
      Nie tankuj na podejrzanych stacjach ( o nieznanej nazwie), zaopatrz sie w paliwo
      w Polsce na ostatniej stacji, jesli jedziesz noca, bo w CZ potrafi byc wszystko
      zamkniete.
      Szerokiej drogi!



    • miriam_73 Re: autem do austri 07.06.02, 23:46
      Gość portalu: tomecz napisał(a):

      > jakie trasy wybrać - by bylo jak najtaniej i w miare piekne widoki:
      >
      > 1)Cieszyn/Czeski Cieszyn-Hranice-Ołomuniec-Brno-Mikulov/Drasenhofen-Wiedeń-Graz
      > -
      >
      > 2)Cieszyn/Český Teąín - Hranice - Olomouc - Prostéjov - Brno -
      > Mikulov/Drasenhofen - Wiedeń
      >
      > 3)Kudowa Słone/Náchod-Beloves - Hradec Králové - Svitavy - Brno -
      > Mikulov/Drasenhofen - Wiedeń
      >
      > lub przez słowacje
      >
      > 4)Chyżne/Trstená - Dolný Kubin - Kral'ovany - Žilina - Považská Bystrica -
      > Trenčin - Pieąt'any - Bratysława - Petržalka/Berg - Wiedeń
      >
      > NA CO TRZEBA ZWROCIC UWAGE. HELP, TO MOJ PIERWSZY RAZ


      Jeśli mogę coś doradzić to nie jedź przez Drasenhofen - to przejście jest
      paskudne i ma bardzo złą opinię (z uwagi na pewne zachowania Austriaków wobec
      turystów z Polski - jeżdziłam na tej trasie pare lat jako pilot, tak więc nie to,
      że coś słyszałam czy czytałam - przerobiłam w praktyce) - jedź przez Znojmo -
      nadkłada się tylko parę kilometrów.
      Nie pchaj sie też na Słowację - gorsze drogi, druga winieta - po co?
      Najlepsza jest wersja 1 - dobra droga, trasa jest ładna, jedna winieta na Czechy,
      druga na Austrie i wystarczy.
      • Gość: tomecz Re: autem do austri IP: 62.148.81.* 08.06.02, 11:38
        miriam_73 napisał(a):


        > Nie pchaj sie też na Słowację - gorsze drogi, druga winieta - po co?

        A ja z kolei słyszałem, ze wineta w słowacji 2x tańsza niz w czechach
        Poza tym rozmawialem wczoraj z kolegą, który wprawdzie jechał do szwajcari a nie
        do austrii. Z wrocka jechał do zgorzelca i przez niemcy prosto do celu.
        Był bardzo zadowolony mimo dłuższej drogo - cały czas 140 km/h na autobahnie,
        zero korków itp

        Wracał zaś przez prage i czechy i stał w pradze ponad godzine. poza tym chyba
        wiecej takich miast przelotowych było.

        Ja pojade z wrocka, wiec do cieszyna kawałek, a moze tak przez kłodzko, kudowe i
        Nachod w czechach??



          • Gość: tomecz Re: autem do austrii IP: 62.148.81.* 10.06.02, 13:51
            Gość portalu: liloom napisał(a):

            > Ja czasem bywam w Klodzku i jezdze nie przez Kudowe, ale Boboszow (male
            > przejscie , zawsze puste ) a potem przez Cervena Vode, Kraliky, Sumberk - nie
            > przez Svitavy. Ta droga jest wbrew pozorom najszybsza!


            Przez Sumberek i gdzie dalje???? Sprawdzałem - Sumberek jest blisko polskiej
            granicy. Które przejscie wybrać na granicy - czesko austriackiej??

            Ktoś wyżej poradził przejscie w Znojmo - a jakie są inne zdania??

            pozdrawiam, juz nie moge sie doczekac wyjazdu :-)))

      • Gość: 7655213 polecam Słowację IP: *.shell.nl 08.06.02, 21:51
        autor wątku jedzie z Wrocka, więc Słowacja nie wchodzi w rachubę, ale dla osób
        jadących z Małopolski/ŚląskaG polecam. Zwłaszcza w krytyczne dni, kiedy przez
        Cieszyn walą tłumy.

        Granica w Zwardoniu (dlatego polecam tylko osobom z Małopolski/G. Sląska -
        dojechanie do Zwardonia np. w Warszawy to ekstra godzina w porównaniu z
        Cieszynem. Od polskiej strony dojazd kiepski. Od Słowackiej też nieszczególny,
        ale zdecydowanie lepszy.

        Ok. 80 km od polskiej granicy zaczyna się wspaniała, regularna, pusta
        autostrada. Bez żadnych ograniczeń (jak co chwila w Austii), nastawia się
        predkość przelotową 130 i można zasnąć. I tak do Bratysławy.

        W Bratyławie ostrożnie, za znakami. Jak do Wiednia, to za zielonymi znakami na
        autostradę z Budapesztu. Jak do Włoch, to za niebieskimi znakami na drogę przez
        Schwechadt, tam objazd Wiednia i wypad na autostradę przed Wiener Neustadt.

        Odcinek od autostrady Katowice-Kraków do granicy 2 godziny. Odcinek od granicy
        polsko-słowackiej do granicy słowacko-austriackiej robi się w 3 godziny.
        Odcinek od granicy austriackiej do Wiednia jakieś 45 minut. Słowacka winieta na
        10 dni kosztuje 10 złotych.

        Uwaga: unikać przejście w Bratysławie w niedziele wieczór, kiedy Słowacy
        wracają do roboty we Wiedniu (a w przeciwną stronę oczywiście unikać piątku
        wieczór).
          • Gość: tomecz Re: przez Cieszyn IP: 62.148.81.* 12.06.02, 08:04
            Gość portalu: liloom napisał(a):

            > Ja czasem bywam w Klodzku i jezdze nie przez Kudowe, ale Boboszow (male
            > przejscie , zawsze puste ) a potem przez Cervena Vode, Kraliky, Sumberk - nie
            > przez Svitavy. Ta droga jest wbrew pozorom najszybsza!


            Przez Sumberek i gdzie dalje???? Sprawdzałem - Sumberek jest blisko polskiej
            granicy. Które przejscie wybrać na granicy - czesko austriackiej??

            Ktoś wyżej poradził przejscie w Znojmo - a jakie są inne zdania??

            pozdrawiam, juz nie moge sie doczekac wyjazdu
            • liloom Re: przez Cieszyn 12.06.02, 11:09
              Jedna z Pan napisala, ze w Mikulovie/Drasenhofen byla swiadkiem nieuprzejmego
              traktowania Polakow. Jest to napewno argument nie do odparcia, ale ja mieszam w
              Austrii od 13 lat, zawsze jezdze przez Mikulov i jeszcze nigdy nic mnie
              niemilego nie spotkalo. W Mikulowie zdarzylo mi sie czekac 1,5 godz gdy
              konczyly sie ferie i wszyscy wracali z Polski. Nastepnym razem pojechalismy
              przez Znojmo, tam jest dla mnie kociokwik, bo duza strefa wolnoclowa, mnostwo
              sklepow i tlumy ludzi. Tego nie lubie. Ale de gustibus.
              Postaraj sie nie przewozic nic niedozwolonego, to nic zlego Ci sie nie zdarzy.
              Winietki, dokumenty samochodowe musza byc ok, podobno potrafia sprawdzic
              wyposazenie samochodu (apteczka, trojkat itp). Mi to sie nigdy nie zdazylo, ale
              Polacy potrafia jezdzic strasznymi gratami i Austriacy probuja zabezpieczyc sie
              przed ew. klopotami. Polacy jezdza tu na saksy, nie mamy tu za dobrej opinii,
              wiec jak ktos robi wrazenie ze jedzie do pracy, to moze spodziewac
              sie "trzepania". Pozdrawiam
              • miriam_73 Re: przez Cieszyn 12.06.02, 15:20
                Jeździłąm przez Drasenhofen pilotując grupy turystyczne - cywilizowane,
                normalne z renomowanego biura. A zachowanie Austriaków pozostawiało wile do
                zyczenia nie ze względu na jakieś niedociągnięcia, "bycie nie w porządku" z
                czymkowliek, nie. Po prostu byli niegrzeczni bo mieli do czynienia z Polakami.
                I nie jest to pojedyńczy przypadek. Nawet chyba w ub. roku trochę szumu nt.
                Drasenhofen było w prasie. Tak więc proponuje omijać - Znojmo jest lepsze.
            • liloom Re: przez Cieszyn 12.06.02, 11:17
              Gość portalu: tomecz napisał(a):

              > Gość portalu: liloom napisał(a):
              >
              > > Ja czasem bywam w Klodzku i jezdze nie przez Kudowe, ale Boboszow (male
              > > przejscie , zawsze puste ) a potem przez Cervena Vode, Kraliky, Sumberk -
              > nie
              > > przez Svitavy. Ta droga jest wbrew pozorom najszybsza!
              >
              >
              > Przez Sumberek i gdzie dalje????

              ZABREH MOHELNICE OLOMOUC

              Sprawdzałem - Sumberek jest blisko polskiej
              > granicy. Które przejscie wybrać na granicy - czesko austriackiej??
              >
              > Ktoś wyżej poradził przejscie w Znojmo - a jakie są inne zdania??
              >
              > pozdrawiam, juz nie moge sie doczekac wyjazdu

                • Gość: tomecz Re: przez Cieszyn IP: 62.148.81.* 13.06.02, 07:24
                  Myśle, że wątek traktowania Polaków na granicach obcych państw jest dość
                  ciekawy. Być może weźmie pare osób w tej dyskusji i wyniknie z tego ciekawa
                  polemika.

                  Sam w tej materi praktykiem nie jestem, gdyż nigdy nigdzie ni podróżowałem, ale
                  tu i ówdzie sie coś słyszy.

                  Słyszałem dosłownie kilka dni temu, że przed przejazdem przez granice austracką
                  autokarem, pani pilot zatrzymała autokar, kazała wywietrzyć wnętrze i po czym
                  spryskała powietrze BRISE'm. Polacy ponoć sie bardzo pocą i rzekomo śmier....

                  Ale sie narobiło

                  • Gość: liloom Re: przez Cieszyn IP: *.11.vie.surfer.at 13.06.02, 19:19
                    Ja autobusem jechalam tylko raz w zyciu i na szczescie wiecej mi to nie grozi:)
                    O pilotkach mam (sorry kolezanko) jak najgorsze zdanie - siedzi toto nic nie
                    robi oprocz uaski (przepraszam za pisownie, ale tak musze). Po co wogole jest
                    pilotka? Lepszy bylby drugi kierowca!
                    Polacy podrozujacy autobusami potrafia przemycac rozne rzeczy i wogole moze sie
                    zdrazyc nieciekawe towarzystwo - jak kto chce moze zwalic na Austriakow, ale
                    jak Polak wiezie w bagazu nic oprocz ubrania roboczego i pedzli, i mowi ze
                    jedzie do cioci na wypoczynek, to wybacz...
                    Dlatego mam zdanie takie jakie mam.
                    Ponadto autobusami jezdza (w pojeciu Polakow mieszkajacych w Austrii), ci co
                    nie maja kasy, albo samochodu = gastarbeiterzy. Jak ktos nie ma pieniedzy to
                    raczej nie wybiera sie zwiedzac tylko do pracy.
                    I co ma do tego przejscie graniczne?
                    • Gość: tomecz Re: przez Cieszyn IP: 62.148.81.* 14.06.02, 07:44
                      a co jest w Austri "sehenswert"??/

                      ja zamierzam jechać na te przełęcz pod grossglockerem. No i jak starczy kasy na
                      paliwo to do tyrolu. Macie jakieś szczególne propozycje? od lat kocham góry

                      Jak zaplanować nocleg - pierwotnie zamierzałem zamówić namiot w eurocampie, ale
                      nie wiem czy po prostu nie jechać w ciemno i "coś sie zawsze znajdzie..."

                      pozdrawiam

                      aha, jade na początku wrzesnia
                      • miriam_73 Re: przez Cieszyn 14.06.02, 09:40
                        Gość portalu: tomecz napisał(a):

                        > a co jest w Austri "sehenswert"??/
                        >
                        > ja zamierzam jechać na te przełęcz pod grossglockerem.
                        grossglocknerstrasse jest super - koniecznie trzeba przejechac w całości - od
                        Brucku do Lienz (zatrzymując się na Edelweiss i na lodowcu). Bardzo polecam.
                        Większość okolicznych miasteczek jest bardzo miła i przytulna, ja bardzo lubię
                        Zell am See. Warto będąc w tej okolicy wybrać się do Krimml (w doline Pinzgau)
                        obejrzeć wodospady (z tego co wiem najwyższe w Europie) a także (jesli ci po
                        drodze) "zahaczyć" o Salzburg.
                        No i jak starczy kasy na
                        >
                        > paliwo to do tyrolu. wtedy koniecznie pojedź do Innsbrucka - piękne miasto!!!
                        Macie jakieś szczególne propozycje? od lat kocham góry
                        >
                        > Jak zaplanować nocleg - pierwotnie zamierzałem zamówić namiot w eurocampie, ale
                        >
                        > nie wiem czy po prostu nie jechać w ciemno i "coś sie zawsze znajdzie..."
                        >
                        > pozdrawiam
                        >
                        > aha, jade na początku wrzesnia

                        Wrzesień jest już po sezonie, tak więc na ogół kwatery są tańsze. W nawet małych
                        miejscowościach są lokalne oddziały informacji tur. i nie ma problemów ze
                        nalezieniem jakiegoś noclegu. Polecam nieduże "rodzinne" pensjonaty.
                    • miriam_73 Re: przez Cieszyn 14.06.02, 09:33
                      Gość portalu: liloom napisał(a):

                      > Ja autobusem jechalam tylko raz w zyciu i na szczescie wiecej mi to nie grozi:)
                      > O pilotkach mam (sorry kolezanko) jak najgorsze zdanie - siedzi toto nic nie
                      > robi oprocz uaski (przepraszam za pisownie, ale tak musze). Po co wogole jest
                      > pilotka? Lepszy bylby drugi kierowca!
                      Słonko, po pierwsze pilot nie "siedzi i nic nie robi". Twoja wypowiedź świadczy o
                      tym, że kompletnie nie masz pojęcia na czym ta praca polega. I wierz mi się się
                      pracuje i to bardzo ciężko. Nie mówię o przejazedach rejsowych tylko o
                      wycieczkach objazdowych.
                      > Polacy podrozujacy autobusami potrafia przemycac rozne rzeczy i wogole moze sie
                      >
                      > zdrazyc nieciekawe towarzystwo - jak kto chce moze zwalic na Austriakow, ale
                      > jak Polak wiezie w bagazu nic oprocz ubrania roboczego i pedzli, i mowi ze
                      > jedzie do cioci na wypoczynek, to wybacz...
                      być może na przejazdach rejsowych, ale ja nie mówie o takich. Ja mówię o
                      zorganizowanych wycieczkach do Wiednia i objazdówce po Austrii. Na takie imprezy
                      ludzie jeżdżą po to żeby sie zrelaksować, a jeżeli przychodzi ci pogranicznik i
                      zaczyna cię obcesowo traktowac ("a priori") tylko dlatego że jestes z Polski to
                      nie jest w porządku.

                      > Dlatego mam zdanie takie jakie mam.
                      > Ponadto autobusami jezdza (w pojeciu Polakow mieszkajacych w Austrii), ci co
                      > nie maja kasy, albo samochodu = gastarbeiterzy. Jak ktos nie ma pieniedzy to
                      > raczej nie wybiera sie zwiedzac tylko do pracy.
                      > I co ma do tego przejscie graniczne?
                      Mówimy człowieku o dwóch różnych rzeczach. Ja mówie o wypoczynku w górach lub
                      zwiedzaniu Wiedbnia i Wachau, a ty o gastarbeiterach. Nie identyfikuj mnie z tym,
                      bo nie takich przypadkach mówię. A utożsamianie każdego autokaru z Polski z
                      przemytem czy potencjalnymi Swarzarbeiterami (a nie Gastarbeiterami - ci sa
                      legalnie)nie jest fair.
                  • Gość: 87745132 nasi bracia Austriacy IP: *.shell.nl 14.06.02, 09:47
                    żeby wynikła ciekawa polemika, to nie sądzę. Myślę że osoba która pisze dość
                    sympatycznie o Grenzschutzu będzie raczej odosobniona.

                    Oczywiście powody takiego a nie innego zachowania Austriaków są znane. Daliśmy im
                    nieźle popalić, zwłaszcza na przełomie lat 80/90. Zasikane bramy, zarzygane
                    dworce, poniszczone budki telefoniczne - żeby zacząć od miłych i przemawiających
                    do wyobraźni szczegółów. A kończąc na ogólnej konkluzji, że doprowadziliśmy
                    austriacki system socjalny na skraj załamania.

                    To wyjaśnie, ale oczywiście nie usprawiedliwia, dlaczego zdarzają sie takie
                    historie jak ta opisana w gazetach parę miesięcy temu (dwie dziewczyny
                    przeczołgane przez areszty dlatego, że jakiś Grenzschutz nie wbił im do paszportu
                    daty wjazdu). Nie pomagało mi też zachować spokój, kiedy na przejściach
                    granicznych czułem się jak ostatni śmieć. Zabawne, że tzw. wizualne oznaki
                    statusu materialnego zawsze działają przeciwko tobie: jak jeździłem nienajnowszym
                    autem byłem nikim który przyjechał handlować i oszukiwać, jak jeździłem dobrym
                    autem byłem gangsterem.

                    Na koniec dodam, że jednak się poprawia. Na długi weekend jechałem przez
                    przejście w Bratysławie i w zasadzie było bezproblemowo, nawet nie chcieli
                    paszportu.
                    • miriam_73 Re: nasi bracia Austriacy 14.06.02, 10:28
                      Przez Bratysłwę/Berg jest na ogół OK, choć w sezonie zdarza im się strasznie
                      guzdrać - w efekcie pomimo że na szlbanie stoi tylko 6 autokarów to odjeżdża
                      się z granicy po 2 godzinach.

                      PS. Do L: w normalnym biurze podróży jest tak, że na trasę typu Polska-Austria
                      ZAWSZE jedzie 2 kierowców. Wymagają tego przepisy i tak jest w całej Europie.
                      • Gość: liloom nasi bracia Polacy IP: *.11.vie.surfer.at 14.06.02, 22:44
                        Zauwazam duza rozbieznosc zdan osob mieszkajacych w Austrii (na polskich
                        paszportach gdyby byly watpliwosci) i Polakach przyjezdzajacych do Austrii -
                        niekoniecznie naklaniajacych sie do stosowanych tu przepisow (przepisow w
                        szerokim slowa tego znaczeniu).
                        Droga Miriam, nie wiedzialam ze jestes pilotka regularnych wycieczek, to
                        oczywiscie zmienia sytuacje, nie chcialam Cie obrazic, tylko pisze o SWOICH
                        doswiadczeniach.
                        Artykul o biednych Polakach czytalam tez, znam tez polemiki z drugiej strony i
                        zwykle staram sie wyrabiac sobie zdanie jak poznam wypowiedzi obu stron (aluzje
                        kolega chyba zrozumial).
                        Jestescie w innej sytuacji niz ja, bo nie widzicie co Polacy robia tutaj teraz.
                        Tak samo jak w innej czesci Europy znane jest zdanie "pijany jak Polak".
                        Nie widzicie Polakow koczujacych pod Polskim Kosciolem.
                        Pod Polska Ambasada ustawiono "wedrowny kibelek" (widzialam go tydzien temu) -
                        jak myslicie - dlaczego?
                        Pisze o gastarbeiterach, bo taka mamy opinie - przykro mi otwierac Wam oczy,
                        ale jesli prawda Was razi to sie wycofuje. Polak nie jest wdziecznym turysta,
                        czesto nie da napiwku, wykloca sie (dzis mialam znow probke, tym razem na
                        basenie, gdzie gdy zwrocilam grzecznie uwage pewnej Polsce ze nie zamknela
                        drzwi - to mnie po prostu zbluzgala), oszukuje lub probuje oszukac. JA nic na
                        to nie poradze, ze tak jest.
                        Kilka lat temu gdy jechalam tramwajem w ktorym byl tlok, co sie rzadko zdarza,
                        jechalo tez kilku Polakow. Na zwrocona przez kogos uwage czy mogliby sie
                        przesunac odpowiedzieli "jak sie Panu nie podoba, to wez se Pan taksowke" -
                        typowo polski tekst, prawda? W Austrii jednak NIE DO POMYSLENIA.
                        Ja sie za naszych rodakow czasem po prostu wstydze.
                        Po tym wszystkim nie dziwmy ze nas tak traktuja...
                        • Gość: 98221673 umieram z ciekawości... IP: *.shell.nl 15.06.02, 14:58
                          ...jak wyglądała ta relacja "z drugiej strony", napisz koniecznie. Rozumiem, że
                          zdaniem "drugiej strony" zostawienie przez Polaka auta na awaryjnych przez 15
                          minut na zakazie usprawiedliwia kilkudziesiąciogodzinną wycieczkę pt. "poznaj
                          nasz system policyjno-penitencjarny". Czy może dziewczyny miały kieszenie pełne
                          haszu?

                          • Gość: liloom Re: umieram z ciekawości... IP: *.11.vie.surfer.at 16.06.02, 20:06
                            Artykul znajde to podam konkrety, a narazie taki komentarz:
                            Wiesz, tu jest tak, ze jak sie zostawi samochod zaparkowany w niewlasciwym
                            miejscu to sie dostaje regularny mandat. Jak sie zostawia w miejscu, ktore
                            przeszkadza np. w komunikacji miejskiej (tory tramwajowe)- to zabieraja
                            samochod na plac, skad trzeba go sobie odebrac i na wlasne koszty. Jak ktos nie
                            ma za co odebrac, pyskuje policji to bez wzgledu na to jakiej jest narodowosci
                            bedzie traktowany jako "element". A Polacy potrafia pyskowac, nie zaprzeczysz?
                            Jak do tego brak jest stempli w paszporcie, brak meldunku i czegos tam jeszcze,
                            co daje podstawy pobytowe - to jest podstawa do odstawienia jak nie do granicy,
                            to do kicia. Tutaj sie nie patyczkuja. Austriacy o tym wiedza i normalny
                            czlowiek nie bedzie dyskutowal, pyskowal, probowal przekupic gliniarza.
                            A Polak musi ta szabelka pomachac, a potem opowiada troche inaczej niz bylo.
                            Ja uwazam ze prawda zwykle lezy po srodku.
                            Mialam do tej pory same pozytywne doswiadczenia z gliniarzami tutaj, w
                            przeciwienstwie do Polski ostatnich lat.
                            W Polsce w bialy dzien 50m od posterunku kolege wysadzono z samochodu, a potem
                            na posterunku nie mogl nawet zadzwonic do domu "bo maja tylko jedna linie".
                            • Gość: 67998123 wielkie dzięki... IP: *.shell.nl 17.06.02, 11:47
                              ...to co napisałaś właściwie wszystko wyjaśnia, jeżeli o mnie chodzi to nie
                              potrzebuję już cytatów z prasy.

                              No więc, jeżeli Twój pogląd jest tożsamy z poglądami statystycznego Austriaka,
                              to znaczy że:

                              statystyczny Austriak i liloom domyślnie zakłada, że ja jako Polak będę: 1)
                              pyskować; 2) próbować przekupić policjanta; 3) machać szabelką; 4) opowiadać
                              trochę inaczej niż było. Jednym słowem, zanim jeszcze statystyczny Austriak i
                              liloom zobaczy mnie na oczy, uważa że jestem: a) awanturnikiem; b) kłamcą i c)
                              przestepcą.

                              To tak na dobry początek. A teraz idziemy dalej.

                              Statystyczny Austriak i liloom dowiaduje się, że w moim paszporcie brak jest
                              adnotacji o zameldowaniu i o dacie wjazdu do tego pięknego kraju. W związku z
                              tym statystyczny Autriak i liloom uważa, że złamałem prawo co najmniej dwa
                              razy, oraz że powinienem być odstawiony ciupasem do granicy. Statystycznemu
                              Austriakowi i liloom nie przychodzi do głowy, że wspaniały, świetnie
                              wyszkolony, uprzejmy i obowiązkowy Grenzschutz nie wbił do paszportu pieczatku
                              o wjeździe. Naturalnie równie absurdalne byłoby przypuszczenie, że Polak bez
                              stempla o zameldowaniu wjechał do Austrii dwie godziny wcześniej. To dla mnie
                              bardzo ważna informacja, ponieważ średnio raz w roku jadę do Włoch przez
                              Austrię, a ponieważ 1) nikt nigdy nie wbija mi stempla o wjeździe i 2) nie mam
                              oczywiście zameldowania - to znaczy że w każdej chwili mogę spodziewać się
                              zakucia w kajdany i odstawienia w karetce do Mikulova. Jak wiadomo, z takimi
                              jak ja w Austrii się nie patyczkuje, a statystyczny Austriak i liloom uważa, że
                              tak być powinno.

                              A teraz idziemy jeszcze dalej.

                              Dziewczyny, jak już wiemy, 1) pyskowały; 2) próbowały przekupić policjanta; 3)
                              machały szabelką; 4) opowiadały inaczej niż było; 5) nie miały stempla o
                              wjeździe; 6) nie miały zaświadczenia o zameldowaniu; 7) zostawiły samochód na
                              zakazie. Jednym słowem, kwalifikują się zdaniem statystycznego Austriaka i
                              liloom do natychmiastowej podróży na granicę. Teraz pytanko: dlaczego w związku
                              z powyższym przez kilkadziesiąt godzin w pełnej izolacji i przy adoracji
                              uprzejmych funkcjonariuszy odpowiednich służb funduje się im darmowe zwiedzanie
                              aresztów, prokuratur i posterunków policyjnych? Odpowiedź: bo jak wiadomo
                              statystycznemu Austriakowi i liloom, w Polsce wyciągają z samochodu 50 metrów
                              od postetrunku, a potem nie dają zadzwonić bo mają tylko jedną linię. Logiczne
                              i oczywiste, prawda?

                              Jak napisałem, powyższe wyjaśnia mi wszystko, jeżeli chodzi o "rację drugiej
                              strony". Teraz już wiem, że jeśli gdzieś na parkingu przy autostradzie do Grazu
                              zatrzyma mnie patrol, każe rozebrać się do bielizny i położyć się na ziemi, po
                              czym zajmie się przeszukiwaniem mojego auta i poszturchiwaniem mojej żony, to
                              sam będę sobie winny. Bo co z tego, że nie złamałem żadnego przepisu, skoro
                              Polak jest z definicji awanturnikiem, kłamcą, przestępcą, nielegalnym
                              imigrantem i włóczęgą. Jak wiadomo, prawda leży pośrodku.

                              W jednym z powyższych postów wyjaśniłem, dlaczego rasizm, pogarda i chamstwo
                              Autriaków w stosunku do Pokaków są dla mnie całkowicie zrozumiałe po tym, co
                              zafundowaliśmy im kiedyś i co nadal jeszcze eksportujemy z naszego kochanego
                              kraju. Pisałem również, że rozumiem, ale nijak nie mogę pogodzić się z takim
                              traktowaniem. Chociać sytuacja rzecznika prasowego tych tabunów pijanych,
                              aroganckich, głupkowatych szmuglerów-chamusiów z Polski jest mi raczej
                              obrzydliwa, to jednak nie mogę powstrzymać się od uwagi, że faktycznie, ja
                              również "zauwazam duza rozbieznosc zdan osob mieszkajacych w Austrii (na
                              polskich paszportach gdyby byly watpliwosci) i Polakach przyjezdzajacych do
                              Austrii"
                              • Gość: tomecz Re: wielkie dzięki... IP: 62.148.81.* 17.06.02, 12:19
                                ja mysle ze w kazdej racji jest cos slusznego

                                a jak sie nazywa ten skrajny prawicowiec z austrii??? na niego glosowala spora
                                czesc austriakow w jednym z ostatnich wyborów. To moze swiadczyc o pozytywnym
                                nastawieniu austriaków do programu politycznego tego jorga heidera (teraz mi
                                sie przypomnialo nazwisko). Dużo tam było o obcokrajowcach.... czy tyczyło sie
                                to tez Polaków, hmmm, kto zgadnie

                                takie jest nastawienie austriaków w skrajnym wydaniu (w koncu nie wszyscy
                                glosowali na heidera)> z tego co pamietam to UE zareagowała "niepokojąco" na
                                wyniki sondaży i duze poparcie dla skrajnej prawicy w austrii. dokladnie tego
                                nie sledzilem, wiec dokladnie to nie wiem

                                • Gość: 3119826 prawda zwykle leży pośrodku IP: *.shell.nl 17.06.02, 14:27
                                  [co do Heidera itd zgadzam się całkowicie. I dodam, że trzeba też zerknąć na
                                  unijne sondaże dot. poparcia dla rozszerzenia: jedyne kraje gdzie "przeciw"
                                  przeważa nad "za" to 1) Austria (miażdżąca przewaga); 2) Francja (znaczna
                                  przewaga); 3) Niemcy (minimalna przewada). Jednym słowem ci, którym najbardziej
                                  daliśmy się we znaki. Ale ja nie o tym]

                                  w każdej racji jest coś słusznego...

                                  szlachetnie, tolerancyjnie i po ludzku... i po austriacku, zapomniałem dodać...

                                  Pamiętam, to bodaj Miłosz cytował jakiegoś żydowskiego rabina. Ten rabin mówił
                                  mniej więcej tak: nu, ja rozumiem, jak ktuś mówi, że ma trochę racji. Nu, to ja
                                  rozumiem. Ja rozumiem też jak ktuś mówi, że ma 30% racji. Nu, to ja tyż
                                  rozumiem. Ja rozumiem nawet, jak ktuś mówi, że ma 70% racji. I tak bywa. Ale
                                  jak ktuś mówi, że ma 100% racji, to ja wiem że un jest największy zbój,
                                  rabuśnik i gwałtownik.

                                  Pamiętam też, że bodaj Gombrowicz podawał taki przykład na "każdy ma trochę
                                  racji", "złoty środek" i "prawda zwykle leży pomiędzy". Oto trwa debata, ile to
                                  jest 2 razy 2. Jeden arogant twierdzi, że na pewno ma rację i 2 razy 2 jest 4.
                                  Inny z kolei uważa, że 2 razy 2 jest 5. Ale oto znajduje się ktoś, kto zna
                                  metodę "złotego środka", i oto wszyscy się godzą, że 2 razy 2 jest 4.5

                                  Polak w Austrii to właśnie 4.5
                                • Gość: liloom tomecz IP: *.11.vie.surfer.at 19.06.02, 00:52
                                  Gość portalu: tomecz napisał(a):

                                  > ja mysle ze w kazdej racji jest cos slusznego
                                  >
                                  > a jak sie nazywa ten skrajny prawicowiec z austrii??? na niego glosowala spora
                                  > czesc austriakow w jednym z ostatnich wyborów. To moze swiadczyc o pozytywnym
                                  > nastawieniu austriaków do programu politycznego tego jorga heidera (teraz mi
                                  > sie przypomnialo nazwisko). Dużo tam było o obcokrajowcach.... czy tyczyło sie
                                  > to tez Polaków, hmmm, kto zgadnie
                                  >
                                  > takie jest nastawienie austriaków w skrajnym wydaniu (w koncu nie wszyscy
                                  > glosowali na heidera)> z tego co pamietam to UE zareagowała "niepokojąco" na
                                  >
                                  > wyniki sondaży i duze poparcie dla skrajnej prawicy w austrii. dokladnie tego
                                  > nie sledzilem, wiec dokladnie to nie wiem

                                  Heider jest mimo wszystko bardzo niepopularny w Austrii, wiec wielu naszych
                                  znajomych zdziwilo sie takim rozwojem sytuacji, sami Austriacy tez przeciez byli
                                  zaniepokojeni czy im to nie zaszkodzi. Trzeba pamietac ze populacja w Austrii to
                                  ca. 7 Mln, a Wieden to 2 Mln (ca. about). Mowi sie, ze Heider ma poparcie glownie
                                  na prowincji, a przeciez prowincja to 5 Mln. To tak dla uzmyslowienia sobie co i
                                  jak, ale tak naprawde bylo inaczej. Koalicja powstala niby w celu oslabienia
                                  partii FPÖ (Heidera), a on sam jest tylko populista, wiec rzeczywistosc nie jest
                                  taka czarna. Ludzie maja swiadomosc i przeszlosci i uzaleznienia od EU, wiec
                                  wszystko "rozmylo sie po kosciach".
                                  Zycze Ci mimo tej nieprzyjemnej dyskusji tu na forum udanego pobytu i PRZEJAZDU
                                  przez Austrie i NIE DAJMY SIE ZWARIOWAC. Jako Polak pamietaj koniecznie, ze
                                  tu "kochaja" przepisy. Pozdrawiam.
                                  Pozdrawiam
                              • Gość: liloom to co napisales tez wiele wyjasnia IP: *.11.vie.surfer.at 19.06.02, 00:41
                                Gość portalu: 67998123 napisał(a):

                                > ...to co napisałaś właściwie wszystko wyjaśnia, jeżeli o mnie chodzi to nie
                                > potrzebuję już cytatów z prasy.

                                Szybko budujesz swoje poglady. Na podstawie zdania jednej osoby???? Moze warto
                                byloby rozszerzyc horyzont?

                                > No więc, jeżeli Twój pogląd jest tożsamy z poglądami statystycznego Austriaka,
                                > to znaczy że:

                                Nie moge jednoznacznie okreslic pogladu statystycznego Austriaka, ale nie
                                zdziwilabym sie jesli bylby taki wlasnie...

                                > statystyczny Austriak i liloom domyślnie zakłada, że ja jako Polak będę: 1)
                                > pyskować; 2) próbować przekupić policjanta; 3) machać szabelką; 4) opowiadać
                                > trochę inaczej niż było. Jednym słowem, zanim jeszcze statystyczny Austriak i
                                > liloom zobaczy mnie na oczy, uważa że jestem: a) awanturnikiem; b) kłamcą i c)
                                > przestepcą.

                                Wlasciwie po tym poscie mialabym watpliwosci co do umiejetnosci Twojego
                                zachowania w podbramkowej sytuacji, sorry, ale uwazam ze jestes pieniaczem i to z
                                kolei sugerowalam jako nasza typowa ceche narodowa. Niestety.

                                > To tak na dobry początek. A teraz idziemy dalej.
                                >
                                > Statystyczny Austriak i liloom dowiaduje się, że w moim paszporcie brak jest
                                > adnotacji o zameldowaniu i o dacie wjazdu do tego pięknego kraju. W związku z
                                > tym statystyczny Autriak i liloom uważa, że złamałem prawo co najmniej dwa
                                > razy, oraz że powinienem być odstawiony ciupasem do granicy.

                                Mozesz miec przez to klopoty jesli Cie skontroluja, owszem. Dlaczego? Bo jest
                                obowiazek i koniec.

                                Statystycznemu
                                > Austriakowi i liloom nie przychodzi do głowy, że wspaniały, świetnie
                                > wyszkolony, uprzejmy i obowiązkowy Grenzschutz nie wbił do paszportu pieczatku
                                > o wjeździe. Naturalnie równie absurdalne byłoby przypuszczenie, że Polak bez
                                > stempla o zameldowaniu wjechał do Austrii dwie godziny wcześniej.
                                To dla mnie
                                > bardzo ważna informacja, ponieważ średnio raz w roku jadę do Włoch przez
                                > Austrię, a ponieważ 1) nikt nigdy nie wbija mi stempla o wjeździe i 2) nie mam
                                > oczywiście zameldowania - to znaczy że w każdej chwili mogę spodziewać się
                                > zakucia w kajdany i odstawienia w karetce do Mikulova. Jak wiadomo, z takimi
                                > jak ja w Austrii się nie patyczkuje, a statystyczny Austriak i liloom uważa, że
                                > tak być powinno.

                                A gdzie napisalam ze powinno???? To tylko Twoj domysl.
                                Miedzy Austria i Wlochami nie ma przeciez juz granicy w sensie "Grenzschutz".
                                Akurat moja ciotka wjechala z nami samochodem do Austrii (nie dostala stempla) i
                                wyjezdzajac pociagiem 2 dni pozniej zwrocono jej na to uwage. Jakos nikt jej nie
                                kazal klasc sie twarza do ziemi...

                                > A teraz idziemy jeszcze dalej.
                                > Dziewczyny, jak już wiemy, 1) pyskowały; 2) próbowały przekupić policjanta; 3)
                                > machały szabelką; 4) opowiadały inaczej niż było; 5) nie miały stempla o
                                > wjeździe; 6) nie miały zaświadczenia o zameldowaniu; 7) zostawiły samochód na
                                > zakazie.
                                Czy wyslalam Ci ten artykul, ze wyciagasz te wnioski? Napisalam ze to moj
                                komentarz. Czy tak trudno zaakceptowac Ci polskie przywary?

                                Jednym słowem, kwalifikują się zdaniem statystycznego Austriaka i
                                > liloom do natychmiastowej podróży na granicę. Teraz pytanko: dlaczego w związku
                                > z powyższym przez kilkadziesiąt godzin w pełnej izolacji i przy adoracji
                                > uprzejmych funkcjonariuszy odpowiednich służb funduje się im darmowe zwiedzanie
                                > aresztów, prokuratur i posterunków policyjnych? Odpowiedź: bo jak wiadomo
                                > statystycznemu Austriakowi i liloom, w Polsce wyciągają z samochodu 50 metrów
                                > od postetrunku, a potem nie dają zadzwonić bo mają tylko jedną linię. Logiczne
                                > i oczywiste, prawda?
                                Napisalam o jednym koledze. On jest Polakiem i mieszka w Polsce. Czy z Toba jest
                                wszystko ok?

                                > Jak napisałem, powyższe wyjaśnia mi wszystko, jeżeli chodzi o "rację drugiej
                                > strony". Teraz już wiem, że jeśli gdzieś na parkingu przy autostradzie do Grazu
                                > zatrzyma mnie patrol, każe rozebrać się do bielizny i położyć się na ziemi, po
                                > czym zajmie się przeszukiwaniem mojego auta i poszturchiwaniem mojej żony, to
                                > sam będę sobie winny. Bo co z tego, że nie złamałem żadnego przepisu, skoro
                                > Polak jest z definicji awanturnikiem, kłamcą, przestępcą, nielegalnym
                                > imigrantem i włóczęgą. Jak wiadomo, prawda leży pośrodku.

                                Chyba przesadzasz w tym fantazjowaniu, ironizowaniu, biciu piany (cos jak w tym
                                artykule moze???) i imputowaniu roznych rzeczy. Ciekawe dlaczego wogole jezdzisz
                                przez Austrie, moze sprobuj jakos naookolo, bo jeszcze naplujesz na granicy na
                                orzelka celnikowi i bedziesz mial klopoty:)))
                                A na powaznie nie przypuszczam zebys mial klopoty jesli nie lamiesz przepisow,
                                ale niemniej jednak policja ma prawo Cie skontrolowac i nic na to nie poradzisz.
                                "Przepis jest przepis" - czyli calkiem odwrotnie niz w Polsce:)))
                                Nie radze naprawde probowac dawac w lape policjantowi.

                                > W jednym z powyższych postów wyjaśniłem, dlaczego rasizm, pogarda i chamstwo
                                > Autriaków w stosunku do Pokaków są dla mnie całkowicie zrozumiałe po tym, co
                                > zafundowaliśmy im kiedyś i co nadal jeszcze eksportujemy z naszego kochanego
                                > kraju. Pisałem również, że rozumiem, ale nijak nie mogę pogodzić się z takim
                                > traktowaniem.

                                A ja szukam dalszych mozliwych przyczyn, a nie pienie sie bezcelowo...

                                Chociać sytuacja rzecznika prasowego tych tabunów pijanych,
                                > aroganckich, głupkowatych szmuglerów-chamusiów z Polski jest mi raczej
                                > obrzydliwa, to jednak nie mogę powstrzymać się od uwagi, że faktycznie, ja
                                > również "zauwazam duza rozbieznosc zdan osob mieszkajacych w Austrii (na
                                > polskich paszportach gdyby byly watpliwosci) i Polakach przyjezdzajacych do
                                > Austrii"

                                Pytales o druga strone lustra to napisalam, widze, ze prawda w oczy jest
                                niewygodna, ale faktem jest ze nas tu po prostu nie chca.
                                A urywka o paszportach po prostu nie zrozumiales skoro usilujesz to osmieszyc.
                                Chodzilo mi o odczucia narodowosciowe w odroznieniu od Polakow naturalizowanych,
                                ktorzy zachowuja sie czasem bardziej wrogo w stosunku do sezonowo przyjezdnych
                                Polakow niz sami Austriacy.


                                • Gość: 7331942 moja propozycja na następny tydzień IP: *.shell.nl 20.06.02, 17:50
                                  no to widzę że temat austriacki mamy wyczerpany, bo w swoim ostatnim poście
                                  liloom zajmuje się głównie moimi horyzontami [wtręt nr 1], moim zachowaniem w
                                  sytuacjach podbramkowych [wtręt nr 3], moją zdolnością wnioskowania [wtręt nr
                                  6], moją zdolnością do akceptowania polskich przywar [wtręt nr 6], czy wszystko
                                  ze mną jest OK [wtręt nr 7], moim wyborem itinerarium przy podróżach do Włoch
                                  [wtręt nr 8], moją umiejętnością plucia na odległość [wtręt nr 9], oraz
                                  moim "pienieniem się bezcelowym" [wtręt nr 10]. Nawet nie macie pojęcia, jaki
                                  jestem dumny. Świętnie, no więc idąc za sugestią liloom zmieńmy temat.
                                  Proponuję... hm, a może tak kobieca logika?

                                  Jak ja ją lubię... w tym tkwi właśnie całych ich urok, tak cię zbałamucą że już
                                  całkiem nie wiesz o co im chodzi...

                                  Z jednej strony, liloom świetnie sprawuje się w roli austriackiego porte-parole
                                  ["to się dostaje regularny mandat", "to zabierają samochód", "będzie
                                  traktowany", "to jest podstawa do odstawienia", "tutaj się nie
                                  patyczkują", "Austriacy o tym wiedzą", "każdy normalny nie będzie...".]. Ale
                                  wiadomo, kobiety nigdy nie rezygnują ze swojej indywidualności, więc zaraz
                                  wraca do własnego ja ["szybko budujesz poglądy", "na podstawie zdania jednej
                                  osoby", "a gdzie napisałam", "to tylko Twój domysł", "czy wysłałam Ci ten
                                  artykuł?", "[to] mój komentarz"]. Po czym na końcu znów robi pętelkę i
                                  ponownie opisuje nam psyche naszych przyjaciół znad Dunaju ["nie moge
                                  jednoznacznie okreslic pogladu statystycznego Austriaka, ale nie zdziwilabym
                                  sie jesli bylby taki wlasnie..."]

                                  Liloom wspaniale nas przekonuje, że tylko łudzimy się, kiedy stojąc na granicy,
                                  tłumacząc się przed policją czy siedząc w austriackim areszcie odnosimy
                                  nieodparte wrażenie, że mają nas tam ze śmieci, naniesione wschodnim wiatrem na
                                  wyczyszczone podwórko. Rasizm, chamstwo, pogarda? To niesłuszne oskarżenia,
                                  które mogą narodzić się tylko w głowie tych, którzy wstydzą się spojrzeć w
                                  lustro, którym trudno zaakceptować polskie przywary, demaskuje z precyzją
                                  brzytwy liloom... no i ma argument nieodparty, bo przecież ona sama i szanowna
                                  Ciocia! po czym zauważa, że "nas tu po prostu nie chca". Oj tak tak, nas tu nie
                                  chcą, to widać... i do tego bardzo po prostu, czasem może nawet aż za bardzo po
                                  prostu...

                                  Liloom najpierw zakłada, że jako Polak jestem awanturnikiem, kłamcą i
                                  przestępcą., a potem skarży się na "nieprzyjemną dyskusję na forum". O tak,
                                  rzeczywiście, admin już dawno powinien zesłać mnie na oślą ławkę, jak można nie
                                  zgadzać się z kobietami.... No i ta ironia, przecież w stosunkach między
                                  cywilizowanymi Austriakami ironia i złośliwość jest zabroniona... A ile w moich
                                  wypowiedziach wschodniej barbarii... No i żeby trochę wyrwać się z tego bajora,
                                  liloom piętnuje moje wąskie horyzonty, wytyka moje karygodne pieniactwo, i to
                                  narodowe [czy aby nie sądzi, że "pieniactwo" to od "pienić się"?], oraz
                                  kwestionuje mój certyfikat zdrowia psychicznego [oczywiście że ze mną nie jest
                                  OK! jak mogłoby być ze mną OK, no powiedzcie sami?]. A na końcu, uwaga uwaga,
                                  radzi żebym nie pluł na orzełka celnikowi... uggh...brzdęk!!! ... jak teraz
                                  się zrobiło przyjemnie.... Ale nie znęcajmy się zbytnio, to było tylko chwilowe
                                  potknięcie, każdemu się czasem zdarzy stracić na moment klasę...

                                  Liloom punktuje mnie bezwzględnie, akapit po akapicie, z właściwą sobie
                                  precyzją... Padają moje kolejne, jakże fałszywe przykłady, obracają się w proch
                                  źle skonstruowane argumenty, wychodzi na światło dzienne dramatyczny brak
                                  logiki... Jakiż to dla mnie zaszczyt, ale czyż nie szkoda zachodu? Przecież
                                  dyskutuje się z tylko z godnym siebie partnerem... A ja jestem fantastą,
                                  zaślepionym awanturnikiem, pieniaczem (ach, jakie to fajne słowo, poużywajmy go
                                  jeszcze trochę), kimś kto nie potrafi spojrzeć w lustro, a co gorsza, czy ze
                                  mną jest aby na pewno wszystko OK? No i te sytuacje podbramkowe, nie całkiem
                                  zrozumiałem o co chodzi, pewnie o to, że z odległości 4 metrów przestrzeliłbym
                                  fatalnie jak nie przymierzając Żurawski. Przyznaję, rzeczywiście lepiej idą mi
                                  rzuty wolne, a jeszcze lepiej karne...

                                  No, ale to wszystko pikuś, co ja tu daję za przykłady, wstyd, nie poznałem się
                                  na kobiecej kokieterii... Zobaczmy jak liloom podróżuje z Polski do
                                  Włoch. "Ciekawe dlaczego wogole jezdzisz przez Austrie, moze sprobuj jakos
                                  naookolo". To mi się podoba! Z Warszawy do Wenecji przez Budapeszt! Z Krakowa
                                  do Poznania przez Lublin! Z pracy do domu przez knajpę! Od zupy do drugiego
                                  przez deser! Od syna do ojca przez dziadka! Od Stalina do Chruszczowa przez
                                  Breżniewa! A co! To mi się podoba, w końcu mamy postmodernizm i prawdy
                                  równoległe! Chyba się zakochałem, jak cię nie mogę (to cię to nie jest to Cię,
                                  skądże). Zwłaszcza podoba mi się to z pracy do domu przez knajpę.

                                  Ale to wszystko pozory, na pierwszy rzut oka kokieteryjnie niekonsekwentna, a w
                                  gruncie rzeczy precyzyjna i bezwzględna, liloom zastawiła na mnie pułapkę bez
                                  wyjścia. Gdyby napisał dwie linijki zostałbym powierzchownym, leniwym
                                  ignorantem, który nawet nie potrafi sklecić sensownego paragrafu. Ponieważ
                                  jednak napisałem 3685 znaków ("with spaces", jak informuje mój Word), zostałem
                                  pieniaczem, no bo któż inny tak długo by mielił swoje własne kompleksy... to
                                  się nazywa szach mat, widać rękę mistrza. A teraz liloom z pewnością
                                  przeanalizuje szereg kolejnych opcji:

                                  a) zignorować i zostawić bez odpowiedzi. Świetne wyjście, inteligentni od razu
                                  poznają klasę. Problem w tym że nieinteligentni mogą nie poznać; b) spuścić
                                  gilotynę niechybnego "na tym poziomie nie będę dłużej dyskutować", a moja głowa
                                  potoczy się przez wszystkie fora Wyborczej... Wyjście klasyczne, że tak powiem;
                                  c) odmiana wyjścia klasycznego: "ja tu piszę dla przyjemności, nie żeby się
                                  denerwować". Niezłe, też tego czasami używam; d) poprosić admina o zesłanie na
                                  oślą ławkę. No, ale wtedy jak oddzielić ziarno liloom od moich plew? e)
                                  poprosić wszystkich przyjaciół i znajomych z dostępem do sieci, żeby zmieszali
                                  mnie z błotem. Czasem stosowane, na ogół przynosi dobre rezultaty. Można też
                                  zrobić to samemu, zakładając tak ze 20 różnych kont; f) nadal konsekwetnie,
                                  uroczo, metodycznie zbijać wszystkie moje bzdury, odpowiadać postem na post.
                                  Tylko jak długo? No, powiedzmy tak ze dwa lata, do przystąpienia Polski do
                                  Unii; g) napisać do mojej firmy, że postuję w godzinach pracy. Drastyczne, ale
                                  z niektórymi typami nie wolno się patyczkować, Austriacy o tym wiedzą... tylko
                                  gdzie? do holenderskiego? do polskiego? a może do austriackiego? A jak pracuję
                                  w Nowej Zelandii, jak to wszystko była wypucha, i jak to wcale nie są godziny
                                  pracy?

                                  Napisz po prostu literkę który wariant wybierasz, będzie Ci łatwiej.

                                  PS. Gratuluję szanownej Cioci szczęścia i proszę przekazać jej moją sugestię,
                                  by w przyszłości nalegała na wbijanie stempla. Choć może to być bezskuteczne..
                                  Te dwie Polki też nalegały, ale usłyszały tylko raus, a potem poznały z bliska
                                  jak wygląda "nie patyczkować się" po austriacku. Ale ale, przepraszam,
                                  zapędziłem się.. czy to się zdarzyło naprawdę? przecież to było fantazjowanie,
                                  ironizowanie, bicie piany...

                                  PPS. Daj swój numer komórki, następnym razem jak Grenzschutz na granicy,
                                  nagabywany o stempel w paszporcie powie mi raus, zadzwonię do Ciebie, z
                                  pewnością go przekonasz
                                  • Gość: liloom czy tobie sie nudzi???? IP: *.11.vie.surfer.at 21.06.02, 20:12
                                    Sluchaj, jak tobie sie nudzi i masz ochote wszczynac burdy lub klotnie, to baw
                                    sie dobrze, mi forum do tego nie sluzy. Ja pisze o Austrii, jak masz ochote
                                    podyskutowac to albo idz na kobiete albo na psychologie, tam znajdziesz partnerow.
                                    Ja jestem na turystyce i nie interesuja mnie Twoje osobiste ataki.
                                    Dlatego tez nie mam zamiaru tego ciagnac, nie bede komentowac kazdego Twojego
                                    zdania, bo to nie TO forum. Mam w tym temacie ZERO zainteresowania. Powiedzialam
                                    swoje zdanie. Powstala polemika. Ty sie nie zgadzasz z moim zdaniem, ja z Twoim.
                                    I na tym zakonczmy. Jestes chyba dorosla (?) osoba (mialam ochote napisac "duzym
                                    chlopczykiem, ale zaraz znowu sie bedziesz czepial huehue) wiec moze to
                                    przemyslisz (?)
                                    Numeru mojej komorki Ci nie dam. Nie ma szans:))))))))
                                    Jak chcesz to odpisz na email (tam jest spam killer itp.) - niektorzy lubia
                                    ciagnac tematy w nieskonczonosc analizujac kazde zdanie az do mdlosci:)
                                    Pozdrawiam serdecznie, nawet jestes w jakis sposob sympatyczny, pewnie przez ten
                                    shell:)))))
                                    ps. jak widzisz jest jeszcze jedna metoda - wysmiac:)))) a teraz nie bede
                                    odpisywac bo jade na wakacje, pa!

                                    Gość portalu: 7331942 napisał(a):

                                    ) no to widzę że temat austriacki mamy wyczerpany, bo w swoim ostatnim poście
                                    ) liloom zajmuje się głównie moimi horyzontami [wtręt nr 1], moim zachowaniem w
                                    ) sytuacjach podbramkowych [wtręt nr 3], moją zdolnością wnioskowania [wtręt nr
                                    ) 6], moją zdolnością do akceptowania polskich przywar [wtręt nr 6], czy wszystko
                                    )
                                    ) ze mną jest OK [wtręt nr 7], moim wyborem itinerarium przy podróżach do Włoch
                                    ) [wtręt nr 8], moją umiejętnością plucia na odległość [wtręt nr 9], oraz
                                    ) moim "pienieniem się bezcelowym" [wtręt nr 10]. Nawet nie macie pojęcia, jaki
                                    ) jestem dumny. Świętnie, no więc idąc za sugestią liloom zmieńmy temat.
                                    ) Proponuję... hm, a może tak kobieca logika?
                                    )
                                    ) Jak ja ją lubię... w tym tkwi właśnie całych ich urok, tak cię zbałamucą że już
                                    )
                                    ) całkiem nie wiesz o co im chodzi...
                                    )
                                    ) Z jednej strony, liloom świetnie sprawuje się w roli austriackiego porte-parole
                                    )
                                    ) ["to się dostaje regularny mandat", "to zabierają samochód", "będzie
                                    ) traktowany", "to jest podstawa do odstawienia", "tutaj się nie
                                    ) patyczkują", "Austriacy o tym wiedzą", "każdy normalny nie będzie...".]. Ale
                                    ) wiadomo, kobiety nigdy nie rezygnują ze swojej indywidualności, więc zaraz
                                    ) wraca do własnego ja ["szybko budujesz poglądy", "na podstawie zdania jednej
                                    ) osoby", "a gdzie napisałam", "to tylko Twój domysł", "czy wysłałam Ci ten
                                    ) artykuł?", "[to] mój komentarz"]. Po czym na końcu znów robi pętelkę i
                                    ) ponownie opisuje nam psyche naszych przyjaciół znad Dunaju ["nie moge
                                    ) jednoznacznie okreslic pogladu statystycznego Austriaka, ale nie zdziwilabym
                                    ) sie jesli bylby taki wlasnie..."]
                                    )
                                    ) Liloom wspaniale nas przekonuje, że tylko łudzimy się, kiedy stojąc na granicy,
                                    )
                                    ) tłumacząc się przed policją czy siedząc w austriackim areszcie odnosimy
                                    ) nieodparte wrażenie, że mają nas tam ze śmieci, naniesione wschodnim wiatrem na
                                    )
                                    ) wyczyszczone podwórko. Rasizm, chamstwo, pogarda? To niesłuszne oskarżenia,
                                    ) które mogą narodzić się tylko w głowie tych, którzy wstydzą się spojrzeć w
                                    ) lustro, którym trudno zaakceptować polskie przywary, demaskuje z precyzją
                                    ) brzytwy liloom... no i ma argument nieodparty, bo przecież ona sama i szanowna
                                    ) Ciocia! po czym zauważa, że "nas tu po prostu nie chca". Oj tak tak, nas tu nie
                                    )
                                    ) chcą, to widać... i do tego bardzo po prostu, czasem może nawet aż za bardzo po
                                    )
                                    ) prostu...
                                    )
                                    ) Liloom najpierw zakłada, że jako Polak jestem awanturnikiem, kłamcą i
                                    ) przestępcą., a potem skarży się na "nieprzyjemną dyskusję na forum". O tak,
                                    ) rzeczywiście, admin już dawno powinien zesłać mnie na oślą ławkę, jak można nie
                                    )
                                    ) zgadzać się z kobietami.... No i ta ironia, przecież w stosunkach między
                                    ) cywilizowanymi Austriakami ironia i złośliwość jest zabroniona... A ile w moich
                                    )
                                    ) wypowiedziach wschodniej barbarii... No i żeby trochę wyrwać się z tego bajora,
                                    )
                                    ) liloom piętnuje moje wąskie horyzonty, wytyka moje karygodne pieniactwo, i to
                                    ) narodowe [czy aby nie sądzi, że "pieniactwo" to od "pienić się"?], oraz
                                    ) kwestionuje mój certyfikat zdrowia psychicznego [oczywiście że ze mną nie jest
                                    ) OK! jak mogłoby być ze mną OK, no powiedzcie sami?]. A na końcu, uwaga uwaga,
                                    ) radzi żebym nie pluł na orzełka celnikowi... uggh...brzdęk!!! ... jak teraz
                                    ) się zrobiło przyjemnie.... Ale nie znęcajmy się zbytnio, to było tylko chwilowe
                                    )
                                    ) potknięcie, każdemu się czasem zdarzy stracić na moment klasę...
                                    )
                                    ) Liloom punktuje mnie bezwzględnie, akapit po akapicie, z właściwą sobie
                                    ) precyzją... Padają moje kolejne, jakże fałszywe przykłady, obracają się w proch
                                    )
                                    ) źle skonstruowane argumenty, wychodzi na światło dzienne dramatyczny brak
                                    ) logiki... Jakiż to dla mnie zaszczyt, ale czyż nie szkoda zachodu? Przecież
                                    ) dyskutuje się z tylko z godnym siebie partnerem... A ja jestem fantastą,
                                    ) zaślepionym awanturnikiem, pieniaczem (ach, jakie to fajne słowo, poużywajmy go
                                    )
                                    ) jeszcze trochę), kimś kto nie potrafi spojrzeć w lustro, a co gorsza, czy ze
                                    ) mną jest aby na pewno wszystko OK? No i te sytuacje podbramkowe, nie całkiem
                                    ) zrozumiałem o co chodzi, pewnie o to, że z odległości 4 metrów przestrzeliłbym
                                    ) fatalnie jak nie przymierzając Żurawski. Przyznaję, rzeczywiście lepiej idą mi
                                    ) rzuty wolne, a jeszcze lepiej karne...
                                    )
                                    ) No, ale to wszystko pikuś, co ja tu daję za przykłady, wstyd, nie poznałem się
                                    ) na kobiecej kokieterii... Zobaczmy jak liloom podróżuje z Polski do
                                    ) Włoch. "Ciekawe dlaczego wogole jezdzisz przez Austrie, moze sprobuj jakos
                                    ) naookolo". To mi się podoba! Z Warszawy do Wenecji przez Budapeszt! Z Krakowa
                                    ) do Poznania przez Lublin! Z pracy do domu przez knajpę! Od zupy do drugiego
                                    ) przez deser! Od syna do ojca przez dziadka! Od Stalina do Chruszczowa przez
                                    ) Breżniewa! A co! To mi się podoba, w końcu mamy postmodernizm i prawdy
                                    ) równoległe! Chyba się zakochałem, jak cię nie mogę (to cię to nie jest to Cię,
                                    ) skądże). Zwłaszcza podoba mi się to z pracy do domu przez knajpę.
                                    )
                                    ) Ale to wszystko pozory, na pierwszy rzut oka kokieteryjnie niekonsekwentna, a w
                                    )
                                    ) gruncie rzeczy precyzyjna i bezwzględna, liloom zastawiła na mnie pułapkę bez
                                    ) wyjścia. Gdyby napisał dwie linijki zostałbym powierzchownym, leniwym
                                    ) ignorantem, który nawet nie potrafi sklecić sensownego paragrafu. Ponieważ
                                    ) jednak napisałem 3685 znaków ("with spaces", jak informuje mój Word), zostałem
                                    ) pieniaczem, no bo któż inny tak długo by mielił swoje własne kompleksy... to
                                    ) się nazywa szach mat, widać rękę mistrza. A teraz liloom z pewnością
                                    ) przeanalizuje szereg kolejnych opcji:
                                    )
                                    ) a) zignorować i zostawić bez odpowiedzi. Świetne wyjście, inteligentni od razu
                                    ) poznają klasę. Problem w tym że nieinteligentni mogą nie poznać; b) spuścić
                                    ) gilotynę niechybnego "na tym poziomie nie będę dłużej dyskutować", a moja głowa
                                    )
                                    ) potoczy się przez wszystkie fora Wyborczej... Wyjście klasyczne, że tak powiem;
                                    )
                                    ) c) odmiana wyjścia klasycznego: "ja tu piszę dla przyjemności, nie żeby się
                                    ) denerwować". Niezłe, też tego czasami używam; d) poprosić admina o zesłanie na
                                    ) oślą ławkę. No, ale wtedy jak oddzielić ziarno liloom od moich plew? e)
                                    ) poprosić wszystkich przyjaciół i znajomych z dostępem do sieci, żeby zmieszali
                                    ) mnie z błotem. Czasem stosowane, na ogół przynosi dobre rezultaty. Można też
                                    ) zrobić to samemu, zakładając tak ze 20 różnych kont; f) nadal konsekwetnie,
                                    ) uroczo, metodycznie zbijać wszystkie moje bzdury, odpowiadać postem na post.
                                    ) Tylko jak długo? No, powiedzmy tak ze dwa lata, do przystąpienia Polski do
                                    ) Unii; g) napisać do mojej firmy, że postuję w godzinach pracy. Drastyczne, ale
                                    ) z niektórymi typami nie wolno się patyczkować, Austriacy o tym wiedzą... tylko
                                    ) gdzie? do holender
                                    • Gość: 98554313 nie, już pisałem, chyba się zakochałem IP: *.shell.nl 24.06.02, 12:15
                                      eee, to się nazywa wyśmiać? Tylko ten kawałek o dużym chłopczyku? co za
                                      rozczarowanie... Chyba rzeczywiście już jesteś myślami na wakacjach...

                                      Można na przykład tak: "hm, niektóre dzieci myślą, że jak przy tablicy rzucą
                                      bez ładu i składu kilka zagranicznych słów albo znanych nazwisk to pani
                                      nauczycielka dam im dobry stopień. Niestety na forum ta metoda nie działa.
                                      Oprócz tego że się napisze "port-
                                      parole", "postmodernim", "Miłosz", "Gombrowicz" to trzeba jeszcze rozumieć co
                                      się mówi". Nie każdy padnie na kolana od razu, jak dostanie po głowie obcym
                                      wyrazem albo znanym nazwiskiem"

                                      Można inaczej: "w piaskownicy, w polityce i w wielu innych sytuacjach często
                                      spotyka się takich, co stosują metodę "zagadania". Nie trzeba z sensem, nie
                                      trzeba z logiką, byle dużo. A nuż ktoś się nie zorientuje, nie będzie mu się
                                      chciało uważać, przerażony lawiną bzdur od razu da sobie spokój. Są tacy, co
                                      wierzą w skuteczność tej metody na forum. Zapominają, że verba volans, ale
                                      scripta manens. Stawiają tylko pomnik własne głupocie, pomnik który będzie
                                      trwał tak długo, jak długo Wyborcza będzie utrzymywać te strony"

                                      Albo tak: "nuda, nuda, nuda... w pracy nie ma co robić, bo idiotom nikt nie
                                      daje nic odpowiedzialnego do zrobienia... biurko pracowicie zawalone sztucznym
                                      bałaganem... pozoranckie telefony wykonane... dziesiątki nieważnym maili
                                      kopiowanych wszystkim dookoła wysłanych... codzienna pielgrzymka po kolegach z
                                      setkami idiotycznych spraw odbyta.... co by tu jeszcze porobić? A może by tak
                                      internet, forum Wyborczej? coś by tak popsuć, kogoś bezinteresownie rozzłościć,
                                      zepsuć przyjemną dyskusję? zanim nie zamkną dostępu i nie wręczą ścierki, bo
                                      ktoś znowu nachlapał w kuchni..."

                                      I tak: "ach ci frustraci... w pracy zero, w domu żona rozstawia po kątach, w
                                      knajpie koledzy się wyśmiewają, w sklepie uśmieszki kiedy wchodzi po bułki....
                                      biedacy... Wszyscy dookoła są winni, nie mogą ich zrozumieć, nie nadążają,
                                      przeszkadzają, tępe tłumoki... Pomylił drogę, nie umie czytać drogowskazów,
                                      zamiast na Budapeszt pojechał na Wiedeń, winni są inni (ach te źle oznakowane
                                      drogi). Nie wie że potrzebna jest zielona karta, austriacka straż graniczna
                                      cofnęła z przejście, winni są inni (ach ten złośliwy Grenzschutz). Nikt nie
                                      kupuje jego żałosnych utyskiwań na forum, winni są inni (ach ta złośliwa
                                      liloom). Więc siedzi nad komputerem, wylewa żale, tylko coś tu brzydko pachnie
                                      pod krzesłem... co to kałuża? ach, to znowu Mruczek..."

                                      baw się dobrze na wakacjach! będzie mi Ciebie brakować!
                                      • Gość: gosc Re: nie, już pisałem, chyba się zakochałem IP: *.sap.com / 10.31.180.* 25.06.02, 17:16
                                        nie wsluchuje sie w temat dusykusji, nie zabieram zdania bezposrednio

                                        ale pamietam kogos kto opowiadal o zarobkach w shell a konkretnie wyjazd z Poslki
                                        do Anglii

                                        czy Ty o tym pisales

                                        jelsi tak to ten swiat jest maly...



                                        Gość portalu: 98554313 napisał(a):

                                        > eee, to się nazywa wyśmiać? Tylko ten kawałek o dużym chłopczyku? co za
                                        > rozczarowanie... Chyba rzeczywiście już jesteś myślami na wakacjach...
                                        >
                                        > Można na przykład tak: "hm, niektóre dzieci myślą, że jak przy tablicy rzucą
                                        > bez ładu i składu kilka zagranicznych słów albo znanych nazwisk to pani
                                        > nauczycielka dam im dobry stopień. Niestety na forum ta metoda nie działa.
                                        > Oprócz tego że się napisze "port-
                                        > parole", "postmodernim", "Miłosz", "Gombrowicz" to trzeba jeszcze rozumieć co
                                        > się mówi". Nie każdy padnie na kolana od razu, jak dostanie po głowie obcym
                                        > wyrazem albo znanym nazwiskiem"
                                        >
                                        > Można inaczej: "w piaskownicy, w polityce i w wielu innych sytuacjach często
                                        > spotyka się takich, co stosują metodę "zagadania". Nie trzeba z sensem, nie
                                        > trzeba z logiką, byle dużo. A nuż ktoś się nie zorientuje, nie będzie mu się
                                        > chciało uważać, przerażony lawiną bzdur od razu da sobie spokój. Są tacy, co
                                        > wierzą w skuteczność tej metody na forum. Zapominają, że verba volans, ale
                                        > scripta manens. Stawiają tylko pomnik własne głupocie, pomnik który będzie
                                        > trwał tak długo, jak długo Wyborcza będzie utrzymywać te strony"
                                        >
                                        > Albo tak: "nuda, nuda, nuda... w pracy nie ma co robić, bo idiotom nikt nie
                                        > daje nic odpowiedzialnego do zrobienia... biurko pracowicie zawalone sztucznym
                                        > bałaganem... pozoranckie telefony wykonane... dziesiątki nieważnym maili
                                        > kopiowanych wszystkim dookoła wysłanych... codzienna pielgrzymka po kolegach z
                                        > setkami idiotycznych spraw odbyta.... co by tu jeszcze porobić? A może by tak
                                        > internet, forum Wyborczej? coś by tak popsuć, kogoś bezinteresownie rozzłościć,
                                        >
                                        > zepsuć przyjemną dyskusję? zanim nie zamkną dostępu i nie wręczą ścierki, bo
                                        > ktoś znowu nachlapał w kuchni..."
                                        >
                                        > I tak: "ach ci frustraci... w pracy zero, w domu żona rozstawia po kątach, w
                                        > knajpie koledzy się wyśmiewają, w sklepie uśmieszki kiedy wchodzi po bułki....
                                        > biedacy... Wszyscy dookoła są winni, nie mogą ich zrozumieć, nie nadążają,
                                        > przeszkadzają, tępe tłumoki... Pomylił drogę, nie umie czytać drogowskazów,
                                        > zamiast na Budapeszt pojechał na Wiedeń, winni są inni (ach te źle oznakowane
                                        > drogi). Nie wie że potrzebna jest zielona karta, austriacka straż graniczna
                                        > cofnęła z przejście, winni są inni (ach ten złośliwy Grenzschutz). Nikt nie
                                        > kupuje jego żałosnych utyskiwań na forum, winni są inni (ach ta złośliwa
                                        > liloom). Więc siedzi nad komputerem, wylewa żale, tylko coś tu brzydko pachnie
                                        >
                                        > pod krzesłem... co to kałuża? ach, to znowu Mruczek..."
                                        >
                                        > baw się dobrze na wakacjach! będzie mi Ciebie brakować!

                                        • Gość: 7943112 ale masz dobrą pamięć... IP: *.shell.nl 27.06.02, 08:33
                                          ... faktycznie na innym forum pewna osoba jakiś czas temu opisała swoje
                                          zarobki. Sądziła że robi to anonimowo, ale zdradziły ją opisane szczegóły i
                                          adres DNS. Napisałem do tej osoby żeby była ostrożniejsza; wiem że prosiła
                                          admina Wyborczej o wycofanie tego postu (IT to jedna szajka). W każdym razie
                                          nie byłem to ja. Ja zarabiam znacznie mniej niż tamta osoba, w moim PIT za rok
                                          2001 podałem tylko 37.000 PZN rocznego dochodu...

                                          Jak myślisz, liloom rzeczywiście pojechała na wakacje, czy tylko się na mnie
                                          obraziła?
                                                  • Gość: 3227943 co (kto) to jest BB? IP: *.shell.nl 18.07.02, 17:01
                                                    no i widzisz, już mnie załatwiłaś, podziwiam. Tym niewinnym pytaniem zmusiłaś
                                                    mnie do autokompromitacji. To BB to pewnie coś ważnego.

                                                    A propos, będę w Wiedniu (a właściwie w Schwechadt) w tą niedzielę wieczorem,
                                                    LO5225, lądowanie 20:40. Oczekuję komitetu powitalnego. Jestem karłowaty,
                                                    kostropaty, z brudem za paznokciami, będę miał tłuste włosy (łańcucha na szyi
                                                    nie - wiesz o co chodzi?) i będę przemycał papierosy. Jakby Grenzschutzowi nie
                                                    udało się mnie zidentyfikować, to potem jadę samochodem na Berg.

                                                  • liloom niezle sie wymigales:) 19.07.02, 12:06
                                                    Skoro czytujesz forum tak dokladnie ze rzucasz mi tu od niechcenia aluzje do
                                                    roznych watkow, rozumiem, ze Twoj wzrok nigdy ale to nigdy nie pada na
                                                    passssssssjonujacy temat jakim jest BB (dla niewtajemniczonych starszych
                                                    forumowiczow wskazowka: nie jest to Brigitte Bardot):))))))
                                                    Komitet powitalny? W koncu mieszkam blisko, moge wpasc i pomachac. Jestem
                                                    karłowata, kostropata, z brudem za paznokciami, mam tłuste włosy i posiadam dla
                                                    odmiany łańcuch na szyi i po 10 zlotych pierscionkow na kazdym palcu jak
                                                    rodowita kasztanka.
                                                    Grenzschutz zawiadomie nie ma sprawy, mam z nimi dobre uklady, gdy ostatnio
                                                    (poniedzialek i wtorek) przekraczalam granice nie indagowali, nie sprawdzali,
                                                    nie szykanowali, nie kladli plackiem na ziemi, nie wpakowali na Rossauerlaende
                                                    (tam jest to twoje ulubione wiezienie), spytali tylko ile mam fajek i ile
                                                    alkoholu, nie zabrali nic, czuje sie rozczarowana buuuuuuu:((((((((
                                                    A co robisz na Berg? Nie odwiedzasz pana z Shella tu w Austrii? Znam tu
                                                    takiego jednego...:))) Naprawde:) Nazwisko ma na E. MUSISZ go znac:)


                                                  • Gość: 48139925 Twoja następna szansa IP: *.shell.nl 25.07.02, 18:23
                                                    no i co z tym wyśmiewaniem? bo prawdę powiedziawszy, Twoje poprzednie próby
                                                    były raczej żałosne... Czy to tak z sympatii do mnie znęcasz się tylko na 10%,
                                                    czy rzeczywiście tylko na tyle Cię stać? No i zdecydowałaś się, czy "nie
                                                    interesuja mnie Twoje osobiste ataki" czy może jednak "mogę się sprzeczać dalej
                                                    jak ktoś chce"? Coś chyba zestrachałaś się trochę w niedzielę, co? Ja rozumiem,
                                                    była burza z piorunami, ale przecież prawdziwy Austriak jest pryncypialny i
                                                    bezkompromisowy? Jak można odpuścić polaczkowi, do tego przemytnikowi,
                                                    awanturnikowi i kłamczuchowi? Takich trzeba tępić, najlepiej pokazowo, na
                                                    lotnisku, przy wszystkich!

                                                    Twoja następna szansa jutro, 26 lipca. LO226 startuje o 19:30, więc powinienem
                                                    kręcić się w okolicach check-inu tak godzinę wcześniej.

                                                    buziaczki.
                                                  • Gość: 3998142 ach te serca łopoty IP: *.shell.nl 29.07.02, 11:17
                                                    a to pech. Dla Ciebie oczywiście, bo ja miałem szczęście - nie jest przyjemnie
                                                    zostać zdemaskowanym ze spodniami pełnymi kartonów papierosów na środku
                                                    lotniska.

                                                    za dwa tygodnie - hm, mogę nie być w stanie zorganizować jakiejś pułapki.
                                                    Wiesz, ja też czasami miewam urlopy. Ale rzuć info jak będziesz znać szczegóły.
                                                    Jak będę w Wwie to mogę gdzieś podwieźć.

                                                    Co do Bergu - tajemnica służbowa.
                                                  • liloom e tam tajemnice, znowu wykret, Bratyslawa ? 29.07.02, 20:16
                                                    Jak sie przewozi kartony fajek to nic dziwnego ze serce lopocze. A kolega juz
                                                    starenki, ze z sercem klopoty? Moze polecic jakiego lekarza?

                                                    Mozesz mnie podwiezc z pociagu do domu, to oszczedze kase, zwykle jezdze
                                                    sypialnym, a moj opis znajdziesz w ktoryms poscie powyzej, latwo mnie rozpoznac.

                                                    A na powaznie to milych wakacji. Proponuje na wieloryby gdzies na polnocne
                                                    morza, pasuja do Ciebie:)
                                                  • liloom tylko dlaczego mi sie chce smiac jak to czytam:)? 31.07.02, 14:13
                                                    To jeszcze nie pojechales na te wieloryby?
                                                    Juz ci zyczylam milych wakacji (no nie wiem slonecznych czy jakich tam - bo
                                                    przeciez to tajemnica :))))))))
                                                    Po to jest terapia zeby leczyc!
                                                    (Sorry za drobne zlosliwosci, ale ... ja sie tylko dostosowuje.
                                                    I to czesciowo, bo piane przez sito przepuszczam - jakos jej nie lubie:))
                                                  • Gość: 6522981 Tomeczek, spaliłeś!! IP: *.shell.nl 05.08.02, 22:38
                                                    Taki właśnie był mój misterny i przebiegły plan: rozkochać w sobie liloom, a
                                                    następnie skompromitować ją romansem z awanturniczym, przestępczym polaczkiem.
                                                    Niestety wszystko spaliłeś, a już było blsko.. ostatnio nawet przestała mi
                                                    wymysłać, raz bodaj czy nie przesłała pozdrowień (bo na początku pozdrowienia
                                                    były tylko dla Ciebie, ja byłem tylko tym od "nieprzyjemnych wątków na forum").

                                                    A tymczasem biedna liloom tak się przestraszyła posądzenia o romans z
                                                    cwaniaczkiem, że zaraz musiała wykrzyczeć swoje NIE...

                                                    swoją drogą, Tomeczek, trochę się na Ciebie gniewam. Czemu to sądzisz, że nie
                                                    zarabiam 370.000 PLN?
    • liloom tomeczek zycze Ci... 12.08.02, 08:33
      lepszej pogody jak bedziesz tu w Austrii, bo lato w tym roku okropne. Napewno
      ogladasz informacje w tv co tu sie dzieje. Pn Austria zamknieta, powodzie.
      Wlasnie znow wrocilam z Polski, tam sloneczko i 30 st. a tu leje non stop.
      A moze przelozysz wyjazd na przyszly rok?
      • Gość: tomecz apropos tej powodzi IP: 62.148.81.* 21.08.02, 10:50
        z niepokojem wysłuchiwałem wszystkich informacji o zagrożeniu powodziowym w
        austri.

        Okazuje sie wiec, że jest jakaś granica tego co człowiek i cywilizacja mogą
        zrobić w sprawie zapobiegania powodziom. Ja myślałem, że tylko w Polsce może
        sie zdażyć powódz, której powodem w ostateczności jest bardzo kiepska
        infrastruktura techniczna, tzn brak zbiorników retencyjnych wałów itd.

        Nie sądze, żeby Austria tak zaniedbała sprawy wspomnianej przeze mnie
        infrastruktury technicznej/przeciwpowodziowej. W Czechach moze byc różnie, ale
        w Niemczech tez mamy powódz??

        Wniosek jak wyżej: jest granica tego co może zrobić człek w sprawie powodzi. A
        ja byłem przekonany ze w Polsce winny powodzi jest głównie człowiek. Takie
        przesądzenie chyba panuje w Polsce po dzis dzień. Chyba mogłem byc w błędzie. A
        jak to sie komentuje w austri???

        pozdro
        • liloom Re: apropos tej powodzi 21.08.02, 20:29
          Czesc Tomeczek,
          narazie od razu wydano zakaz budowy i industrializacji na terenach zagrozonych
          z komentarzem "wiecej przestrzeni dla rzek", a do walki ze skutkami powodzi
          chca zmobilizowac bezrobotnych.
          Teraz ucichlo, mnie to nie dotyczy bezposrednio, wiec sie nie interesowalam,
          ale nadstawie ucha jesli chcesz i ci powiem.
          Jedziesz w koncu do Austrii????
          Mnie nie bedzie pod koniec wrzesnia, bede w Berlinie.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka