Dodaj do ulubionych

skoro jesteś tak zdesperowana

25.08.07, 22:51
to może pomyśl o adopcji?
to chyba lepsze rozwiązanie niż szukanie wpadki na każdym kroku!
Obserwuj wątek
    • cassadirisparmio Re: skoro jesteś tak zdesperowana 26.08.07, 18:48
      a konkretnie na którym kroku szukam wpadki? jak myślisz?

      pojmujesz różnicę między desperacja a pragmatyzmem?
      • goscinnie_ino Re: skoro jesteś tak zdesperowana 26.08.07, 20:25
        poczytaj jeszcze raz swoje posty - tam znajdziesz odpowiedź
        • cassadirisparmio Re: skoro jesteś tak zdesperowana 26.08.07, 21:02
          a może Ty przestań myśleć jednym wykutym w wąskich torach schematem,
          to znajdziesz odpowiedź?smile
          • goscinnie_ino Re: skoro jesteś tak zdesperowana 27.08.07, 10:14
            skoro po dwóch zdaniach wiesz, w jaki sposób buduje swoje myśli to gratuluję i
            zostawiam z problemem bez komentarza
            • cassadirisparmio Re: skoro jesteś tak zdesperowana 27.08.07, 10:29
              o, dziękuję, że raczyłaś zajrzeć i ocenić głębię poziomu mojej desperacji smile)
              to wyjątkowo cenna wizyta była i wiele tu wniosła. smile)
    • lilith76 Re: skoro jesteś tak zdesperowana 27.08.07, 10:14
      goscinnie, a ty wiesz coś o adopcji w Polsce i szansach na nią dla samotnej kobiety, czy tylko tak chrzanisz radośnie?
      uncertain
      • goscinnie_ino Re: skoro jesteś tak zdesperowana 27.08.07, 10:15
        akurat na adopcji znam się jak na niczym innym - pudło!
        • lilith76 Re: skoro jesteś tak zdesperowana 27.08.07, 12:21
          To dlaczego tyle par czeka na adopcję dziecka?
          Bo wszyscy chcą noworodki.
          Oczywiście, być może nie byłby problemu z zaopiekowaniem się kilkulatkiem. Ale czy aby na pewno samotna kobieta ma siły psychiczne, ekonomiczne do zajęcia się dzieckiem już połamanym przez los?

          > akurat na adopcji znam się jak na niczym innym

          Jesteś pracownikiem ośrodka adopcyjnego?
          Tu pytam bez złośliwości.
          Jakieś dane - adopcji par, osób samotnych na ilość zgłoszeń (po zapomnieliśmy o takim "bzdecie" jak testy, rozmowy, które kwalifikują osobę jako rodzinę adopcyjną, nie każdy przejdzie sito). Szanse na zaopiekowanie się kilkutygodniowym dzieckiem przez kobietę samotną?
          • goscinnie_ino Re: skoro jesteś tak zdesperowana 27.08.07, 22:40
            dom małego dziecka i przynależący do niego ośrodek adopcyjny - 6 lat! owszem,
            prędzej dziecko trafi do małżeństwa z wieloletnim stazem niż do samotnej matki,
            ale to nie dlatego, że samotna matka nie ma szans na adopcje, raczej dlatego, ze
            dziecko powinno wzrastać w pełnej rodzinie i taka właśnie rodzina ma
            pierwszeństwo smile

            testy i inne wytyczne są takie same dla samotnych matek, jak i dla małżeństw.
            ileś tam procent ich nie przechodzi, wziąwszy pod uwagę fakt, iż samotne matki
            nie często decydują się na adopcję, statystyki faktycznie są dużo
            "korzystniejsze" na rzecz rodzin pełnych.

            a dlaczego tyle par czeka na adopcje?
            przyczyn jest wiele:
            - właśnie wiek dziecka (nie każde jest noworodkiem)
            - nieuregulowana sytuacja prawna dziecka (niejednokrotnie rodzina biologiczna
            traktuje dziecko jak przysłowiowy pies ogrodnika - ja nie wychowam, ale innym
            tez nie pozwolę)
            - prawo jakie mamy każdy wie (dobro dziecka jakoś zagubione w całym bałaganie,
            liczy się przede wszystkim matka biologiczna, choćby nie wiem jak okropna była,
            niechże odwiedzi dziecię ze dwa razy w roku i juz jest problem z adopcją)
            - bezsensowne wymagania względem osób, które chcą dziecię adoptować (tu mam
            niestety na myśli głównie wymagania materialne!)
            - no i na samym koncu wymagania samych chętnych do przysposobienia dziecka
            (piękne, zdrowie, w wieku takim a takim, taka a taka płeć, itp. itd, wziąwszy
            pod uwagę, że te dzieci nie są potomkami elit spełnienie tych życzeń nie zawsze
            jest możliwe)

            no, to te podstawowe przyczyny opóźnienia adopcji. jest ich jeszcze więcej, ale
            nie wiem czy pisanie o ociąganiu się wszystkich urzędoli po drodze ma sens.

            z doświadczenia wiem, że osoby zdesperowane są w stanie większość z tych
            problemów przeskoczyć wink
            • yagiennka Re: skoro jesteś tak zdesperowana 28.08.07, 01:20
              Gościnne jestem bardzo zdziwona że jako osoba mająca się rzekomo znac wcale się
              nie znasz. Powinnaś wiedzieć doskonale że praktycznie samotna kobieta na adopcję
              ma szanse prawie zerowe. Po co więc chrzanisz autorce wątku?
              • goscinnie_ino Re: skoro jesteś tak zdesperowana 28.08.07, 10:43
                no to ciekawa teza. widziałam sporo adopcji samotnych kobiet. więc jak? same
                sobie wykradły dziecię z placówki pod nosem osrodka?
                • yagiennka Re: skoro jesteś tak zdesperowana 29.08.07, 15:42
                  Sporo tzn ile? Aż jedną?smile) Takie adopcje to absolutne wyjątki i trzeba mase
                  samozaparcia. Nie mówiąc już o tych warunkach finansowych.
                  • goscinnie_ino Re: skoro jesteś tak zdesperowana 30.08.07, 12:53
                    samozaparcie jest konieczne przy kazdej adopcji! i to akurat jest właściwe!
                    nie liczyłam samotnych pań, ale uwierz mi, że było ich więcej niż zasugerowałaś smile
                    ale zdaje się, ze rozmowa z Tobą nie ma najmniejszego sensu, masz swoje w głowie
                    i nic tego nie przegada
                    • yagiennka Re: skoro jesteś tak zdesperowana 30.08.07, 23:30
                      Wiem bo się dowiadywałam kiedyś o takie adopcje. Znam fakty. I nie bujam w
                      obłokach w przeciwieństwie do ciebie.
                      • goscinnie_ino Re: skoro jesteś tak zdesperowana 31.08.07, 11:40
                        posłuchaj, teraz nie mówię złośliwie.
                        to co mówią pracownicy ośrodków adopcyjnych to formalności, które teoretycznie
                        trzeba spełnić. ale tak jak to zazwyczaj w życiu bywa osoby zdesperowane (i tu
                        mówię o pozytywnym tego słowa znaczeniu) potrafią wiele rzeczy "przeskoczyć" czy
                        naciągnąć.
                        owszem, samotnym matekom adoptujących dzieci jest trudniej, dlatego wiele z nich
                        po drodze się poddaje, poddają się też rodziny pełne, ale ich jest znacznie
                        więcej na starcie więc te statystyki są korzystne dla nich.
                        nie wysuwam swojej tezy na podstawie informacji od urzędnika ale na podstawie
                        tego, co obserwowałam przez wiele lat pracy. byłam wychowawcą dzieci, które
                        niejednokrotnie trafiały do samotnych matek (np wolontariuszek, które najpierw
                        odwiedzały dzieci w placówce). urzędol czy sędzia to też człowiek i
                        niejednokrotnie dochodzi do wniosku, że dziecku będzie dużo lepiej u samotnej
                        kobiety niż w placówce. przepisy przepisami, ale do każdej adopcji podchodzi się
                        indywidualnie.
                        nie słyszałaś o "wioskach dziecięcych"? tam się wręcz wymaga, żeby kobieta była
                        samotna (osobiście nie pochwalam tego pomysłu, ale jest realizowany i wyklucza
                        tezę, że samotnym matkom dzieci się nie "daje")
            • yagiennka I jeszcze jedno 28.08.07, 01:22
              Nie każda kobieta czuje sie na siłąch i potrafi pokochac cudze dziecko. Autorka
              nic nie pisała o tym ze jest bezpłodna, chora czy ma inne problemy z zajściem w
              ciąże więc nie widzę powodu do wieloletniego starania się o adopcję skoro sama
              może urodzić smile No chyba ze nie moze, ale tego nie wiemy.
              • goscinnie_ino Re: I jeszcze jedno 28.08.07, 10:49
                czas tu chyba nie ma większego znaczenia, bo z narodzinami, z tego co wiem, też
                nie jest tak hop-siup! od momentu pomysłu na dziecko do jego narodzin tez
                zazwyczaj mija trochę czasu.

                a czy ja komuś przykładam skroń do czoła i mówię: adoptuj!!! nie chce pani to
                nie! wyrażam jedynie SWOJE zdanie, że może warto się nad tym zastanowić w
                zaistniałej sytuacji.
                • yagiennka Re: I jeszcze jedno 29.08.07, 15:44
                  A mnie irytuja keżdorazowe jak bumerang powracające rady dla kobiet w takich
                  sytacjach - adoptuj. Tak jakby to conajmniej było pójście do sklepu po bułki.
                  Moim zdaniem to jest decyzja absolutnie ostateczna i absolutnie w wyjątkowych
                  przypadkach.
                  • goscinnie_ino Re: I jeszcze jedno 30.08.07, 12:55
                    no wybacz, że nie słyszysz rad pt: "zajrzyj do sąsiada, może ma dobre geny i
                    jest na tyle uczciwy, że będzie płacił alimenty"!
                    • yagiennka Re: I jeszcze jedno 30.08.07, 23:31
                      Ale to są rady zartobliwe smile
                    • olpc Re: I jeszcze jedno 02.09.07, 15:47
                      Autorka watku zostala wychowana przez srodowisko, w ktorym zyla, przez
                      telewizje, przez pseudoznawcow z kolorowych gazet, na osobe bardzo
                      egocentryczna, bardzo wybredna, klasyfikujaca ludzi wedlug falszywych
                      algorytmow. Te jej obecne problemy sa skutkiem takiego wychowania. Dlatego
                      powinna ustrzec wlasne, przyszle dziecko lub dzieci przed wlasnym spojrzeniem na
                      ludzi i na swiat. Padla ofiara wyznawanych przez siebie wartosci myslac, ze sa
                      najlepsze i niezawodne. Tymczasem zycie zweryfikowalo te wartosci i teraz jest
                      lipa. Wychowaj swoje dzieci na osoby bezinteresowane, umiejace dostrzegac w
                      ludziach rzeczy, ktore zaleza od tych ludzi, bo widze, ze definiujesz tu jedynie
                      rzeczy, na ktore zadane czlowiek nie ma wplywu.
                      • adela38 Re: I jeszcze jedno 05.09.07, 07:51
                        Popieram cie! Wszyscy co mowia o adopcji zapomominaja, ze dziecko nosi geny
                        swoich rodzicow. Ja sama mam dziecko 16 letnie i czesto sie dziwie jak wiele
                        rzeczy ma po rodzicach...
                        Jestem w podobnej sytuacji tzn "pracuje aktywnie" by zajsc w ciaze bedac
                        swiadoma, ze moj obecny partner niekoniecznie bedzie ze mna... Trudno- takie
                        jest zycie.Sama jestem gotowa ponosic wszelkie koszty macierzynstwa i nie
                        zamierzam obarczac jego dzieckiem- tzn jakby co dziecko bedzie nosic moje
                        nazwisko i nie bede wnosic o alimenty...
                        Zycze tobie (i sobie- byc moze juz mi sie udalo ;o) )powodzenia w staraniach...
                    • echtom Re: I jeszcze jedno 09.09.07, 09:52
                      Moja cioteczna prababka dogadała się tak z sąsiadem, a było to
                      jakieś 100 lat temu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka