Dodaj do ulubionych

Jak poprawiacie kondycje przed wyjazdem w Tatry???

12.09.08, 11:25
Wybieram sie 20.09 na prawie 2 tyg. Ostatnio z kondycja gorzej bo
pol roku temu mialem powazny wypadek. Z gor nie zrezygnuje jednak
nie chce czuc sie jak inwalida na szlaku. Co Wy robicie przed
wyjazdem w gory i ze swiadomiscia ze szlaki ktore wybraliscie sa
dosc trudne. Plywam, zaprawiam sie w Beskidzie Sadeckim...Co mozna
jeszcze zrobic aby lepiej i latwiej zdobywac wyzsze partie?
Slyszalem o diecie wysoko bialkowej pare dni przed. Czekam na opinie
Pozdrawiam
Tomek
Obserwuj wątek
    • smerf1600 Re: Jak poprawiacie kondycje przed wyjazdem w Tat 12.09.08, 19:59
      jak dla mnie to wlasnie wyjazd w góry traktowałbym jako sposob na poprawe
      kondycji. 2 tyg to sporo czasu. zaczynaj od mniej wymagajacych i krotszych tras,
      z czasem zwiekszajac ich dlugosc i trudnosc techniczna. pozdrawiam
      • gweeny Re: Jak poprawiacie kondycje przed wyjazdem w Tat 12.09.08, 21:21
        popieram, pierwsze dni zwykle jest ciężko ale później organizm się
        przyzwyczaja :)

        co roku obiecuje sobie potrenować przed wyjazdem ale jakoś zawsze
        brakuje czasu ;)
        góry to najlepszy trening
    • casimirvs Kilka rad 13.09.08, 21:13
      Jeśli chodzi o wydolność płuc to oczywiście najlepszy będzie rower
      lub bieganie, ale znaczący wzrost formy można zaobserwować dopiero
      po około 6tyg. treningu 2-3x w tygodniu, 60-70 minut z tętnem min
      145.
      Przy bieganiu poprawia się kondycja nóg, ale 65% poprawy przypada na
      łydki które przy wysokich progach jakie pokonuje się w wyższych
      particha nie są aż tak ważne jak mięśnie czworogłowe uda, no ale
      zawsze coś.
      Jeśli chodzi o poprawę czworogłowych uda, tanią i skuteczną to
      nalepsze są "klasyczne" spacery w wieżowcu z plecaczkiem 5-8kg.
      Na górę po schodach, na dół windą i zaręczam że po 3-4 tygodniach
      kondycja będzie jak malowanie...

      I jeszcze jedna ważna rzecz: żadna, nawet najlepsza kondycja nie
      zastąpi nam "ciągu w górę".
      Swego czasu, w 2000r. miałem iść na Świnicę, ale o 6.30 w Kuźnicach
      coś mi na plecy wlazło i kazało zawrócić ze szlaku, niemal ze
      Skupniów Upłazu. Zszedłem do Kuźnic bo nie miałem powera. I tak
      przeleżałem na wiosennym słońcu do 15-tej i nagle poczułem to, co
      kazało mi iść. Szybkie zebranie się z miejsca, 1h45min i byłem na
      Kasprowym drogą przez Myślenickie, ok. 19.00 Śwnica powitała mnie
      ostatnimi promieniami zachodzącego słońca. Co to było za uczucie!
      Ogień w nogach, żar w płucach i duma w sercu! A później o czołówce,
      przez Świnicki Żleb, zamarźnięty jeszcze Zielony Staw na Halę,
      zmiana butów pod Betlejemką i dalej na dół, do Kuźnic. O 22.15 było
      już po wycieczce.

      I od tamtej pory nic w górach nie planuję. Na co przyjdzie ochota to
      robię.
      Polecam sprawdzić tą metodę.
      • tomasz_77 Wiecie co? 13.09.08, 21:46
        Macie racje. Po prostu zaczne jak zwykle od latwiejszych tras, z
        mniejszymi podejsciami itd. To faktycznie dobra zaprawa.Chcialem cos
        wiecej zrobic przed tylko dlatego,ze mialem wypadek a mimo iz minelo
        juz ladne pare miesiecy moja sprawnosc oceniam na minimum 30% spadek
        w stosunku do zlotych czasow sprzed wypadku.Na pewno wydolnosc pluc
        przydaloby sie zwiekszyc tylko czasu juz malo...
        Polatalem troche po Beskidzie Slaskim w ten weekend i nie jest zle
        ale mecze sie o wiele szybciej,nogi tez juz nie te,ale jestem dobrej
        mysli. Dopiero niedawno 30 lat minelo ;-) i chyba musze dac sobie
        troche czasu.
        Pozdrawiam wszystkich lazacych po gorach i tych co je z dolin
        podziwiaja tez

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka