guzmay
29.06.06, 12:38
Chora na gościec /mama/, która jest na liście osób upoważnionych do otrzymywania Aravy /lek refundowany dla około 97 osób zakwalifikowanych w województwie pomorskim/ - nie jest w stanie odebrać leku na czas. Mieszka 150 kilometrów od Sopockiego Wojewódzkiego Zespołu Reumatologicznego, gdzie może odebrać Aravę.Przychodnia otrzymuje 4-8 opakowań!!! Już kilkakrotnie stało się tak, że pojechała do Sopotu i wróciła z pustymi rękami, bo to, co było rozeszło się w ciągu kilku godzin. W praktyce wygląda to tak, że Aravę dostaje się na zasadzie "kto pierwszy ten lepszy". Efektem tego jest to /przynajmniej tak informuje się pacjentów/, że tylko 40% chorych dostaje lek. Przecież to istna paranoja! Proszę o wszelkie sugestie dotyczące tej sprawy. Może ktoś poradzi, jak zdobyć lek i nie przerywać terapii. Chora jest rencistką i oczywiście nie stać jej na płacenie 500 PLN za opakowanie. Dodam, że dziś chora uzyskała informację, że "można się dowiadywać" o Aravę pod koniec lipca.