Dodaj do ulubionych

Czy interesują Was ...

18.10.04, 14:22
... studenckie rajdy górskie, na ktore w praktyce jeździ każdy kto ma ochotę i siły by powedrować sobie na weekend w gorki ?

Pytam, bo ostatnio obserwuje tendencje schylkową - kiedys wiecej osob jezdzilo w gory (nie pisze tu akurat o "turystyce masowej" jak za czasow Gierka :) tylko o imprezach, gdzie zamiast 30 osob, przyjezdzalo 50-70 tak, ze miejsc w schroniskach i chatkach ...

mozecie mi powiedziec czemu ? co jest tego powodem ?
i czy warto angazowac srodki i czas, by wciaz takie imprezy tworzyc ???
Obserwuj wątek
    • aard Byłem na jednym rajdzie SKPB 18.10.04, 15:38
      W Beskidzie Niskim i Sądeckim - rajd primaaprilisowy 1997. I zupełnie mi się
      nie podobała organizacja, tzn: jak leżał śnieg, to chodziliśmy gęsiego, jedna
      przewodniczka toruje, a ostatnia zamyka pochód, dzielimy się każdym kawałkiem
      czekalady na 20 części, a o niepodzielną resztę gramy w Złośliwca itede itepe.
      Oczywiście, były plusy, ale głównme dlatego, że pojechaliśmy w kilka (bardzo
      fajnych) znajomych osób. Gdyby nie oni wspominałbym ten rajd fatalnie.

      Dlatego na rajdy SKBP i żadne inne zorganizowane imprezy nie jeżdżę ja (od
      tamtego czasu wszystkie swoje wyjazdy/wyprawy, w tym na Kaukaz i w Andy
      organizowaliśmy sami). Może inni też mają podobne doświadczenia.
      A być moze po prostu rosnąca oferta turystyczna i jej coraz bardziej przystępne
      ceny rozpraszają popyt na stare dobre górołażenie.
      • introvertyk Re: Byłem na jednym rajdzie SKPB 19.10.04, 07:34
        Co do rosnącej oferty to mogę się zgodzic, faktycznie cala masa roznego rodzaju biur i organizacji proponuje imprezy wyjazdowe. Tylko czy ich ceny sa cenami przystepnymi?
        Z rozmow w moim gronie wynika, ze 50-100 zl za wyjazd to jest duzo, baaaardzo duzo. A kto proponuje niskie ceny? jakie biuro ? bo jakos nie udalo mi sie znalezc zadnej wycieczki ponizej 50 zl.
        Oprocz tych z Kol przewodnickich, gdzie ludzie zakochani w gorach (bo "tam jest wszystko co kochaja" :)), oddaja siebie, swoj czas, ochote i umiejetnosci za friko - imprezy sa po kosztach, BEZ WYNAGRODZENIA przewodnickiego - stad imprezy po 20-25 zl ...
        Nie chodzi mi o reklame :)) tylko zadziwiajace jest to, ze na wyjscie do knajpy w weekendowe wieczory kasa sie zawsze znajdzie (a prosze, nie piszcie mi, ze to mniejszy wydatek ...)

        Wiec chyba lenistwo i nic-niechciejstwo ...

        PS: SKPB Warszawa, Lodz czy Katowice ? ktore Kolo prowadzilo te impreze o ktorej pisales?
        • aard Re: Byłem na jednym rajdzie SKPB 19.10.04, 09:13
          introvertyk napisał:

          > Co do rosnącej oferty to mogę się zgodzic, faktycznie cala masa roznego
          rodzaju biur i organizacji proponuje imprezy wyjazdowe. Tylko czy ich ceny sa
          cenami przystepnymi?

          Zależy dokąd chcesz jechać. Dwa tygodnie np. w Grecji z 800 pln to (dla kogoś,
          kto lubi lezec plażkiem i ma tyle) tanio.

          > Z rozmow w moim gronie wynika, ze 50-100 zl za wyjazd to jest duzo, baaaardzo
          duzo. A kto proponuje niskie ceny? jakie biuro ? bo jakos nie udalo mi sie znale
          > zc zadnej wycieczki ponizej 50 zl.

          Nie miałem na mysli aż tak przystepnych cen ;)

          > Wiec chyba lenistwo i nic-niechciejstwo ...

          A mnie się zdaje, że jednak dużo ludzi w górach jest. Nawet bardzo (zbyt?)
          dużo. Tylko że w sezonie, a rajdy SKPB są poza sezonem. To dobrze, że są, ale
          wtedy wyjeżdżają tylko najwięksi pasjonaci, którzy zarazem nie potrafią sami
          ruszyć tyłka i zorganizować 9tak jest równie tanio, jeśli nie taniej!)

          > PS: SKPB Warszawa, Lodz czy Katowice ? ktore Kolo prowadzilo te impreze o
          ktorej pisales?

          Łódź.
          • introvertyk Re: Byłem na jednym rajdzie SKPB 19.10.04, 12:42
            aard napisał:


            > Zależy dokąd chcesz jechać. Dwa tygodnie np. w Grecji z 800 pln to (dla kogoś, kto lubi lezec plażkiem i ma tyle) tanio.

            fakt. ale rozmawialismy o ludziach ktorzy chodza po gorach - takich "lezakowcow" to nie licze :)). ale masz racje - drogo to to nie jest - bo nad Baltykiem tyle samo bedzie ...

            > Nie miałem na mysli aż tak przystepnych cen ;)

            i to jest to :) ludziom sie wydaje, ze takie imprezy sa drogie. a to nie zawsze musi byc prawda - oboz do Rumuni na 2 tyg za 350 zl ... to duzo ?

            > A mnie się zdaje, że jednak dużo ludzi w górach jest. Nawet bardzo (zbyt?)
            > dużo. Tylko że w sezonie, a rajdy SKPB są poza sezonem.

            masz racje ponownie. statystycznie (srednia statystyczna jak zwykle klamie :) ludzie jest maaaaasa. zwlaszcza w Tatrach. i stad - niestety - unikam Tatr (nie mam ochoty stac w kolejkach i sluchac przeklenstw, muzyki w walkmana itp., mam tego dosc na codzien w miescie ...).
            kola prowadza rajdy poza sezonem, bo w czasie wakacji zazwyczaj prowadza obozy letnie (tanie i wszechstronne) ...

            > To dobrze, że są, ale
            > wtedy wyjeżdżają tylko najwięksi pasjonaci, którzy zarazem nie potrafią sami
            > ruszyć tyłka i zorganizować 9tak jest równie tanio, jeśli nie taniej!)

            i tu bede polemizowal :))
            nie ze stwierdzeniem "ze pasjonaci" (chociaz tez moge, bo z mojego rajdu zeszlorocznego mam kilkoro pasjonatow, ktorzy jakos zawsze zjanda czas i ochote pojechac, a smiejesie czasami z nich, bo na swoim pierwszym wyjezdzie jak zmokli na Romace (12h deszczu :) to odgrazali sie ze "NIGDY WIECEJ !!". teraz juz tak nie mowia (oprocz tego, ze "nigdy wiecej na Romankę ! - w deszczu" :))

            jak sie chce to sie moze !
            i to jest chyba pies pogrzebany ...
            nie kasa, nie czas ... tylko brak checi ....
            • aard Re: Byłem na jednym rajdzie SKPB 19.10.04, 13:47
              introvertyk napisał:

              > fakt. ale rozmawialismy o ludziach ktorzy chodza po gorach -
              takich "lezakowcow" to nie licze :)).

              Ale zwróć uwagę, że ja wskazałem na alternatywy w postaci stosunkowo taniego
              wypoczynku. Można lubić chodzić po górach i pojechać do Grecji z biurem, żeby
              zwiedzić Meteory i wejść na Olimp, nie?

              > > Nie miałem na mysli aż tak przystepnych cen ;)
              >
              > i to jest to :) ludziom sie wydaje, ze takie imprezy sa drogie.

              Nie zrozumiałeś mnie. Mnie się nie wydaje, bo byłem i wiem, ile to kosztuje.
              Chodziło mi o to, że stosunkowo tanio można pojechać w rózne miejsca, nie tylko
              w polskie góry. Zesztą właśnie teraz się zgadzamy, bo:

              > oboz do Rumuni na 2 tyg za 350 zl ... to duzo ?

              To bardzo niedużo i nie wierzę, że w kosztach jest dojazd. Jeśli jest - chapeau
              bas!

              > masz racje ponownie. statystycznie (srednia statystyczna jak zwykle klamie :)
              ludzi jest maaaaasa. zwlaszcza w Tatrach. i stad - niestety - unikam Tatr

              Często spotykany na tym forum pogląd. Powinniście się wszystcy znać co najmniej
              z widzenia! ;-)
              Ja Tatr nie unikam i unikać nie zamierzam, bo to jedyne w Polsce góry, gdzie
              można się senswnie powspinać latem.

              > jak sie chce to sie moze !
              > i to jest chyba pies pogrzebany ...
              > nie kasa, nie czas ... tylko brak checi ....

              Okej, załóżmy nawet, że brak chęci (choć nie bardzo mnie on przekonuje). Ale w
              takim razie SKĄD ON SIE BIERZE? Bo ja Ci proponuję wyjaśnienia: tanie i ciekawe
              alternatywy turystyczne oraz nadmierna dyscyplina w SKPB. Czy to nie są
              wyjaśnienia braku chęci? A jednak się ze mną chyba nie do końca zgadzasz, skoro
              piszesz, ze wielu malkontentów dało się przekonać, a szyk gęsiego jest
              potrzebny przy poktywie śnieżnej. OK, nie zgadzasz się, ale zaproponuj inne
              wyjaśnienie dla tej poszukiwanej przez Ciebie niechęci.

              Pozdrawiam serdecznie,
              aA
              Rd
              • introvertyk Re: Byłem na jednym rajdzie SKPB 19.10.04, 14:02
                > Okej, załóżmy nawet, że brak chęci (choć nie bardzo mnie on przekonuje). Ale w takim razie SKĄD ON SIE BIERZE? Bo ja Ci proponuję wyjaśnienia: tanie i ciekawe alternatywy turystyczne oraz nadmierna dyscyplina w SKPB. Czy to nie są
                > wyjaśnienia braku chęci? A jednak się ze mną chyba nie do końca zgadzasz, skoro piszesz, ze wielu malkontentów dało się przekonać, a szyk gęsiego jest
                > potrzebny przy poktywie śnieżnej. OK, nie zgadzasz się, ale zaproponuj inne
                > wyjaśnienie dla tej poszukiwanej przez Ciebie niechęci.

                ale Ci SKPBole zalezli za skore :))

                widzisz, jakos tak sie zaczal ten topic, ze to ja szukam odpowiedzi :)) - pytaniem jest, co sie stalo, ze ludzi chetnych do dreptania po gorkach ostatnio tak malo (ostatnio mam na mysli ostatnie powiedzmy 10 lat).
                skoro piszesz, ze Cie nie przekonuje brak checi (ani kasa, ktora tez moglaby byc powodem do unikania wyjazdow) - to co innego ?
                • aard Re: Byłem na jednym rajdzie SKPB 19.10.04, 14:18
                  introvertyk odwrócił kota ogonem:

                  > widzisz, jakos tak sie zaczal ten topic, ze to ja szukam odpowiedzi :)) -
                  pytaniem jest, co sie stalo, ze ludzi chetnych do dreptania po gorkach ostatnio
                  tak malo (ostatnio mam na mysli ostatnie powiedzmy 10 lat).

                  I udzielasz takiej, że jest ich mało, bo im się nie chce.

                  A jak proponuje wyjasnienia, to się z nimi nie zgadzasz. A jak pytam o Twoje,
                  to odpowiadasz, że Ty pytasz. Kotoogonizm w czystej postaci :-)

                  No nic, pozdrawiam, tym bardziej, że ja swoją inwencję co do przyczyn
                  wyczerpałem :-)
                  aA
                  Rd

                  PS. Z SKPG to na pewno nie, ale z Tobą, to chyba chętnie bym się w góry
                  przejechał :-)
                  • introvertyk Re: Byłem na jednym rajdzie SKPB 19.10.04, 14:28
                    eh, faktycznie cos poplatalismy ...

                    chyba za duzo razy przyznalem ci racje :))
                    proponujesz wyjasnie - ok. bardzo fajnie, ze sie wypowiedziales. ja poprostu stwierdzilem, ze powinienes miec uzasadnienie. i miales. polemika byla bardzo sympatyczna ale ciut zagmatwana i stad ten kotoogonizm stosowany :)

                    czytalem ten artykul. o rosnacym zainteresowaniu wspinaczka wiem juz od jakiegos czasu - nasze Kolo prowadzi kurs przewodnicki i od jakiegos czasu max. frekfencja kursantow obowiazuje na wyjazdach skalkowych i speleo. a pozniej jak ida w teren to myla Babia z Barania :(( ehhhh ...
                    to jest fajna sprawa, takie pionowe lazenie, nie mowie nie - ciekawa sprawa ... myslisz, ze kiedys minie mania na sporty tzw. extremalne ??? bo poki co widac, ze ludzie kase laduja w skoki na spadochronie (mam lotnisko pod domem :), jazde na quadach i creoss'ach po gorach (czego nie znosze - stalowa linke kiedys kupie :(( ), itd. a jak pytam - a w gorki pojedziesz ?
                    - eeee nie ... - odpowiadaja. kasy nie mam. i czasu.
                    ale pokazac im nowa trase zjazdowa/orczyk lub dac do reki skuter sniezny to zaraz poleca w teren ...

                    eh ... polemika, polemika ... strona mocna jest jamnika ...

                    > PS. Z SKPG to na pewno nie, ale z Tobą, to chyba chętnie bym się w góry
                    > przejechał :-)

                    to zapraszam :) na najblizszy weekend.
                    jade rozchodzic nowe SCARPy .... :) hehehehe
                    • aard Re: Byłem na jednym rajdzie SKPB 19.10.04, 15:32
                      introvertyk napisał:

                      > polemika byla bardzo sympatyczna ale ciut zagmatwana i stad ten kotoogonizm
                      stosowany :)

                      Może być, w każdym razie, fajnie się gadało :-)

                      > a pozniej jak ida w teren to myla Babia z Barania :(( ehhhh ...

                      No cóz, ja swoją szkołę w Beskidach i Sudetach przeszedłem. A młodsi niech się
                      uczą :-)

                      > to jest fajna sprawa, takie pionowe lazenie, nie mowie nie - ciekawa
                      sprawa ...
                      > myslisz, ze kiedys minie mania na sporty tzw. extremalne ???

                      Pewnie nie, ale niektóre przestaną być za takie uważane. Wtedy w spokoju będzie
                      można połoić :-)

                      > > PS. Z SKPG to na pewno nie, ale z Tobą, to chyba chętnie bym się w góry
                      > > przejechał :-)
                      >
                      > to zapraszam :) na najblizszy weekend.
                      > jade rozchodzic nowe SCARPy .... :) hehehehe

                      Dzięki, ale nie tak szybko. W najbliższy (i tak długo jak to będzie możliwe)
                      będę się wspinał :-)
                      Ale będziemy w kontakcie :D
                      aA
                      Rd
    • weekend123 Re: Czy interesują Was ... 18.10.04, 16:33
      Co jest powodem, że kiedyś 50-70 a teraz 30 ? Brak kasy, przerzucenie
      zainteresowań gdzieś indziej, w szkołach (różnych) degrengolada i w ogóle
      wszechobecne lenistwo i niechciejstwo. Wszystko jest do d...y i nic nie ma
      sensu - nie znasz tego ? Ludziom się tak wielu rzeczy nie chce, że poświęcić
      czas i kasę na jakiś wysiłek i to jeszcze swój ??? Kiedyś w szkołach zawsze
      znalazł się jakiś zapaleniec, któremu się chciało a teraz ? I to na każdym
      polu. Żal patrzeć. Przecież nie ja wymyśliłam - czym skorupka za młodu itd. Ale
      to moje zdanie.

      Ja jeździłam i to jeszcze całkiem nie tak dawno. I wiesz co ? Już znudziło mi
      się chodzenie gęsiego, czekanie 0,5 godziny albo i godzinę na ostatniego,
      stojąc i często marznąc albo wypijając kolejne piwo... itd.

      Albo wysłuchiwać, że szlak nie ten, że drzewa krzywo rosną, że kamieni za dużo,
      wiatr wieje itd.

      Już mi się nie chce spędzac każdego wieczoru na kolejnej imprezie gdzie
      większość zachowuje się jak zerwani z łańcucha... Już to przerabiałam i teraz
      wolę sama albo z MMŻ (jakbyś nie wiedział - "Mężczyzna Mojego Życia") albo z
      grupką sprawdzonych zapaleńców.

      Tyle ja.
      • introvertyk Re: Czy interesują Was ... 19.10.04, 07:45
        > Ja jeździłam i to jeszcze całkiem nie tak dawno. I wiesz co ? Już znudziło mi
        > się chodzenie gęsiego, czekanie 0,5 godziny albo i godzinę na ostatniego,
        > stojąc i często marznąc albo wypijając kolejne piwo... itd.
        >
        > Albo wysłuchiwać, że szlak nie ten, że drzewa krzywo rosną, że kamieni za dużo,wiatr wieje itd.

        Żałuję, ze mialas takie doswiadczenia, bo to faktycznie moze popsuc niejedna wycieczke. Ale mysle, ze to jak wypada dana wycieczka/rajd/impreza zalezy zawsze w 75% od prowadzacego i od tego co on potrafi z ludzi wyciagnać :) - jezeli pozwoli im na gderania, marudzenie to tacy malkontenci reszcie popsuja cala zabawe ...
        Ale jezeli sam bedzie "dusza towarzystwa", jezeli cala swoja osoba pokaze piekno gor, swoja pasja bedzie zarazal innych (bez wzgledu na to czy buty sa przemoczone, czy zamarzlo juz wszystko od pasa w dol (lub w gore :)) to mysle, ze wszystko inne nie bedzie mialo znaczenia ...

        fakt, zgadzam sie - ludzie to podstawa, ale doswiadczenie pokazuje, ze nawet marudy da sie "przeciagnac" na swoja strone. a przynajmniej uciszyc, by zabawy innym nie psuly :)

        szkoda, ze ludziom sie nic nie chce ... traca duza czesc mlodosci ...

        PS: skad piszesz? z jakiego miasteczka ? daleko masz do gorek ?
        • weekend123 Re: Czy interesują Was ... 19.10.04, 09:57
          introvertyk napisał:

          > PS: skad piszesz? z jakiego miasteczka ? daleko masz do gorek ?

          No piszę z miasteczka Warszawy i do górek troszkę mam... tzn. tak twierdzi mapa
          i matematyka - że daleko - jak dla mnie to rzut beretem, "dwie sekundy" i
          jestem w górach. Zresztą tak naprawdę to nigdy z nich nie schodzę ;-)))

          A prawdę mówiąc to marzy mi się jakaś solidna, zorganizowana wyprawa, z mocną
          grupą. Po nowych - jak dla mnie - trasach, bezdrożach, poza szlakami.
          • dr_tusia Re: Czy interesują Was ... 29.10.04, 06:42
            > A prawdę mówiąc to marzy mi się jakaś solidna, zorganizowana wyprawa, z mocną
            > grupą. Po nowych - jak dla mnie - trasach, bezdrożach, poza szlakami.

            I to jest dla mnie zastanawiajace- przeciez my w Kole to wlasnie robimy- mocni
            ludzie, nieprzetarte czesto trasy, niektorzy mowia, ze slyniemy z umilowania
            bezdrozy, cudne manowce nie sa nam obce... Dlaczego tacy ludzie jak Ty omijaja
            te imprezy? /to nie jest reklama, tylko pytanie bez podtekstow:) po prostu
            staram sie to zrozumiec, bo kocham gory jak nic innego na swiecie i w duzej
            czesci moje podejscie do nich zawdzieczam SKPG, zwiazanym z nim ludziom-
            wspanialym zapalencom chciaz sporo latek chodzilam po gorach zanim poszlam na
            qrs./
      • dr_tusia Re: Czy interesują Was ... 29.10.04, 06:38

        > Ja jeździłam i to jeszcze całkiem nie tak dawno. I wiesz co ? Już znudziło mi
        > się chodzenie gęsiego, czekanie 0,5 godziny albo i godzinę na ostatniego,
        > stojąc i często marznąc albo wypijając kolejne piwo... itd.
        >
        > Albo wysłuchiwać, że szlak nie ten, że drzewa krzywo rosną, że kamieni za
        dużo,
        >
        > wiatr wieje itd.

        Starawy wątek, ale teraz n aniego wpadlam i nie moge sie oprzec, bo mnie bardzo
        dotyczy;)
        Faktycznie masz zle doswiadczenia, az strach! Nigdy czegos takiego nie
        spotkalam, a od 9 lat zyje gorami. Moze to w Warszawie sa tacy?:) /to tak a
        propos szpileczek niezbyt serio:)/

        > Już mi się nie chce spędzac każdego wieczoru na kolejnej imprezie gdzie
        > większość zachowuje się jak zerwani z łańcucha... Już to przerabiałam i teraz
        > wolę sama albo z MMŻ (jakbyś nie wiedział - "Mężczyzna Mojego Życia") albo z
        > grupką sprawdzonych zapaleńców.

        A gdzie znajdziesz lepszych zapalencow niz w Kolach skupiajacych takich wlasnie
        ludzi? I czym sie przejawialo zerwanie z lancucha?

        Pozdrowionka:)
        • weekenda Re: Czy interesują Was ... 29.10.04, 09:51
          Część Tusieńko(nie za klokwialnie ?),

          nie, to nie byli ludzie tylko z Warszawy, cała Polska i absolutnie nie wbiłaś
          żadnej szpileczki ;-). Byłam 5 razy na takich imprezach w ostatnich 3 latach i
          chyba więcej już nie chcę... Było tak jak opisałam wcześniej. Może faktycznie
          tak trafiłam ? może mam pecha ? Mój MMŻ był tylko dwa razy tam razem ze mną i
          powiedział, że nigdy wiecej !!!! Wolimy sami... Jak to określił w pewnym
          momencie Aard - zjedliśmy razem kilogramy chińskich zupek z torebek, rozumiemy
          się bez słów, wiemy na co stać partnera, wystarczy jedno spojrzenie i wiemy czy
          coś się dzieje itd.

          Poza tym te wieczory... A co to jest zerwanie z łańcucha ? No jakby ładnie to
          nazwać i nie skłamać... kto to śpiewał ? Kazik? : "...gdy wyjeżdżają nasi
          podopieczni to jesteśmy niegrzeczni..." albo jakoś tak. Albo inaczej Laskowik -
          "...starych nie ma chata wolna..." A wiesz jak idzie się po trasie kiedy
          większość jest po ostrej balandze i na mocnym kacu ? Nie zrozum mnie źle - też
          sie lubię bawić !!!! i abstynentką nie jestem (oj nie ;-)) ale można raz, dwa,
          nawet wiele razy - ale CODZIENNIE ?!?! i to ostro ?!?! A śpi się często gęsto w
          takich warunkach, że się nie da schować w mysią norę no i siłą rzeczy
          uczestniczysz w balandze.

          Wszystko zależy kto czego chce i po co jeździ w góry. Ja chyba mam dosyć takich
          imprez zorganizowanych przez jakąś "instytucję" - co kolwiek by to nie było.
          Jeździmy z MMŻ sami albo z kimś po kim wiemy czego się spodziewać.

          pozdrawiam serdecznie !
          • dr_tusia Re: Czy interesują Was ... 29.10.04, 11:44
            Wcale nie za kolokwialnie, wszyscy tak do mnie mowia- w kazdym razie wszyscy ci
            z gor:)

            Co do znajomosci i wyjazdow z partnerem- rozumiem to doskonale- jestesmy z moim
            mezem para od 9 lat, poznalismy sie w gorach jako smarkacze i wszystko co w
            zyciu wazne zwiazane bylo u nas z gorami, teraz oboje jestesmy przewodnikami-
            slowem, zajmujemy sie tym samym i tez rozumiemy bez slow w takich kwestiach.

            A z drugiej strony ludzie z takich wyjazdow gorskich, gupowych sa tak fajni,
            ze... stale jezdzimy z nimi!! Wyjazd we dwoje mial miejsce w tym roku
            raz /podroz poslubna, hehe;)/, wczesniejszy byl tylko do polowy we dwoje, bo
            nie wytrzymalismy bez odwiedzin naszej cudownej ekipy z rajdow w chatce.
            A ludzie sa tacy na owych imprezach jeszcze z jednego powodu- U NAS OBOWIAZUJE
            ABSOLUTNY ZAKAZ PICIA ALKOHOLU. Ten problem nie istnieje po prostu- wszyscy te
            zasady przyjeli, nie ma tematu. W szczegolnych okolicznosciach /sylwester,
            czyjes urodziny itp./ jest tzw.dyspensa;). I co? I picie i tak jest bardzo
            kulturalne w zdrowych ilosciach, bo dzieki w/w zakazowi zgromadzilismy wokol
            siebie takich ludzi, ktorzy nie maja potrzeby sie uchlac, malo tego- dla wielu
            z nas alkohol w gorach /mowie o pijanstwie a nie o dobrzym zbiorowym grzanczyku
            przy kominku, mniam;)/ to po prostu profanacja. Ludzie sie dziwili, a teraz
            slyszymy nieraz, ze nasza chatka "to najfajniejsza chatka w Beskidach, bo tylko
            tam naprawde sie nie pije". Czyli da sie. W zamian za to zawsze na rajdach mamy
            rozne jajcarskie zabawy i inne rzeczy, na ktore tu nie czas i miejsce, nie
            mowiąc juz o jedzonku z prawdziwego zdarzeni robinym razem integracyjnie miast
            zupek chinskich, bo jak ktos tak jak nasza wierna gwardia jezdzi stale na
            rajdy, to by mu chyba oczy zrobily sie skosne;)
            Uuuj, ale epistole strzelilam:)) No, ale w slusznej sprawie- nikogo na nic nie
            namawiam, tylko nie chce, zeby falszywe wyobrazenia krazyly w narodzie o
            fajnych imprezach. Pozdrawiam cieplutko, juz nie bede takich dlugich pisac,
            obiecuje:))
      • introvertyk Re: Czy interesują Was ... 19.10.04, 07:21
        PS. a jak chcecie chodzić po śniegu - tyralierą? :-)

        z mila chęcią przyłącze sie do zadanego pytania. może ktoś ma jakis "sprawdzony i sensowny" pomysl jak kilka godz. radzic sobie ze sniegiem np.: ponad kolana :)))) chetnie zastosuje sie do nowinek ...
        • aard Re: Tyraliera 19.10.04, 09:22
          Oj, Introwertyku. Nie chodzi o to, żeby chodzić tyralierą, tylko, żeby pozwolić
          tym, co mają zbyt dużo energii się wyszaleć. Pójdą kilometr obok transzei, to
          zmądrzeją i dalej będą szli gęsiego. To raz.

          Dwa, że szyk nie wymaga, żeby koniecznie zawsze torował przewodnik. To jest
          wywyższanie się - "popatrzcie jaki jestem silny(a)!", a to zwyczajnie wkurza. A
          przecież każdy facet z przyjemnością torowałby przed jedną czy drugą
          sympatyczną przewodniczką. Ona mogłaby wciąż kontrolować, dokąd zmierza pochód,
          a on czułby się potrzebny.

          Jeszcze coś - rajdy SKPB są STUDENCIE. Nie traktujmy dorosłych ludzi jak
          dzieci. Jak będę się chcieli odłączyć i zgubić, to i tak im się to uda, a jak
          będą się chcieli trzymać grupy, to (w normalnych warunkach pogodowych, nie
          mówię tu np. o zadymce, kiedy stosuje się zupełnie inne zasady i już) nawet
          tyraliera im w tym nie przeszkodzi.

          Podsumowując: więcej luzu, Panie przewodniczki i Panowie przewodnicy SKPB.
          aA
          Rd
          • introvertyk Re: Tyraliera 19.10.04, 12:55

            > Oj, Introwertyku. Nie chodzi o to, żeby chodzić tyralierą, tylko, żeby pozwolić tym, co mają zbyt dużo energii się wyszaleć. Pójdą kilometr obok transzei, to zmądrzeją i dalej będą szli gęsiego. To raz.

            ale ja przeciez nie napisalem, ze jest inaczej :) chybaciut opatrznie zinterpretowales moje zainteresowanie tematem ... masz 100% racji!

            > Dwa, że szyk nie wymaga, żeby koniecznie zawsze torował przewodnik.
            > To jest wywyższanie się - "popatrzcie jaki jestem silny(a)!", a to zwyczajnie wkurza. A przecież każdy facet z przyjemnością torowałby przed jedną czy drugą
            > sympatyczną przewodniczką. Ona mogłaby wciąż kontrolować, dokąd zmierza pochód, a on czułby się potrzebny.

            i ponownie racja po Twojej stronie. madrze prawisz. zasada jest taka - toruje kazdy z uczestniczacych w wycieczce, oprocz osob "chorych" (ale nie z lenistwa :), zmeczonych, ktore z roznych powodow wymagaja opieki (te ide jako przedostatnie). ostatni zawsze jest 2 przewodnik i/lub osoba odpowiedzialna za pilnowanie calosci grupy (tzw. zamek).
            nie mozna wymagac by przewodnik prowadzil caly czas, bo:
            - ludzie traca niezla frajde (cokolwiek by nie mowic, to sie wspomina),
            - przewodnik zmeczony to przewodnik nieodpowiedzialny,
            - zawsze na przodzie - tak - ale bez przesady :)) czasami milo popatrzec na wspinajace sie panie ... :))

            a co da Pan przewodniczek - znam kilka (niezle sa, oj niezle .... :))

            > Jeszcze coś - rajdy SKPB są STUDENCIE.

            nie. sa dla kazdego. dla tych co chca ... kola wywodza sie najczesciej z uczelni, ale ich "oferta" jest adresowana do szerokiego grona osob: emeryci/rencisci/kombatanci, nauczyciele,przewodnicy innych kol, mlodziesz szkolna i przedszkolna, studenci i ex-studenci - wszyscy moga. jesli tylko CHCĄ ...

            > Nie traktujmy dorosłych ludzi jak
            > dzieci. Jak będę się chcieli odłączyć i zgubić, to i tak im się to uda, a jak
            > będą się chcieli trzymać grupy, to (w normalnych warunkach pogodowych, nie
            > mówię tu np. o zadymce, kiedy stosuje się zupełnie inne zasady i już) nawet
            > tyraliera im w tym nie przeszkodzi.

            ja napisalbym tak - jezeli jedziemy razem, to zonacza ze chodzimy razem, spiewamy razem, sypiamy i myjemy sie razem (hehehehe :).
            a jezeli chcemy sie izolowac to jedziemy na Krete ...

            > Podsumowując: więcej luzu, Panie przewodniczki i Panowie przewodnicy SKPB.

            na szczescie jestem z SKPG :)
            zasada 1: prowadz tak by bylo milo i chcialo sie wrocic ...
            zasada 2: udalo sie wrocic :)))) [stad zasada ogrniczonego luzu, nawet w "plaskich" Beskidach ...]


            ufffffffff.
            ales mnie wymeczyl ...
            ale milo sie gada ... :)
            • aard Re: Tyraliera 19.10.04, 13:55
              introvertyk napisał:

              > nie mozna wymagac by przewodnik prowadzil caly czas, bo:
              > - ludzie traca niezla frajde (cokolwiek by nie mowic, to sie wspomina),
              > - przewodnik zmeczony to przewodnik nieodpowiedzialny,

              A jednak poznałem dwie przewodniczki łódzkiego SKPB, które tego od siebie
              wymagały i... zniechęciłem się do SKPB :-)

              > > Jeszcze coś - rajdy SKPB są STUDENCIE.
              >
              > nie. sa dla kazdego.

              A, no to sorry. Miałem na myśli, że są pomyślane pod kątem ludzi dorosłych. Ale
              skoro nie sa, to przepraszam. (co nie zmienia faktu, że tym osobom, które są
              dorosłe można by pozwolić na nieco więcej samodzielności, zwłaszcza, jesli mają
              górskie doświadczenie)

              > ja napisalbym tak - jezeli jedziemy razem, to zonacza ze chodzimy razem,
              spiewa
              > my razem, sypiamy i myjemy sie razem (hehehehe :).

              Jasne, ale NIE W ORDYNKU! To nie wojsko, tylko dobra zabawa ma być.

              > a jezeli chcemy sie izolowac to jedziemy na Krete ...

              Hehe, tuś nie trafił, na Krecie ciężko o izolację, a z innych miejsca nawet w
              bazie pod Aconcagua tłumy... :/

              > na szczescie jestem z SKPG :)

              To wiele zmienia ;)

              > ufffffffff.
              > ales mnie wymeczyl ...
              > ale milo sie gada ... :)

              I vice versace :-)
              aA
              Rd
              • introvertyk Re: Tyraliera 20.10.04, 11:03
                > A jednak poznałem dwie przewodniczki łódzkiego SKPB, które tego od siebie
                > wymagały i... zniechęciłem się do SKPB :-)

                moze powinienes wziasc pod uwage, ze SKPB nie sklada sie tylko z tych dwoch osob ? :) moze sprobuj jeszcze raz z kims innym :)) z jakims facetem przezyc "prawdziwa meska przygode" (i nie mowie o łóżku :)))))

                > A, no to sorry. Miałem na myśli, że są pomyślane pod kątem ludzi dorosłych. Ale skoro nie sa, to przepraszam. (co nie zmienia faktu, że tym osobom, które są dorosłe można by pozwolić na nieco więcej samodzielności, zwłaszcza, jesli mają górskie doświadczenie)

                nie iwem jak "to się robi" w SKPB :)) ale ja zazyczaj pytam wprost: np.: młoda damo :) czy masz już za sobą jakieś górskie doświadczenia? (od razu prostuje, ze nie obchodzi mnie jej życie intymne (przynajmniej narazie :)) tylko, to czy już gdzies bywa(ła)). proste pytanie-prosta odpowiedz.
                a do juz duzo daje. bo dostosowuje trase,tempo,moje i jej oczekiwania do JEJ poziomu.
                bo w przewodnictwie NAJWAŻNIEJSZY jest ten, kogo się prowadzi.

                dorosli maja swoje oczekiwania, dzieci tez (nieco inne) - dla kazdego cos milego. wiesz, miewam grupy skladaajacce sie z osob z przedzialu 14-27 na jednej trasie i wydaje mi sie (i wiem) ze bawia sie super, mlodzi czuja sie dowartosciowani, starsi czasami dziecinnieja i tez jest fajnie. nie ma problemow z tym co moga a czego nie (moze poza tym, ze czasami trzeba niektorych starych prykow trzymac na dystans od młódek :)))

                > Hehe, tuś nie trafił, na Krecie ciężko o izolację, a z innych miejsca nawet w
                > bazie pod Aconcagua tłumy... :/

                no coz, to wiem czego unikac :))
                --
                Introvertyk

                Studenckie Koło Przewodników Górskich
                • aard Wszelkie SKP... 20.10.04, 11:21
                  introvertyk napisał:

                  > moze powinienes wziac pod uwage, ze SKPB nie sklada sie tylko z tych dwoch
                  osob ? :) moze sprobuj jeszcze raz z kims innym :)) z jakims facetem
                  przezyc "prawdziwa meska przygode"

                  Dzieki, ale nie. Od zawsze działam we własnym zakresie. Wtedy uczyniłem jedyny
                  wyjatek. A prawdziwą męską przygodę wolę przeżywać w gronie dobranym przez
                  siebie :-)

                  (i nie mowie o łóżku :)))))
                  Na ja myślę!! ;)

                  > ja zazyczaj pytam wprost: np.: młoda
                  > damo :) czy masz już za sobą jakieś górskie doświadczenia?

                  No widzisz, a na tamtej wycieczce nikomu to do głowy nie przyszło. Tymczasem
                  obserwując przewodniczki widziałem, że doświadczanie mają raczej mniejsze niż
                  ja (wtedy!!).

                  > > Hehe, tuś nie trafił, na Krecie ciężko o izolację, a z innych miejsca nawet
                  w bazie pod Aconcagua tłumy... :/
                  >
                  > no coz, to wiem czego unikac :))

                  Nie no, nie przesadzaj. Pewne rzeczy warto zobaczyć nawet mimo tłumów...
                  Zobacz tutaj (dwie moje fotki z Aconcagua):

                  www.akglodz.org/galeria/zdjecie.php?z_id=634&tryb=kolekcja
                  www.akglodz.org/galeria/zdjecie.php?z_id=636&tryb=kolekcja
            • dr_tusia Re: Tyraliera 29.10.04, 06:47
              > - zawsze na przodzie - tak - ale bez przesady :)) czasami milo popatrzec na
              wsp
              > inajace sie panie ... :))

              taaaak? a ja sie chyba nie zgadzam- co Ty widzisz we wspinajacych sie
              paniach? ;-)

              a co da Pan przewodniczek - znam kilka (niezle sa, oj niezle .... :))

              i znow nie lapie- ze przewodnicy to najlepsi faceci to zawsze mowilam, ale
              kobiety jak kobiety ;-) swoja droga- moze jakies przyklady, zdaje sie , ze mamy
              wspolnych znajomych, hehe :))))
    • josip_broz_tito Re: Czy interesują Was ... 19.10.04, 18:23
      Jako czlonek kola PTTK nr 26 przy OM w Warszawie protestuje! Zalezy kto
      organizuje rajd. SKPBole, przynajmniej warszawscy maja to do siebie ze jezdza
      ze spedami 70-osobowymi, najgorszy to jest ten ich rajd w weekend majowy:
      ( "Kadra" se siedzi a nowi zapieprzaja i jeszcze ma sie im za zle ze cos zle
      zrobili, poza tym robia to w stylu iscie z lat 70. U nas nie ma problemu z
      brakiem zainteresowania, sa pasjonaci i "szczypiorki" jadace po raz pierwszy,
      jak sie komus spodoba to zostaje, i tyle.

      Pozdrawiam
    • 2929a Re: Czy interesują Was ... 24.10.04, 21:54
      a ja tak sobie czytam o czym dyskutujecie i wspominam 4 dni w Gorcach z łódzkim
      PTTK. szlismy w deszczu i we mgle a potem było piękne słońce i znów deszczyk.
      moje dziecko zdobyło odznakę. przedreptaliśmy trochę km. było super.
      rzeczywiście szkoda że coraz mniej ludzi chce wędrować, spotykać się,
      rozmawiać...a ja tam i tak wierzę że są tacy
    • gorzanka Re: Czy interesują Was ... 16.11.04, 10:05
      Ja mam tylko jedna obserwacje ludzie raczej nie maja ochoty wkladac wysilku w
      cos co im nie przynosi korzysci. Moga byc pracoholikami ale nie beda
      podtrzymywac bezinteresownie przyjazni czy chodzic po gorach bo tam jest
      pieknie i wyjatkowo. Dlatego coraz mniej ludzi w schroniskach - o ile tak jest
      w rzeczywistosci - bo w schronisku tlok i niewygoda, a na prywatnej kwaterze
      spokoj i czasem telewizor jest w pokoju. Tak tak a poza tym po co sie
      intergowac i innymi, rozmawiac z nieznajomymi ... nie jest tak. Kiedys pamietam
      szlo sie w gory a gdy sie schodzilo szlo sie do knajpki na piwo i po godzinie
      wszyscy w knajpie byli Twoimi znajomymi, ktos czasem zagral na gitarze
      pospiewalo sie, czy to sie jeszcze teraz zdarza?
      • aard Chroniska, kwatery, knajpki... 16.11.04, 10:31
        gorzanka napisała:

        > Ja mam tylko jedna obserwacje ludzie raczej nie maja ochoty wkladac wysilku w
        > cos co im nie przynosi korzysci. Moga byc pracoholikami ale nie beda
        > podtrzymywac bezinteresownie przyjazni czy chodzic po gorach bo tam jest
        > pieknie i wyjatkowo.

        Nie zgadzam się o tyle, że piekno i wyjątkowość też są korzyściami. Ale być
        może masz rację, że zbyt mało materianymi...?

        > Dlatego coraz mniej ludzi w schroniskach - o ile tak jest
        > w rzeczywistosci - bo w schronisku tlok i niewygoda, a na prywatnej kwaterze
        > spokoj i czasem telewizor jest w pokoju.

        Nie wiem, jak na kwaterach, ale w schroniskach w Beskidzie Małym (ostatnio
        byłem, a że ogólnie ekstremalnie rzadko bywam w schroniskach, bo - nawet zimą -
        preferuję namiot, więc nie mogę wypowiadać się szerzej) tłoku nie uświadczysz.
        Wieje pustkami i nudą, liczebnie dominuje obsługa schroniska, co przy tych
        cenach (18-30 zł za noc) wcale nie dziwi. Kwatery bywają tańsze!

        Natomiast gwarno i tłoczno nadal jest w chatkach studenckich. A co wieczór
        impreza na sto fajerek, że o gitarze i browarze nie wspomnę :-)

        > Kiedys pamietam
        > szlo sie w gory a gdy sie schodzilo szlo sie do knajpki na piwo i po godzinie
        > wszyscy w knajpie byli Twoimi znajomymi, ktos czasem zagral na gitarze
        > pospiewalo sie, czy to sie jeszcze teraz zdarza?

        Zdarza się zdarza, nie tylko w górach zresztą. W niejednej knajpce w mieście
        Łodzi też się zdarza i gitara, i na stołach tańczenie. Nawet w autobusach
        nocnych. Myślę, ze pewne rzeczy się nie zmieniają, a młodość pozostanie
        młodością :-)

        Dzierżbór występuje za młodu!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka