Dodaj do ulubionych

Gazeta wyborcza

04.06.05, 17:42
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2747563.html
Konflikt w parafii w Miasteczku Śląskim




Parafianie nie zgadzają się na wyjazd swojego proboszcza. Ich zdaniem
powinien z nimi zostać do śmierci
Fot. Bartlomiej Barczyk / AGENCJ




Józef Krzyk 03-06-2005 , ostatnia aktualizacja 03-06-2005 21:57

Grupa osób z parafii katolickiej w Miasteczku Śląskim pikietuje plebanię. Nie
zgadzają się z decyzją biskupa gliwickiego o przeniesieniu miejscowego
administratora w inne miejsce.

Takiego konfliktu jeszcze nikt tu nie widział. W pięciotysięcznej, na co
dzień sennej miejscowości, gdzie całe życie kręci się wokół kościoła,
zapachniało buntem przeciwko biskupowi. Zaczęło się pod koniec maja, gdy
wierni dowiedzieli się, że ks. Grzegorz Dewor, administrujący parafią od
trzech lat, po śmierci ostatniego proboszcza, ma być - zgodnie z decyzją
biskupa - przeniesiony do innej miejscowości. W krótkim czasie rozeszła się
pogłoska, że to następstwo wysyłanych do kurii donosów. W odpowiedzi pod
prośbą o pozostawienie ks. Dewora w parafii podpisało się dwa tysiące osób.
Na początku tego tygodnia delegacja protestujących została przyjęta przez
biskupa Jana Wieczorka. Usłyszeli, że ich ksiądz nie dokonał inwentaryzacji
dóbr parafii, nie wykonał zaleceń wizytatorów po ostatniej kontroli, a
ponadto pije. Pewnego razu w takim stanie spotkał go sam biskup w czasie
swojego pobytu w Miasteczku Śląskim.

Krytycy księdza spośród samych parafian dorzucają do tych pretensji jeszcze
to, że pokazuje się ludziom w ubraniu roboczym, rąbie drzewo i obcina
gałęzie. Bywało, że spóźniał się z rozpoczęciem mszy świętej i miał niedomyte
ręce. - Księdzu to nie przystoi - argumentują.

Ks. Dewor z tymi zarzutami się nie zgadza. Owszem, zdarza mu się wypić piwo i
drzewo rąbać, ale przecież nie robi tego w kościele. - Bo przecież jestem
zwyczajnym facetem, nie chodzę cały dzień w sutannie i nie boję się fizycznej
pracy - mówi.

Zapewnia jednak, że podporządkuje się decyzji przełożonych i nie jest
inspiratorem protestów.

Protestujący przeciwko przenosinom administratora ludzie pamiętają, że
dokończył rozpoczęty przez poprzednika remont kościoła, odnowił zabytkową
dzwonnicę i świątynię, wymienił ogrzewanie w salkach parafialnych. Chwalą go
za zachęcenie dzieci do czynnego brania udziału w mszach. - Ksiądz Dewor
rozbił kliki i tym się niektórym naraził, że już nie mogą zarabiać kosztem
parafii - twierdzą.

W czwartek po wieczornej mszy świętej ks. Dewor pożegnał się z wiernymi, ale
wielu z nich o wyjeździe księdza nawet nie chce słyszeć. Kilkusetosobowy tłum
otoczył plebanię, bo rozeszła się wieść, że lada chwila ma ktoś przyjechać z
kurii, żeby ks. Dewora wyprowadzać. Mała wachta stała na zmianę nawet w nocy,
a wczoraj wczesnym rankiem tłum znowu zaczął gęstnieć.

- Zostań z nami! - wołali ludzie. - Przyzwyczailiśmy się, że każdy proboszcz
jest z nami aż do śmierci - tłumaczyli nam.

Ks. Bernard Koj, kanclerz kurii biskupiej w Gliwicach, podkreśla, że
przenosiny ks. Dewora to normalna procedura, a pogłoska o donosie, który miał
tę decyzję spowodować, jest nieprawdziwa. - To nie są żadne karne przenosiny,
ale zwyczajna rotacja. W tym roku swoje miejsce zmieni w diecezji ośmiu
proboszczów i około pięćdziesięciu innych księży - wyjaśnia ks. Koj.

Część parafian jest już tym sporem zgorszona. Uważają, że decyzji biskupa nie
należy podważać. Zwolennikom ks. Dewora zwracają uwagę, że spowodowali
podział parafii, a nawet zaszkodzili samemu księdzu. Niektórzy mają też żal
do odwołanego administratora o to, że zostawił swoich parafian podzielonych.

Wczoraj konflikt nie zelżał. Wieczorem przed farą stało kilkuset
rozgorączkowanych ludzi. Było wielu młodych, a nawet rodzice z dziećmi w
wózkach. O godz. 20.30 wyszedł do nich ks. Dewor. Na chwilę zrobiło się
cicho, gdy kapłan z wiernymi zaczął odmawiać "Pod Twoją obronę", ale zaraz
potem, gdy jeden z towarzyszących księdzu mężczyzn oświadczył, że dla dobra
administratora to zgromadzenie trzeba zakończyć, zewsząd rozległy się krzyki
protestu. Dopiero dłuższe kazanie ks. Dewora, który raz po raz z literackiej
polszczyzny przechodził na ślonskie godanie, nieco rozładowało sytuację. O
godz. 21 ks. Dewor zaintonował "Apel Jasnogórski", a potem obiecał, że wbrew
sugestiom nie ucieknie cichaczem z plebani. Zaprosił wszystkich na sobotnią
mszę świętą.

Najbardziej zapalczywi obiecywali, że jeśli biskup nie cofnie dekretu o
odwołaniu ks. Dewora, to zabiją drzwi kościoła deskami.
Obserwuj wątek
    • georgenberg1 strona fary 04.06.05, 17:43
      www.miasteczko-fara.org/
      Z Kodeksu Prawa Kanonicznego:
      Kan. 1371 - Powinien być sprawiedliwie ukarany (...) 2° kto (...) okazuje
      nieposłuszeństwo Stolicy Apostolskiej, ordynariuszowi lub przełożonemu, którzy
      zgodnie z prawem coś nakazują lub czegoś zakazują, i po upomnieniu trwa w
      nieposłuszeństwie.

      Kan. 1373 - Kto publicznie wzbudza niechęć lub nienawiść podwładnych względem
      Stolicy Apostolskiej lub ordynariusza z powodu jakiegoś aktu władzy lub posługi
      kościelnej albo prowokuje podwładnych do nieposłuszeństwa wobec nich, winien
      być ukarany interdyktem* lub innymi sprawiedliwymi karami.

      Kan. 1375 - Ci, którzy przeszkadzają w swobodnym wypełnianiu posługi, wyboru
      lub władzy kościelnej albo w zgodnym z prawem korzystaniu z dóbr sakralnych lub
      innych dóbr kościelnych, albo wywierają nacisk na wyborcę lub wybranego bądź
      tego, kto wykonał akt władzy lub posługę kościelną, może być ukarany
      sprawiedliwą karą.


      *Kan. 1332 - Ukarany interdyktem jest związany zakazami, o których w kan. 1331,
      § 1, n. 1 i 2; jeśli zaś interdykt został wymierzony lub deklarowany, należy
      zachować przepis kan. 1331, § 2, n. 1.

      § 1. Ekskomunikowanemu zabrania się:1° jakiegokolwiek udziału posługiwania w
      sprawowaniu Ofiary eucharystycznej lub w jakichkolwiek innych obrzędach
      kultu;2° sprawować sakramenty i sakramentalia oraz przyjmować sakramenty;

      § 2. Jeśli ekskomunika została wymierzona lub deklarowana, przestępca:1° gdyby
      chciał działać wbrew postanowieniu § 1, n. 1, powinien być usunięty albo
      czynność liturgiczna powinna być przerwana, chyba że przeszkadza temu poważna
      przyczyna;



      Treść Listu do ks. Biskupa Jana Wieczorka
      Miasteczko Śląskie, dn. 31.05.2005



      Ks. Biskup Ordynariusz
      Jan Wieczorek
      ul. Łużycka l
      44-100 Gliwice



      Niżej wymienieni, którzy byli dnia 31.05.2005r. na audiencji w kurii biskupiej
      z księdzem Biskupem Janem Wieczorkiem tj.
      Jan Radwański
      Marian Zabiegalski
      Arkadiusz Żydek
      Franciszek Spot
      Po przyjeździe do parafii w Miasteczku Śląskim poprosiliśmy ks. Grzegorza
      Dewora o spotkanie, podczas którego przedstawiliśmy argumenty podane nam przez
      ks. Biskupa, a które spowodowały odwołanie ks. Grzegorza z naszej parafii.

      Usterkami jak zrozumieliśmy są:
      a/Ks. Grzegorz nie dokonał inwentaryzacji dóbr parafii
      odpowiedź ks. Grzegorza:
      ad. a/Po śmierci śp ks. Pawła Labego nie zostały mi przekazane w sposób
      urzędowy jakiekolwiek materialne dobra parafialne
      ad. a/Wojewódzki konserwator zabytków dokonał kontroli wg posiadanego w ich
      kartotekach spisu. Kontrola wypadła b.z.

      b/ Następny zarzut: zalecenia wizytatorów ostatniej kontroli nie zostały przez
      ks. Grzegorza wykonane (28.03.2003r.)
      odpowiedź ks. Grzegorza:
      ad. b/Dotychczas nie otrzymałem protokołu pokontrolnego, więc uważałem, że
      wizytujący nie znaleźli usterek

      c/ Parafia w Miasteczku Śląskim została zwolniona z opłat na rzecz Diecezji w
      czasie remontu wieży kościelnej. Tak oświadczył ks. Kanclerz towarzyszący ks.
      Biskupowi w czasie rozmowy.
      Odpowiedź:
      Ks. Grzegorz przedstawił dokumenty stwierdzające dokonanie wpłat na rzecz
      diecezji oraz oświadczył, że parafia nie została zwolniona z opłat na budowę
      nowych kościołów.

      d/ Następny zarzut: spożywanie przez ks. Grzegorza nadmiernej ilości piwa. Ks.
      Biskup w czasie pobytu w parafii w Miasteczku Śląskim spotkał ks. Grzegorza
      wskazującego na spożycie alkoholu.
      Odpowiedź ks. Grzegorza
      Ks. Biskup Wieczorek był u mnie w godzinach popołudniowych bardzo dawno i
      spotkał mnie przy łupaniu drewna ( rok 2003 ). Na pewno nie wypiłem ani jednego
      piwa. Faktem jest, że czasem wypiję sobie piwo, ale czy to można zaliczyć do
      pijaństwa ?

      e/ Sprawa ks. Piotra Grzegorzewicza, który wg oświadczenia ks. Biskupa
      Wieczorka nie został mianowany w parafii w Miasteczku Śląskim wikariuszem.
      Odpowiedź:
      Pismo nr 1876/2004/P wysłane do ks. Grzegorza stwierdza powierzenie ks.
      Piotrowi obowiązków wikariusza w parafii w Miasteczku Śląskim (pismo w
      załączeniu).


      Księże Biskupie przy naszym pożegnaniu z ks. Biskupem byliśmy pokrzepieni i
      chcieliśmy robić wszystko, by sprawę uspokoić. Według przedstawionych dowodów
      trudno nam przekazywać społeczeństwu to, o czym nie jesteśmy osobiście
      przekonani.

      Księże Biskupie, prosimy o odpowiedź w miarę możliwości szybko, gdyż chcemy
      wiedzieć jak w tej sytuacji mamy dalej postępować.


      Łączymy wyrazy szacunku


      Do wiadomości:
      a. Administrator parafii w Miasteczku Śląskim
      b. Ks. Dziekan dekanatu Żyglin



      Podpisy osób biorących udział w opisanej rozmowie:
      Bernard Musik
      Wanda Mzyk
      Janusz Kurzawki
      Chryzanta Paluch
      Joanna Paluch
      Mirosław Kuźbiński
      Katarzyna Urbańczyk
      Agnieszka Dulska
      „Boże Ty widzisz, a nie grzmisz”.
      W związku z dekretem ks. Biskupa Jana Wieczorka odwołującym ks. Grzegorza
      Dewora, postanowiliśmy zabrać głos w imieniu części parafian, którzy nie
      identyfikują się z reakcją tzw. Fun Clubu byłego administratora. Będzie to głos
      rozsądku, który jak wierzymy, znajdzie zrozumienie wśród wielu parafian.
      Uważamy, że decyzja zwierzchnika naszej diecezji, a tym samym parafii, jest
      niepodważalna. Jako katolicy wierzymy, że jest ona wyrazem działania i woli
      samego Boga. Trudno zatem z nią polemizować.

      Tym bardziej niezrozumiałe dla nas jest zachowanie części parafian, którzy nie
      zaakceptowali przeniesienia ks. Grzegorza do innej parafii, co jest przecież
      naturalną koleją rzeczy w posłudze kapłańskiej. Przyjmując nawet argumentację
      zwolenników ks. Grzegorza, nie możemy zgodzić się na metody, które stosują oni
      w celu zatrzymania byłego administratora. Już samo wciąganie dzieci oraz szkoły
      podstawowej, która jest instytucją państwową, w atmosferę oszczerstw i kłamstw,
      było rzeczą niedopuszczalną i karygodną.

      Jednak prawdziwą czarę goryczy przelały zamieszki, które miały miejsce w dniu
      pożegnania ks. Grzegorza. Część parafian zakłóciło swoim ostentacyjnym
      zachowaniem mszę świętą w intencji byłego administratora, przez co naruszyli
      godność kościoła. Następnie blokując wejścia do fary ducha winnym wikariuszom,
      narażając ich na utratę godności osobistej i autorytetu kapłana, potwierdzili
      brak dojrzałości katolickiej.

      Starając się zrozumieć żal parafian po „utracie” naszego administratora, nie
      możemy jednocześnie zaakceptować chorego, histerycznego, a wręcz chamskiego
      zachowania zgromadzonego tłumu. Nie da się zaprzeczyć faktom, że tego typu
      postępowaniem nie tylko spowodowali oni podział naszej wspólnoty parafialnej,
      ale także zaszkodzili samemu ks. Deworowi, doprowadzając do jego wcześniejszego
      przeniesienia.

      Nasz żal kierujemy także w kierunku ks. Grzegorza, który zamiast od samego
      początku zapobiegać podziałom wśród parafian, milcząco popierał ich zachowanie,
      narażając tym samym wielu niewinnych ludzi na pomówienia i oszczerstwa ze
      strony aktywistów szukających sensacji.

      Mamy jednak nadzieję, że przeniesienie ks. Dewora, pozwoli spożytkować jego
      talenty duszpasterskie na rzecz wiernych z innej parafii. Dlatego pozwólmy z
      godnością odejść naszemu księdzu, a w przyszłości przyjąć z honorem i
      miasteczkowską gościnnością jego zastępcę.


      Krzysztof & Anna
    • georgenberg1 Parafianie obronili księdza przed biskupem :-) 06.06.05, 08:03
      Józef Krzyk 05-06-2005 , ostatnia aktualizacja 05-06-2005 18:59

      Biskup gliwicki Jan Wieczorek wydał dekret o przeniesieniu administratora
      parafii w Miasteczku Śląskim. W sobotę po masowych protestach wiernych
      warunkowo zgodził się pozostawić księdza na stanowisku.

      Konfliktem wokół jedynej parafii żyje od dwóch tygodni cała miejscowość. Pod
      protestem przeciwko odwołaniu ks. Grzegorza Dewora, sprawującego stanowisko
      administratora [p.o. proboszcz - przyp. red.], podpisało się ponad 2300 osób.
      Pół tysiąca osób dzień i noc pikietowało przed budynkiem plebanii i
      zapowiedziało, że nie pozwoli na wyjazd kapłana. Wielu przyszło całymi
      rodzinami, nawet z niemowlętami w wózkach. Wejścia do plebanii strzegły
      nastolatki. Na transparencie mieszkańcy napisali "Walczymy o proboszcza".

      - Jak biskup postawi na swoim i nam księdza zabierze, to nie będziemy dawać na
      tacę. To jest nasz kościół, nie wpuścimy tu obcego - argumentowały najczęściej
      kobiety. Ich mężowie chwalili ks. Dewora za skromność i pracowitość. - Nawet
      auta nie ma, a jak widzi, że komuś się nie przelewa, to grosza nie weźmie na
      kolędzie - mówią.

      Młodym ksiądz imponuje tym, że się nie wywyższa. - Sam ma dopiero 38 lat, z
      każdym znajdzie wspólny język - twierdzą. W małej parafii, odkąd zaczął
      pracować tu ks. Dewor, do służby ministranckiej zgłosiło się 50 chłopców.

      Do akcji przyłączyły się nawet dzieci, które w szkole rysowały serduszka dla
      księdza. W sobotę do Miasteczka przyjechał kanclerz gliwickiej kurii biskupiej
      ks. Bernard Koj i zamknął się z Deworem na plebanii. Do stojących na zewnątrz
      ludzi raz po raz docierały wieści, że ich duszpasterzowi grozi nawet
      ekskomunika, bo... nie potrafi poradzić sobie z wiernymi.

      - To śmieszne! To nie ksiądz Dewor, ale biskup nie potrafi sobie z nami
      poradzić, a przecież nie chcemy odwołać biskupa - gorączkowali się ludzie.

      Kanclerz Koj zapewniał "Gazetę", że dekret o przeniesieniu ks. Dewora to nie
      żadna kara, ale "element rotacji kadrowej". Zaprzecza też pogłoskom o donosach
      administratora. Przyjęta przez biskupa Wieczorka delegacja parafian usłyszała
      jednak szereg zarzutów wobec ich księdza. Najpoważniejsze to nadużywanie piwa i
      brak inwentaryzacji dóbr parafii. Do kurii miały też docierać skargi na to, że
      ksiądz pokazuje się ludziom w ubraniu roboczym, rąbie drzewo i obcina gałęzie.
      Obrońcy administratora te same sprawy podają za przykład jego zasług.

      - To prawdziwy gospodarz, sam wchodził na kościelną wieżę, żeby dopilnować
      remontu, wysprzątał cmentarz, wymienił ogrzewanie w salkach, a z zarośniętego
      ogródka zrobił parking. A że wypije piwo, to nic w tym złego - mówią.

      Po całodziennych rozmowach kanclerz wyjechał bez pożegnania, a ks. Dewor
      przekazał zebranym wokół plebanii ludziom decyzję biskupa: zostaję do sierpnia,
      pod warunkiem że dojdzie do uspokojenia sytuacji. Tłumy przywitały tę wiadomość
      oklaskami.

      Ks. Dewor starał się cały czas konflikt załagodzić. Pikietującym obiecywał, że
      nie wyjedzie po kryjomu. - Choć nie czuję się niczemu winny, to podporządkuję
      się decyzji przełożonych - powiedział "Gazecie".
      • zygliniok Re: Parafianie obronili księdza przed biskupem :- 06.06.05, 09:00
        Cóż jak widać po zamieszczonych cytatach z Gazety Wyborczej Miasteczko stało
        się sławne na całą Polskę :-) ale nie wiem czy koniecznie z dobrej strony. Ale
        może dla niektórych nie ma znaczenia czy się mówi dobrze czy źle byle dużo.
    • georgenberg1 Gwarek 07.06.2005 07.06.05, 21:09
      www.gwarek.com.pl/zasoby/region_cd5.html
      Wtorek, 7 czerwca 2005

      Zostań z nami!




      - Wiadomość spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Takiego księdza jeszcze nie
      mieliśmy, żaden tyle dla nas i dla naszej parafii nie zrobił. Dlaczego biskup
      nam go zabiera? – pytali rozgoryczeni parafianie z Miasteczka Śląskiego. Tak
      zareagowali na dekret biskupa diecezji gliwickiej o odwołaniu z funkcji
      administratora parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny ks. Grzegorza
      Dewora.

      W parafii pojawiły się pogłoski, że ktoś złożył donos na księdza. – Żadnego
      donosu ani podpisanego, ani anonimowego nie było. Maj to miesiąc zmian i
      przenoszenia księży. To jedyny powód odwołania księdza Dewora – przekonywał ks.
      Bernard Koj z Kurii Diecezjalnej w Gliwicach. Podobne zapewnienia usłyszeli
      parafianie, którzy pojechali prosić biskupa, żeby ks. Dewor został w Miasteczku
      Śl. 27 maja nie zastali biskupa w kurii. Kolejny raz interweniowali 31 maja.
      Tym razem biskup spotkał się z czwórką parafian. Każda ze stron przedstawiła
      argumenty. – Biskup powiedział, że rozmowa poszerzyła jego horyzonty –
      relacjonował Franciszek Spot.

      Decyzji jednak nie zmienił. – Parafia będzie miała nowego administratora, który
      nie został jeszcze wyznaczony – poinformował nas w ubiegły czwartek ks. Koj.
      Parafianie nie dali się jednak przekonać, że to zwykłe zmiany. – Z
      nieoficjalnych źródeł wiemy, że donos był – przekonywal jeden z mężczyzn, który
      rozmawiał z biskupem. Parafianin wspominał o czterech domniemanych „usterkach”.
      Przedstawiono je na zakończenie mszy, którą 2 czerwca odprawiono w intencji ks.
      Grzegorza – od parafian. Była mowa o braku inwentaryzacji dóbr parafii,
      niewykonaniu zaleceń pokontrolnych po wizytacji z marca 2003 roku,
      nieprawidłowościach przy zwolnieniu z opłat na rzecz diecezji w związku z
      remontem wieży. – Poprosiliśmy ks. Grzegorza, żeby się z tego wytłumaczył.
      Pokazał nam odpowiednie dokumenty i okazało się, że te zarzuty nie mają
      podstaw – zapewniał Franciszek Spot.

      Gorzki śmiech w wypełnionym po brzegi kościele wybuchł, gdy padł czwarty
      zarzut – spożywanie nadmiernej ilości piwa. – To brednie – mówili parafianie.
      Sam ks. Grzegorz Dewor podziękował za modlitwę i oświadczył, że zgodnie z
      przysięgą złożoną podczas święceń kapłańskich okazuje posłuszeństwo ks.
      biskupowi i oddaje się jego woli. Poinformował, że przeniesiono go do Gliwic.
      Mówił też, że nie chce zakłócać jedności parafian. – A parafianie to już nie
      mają nic do godki? – zakrzyknęła jedna z parafianek.

      Po mszy przeniesiono się na parking przy kościele. Parafianie oblegli probostwo
      i skandowali imię administratora swojej parafii. Po kilku minutach wyszedł do
      nich ks. Grzegorz. – Mam do was prośbę. Nie chciałbym zostawić po sobie
      niepokoju i podziału. Chociaż nie wiem, jak to zrobić – mówił do parafian. –
      Zostać z nami – odpowiedzieli.

      – Mogę wam tylko podziękować i tak jak wiele razy padało podczas mszy – pokój
      daję Wam, pokój zostawiam Wam. Nigdy nikogo nie oszukałem, myślę, że każdemu
      mogę spokojnie popatrzeć w oczy. Wielkie dzięki i nie martwcie się – dobrze
      będzie, jakkolwiek będzie. Bóg jest większy od jakiegokolwiek ludzkiego „nie w
      porządku” – uspokajał wzburzony tłum ksiądz Grzegorz. Emocje rozładowywał też
      żartami – widać było, że doskonale rozumie się z ludźmi, a oni bardzo go lubią
      i szanują.

      O spokoju mówił też Franciszek Spot. – Parafia ma być jedna, bez podziałów. Nie
      chcemy wskazywania palcem winnych – przekonywał. Wtórowała mu część parafian.
      Zaznaczali, że tylko spokojem można osiągnąć cel, który dla wszystkich jest
      jeden – pozostanie ks. Dewora w Miasteczku Śl. Byli jednak i tacy, którzy
      chcieli bardziej aktywnych działań. – Zablokujemy kościół i probostwo. Nie
      puścimy naszego księdza – krzyczeli.

      Wyraźnie czuć było straszny żal parafian. – Dlaczego biskup do nas nie
      przyjechał, nie wytłumaczył się ze swojej decyzji, nie spojrzał nam w oczy? Czy
      on jest dla ludzi, czy ludzie dla niego? Czemu burmistrz nie miał odwagi
      przyjść na tę mszę? – pytali. – Ks. Grzegorz był po prostu za dobry. Tyle
      zrobił – wyremontował wieżę, odwodnił kościół, uporządkował cmentarz. A dla
      siebie nic – wszystko dawał parafianom, a sam został biedny jak mysz kościelna,
      z tym jednym tobołkiem. To dla nas nie tylko ksiądz, ale przewodnik. Zawsze
      miał czas dla parafian. Dzieci i młodzież go uwielbiają. To ksiądz z powołania.
      Nigdy nie pogodzimy się z decyzją biskupa. Drugiego takiego księdza na pewno
      już nie będziemy mieć – zapewniali parafianie, którzy po zakończeniu mszy
      zostali pod probostwem skandując: Zostań z nami! Nie puścimy! Cel osiągneli. W
      sobotę biskup zmienił decyzję – ks. Grzegorz Dewor zostaje w Miasteczku do
      sierpnia – pod warunkiem, że sytuacja w parafii się uspokoi.

      Agnieszka Kochel
      • georgenberg1 Re: Gwarek 07.06.2005 07.06.05, 21:14
        jak widac spózniony bo znow mamy załosne przedstawienie, ktore zafundował nam
        biskup niedotrzymujacy słowa - pewnie on tez (podobnie jak politycy) nie
        odpowiada za czyny i decyzje swoich podwładnych.
        marek_msl:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29720&w=24449919&a=24896518
    • georgenberg1 Dziennik Zachodni ma lepsze zrodlo niz my..... 08.06.05, 00:06
      ..bo my mamy informacje z soboty od ks. Bernarda Koja i okazały się nieprawdziwe
      Oto artykuł w DZ z wtorku 07.06.2005:
      tarnowskiegory.naszemiasto.pl/wydarzenia/484261.html
      Złoty środek?

      Wtorek, 7 czerwca 2005r.

      Ksiądz Grzegorz Dewor nadal jest administratorem parafii Wniebowzięcia
      Najświętszej Marii Panny w Miasteczku Śląskim. Po kilkudniowych protestach
      parafian władze kościelne odstąpiły od decyzji nakazującej odejście księdza.
      Nie wiadomo tylko, jak długo ksiądz tu zostanie.



      Przypomnijmy, że na przełomie maja i czerwca do parafii trafiła wiadomość o
      odwołaniu ks. Dewora ze stanowiska administratora (obowiązki proboszcza w
      Miasteczku pełni od trzech lat). 3 czerwca kilkudziesięciu parafian zawiozło do
      gliwickiej kurii listy broniące księdza z około dwoma tysiącami podpisów. W
      zeszłym tygodniu do Miasteczka dotarła informacja, że administrator ma
      natychmiast odejść.
      Parafianie zaczęli więc... blokadę parafii. W sobotę sytuacja się wyjaśniła.
      Miasteczko odwiedził ks. Bernard Koj, kanclerz gliwickiej kurii biskupiej. Po
      wizycie stanęło na tym, że ks. Dewor jeszcze zostanie w Miasteczku.

      — Jest to nasze wspólne, moich przełożonych i moje, szukanie złotego środka.
      Nie jest określona data mojego odejścia — mówi ks. Dewor. — Nie jestem kimś kto
      by uciekał. Na pewno nie odejdę bez pożegnania – dodaje. W rozmowie z dz ks.
      Koj zapewnił, że plotki o odwołaniu administratora z powodu donosu są
      nieprawdziwe. — To jest normalna rotacja, która ma zawsze miejsce. W tym roku
      jest zmienianych ośmiu proboszczów — uspokaja ks. Koj.

      Być może jeszcze w tym tygodniu w kurii zapadnie decyzja o dalszych losach ks.
      Dewora. Jak na razie głównym jego zadaniem ma być uspokojenie wiernych. Wiadomo
      już, że on sam miasteczkowskim proboszczem nie będzie.

      Monika Pacukiewicz - Dziennik Zachodni
      • georgenberg1 Re: Dziennik Zachodni ma lepsze zrodlo niz my... 08.06.05, 00:08
        nas robia w bambuko - wiec moze to dziennikarze powinni rozwiazac sprawe
        (pomijam to co usłyszałem dzisiaj pod farą o przyjezdzie reporterów)
      • pyjter2 Re: Dziennik Zachodni ma lepsze zrodlo niz my... 08.06.05, 09:37
        Jeszcze lepsze źródło ma Fakt, który we wczorajszym wydaniu kończy krótki
        artykulik informacją o kłamliwych donosach jakoby to ks. Grzegorz (piszę z
        pamięci - czytałem to wczoraj) spóźniał się na Msze św (szczególnie te o 6:30 -
        przyp. autora), chodził brudny i pił nadmiernie. Toż to same brednie. Nieprawdaż?
        • georgenberg1 Re: Dziennik Zachodni ma lepsze zrodlo niz my... 09.06.05, 07:26
          pyjter2 napisał:

          > Jeszcze lepsze źródło ma Fakt, który we wczorajszym wydaniu kończy krótki
          > artykulik informacją o kłamliwych donosach jakoby to ks. Grzegorz (piszę z
          > pamięci - czytałem to wczoraj) spóźniał się na Msze św (szczególnie te o
          6:30 -
          > przyp. autora), chodził brudny i pił nadmiernie. Toż to same brednie.
          Nieprawda
          > ż?


          Ksiadz faktycznie spoznial sie na msze co mnie wkurzalo zawsze, zdarzalo mu sie
          ze byl brudny ale u mnie jest z tego usprawiediwiony, a co do picia to raz
          wydawalo mi sie ze tal bylo ale kiedy to było, kiedy statni raz ktos widzial
          aby ksiadz byl pijany? Mimo wszystko zalet jest wiecej i sa wazniejsze niz wady.
    • georgenberg1 Re: Gazeta wyborcza 07-06-2005 22:12 08.06.05, 07:49
      Ks. Dewor jednak opuści parafię w Miasteczku Śląskim



      Józef Krzyk 07-06-2005 , ostatnia aktualizacja 07-06-2005 22:12


      Mieszkańcy Miasteczka Śląskiego dowiedzieli się we wtorek, że ks. Grzegorz
      Dewor, administrator parafii, w obronie którego pikietowali przez kilkanaście
      dni pod miejscowym kościołem, jednak opuści plebanię. Po trzech dniach spokoju
      wczoraj wieczorem pod kościołem znów zebrała się grupa wiernych, która z takim
      rozwiązaniem nie chce się pogodzić. Sam ks. Dewor obiecał wczoraj w gliwickiej
      kurii biskupiej, że do czwartku przeniesie się do wskazanej przez biskupa
      parafii w Gliwicach.

      Dekret o przeniesieniu ks. Dewora wydał biskup gliwicki Jan Wieczorek. W
      krótkim czasie pod protestem przeciwko tej decyzji podpisała się prawie połowa
      pięciotysięcznej miejscowości, a wokół plebanii stało kilkaset osób, którzy
      zapowiadali, że na wyjazd swojego duszpasterza nie pozwolą. Przyjętej przez
      siebie delegacji wiernych bp Wieczorek mówił o powodach dekretu. Głównym było
      nadużywanie alkoholu przez administratora. W sobotę, po wizycie ks. Bernarda
      Koja, kanclerza kurii gliwickiej, tłumy stojące przed plebanią zostały
      poinformowane, że ks. Dewor tymczasowo będzie mógł zostać w parafii. Tylko
      dlatego ludzie rozeszli się do domów. Wczoraj okazało się, że informacja o
      pozostaniu ks. Dewora była tylko wybiegiem, który miał skłonić ludzi do
      rozejścia się. Wczoraj, gdy okazało się, że to nieprawda, nikt nie chciał się
      do niej przyznać.
      • georgenberg1 Re: Gazeta wyborcza 07-06-2005 22:12 08.06.05, 07:54
        dziekuje panu Józefow Krzykowi za szybka reakcje i ten teks.
    • georgenberg1 Ks. Dewor żegna Miasteczko Śląskie - GW 09.06.05, 07:27
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2755556.html
      Ks. Dewor żegna Miasteczko Śląskie

      jk 08-06-2005 , ostatnia aktualizacja 08-06-2005 21:07

      W czwartek rano ks. Grzegorz Dewor ma odprawić swoją ostatnią mszę świętą w
      Miasteczku Śląskim.

      Dzisiaj ks. Grzegorz Dewor ma opuścić Miasteczko Śląskie. W nocy grupa osób
      czuwała wokół plebanii i zapewniała, że do wyjazdu nie dopuści. - Zostań z
      nami! - wołali ludzie. Mimo zimna i padającego raz po raz deszczu pod plebanią
      stało około 200-300 osób. Najbardziej przemarznięci wchodzili ogrzać się do
      pobliskich salek katechetycznych, by po jakimś czasie zluzować innych na placu.
      Dzisiaj ks. Dewor ma odprawić mszę świętą i wyjechać do Gliwic. Dekret
      nakazujący mu przenosiny do 2 czerwca wydał biskup gliwicki Jan Wieczorek. Pod
      protestem w tej sprawie podpisało się ponad 2 tys. spośród 5 tys. parafian.
      Rozeszli się dopiero po wizycie ks. Bernarda Koja, kanclerza kurii gliwickiej,
      gdy zostali zapewnieni, że ich duszpasterz będzie mógł warunkowo jakiś czas
      zostać. We wtorek, gdy okazało się, że to nieprawda, wznowili pikietę.
    • georgenberg1 Czwartek, 9 czerwca 2005r. - DZ 09.06.05, 21:42
      tarnowskiegory.naszemiasto.pl/wydarzenia/485440.html
      Parafianie pilnują księdza Grzegorza Dewora

      Czwartek, 9 czerwca 2005r.

      Dzisiejsza poranna msza jest ostatnią, którą odprawi w Miasteczku Śląskim ks.
      Grzegorz Dewor, od trzech lat administrator parafii. Parafianie zapowiadają, że
      nie pozwolą mu odejść z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.



      – Ksiądz ma odejść z parafii do 9 czerwca – mówi ks. Bernard Koj, kanclerz
      gliwickiej kurii biskupiej. Niedawno powiedział DZ, że odejście ks. Dewora jest
      wynikiem normalnej rotacji w parafiach. Władze kościelne chcą, żeby ksiądz
      pracował teraz w parafii św. Bartłomieja w Gliwicach.
      Mieszkańcy Miasteczka dyżurują w pobliżu parafii i pilnują ks. Grzegorza.
      Przypomnijmy, że pod listami parafian proszącymi o mianowanie ks. Dewora na
      stanowisko proboszcza podpisało się około dwa tysiące parafian. Pikietujący
      wyliczają zasługi administratora parafii: uporządkował cmentarz, zrobił parking
      koło kościoła, dokończył remont kościoła. Mają ogromny żal do władz
      kościelnych, że nikt z kurii nie chce z nimi rozmawiać.

      Wśród pikietujących panują rewolucyjne nastroje. Zapowiadają, że dzisiaj zabiją
      deskami drzwi kościoła i nie pozwolą księdzu odejść.
      (mp) - Dziennik Zachodni
      • georgenberg1 Re: Czwartek, 9 czerwca 2005r. - DZ 09.06.05, 21:56
        No i mamy głodówke.
        Gdyby nie zakłamanie biskupa który raz twierdzi ze odwołanie jest wynikiem
        donosu a potem sie z tego wycofuje twerdzac ze to rutynowe przeniesienie.
        Raz twierdzi ze ksiedza pozbawi kaplanstwa jesli ludzie nie przestana
        protestowac a potem mowi ze wyslucha ludzi i zostawi ksiedza do konca miesiaca
        (slowami kanclerza ktory przeciez z nim rozmawial przez komorke) a po dwoch
        dniach okazuje sie ze klamal gdyz chcial aby ludzie sie rozeszli - przeliczyl
        sie. Ludize znow ikietuja i mamy głodówke.
        Własciwie to ludzie robia na zlosc biskupowi ktory albo jest oderwany od
        rzeczywistosci i za wszelka cene chce postawic na swoim albo lubi robic komus
        na zlosc co na jedno wychodzi - takie to sprawia wrazenie ale moze sie myle.

        Jedyna potwierdzona informacja ze strony bisukupa jest na stronie fary ale
        jutro jej moze nie byc wiec ja wkleje ponizej.
    • georgenberg1 strona fary 09.06.05 09.06.05, 21:59
      miasteczko-fara.org/
      KOMUNIKAT BISKUPA GLIWICKIEGO
      W SPRAWIE SYTUACJI W MIASTECZKU ŚLĄSKIM

      --------------------------------------------------------------------------------

      Dekret biskupa odwołujący tamtejszego administratora parafii stał się
      powodem wielu niedomówień i niejasności, które znalazły swoje odbicie w prasie.
      Potrzebne są więc pewne wyjaśnienia:

      1. Wizja Kościoła, lub jeszcze jaśniej świadomość „bycia Kościołem”,
      wielu emocjonalnie zaangażowanych wiernych, odbiegają od nauki Kościoła
      wyrażonej np. w Konstytucji o Kościele oraz w Konstytucji o obecności Kościoła
      w świecie współczesnym. Czytamy tam: „Kościół na mocy swojej Boskiej misji,
      głosząc wszystkim ludziom Ewangelię i rozdając skarby łaski, przyczynia się na
      całym świecie do utrwalenia pokoju i położenia mocnego fundamentu pod
      braterskie zespolenie ludzi przez to, że uczy poznawać prawo Boże i naturalne”
      (KDK 89). Tymczasem działania niektórych wiernych, burzą pokój społeczny i
      szkodzą „braterskiemu zespoleniu ludzi”.

      2. Niezgodne z nauką Kościoła jest rozumienie kapłaństwa. Przytoczyć tu
      można p. 28 Konstytucji o Kościele: „Kapłani, pilni współpracownicy stanu
      biskupiego, jego pomoc i narzędzie, powołani do służenia Ludowi Bożemu,
      stanowią wraz ze swym biskupem jedno grono kapłańskie (presbyterium),
      poświęcające się różnym powinnościom. W poszczególnych, lokalnych
      zgromadzeniach wiernych czynią oni obecnym w pewnym sensie samego biskupa, z
      którym jednoczą się ufnie i wielkodusznie i jego obowiązki oraz starania biorą
      w części na siebie i troskliwie na co dzień je wykonują” (KK 28)
      W tym kontekście przytaczam oświadczenie ks. Grzegorza: „Mając na uwadze
      sytuację, jaka zaistniała w naszej parafii, w której zakłócona została jedność
      pomiędzy parafianami, w imię Bożego pokoju i mojego stanu kapłańskiego
      oświadczam, że oddaję się woli swojego Biskupa. W czasie święceń kapłańskich
      przyrzekałem bowiem «swojemu Ordynariuszowi cześć i posłuszeństwo». Dlatego
      jeszcze raz przypominam słowa, które napisałem w gazetce parafialnej z dnia 29
      maja br. «Pragnę przypomnieć, iż wg zasad prawa kanonicznego każdy ksiądz
      dekretem swojego Biskupa może zostać przeniesiony, czemu musi się
      podporządkować».
      Wobec powyższego proszę o uszanowanie zarówno mojej decyzji, jak i woli
      wyrażonej przez ks. Grzegorza.

      3. Parafia Wniebowzięcia NMP w Miasteczku jest parafią pielęgnującą
      tradycyjne formy pobożności, między innymi kult Matki Boskiej Siedmiobolesnej.
      Parafianie z wielką czcią wspominają świątobliwego proboszcza ks. Teodora
      Christopha, duszpasterza biednych i biednej młodzieży pragnącej studiować,
      którą czynnie wspomagał. Nie można tego dziedzictwa wiary i lokalnej świętości
      zaprzepaścić.

      4. Proszę kapłanów i wierny Lud o modlitwę w intencji parafii Miasteczko,
      żeby Bóg – Ojciec wszelkiego dobra przez łaskę Ducha Świętego wydobył z serc
      ludzi dobro i wyciszył emocjonalnie wzburzone umysły.



      + Jan Wieczorek
      Biskup Gliwicki



      Gliwice, dnia 08 czerwca 2005 r.

      --------------------------------------------------------------------------------
      • georgenberg1 Re: strona fary 09.06.05 09.06.05, 22:07
        najpierw biskup twierdzi ze donosy byly przyczyna odwolania administratora a
        teraz ze robi to od tak sobie i ludzie powinni sie temu podporzadkowac. Owszem
        ma prawo do przeniesienia ksiedza gdzie indziej ale pierwszy raz słysze aby
        ludziom taki metlik robic przed przeniesieniem włącznie z szantazwaniem ze
        jesli sie nie rozejda to odbierze ksiedzu stan kapłanski a teraz jak gdyby
        nigdy nic oczekuje ze wszyscy pojda do domu i mu sie podporzadkuja. Nazwał bym
        to delikatnie faux pas.

        Inna sprawa czego ludzie chca glodujac: w sobote tydzien temu slychac bylo
        glosy ze powodem pikiety jest nie chec powolania administratora na proboszcza
        ale to aby biskup nie odbieral kaplanstwa ksiedzu (inna sprawa czy mial takie
        prawo) a teraz co jest przyczyna glodowki: mysle ze podstawa jest tutaj postawa
        biskupa.
    • georgenberg1 Ksiądz z MŚ nie posłuchał biskupa - GW 10.06.05, 07:45
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2758807.html
      Ksiądz z Miasteczka Śląskiego nie posłuchał biskupa


      Po porannej mszy ludzie rzucili się do swoich aut, bo radio miało podac
      informacje o losach ich proboszcza
      Fot. Bartlomiej Barczyk / AGENCJ




      Józef Krzyk 09-06-2005, ostatnia aktualizacja 09-06-2005 21:39

      W czwartek minął termin, do którego ks. Grzegorz Dewor powinien wyprowadzić się
      z administrowanej przez siebie parafii w Miasteczku Śląskim. Na wyjazd księdza
      nie zgadzają się parafianie, a jemu samemu za nieposłuszeństwo wobec dekretu
      biskupa grożą kościelne kary

      Wczoraj rano ks. Dewor miał pożegnać się ze swoimi wiernymi. Odprawił mszę
      świętą, ale się nie pożegnał. Wejścia do plebanii strzegło kilkadziesiąt osób,
      które zapowiadały, że księdza nie wypuszczą. Część z nich przychodzi tu
      codziennie już od kilkunastu dni. Przyjechała też grupka studentów -
      wychowanków ks. Dewora z jego poprzedniej parafii. - Ksiądz nas wyprowadził na
      ludzi, to się go teraz nie wyprzemy - mówili. Po południu, gdy ludzie wracali z
      pracy, tłum zgęstniał.

      Dekret nakazujący mu opuszczenie parafii w Miasteczku Śląskim wydał biskup
      gliwicki Jan Wieczorek. Nie musiał uzasadniać swojej decyzji, ale parafianom,
      którzy przyszli prosić go o wycofanie dekretu, mówił m.in. o kłopotach
      alkoholowych ks. Dewora. Mieszkańcy Miasteczka Śląskiego nie chcieli jednak
      słyszeć o wyjeździe kapłana. Zablokowali wejście do plebanii, a ponad dwa
      tysiące osób (prawie połowa mieszkańców miejscowości) podpisało się pod listem
      protestacyjnym. Do zmiany zdania nie namówił ich nawet kanclerz kurii ks.
      Bernard Koj. Ludzie bronią ks. Dewora przed przenosinami, bo uważają, że na
      żadną karę nie zasłużył.

      - Nigdy nie widziałam go pijanego. Za to jest pracowity i skromny, jak nikt
      inny, nawet auta nie ma - mówiła wczoraj jedna z pikietujących przed plebanią
      kobiet. - Gdyby był złym człowiekiem, to byśmy tu przecież od trzech tygodni
      nie stali - dodała inna.

      Sam ks. Dewor nie potrafi zdecydować, co ma zrobić. Podkreśla, że wie o
      obowiązku posłuszeństwa wobec biskupa, ale nie chce zostawić parafian.

      - Nie mogę uciec jak złodziej. Próbowałem wyjaśnić w kurii, że bez pożegnania
      nie wyjadę, a żegnając się - nie wyjadę, bo mnie nie puszczą - mówił ks.
      Dewor "Gazecie".

      Kanclerz Koj powiedział z kolei, że dekret jest nieodwołalny i jeśli ks. Dewor
      nie zastosuje się do niego, grozi mu kara interdyktu - zakaz sprawowania
      posługi kapłańskiej połączony z zakazem przyjmowania sakramentów świętych.
      Decyzję w tej sprawie podejmie biskup po konsultacji z przedstawicielami władz
      diecezji.

      Podobna kara grozi również tym osobom, które będą przeszkadzać w dalszym
      funkcjonowaniu parafii.

      Konflikt w Miasteczku Śląskim to pierwsza taka sprawa w Kościele na Śląsku. Co
      roku, w jednej tylko diecezji gliwickiej bez dyskusji przenosi się około 50
      księży. Niektórzy księża są oburzeni z powodu protestu. Podejrzewają, że to nie
      spontaniczna akcja, ale wymierzona w Kościół szykana.
      • georgenberg1 Re: Ksiądz z MŚ nie posłuchał biskupa - GW 10.06.05, 07:46
        nie jestem pewnien jakie wotpliwosci ma sam ks.Dewor ale jasne dla mi jest ze
        ludzie go nie wypuszcza - to prawie jak areszt :)
        • marek_msl Re: Ksiądz z MŚ nie posłuchał biskupa - GW 10.06.05, 10:03
          Ksiądz Dewor ma wspaniałych rodziców,którzy mieli dwóch synów i obu wychowali
          na wspaniałych ludzi.Wychowali go w duchu prawdy i tak ksiądz postępował a
          teraz ma wątpliwości,co do tego co ks.Biskup Wieczorek zrobił.On sam jest
          posłuszny decyzji biskupa tyle,że ludzie będą go bronić.Choć może do końca nie
          jest posłuszny bo biskup nakazał mu opuścić cichaczem naszą farę a on tego nie
          zrobił.Cieszę się że nie jest tchórzem i nie okłamuje ludzi.A jeżeli wyjedzie z
          Miasteczka to wiem, żę pożegna się z nami.To chyba normalne,że chce się z nami
          pożegnać a nie uciekać jak przestępca.W pewnym sensie ma areszt :)ale chyba
          lepszy taki areszt na farze jak to co go czeka po przyjeździe do kurii
    • georgenberg1 GW 10-06-2005 14.06.05, 07:48
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2761475.html
    • georgenberg1 DZ Poniedziałek, 13 czerwca 2005r 14.06.05, 07:52
      tarnowskiegory.naszemiasto.pl/wydarzenia/486476.html

      Niestety ludzie sie zaparli i pogubili w tym czego chca - teraz trudniej bedzie
      porozmawiac
      • georgenberg1 w sobote mozna bylo jeszcze rozmawiac - DZ 14.06.05, 11:25
        Sobota, 11 czerwca 2005r
        tarnowskiegory.naszemiasto.pl/wydarzenia/486076.html
    • georgenberg1 Polsat i WP - 11 i 12 czerwca 2005 14.06.05, 08:14
      wydarzenia.wp.pl/kat,33316,wid,7375024,wiadomosc.html
      • georgenberg1 Re: Polsat i WP - 11 i 12 czerwca 2005 14.06.05, 08:17
        A ja slyszalem ze rutynowe przeniesienie i nie bylo zarzutów a jakies
        restrykcje byly wynikiem jedynie nieodpowiedniego zachowania po otrzymaniu
        dekretu o przeniesienu.
    • georgenberg1 strona fary cd. 14.06.05, 08:22

      www.miasteczko-fara.org

      Modlitwa
      Wszechmogący i najłaskawszy Boże, który dla spragnionego ludu wywiodłeś ze
      skały źródło wody żywej: dobądź z twardych serc naszych łzy skruchy, abyśmy
      mogli opłakiwać nasze grzechy i zasłużyli u Twego miłosierdzia na ich
      odpuszczenie.

      ... dobądź z naszych oczu strumienie łez, byśmy mogli nimi ugasić płomienie
      zasłużonej kary.

      Panie Boże, wlej w nasze serca łaskę Ducha Świętego; niech ona sprawi, byśmy
      łzami skruchy obmyli zmazy naszych grzechów i dostąpili z Twojej dobroci
      upragnionego przebaczenia...


      Modlitwy o skruchę serca, Mszał Rzymski, Pallottinum 1963


      Boże, Ty naprawiasz co błędne, gromadzisz co rozproszone, a zachowujesz co
      zgromadzone; prosimy Cię, wylej łaskawie na lud chrześcijański Twoją łaskę
      jedności, by porzuciwszy podziały, jednocząc się z prawdziwym Pasterzem Twojego
      Kościoła, zdołał godnie Ci służyć.


      Kolekta Mszy o jedność Kościoła, Mszał Rzymski, Pallottinum 1963


      A zatem zachęcam was, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim
      zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie
      nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest
      pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej
      nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest.
      Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi,
      przez wszystkich i we wszystkich. Każdemu zaś z nas została dana łaska według
      miary daru Chrystusowego (...) aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i
      pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości
      według Pełni Chrystusa. [Chodzi o to], abyśmy już nie byli dziećmi, którymi
      miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i
      przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast żyjąc prawdziwie w
      miłości sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową - ku Chrystusowi.


      Z listu św. Pawła Apostoła do Efezjan, 4, 1-7. 13-15
      Biblia Tysiąclecia, www.biblia.pl

      --------------------------------------------------------------------------------

      Z Kodeksu Prawa Kanonicznego:
      Kan. 1333 -
      § 1. Suspensa, która może być stosowana jedynie do duchownych, zabrania:

      1° wszystkich lub tylko niektórych aktów władzy święceń;

      2° wszystkich lub tylko niektórych aktów władzy rządzenia;

      3° wykonywania wszystkich lub niektórych uprawnień lub zadań związanych z
      urzędem.

      § 2. Ustawa lub nakaz mogą postanawiać, że po wyroku skazującym lub
      deklarującym suspendowany nie może ważnie wykonywać aktów rządzenia.

      Kan. 1334 -

      § 1. Zakres suspensy w granicach ustalonych poprzednim kanonem określa sama
      ustawa lub nakaz albo wyrok lub dekret wymierzający karę.

      § 2. Ustawa, nie zaś nakaz, może ustanowić suspensę wiążącą mocą samego prawa
      bez żadnego określenia lub ograniczenia; tego zaś rodzaju kara sprowadza
      wszystkie skutki, wymienione w kan. 1333, § 1.

      Kan. 1335 - Jeżeli cenzura zabrania sprawowania sakramentów lub sakramentaliów
      albo podejmowania aktów rządzenia, zakaz zostaje zawieszony, ilekroć jest to
      konieczne do udzielenia posługi wiernym znajdującym się w niebezpieczeństwie
      śmierci; jeśli cenzura wiążąca mocą samego prawa nie została deklarowana, zakaz
      ulega ponadto zawieszeniu, ilekroć wierny prosi o sakrament lub sakramentalia
      bądź o akt rządzenia; wolno zaś o to prosić z jakiejkolwiek słusznej przyczyny.
      • georgenberg1 Re: strona fary cd. 14.06.05, 08:23
        ten tekst moglby zostac na stałe - równiez na stronie kurii.
    • georgenberg1 GW 12-06 słowa Biskupa 14.06.05, 11:32

      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2763290.html
    • georgenberg1 Re: GW - Kraj! 15.06.05 16.06.05, 07:39
      Miasteczko murem za księdzem :
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2766546.html
    • georgenberg1 GW 29-06-2005 - na temat szarpaniny 05.07.05, 10:38

      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35063,2794370.html
    • georgenberg1 DZ Środa, 29 czerwca 2005r. - na temat szarpaniny 05.07.05, 10:39
      Policja pod kościołem:

      tarnowskiegory.naszemiasto.pl/wydarzenia/491695.html?ses_nm=83451e4a9e7891ba55913fde5556588e
      • zygliniok Re: DZ Środa, 29 czerwca 2005r. - na temat szarpa 05.07.05, 12:09
        Może tak wziąść kamerę i nagrać wyczyny i wypowiedzi przedstawicieli zacnych
        rodzin (oczywiście z ukrycia, bo jak zobaczą kamerę to będą bardzo grzeczni :-))
        Pozdrawiam
        Żygliniok
        • georgenberg1 Re: DZ Środa, 29 czerwca 2005r. - na temat szarpa 25.07.05, 13:53
          To by bylo dobre - zreszta mozna sobie miec wyobrazenie juz po czytaniu postow
          na forum gazeta.pl - sam jestem zaskoczony poziomem wypowiedzi niektorych.
    • georgenberg1 GW 16-08-2005 Bitwa o kościół w Miasteczku Śląskim 17.08.05, 11:13
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2871393.html

      Józef Krzyk 16-08-2005 , ostatnia aktualizacja 16-08-2005 22:07

      Grupa mieszkańców Miasteczka Śląskiego pobiła się we wtorek na schodach
      miejscowego kościoła. Część z nich zablokowała wejście do świątyni. Domagają
      się, by biskup gliwicki wycofał swój dekret nakazujący poprzedniemu
      administratorowi parafii przenieść się do innego miasta

      O szóstej wieczorem w kościele miała rozpocząć się msza święta. Na długo
      wcześniej przy wejściach ustawiło się jednak kilkadziesiąt osób, a potem
      kilkaset. Zapowiedziały, że nikogo nie wpuszczą do środka. Naprzeciwko stanęła
      mniej liczna, ale bardziej agresywna grupa przeciwników księdza. Od dwóch
      zalatywało alkoholem. W ruch poszły pięści. Efekt - kilka osób trafiło do
      szpitala. Jedna kobieta ze złamaną ręką, inna - ze złamanym biodrem. Wśród
      tych, którzy chcieli przełamać blokadę, był m.in. radny Krzysztof Tracz.
      Uderzył w twarz jedną ze stojących przy kościelnym wejściu kobiet. Oberwało się
      też obserwującym całe zajście fotoreporterom. Msza święta się odbyła. Nie
      odprawił jej ks. Dewor, który od prawie trzech miesięcy obłożony jest biskupią
      suspensą (czyli zakazem udzielania sakramentów świętych), ale dwaj inni księża.

      - Nie mogliśmy im w tym przeszkodzić, ale nie rozumiem, jak po takiej bitwie
      ludzie mogli przyjmować komunię świętą? Przecież to świętokradztwo! - oburzała
      się jedna z protestujących.

      Konflikt o ks. Dewora w Miasteczku Śląskim rozpoczął się trzy miesiące temu.
      Biskup gliwicki nakazał mu przenieść się do innej parafii. Nie podał powodu,
      ale nieoficjalnie zaczęło się mówić, że to z powodu nadużywania alkoholu przez
      ks. Dewora. Część parafian stanęła jednak po stronie swojego kapłana - starsi
      chwalą go jako dobrego gospodarza, młodzi cenią go za bezpośredniość. Mają żal
      do kurii, że nie liczy się z ich zdaniem.

      Początkowo od kilkudziesięciu do kilkuset osób pikietowało codziennie przed
      plebanią. W poniedziałek wieczorem ludzie postanowili zaostrzyć protest i
      zablokowali wejście do świątyni. Zdenerwowała ich wiadomość, że ks. Dewor do
      końca tygodnia wyprowadzi się z plebanii. - To była samodzielna decyzja ks.
      Dewora, sam przyjechał z takim postanowieniem do kurii - powiedział nam ks.
      Bernard Koj, kanclerz kurii w Gliwicach.

      - Liczyliśmy na to, że to spotkanie księdza w kurii przyniesie wreszcie jakiś
      pozytywny skutek, ale tak się nie stało i dlatego zamknęliśmy kościół -
      powiedziała o powodach zaostrzenia protestu jedna z pikietujących. - Ks. Dewor
      zawsze nas przed tym powstrzymywał, ale teraz żałujemy, że go tak długo
      słuchaliśmy - dodała.

      Ks. Dewor nie chciał komentować całej sprawy. Potwierdził jednak, że to on, a
      nie ktoś inny podjął decyzję o wyprowadzce z plebanii.


      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2871393.html
      • georgenberg1 kilka fotek 01.09.05, 08:09
        tiny.pl/qfb1
        • zygliniok Re: kilka fotek 01.09.05, 09:49
          no to teraz już wszyscy zobaczą jak jest w Miasteczku :-)
          • georgenberg1 Re: kilka fotek 01.09.05, 20:07
            Zabrakło tej z ring w stylu wolnym, która ukazała się w GW.
    • georgenberg1 ? List Biskupa do Grzegorza z dnia 1 lipiec 2005 ? 29.08.05, 08:23
      w dniu 27.08.05 na blogu
      zacni.blox.pl/html
      pojawił sie tekst podpisany jako :

      "List Biskupa do Grzegorza z dnia 1 lipiec 2005"
    • georgenberg1 Koniec protestu 06-11-2005 07.11.05, 07:59
      GW Józef Krzyk 06-11-2005 , ostatnia aktualizacja 06-11-2005 19:39
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3003225.html
      Koniec protestu przed plebanią w Miasteczku Śląskim

      W piątek przed północą ks. Grzegorz Dewor, były administrator parafii w
      Miasteczku Śląskim, wyprowadził się z plebanii, a osoby protestujące przeciwko
      jego odwołaniu przerwały pikietę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka