Dodaj do ulubionych

a ja już nie mam nadzieji

08.03.05, 11:46
Cześć dziewczynki !
Straciłam nadzieje i już się nie łudze, że sie uda. Postanowiłam wziąść sobie
kota, wiem, wiem toksoplazmoza i te sprawy, ale może dzięki temu nie
zwariuje. Tak mi strasznie przykro, każdy widok kobiety w ciąży jest dla mnie
jak policzek w twarz. Czuje się podle, niepełnowartościowa, zepsuta, jak pół
kobiety. Buuu .....
Czekam na @ już niedługo przyjdzie i znów nowy cykl, nowe nadzieje, nowe
starania i nowe rozczarowania. Wmawiam sobie, że bez dziecka też można żyć
ciekawie, przecież będe musiała tak mówić wszystkim, ale w głębi serca wiem
że bede bardzo nieszczęśliwa. Jak słucham w telewizji o tych zwyrodnialcach
co katują własne dzieci dochodze do wniosku że Bóg nie istnieje. Dlaczego
daje życie i je zabiera, dlaczego ...
Jestem wykończona, juz nie potrafie być szczęśliwa, nie wiem czy moje
małżeństwo to wytrzyma, seks na "gwizdek" nie jest dla mnie. Popadam w
prawdziwą depresje, zamiast do gina powinnam zacząć chodzić do psychiatry.
To jest jak koszmarny amerykański film o bezpłodności.
Może gdyby nie to, że kiedyś dane było mi przez pare chwil być matką było by
mi łatwiej, a tak szkoda gadać. Buuuu ....
Dlaczego to pisze ... bo może choc Wy mi powiecie że nie jestem całkiem
psychiczna. Staram sie nie myśleć o ciazy ale to się nie da, wszędzie babki w
ciazy, małe dzieci wariuje !!! Czekam na kotka może wtedy bedzie mi łatwiej,
będe miała sie do kogo przytulić sad Zawsze sie podśmiewywałam ze znajomych
co zamiast dzieci wybierali zwierządka a teraz sama do tego doszłam, tylko że
ja nie mam wyboru, a oni po prostu nie chcą dzieci
Obserwuj wątek
    • tromysza Re: a ja już nie mam nadzieji 08.03.05, 11:50
      najpierw pytanie praktyczne- ile się starasz?
      • sabi35 Re: a ja już nie mam nadzieji 08.03.05, 12:02
        Kup sobie kota. Może się wyluzujesz. Moja droga do dziecka też nie była łatwa i
        jak sobie tak pomyślę, to też chyba jestem pod tym względem jakaś wybrakowana.
        A jakoś nie mam już z tym problemu (może mi łatwiej, bo jedno jednak mam, choć
        jak pomyślisz, jedno dziecko i cztery ciąże, to nie jest za wesoło). I do tego
        jestem już trochę stara. Seks według testów i na zamówienie to nic przyjemnego,
        więc możesz z tego spokojnie zrezygnować. Szczęśliwy związek, pasje w życiu są
        lepszym lekarstwem na odreagowanie niż prowadzenie wykresów i obserwacji.
        Trzymaj się.
        • kinga38 Re: a ja już nie mam nadzieji 08.03.05, 12:10
          Kochana ewal-m nie mozesz tak do tego podchodzic.Wiem co czujesz.Mam to
          samo.Wszystko mnie denerwuje,coraz wiecej znajomych w ciazy itd...Widok kobiety
          ciezarnaj i malych dzieci jest dla mnie ciezki.Tak strasznie chce juz miec
          dzidzie moja!!!!!!!!!!!!!Czasami mi sie wydaje,ze jestem psychiczna.Mysle tylko
          o TYM.Wiem co czujesz.Naprawde.Ale musisz wierzyc ,ze i nam sie uda.Jestem tego
          pewna.Poprostu musi.

          Pssmirktaramy sie juz 14 miesiecysad(((
          • magdulka26 Re: a ja już nie mam nadzieji 08.03.05, 12:17
            Jak ja sobie przypomnę swoje posty ,które tu pisałam kiedy przychodziła @ to
            niczym nie odbiegaja od Twojego.Też uważałam że jestem
            pusta ,bezwartościowa .Co to za żona która nie potrafi dac mężowi dziecka.Nie
            jedną łze wylałam w samotności .Coraz więcej znajomych zachodziło tylko nie
            ja .Było ciężko ,ale wiedziałam że narzekaniem i psioczeniem nic nie
            zyskam.Największe apogeum było jak w podobnym czasie miałam aż 6 znajomych w
            ciąży ,odchodziłam od zmysłów.Nie chciałam się z nikim spotykać .Widok brzucha
            powodowałm krwawienie w sercu.
            Jednego dnia powiedziałam sobie -dość Magda nie bądź beksą i mazgajem.Jesli
            masz byc matką ,to nią zostaniesz bez względu na wszystko.
            I cóż spełniło się moje marzenie ,nosze pod sercem owoc naszej miłości który
            przyjdzie na świat w sierpniu.Głowa do góry ,będzie dobrze wink)
    • annabal ja z wątku obok - annabal 08.03.05, 12:17
      Cześć Ewuś - mam obecnie to samo- własnie nsię zastanawiam czy nie rozwija się
      u mnie jakaś paranoja - próbuję 6 cykl i nic - wiem że to krótko w porównaniu
      do innych dziewczyn ale dla mnieto nie 6 cykli tylko juz ok. 180 dni
      codziennej obsesjii, dziesiatki testów itd. Nie wiem co ci napisać - dobrze ze
      można liczyć na inne dziewczyny - jak popatrzę że one próbują juz tak długo to
      nawet głupio mi się robi ze zawracm im głowę swoim problemem. Odnośnie
      zwierztek to ostatnio widok czegokolwiek małego, miękkiego, wywołuje u mnie
      taki przypływ czułości że chce mi się płakać - myślę że kiciuś ci pomoże - ja
      nie moge mieć zwierzaka bo siedzimy z mężem cały dzień w pracy.
      A z tym seksem to u mnie podobnie - nie umiem tak na komende - dobrze ze mój
      mąż stara się żeby zawsze pokazywać ten sam entuzjazm ( wiem że robi to dla
      mnie)- ale ze mna coraz gorzej, uważam że zatraca się to co w tym jest
      najważniejsze. Ale jedno wiem - niedługo mi się nastrój poprawi, potem znowu
      zepsuje, potem znowu porawi i tak w kóło - a może w między czasie, między tymi
      naszymi skokami pojawią się w końcu dwie kreski i wszystko się zmieni - życze
      nam tego z całego serca - pozdrawiam
      • tromysza Re: ja z wątku obok - annabal 08.03.05, 13:32
        ja też się staram już pół roku. Rozumiem Cię doskonale, annabal. I dopiero po
        tych 6 cyklach starań- poddałam się. już nie ma siły badać swojego organizmu,
        może to jakaś magiczna data?
        ja w ogóle przestałam liczyć. Już tak sie zmęczyłam sama sobą, że muszę
        odpocząć.
    • ewal-m dzieki 08.03.05, 12:21
      Dobrze jest wiedzieć że jeszcze ktoś człowieka rozumie
      Staramy sie od 18 miesięcy sad ale z samymi rozczarowaniami i porażkami. W tym
      miesiącu to nawet nie mam cienia nadziei choć seks był na maksa. Ale czuje że
      nic z tego nie wyszło. Psychika mi siadła i dlatego sie nie udaje.
      • jedna_chwilka nie dołuj się 08.03.05, 13:09
        ja kota mam ale nie zamiast a mimo to smile
        moja kumpelka zaszła po 10 latach cierpień, udręk, mąk
        nikt nie mówi, że nas spotka to samo ale wiara czyni cuda
        więc WIERZMY w to
        Pozdrawiam
        p.s. pamiętaj - nadzieja zawsze umiera ostatnia
        Jagoda
        • gocha500 Re: nie dołuj się 08.03.05, 13:14
          przytocze ci taki cytacik h.jacksona browna jr.
          "nigdy nie rezygnuj z celu
          tylko dlatego,ze osiagniecie go
          wymaga dlugiego czasu-
          czas i tak uplynie."
      • tromysza Re: dzieki 08.03.05, 13:17
        To nie dziwię się, że tracisz siły. A badania wszystkie okey?
        • ewal-m ... 08.03.05, 13:38
          Badania tak sobie, troche za duża prolaktyna (właściwie na granicy normy)
          miałam brać bromka ale po 10 dniach odstawiłam bo czułam sie strasznie, co
          chwila robiło mi się słabo, myśle że to od tego bo brałam pierwszy miesiąc sad
          Poza tym mam CLO i duphaston od 2 cykli.
          W badaniach wyszły przeciwciała antylipidowe czy jakoś tak już nie pamiętam i
          mam mieć te zastrzyki w brzuch gdybym zaszła. Poza tym niby ok, lekarz uważa że
          nie zachodze bo jestem za nerwowa i za dużo o tym myśle. Teraz stosowałam
          metode "alkoholową" i chyba powtórze ją za miesiąc. Zastanawiam sie czy nie
          odstawić tych prochów.
          • aggutek Re: ... 08.03.05, 14:23
            Ewo... Domyślam się jak musi Ci być ciężko... Przeczytałam to co napisałaś i
            bardzo mnie to poruszyło... Sama jestem w takim błędnym "kole nieszczęścia"
            nie wychodzi -> rozpacz -> nadzieja -> rozczarowanie -> depresja -> znowu nie
            wychodzi...
            I mimo że racjonalnie przyjmuję to co mówią inni - że przy tak kiepskim
            nastroju nie daje sobie szans, że mam "wyluzować" i wtedy się uda, nie umiem
            się do tego zastosować...
            Unikam kontaktów ze znajomymi którzy mają dzieci lub starają się o dziecko.
            Nawet dalszej rodziny która beszczelnie wypytuje się "kiedy"...
            Nie wiem dlaczego zaklasyfikowali mnie do grupy "najpierw kariera,
            stablilizacja materialna itd" i próbują mnie przekonać że czas płynie i ani się
            obejrzę a wtedy to dopiero będę chciała i nie będę mogła... Brrr...
            Zdecydowaliśmy że zaczynamy starania dwa lata temu (wcześniej: jak się uda
            super jak nie to nie, bez obserwacji cyklu, podglądania owulacji itd). Byłam
            jeszcze na studiach . Po roku udało mi się zobaczyć dwie kreski na teście
            ciążowym (Boże! Byłam taka szczęśliwa że pewnie otoczeniu mogłam się wydawać
            permanetnie naćpana) ale po nie całym tygodniu tego szczęścia straciłam to
            maleństwo... Najpierw trzeba było odczekać... Od grudnia znowu się staramy i
            nic...
            Trochę się o sobie rozpisałam a przecież chciałam Ci napisać o kocie smile
            Zwierzątko to moim zdaniem bardzo dobry pomysł. Po zabiegu dostałam od M. 6-
            tygodnowego szczeniaczka... Najpierw protestowałam żeby nie próbował zapychać
            pustki we mnie bo to nic nie da... To tylko psiak ale to ile czasu musiałam mu
            poświecić, ile uwagi, jakim uczuciem mnie obdarzył... To wszystko pozwoliło mi
            przetwać szczególnie ten okres kiedy byłam tak nieszcześliwa że przestałam dbać
            o siebie nie wspominając o zauważaniu i dbaniu o mojego męża...
            Przede wszystkim zajęło mi czas i pozwoliło przelać cześć uczucia które mam już
            od tak dawna dla naszego przyszłego dziecka...
            Także doradzam kotka!!! Nie musisz bać się toksoplazmozy jeśli masz
            przeciwciała IgG (świadczą że w przeszłości przebyłaś, najczęściej bezobjawowo,
            to zakażenie i masz już przeciwciała odpornosciowe). Po prostu je zbadaj -
            koszt 25-30 zł. Większość osób ma taką odporność.
            Może to ten kotek przerwie to błędne koło smile Może toszkę odciągnie Twoją uwagę
            od tego na czym zależy ci najbardziej...
            Trzymam za ciebie kciuki... Nie poddawaj się Ewo...
            • ewal-m Re: ... 08.03.05, 19:09
              Badałam się na tokso i mam przeciwciała. Z kotem to już zaklepane wink pozostaje
              tylko czekać aż pojawi sie na świecie, ha, ha ...
              Dzięki Wam wszystkim za wsparcie i słowa otuchy, czasem tak bardzo tego
              potrzebuje, a mam wrażenie że tylko tu ktoś współodczuwa to co ja.
              Ja też co jakiś czas robie mocne postanowienie, że koniec z litowaniem sie nad
              sobą, płakaniem itd. i kiedy wydaje się, że już rozpaczanie mam za sobą nagle
              prask jakiś nawet czasem nic nie znaczący szczegół przywoła wspomnienia i zaś
              na nowo. Poszłam nawet do psychologa ale to była najgłupsza rzecz jaką
              zrobiłam. Szkoda słów, tysiąc razy lepiej wygadać się na forum niż płacić by
              sie dowiedzeć że "powinnam sie cieszyć że dziecko nie żyje bo jak by było chore
              to bym dopiero miała". Teraz myśle o kocie i nawet wybrałam sie na oglądanie
              kocich domków wink ale za pare dni odwiedzi mnie kuzynka w ciąży wiec obawiam
              sie że mój spokój i opanowanie legnie w gruzach. A może nie, oby nie !!! No nic
              kończe bo już dość się porozpisywałam.
              • kasiuula Re: ... 09.03.05, 11:01
                Ewciu, dobrze wiem jak się czujesz. Piszę do Ciebie przede wszystkim dlatego,
                że jestem kolejnym przykładem, że i takim jak my się w końcu udaje. Ja starałam
                się o dzidzię od lutego zeszłego roku, tak bardzo intensywnie. I muszę sie
                przyznać, że jesień była poprostu koszmarna. Wpadłam w ten błedny krąg o niczym
                innym nie myśląc. Naprawdę to była obsesja, a ja wpadałam w depresję. Aż
                wreszcie zdarzył się cud.
                Kochana, wiem, że to trudne ale musisz wierzyć, że nie jesteś sama i każdej z
                nas w końcu się udaje.
                Trzymam kciuki obyś już długo nie czekała
                • necia100 Re: ... 09.03.05, 14:40
                  Och...Ewciu, co mam Ci napisać?Staram się 6 lat....I nic! Nawet nie chce mi się
                  pisać nic o moim staraniu bo boje się, że wpadne w trans i dzień
                  przepłakany.Ale nie załamuje się i dalej funduje sobie teksty pt" nie ma nic na
                  przeszkodzie żeby pani zaszła w ciąże..." Tylko dlaczego nie mam jeszcze
                  bobaska? Wszyskie moje koleżanki mają dzieci,albo dwoje dzieci....Poprostu
                  super,nie? I wszyscy na około polecają mi specjalistów - NAJLEPSZYCH- u nich
                  napewno zajde.I co ? nic....Powiesić się...Najlepsze jest to że jestem
                  jedynaczką i całe życie marzyłam o wielkiej rodzinie i kupie dzieciaczków...
                  Moge dalej pomarzyć...
                  • sabi35 Re: ... 09.03.05, 14:45
                    Czasem z wiekiem kobiety robią się płodniejsze, bo regulują im się hormony i
                    obniża macica. Ja znam małżeństwo, które próbowało 15 lat (lekarze, kliniki,
                    znachorzy) i w końcu dali sobie spokój. I zaraz urodziło im się dwoje dzieci.
                    Głowa do góry. I zabieraj się za homeopatię!!!!
                    • necia100 Re: ... 10.03.05, 09:33
                      A co dokładnie masz na myśli z tą homeopatią? Zrobiłabym wszystko żeby tylko
                      zajść...Wiecie co ostatnio nawet się zastanawiałam czy nie przespać się z
                      innym,może bym zaszła? (mój mąż ma preblemy z robaczkami...)Powiedzcie mi ,że
                      to głupie....ale jak się jest tak zdesperowanym to rożne głupoty przychodza do
                      głowy....
                      • sabi35 Re: ... 10.03.05, 09:36
                        Na problemy z robaczkami też są środki homeopatyczne. A z tym przespaniem, to
                        uważaj. Znam taką historię, jeden szybki numerek i ciąża, a przedtem lata
                        starań z własnym mężem. Ale wszystko dobrze się skończyło smile)
                        • necia100 Re: ... 10.03.05, 11:06
                          no,własnie o tym myśle...a potem happy end...Może byłoby podobne...hi,hi...
                          • sabi35 Re: ... 10.03.05, 11:08
                            ale kobieta jednak opuściła męża i jest nadal z tym facetem (szczęśliwa)
                            • necia100 Re: ... 10.03.05, 12:42
                              No to dalej mam zgryza....
              • badarka Re: ... 10.03.05, 12:53
                Ewuniu, w końcu się udaje, naprawdę smile
                Następny jest mój przykład - starania półtora roku, w sumie dwa poronienia -
                pierwsze wpadkowej, ale też bardzo chcianej ciąży i teraz, w końcu, szczęście.

                Niepokoi mnie tylko, dlaczego odstawiłaś bromergon? Bierzesz coś w zamian?
                Z wysoką prolaktyną ciężko jest zajść, szczególnie jeśli żyjesz w stresie.
                Może spróbuj zaprzyjaźnić się z bromkiem od nowa? Możesz zacząć od maleńkiej
                dawki, nawet od 1/4 tabletki (ha, wiem jak komicznie wygląda dzielenie tego
                maleństwa na czworo) dopochwowo. Ja tak zaczynałam i muszę przyznać, że skutki
                uboczne były naprawdę znikome - zapchany nos przez jakiś miesiąc. Tylko co
                znaczy zapchany nos, prawda?

                pozdrawiam, trzymaj się ciepło, uwierz - w końcu się udaje smile

                ps. a kuzynką w ciąży się nie przejmuj. Pomyśl sobie - mnie też tak za jakiś
                czas będą zazdrościć wink
                • ewal-m co do bromku 11.03.05, 11:44
                  Dziękuje jeszcze raz za słowa wsparcia smile
                  Co do bromku to ciagle robiło mi się słabo, miałam wrażenie że zaraz zemdleje,
                  wydaje mi się, że to od tego, bo jak przestałam to przeszło. Może zaczne od
                  nowego miesiąca na nowo, sama nie wiem.
                  • kruszyna75 Re: co do bromku 11.03.05, 12:34
                    A jaką miałaś dawkę? Ja przy dawce 1/2 tabl. dziennie brałam wieczorem właśnie
                    po to aby zniwelować skutki uboczne. Przez jakiś tydzień odczuwałam lekkie
                    zawroty głowy ale potem przeszło. A i jeszcze na początku brałam mniejszą dawkę
                    1/4 tabl. po to aby organizm się przygotował. Może to coś pomoże.
    • czekajacaa Re: a ja już nie mam nadzieji 10.03.05, 13:01
      Kochana Ewal-m. Absolutnie nie możesz tak myśleć. Nie udaje Wam się, bo przestałać wierzyć i to sprawa psychiki. Uwierz...nie teraz, to za miesiąc. Wyluzuj się, a na pewno się uda. Ja staram się 6 miesięcy. Na razie bez skutku. Wcześniej cały czas wypatrywałam objawów, obsesyjnie pragnęłam mieć duży brzuszek (nawet sobie siebie wyobrażałam w ciąży). A teraz...czekam i wierzę, że się uda. Grunt to dobre podejście...i uwierz, że niedługo i Ty będziesz nosiła przed sobą przez 9 miesięcy słodki ciężar smile Życzę powodzenia...
      • eda34 Re: a ja już nie mam nadzieji 10.03.05, 20:56
        Ewa nie masz innego wyjścia jak wyluzować i kupić sobie kota. Ja dwa razy
        poroniłam. Też momentami warjuję.Kiedy widzę kobietę w ciąży to zamiast jej
        zazdościć staram się jej wspóczuć przecież czekają ją noce nie przespane, nie
        będzie miała czasu żeby iść do kosmetyczki czy do fryzjera, ciągle będzie
        niewyspana i będzie miała sińce pod oczami, sielanka się skończy jak się urodzi
        dziecko.MOże to głupie, ale dzięki takiemu myśleniu jes mi łatwiej "czekać na
        dni płodne".Ostatnio staram się też nie wchodzić zbyt często na tę stronę bo
        wtedy znowu zaczynam myśleć a najważniejsze to "niemyśleć".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka