Heathrow

IP: *.chello.pl 03.08.03, 23:02
Lece do Lodynu , czy duzo ludzi rzeczywiscie zatrzymuja na granicy .?
    • Gość: gość Re: Heathrow IP: *.acn.pl / 10.70.0.* 04.08.03, 07:16
      znajdź sobie wcześniejsze wątki o Londynie
      • Gość: mila Re: Heathrow IP: *.chello.pl 04.08.03, 08:17
        czytalam wczesniejsze dziekuje za rade .a moze ktos byl ostatnio?
        • boskajana Re: Heathrow 18.08.03, 17:08
          Ja bylam! Wrocilam 3 tyg temu. najpierw jechalam autobusem (wr wrzesniu),
          zatrzymali moze ze 3 osoby, ale te osoby same nie bardzo wiedzialy po co tam
          jada, potem lecialam w styczniu i nie widzialam żeby kogos zatrzymali. Moja
          mama tez przyleciala bez zadnch problemow. A na ile jedziesz? Jak na krotko,
          beda pewnie chcieli bilet powrotny zobaczyć, a jak na długo, to trzeba mieć
          szkołę wykupioną albo inne cuda wyprawiać:)Acha, ja leciałam na Stansted, nie
          na Heathrow
    • Gość: greek Re: Heathrow IP: *.zywiec.plusnet.pl 19.08.03, 09:43
      Byłem na Heathrow kilka razy. Nie widziałem żeby Imigration Officer zawrócił
      kogokolwiek.
      Aczkolwiek słyszałem o takich przypadkach od znajomych. Trzeba po prostu
      wiedzieć po co się jedzie i zdecydowanie odpowiadać na pytania. That's it!
      Miłych wojaży.
    • ciocia.klocia mili ludzie, wspaniały kraj 19.08.03, 10:28
      Oni bardzo lubia Polaków i mają nawet lekki kompleks nizszości przed nami,
      pamietaja jak walczylismy o ich wolnośc w czasie II wojny swiatowej.
      Anglicy to ludzie pelni ogłady, wysokiej kultury i nigdy nie posuna sie do
      tego, by komus uprzykszać podróz i sprawiać jakieś tam problemy z wjazdem do
      ich pięknego kraju.
      Znają nasz kraj, naszą kulturę i tradycję i zawsze z otwartymi ramionami nas u
      siebie witają.
      Tak więc nie masz się o co martwić, po prostu bądz tez dla nich miła i
      usmiechnij się do Immigration Officers, ci ludzie ciężko pracują i tez należy
      im sie chwila radości.
      • Gość: mm Re: mili ludzie, wspaniały kraj IP: *.proxyplus.cz / 192.168.1.* 19.08.03, 10:59
        oj ciociu.klociu.... przez granicę Brytyjską to ty chyba nigdy nie jechałaś,
        albo co najwyżej przechodziłaś przez oprawę na lotnisku z biletem typu Business
        Class i w podróży służbowej.
        Mila - prawdą są opowieści o zatrzymaniach na granicy UK, dotyczą one głównie
        osób przejeżdżających granicę w Dover przy przejsciu promowym. Ja sama
        wielokrotnie jeździłam do Anglii i służbowo i prywatnie, więc troszkę miałam
        okazję doświadczyć.
        Nie jest prawdą że Anglicy nas kochają, ani tym bardziej że mają wobec nas
        kompleks niższości. ci co pracują obecnie na granicach o wojnie wiedza tyle co
        nic, wielu nie wie nawet gdzie leży Plska. Poza tym większość immigration
        officer'ów to wcale nie Anglicy!! hindusi, pakistańcy, Araby, murzyni - o
        typowego Angola na granicach trudno! i szczególnie właśnie ci, co sami w UK
        są "gośćmi" czy osiedleńcami robią kłopoty. pewnie się boją że ich wysiudamy z
        tego ich upragnionego kraju...
        Prawdą jest że musisz "obronić się" co do powodu wizyty w Anglii:
        Jeśli jedziesz prywatnie - miej list od rodziny która cię zaprasza
        Jeśli zwiedzać - to rezerwację hoteli i plan gdzie kiedy chcesz być itp
        Jeśli do szkoły językowej - potwierdzenie z tej szkoły przyjęia na kurs, i
        gwarancję zakwaterowania. Szkoły zawsze dają takie papiery, łącznie z adresem
        rodziny u której będzie student mieszkał lub akademika szkolnego. tu też często
        przydaje się faktura opłaty za kurs lub potwierdzenie przelewu bankowego jeśli
        płaciliście bezpośrendio do szkoły.
        Oprócz tego ZAWSZE trzeba mieć bilet powrotny. Nawet jeśli nie wiecie kiedy
        będziecie wracać, to lepiej mieć datę powrotu na bilecie i potem ją zmienić,
        niż tłumaczyc się na granicy że później zdecydujecie na temat powrotu itp.
        Osobom dorosłym jadącym turystycznie czy na kursy sugeruję zabranie choćby
        kopii pozwolenia na urlop. czasem o to pytają. trzeba mieć trochę kasy (ale nie
        ma jakiejś konkretnej kwoty wymaganej) i / lub karty.
        Pytają zawsze - tak jak pisał greek - po co się jedzie, na jak długo, kiedy
        będzie sie wracać itp. także trzeba to wiedzieć i pewnym głosem odpowiadać na
        pytania.
        Na granicy zostają ci, którzy kręcą, nie wiedzą po co jadą, kiedy mają zamiar
        wrócić itp. również osoby które wykupiły np. kurs na 1 tydzień, albo w jakiejś
        super taniej szkole i bez zakwaterowania (to sugeruje zawsze ze chcieli mieć
        papiery szkolne na przejazd granicy) jak ktoś ma "nieczyste" intencje to sam
        stres go rozkłada a to widać nawet gołym okiem. jak jedziecie w "normalnych"
        celach, to nie ma się o co bać.
        ja miałam różne "przejścia" - najczęściej lecąc przez Heathrow na 3-5 dni do
        narzeczonego tylko z biletem i z bagażem podręcznym, i nikt słowa nie
        powiedział tylko z uśmiechem mówili "welcome back", a innym razem jak usłyszeli
        słowo narzeczony - to dostałam półgodzinny wykład co będzie jesli nielegalnie
        zostanę, albo co będę musiała zrobić jak będę chciała zostać tam na stałe
        (jakbym w ogóle tego chciała brrr) i zapisali całą moją kartę i wpisali mi
        jakieś adnotacje w paszport. co to było - do tej pory nie wiem. Jak jeździłam
        na kursy lub z kursantami - czasem tylko padału pytania - dokąd i na jak długo
        i z głowy, a czasem biegali i dzwonili do szkoły sprawdzać bo na jednym
        papierze był podpis jednej, a na drugim drugiej osoby. Ale nidgy nie było
        większych problemów.
        Na lotnisku rzeczywiście nie widziałam aby kogoś zostawili. może dłużej
        odpytują, czasem sadzają "na krzesełko" i czekali ludzie na rozmowę z innym
        immigration officer'em w celu weryfiukacji opinii tego pierwszego.
        Natomiast w Dover z kjażdego autokaru średnio 2-5 osób zostaje. nam się zdażało
        (wiem zę to brzydko) "typować" kandydatów do powrotu do kraju. i byli to
        głownie ludzie jadący do pracy, albo "w bliżej nieokreślonym celu" oraz
        obywalele zza naszej wschodniej granicy jadący Polskim autokarem. wynika z tego
        ze celnicy lepiej traktują tych których "stać na bielt lotniczy" niż tych z
        autokarów.
        Mam nadzieję ze już wiesz wszystko :-)
        Jak coś to pytaj
        • Gość: greek Re: mili ludzie, wspaniały kraj IP: *.zywiec.plusnet.pl 19.08.03, 12:47
          Tak to właśnie wygląda. Szczera prawda i kopalnia wiedzy. Pzdr.
Pełna wersja