Dodaj do ulubionych

Mrowka w Japonii

IP: *.ap221.ftth.ucom.ne.jp 18.05.07, 09:34
No to sobie jestem w Japonii, i faktycznie czuje sie jak mrowka.
Jej, jest naprawde fajnie. Nigdy w zyciu nie wlalam w siebie tyle alkoholu co
w ciagu ostatnich dni! Poza tym nie jest tak kosmicznie drogo jak tu
niektorzy straszyli. Wlasnie siedze w internetcafe na 12 pietrze, w jakiejs
kabinie i czuje sie jak ufoludek.
Japonczycy sa przemili acz cholera, prawie nie mowia po angielsku!! Lamie
sobie jezyk, oni niby przytakuja nie wiedzac o co mi chodzi.
Tokyo tower nie zrobila na mni wielkiego wrazenia.
Zaluje ze zapomnialam aparatu fot. Kupie jakis na dniach ale musze niestety
kalkulowac, wiec nie zrobie juz zdjec miejsc w ktorych bylam i bede na dniach.
Jest tu tez sporo obcokrajowcow, milo gdy czasem ktos cos rozumie.
Uciekam teraz.
Napisze jeszcze. Trzymajcie kciuki zebym sie nie pogubila w tej ogroooomnej
metropolii.
Obserwuj wątek
    • voyager747 Re: Mrowka w Japonii 18.05.07, 22:52
      Trzymamy kciuki, ale nie pij już tyle.:) Do Japonii bez aparatu? Kup coś(ceny
      chyba mają dobre) i rób zdjęcia chętnie popatrzymy.
    • paulina.galli Re: Mrowka w Japonii 19.05.07, 17:36
      Bardzo CI zazdroszcze tej podrozy.
      japonia zawsze mnie facynowała choć wydaje mi sie ze niezbyt komfortowo bym sie
      w niej czula :)
      Mam nadzieje ze wrzucisz are zdjec takich z zycia (nie widoczki tylko takie
      codzienne scenki ) itp!
      Pozdrawiam i napisz cos wiecej :)
      Troche jeszcze o lokalnym folklorze :)
      • Gość: mrowka Re: Mrowka w Japonii IP: *.ap221.ftth.ucom.ne.jp 20.05.07, 17:31
        Tak krociotko tylko bo musze konczyc. siedze na matach i poduszkach w kabinie w
        internetcafe, na 12 pietrze, mam widok na tokyo noca, pije zielona herbate i
        nadrabiam zaleglosci mailowe.
        aparat kupie ale raczej pod koniec podrozy bo nie chce aby mi gotowki zabraklo.
        ceny faktycznie tansze niz w europie.
        Japonczycy nie mowia po angielsku!!! Nie wiem co do mnie mowia, nie radze sobie
        z zakupami. Jako wegetarianka mam problem bo wszystkie produkty opisane po
        japonsku.
        A jak tu nie pic i nie imprezowac jak sobie idzie czlowieczek ulica a tu lapia
        za reke, wizytowki wreczaja i werbuja do klubow, bo drink free, wstep free itp..
        a potem masa turystow stawia kazdemu kolejki i nie wiadomo ktora szklanke
        oprozniac. Czuje sie tu jak kosmitka, i jak dziecko nie umiejace pisac ani
        czytac. Poznalam Japonczyka, wyznal mi milosc po tym jak poglaskalam go po
        dloni.
        Mam mikroskopijny pokoik, mikroskopijna lazienke, klimatyzacje z obsluga po
        japonsku ktorej nie umiem do konca obslugiwac, a jazda metrem to wogole odlot.
        Na razie poznalam Shibuja, Shinguko i Roppongi. Brakuje mi z kolei kontaktu z
        przyroda, tu po prostu miasto nie spi.
        Np niedziela 6 rano, mozna isc na zakupy i kupic telewizor albo cukierki.
        Japonki ubieraja sie niesamowicie. Podarte ponczochy, diademy na glowach,
        kosmiczne fryzury i stroje, suknie balowe lub trampy i podarte ponczochy.
        Jestem teraz w kafejce i chyba to najspokojniejsze miejsce jakie dotychczas
        odwiedzilam.
        Przy Tokyo Tower parkuja autokary ozdobione Hello Kitty. Widelec sobie z Kitty
        nawet kupilam.
        Poza tym to odlot. Sorry ze tak chaotycznie. Jeszcze skrobne.
        A do Europy wroce pewnie zmodyfikowana o piskliwy glosik i wyuczone klanianie
        sie.
        Sayonara!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka