romczasty2
04.02.02, 12:39
...bo muszę sprzedać swój samochodzik i kupić nowszy. Tragedia, sprzedanie
samochodu to teraz sztuka nie lada. Samochodów od zarąbania, z czego większość
na niemieckich numerach celnych, a ich wiek i stan techniczny pozostaje słodką
tajemnicą chyba nawet dla sprzedającego. Sporo handlarzy, którzy proponują ceny
poza wszelką przyzwoitością, a wszelkie notowania , w tym euro-tax można sobie
w buty wsadzić. Można powiedzieć, że giełda samochodowa to na razie jedyne
miejsce w tym kraju, gdzie powiedzenie "klient nasz pan" jest realizowane w
100%. Z drugiej strony, giełda to niesamowite wydarzenie natury towarzyskiej.
Widać, że masa ludzi - potencjalnych "kupców" doskonale się zna, prowadzone są
ożywione rozmowy, handel ciuchami, balonikami i cukrową watą, rowerki dla
dzieci i masa części z kradzionych samochodów. Radia po 50 zł w dobrym stanie,
a przejeżdżający policjanci sprawiają wrażenie, jakby sami przyjechali z
nadzieją, że uda im się sprzedać radiowóz. Jednym słowem, jak nie macie coi
robić w niedzielę, to polecam odwiedziny na giełdzie samochodowej, a zaręczam,
że nie będzie to czas stracony i na pewne nie będziecie się nudzić. Mimo, że
samochodu nie sprzedałem, to nauczyłem się w ciągu jednego dnia ogromnej pokory
i chyba przybyło mi trochę zdrowego rozsądku.
Pozdrawiam wszystkie forumowiczki i forumowiczów.