mr.elwood
23.01.04, 20:59
Godzina 14, centrum miasta. Pas dla skrecajacych w lewo zatloczony, pas dla
jadacych prosto prawie pusty. Pomalu przesuwam sie w korku do przodu (na
pasie dla jadacych w lewo- zatloczonym). Tak wypadla zmiana swiatel ze
stanalem jako pierwszy na swiatlach. Patrze sobie w prawe lusterko i widze
cwaniaka jadacego pasem dla jadacych prosto, ktory najpierw probowal wcisnac
sie gdzies w srodku kolejki, a potem szybkim ruchem przejechal obok mnie,
wjechal na moj pas i stanal przede mna. Na szczescie stanal tak ze nie
widzial swiatel - obserwowal kiedy ja rusze. Tak wiec ja - jako kierowca w
swej praworzadnosci zlosliwy dla kierowcow nie stosujacych sie do przepisow -
ruszylem dosyc dynamicznie i od razu sie zatrzymalem( po okolo 2 metrach).
Cwaniak w okratowanej vectrze zrozumial ze swiatlo pewnie zmienilo sie na
zielone, wiec ruszyl(swiatlo oczywiscie bylo nadal czerwone). Po chwili
wszyscy stojacy grzecznie w korku uslyszeli pisk opon i BUM!!
Co za pech....
Pan w vectrze odpowie za spowodowanie stluczki przejezdzajac przez
skrzyzowanie na czerwonym swietle.... Pokaralo....
Pewnie teraz wszyscy forumowicze sie na mnie rzuca ze jestem niepoprawny,
zlosliwy, chamski i ze spowodowalem wypadek :-) A wiec oznajmiam ze
skrzyzowanie jest mimo takich wybrykow spokojne i nikomu sie nic nie stalo...