Dodaj do ulubionych

TAJLANDIA - migawki z podróży

IP: 192.11.224.* 22.09.03, 15:50
Troche historii. Tajlandia, nazwa zostala wprowadzona dopiero w 1939 roku,
poprzednio uzywana (zreszta i obecnie wsrod ludnosci miejscowej) to "Kingdom
of Siam", taak krolestwo jest jak najbardziej adekwatna nazwa, wszyscy w
Tajlandii kochaja krola, jego zdjecia wisza w kazdym (naprawde w kazdym)
sklepie, urzedzie czy domu. Obecny krol Rama IX juz praktycznie nie sprawuje
wladzy wykonawczej, bo robi to parlament, niemniej jest kims takim jak
Krolowa Brytyjska z tym ze wiekszosc spoleczenstwa go bezgranicznie czci.
Jego wizerunki znajduja sie na kazdej monecie i banknocie, przed swiatyniami
oraz stoja na ulicy, gdzie ludzie (90% Tajow to Buddysci) zapalaja
kadzidelka, przynosza dary, tak jak dla Buddy.
Kraj ten w przeciwienstwie do krajow osciennych czyli Myanmar'u (Birma, do XX
wieku skolonizowana przez Brytyjczykow), Laosu (do XX wieku skolonizowana
przez Francje) orqaz Kambodzy (do XX wieku skolonizowana przez Francje) nigdy
nie byl niczyja kolonia, wiec wplywow kolonialnych po prostu nie widac.
Alfabet, coz Tajowie do tej pory uzywaja Sanskrytu, co prawda po II Wojnie
Swiatowej wprowadzono cyfry arabskie, niemniej procz cyfr reszta jest
calkowicie nieczytelna. Poniewaz kraj ten jest mekka turystow, wymoglo to
wprowadzenie napisow po angielsku i tak w kazdym hotelu, urzedzie czy znaku
drogowym mamy transkrypcje w alfabecie lacinskim, no moze nie do konca
poniewaz Sanskryt jest alfabetem zglosokowym, wiec istotnie jest jak
slychach, wiec czesto spotyka sie ze jedna nazwa po lacienie jest pisana na
kilka sposobow, np. "Koh Samet" czy "Ko Samed" spotykane sa zamiennie...
Obserwuj wątek
    • Gość: Walter Język IP: 192.11.224.* 22.09.03, 15:51
      Tajski jest prawdopodobnie najstarszym z uzywanych jezykiem swiata, dla nas
      Europejczykow jest on nieslychanie trudny do opanowania, gdzyz procz
      niezrozumialych slow, znaczenie slowa buduje sie na linii melodycznej. W
      Europie mamy tylko jedna intonacje przy zdaniach pytajacych, u Tajow jest to az
      7 roznych i tak anegdota jest zdanie " moi moi moi moi moi moi", poszczegolne
      wyrazy roznie zaintonowane zancza "mokre drewno pali sie w kominku nieprawdaz".
    • Gość: Walter Klimat IP: 192.11.224.* 22.09.03, 15:52
      W klimacie Tajlandii wyrozniamy 3 pory roku, zimna od pazdziernika do marca,
      gdzie srednia temperatura dzienna to 30C, deszczowa (ja bylem podczas tej
      pory), gdzie srednia temperatura dobowa to 35C i wilgotnosc 80-90% oraz goraca
      w kwieniu i w maju (ponoc sa takie upaly, ze ludzie traca przytomnosc na ulicy,
      a zdechle ptaki spadaja z drzew). Nie moge nic powiedziec ponadto co jest
      napisanew w przewodniku Lonly Planet, procz pory deszczowj. W porze deszczowej
      pada kazdego dnia i bynajmniej nie sa to opady mizerne, przypomina to raczej
      nasze "oberwanie chmury", maja natomiast dobrze rozwiazane odprowadzanie wody u
      nas podczas takiego deszczu wszystkie domy bylyby pod woda do pierwszego
      pietra. Pada z regoly w nocy, cociaz podczas mojego pobytu mialem 4 dni takze w
      deszczu. Niestety opady nie chlodza, a wrecz przeciwnie podwyzszaja
      temperature, czlowiek poci sie jak szczur (ja przez pierwszy tydzien do tego
      stopnia, ze nie moglem robic zdjec bo aparat wyslizgiwal mi sie z reki), brak
      oddechu i przypadlosci sercowe to rzecz normalna, no wyobrazcie sobie ze
      identyczne warunkiu sa w lazni tureckiem z tym ze tam czxlowiek wchodzi na
      kilkanascie minut, tutaj jest tak bez przerwy. W dzunglii natomiast wilgotnosc
      rosnie do 100%, wszystko jest sliskie i omszale,a mgla parzy, po prostu koszmar!
      • corrina_f1 Re: Klimat-pytanie ! 07.11.03, 10:19
        Odnośnie klimatu - temperatur i wilgotności, troszkę przeraziło mnie to co
        pisze Walter. Kiedy zatem najlepiej jechać do Tajlandii żeby nie paść na zawał,
        nie spaść z drzewa ze zdechłymi ptakami i robić zdjęcia bez obawy wyślizgnięcia
        się aparatu?
        Jednym słowem, kiedy najbardziej optymalna temperatura i wilgotność?
        pozdrawiam

        Kasia
    • Gość: Walter Fauna i flora IP: 192.11.224.* 22.09.03, 15:52
      Flora jest tropikalna, uprawia sie tu banany, mango i inne owoce tropikalne, a
      w dzunglii istne "zielone" pieklo. Natomiast fauna jest zroznicowana, slonie,
      malpy, leniwce, gekkony (super jaszczury mielismy zawsze po kilka na tarasie w
      kazdym z pokoi hotelowych, dlugosc do 15 cm, zjadaja wszystkie paskudztwa co
      lataja, t.j. much, cmy i komary, im wiecej ma sie gekonow na tarasie tym
      niejsza szansa ze zalapie sie malarie), no i weze, z regoly jadowite,
      najczesciej spotykana jest "Kobra Krolewska" niemniej nie jest tak grozna jak
      Ebda, znana u nas pod nazwa Mamba, ugryzienie Ebdy przypominajacej grubsza
      sznurowke od buta konczy sie smiercia i to w przeciagu kilku sekund, na
      szczescie nie wystepuje ona zbyt czesto, miejscowi zalecaja nastepujace
      postepowanie z wezami, "wez grubego kija, zabij a poznie zastanawiaj sie czy
      byl jadowity czy nie", jest w tym sporo racji sam byle zreszta swietkiem kilku
      takich egzekucji.
    • Gość: Walter Zaplecze turystyczne i ceny IP: 192.11.224.* 22.09.03, 15:53
      Coz by mowic, zapewne i tak mi nikt nie uwiezy, ale Tajlandia ma takie drogi
      jakimi Polska nie poszczyci sie napewno w ciagu najblizszych 20 lat. Tak samo
      jest z hotelami czy z guesthaus'ami jest ich po prostu niezliczona ilosci, a
      ceny zaczynaja sie od 100 bachtow za jedynke bez wygod (acha istotna uwaga:
      11Bahtow=1PLN, czyli 1 baht to o.k. 90 groszy) do 3000 bht za 5 gwiazdkowy
      Sangri-La, Westin czy Mariott. Generalnie dwojka z lazienka, wentylatorem to
      wydatek ok. 30,- zlotych, z A/C o 10,- zl wiecej.
      Jedzenie, coz kazdy przeciez wie ze kuchnia tajska uwazana jest za najlepsza na
      swiecie, wybor jest wrecz niesamowity i przytlaczajacy od ekskluzywnych
      restauracji do "garkuchni" na ulicy. Zdecydowanie lepiej zywic sie na ulicy,
      gdzie przecietnie znajduje sie skupisko kulkudziesieciu jedlodalni, po prostu
      jie sposob wybrac ktoras z takiej ilosci, kazda specjalizuje sie w innym
      jedzieniu, od owocow morza, przez makarony do zup. Po prostu o samym "kulcie"
      jedzenia mozna by napisac niejedna ksiazke! Ceny, (ja zywilem sie na ulicy) sa
      zroznicowane i tak sredni wydatek za posilek to kwota 30 Bahtow, moze ulec
      potrojeniu jezeli zamawia sie dania drogie, jak "Krolewskie Krewetki" czy
      jakies ekstra ryby, niemniej podstawa diety jest makaron badz ryz a do tego
      kurczak, wolowina czy wieprzowina. Ja zasmakowalem w "uszach wieprzowych z
      grila" (szaszlyk), do tego ryz, salatka, razem ok. 30 bahtow.
      Napoje alkoholowe, coz piwo maja mierne i drogie ale za to mocne (ok. 7%), na
      bilbordach, czestym haslem reklamowym jest "Thai Beer, kick as Thai Boxer" no i
      jest w tym sporo racji, szczegolnie w tym klimacie.
      Poza tym lokalna whiskey "Mekong" z ryzu niewiele przypomina "Jasia
      Wedrowniczka" w cenie 170,- Bht za butelke 0,7 litra oraz calkiem niezly
      rum "Sang Som" za 180,- Bht przy analogicznej pojemnosci.
      • Gość: Grażyna Re: Zaplecze turystyczne i ceny IP: *.mech.pg.gda.pl 23.09.03, 16:21
        Chyba coś Ci z tym przeliczeniem nie wyszło, jeżeli 11bkt=1PLN, to 1 BKT=0,091
        PLN, a nie jak podajesz 90 groszy. 10 razy mniej to jest chyba jakaś różnica,
        Hotel w Twoim przypadku kosztowałby (podałeś 3000 BKT) 2700 zł, to chyba nie
        jest bardzo tanio???
        • Gość: walter Re: Zaplecze turystyczne i ceny IP: 192.11.224.* 06.10.03, 21:17
          po prostu literowka, masz racje.
        • Gość: walter Re: Zaplecze turystyczne i ceny IP: 192.11.224.* 06.10.03, 21:18
          1Bht=9,-groszy
    • Gość: Walter Tajowie, sex i jak jechać IP: 192.11.224.* 22.09.03, 15:55
      Ludzie,
      Po moim pobycie w Ameryce Lacinskiej myslalem, ze tam dopiero sa ludzie
      przyjazni, coz nie bylem w Tajlandii, teraz wiem ze w Indochinach jest lepiej ..
      Sex
      Problem prostytucji nie istnieje, w przeciwienstwie do Europy, nie ma tu
      prostytutek na ulicach, niemniej czesto spotyka sie "bialego" z Tajka "za
      raczke", no tak sa wyspecjalizowane agencje, ktore ofeuja dziewczyny do
      towarzystwa na czas pobytu (m.innymi chyba dla tego nie ma pojedynczych pokoi
      tylko dwojki w hotelach), ale po prostu jest to bardzo, bardzo dyskretne.
      Jak jechac
      Mysle, ze Tajlandia jest ukierunkowana przede wszystkim dla podrozujacych z
      plecakami czyli backpaker'ow, procz dwoch miejsc wyspy Pucket oraz Pattay'a
      gdzie przyjezdzaja walizkowcy, ale tam sie po prostu nie jezdzi.

      Tyle skrotem, pojechac warto, jest co zobaczyc, a moze nawet i warto
      zamieszkac ...
    • Gość: Walter Bangkok IP: 192.11.224.* 22.09.03, 15:58
      Bangkok oznacza tyle co Miasto Gajow Oliwnych i zostala nadana pod koniec XIX
      wieku przez stacjonujacych tak Francuzow, prawdziwa nazwa jest jednak zupelnie
      inna, jest to najdluzsza nazwa geograficzna na swieci i sklada sie z 42 wyrazow
      (jest wpisana do ksiegi rekordow), calosci nie pamietam ale poczatek nazwy
      maista jest nastepujacy "Miasto Aniowlow, nigdy nie zdobyte ...", taka nazwa
      nawet dla Tajow to koszmar wiec uzywaja skrutu "Krugh Thep" czyli "Miasto
      Aniolow", rownie powszechnie akceptowane jest tez nazwa Bangkok. W Krugh Thep
      napewno warto zobaczyc Wielki Palac, miasto to zostalo zalozone przez Rame III,
      po tym jak Birmanczycy zniszczyli poprzednia stolice czyli Ayuttaya. Palac jest
      iscie oszalamiajacy, po prostu kapie tam od zlota, ale najcenniejsza statuetka
      znajduje sie w najokazalszej swiatyni Tajlandii wewnatrz kompleksu palacowego.
      Jest to najswietsza dla kazdego Taja statuetka Buddy, niby nic wielkiego, bo
      mierzaca niecale 50 cm, .. to Szmaragdowy Budda (Emerald Budda) wynonany w
      calosci z jednego szmaragdu, biorac pod uwage ze jest to najwiekszy szmaragd na
      swiecie, oraz pochodzenie posagu datowane na ponad 1000 lat z pewnosci
      przewyzsza to druga slynna rzezbe Zlotego Buddy zrobionego z 7 ton zlota,
      znajdujacego sie kilka minut drogi od Wiekiego Palacu.
      Warto, a nawet trzeba zobaczyc i zatrzymac sie w jednym z tysiaca guesthause'ow
      w poblizu najslynniejszej ulicy Bangkoku czyli Thanon Koh Sarn (Thanon = Road)
      w dzielnicy Banglampoo, jest to mekka backpaker'ow tam zycie tetni 24h/dobe a w
      okolicach polnocy jest taki ruch, ze trzeba sie przeciskac miedzy
      przechodniami. Po obu stronach drogi jest targ nocny, droga zamykana jest dla
      ruchu od 18.00 do 6.00 i wtedy zaczyna zyc wlasnym zyciem. Tysiace knajpek,
      handlarzy doslownie wszystkim od koszulek przez "oryginalne" Rolexy po
      swiadectwa i dyplomy, prawa jazdy, itp, itd. Po prostu taki folklor ze zostaje
      w pamieci do konca zycia! Jest to tez jedyne miejsce w stolicy gdzie pieniadze
      mozna wymienic w calodobowych kantorach, w innym miejscach zarowno Bangkoku jak
      i kraju punkty wymiany zamyka sie o 20:00 i otwiera o 9:00, a w weekendy
      kicha!, niemniej jest tak gesta siec bankomatow, ze wystarczy miec tylko karte
      i nie zginie sie nawet w najmniejszym miasteczku.
    • Gość: Walter Na co trzeba uwazac IP: 192.11.224.* 22.09.03, 15:59
      Co prawda anegdota glosi ze nalezy spac w najtanszych gesthausach, a tak
      zaoszczedzone pieniadze przeznaczac na tutejsze piwo, by obcowac z miejscowa
      kultura, niemniej nie jest to prawda do konca, tanie pensjonaty to takie gdzie
      pokoj jednoosobowy ze wspolna lazienka kosztuje ponizej 10,- zlotych za dobe,
      pomimo ze sa z regoly czyste i obsluga przyjazna to nagminnie zdarzaja sie
      kradzieze i to jest w zasadzie jedyny problem zakwaterowania. Innym problemem
      sa taksowki, w Bangkoku mamy dwa rodzaje taksowek Taxi-Meter oraz tuk-tuk. O
      ile ten pierwszy raczej nie kantuje, tyo przejazdy sa drogie, gdyz korki w
      miescie diametralnie przewyzszaja to co sie dzieje w Warszawie, o tyle kierowcy
      tuk-tuk'ow (takie 3 kolowe motoriksze) nagminnie lamia przepisy i jakos to im
      sprawnie idzie, ale jest tez mina, po pierwsze nalezy zawsze przez wejsciem do
      tuk-tuka ustalic cene, po drugie nigdy nie ma sie pewnosci ile bedzie trwal
      przejaz, a w zasadze ma sie ta pewnosc ze niewiarygodnie dlugo, bo kierowcy ci
      maja umowy ze sklepami i pomimo ze chcesz jechcac w jedno konkretne miejsc i
      tak cie zawiaza do swoich sklepow, chociaz nie musisz nic kupowac, po prostu
      trzeba zrobic rundke, moim rekordem jest 15 minutowa trasa ktora mozna
      przejechac w 15 minut zajela prawie 3 godziny, bo trzeba bylo odwiedzic 7
      sklepow i na prozno lamenty, tak tzreba i juz ! I to tez w zasadzie jedyna mina
      podrozowania po miescie. Kolej dziala sprawnie, jest dobrze rozwinieta siec
      drog, ale jak zwykle ale jest niewiarygodnie powolna, np. expres Bangkok-Chiang
      Mai dystans 500km pokonuje w 12 godzin, lepiej nie mowic o zwyklych pocigach,
      po prostu slimaczy sie potwornie. Autobusty, tez sa o.k., ale rownie jak kolej
      nie grzesza szybkoscia, srednia to 40-50km/h, 320km dystans z Kohorat to
      Chantaburi jechalismy ponad 7 godzin. Jedno jednak musze przyznac,
      kazdy "dalekobiezny" slimaczy autobus jest klimatyzowany, no chociaz tyle ..
      Co zrobic, by bylo taniej i szybciej ? Podstawowym srodkiem komunikacji w
      Tajlandii jest motobike (motorower), wszystkie wygladaj tak samo i sa robione
      przez jedna z 3 firm: Yamaha, Honda lub Suzuki. Zapewniaja mozliwosc
      przemieszczania sie dla 2 osob z szybkosci do 80km/h, co prawda skrzynia biegow
      jest polautomatyczna ale wymaga oswojenia (sam jezdzilem, wypozyczenie to ok.
      20,- zl/dobe). Wiec jak wspomnialem jezeli przyjezdza sie na dluzej to warto
      kupic sobie motobika, nowy w salonie Yamahy to wydatek ok. 700,- US$, ale
      uzywany 3 letni juz za 100,- dolkow ! Benzyna jest smiesznie tania 16,-
      Bahtow/litr (ponad dwokrotnie mniej niz w Polsce), a pali to z 3litry/100km,
      wiec naprawde warto przemyslec taki zakup, pozniej mozna sprzedac. W Tajlandii
      ubezpieczenie nie jest obowiazkowe, ale jak spowoduje sie wypadek to moze byc
      problem, wiec warto tez rozwazyc zakup ubezpieczenia. Wracajac do "mim", tym
      razem o jedzeniu, absolutnie i to podkreslam absolutnie nie nalezy jesc potraw
      z curry. Dostepna przyprawa w Polsce pod nazwa curry zupelnie nie ma nic
      wspolnego z prawdziwym curry, ktora to przypomina szafran niz curry. prawdziwe
      curry jest albo zielone, albo czerwone (w Polsce Kamis'a curry jest zolte ??),
      nasz rzoladek nie jest przyzwyczajony do tej przyprawy i w 9 na 10 przypadkow
      konczy sie to 5 dniowym pobyciem w toalecie 24godziny/dobe!
    • Gość: Walter Co trzeba zobaczyć IP: 192.11.224.* 22.09.03, 16:00
      Trzeba zobaczyc Chang-Mai, jest to takie Cusco (porownanie do Peru) Tajlandii,
      mozna sie tam wybrac na 2-3 dniowy trekking w gory do dzunglii, spac w hamakach
      i zgubic nadmierne kg o ile nie dostanie sie w miedzyczasie zawalu serca czy
      malarii lub trekking na sloniach + rafting, gdzie raczej niewiele sie ryzykuje,
      chociaz tereny sa malaryczne profilaktycznie nalezy brac 1 tabletke Lariamu
      tygodniowo tak czy siak.
      Warto zobaczyc wyspy (Koh Samet, Koh Chang, Koh Samui), sa przepiekne, a moze
      lazurowe, chociaz temperatura wody chyba zbyt wysoka, przy bezfali w plytkiej
      wodzie (po kostki) dochodzi nawet do 35 st. Celciusza, wiec tyle co w wannie
      no i zupelnie nie chlodzi. Nalezy uwazac na slonce szczegolnie miedzy 12.00, a
      14.00, wtedy pali jak piec i lepiej zejsc do cienia, zreszta nie widzialem
      absolutnie nikogo kto w tych godzinach lezalby na sloncu, a o meduzach nie bede
      pisal.
      Warto zaszalec podczas festy "pelni ksiezyca", gdzie w kazdej knajpce po
      zmierzchu na plazy pierwszy drink jest gratis, drink lub bucket, tak to calkiem
      fajne bucket to rodzaj drinka, ale w litrowym wiaderku, Sang-som bucket to 1/2
      rumu Sang-som i 1/2 Coca cola (chociaz nagminnie zastepowana przez Pepsi), po
      dwoch darmowych bucketach naprawde ciezko wracalo mi sie do domu (a w zasadzie
      to nie pamietam)!
    • Gość: Walter Co mi się podobało a co nie IP: 192.11.224.* 22.09.03, 16:02
      Przede wszystkim zaczne od Lariamu, jest to anytmalaryczny lek szwajcarskiej
      firmy "La Roche" (czyt.la-rosz), na ktory nie zdarzyly sie jescze
      uodpornic "plasmodium falciparum" czyli pasozyty malarii. Zapewne i Wam
      przyjdzie go brac przy wyjazdach do rejenow zagrozonych jak Afryka, Indochiny
      czy Am.Poludniowa (tylko niziny). Profilaktycznie jest to 1 tabletka raz na
      tydzien przez okres pobytu oraz 4 tygodnie po powrocie. Naczytalem sie sporo o
      skutkach ubocznych, no ale przeczytac a doswiadczyc to zupelnie cos innego. Ja
      nazywam go "mozgojebem", dlaczego ??? a no dlatego ze w dniu brania (raz w
      tygopdni) czlowiek sie czuje jakby mu ktos zelazkiem w potylice przywalil, caly
      dzien chodzi zakrecony, absolutny brak koncentracji i te koszmary nocne. W
      ulotce napisali ze nalezy sie do tego przyzwyczaic, ale jak tu sie przyzwyczaic
      jak caly czas jest sie na haju ... Sam opracowalem metode nalezy Lariam zazywac
      przd snem, chociaz noc to koszmar, rano juz nie jest tak zle i mozna normalnie
      egzystowac.,
      OK, ok, wracam do tematu, czego mi brakuje, przede wszystkim brakuje mi
      wszchechobecnego usmiechu i zyczliwosci, w Polsce prawie kazdy zachowuje sie
      jeak pies ogrodnika, czyli sam nie mam i nikomu tez nie dam, a jak on ma to go
      zniszcze. Tego nie ma w Tajlandji, tam kazdy jest szczesliwy z tego co ma i
      okazuje to innym, po prostu COOL! i to duzymi literami.
      I to jest cala kwintesencja mojego krotkiego sprawozdania, czyli tam biednie i
      welolo, a tu niebogato, a parszywie ...
      • Gość: trilo Re: Co mi się podobało a co nie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 22.09.03, 18:56
        Duzo tego napisales i troche glupot. Nie liczac tego co przepisales z
        przewodnika. To poszlo ci calkiem, calkiem.
        1. Piwo kwestia gustu, ale ja lubie i Chang i Singa. Nie pisz , ze bardzo
        drogie bo za 35 Bathow mozesz kupic butelke 0.64l , a maly Heineken kosztuje
        32 bathy.
        2.Prostytutek nie ma na ulicach, ales mnie ubawil. Na ulicach nie , ale w
        klubach owszem. Na Patpongu w Bangkoku jest kilkadziesiat klubow, a w kazdym
        od 20 - 70 dziewczyn. Razem bedzie jakies ponad tysiac.
        3.Nie Koh Sarn (Koh to wyspa) tylko Kao San
        4.Nie pisz takich glupot, ze walute po 20 wymienisz tylko na Kao San.
        Zapewniam Cie , ze w centrum rowniez. Jak by funkcjonowal Patpong bez takich
        miejsc.
        5.W weekendy wszedzie wymienisz kase oprocz bankow oczywiscie, czyli znowu
        piszesz glupoty.
        6.Taksowki sa strasznie tanie i nawet jazda godzine taksowka nie bedzie
        drozsza niz kilkanascie zlotych. Benzyna kosztuje ok. 15 bathow. Masz racje ,
        ze sa korki , ale gigantyczne miedzy 17 a 21. Wtedy jednak tez sie mozna
        poruszac.
        7.Tuk - Tuk to atrakcja turystyczna (oczywiscie dla przyjezdnych)i jest
        drozszy od taksowki (zazwyczaj). To , ze nie jedzie tam gdzie chcesz to twoja
        wina. Bylem w Tajlandii kilkadziesiat razy i nigdy mnie cos takiego nie
        spotkalo.
        8.To co piszesz o curry to juz szczyt glupoty. Curry to nie przyprawa tylko
        mieszanka przypraw. Rodzajow curry sa tysiace, wiec tekst , ze w Polsce jest
        zolte ...,( ok nie napisze bo musial bym cie obrazic). Czy ty w ogole
        widziales szafran. Czlowieku byc w Tajlandii i nie jesc potraw curry. Tobie
        sie powinno zabrac paszport.
        Tak wiec to co przepisales z przewodnika sie zgadza , a reszta same glupoty.
        • Gość: mareko bkk Re: Co mi się podobało a co nie IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.03, 21:25
          koles podaje mase prawdziwych danych ale oczywiscie sa tez ludzie tacy jak ty,
          krytycy-co jezdza do tajlandii tylko w jednym celu(skad wiesz do ktorej mozna
          wymienic pieniadze na patpongu?)
          • trilo Re: Co mi się podobało a co nie 23.09.03, 21:37
            Koles - jak piszesz - podaje mase wiadomosci, ok to sie zgadza. Tyle tylko ,
            ze komu one sa potrzebne. Znajdziesz je w kazdym przewodniku i encyklopedi. To
            ma taki sens, jak pytania jaka jest pogoda gdzies tam. Zamiast zadawac takie
            pytanie wystarczy wklepac w przegladarke i samemu sprawdzic. Mylisz sie
            sugerujac w jakim celu jezdze do Tajlandii. Nie korzystalem z bogatej oferty
            uslug erotycznych i nie zamierzam. Napisalem dlatego, ze gosc pisze glupstwa i
            tyle. Jak mozna napisac - " nie jedzcie absolutnie potraw curry" . Trzeba,
            e ... szkoda pisac. Zjezdzilem cala Azje w ciagu kilkunastu lat i mam niejakie
            pojecie o tamtym regionie. Jezeli odpowiadam na pytanie , to na temat , a nie
            zeby sie pochwalic, ze gdzies bylem. Przesledz watek o Tajlandii, ponizej. Co
            do Patpongu to sa tam rowniez puby w , ktorych nie wystepuja panny na rurce,
            ale mozna napic sie piwa i posluchac muzyki. W jednym z nich gra moj kumpel
            wiec bywam , pije piwko i slucham. To, ze wiem gdzie sa burdele to nie
            znaczy , ze korzystam.
            • Gość: ts trilo MASZ RACJE !!!!! IP: *.kom / *.kom-net.pl 01.10.03, 21:55
              walter nie był i nie widział ja byłem i widziałem i się z tobą zgadzam
              walter zapewne chce "sabłysnąć fiedzom !!!" kopiująć zawartość jakiegoś
              cudzego nędznego opracowania .......
              • Gość: przejrzysty Re: trilo MASZ RACJE !!!!! IP: 5.3.1R* / *.samart.co.th 04.10.03, 16:37
                Walter na pewno był w Tajlandii, na pewno sporo o tym kraju poczytał, i należą
                mu się podziękowania za to, że zechciał się podzielić swoimi uwagami z innymi.
                Naprawdę daje dużo, dużo pozytecznych informacji. Choć jak każda, osoba, która
                spędziała w danym kraju dwa - trzy tygodnie, popełnia podstawowe błędy. A
                mianowicie na podstawie krótkiego pobytu ocenia cały kraj, opisuje jak cały
                kraj wygląda, opisuje pogodę jaka panuje przez cały rok itp. Chyba jednak każdy
                forumowicz powinien pisać tylko o tym co sam widział i doświadczył, ale nie
                wyciągać zbyt doleko idących wniosków i nie uogólniać. Do tego Walter
                przeinacza zwykłe fakty, albo może o takich faktach wyczytał w "Lonly Planet".
                Przykład: Bangkok założył nie Rama III, ale Rama I; Szmaragdowy Budda nie jest
                wykonany z "największego na świecie szmaragdu", ale z jednej bryły nefrytu albo
                inaczej jadeitu; w Tajlandii nie ma węży Mamba (one są Afryce); Tajowie nie
                zabijają węży jak tylko je zobaczą; autobusy dalekobieżne wcale nie jeżdżą 40-
                50 km/h; z Chiang Mai do BKK jest nie 500, ale 700km itd. Takie przykłady można
                mnożyć. Tak czy siak Walter wykonał kawał niezłej roboty i dzięki mu za to.
                Czytając wpisy na tym forum można odnieść wrażenie, że ludzie dyskutują tylko o
                tym z jakim biurem najlepiej do Tunezji czy Turcji. Walter dał sporo
                pożytecznych informacji i jest OK.
                • Gość: trilo Re: trilo MASZ RACJE !!!!! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 05.10.03, 09:56
                  Przepraszam "przejrzysty", ale czy nie uwazasz nastepujacego cytatu z tekstu
                  Waltera za kretynizm?
                  "Wracajac do "mim", tym
                  razem o jedzeniu, absolutnie i to podkreslam absolutnie nie nalezy jesc potraw
                  z curry. Dostepna przyprawa w Polsce pod nazwa curry zupelnie nie ma nic
                  wspolnego z prawdziwym curry, ktora to przypomina szafran niz curry. prawdziwe
                  curry jest albo zielone, albo czerwone (w Polsce Kamis'a curry jest zolte ??),
                  nasz rzoladek nie jest przyzwyczajony do tej przyprawy i w 9 na 10 przypadkow
                  konczy sie to 5 dniowym pobyciem w toalecie 24godziny/dobe!"
                  Dla mnie ten tekst to absolutna dyskwalifikacja. Pomine juz brak zrozumienia
                  co to jest curry, ale porownanie zielonego i czerwoego curry do szafranu to
                  jest mistrzostwo.Mozna napisac uwazajcie, badzcie ostrozni lub przygotujcie
                  sie , ze bedzie ostre, ale nie cos takiego jak wyzej. Bylem wiele razy w
                  Tajlandii i za kazdym razem osoby , ktore byly ze mna jadly wszystko co
                  widzialy i na co mialy ochote. Zapewniam, ze zadna z nich nie spedzila
                  tygodnia w kiblu. Co do reszty to podtrzymuje swoje uwagi, czyli duzo tekstu,
                  ale takiego jaki jest w kazdym przewodniku. Ja oczekuje informacji , ktorych
                  nie ma w przewodnikach i dlatego uwazam, ze tekst Waltera to absolutne
                  nieporozumienie.
                  • Gość: przejrzysty Re: trilo MASZ RACJE !!!!! IP: 5.3.1R* / *.samart.co.th 05.10.03, 10:32
                    Fakt, uwaga o jedzeniu jest dosyć idiotyczna (że użyję tego słowa). Podobne
                    wrażenie odniosłem o uwagach Waltera o malarii. W pewnym miejscu opisuje jakis
                    środek, który nazywa "mózgojebem" albo jakoś tak. To też idiotyzm. W ogóle
                    Walter stworzył wrażenie, że w Tajlandii panuje malaria, na każdym kroku
                    pełzaja węże i że niczego nie wolno jeść. I to jest duży minus. Ale dalej
                    twierdzę, że dał sporo ciekawych i pożytecznych informacji. I wolę czytać opisy
                    Waltera, niż dyskusje o tym z jakim biurem najlepiej do Tunezji.
                    • Gość: trilo Re: trilo MASZ RACJE !!!!! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 05.10.03, 11:26
                      Zgadza sie, ja rowniez wole mimo wszystko czytac informacje "historyczne"
                      Waltera niz zapytania o pogode w Tunezji albo pytanie z jakim biurem tam
                      pojechac. Pozdrawiam i do nastepnej "dyskusji" o Tajlandii.
                      P.S.
                      Wypij Changa (chyba, ze polubiles juz Singe) i ciesz sie sloncem. I pamietaj
                      zeby omijac curry szerokim lukiem :-))))))))))))
                      • Gość: przejrzysty Re: trilo MASZ RACJE !!!!! IP: 5.3.1R* / *.samart.co.th 05.10.03, 15:50
                        Unikam jak ognia curry, węży, komarów (ta wszechobecna malaria!!!!!:))), w
                        czasie pory deszczowej wypożyczam ponton:))). Singhi nie piję. Wolę Changa i
                        Thaibeer.
                    • Gość: Walter Re: trilo MASZ RACJE !!!!! IP: *.proxy.lucent.com 06.10.03, 20:30
                      Gosciu "przejrzysty", panuje, nie na calym terytorium, ale jest to z pewnoscia
                      problem podrozujacych poza wytyczonymi siezkami, wiec warto sie zabezpieczyc !
                    • Gość: Walter Re: trilo MASZ RACJE !!!!! IP: 192.11.224.* 06.10.03, 21:15
                      Ja nie jestem lekarzem, tylko moj brat, tak sie sklada, ze dwa lata temu jeden
                      z jego "klientow" (Polak z Warszawy), byl tylko na 2 tygodniowych wczasach w
                      okolicach w Sylwestra w Tajlandji, a w tej chwlili "gryzie ziemie". Brat
                      uczulil mnie aby bezwzglednie brac Lariam o ile wyjedzie sie poza wytyczone
                      trasy jak np. Czang-Rai (nie bylo o tym relacji i nie zamierzam pisac),
                      absolutnie bezpieczne sa natomiast Bangkok, Phuket, Koh Samui, Koh Thao, Koh
                      Samet, Khorat, Ayuttaya,... i chyba Chang Mai, chociaz do tego ostatniego nie
                      mam przekonania bo znajduje sie tam najwiekszy w Tajlandii "Malaria Center".
                    • wiewiora120 Re: trilo MASZ RACJE !!!!! 24.01.04, 12:21
                      Gość portalu: przejrzysty napisał(a):

                      > I wolę czytać opisy
                      >
                      > Waltera, niż dyskusje o tym z jakim biurem najlepiej do Tunezji.

                      Ja tez!!!!!!! Albo dyskusje na temat ecco, brrrr, podroznicy od siedmiu bolesci.
                  • Gość: Waler Re: trilo MASZ RACJE !!!!! IP: *.proxy.lucent.com 06.10.03, 20:25
                    Nie zrozumieliscie mnie zupelnie, mialem na mysli "zaraz po przyjezdzie", a nie
                    wogole !!!
                    Z drugiej strony przez caly czas bylem na mozgojebach "Lariam - profilaktyka
                    antymalaryczna", to napewno robi swoje, jezeli tego nie probowales to zupelnie
                    nie mamy o czym dalej mowic !
                • Gość: Walter Re: trilo MASZ RACJE !!!!! IP: *.plusgsm.pl 07.10.03, 12:32
                  Bylem z gora miesiac i faktycznie zwiedzilem caly kraj,
                  chociaz bardzo pobieznie. Nie bylem tylko na Phucket, ale
                  "atrakcje" turystyczne tego typu mnie nie pasjonuja.
                  Dlatego mam jakie takie spojrzenie na autobusy
                  dalekobiezne i ich zawrotna predkosci (oczywiscie nie tej
                  najwyzszej klasy, bo tymi po prostu nie jezdzilem) jak i
                  podroze koleja. Co do dystansow, to prawdopodobnie jest
                  sporo niescislosci w mojej relacji, wynika to z faktu, ze
                  nie dysponowalem dobra mapa, a te bezplatne dostepne np.
                  w biurach TATu sa raczej pogladowe.
              • Gość: Waler Re: trilo MASZ RACJE !!!!! IP: *.proxy.lucent.com 06.10.03, 20:41
                Gosciu "trilo", jak chcesz pociupciac to zapraszam do Hamburga na
                Herbertstrasse, w przeciwienstwie to Tajlandii zupelnie nie musisz szukac, jak
                masz problemy to pytaj o komende policji, a na zewnatrz znajdziesz to co
                chcesz, a nawet wiecej ...
              • Gość: Walter Re: trilo MASZ RACJE !!!!! IP: 192.11.224.* 07.10.03, 20:57
                No gratulacje !!!
                Tym stwierdzeniem wreszcie ktos pokazal nasza Wielka Ceche Narodowa, a ktora
                jest obca Tajom, czyli "calkowicie bezinteresowna zawisc"

                Gość portalu: ts napisał(a):

                > walter nie był i nie widział ja byłem i widziałem i się z tobą zgadzam
                > walter zapewne chce "sabłysnąć fiedzom !!!" kopiująć zawartość jakiegoś
                > cudzego nędznego opracowania .......
            • Gość: Walter Re: Co mi się podobało a co nie IP: *.proxy.lucent.com 06.10.03, 20:34
              Ja wcale tego nie publikowalem, tylko moj kolega TomStar i to bez moje zgody,
              mnie wogole nie interesuje czy zgadzacie sie z moja opinia czy nie (w koncu
              mamy demokracje).
              • Gość: trilo Re: Co mi się podobało a co nie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.10.03, 21:54
                Drogi Walterze oczywiscie, ze mamy demokracje. Piszesz, ze nie ty
                opublikowales "material" na forum i dla mnie to wlasciwie zamyka temat. Nie
                wiem tylko w jakim celu te insynuacje o ciupcianiu. Juz tu byl taki jeden
                gosciu, ktory twierdzil, ze jezeli wiem, ze na Patpongu mozna w nocy wymienic
                pieniadze to znaczy , ze jezdze do Tajlandii na na panienki. Otoz nie jezdze
                tam w tym celu. "Kocham" Indie, Nepal i Tajlandie i bylem tam wiele razy
                dlatego czasami zabieram glos na forum. Szkoda tylko, ze nie odniosles sie do
                moich zarzutow a wrecz je zignorowales. Nic do Ciebie nie mam, ale pisales
                (nie wiedzialem, ze ktos bez twojej wiedzy wrzucil to na forum)glupoty to je
                sprostowalem. Pozdrawiam i dziekuje za zaproszenie do Hamburga, ale nie
                skorzystam.
                • Gość: walter Re: Co mi się podobało a co nie IP: 192.11.224.* 06.10.03, 22:20
                  Szkoda, ze nie skorzystrasz, bo to miasto ciekawe, co do zarzutow, to ich za
                  duzo opisales, a to po prostu wynika z tego, ze ta korespondencja przede
                  wszystkim przeznaczona byla to "zamknietego" odbiorcy, czyli pisalem do kogos
                  kto nigdy (procz moze Turcji) w Azji nie byl.
                  Wracajac do zarzutow to przede wszystkim bylem tam z zona i doprawdy nawet nie
                  wiem co to Patong (zreszta nawet sie nie staralem dowiedziec), ale jak pisalem
                  na ulicy nie widac (no moze w lokalach wieczorowa pora), a ze tam mozna
                  wymienic cash to chyba zupelnie normalne (w zwiazku z dzialalnoscia), ja
                  natomaist jako zwykly turysta z plecakiem probowalem po 18.00 w Khorat i w
                  Ayuttaya i jest to kicha, no ale siec bankomatow maja naprawde imponujaca i
                  warto miec karte !
                  Wracajac juz do otatniego punktu napisalem "Ebda ssnake" to Mamba Tajlandji,
                  istotnie jad jest bardzo i to bardzo podobny, ale to analogia, bo kto wie ze
                  ten waz naprawde nazywa sie Vipper, zapewne nikt ...
                  W kazdym razie do zobaczenia na Banglamphoo, bo zapewne tam wroce wkrotce ...
                  • Gość: trilo Re: Co mi się podobało a co nie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.10.03, 22:53
                    Wszystko jasne. Pozdrawiam i do zobaczenia w Bangkoku. "Przejrzysty" juz tam
                    jest wiec dobrze byloby dolaczyc.
        • Gość: Walter Re: Co mi się podobało a co nie IP: *.plusgsm.pl 07.10.03, 09:36
          OK, ustosunkuje sie do zarzutow.
          1. Te ceny to chyba z 7-Eleven, w knajpie za Changa
          trzeba zaplacic od 50-70 Bht, za Singa, ktore nota bene
          jest bardzo dobrym piwem chyba jako jedyne przynajmniej
          80,- Bht, co przy cenie 110,- Bht za "malego" SangSom'a
          wydaje sie jednak drogim.
          2. Ja nie widzialem, a do knajp tego "typu" nie chodzilem
          3. Bzdura ! Mam nawet koszulke gdzie wlasnie tak jest
          napisane, kupilem ja w BKK wlasnie na tej ulicy !!!
          4. Nie przecze
          5. Zalezy od miejscowosci np. nie moglem w weekendy
          wymienic waluty w Ayuttaya i Khorat, musialem brac z
          bankomatu i to jest fakt ! Oczywiscie moglbym wymienic w
          hotelu, ale hotele z regoly maja bardzo niekorzystny
          przelicznik.
          6. Przeciez nie pisalem, ze taksowki sa drogie, pisalem
          tylko ze licznik "bije" podczas stania w korku.
          7. Ja jednak mialem problemy z Tuk-Tukami, zreszta to
          kwestja ceny, bilet z Europy do BKK to wydatek 600-700
          Euro, wiec poniewaz byles tam kilkadziesiat razy to
          jestes z pewnoscia milionerem i nie targujesz sie z
          kierowca Tuk-Tuka, no albo sciemniasz ...
          8. Ja i moj rzoladek tej przyprawy nie tolerujemy, a
          szczegolnie wraz z coconut,z tego co wiem od innych to
          raczej podobnie do mnie, w kazdym razie "gusta non
          disputantum".

          Gość portalu: trilo napisał(a):

          > Duzo tego napisales i troche glupot. Nie liczac tego co
          przepisales z
          > przewodnika. To poszlo ci calkiem, calkiem.
          > 1. Piwo kwestia gustu, ale ja lubie i Chang i Singa.
          Nie pisz , ze bardzo
          > drogie bo za 35 Bathow mozesz kupic butelke 0.64l , a
          maly Heineken kosztuje
          > 32 bathy.
          > 2.Prostytutek nie ma na ulicach, ales mnie ubawil. Na
          ulicach nie , ale w
          > klubach owszem. Na Patpongu w Bangkoku jest
          kilkadziesiat klubow, a w kazdym
          > od 20 - 70 dziewczyn. Razem bedzie jakies ponad tysiac.
          > 3.Nie Koh Sarn (Koh to wyspa) tylko Kao San
          > 4.Nie pisz takich glupot, ze walute po 20 wymienisz
          tylko na Kao San.
          > Zapewniam Cie , ze w centrum rowniez. Jak by
          funkcjonowal Patpong bez takich
          > miejsc.
          > 5.W weekendy wszedzie wymienisz kase oprocz bankow
          oczywiscie, czyli znowu
          > piszesz glupoty.
          > 6.Taksowki sa strasznie tanie i nawet jazda godzine
          taksowka nie bedzie
          > drozsza niz kilkanascie zlotych. Benzyna kosztuje ok.
          15 bathow. Masz racje ,
          > ze sa korki , ale gigantyczne miedzy 17 a 21. Wtedy
          jednak tez sie mozna
          > poruszac.
          > 7.Tuk - Tuk to atrakcja turystyczna (oczywiscie dla
          przyjezdnych)i jest
          > drozszy od taksowki (zazwyczaj). To , ze nie jedzie tam
          gdzie chcesz to twoja
          > wina. Bylem w Tajlandii kilkadziesiat razy i nigdy mnie
          cos takiego nie
          > spotkalo.
          > 8.To co piszesz o curry to juz szczyt glupoty. Curry to
          nie przyprawa tylko
          > mieszanka przypraw. Rodzajow curry sa tysiace, wiec
          tekst , ze w Polsce jest
          > zolte ...,( ok nie napisze bo musial bym cie obrazic).
          Czy ty w ogole
          > widziales szafran. Czlowieku byc w Tajlandii i nie jesc
          potraw curry. Tobie
          > sie powinno zabrac paszport.
          > Tak wiec to co przepisales z przewodnika sie zgadza , a
          reszta same glupoty.
          • Gość: trilo Re: Co mi się podobało a co nie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 07.10.03, 13:43
            Oj Walter a ja myslalem, ze juz zakonczylismy temat.
            1.Ja znam knajpki gdzie cena jest niewiele wyzsza od ceny sklepowej. Lubie
            siedziec u Chinczyka i popijac piwo patrzec na ulice. Wiadomo im lepszy lokal
            tym wyzsza cena, ale nie pisz, ze jest drogo. Z tresci twoich maili wynika, ze
            mieszkasz w Niemczech. Jaka tam jest marza w lokalach? Czy nawet 100%
            przebicia w stosunku do ceny z 7-eleven to duzo. Mieszkasz i zarabiasz w
            Niemczech a porownujesz ceny z Tajlandii do cen w Polsce. Inaczej nie moge
            zrozumiec okreslenia drogo. A propos czy wiesz ile kosztuje piwo w W-wie?
            2. OK
            3. Ja na zadnej mapie nie znalazlem Koh Sarn. Khaosan Rd. jest na Banglamphu
            wiec moze to ta sama ulica tylko ma kilka nazw. Pewnie "Przejrzysty" bedzie
            wiedzial i podzieli sie swoimi wiadomosciami.
            4.Ok
            5.Ok
            6.Ok
            7.Tuk tuka uzywam rzadko, poniewaz oni kiedy widza bialego od razu traktuja
            swoj pojazd jako atrakcje turystyczna. Taksowka jest klimatyzowana i ceny sa
            podobne. Chyba, ze potrafisz sie targowac to wtedy jest taniej. Milionerem nie
            jestem (pracuje nad tym). Bylem kilkadziesiat razy, ale jezdze tam sluzbowo i
            przy okazji ogladam kraj. Jezeli nie musisz jechac w konkretnym terminie to
            bilet mozesz kupic juz za ok 500$. Zdarzaja sie promocje w "normalnych"
            liniach. Ja zawsze latam "Lufthansa", ale dlatego, ze mam sentor card i po 4
            lotach jeden mam juz za darmo.
            8. Kokos w potrawach curry ma za zaadanie lagodzic ostrosc. Ja bardzo lubie
            ostre i przyznam , ze zdarzalo mi sie doprawiac potrawy co wzbudzalo duza
            sympatia Tajow. Nie znam nikogo kto mial tygodniowe sensacje zoladkowe.
            Oczywiscie "de gustibus non est disputandum", ale wtedy pisz ja mialem problem
            a nie "absolutnie , ale to absolutnie, tego nie jedzcie". Szafran nie jest
            ostry i nie daje czerwonego koloru. Pozdrawiam
            • Gość: Walter Re: Co mi się podobało a co nie IP: *.plusgsm.pl 07.10.03, 14:11
              Tym razem chyba zakonczymy, ale jezeli pozwolisz jeszcze
              raz ustosunkuje sie do twojej ostatniej wypowiedzi.

              1. Teraz mieszkam w Niemczech, bo jestem na
              kilkumiesiecznym kontrakcie, generalnie jestem ze
              Szczecina, potwierdzam, marza siega nawet 100%,
              horendalnie drogie sa wlasnie knajpki Tajskie, ostatnio
              bylem i za mala Singa (0,33l) zaplacilem 3,80 Euro. Tutaj
              tanio i dobrze mozna zjesc tylko u Turka, gdzie i tak za
              najtansze piwo trzeba zaplacic przynajmniej 2,5 Euro.
              2. -
              3. Mysle, ze problem polega na znajomosci lacinskiego
              alfabetu, o ile po angielsku mozna sie w zasadzie
              porozumiec w calej Tajlandii, o tyle ze znajomoscia "mowy
              pisanej" jest bardzo slabo, praktycznie niewiele osob
              potrafi cokolwiek przeczytac, a co mowic o napisaniu
              czegokolwiek, stad te niejednoznaczne napisy, zreszta
              dziala to w obie strony, ja rowniez nie radze sobie
              absolutnie z tajskim alfabetem.
              4. -
              5. -
              6. -
              7. Ja tez mam mieszane uczucia co do Tuk-Tukow, kierowcy
              sa sympatyczni, ale jak dla mnie zbyt nahalni, co do
              przelotow to rowniez pilnie sledze i przegladam promocje,
              niestety w ciagu ostatnich lat nie udalo mi sie wylatac
              "darmowego" biletu
              8. To nie polega na "ostrosci" tej przyprawy, nie jest
              przeciez nawet w drobnym ulamku porownywalna z "salatka z
              papaji" serwowanej na polnocy w okolicach Mianmaru, dla
              mnie to kwestja smaku, po prostu go nie toleruje,
              istotnie "mea culpa".

              Generalnie co by nie mowic Tajlandia jest tania, a to co
              pisalem drogo czy tanio odnosi sie wylacznie do lokalnych
              warunkow, bo za male piwo w Niemczech Singa (180,- Bht =
              3,8 Euro) mozna w BKK zjesc dobry obiad dla dwoch osob
              lub za niewiele drozej wynajac pokoj w hotelu.
            • Gość: Adrian Re: Co mi się podobało a co nie IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.03, 18:35
              Walter ma rację, ja też nie trawię tej kompozycji przypraw, jedna uwaga, drogi
              Walterze żołądek piszemy przez "ż". Wracając do Ciebie koleżko "trilo",
              pozujesz na globtrotera i omnibusa, a wychodzi bałwan !
              • Gość: trilo Re: Co mi się podobało a co nie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.10.03, 23:38
                Czy ktos kto lubi curry jest wg. ciebie balwanem? Nie bardzo rozumie. Ja nie
                napisalem, ze Walter jest balwanem, ale , ze nie powinien pisac, ze absolutnie
                nalezy nie jesc potraw curry. Zaden z moich znajomych , ktory byl ze mna w
                Tajlandii nie mial takich odczuc kulinarnych. Gdybys czytal to bys wiedzial,
                ze co do tego watku akurat sie zgodzilismy z Walterem. W czym niby Walter ma
                racje, ze nie lubi curry? Nie napisalem, ze jestem globtroterem czy onmibusem.
                Jezeli moge komus pomoc na forum to to robie. Wypowiadam sie tylko na temat
                tego co widzialem i czego jestem pewien. Jezeli dla Ciebie ktos taki jest
                balwanem to wypada tylko wspolczuc. Nie nazywaj mnie kolezka bo dla mnie to ma
                wydzwiek pejoratywny.
                • Gość: Paweł Z. Re: Co mi się podobało a co nie IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 13.10.03, 16:13
                  Jeśli można się wtrącić, to wydaje mi się, że ta dyskusja naprawdę nie ma
                  żadnego sensu. Osobiście wydaje mi się, że nawet jeśli kolega Walter popełnił
                  tu i ówdzie jakieś nieściślości, to i tak należą mu się słowa uznania, że
                  wysilił się, by spisać swoje spostrzeżenia. Zauważyłem, że sporo jest na tym
                  forum osób, które pozują na wielkich obieżyświatów, ale głównie poprzez
                  krytykowanie tego, co ktoś tam napisał. Jakoś bardziej wartościowe wydają mi
                  się spostrzeżenia kogoś, kto był 2 tygodnie w Tajlandii, niż narzekania kogoś,
                  kto w Tajlandii był 20 razy, ale zamiast tracić czas na opisywanie swoich
                  podrózy, woli od czasu do czasu zgromić jakiegoś początkującego podróżnika.
                  • Gość: Tomstar Pawle, popieram IP: 192.11.224.* 14.10.03, 10:58
                    Pawle, popieram twój komentarz.
                    Walter nie bedzie jednak szczęśliwy ze stwierdzenia "początkujący podróżnik".
                    Początkujący to on może jest, ale tylko w Tajlandii. Polecam relacje Waltera z
                    Peru/Boliwii - równie barwne jak ta tajlandzka:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=193&w=3274447&a=3274447
    • Gość: marcin Re: TAJLANDIA - migawki z podróży IP: *.vera.net.pl / 192.168.20.* 06.11.03, 01:12
      Kto leci w lutym do Tajlandii?
      • Gość: szwagierka Re: TAJLANDIA - migawki z podróży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.03, 19:55
        ja miałam plany ale drużyna mi się posypała i chyba zostanę na lodzie, a już
        tak było ladnie zaplanowane....
        • Gość: marcin Re: TAJLANDIA - migawki z podróży IP: *.vera.net.pl / 192.168.20.* 07.11.03, 00:19
          Gość portalu: szwagierka napisał(a):

          > ja miałam plany ale drużyna mi się posypała i chyba zostanę na lodzie, a już
          > tak było ladnie zaplanowane....
          mozesz mi podac swojego maila

          moze ja doczepiłbym sie do was i byłoby nas wiecej?
          • Gość: szwagierka Re: TAJLANDIA - migawki z podróży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.03, 10:19
            napisz cos o sobie, sprawa warta przedyskutowania, bo pojechac jednak bym
            chciała wyjazd na 3 tyg. finane ok 4 tys pln na osobe k.sosnowska1@wp.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka