Dodaj do ulubionych

szkoły dla starających się

02.05.05, 12:20
Witajcie,
na jednym z watkow podrzucilam taka wlasnie mysl:
skoro mamy szkoly rodzenia, szkoly przetrwania (wink-to moze nie do konca dobry
przyklad), treningi asertywnosci i inne, to dlaczego by nie stworzyc
profesjonalnych szkol dla starajacych sie???
Skoro jestesmy zdrowe (oczywiscie - przebadane, a nie na oko) i nasi mezowie
rowniez, a co za tym idzie - zdolni do naturalnego poczecia dziecka, a po
miesiacach staran nic... wytlumaczenie jest jedno: BLOKADA. Ktoraz z nas tego
nie slyszala???
Tak wiec, jezeli niemaniedzieci lezy gdzies w naszych mozgach, to moze
lekarze, psycholodzy i inni spece powinni opracowac terapie, ktora nam w tym
pomoze?
Wiem, wiem, niektore powiedza, jesli same sobie z tym nie poradzimy, to nie
pomoze nam w tym nikt. No tak, ale sama z reka na sercu moge przyznac, ze nie
dalam sie "zwariowac" pragnieniu dziecka. Owszem - kilka miesiecy po
poronieniu bylo ciezko... Ale - niezapominam, ze jestem kobieta, zona,
przyjaciolka, siostra, corka... I co jeszcze wiecej robic, aby czarnonabialym
bylo widac, ze wyluzowalam???
Co o tym sadzicie?
Obserwuj wątek
    • 30.tka Re: szkoły dla starających się 03.05.05, 07:57

    • aquarius72 Re: szkoły dla starających się 03.05.05, 08:55
      Cześć 30-tko smile
      Tak w ogóle - to miło Cię czytać na forum. Kopę czasu Cię tutaj nie było...
      Co do Twojej propozycji, to mogę napisać tylko "człowiek uczy się całe życie a
      głupi umiera"...
      Nie wiem, czy powinny być szkoły dla starających się, bo tu najwłaściwsze
      byłoby, żeby wszystko odbywało się spontanicznie i bez reżyserowania. Dziecko
      to owoc miłości, a jej nie można reżyserować. Powinno być raczej wsparcie dla
      tych, którym nie udaje się wystarać...
      Często tutaj na forum czytamy : na pewno się uda, musi się udać prędzej czy
      później - a co jeżeli nie??? Dlaczego nie chcemy dopuścić do siebie tej myśli?
      Przecież zdarza się, że ktoś w ogóle nie ma dzieci, ktoś inny ma poronienie,
      komuś innemu umiera dziecko. Czy to może zdarzyć się tylko innym? Nie mnie?
      Naszym problemem jest, że nie zostawiamy sobie żadnego marginesu, nie zakładamy
      choćby teoretycznie, jak będzie wyglądało nasze życie, jeśli starania się nie
      powiodą... a przecież to nie jest koniec świata...
      Jesteśmy po coś na tym świecie - każdy ma swoją rolę do odegrania, swoją drogę.
      Spróbujmy spojrzeć trochę szerzej - o co tak naprawdę chodzi w tych
      naszych "staraniach", to pomaga w chwilach, kiedy życie nie toczy się tak, jak
      sobie to wymarzyliśmy...
      pozdrawiam
      • fiamma75 Re: szkoły dla starających się 03.05.05, 09:48
        Aqauriusku, mądrze napisałaś, bardzo mądrze.
        Przecież w życiu nie musi być tak jak koniecznie chcemy. Często zaskakuje nas
        czymś pięknym, ale często dzieje się też coś trudnego i smutnego, coś, co też
        nas uczy.
        A zamiast "szkół dla starających" faktycznie może jakieś grupy wsparcia dla
        tych, którym się nie udaje. Bo przecież nie jest dobrze, gdy odczuwa się
        gorycz czy zazdrość wobec tych, którym się udaje, albo gdy cały świat się kręci
        wokół cyklu, owulacji, testów.
        Może faktycznie każda z nas powinna mieć swój plan "B", gdyby się nie udało,
        żeby móc normalnie żyć a nawet cieszyć się zyciem, cieszyć się miłością drugiej
        połówki i docenić właśnie miłość.
        Myśmy przyjęli, że może się tak stać, że nie uda się nam począć dzidziusia.
        Wtedy adoptujemy.
        Ale na razie planujemy wyjazd na urlop smile
        • aquarius72 Re: szkoły dla starających się 03.05.05, 10:11
          Miło poczytać, że ktoś myśli podobnie smile
          U mnie - te same wnioski i to może już całkiem niedługo - już cieszę się na
          samą myśl i czuję, jakby mi skrzydła rosły smile

          fajnego urlopu życzę smile
      • 30.tka Re: szkoły dla starających się 03.05.05, 10:56
        Hmmm...
        nie mialam na mysli grupy wymieniajacej przepisy na dziecko, co brac, czego nie
        brac, jak sie kochac itd...
        Mysle glownie o poradzie psychologicznej, ktora pomogla by nam wylaczyc nasze
        mozgi z opcji "robienia dzieci" i ewentualnie dojrzec, a raczej uswiadomic nam,
        ze byc moze naturalnie dziecka miec nie bedziemy.

        Naturalne jest w tym wszystkim aby nie zapedzic sie w kozi rog i nie zapominac
        ze chce dziecko, bo sie kocha swoja Polowe - a nie na odwrot: kochac SIE z - bo
        chce dziecko.

        Kazda z nas ma pewne doswiadczenia za soba, jedne z nas zaakceptowaly to, ze
        nie beda miec wlasnych dziecki, inne nie dopuszczaja takiej mysli. Ale
        przyznajcie, czy nawet po tym wszystkim bylbyscie w stanie rozpoczac Wasze
        starania z nastawieniem: jak nie bede miec dzieci - to nie, swiat sie na tym
        nie konczy? Albo porawdzic swojej przyjaciolce, ktora w wypiekami na twarzy
        mowi, ze miesiac temu odstawila tabletki i w tym cyklu zaczynaja z dzieckiem?
        • fiamma75 Re: szkoły dla starających się 03.05.05, 11:00
          30.tka napisała:

          > Hmmm...
          > nie mialam na mysli grupy wymieniajacej przepisy na dziecko, co brac, czego
          nie
          >
          > brac, jak sie kochac itd...
          > Mysle glownie o poradzie psychologicznej, ktora pomogla by nam wylaczyc nasze
          > mozgi z opcji "robienia dzieci" i ewentualnie dojrzec, a raczej uswiadomic
          nam,
          >
          > ze byc moze naturalnie dziecka miec nie bedziemy.

          To jest świetny pomysł smile
          • aquarius72 Re: szkoły dla starających się 03.05.05, 12:52
            Pewnie nikt nie ma tu cudownej recepty...
            Ja myślę, że trzeba przejść przez większe lub mniejsze piekło własnych
            rozczarowań, porażek i samemu wyciągnąć wnioski...
            W moim przypadku kluczowe jest pytanie : po co w ogóle chcę mieć dziecko, jak
            pojmuję rodzicielstwo, co jest jego istotą?
            Ja odpowiedziałam sobie na nie w ten sposób, że w byciu rodzicem najważniejsze
            jest dawanie miłości. Pewnie, że chciałabym zajść w ciążę, szczęśliwie przeżyć
            te 9 miesięcy (nie zawsze bywają szczęśliwe - to już wiem), przeżyć poród,
            nawiązać te specyficzną więź z dzieckiem, ale jeśli do tego nie dojdzie, to
            mimo wszystko mogę być matką. Bo o tym, czy będzie się matką nie stanowi
            możliwość spłodzenia dziecka - to coś więcej.
            Pewnie, że nadal się staram, leczę się, ale już bez tej determinacji...
            Cudze macierzyństwo mnie cieszy, a nie powoduje zazdrość, bo teraz mogę być
            NAPRAWDĘ PEWNA, że i mnie się uda...
            • 30.tka Do Aquarius 19.05.05, 08:58
              NO wlasnie - po co chce miec dziecko...

              Ostatnio poraz kolejny rozmawialismy o tym z mezem i troche sie zmienilo moje
              nastawienie.
              Kiedys myslalam, ze dziecko to dopelnienie mojego zwiazku, rodzaj takiej
              wisienki na torcie...

              Teraz jest inaczej - przeciez bez wisienki nadal bede kochac mojego meza. Tak w
              ogole to mysle, ze zatracamy sie w tej calej pogoni za dzieckiem, bo przeciez
              najpierw sie pokochalismy a pozniej zaczelismy myslec o dziecku. A nie
              odwrotnie.

              Z pewnoscia, gdy dzieci nie bedzie, konieczne bedzie "przestawienie" sie na
              inne tory. Na zycie bez dzieci. Podobalo mi sie gdzies na forum sformulowanie
              Sabi: wstalam zeby sobie pozyc - cos pieknego!!

              Adopcja - kiedys, zanim jeszcze myslalam o staraniach, bylo to dla mnie czyms
              normalnym, zreszta marze o modelu 2+3 i wlasnie to 3 mogloby byc adoptusiem.
              Jednak teraz, kiedy moze sie tak zdazyc, ze wlasnych nie bedzie - mam tyle
              obaw, co do adopcji...
              • ata76 Re: Do Aquarius 19.05.05, 12:07
                ja krótko....uważam, że to dobry pomysł, przecież gdyby taka szkoła dla
                starających się powstała to nie oznaczałoby, że każda musi do niej iść, ale te,
                ktore miałyby na to ochotę lub czuły, że to jest własnie ich droga, miałyby
                szanse skorzystać....... a zarówno zycie, jak i to forum pokazuje, że jest
                wiele osób, ktore skorzystałyby z takiego właśnie rozwiązania!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka