Cześć dziewczynki !
Straciłam nadzieje i już się nie łudze, że sie uda. Postanowiłam wziąść sobie
kota, wiem, wiem toksoplazmoza i te sprawy, ale może dzięki temu nie
zwariuje. Tak mi strasznie przykro, każdy widok kobiety w ciąży jest dla mnie
jak policzek w twarz. Czuje się podle, niepełnowartościowa, zepsuta, jak pół
kobiety. Buuu .....
Czekam na @ już niedługo przyjdzie i znów nowy cykl, nowe nadzieje, nowe
starania i nowe rozczarowania. Wmawiam sobie, że bez dziecka też można żyć
ciekawie, przecież będe musiała tak mówić wszystkim, ale w głębi serca wiem
że bede bardzo nieszczęśliwa. Jak słucham w telewizji o tych zwyrodnialcach
co katują własne dzieci dochodze do wniosku że Bóg nie istnieje. Dlaczego
daje życie i je zabiera, dlaczego ...
Jestem wykończona, juz nie potrafie być szczęśliwa, nie wiem czy moje
małżeństwo to wytrzyma, seks na "gwizdek" nie jest dla mnie. Popadam w
prawdziwą depresje, zamiast do gina powinnam zacząć chodzić do psychiatry.
To jest jak koszmarny amerykański film o bezpłodności.
Może gdyby nie to, że kiedyś dane było mi przez pare chwil być matką było by
mi łatwiej, a tak szkoda gadać. Buuuu ....
Dlaczego to pisze ... bo może choc Wy mi powiecie że nie jestem całkiem
psychiczna. Staram sie nie myśleć o ciazy ale to się nie da, wszędzie babki w
ciazy, małe dzieci wariuje !!! Czekam na kotka może wtedy bedzie mi łatwiej,
będe miała sie do kogo przytulić

Zawsze sie podśmiewywałam ze znajomych
co zamiast dzieci wybierali zwierządka a teraz sama do tego doszłam, tylko że
ja nie mam wyboru, a oni po prostu nie chcą dzieci