Dodaj do ulubionych

Indie a malaria

22.02.06, 13:17
Witam,

w marcu wyjeżdżam na 3 tygodnie do indii. Zaszczepiłam się na różne
ichniejsze choróbska, ale nie planuję przyjmowac żadnych leków
antymalarycznych. Będe podróżowała po północnej części kraju.
Czy bardzo głupio robię, ze się nie zabezpieczam? Czy zagrożenie jest
niewielkie? Podzielcie się prosze swoimi doświadczeniami.
Czy ktoś z Was odwiedzał Indie bez ochrony przeciwmalarycznej?
Obserwuj wątek
    • Gość: domin Re: Indie a malaria IP: 217.41.240.* 22.02.06, 16:15
      Co znaczy polnocna czesc kraju? Jesli chodzi Ci np. o Radzastan, to tam raczej
      klimat dosc suchy. W wyzszych partiach gor, tez nie ma zagrozenia malaria.
      Musisz sprecyzowac o co pytasz. Osobiscie bym nie bral.
      • Gość: jutka7 Re: Indie a malaria IP: 193.0.242.* 22.02.06, 16:56
        trasa chyba dosyc tradycyjna- Delhi - Dżajpur - Puszkar - Agra - Orczia -
        Kadżuraho - Varanasi - Chitwan Park - Pokhara - Katmandu - Dolina Katmandu
        takie plany, czy Nepal wypali to sie okaże
        więc? nie brałbyś?
        dodam, ze po powrocie chciałabym zacząć starac się o dziecko, a wiem, ze po
        tych lekach chyba 6 miesięcy nalezy się bezwzględnie wstrzymać
        jaka jest Twoja rada?
        z góry dziękuje i pozdrawiam!
        • Gość: Zbyszek Re: Indie a malaria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 20:39
          Pozwól, że się wtrącę. Byłem przed rokiem na bardzo podobnej trasie. Tak
          naprawdę na komary trafiłem tylko w Lumbini i pobliskim Parku Narodowym Chitwan
          w Nepalu. Myślę, że tam trzeba uważać, o ile to możliwe. Brałem paludrynę, ale
          przy końcu przestałem, dochodząc do wniosku, że nie warto (byłem na jesieni).
          Na Twoim miejscu bym zaryzykował
        • Gość: m. Re: Indie a malaria IP: *.devs.futuro.pl 22.02.06, 21:03
          moim zdaniem profilaktyka antymalaryczna w postaci piguł to pomyłka (korzysta
          na tym kilku "fachowców" z medycyny tropikalnej i koncerny farmaceutyczne). Noś
          długie spodnie i koszule z długim rekawem, sciągnij sobie środki z DEET pow.
          50% do spryskania ubrań (np. Nomad'a), używaj moskitiery na niefajnych
          terenach, no i obserwuj swój organizm. Będzie niefajnie idziesz o miejscowego
          lekarza. Na Twoim miejscu zaopatrzyłbym sie w Malarone (12 tabletek), na
          wypadek gdyby miejscowy lekarz nie miał piguł albo bedziesz w terenie gdzie o
          lekarza moze być niełatwo. W razie podejrzenia że masz niefart i plasmodium
          zaczyna Ci dokuczać łykasz bodajże przez trzy dni po 4 piguły i powinno byc ok.
          Brałem Lariam w Kenii (bez większych jazd) i uważam to za pomyłkę, w Kongo,
          Wenezueli i Ugandzie nic nie brałem (ale miałem ze sobą Malarone).
        • krzysztof.cukier Re: Indie a malaria 23.02.06, 00:17
          W 2003 robiłem podobną trasę i brałem Lariam, w 2005 też byłem w Indiach i nic
          nie brałem. Na Twoim miejscu skonsultował bym się z lekarzem od medycyny
          tropikalnej a nie słuchał porad od osób o których nic nie wiesz. To że komuś
          się udało i nic nie złapał to nie znaczy że Ciebie nic nie spotka. Przemyśl to
          co powiedziałem bo zaraz pewnie pojawią się głosy że opowiadam bzdury a lekarze
          nic nie wiedzą i masz nic nie brać :) Wątki o malarii pojawiają się regularnie
          i wynika z nich tylko jedno, gdzie 2 polaków tam 3 opinie :)
    • Gość: ALIK Re: Indie a malaria IP: 199.67.203.* 23.02.06, 14:09
      w list 2005 bylam w Delhi Agrze Jaipurze Varanasi Kathmandu
      bez ochrony antymalarycznej.
      Komarów nie widziałam
      jedyne co budziło moje wobawy to higiena pracowników restauracji
      /brudne paznokcie........./
    • Gość: stary Re: Indie a malaria IP: *.acn.waw.pl 23.02.06, 21:13
      w latach 80-90 bywałem tam wielokrotnie. Pewnie z rok tam spedziłem. Znam też
      koło 50-80 osób co tez tam czesto bywały. Dwie rzeczywiście nabawiły się
      malari. To ,niestety tylko zaleczlne.

      Dodam ze włóczyłem sie po indyjskim interiorze. O siatkach i moskitierach
      zapomnij. Oczywiscie zawsze starałem się o takie guesthousy.

      Bralismy jakies srodki,raz na tydzień. Nazwy nie pomnę.Strasznie gorzkie.

      Myślę że bardzo pomagała nam zasada sypiania w śpiworze poscielowym. Był to
      taki worek (najlepiej obszerny) uszyty z gesto tkanej bawełny. Zawiazywałeś aż
      pod buzią. Na buzię ręcznik. I mimo chmar insektów nic cie nie ugryzło. Były
      tez jakies kadzidełka,ale nie było ,dziś powszechnych smarowideł. Moskitera
      też może być zawodna. Pamietam jak ,w Indonezji, komary zżarły moje udo.
      Bo ,śpiąc , oparłem sie o moskitierę.

      Sumując -w hotelach sprawdzaj siatki w oknach , pal jakieś kadzidełka. i śpij w
      poscieli która nie przepusci komarów. Ale tez byś sie nie mogła w
      niej "rozkopać". czyli taki starozytny "śpiwór poscielowy"
    • Gość: Sebastian Re: Indie a malaria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 21:44
      Przy tak krótkim wyjeźdźcie absolutnie nie zaleca się brania leków przeciwko
      malarii. Powie Ci to każdy lekarz medycyny tropikalnej. Od sierpnia do stycznia
      tego roku mieszkałem w południowym stanie Karnataka. Nie brałem niczego i nie
      spoktałem nikogo, kto przyjmowałby jakieś tabletki.
      • Gość: jutka7 Re: Indie a malaria IP: 193.0.242.* 02.03.06, 09:49
        Bardzo Wam wszystkim dziękuję za odpowiedzi :)

        Za tydzień startuję, hurrrrrra!!!!!!!! :))))
        • sanyu Re: Indie a malaria 04.08.06, 11:00
          hej...chyba już wróciłaś z tych Indii? może opowiesz jak było?
          mam jeszcze pytanie z innej beczki: czy wizyta u takiego lekarza medycyny
          tropikalnej jest zawsze płatna??
          • krzysztof.cukier Re: Indie a malaria 04.08.06, 18:56
            byłem 2 razy u takiego lekarza w Sanepid-ie w Katowicach na Raciborskiej i
            nigdy nie płaciłem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka