Dodaj do ulubionych

Samochodem na Elbrus

22.11.09, 13:06
Szukamy ekipy , która wybiera się samochodem z początkiem lipca 2010 na Kaukaz - docelowo wejście na Elbrus . Zależy nam na wspólnym przejeździe przez Ukrainę i Rosję - razem zawsze raźniej .

Pozdrw
Obserwuj wątek
    • johnnie_rider Re: Samochodem na Elbrus 10.12.09, 22:06
      Skąd jesteście?
      • mercedes44 Re: Samochodem na Elbrus 14.12.09, 00:47
        Katowice
        • johnnie_rider Re: Samochodem na Elbrus 19.12.09, 11:31
          Dlaczego zapytałem o miejsce zamieszkania? Bo mnie również
          interesuje ten temat, więc dobrze by było się spotkać i obgadać
          sprawę, ale jestem, niestety, z Białegostoku.
          Czy zależy Wam na dojeździe na miejsce samochodem? Ponieważ
          wielokrotnie podróżowałem na Wschód różnymi środkami transportu,
          myślę, że w tym wypadku opcja kolejowa byłaby najrozsądniejsza. Ale
          o argumentach za i przeciw najlepiej porozmawiać, jak wspomniałem,
          osobiście. Może gdzieś tam kiedyś się spotkamy w połowie drogi, np.
          w stolicy?
          Pozdrawiam.
          • mercedes44 Re: Samochodem na Elbrus 20.12.09, 18:56
            Samolot u nas odpada bo robimy ten wypad bardzo ekonomiczny - kolej - wyjdzie cenowo podobnie co samochodem , więc stawiamy na auto , przy okazji jak wszystko wyjdzie planowo to mamy w planie jeszcze na jeden dzień skonczyc nad m.kaspijskie .
            Jednak nigdy nie jechaliśmy w tamte rejony i nie wiemy czego spodziewac się po drodze , bo w internecie różne rzeczy ludzie piszą .

            Pozdrw
            • johnnie_rider Re: Samochodem na Elbrus 20.12.09, 21:55
              W tym, co ludzie piszą, jest duża doza prawdy, szczególnie, jeżeli
              chodzi o problemy z rosyjską policją drogową, ale nie ma co
              wyolbrzymiać, nie chcę nikogo zniechęcać.
              Pociąg - to wyluzowanie, piwko, dyskusje z tubylcami i t.d. Wybór
              należy do Was. W razie czego, proszę o kontakt na mail gazetowy,
              może zmontujemy ekipę?
              Pozdrawiam, Janek.
              • adam_redmer Re: Samochodem na Elbrus 13.01.10, 09:27
                Hej,

                Też planuję w tym roku wyjazd na Elbrus. Z tym, że obawiam się
                jechać tam samochodem. Nie chciałbym podczas całej akcji górskiej
                myśleć, co zostanie z samochodu. Skłaniam się ku pociągowi. A jestem
                z Poznania. Jak pisał Janek – może uda nam się zmontować ekipę.
                Jakby co, kontakt do mnie to: adam.redmer@poczta.fm

                Adam
    • weekenda Re: Samochodem na Elbrus 13.01.10, 19:58
      ja dotarłam do Terskołu samolotem i marszrutką ale zdecydowanie
      sugeruję Wam pociąg.
      • mercedes44 Re: Samochodem na Elbrus 14.01.10, 10:25
        Kwiecien-maj bedziemy załatwiac wize i jak bedzie juz wszystko zalatwione wtedy
        bedziemy znali termin wyjazdu bo tak do konca jeszcze nie wiadomo jak bedzie z
        urlopem , ale cos miedzy lipcem a wrzesniem .
        Gdzie zalatwiacie wize do Rosji ?? - sami czy przez biuro ??

        Pozdrw
        • weekenda Re: Samochodem na Elbrus 14.01.10, 13:48
          przez biuro
        • car.mel Re: Samochodem na Elbrus 19.01.10, 00:07
          również w planach na ten rok mam wyjazd na Elbrus.
          planuję dojechać pociągiem, ew samolot + pociąg,
          wyjazd prawdopodobnie w sierpniu.

          wizę załatwiam przez biuro, oszczędza to czas i pieniądze
          przy załatwianiu formalności samemu tylko się człowiek nadenerwuje, a i tak nie
          ma pewności, że wizę dostaniesz (przynajmniej w gdańsku).
          • mercedes44 Re: Samochodem na Elbrus 28.04.10, 23:49
            Wizę dostaliśmy bez problemu - za 30. dniową wizę z ubezpieczeniem załatwiając to przez biuro zapłaciliśmy po 470 pln . Wiże mamy od 1 września - więc wyjazd między 30 sierpnia a 2 września ...
            • aquarius1973 oplaty dodatkowe procz wizy... 29.04.10, 19:19
              hej,
              trzymam kciuki by Wam sie udalo. proponuje jednak dokladnie poczytac tutaj co
              jeszcze jest wymagane (pozwolenia na bobyt w strefie przygranicznej, oplaty za
              wstep i kazdy dzien w parku narodowym oraz inne oplaty itd.)


              www.pilgrim-tours.com/index.shtml?news
              pozdrawiam

              Kuba
            • aquarius1973 Re: Samochodem na Elbrus 29.04.10, 19:22
              mercedes44 napisała:

              > Wizę dostaliśmy bez problemu - za 30. dniową wizę z ubezpieczeniem załatwiając
              > to przez biuro zapłaciliśmy po 470 pln . Wiże mamy od 1 września - więc wyjazd
              > między 30 sierpnia a 2 września ...



              to ze stronki pilgrim tours:

              Border guard office brings more and more problems to tourists in the area.
              Before it was easy to get a border zone permission. Starting from this year
              border zone permit application has even more points to fill out than Russian
              entry visa application. Moreover the new regulation says that people must apply
              for border zone permit 60 days in advance. Fortunately Elbrus itself is not
              within border zone and no need of border permission to climb it. However
              visiting mountains to the South from the Baksan river (valley) may become
              questionable. Because this new regulation appears in June, officially there is
              no time to get permits for the period until mid August if border guard office
              still insists on 60 days.

              At the moment situation is as follows: Border guard office returned all our
              applications for all groups (because they do not have necessary details
              according to new regulation) and we begin to send new application forms with
              these details. We will see how that works. If border guard office processes them
              fast customers will have border zone permission. If not - there will be no
              permissions this season and we will be forced to change the itineraries of
              groups in order to avoid the border zone.
              • mercedes44 Re: Samochodem na Elbrus 30.04.10, 19:35
                "Fortunately Elbrus itself is not within border zone and no need of border permission to climb it."

                Z tego wychodzi , że jak idziemy tylko na szczyt i z powrotem to nie potrzeba pozwolenia .

                "A kind of permit for climbing Elbrus: 1000 Rubles" - a tu , że trzeba płącić około 100 pln za pozwolenie za wejście .

                Text powyższy był pisany latem tamtego roku - jakoś na różnych stronach nikt nie pisał , że płacił za wejście .

                Jak ktoś wróci z wyprawy przed wrześniem niech da znać o co tam chodzi z tymi pozwoleniami .

                Pytanie z innej beczki - gdzie tam zostawić samochód na te kilka dni i zastać go po powrocie ? :-)
                • szakal1976 Re: Samochodem na Elbrus 23.06.10, 15:12
                  Witam, w 2009 byłem samochodem na Kaukazie (Elbrus) i Krymie.
                  Chętnie służe informacją. Tel.728-456-913
                  • mercedes44 Re: Samochodem na Elbrus 10.07.10, 01:10
                    Napisz coś więcej - jaką drogą jechałeś , gdzie zostawiłeś samochód na czas
                    wyjścia w góry , jakie opłaty są oprócz tych na paliwo i jedzenie :) - pisz
                    wszystko co ważne dla jadących tam samochodem - my wyjeżdżamy w okolicach 2 września

                    Pozdrw
                    • szakal1976 Re: Samochodem na Elbrus 24.07.10, 21:40
                      Witam. Na wstępie wspomnę, że jechaliśmy we dwie osoby Toyotą
                      Corollą 97r. kombi z benzynowym silnikiem. Paliwo tankowaliśmy
                      prawie zawsze na Lukoilu. Wybraliśmy Lukoil ponieważ ceny miał
                      umiarkowane a paliwo takie jak u nas. Spalanie na około 6000 km
                      wyszło 6,5 litra. Jest jeszcze jeden koncern na Ukrainie (nie
                      pamiętam nazwy) który jest tak popularny jak u nas Orlen i ma na
                      pewno dobre paliwo. Ogólnie stacji przy drodze jest bardzo dużo. W
                      Rosji podobna sytuacja. Nie każda stacja jest czynna 24h. Mało na
                      której stacji można płacić kartą lub umyć samochód na myjni
                      automatycznej (tylko ręczne). Paliwo jest tańsze w Rosji niż na
                      Ukrainie. W 2009 PB95 kosztowała 2,7-2,8 zł na UA a w ROS 2,2-2,3
                      zł. Najpierw płacisz za paliwo a potem tankujesz. Na Ukrainę i Rosję
                      potrzebna jest zielona karta - uwaga - dokładnie sprawdźcie czy na
                      zielonej karcie figuruje Rosja - nam ubezpieczyciel wystawił zieloną
                      kartę i powiedział, że jest ważna również w Rosji ale chyba blankiet
                      mieli stary bo jak się później okazało na granicy UA-ROS celnik
                      stwierdził że na karcie nie ma oznaczenia Rosji i musi wypisać nam
                      zieloną kartę i kosztowało to 60$. Jeśli celnik nie będzie chciał
                      was przepuścić bez wypisania zielonej karty i uiszczeniu opłaty to
                      przypilnujcie go żeby dobrze wypełnił Wam poszczególne rubryki i
                      wpisał dane wszystkich kierowców którzy będą jechać samochodem.
                      Dobrze jest wyjechać w nocy tak aby na rano być na granicy PL-UA.
                      Najmniejsze kolejki. Na granicy trzeba wypełnić śmieszne karteczki.
                      Pomogli nam inni Polacy którzy stali razem z nami w kolejce i
                      przekraczali granicę nie pierwszy raz. Nie ma co się stresować. My
                      jechaliśmy przez Dorochuck bo tam są zazwyczaj najmniejsze kolejki
                      a poza tym prosta droga do Kijowa. Można jechać przez Lwów ale z
                      tego co słyszałem zaczęli robić drogę na Euro i są utrudnienia w
                      ruchu. Nie warto jest przed samą granicą PL-UA tankować ponieważ
                      zaraz za granicą są stacje. Nie polecam tankować zaraz za bo podobno
                      mają straszną kiłę, przejechać należy 20-30 km i spokojnie można
                      tankować. Z tego co pamiętam to około 20km za granicą po lewo jest
                      Lukoil. Jak wracaliśmy to tam tankowaliśmy. Najlepiej zaopatrzyć się
                      w $ i wymienić je w kantorze w dużym mieście (my wymienialiśmy w
                      Kijowie) - zdecydowanie lepszy przelicznik niż w Polsce. Oczywiście
                      trochę Hrywien i Rubli musicie mieć na paliwo i nocleg po drodze.
                      Pokój w motelu przy drodze w okolicach Poltawy kosztuje około 40 zł.
                      My pierwszego dnia wyjechaliśmy około 3 w nocy i jechaliśmy do 21
                      (około 18 godzin) bez przystanków. Dojechaliśmy w okolice Poltawy i
                      spaliśmy w motelu przy drodze. Samochód zostawiliśmy na zamykanym
                      podwórku motelu. Drugiego dnia wyjechaliśmy o 11 i na miejsce do
                      miejscowości Elbrus dojechaliśmy o 8 rano (około 21 godzin) bez
                      przystanków. Droga przez Ukrainę prowadziła przez Dorochuck, Kovel,
                      Rivne, Kijów, Poltawę, Charków, Krasnyj Luch potem przejście UA-ROS
                      i Nowoshakhtinsk, Rostov na Donu, Krasnodar. Jechaliśmy tylko i
                      wyłącznie głównymi drogami (czerwonymi - pierwszej kategorii). Warto
                      mieć dobrą mapę papierową ponieważ każde większe miasto ma obwodnicę
                      ale oznakowanie jest kiepskie i można zabłądzić. Warto mieć też GPS.
                      Czasami tylko on nas zaprowadzi z powrotem (szczególnie w nocy kiedy
                      w ogóle nie widać tablic informacyjnych - nie odbijają światła).
                      Jakość dróg głównych - Ukraina - gorzej niż u nas (oprócz okolic
                      Kijowa), Rosja - lepiej niż u nas z tym że na Ukrainie nie ma dziur
                      w jezdni tylko strasznie buja samochodem - szybciej dobijesz
                      amortyzator niż wygniesz felgę. Nie zapłaciliśmy ani jednego mandatu
                      z nie naszej winy. Milicja zatrzymała nas 3 razy i ani razu nie
                      chciała łapówki. Zapłaciliśmy łapówkę bo nie zatrzymaliśmy się przed
                      stopem w Rosji. Nasza rada - nie chcecie zapłacić mandatu na
                      Ukrainie to jedzcie 60 w każdym najmniejszym miasteczku i koło 100
                      poza miastami. Milicja stoi bardzo często w małych wsiach z radarami
                      na statywie. W Rosji natomiast Milicja w ogóle nie stoi z radarami.
                      Za to co około 50-100 km mają posterunki w szczerym polu czynne 24
                      h. Droga w tym miejscu się zwęża do jednego wąskiego pasa, po bokach
                      są barierki i jest śpiący policjant. Przy śpiącym policjancie jest
                      znak stop (CTOP - okrągły). Bezwzględnie trzeba się zatrzymać. My
                      przejechaliśmy z prędkością 2 km/h i kosztowało nas to słono. Poza
                      tym posterunki mieszczą się na środku wielkich rond-trzeba uważać bo
                      ronda są nieoświetlone a milicjanta za bardzo nie widać. Ukraińcy
                      lubią jeździć bez świateł nawet gdy jest już szarówka. W Rosji za to
                      w nocy mają takie mocne światła mijania, że ciężko jest wytrzymać.
                      Bardzo często można spotkać na drodze przy podjeździe pod górkę
                      dodatkowy pas dla ciężarówek i zakaz wyprzedzania dla zjeżdżających
                      z górki. Spokojnie można kupować owoce od przydrożnych sprzedawców.
                      Trzeba uważać w miastach na skrzyżowaniach ze światłami ponieważ nie
                      widać zbyt dobrze sygnalizatorów (zarośnięte drzewami, za wysoko, w
                      nienaturalnym dla nas miejscu). Na miejscu najlepiej zatrzymać się
                      na polu namiotowym w miejscowości Elbrus. Najlepsze warunki oraz
                      właściciel który załatwi wam wszystkie formalności związane z
                      meldunkiem itd. Wygląda to tak. Idziecie się zameldować na polu
                      namiotowym i mówicie wprost że chcecie załatwić sobie meldunek.
                      Zostawiacie paszporty na dwa dni, płacicie za pole 100 rubli od
                      osoby za dzień + 100 rubli za samochód + 100 rubli za formalności od
                      osoby. Przychodzicie po dwóch dniach, odbieracie paszporty ze
                      wsteplowanymi pozwoleniami i karteczką (meldunek). Samochód możecie
                      spokojnie zostawić na terenie pola namiotowego które jest ogrodzone
                      i zamykane na noc po uzgodnieniu z właścicielem. My zapłaciliśmy za
                      7 dni postoju samochodu 300 rubli. Samochód stał między namiotami
                      różnych nacji (w dużej mierze polskiej). Pole znajduje się przy
                      głównej drodze więc trudno nie trafić. Przy polu zatrzymują się
                      busy. Mają też tam postój. Zawsze rano czekają na turystów. Na
                      terenie pola jest bar w którym można naładować telefon oraz hotel
                      który jest własnością właściciela pola. Po zejściu z gór zawsze
                      możecie jedną noc przespać się na łóżku. Koszt około 1000 rubli za 2
                      osobowy pokój. Warunki ok. Bankomat jest w wiosce powyżej. Jest tam
                      też sklep alpinistyczny w który między innymi są mapy Elbrusa.
                      Jedzenie typu chleb, nabiał, wędlina, owoce spokojnie kupicie w
                      Elbrusie. Jest parę sklepów. Aby wejść czy wjechać kolejką pod
                      Elbrus musicie mieć bilet wstępu. Bilet jest ważny 1 miesiąc i
                      kosztuje 1000 rubli od osoby. Wygląda jak paragon i jest wystawiany
                      bezimiennie. Więc można go wykorzystywać wiele razy przez różne
                      osoby. Jak tylko przyjedziecie na pole to zaraz przejdźcie się po
                      polu i popytajcie czy ktoś nie ma odstąpić biletu. Spokojnie
                      powinniście kupić za połowę ceny. Jeśli nikt na polu nie będzie miał
                      biletu to trzeba czekać na turystów którzy codziennie schodzą z
                      góry. Bilet trzeba okazać pogranicznikom między 1 a 2 wyciągiem
                      kolejki (gondoli). Tam zaczyna się park narodowy. Pogranicznik
                      zapyta się zapewne od kiedy jesteście (na bilecie jest data
                      wystawienia) i po co znowu idziecie na górę to powiecie, że
                      wcześniej byliście na górze żeby się zaaklimatyzować a teraz
                      idziecie zaatakować szczyt. Na aklimatyzację można spokojnie wybrać
                      Czeget. Parking jest u samego podnóża. Można wejść lub wjechać
                      krzesełkiem podwójnym a potem pojedynczym. Resztę na nogach. My dwa
                      razy zdobywaliśmy Czeget zanim ruszyliśmy na Elbrus. Pod Elbrusem
                      rozbiliśmy się na 4200 m koło byłego schroniska. To był błąd
                      ponieważ przez pierwszą noc i następny cały dzień towarzyszyły nam
                      bóle głowy, nudności, wymioty i biegunka. Po 24 godzinach wszystko
                      minęło. Żeby była jasność - przygotowanie kondycyjne ja miałem
                      świetne (365 dni w roku jeżdżę na rowerze i przejeżdżam 10000km) a
                      moja żona mniejsze a mimo to dolegliwości mieliśmy podobne, mało
                      teg
                      • szakal1976 Re: Samochodem na Elbrus 25.07.10, 13:14
                        Witam. Zapomniałem jeszcze dodać paru rzeczy. Mianowicie przy
                        przekraczaniu granicy PL-UA w śmieszną karteczkę jako cel podróży
                        wpiszcie TRANZYT. Jak będziecie przekraczać granicę UA-ROS to też
                        będziecie musieli wypełnić śmieszne karteczki. Tutaj na pewno przyda
                        wam się słownik bo obcokrajowców którzy mogliby wam pomóc to raczej
                        w kolejce nie spotkacie. Przypilnujcie aby celnik postawił Wam w
                        paszporcie stempel przekroczenia granicy. To jest ważne ponieważ na
                        powrocie możecie mieć problem. Jak będziecie wracać i przekraczać
                        granicę ROS-UA to też będziecie musieli wypełnić śmieszne karteczki.
                        Tym razem musicie się zastanowić jaki cel podróży wpisać. My
                        wracając jechaliśmy przez Krym więc wpisaliśmy cel turystyczny. Wy
                        jeśli będziecie chcieli jechać prosto do domu to wpiszcie TRANZYT a
                        jeśli będziecie chcieli parę dni zostać na Ukrainie to turystyczny.
                        Z tego co pamiętam ma się 3 doby od wjazdu na Ukrainę na opuszczenie
                        tego kraju jeśli wpisze się TRANZYT. Jeśli wpisze się turystyczny to
                        zdecydowanie dłużej można przebywać na terenie Ukrainy. Na każdej
                        granicy możecie mieć kontrolę bardziej szczegółową – czyli będziecie
                        musieli zjechać na bok i przyjdzie jeden lub dwóch delikwentów z
                        psem i lusterkiem na kiju. Ale nie ma się czego bać. Jak otworzyłem
                        bagażnik to nawet nie musiałem wyjąć jednej torby. Popatrzyli i
                        poszli. Mogą też pytać o broń lub narkotyki. A że słowa te nie mają
                        nic wspólnego z naszym językiem to ciężko będzie wam zrozumieć o co
                        im chodzi. Jak tylko przekroczycie granicę PL-UA to przy drodze będą
                        stali faceci którzy będą machać na was żebyście zjechali na pobocze
                        (wyglądają jak stacze przy płatnych parkingach). Nie zatrzymujcie
                        się. Oni będą chcieli wam wmówić i sprzedać ala bilet-winietę na
                        poruszanie się po ukraińskich drogach. Kiedyś było trzeba to mieć
                        ale od dobrych paru lat nie. Oni po prostu naciągają ludzi. Przy
                        kontroli milicjant ani razu nie zażądał od nas owej winiety. Co do
                        jazdy nocą to nie ma czego się bać. Nie spotkaliśmy się z jakimiś
                        nieoświetlonymi rowerzystami lub pijanymi pieszymi. Ogólnie rzecz
                        biorąc obcokrajowiec na drodze na terenie UA czy ROS jest sam i ma
                        szczęście jeśli raz na dzień spotka innego obcokrajowca. Ruch na
                        drogach Ukrainy jest bardzo mały a w Rosji trochę większy ale nie
                        taki jak u nas. Droga prowadzi cały czas na wprost. Mało kiedy jest
                        jakiś zakręt. Niekiedy widać na jakiejś górce parę kilometrów na
                        przód drogę prowadzącą prosto po horyzont. Jak mijaliśmy patrol
                        milicji stojący z radarem to odnosiliśmy wrażenie że jesteśmy jak
                        UFO – tak na nas patrzyli milicjanci i oglądali się za nami. My
                        spotkaliśmy jednego polaka przez cały wyjazd który nas wyprzedził
                        poza miastem (chyba mu się spieszyło) ale za chwilę stał już na
                        poboczu przy wjeździe do wioski i „tłumaczył” się milicji z radarem
                        czemu tak szybko jechał. Na polu namiotowym w Elbrusie też
                        potkaliśmy Słowaków którzy przyjechali samochodem. Jeśli
                        zdecydowalibyście się na powrocie jechać tak jak my przez Krym to
                        nie polecamy krótszej drogi przez Kercz (przeprawa promowa). Lepiej
                        jechać górą na około. My staliśmy na wjazd na prom 18 godzin.
                        Kolejka miała jakieś 150 samochodów. Nie wiedzieliśmy ile samochodów
                        wjeżdża na prom więc grzecznie czekaliśmy. Wiedzieliśmy, że prom
                        kursuje średnio co 3 godziny. Jak się potem okazało na prom wjeżdża
                        tylko 25 samochodów. A koszt przepłynięcia był taki, że opłacałoby
                        się jechać na około i wyszło by na jedno. Najgorsze w tym wszystkim
                        było to że stoisz w kolejce w szczerym polu, morze z plażą masz
                        zaraz obok ale nie możesz się wykąpać bo to strefa przygraniczna.
                        Mało tego w nocy pospać też nie możesz bo kolejka co jakieś pół
                        godziny się przesuwa i budzą cię ludzie z kolejki żebyś pojechał
                        parę metrów do przodu. Dobre jest to że nikt przed ciebie się nie
                        wciśnie jak zaśpisz. Jak będziecie chcieli stanąć na trasie żeby się
                        trochę przespać w nocy w samochodzie to spokojnie możecie stanąć na
                        czynnej stacji benzynowej. Jest bezpiecznie. Chciałbym nadmienić, że
                        wszystkie negatywne rzeczy takie jak stan dróg, oświetlenie ulic,
                        tablice informacyjne itd. nie mają miejsca w Kijowie. Tam to jest
                        inny świat. Warszawa wysiada pod wieloma względami. Wypłata z
                        bankomatu – spokojnie można wypłacać – przelicznik tak dobry jak u
                        nas jak nie lepszy. Jak będziecie już tam na górze spać w namiocie
                        na śniegu to podłóżcie pod karimaty folie NRC. Bardzo pomaga. Co do
                        karimat to zdecydowanie wziąłbym dmuchane. Na zwykłej tak ciągnie od
                        spodu zimnem że zapewne żaden śpiwór nie pomoże. Smarowanie samym
                        mleczkiem nie wystarczy. Najlepiej chodzić przed namiotem w koszulce
                        z długim rękawem i rękawiczkach. Ja miałem za krótkie rękawiczki i w
                        związku z tym miałem odsłonięte 2 cm nadgarstka które potem mnie
                        bolały od poparzenia. Obowiązkowo czapka z rondem. Ogólnie na 4200
                        kiedy świeci słońce to jest bardzo ciepło a że nie wieje to ciężko
                        jest wytrzymać w namiocie. Jak będziecie atakować szczyt to
                        pamiętacie, że pomimo niesamowitego zimna zaraz po wschodzie słońca
                        można poparzyć sobie twarz łącznie z ustami. Dobrze mieć maskę. My w
                        tym roku też się wybieramy w tamte strony tyle tylko że na Krym a
                        też chcemy jechać samochodem. Zdecydowanie polecam tą formę podróży
                        a nie pociąg. Jak przyjechaliśmy na polę w Elbrusie to spotkaliśmy
                        na samym początku grupę polaków. Wtedy dowiedzieliśmy się że oni
                        jechali 59 godzin pociągiem w temperaturze przekraczającej 50
                        stopni. Oni wydali 900 zł w jedną stronę od osoby a my 400 zł na
                        paliwo łącznie w jedną stronę. W barze na polu namiotowym w Elbrusie
                        można wymienić $ na ruble. Moteli przy drodze nie jest za dużo –
                        mija się je średnio raz na godzinę. Jak byście mieli jeszcze jakieś
                        pytania to piszcie. Powodzenia
                        • mercedes44 Re: Samochodem na Elbrus 25.07.10, 22:36
                          Super
                          właśnie o taki opis mi chodziło . My tez nie przemieszczamy się pociagami/samolotami - tylko samochodem . Na razie wszystkie opisy jazdy samochodem na Kaukaz są negatywne , ale spróbować trzeba samemu .
                          Na początku sierpnia jedziemy samochodem do Maroka na Jebel Toubkal , wracamy i za trzy dni na Kaukaz - trochę się tych kilometrów nazbiera , ale przynajmniej jakaś aklimatyzacja będzie :)

                          Dzięki i pisz jeszcze co ci się przypomni odnośnie całego wyjazdu
                        • gatomalo Re: Samochodem na Elbrus 01.09.10, 12:29
                          Przeczytałem Twój opis podróży. Wspaniała historia, na pewno pomogłeś i
                          pomożesz nią wielu ludziom. Ale przede wszystkim, jeszcze raz -
                          wspaniała historia, bardzo mądrze opisana, wyczerpująco a przecież
                          tylko "od ręki", bez przygotowania - naprawdę ciekawie się czytało.
                          Kawał dobrego artykułu. ...no i zazdroszczę podróży!
                          • mercedes44 Re: Samochodem na Elbrus 01.09.10, 22:59
                            No więc nastał czas wyjazdu :) Za 24 godziny będziemy pędzić w stronę ukraińskiej granicy . Dzięki wszystkim za porady !!!
    • marsjaningn Re: Samochodem na Elbrus 08.01.11, 16:29
      ja sie wybieram w sierpniu samochodem gg do mnie 2325990
      • mercedes44 Re: Samochodem na Elbrus 09.01.11, 00:39
        To przygotuj sobie troche "zielonych" na mandaty . A legenda o tym , że dasz 2 dolary i pojedziesz dalej już dawno minęła - my zapłaciliśmy za mandaty tyle co wydaliśmy na całe paliwo na kaukaz i z powrotem :) . Jak bedziesz chciał więcej info na temat podróży i jak nie stac 2 dni w drodze powrotnej na granicy UA_PL to pisz .
        • marsjaningn Re: Samochodem na Elbrus 07.02.11, 15:09
          OK dzieki
          Jestem w tech chwili w przygotowaniach sprzetu i załatwiania voucherów może ktoś mi pomoże gdzie zadzwonić i jak je załatwic na wyjazd ??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka