Dodaj do ulubionych

Na jakiej wysokosci trzeba zakladac maske tlenowa?

19.02.04, 21:18

Obserwuj wątek
    • namche Re: Na jakiej wysokosci trzeba zakladac maske tle 20.02.04, 12:12
      Powyzej 7000 m jest to niezbednie konieczne. To tzw. strefa smierci, gdzie
      predzej czy pozniej umrze sie od niedotlenienia mozgu.

      Rzadko stosowana ponizej 6500 m - aklimatyzacja pozwala dostosowac sie do
      warunkow

      Na 8850 tlenu jest 20% wzgledem 0 m
      Na 5500 33%
      • semana_mess Re: Na jakiej wysokosci trzeba zakladac maske tle 21.02.04, 04:21
        Dzieki.
      • namche Re: Na jakiej wysokosci trzeba zakladac maske tle 22.02.04, 11:22
        PS do poprzedniego postu> Dlatego wlasnie wyczyny tych, ktorzy zdobywaja
        osmiotysieczniki bez maski, przechodza do historii - to jest po prostu
        nieosiagalne nawet dla zdrowego, w bardzo dobrej formie fizycznej czlowieka.
        • semana_mess Re: Na jakiej wysokosci trzeba zakladac maske tle 25.02.04, 08:16
          A czy na 5000 odczuwa sie jakis dyskomfort? Bo taka wysokosc podalam na
          egzaminie. Napisalam bzdure czy ujdzie?
          • namche Re: Na jakiej wysokosci trzeba zakladac maske tle 25.02.04, 11:59
            Tak, zdecydowanie tak. Nawet tygodniowa aklimazacja nie zawsze daje efekty.
            Zmeczenie przychodzi szybko, tzn. zachowywanie rownowagi na skale przez np. 2
            minuty (celem zrobienia zdjecia) moze kosztowac duzo sil. Szybciej sie oddycha,
            a takie czynnosci jak podchodzenie pod stromy stok, z obciążeniem to bardzo
            duzy wysilek fizyczny.

            Najwiekszy dyskomfort powyzej 4500 to bezsennosc. 3-4 godziny i czlowiek budzi
            sie w srodku nocy, mimo ze chce mu sie spac.

            Oczywiscie mozna mowic o dyskomforcie porownujac warunki. I tak: podchodzac z
            4000 m na 5000, czuje sie znaczne pogorszenie formy i wiekszy wysilek; Z kolei
            schodzac z, powiedzmy 6000 i wiecej m, na 5000 m czlowiek moze czuc sie jak
            nowonarodzony.

            pozdr.
            radek

            semana_mess napisała:

            > A czy na 5000 odczuwa sie jakis dyskomfort? Bo taka wysokosc podalam na
            > egzaminie. Napisalam bzdure czy ujdzie?
    • aard Nie ma reguł 02.03.04, 13:42
      Sprawa jest po pierwsze bardzo indywidualna, po wtóre nie daje się przliczyć na
      metry.
      Ad po pierwsze: każdy człowiek aklimatyzuje się inaczej. Jeden będzie się czuł
      już marnie na wysokości ok. 3500m i tam będzie musiał spędzić jakiś czas
      (zazwyczaj wystarczą dwie noce), żeby pójść wyżej, a drugi zacznie odczuwać
      problemy z wysokością dopiero w okolicach 6000 m (to znaczy, oczywiście,
      przyspieszony oddech, szybsze męczenie się występują już wcześniej, chodzi o
      powazniejsze problemy typu np. bezsenność, że nie wspomnę o obrzękach płuc czy
      mózgu, bo wtedy JEDYNE lekarstwo to schodzić jak najszybciej).

      Ad po drugie: nawet dla danej osoby nie istnieje reguła co do wysokości, od
      której "trzeba" korzystać z tlenu. Po dobrej aklimatyzacji ta sama osoba, która
      miała problemy np. na 4500 (opieram się na z życia wziętym na przykładzie
      mojego kolegi, z którym byłem w styczniu w Andach i który miał pewne problemy z
      aklimatyzacją), może spokojnie wejść na siedmiotysięcznik i nie odczuwać
      żadnego (poza zmęczeniem i krótkim oddechem oczywiście) dyskomfortu. Może
      pewnie wejść i wyżej, a granica powyżej której "musi" skorzystać z tlenu, jak
      sądzę, nie istnieje, a przynajmniej nie wyznacza jej żadna istniejąca na Ziemi
      góra.

      Dlatego pisanie, że 6500 czy 5000 jest jednak, niestety (moim zdaniem), bzdurą,
      bo odpowiedź nie daje się zawrzeć ani w jednej, ani nawet w kilku liczbach.

      Ja osobiście byłem w tym roku na 6962 (Aconcagua) i nie miałem żadnych
      problemów aż do 5950, gdzie (w ostatnim obozie i to, co ciekawe, dopiero
      podczas drugiej spędzonej tam nocy) pojawiły się duszności podczas zasypiania.
      Pomogła mi tabletka dexametazonu (niektórzy zalecają go w ogóle jako środek
      profilaktyczny podczas całego procesu aklimatyzacji, ale inni odradzają, jako
      że odwadnia organizm, a odwodnienie zmiejsza wydolność i zwieksza ryzyko
      odmrożeń - gęstsza krew, gorsze krążenie). Oczywiście szybkie męczenie się
      występowało, ale sądzę, ze spokojnie mógłbym się znaleźć bez tlenu jeszcze
      sporo wyżej. Wybieram się zresztą jeszcze tu i ówdzie i nie zamierzam zabierać
      butli :-)

      Pozdrowienia!
      aA
      Rd
      • namche Re: Nie ma reguł 02.03.04, 16:20
        Jak najbardziej zgadzam sie, ze granice sa bardzo plynne, indywidualne dla
        kazdego czlowieka. Ale pewne wartosci uninwersalne (tj. gdzie znaczaca ilosc
        ludzi odczuwa takie same problemy) mozna okreslic. Moze i jest to
        generalizowanie, ale lepiej wiedziec ze moga sie pojawic dane objawy powyzej
        tej, a nie innej wysokosci, niz wmawiac sobie potem ze to zwykly bol glowy lub
        zatrucie pokarmowe

        > Pomogła mi tabletka dexametazonu (niektórzy zalecają go w ogóle jako środek
        > profilaktyczny podczas całego procesu aklimatyzacji, ale inni odradzają, jako
        > że odwadnia organizm, a odwodnienie zmiejsza wydolność i zwieksza ryzyko
        > odmrożeń - gęstsza krew, gorsze krążenie).

        Znany szerzej jako diamox - podczas swojej bytnosci w Himalajach bralem udzial
        w badaniach nad tym specyfikiem. Jest on bardzo dobry dlatego, ze nie dziala
        maskujaco na objawy (jak np. painkillery tylko zmniejszajace bol) ale
        faktycznie umiejetnie stosowany moze zmniejszyc problemy z AMS podczas
        podejscia.

        Problemem jest dawka - nikt do konca nie wie, jaka dawka bedzie najbardziej
        uniwersalna - 125, 200 czy 375 mg. Stad wlasnie te badania.

        pozdr.
        rdk.

        PS> Nie ukrywam, zazdroszcze Aconcagui :)
        • aard Zgadzam się, z jednym zastrzeżeniem 03.03.04, 09:51
          namche napisał:

          > Moze i jest to
          > generalizowanie, ale lepiej wiedziec ze moga sie pojawic dane objawy powyzej
          > tej, a nie innej wysokosci, niz wmawiac sobie potem ze to zwykly bol glowy
          lub zatrucie pokarmowe

          Tyle że właśnie dane objawy mogą się pojawić u różnych osób na absolutnie
          róznych wysokościach. A lekcewazyć ich tak czy owak nie wolno.


          > Problemem jest dawka - nikt do konca nie wie, jaka dawka bedzie najbardziej
          > uniwersalna - 125, 200 czy 375 mg. Stad wlasnie te badania.

          Tego nie wiedziałem. A jakie wyniki tych badań? Może by z nich skorzystać w
          przyszłości? :-)

          > PS> Nie ukrywam, zazdroszcze Aconcagui :)
          A ja Tobie Himalajów. Ale zakładam, że wszystko przed nami :-)
    • aard Jeszcze coś: "strefa śmierci" 02.03.04, 13:58
      Tym mianem nie określa się jakiejś abstrakcyjnej wysokości, powyżej której
      trzeba używać tlenu, tylko wysokość, od której organizm wiekszości ludzi nie
      jest w stanie się regenerować nawet przez sen.
      Zazwyczaj przyjmuje się, że ta wysokość to ok. 5000 m, stąd więszość baz nawet
      pod ośmiotysięcznikami znajduje się poniżej tej granicy, żeby po założeniu
      kolejnych obozów wspinacze mogli zejść do bazy i tam odpocząć przed kolejnym
      wejściem w "strefę śmierci".
      Nie jest też odgórnie określone, jak długo wolno w "strefie smierci" przebywać.
      Kwestia jest indywidualna, ale uznaje się, że w miarę bezpieczny okres to kilka
      dni, a raczej już niebezpieczny to dni kilkanaście.
      • namche Re: Jeszcze coś: "strefa śmierci" 02.03.04, 16:11
        > Tym mianem nie określa się jakiejś abstrakcyjnej wysokości, powyżej której
        > trzeba używać tlenu, tylko wysokość, od której organizm wiekszości ludzi nie
        > jest w stanie się regenerować nawet przez sen.

        To wlasnie mniej wiecej wysokosc 6500-7000 m.

        > Zazwyczaj przyjmuje się, że ta wysokość to ok. 5000 m,

        Wysokosc 5000 m to granica, powyzej ktorej nigdzie na swiecie nie ma stalych
        sadyb ludzkich, ale wynika to z klimatu, ktory uniemozliwia jakiekolwiek
        uprawy, a mniej z braku mozliwosci regeneracji. Poza tym nawet w Himalajach,
        ktore z najwiekszych gor leza najblizej rownika, strefa wiecznego sniegu na
        stokach poludniowych rozpoczyna sie od 5500 m, na stokach polnocnych nawet od
        5000 m.

        stąd więszość baz nawet
        > pod ośmiotysięcznikami znajduje się poniżej tej granicy, żeby po założeniu
        > kolejnych obozów wspinacze mogli zejść do bazy i tam odpocząć przed kolejnym
        > wejściem w "strefę śmierci".

        Nie zgadzam sie. Pod wiekszoscia osmiotysiecznikow (Everest, K2, Kangchenjunga,
        Cho Oyu, Makalu itd.) bazy znajduja sie na okolo 5500 m. A wspinacze nieraz
        przebywaja w tych obozach po miesiac i wiecej.

        > Nie jest też odgórnie określone, jak długo wolno w "strefie smierci"
        przebywać.
        >
        > Kwestia jest indywidualna, ale uznaje się, że w miarę bezpieczny okres to
        kilka
        >
        > dni, a raczej już niebezpieczny to dni kilkanaście.

        Powyzej 6500 - raczej tak. Ponizej - znacznie dluzej.

        pozdr.
        rdk
        • aard Bardzo możliwe, że masz rację 03.03.04, 09:58
          Bo w tym przypadku oparłem się na niesprawdzonych przez siebie danych.
          Okazuje się, że zawsze lepiej bazować (nomen omen) na własnym doświadczeniu niż
          na cudzych słowach, bo potem nagle brak argumentów :-)

          A poza tym żałuję, że dałem się ponieść ferworowi argumentacji i podałem
          jakiekolwiek liczby (przed którymi w końcu sam post wcześniej ostrzegałem).

          Natomiast Ciebie, Namche alias Rdk, serdecznie pozdrawiam :-)
          • namche Re: Bardzo możliwe, że masz rację 04.03.04, 11:44
            A tak, tak, z mojej strony również pozdrawiam, a jakże! :)

            Radek

            > A poza tym żałuję, że dałem się ponieść ferworowi argumentacji i podałem
            > jakiekolwiek liczby (przed którymi w końcu sam post wcześniej ostrzegałem).
            >
            > Natomiast Ciebie, Namche alias Rdk, serdecznie pozdrawiam :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka