Dodaj do ulubionych

i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam zamiar

11.01.10, 19:50
się rozpłakać :( I też nie mogę bo dziecko patrzy :(
Odwiozłam młodego do przedszkola, ale źle się czułam, bolało mnie
serce, kręciło w głowie, stwierdziłam, że zostawiam auto pod
przedszkolem i pojadę autobusem. Qrde głupia byłam :(
Gdy wróciłam, mój samochód miał/ ma rozpierniczoną przednią szybę,
wgięty dach, o wycieraczkach nie wspomnę. Szkło w samochodzie, szyba
wgięta, o dziwo nie wypadła.
Wielki kawał zlodowaciałego śniegu, lodu, oberwał się z dachu
budynku i przyrypał mi w autko :(
Mam Ac, teoretycznie zarządca budynku ma OC, ale twierdzi, że to
jest parking tylko dla pracowników "pawilonu". No qrde tam jest też
sklep spożywczy i przedszkole, oprócz tych firm.
Pal licho mój samochód, tamtędy chodzą na spacer dzieci z owego
przedszkola! Gdyby to spadło (z wysokości ok 5 piętra) na 2 - 5
letnie dziecko, toby je zabiło na miejscu, skoro takie szkody
wyrządziło w moim samochodzie :(
No i teraz zabawa z PTU, po fakcie doczytałam o zabawach z tą firmą.
Ryczeć mi się chce, bo mrozy mają nadejść a mój synuś ma o 6.30rano
drałować 1,5 km na nóżkach od przystanku autobusowego :( W zeszłym
roku wylądował przez to na sterydach wziewnych i lekach
rozkurczających oskrzela. W tym roku, od kiedy jeździł autkiem, nie
chorował ni razu :(((
Tak mi smuutnooo :(
Czy ktoś "się" naprawiał z AC przy pomocy PTU, które to próbowało
ściągać coś z czyjegoś OC?
Obserwuj wątek
    • petwope Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 20:03
      serce nie boli.
    • pavulon78 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 20:09
      Spróbuj robić ze swojego AC (będzie szybciej) a pozniej niech Twój ubezpieczyciel buja się z tym drugim aby ściągnąć z polisy OC zarządcy budynku.
      • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 20:16
        Właśnie tak wykoncypowałam. Powiedzieli mi w PTU że mogę sama
        wystąpić do tych od OC zarządcy budynku, albo robić z własnego AC, a
        oni się będą starać sciągnąć we własnym zakresie. Wybrałam właśnie z
        własnego AC.

        No dobra, serce nie boli szczególnie jak ktoś ma rozległy zawał?
        No dobra, ja akurat mam nerwicę serca, odpala nie wiadomo kiedy i
        wtedy tchu nie można złapać, potrafi trzymać od 15 min do 3 godzin.
        Zwykle działa aspargin w bardzo dużych dawkach ale nie miałam przy
        sobie, więc wolałam samochód zostawić gdziekolwiek i udać się na
        piechotę. No i się udałam qr.. nie bluzgam
        • bilb0 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 22:35
          luna333 napisała:

          >więc wolałam samochód zostawić gdziekolwiek
          > i udać się na piechotę. No i się udałam qr..

          DOBRZE zrobiłaś!
          Zanim doczytałem, co się stało, miałem już na końcu "języka" -
          lepiej auto zostawić w takiej sytuacji...
          Wszystkiego nie przewidzisz. To co się stało, nie zależało od
          Ciebie. A że "life is brutal and full of zasadzkas" wiemy wszyscy.
          Niestety. Ważne, że nikomu nic się nie stało. Przykre są problemy
          techniczne z autem teraz, ale "co nas nie zabije to nas wzmocni" :-
          )) - i tego się trzymaj!!! Oczywiście nie popuść OC zarządcy
          budynku. Nie daj się spławić na głupie tłumaczenia. Z tego co wiem,
          to bzdury, że parking dla kogoś tam był przeznaczony. Skoro dało się
          tam wjechać i powstała szkoda, to właściciel/zarzaca odpowiada.
    • bezzebnypirat Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 20:15
      Kochana nie martw sie! Ciesz sie, ze akurat nie wysiadalas z auta i sama nie
      zostalas pokrzywdzona. Auto to rzecz, za pare lat i tak kupisz lepsze;-)

      Policz sobie czy strata znizek z Twojego AC nie bedzie kosztowniejsza, anizeli
      naprawa samochodu we wlasnym zakresie. Wycieraczki to zaden koszt, szyba to
      najczesciej tez tylko pare zlotych jak masz nienajnowsze auto. Wygiety dach...
      no coz, moze wcale nie jest tak zle jak wyglada! Napisz jaki masz model, wklej
      zdjecie dachu, cos wymyslimy:-)
      • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 20:21
        To stara Toyotka Yaris 1999 rocznik, japońska wersja. Do wożenia się
        w korkach po warszawie starcza. No dobra odpalała bez problemu, nie
        pali za dużo, lubią ją choć mocy ma za mało jak na moje potrzeby,
        ale z zasp wyjeżdżała, i w zimie teraz dała radę... Lubię ją a na
        inne mnie nie stać.
        W ciągu 2 dni ma się ze mną skontaktować ktoś od opisywania szkód.
        Gdzie mam ją potem wywieźć?
        Do jakiejś Toytoty czy też do jakiegoś blacho-lakiernika i wstawiać
        z "odzysku" szybę, no i nie wiem co z tym dachem, zdjęć dachu nie
        mam bo się koleżance pojemność w aparacie skończyła ;)
        • robert888 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 20:48
          samochód po dachowaniu, to każdy uczciwy forumowicz wyrzuciłby do śmieci. No,
          ostatecznie do rzeki he he:)
          Samochodów po dachowaniu się nie naprawia.
          • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 20:55
            jesteś taki mądry, że aż mnie powala Twoja "ymtelygempcja". Samochód
            nie był sprowadzany, a był tak porysowany i poobtłukiwany, że gdyby
            miał dachowanie toby go wycyckali na picuś błyskuś/ i silnik umyli.
            BTW, nie kupowałam go sama i był sprawdzany.
            Jak Ci 30 kg lodu na samochód spadnie,to pogadamy sobie ok?
        • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 20:49
          a żeby było jeszcze śmieszniej, nie tylko mi rozpierniczyło
          samochód, bo obok mnie też facetowi rozwaliło.
          Umówiłam się z ubezpieczalnią, że autko zostanie na miejscu do czasu
          oględzin szkody, no ale reszta śniegu zaczęła się z dachu obrywać,
          dzwonię do ubezpieczalni, czy mogę samochód przestawić kawałek, bo
          za chwilę szlag trafi lusterka i boczną szybę. W tym czasie obok
          mnie wjeżdża kolejny zadowolony z siebie, i staje obok mojej
          rozpierniczonej "niuni", dokładnie pod tym kawałem śniego-lodu,
          który ma ochotę się oberwać z dachu. Mówię mu, panie, popatrz na
          górę, to lada chwilę spadnie i będzie pan miał podobny do mojego
          stan samochodu. A koleś radośnie - ale ja tu tylko na chwilę :))))
          Wraz z "dozorcą" terenu tłumaczymy gościowi, że to lada chwila
          rypnie na dół, ale on w zaparte, że na chwilę. W końcu "dozorca się
          wnerwił i mówi, zabraniam tu stawać, ja już i tak mam zły dzień i
          żeby go nie denerwować. Koleś łaskawie wyjechał i przeparkował.
          Dozorca pomógł mi przepchnąć auto w bezpieczne miejsce i pogrodził
          teren.

        • emes-nju Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 20:52
          Na razie sciagnij auto na parking strzezony, dokladnie zabezpiecz folia i
          poczekaj na wycene kosztow naprawy. Jak bedziesz miala wycene, zastanowisz sie
          co dalej.

          Wez pod uwage, ze moze sie okazac, ze naprawa bedzie nieoplacalna i beda Ci
          chcieli "skasowac" auto - Yaris z 99 roku nie jest specjalnie duzo wart
          (finansowo - nie pisze o wartosci uzytkowej czy nawet sentymentalnej).

          Najwazniejsza informacja - nie daj sie wbic na mine "napawy bezgotowkowej", bo
          przy starszych autach, to moze bardzo bolec w kieszeni. Podpisujac upowaznienie
          dla warsztatu, podpisujesz tez aneks, w ktorym zobowiazujesz sie do pokrycia
          roznicy pomiedzy tym, ile kosztowala naprawa, a tym, co zaplacilo TU. W wypadku
          szkody w moim aucie (pokrywanej z OC sprawcy), ubezpieczyciel uznal, ze
          wystarczy mi ok. 2500, a ostrozne szacunki kosztu naprawy w warsztacie
          oszacowano na min. 6500...
          • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 21:02
            no właśnie tego się boję :( Samochód ma uszkodzenia "powierzchowne",
            tzn. nie wiem na ile ten dach jest zrypany i ci z nim
            zrobią "naprawiający", bo szyba jak szyba, do wymiany, słupki są ok,
            ale górną krawędż dachu wgniotło. Silnik i wszystkie jezdne elementy
            są ok. Szyba zamortyzowała upadek, więc środek bez zarzutu. Odpaliła
            bez problemu, biegi bez problemu (bo spychałam autko), kierowniczy
            układ ok. Poczekam na wycenę i potem zadzwonię tu i ówdzie.

            Podpisujac upowaznienie
            > dla warsztatu, podpisujesz tez aneks, w ktorym zobowiazujesz sie
            do pokrycia
            > roznicy pomiedzy tym, ile kosztowala naprawa, a tym, co zaplacilo
            TU.

            Koleżanka mi mówiła że mimo wszystko TU jej zwróciło tą różnicę,
            tylko się z papierami nabiegać musiała. (mówię o PTU).

            Tak więc jeszcze raz i od początku - co robić????
            • emes-nju Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 21:11
              luna333 napisała:

              > Tak więc jeszcze raz i od początku - co robić????

              Jezeli ktos z PTU chce przyjechac i obejrzec miejsce zdarzenia, niech to zrobi.
              Warto wziac jakies namiary na tego ciecia, o ktorym powyzej pisales - jego
              zeznania moga sie przydac jak bedziesz probowac wydebic kase z OC wlasciciela
              nieruchomosci.

              Potem auto na parking strzezony (lepiej wykup abonament, bo dobowe postoje
              kosztuja majatek) i czekaj na wycene.
              • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 21:21
                mam parking w bloku znaczy się garaż, ale nawet jak mi go zlawetują
                do bloku to jak nim wjechać do tego garażu? To ja mam robić czy
                laweciarz? W aucie pełno szkła, pokiereszowałam się troszkę.
                Z tego co zrozumiałam, mogłam niby zabrać autko z miejsca zdarzenia,
                no ale musiałabym wzywać lawetę, bo jak z rozpierniczoną szybą
                jechać, i jeszcze z dzieckiem w dodatku.
                Wolałam już zostawić gdzie stało, bo dzieciaka musiałam tak czy owak
                do domu odstawić. Ukraść z auta zasadniczo nie ma co, oprócz
                fotelika, który jutro zaniosę do przedszkola z prośbą o przechowanie.
                No i chciałabym po zawezwaniu lawety zawieźć autko już do jakiegoś
                warsztatu, tylko kurde nie wiem dokąd???
                Cieć"" nie złoży zapewne zeznań oficjalnie bo facet ma na oko z 70
                lat zatem dorabia do emerytury. To przemiły facet, nie chciałabym
                żeby go z roboty wywalili. OC od właściciela będzie próbowało moje
                TU. Jak pisałam, wzięłam ze swojego AC, a oni mają meczęć TU od OC
                zarządcy nieruchomości.
                • emes-nju Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 10:37
                  luna333 napisała:

                  > mam parking w bloku znaczy się garaż, ale nawet jak mi go zlawetują
                  > do bloku to jak nim wjechać do tego garażu? To ja mam robić czy
                  > laweciarz? W aucie pełno szkła, pokiereszowałam się troszkę.

                  Lepiej sama. To Twoj samochod.

                  Szklo zmiec, a na fotel rzuc jakis kocyk albo gruba folie. Rozbicie szyby, to nie koniec swiata i da sie auto doprowadzic do porzadku ;-)

                  > Z tego co zrozumiałam, mogłam niby zabrać autko z miejsca
                  > zdarzenia, no ale musiałabym wzywać lawetę, bo jak z
                  > rozpierniczoną szybą jechać

                  Zakladasz gogle i jedziesz ;-)

                  A na serio. Lepiej, zebys wezwala lawete, bo jazda bez szyby moze bolec jak sie pan policjant (slusznie) przyczepi.

                  > Ukraść z auta zasadniczo nie ma co

                  Ty go jak najszybciej zabezpiecz przed wilgocia. Zadne auta tego nie lubia, a juz te nowsze z elektornika, bardzo nie lubia.

                  > No i chciałabym po zawezwaniu lawety zawieźć autko już do jakiegoś
                  > warsztatu, tylko kurde nie wiem dokąd???

                  Dlatego najpierw do domu, a potem popytaj znajomych gdzie warto autko odholowac. Nic na sile. Poczekaj, rozejrzyj sie. Tym bardziej, ze, jak juz pisalem, sprawa moze oprzec sie o "szkode calkowita". Wtedy wazne bedzie ile zechca Ci wyplacic i czy da sie za to solidnie autko naprawic (poza siecia ASO jest zdecydowanie taniej, ale trzeba znalesc godny zaufania warsztat).
            • ulubiony19 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 21:23
              Luna,przykra i dołująca sytuacja... Ja na pewno bym se poryczał:)
              Heh,a mówią,że lód jest dobrze przysfajalny zimą...;)
              Co do uszkodzeń... Szyba tylko nowa.Zapewne będzie niewiele droższa
              od używanej,a używaną trzeba jeszcze szukać,of koz w stanie jak
              najlepszym.A nowa to nowa:)
              Fajnie by było,jakbyś wrzuciała jakieś foty samochodu;)
              podejrzewam,że dach nie jest mocno uszkodzony.Może dobry fachowiec
              wyklepei go tak,zeby było PRAWIE tak dobrze jak fabrycznie.Jak
              sprawa ma się gorzej,to pewnie skończy się wycinance.Generalnie to
              nie jest auto po dachowaniu i wsio się da naprawić(tak samo jak te
              po dachowaniu można z powodzeniem naprawiać,jeśli naprawę da się
              zrobić dobrze).
              Myślę,że Yaris jeszcze trochę powozi zestaw luna+synek;)

              Pozdr
              • robert888 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 21:38
                babina ma zarysowane auto i kosztów na parę stów a wy wszyscy tu pieluchy na
                cztery ręce jej zmieniacie hehe:)

                Wielkie halo - szybe wydłubią i wstawią za 300, dach wyprostują za 300, pomalują
                za 300, zamiotą i umyją za 100 i tyle w tym temacie.
                A gadania więcej niż to wszystko warte.
                Szymi pewnie nawet by wam doradził aby zostawić i nic z tym nie robić, najwyżej
                szkło wstawić. I byłby najbliższy prawdzie i cięższy o 5 tys z PZU.
                A wy ją jeszcze przy okazji tej drobnostki gotowi wpędzić w długi i ASO jej
                wjedzie na hipotekę he he:)

                Podniecacie się jak jakieś dziennikarzyny z Fucktu.
                Brakuje tu jeszcze swana aby proponował jej utulenie do snu i kołysanki na ICQ.
                • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 21:45
                  a gdzie mi to zrobią za tyle co piszesz?
                  No widzisz, jacy fajni są faceci z tego forum? Pomogą samotnej babie
                  z małym dzieckiem, w nieszczęściu :) A ty zjełczały jak stare masło,
                  ślizgasz się na własnym jadzie i nic tylko jad sączysz i po co?
                  • robert888 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 21:48
                    bo ja się znam, a oni tylko pieprzą farmazony.
                    Fakt, pomogli ci he he:) Już praktycznie masz po sprawie:)
                    Ide spać.
                    Pamiętaj rano, wiesz o czym. Od razu dach wyda się prawie gładki:) I te 1,5km po
                    pas w zaspach zleci migiem, nawet nie zauważysz kiedy.
                • ulubiony19 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 21:55
                  > babina ma zarysowane auto i kosztów na parę stów a wy wszyscy tu
                  pieluchy na
                  > cztery ręce jej zmieniacie hehe:)


                  Znalazł się forumowy przywoływacz rzeczywistości:)
                  O pieluchach gada,a sam sie nimi ratuje,jak poranne kupiszcze stanie
                  w ofensywie po południu:)


                  > Podniecacie się jak jakieś dziennikarzyny z Fucktu

                  Jak bym się podniecał tak jak oni,to bym lunie na priva napisał,że
                  robert888 z parapetu posłał poranne kupiszcze na Koyota Yaris.
              • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 21:41
                Walić do tej cholernej Toyoty, na rekonwalescencję?
                Fot jeszcze nie mam, bo zrobiła tylko 2 opiekunka młodego z
                przedszkola :(
                Dach próbowaliśmy wymacać. Poszycie od środka nie jest rozwalone,
                ale czy tylko wgniotło, czy też złamało, to trudno było ocenić :(
                Dzieciakowi wpadła bułka w śnieg i wył, ja się motałam, żeby
                zadzwonić a pozmieniali numery, dzieciak właził pod tą wiszącą
                kurtynę lodu, a ja na niego krzyczałam że niebezpiecznie oj, wesoło
                dziś miałam.
                Wiem że 10 letni Yaris to Yaris 10 letni, ale bez jaj. Ja wiem co
                bym kupiła gdybym miała kasę (HONDĘ, bo mi się podobają i już i
                kupię kiedyś), a póki co mam wózek do przewożenia dziecka i nie
                śmiać się ze mnie, dziecko zdrowe, matka szczęśliwa. Tyle ile się
                nabiegałam po alergologach- pulmonologach, laryngologach i innych
                dziecio-konowałach to moje. Teraz mam skierowanie do foniatry,
                logopeda jest w trakcie. No ale to nie forum o dzieciach, choć moją
                Yariskę traktuję jak moje drugie dziecko.
                Tak więc warta grosze, ale dla samotnej matki fortunę.
                Popatrz w oczy malucha i powiedz mu że jutro dyma do przedszkola
                autobusem a potem 1,5 km z buta, szczególnie że zapowiadają mrozy.
                Z tego chce mi się płakać.
                A wdzięczna jestem, że nie wyszli o tej godzinie na spacer, bo
                tamtędy chodzą.
                Tak więc jak naprawię "niunię" , to jej się tak szybko nie pozbędę,
                bo w korkach i przy parkowaniu w "mysich" dziurach sprawowała się
                super, i odpalała w mrozy skrajne, cóż więcej chcieć od autki do
                turlania się w korkach po warszawie?
                • robert888 w sumie to najbardziej tej bułki szkoda - dramat 11.01.10, 21:46
                  ADHD u dzieciaka murowane, z kozetki u psychoanalityka do piędździesiątki nie
                  zejdzie i będzie się moczył przed studniówką.
                  • luna333 Re: w sumie to najbardziej tej bułki szkoda - dra 11.01.10, 22:02
                    a co ty wiesz o /ADHD?, o nadpobudliwości itp?, masz dobre rady do
                    się podziel namiarami na specjalistę, nie masz to się przymknij bo
                    bzdury wypisujesz. Jeśli jakikolwiek psycholog stwierdzi ADHD u 4
                    letniego dziecka to ja się zastanowię naj jego kompetencjami do
                    wykonywania zawodu. ADHD się diagnozuje u starszych dzierci, u
                    maluchów to mogą być przypuszczenia. Może ci się z ZA zmyliło lub
                    autyzmem niskofunkcjonującym, te i owszem mogą być zdiagnozowane
                    wcześnie.
                    A poza tym co ciebie obchodzi czy mije dziecko ma ZA czy ADHD?.
                    To forum o samochodach.
                    Będziesz miał "problemowe" dziecko, czego Ci nie życzę, to
                    zrozumiesz, nie będziesz miał,to nie zrozumiesz i życzę Ci żebyś
                    właśnie tego nie doświadczył.
                • bilb0 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 22:48
                  luna333 napisała:

                  > Walić do tej cholernej Toyoty, na rekonwalescencję?

                  Żadnej Toyoty. Żadnego ASO!
                  Popytaj wśród znajomych o sprawdzonego mechanika, blacharza. Na
                  pewno da się to zrobić z dwa razy taniej niż ubezpieczalnia wypłaci.
                  Tak więc, nie idź na żadne bezgotówkowe rozliczenia! Będzie dobrze,
                  jeszcze będziesz się z tego śmiała.
    • bimota Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 21:48
      Teren, na ktorym stalo auto byl wlasnoscia tej firmy czy publiczny ? Jak
      publiczny to mialas prawo tam stac. Poza tym mozesz ich postraszyc, ze zglosisz
      do prokuratury narazenie zdrowia i zycia (za to sie idzie siedziec) jak sie
      bedzie stawial. Moze sie wystrasza i zgodza sie ze swego OC...
      • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 21:54
        właśnie taki mam zamiar, postraszyć, śnieg z dachu powinien być
        zdjęty jeśli zagraża, a ten zagrażał życiu. Prywatny chyba, co nie
        zmienia faktu, że w tym pawilonie jest sklep i przedszkole, do
        których rodzice wjeżdżają samochodami.
        • bimota Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 11:58
          No ale kto jest wlascicielem, a kto powiesil tabliczke... Faktem jest, ze teren
          jest ogolnodostepny wiec dach powinien byc odsniezony i zabezpieczony...

          A lakier jest uszkodzony ? Bo sa metody naprawy bez lakierowania.

          To chyba nie musi byc tak, ze bezgotowkowo to musi byc ASO i w razie czego
          doplacasz z wlasnej kasy... Warto sie dowiedziec, choc ja zwykle wole wziac gotowke.
    • wichura Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 22:01
      Sorry, ale w odróżnieniu od niektórych nie zacznę od wyrazów
      współczucia - bo to nie ten kaliber straty. Ot, stało się. Grunt, że
      Ty i młody jesteście cali. Teraz trzeba pomyśleć, jak wyjść z tego
      bez strat finansowych.
      Wyjściową sytuację masz co najmniej dobrą (bardzo dobrą, jeśli
      wezwałaś na miejsce policję lub chociaż straż miejską) - masz AC
      oraz ustalonego odpowiedzialnego za szkodę. Nie ważne, że się czegoś
      wypiera - art. 433 nie pozostawia tu wątpliwości.
      Oczywistym jest, że nie chcesz "bujać się" po sądach. Zgłoś szkodę z
      AC z opcją regresu (nie będzie źle - likwidacja szkód z AC zazwyczaj
      bywa lekka, łatwa i przyjemna; fakt regresu może tylko Ci pomagać -
      bo TU nie będzie aż tak ciąć wiedząc, że i tak odzyska tę kasę).
      Ubezpieczyciel wykona kalkulację dla ASO (jeśli Twoja polisa
      przewiduje taką możliwość) i dla nie-ASO (czyli propozycja gotówki
      do ręki). Obawiam się, że tak czy inaczej wyjdzie szkoda całkowita
      (tj. wypłacą Ci kasę nie pokrywając kosztów naprawy). W PTU chyba
      nie mają za dużo spraw, więc dość szybko dostaniesz kalkulację - daj
      znać, przy konkretnych kwotach (tj. wartość pojazdu, wartość wraku,
      kalkulacja dla nie-ASO) postaram się coś podpowiedzieć.

      Ja rozgrywam takie sprawy trochę inaczej: zgłaszam jednocześnie
      szkodę z OC i AC, ale nigdzie nie podając dyspozycji odnośnie
      sposobu wypłaty odszkodowania (żeby nie być posądzonym o próbę
      uzyskania dwukrotnego odszkodowania). Na koniec wybieram większe :)
      Z OC trudniej ubezpieczycielowi rozliczyć "całkę".

      Laweta była z assistance i nic za nią nie płaciłaś?
      • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 22:08
        lawety nie wezwałam, ale za pierwszą Asisstance nie płacę, tj. takie
        są warunki mojego AC, dlatego chcę wezwać jeśli już będę wiedzieć
        gdzie się udać do naprawy :( Póki co autko zostało pod przedszkolem
        (tam jest monitoring i cieć też nie da krzywdy zrobić mojej autce,
        bo rozumie sytuację). Wezwę assistance już do konkretnego zakładu,
        póki co bujam się z rozmyślaniem nad serwisem Toyoty i robotą u
        własnomyślnie" wybranym blacharzem.
        • wichura Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 22:24
          W sumie słusznie, jeśli bezpieczny, to niech stoi.
          Co do wyboru warsztatu - obawiam się, że tę decyzję podejmie za
          Ciebie ubezpieczyciel. Tak czy inaczej - poczekaj na kalkulację, bo
          może się okazać, że w ASO dopłacisz kupę kasy bez wyraźnej korzyści
          z naprawy w ASO (w końcu 10-cio letenie auto, a poziom prac nie w
          każdym ASO jest wysoki). Ewentualnie zapytaj w jakimś warsztacie, za
          ile "przywrócą stan sprzed zdarzenia".
          Gdzie ma OC zarządca? PZU, czy nie daj Boże Warta, Allianz albo
          jakiś TU Filar?
          • ulubiony19 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 22:32
            Uuu,jak ubezpieczyciel wybierze naprawiaczy,to pewnie skończy się
            tak,jak to bywa trochę za często,czyli kijowo.Bo w końcu i
            zakładanie kołpaków można spartolić.
            Jak się da,to bym poszukał,popytał o jakiś dobry,fachowy,rzetelny
            zakład,w który przy okazji nie wezmą jak za zboże-są takie;)
            • wichura Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 22:40
              Trochę niejasno się wyraziłem: nie chodzi o wybór konkretnego
              warsztatu (do czego ubezpieczyciel nie ma najmniejszego prawa),
              tylko o decyzję ASO czy nie-ASO.
              A o warsztatach to osobna bajka (rok temu babka oparła się o mój
              tył - wstawiłem do ASO, w końcu nie ja za to płacę. Efekt:
              pomalowana wykładzina w bagażniku, kołpaki, korek od wlewu paliwa i
              (na szczęście bezbarwnym) boczna szyba).
              • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 05:37
                problem polega właśnie na tym, że nie wiem gdzie go wstawić do
                naprawy. ASO nie jest moim marzeniem, szczególnie dla takiego
                starego samochodu. Zobaczę co polecają na forum warsztaty, może
                znajdę przyzwoitego blacharza/
    • hazzard Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 11.01.10, 22:31
      kurczę, to nieciekawie. Teraz trzeba patrzeć i w górę, zanim się zaparkuje nawet
      na chwilę. Kiepska sprawa, zwłaszcza że dopiero niedawno kupiłaś to autko ;(
      Wysyłałam Ci kiedyś na priva namiar na swojego mechanika - to porządny
      fachowiec, powinien pomóc. Pzdr
      • elfkabezhaltera Klepacz-prostowacz 12.01.10, 09:18
        Mi na innym forum wskazano:
        trotek.prv.pl/
        Nic o nich sam nie mogę powiedzieć, bo nie podjęli się tego, czego od nich chciałem.
        • robert888 dobrzy są ale kosztowni 12.01.10, 09:33
        • hazzard Re: Klepacz-prostowacz 12.01.10, 10:55
          tak, ale gość, którego namiar podałam lunie, to człowiek, którego znam - od lat
          teściowie do niego jeżdżą (zresztą mieszka po sąsiedzku), a ja od pół roku i jak
          zarysowałam gacka, to policzył mi 40 zł za dorobienie lakieru, a za robociznę
          grosza nie wziął, zaś opony zimowe czy wycieraczki załatwił po cenie hurtowej i
          tak też rozliczył się ze mną. A przy tym nie jest nadętym "super-hiper
          ekspertem", co to wszystkie rozumy pozjadał i patrzy na baby z wyższością ;))
    • brms Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 12:24
      Zapytaj swojego agenta którego blacharza poleca i z którym mają
      bezgotówkowe. Wtedy co trzeba dostaniesz nowe (nie wyklepywane) i
      nie będziesz musiała szukać zakładu, który naprawi za tyle ile udało
      ci się wycisnąć od PTU.
      Po swoich naprawach (podobnego typu dwie szkody z AC w PTU) wiem, że
      byli bardzo hojni (albo to zasługa blacharza, który umie bić się o
      swój zysk) i "na wszelki wypadek" wymienili mi kilka innych rzeczy.
      I wszystko pięknie gra.
      • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 15:23
        dostałam namiar na blacharza od kumpeli z pracy, która też ma Yarisa.
        Póki co, czekam na tego gościa z PTU, żeby szkody ocenił. Ni i
        czeeekam i czeeekam, w PTU mi powiedzieli, że jest tyle stłucek, że
        mogę nawet do piątku poczeeekać :( Mam wrażenie, że czekam na
        kontakt od pozaziemskiej cywilizacji i pręczej z UFO nawiążę kontakt
        (nie mylić z "dragami"), niż z tym gościem :(
        Dziś zwolniłam się z pracy i pojechałam w dzień zobaczyć jak to
        wygląda, no i fatalnie :( Tzn. pal licho szybę, dach jest
        zmasakrowany, od wewnątrz widać załamania. Nie wiem jak to ten
        blacharz naprawi :(
        W ostatniej chwili porobiłam zdjęcia budynku i tych zwałów śniegu
        wystających poza dach budynku, gdy skończyłam cykać, to wszystko (co
        się jeszcze od wczoraj utrzymało) zaczęło się zwalać na dół.
        Podszedł do mnie "delegowany" przez zarządcę budynku i wręczył nazwę
        ubezpieczyciela owego budynku. Hestia. Tak więc niech się PTU pobuja
        z Hestią. Jak tylko pojawi się człowiek z PTU do oględzin, to wręczę
        mu fotki tego dachu. To naprawdę fart, że nikogo nie zabiło!!!
        Gdybym w tym momencie stała przy samochodzie i pakowała doń
        dzieciaka... Albo gdyby inny rodzic... Już mi się o tym myśleć nie
        chce :(

        A odnośnie bezgotówkowego, to z tego co się zorientowałam, chyba PTU
        określa szkodę i jej "przypuszczalną" kwotę naprawy, przelewa mi na
        konto kasę. Ja robię w zakładzie, który wybrałam. Ale jeśli naprawa
        będzie droższa, to mogę uderzyć z fakturami "nadwyżki", do PTU i
        powinni mi zwrócić tą nadwyżkę wtedy??

        jak będę miała chwilkę wieczorem, to wrzucę kilka fotek i dachu
        budynku i dachu mojego samochodu od wewnątrz, bo z zewnątrz nadal
        śniegiem przysypany. Bałam się go ruszyć, bo śnieg i lód, nie będę
        się w tym dłubać, wystarczy że się pokaleczyłam o szkło, którym
        usiany jest od wewnątrz.
        Biedny mój dzieciak nie pojmuje pojęcia czasu. Dziś ryczał strasznie
        gdy go o 6 rano zrywałam :(
        Ok to się wyżaliłam.
        Dziękuję serdecznie za wszystkie wskazówki i rady. Jeśli ktoś miał
        doświadczenia z AC i PTU to z chęcią poczytam.
        • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 15:24
          ps. przepraszam za literówki, brak składu i ładu itd
        • brms Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 20:07
          > to mogę uderzyć z fakturami "nadwyżki", do PTU i
          > powinni mi zwrócić tą nadwyżkę wtedy??
          >
          Ja bym nie ryzykowała, w końcu oni ustalają kwotę a ty ją
          akceptujesz. Wiem, że niektórzy na tym zarabiają, ale dla mnie gra
          nie warta świeczki.
          Oddałam samochód do blacharza bezpośrednio po stwierdzeniu
          uszkodzeń, blacharz dał mi samochód zastępczy (bezpłatnie), więc
          odpadł problem dojazdów. Nie interesowało mnie, czy rzeczoznawca z
          PTU przyjdzie za dwa czy osiem dni. Blacharz był zainteresowany,
          żeby to było jak najszybciej, żeby samochód nie zastawiał mu
          warsztatu zbyt długo. Na suszeniu lakieru już czasu nie oszczędzał.
          Więc w skrócie, moje nerwy ograniczyły się do: zauważenia
          uszkodzenia, kontaktu z agentem i zamianą na samochód zastępczy
          (nota bene, lepszy od mojego ;)
    • marcinblonie Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 15:30
      Nie martw się...Będzie dobrze. PTU za gradobicie w Czechach i cały samochód w
      dziobach chciał mi wypłacić 900 zł z AC i jeszcze chciał gazetę z Czech że w
      notce meteo było o gradobiciu... Powiedziałem, żeby się cmoknęli.
      • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 15:35
        no to mnie pocieszyłeś :(
        A możesz rozwinąć " żeby się cmoknęli"???
        • approved Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 16:18
          Przeczytaj szybko najnowszy wątek bo szykuje Ci się nowa Yariska:)
          • approved Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 16:19
            Grosik 69 proszący o radę:)
            • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 18:22
              chwilowo mi nie do śmiechu :( Dzieciak właśnie 40st gorączki ma,
              dobrze, że mnie jakiś facet podwiózł z przedszkola do domu
              samochodem, bo bym małego 1,5 km miała targać z gorączką do
              autobusu. Haha, niech mnie teraz piorun strzeli, a co, mam takie
              szczęście, to i w zimie się zbłąkany znajdzie :(
        • marcinblonie Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 21:24
          Rozwijając cmoknięcie to było tak. Po powrocie z wakacji, gdzie po drodze
          spotkało nas to cholerne gradobicie, udałem się do PTU i zgłosiłem że to się
          stało. Wyszedł bardzo impertynencki Pan obejrzał samochód i powiedział, że
          prawie nic nie widać, no może trochę pod światło. Zapewniam Cię, że było widać i
          widać do dzisiaj bo tak jeżdżę, a tak a propos jest to Yarisek 2002. Potem Pan
          dał się przekonać, że widać bardziej od strony kierowcy, w miarę jak "żebrałem"
          żeby jednak dojrzał wszystko, Pan z miną Boga powiedział, że no faktycznie są
          "dzioby". W między czasie zapytał jaki mam dowód na to, że to gradobicie (!) w
          ogóle było i gdzie? Powiedziałem że na terenie Czech, a Pan na to czy mam gazetę
          z Czech, gdzie jest notatka w dziale" pogoda",że było gradobicie... Niestety to
          przelało czarę goryczy i gdyby nie moja żona, która prawie trzymała mnie w pół,
          to bym faceta zmiażdżył... No ale Pan troszkę się zreflektował, że przesadził i
          powiedział żeby czekać na decyzję. Oczywiście wcześniej w biurze wypełniliśmy
          stos papierów i dostarczyliśmy wszystkie kopie umów i tak dalej. To już było
          dziwne z tymi kopiami, bo zdaje się że mieli wszystkie oryginały, więc sobie
          mogli sprawdzić, ale widać burdel mają w dokumentach, albo leniwych pracowników
          co im się nie chce chodzić do archiwum. Ale powracając do Pana to kazał podpisać
          protokół oględzin i czekać na decyzję. Oczywiście stwierdził, że zdjęć nie robi
          bo i tak nie będzie nic widać! Po dwóch tygodniach przyszła odpowiedź, że owszem
          można zgłosić się do nich po pieniądze... w dobie przelewów to już było
          dziwne-udaliśmy się więc do kasy i tam po wypełnieniu kolejnych kwitków Pani
          zaproponowała nam prawie 900 zł. Wiem, mogłem robić to z rozliczeniem
          bezgotówkowym między PTU a serwisem, ale to oni wskazywali serwis któremu
          zapłacą. Ponieważ samochód był "młody" bałem się, że "ich" zakład odwali chałę i
          wolałem oddać samochód do znajomego rodziców. Więc zaproponowanych pieniędzy nie
          odebrałem, bo to wystarczyłoby na 3 element, a do robienia był praktycznie cały
          samochód-dwie klapy, dach, błotniki, 4 drzwi... Reasumując powiedziałem dosadnie
          gdzie mam tę jałmużnę, posłałem wiąchę /czego nie mam w zwyczaju/ i wyszedłem.
          Wiem, że mogłem się odwoływać, procesować i tak dalej, ale "proobywatelski"
          model traktowania obywateli RP w starciu z instytucjami jest mi doskonale
          znany... Także PTU pożegnałem jak najszybciej i tyle.
          • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 13.01.10, 17:36
            właśnie dlatego doradzono mi odstawić najpierw do blacharza, a
            rzeczoznawca będzie przy owym blacharzu opisywał szkody, pod czujnym
            okiem owego blacharza. Też bym się nacięła na "rzeczoznawcę", który
            przyjeżdżą i robi względne oględziny. Na szczęście zadzwonił do mnie
            telefon z dobrą radą.
    • bimota Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 12.01.10, 22:38
      Ja nie rozumiem dlaczego nie pozbierasz tego szkla i odjedziesz...
    • ano.nim Mogło się i tak zdarzyć 13.01.10, 14:34
      Bryły lodu spadają i na ludzi.
      • luna333 Re: Mogło się i tak zdarzyć 13.01.10, 14:42
        Właśnie takie coś spadło na moją Yarisę i auto faceta obok.
        Tam jest przedszkole, doprawdy gdyby tam szły małe dzieci to by była
        rzeź niewiniątek.
        Póki co, zdobyłam oświadczenie właściciela budynku, że doszło do
        takiego zdarzenia. Podał numer polisy itd.
        Ja zabrałam auto, tzn. przyjechała laweta, autka pojechała
        do "znajomego" tzn. poleconego przez koleżankę blacharza. Tam będzie
        oczekiwać na przyjazd "rzeczoznawcy". Tak więc teraz czekam na
        kontakt z owym specem, no i czekam.
        Ufff, tylko urlop musiałam wziąć na załatwianie tych bzdetów :(
        • misiaczek1281 Naiwna kobieto !!! 13.01.10, 15:48
          Ale ty naiwna jesteś...żale wylewasz na forum...jak ię parkuje to się
          patrzy czy z dachu nie zwisa czapa śniegu która może spaść na twoje
          autko...naucz się parkować:) !!!
          • luna333 Re: Naiwna kobieto !!! 13.01.10, 17:23
            a jak idziesz chodnikiem, to cały czas patrzysz w niebo, bo może Ci
            też spaść na głowę, o czym tu ktoś wspomniał.
            Gdyby to było widać od tej strony, od której zaparkowałam, to z całą
            pewnością bym tam stanęła?
            Obowiązkiem właściciela, (administratora, zarządcy) budynku jest
            utrzymanie dachu w sposób nie zagrażający niczyjemu życiu. Ten dach
            nie był odgarnięty, czego nie było widać, bo w takim razie czemu
            gościowi koło mnie też skasowało samochód. Facet też nie umiał
            parkować zapewne. Gdyby tamtędy ktoś szedł, a jest tam sklep
            spożywczy toby go zabiło, no zabawne bo nie patrzył w niebo. Gdyby
            przedszkolanki wyszły z dziećmi na spacer i nie patrzyły w niebo
            tylko na dzieci, toby zabiło conajmniej 10cioro maluchów.
            Teren nie był zabezpieczony ani odgrodzony foliami, zatem nawet
            zarządca terenu nie zdawał sobie sprawy z niebezpieczeństwa, na
            jakie naraził ludzi i ich mienie.
            Tak więc jak za kilka miesięcy napiszesz, że była wichura i konar
            drzewa spadł Ci na auto i je skasował, to ja Ci odpiszę w tym samym
            tonie co Ty mi teraz.

            ... prosiłam o radę jak naprawić szkodę, a nie o wypociny " co by
            było, gdyby", gdyby człowiek wiedział że się przewróci, toby się
            położył.
            • luna333 Re: dach budynku - tamtędy chodzą ludzie! 13.01.10, 17:42
              tak wyglądał dach następnego dnia, tam nie tylko śnieg ale i lód był
              fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2119364,2,2,dach-domu2.html
              fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2119363,2,1,dach-domu.html
              • qqbek Re: dach budynku - tamtędy chodzą ludzie! 13.01.10, 18:00
                luna333 napisała:

                > tak wyglądał dach następnego dnia, tam nie tylko śnieg ale i lód był
                > fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2119364,2,2,dach-domu2.html
                > fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2119363,2,1,dach-domu.html

                Jak masz jakiegoś znajomego radcę prawnego, to poszalej, jeśli nie dostaniesz
                sowitego odszkodowania z OC zarządcy budynku.
                Bo skoro po zdemolowaniu dwóch samochodów dziś dach nadal wygląda tak... to
                zarządca ma wszystko w d. i trzeba mu to szybko wyciągnąć i wepchać w gardło;)
                • luna333 Re: dach budynku - tamtędy chodzą ludzie! 13.01.10, 18:17
                  miejsce zostało albo wczoraj wieczorem, albo dziś rano zabezpieczone
                  folią - białą w czerwone paski. Teraz owszem wszyscy patrzą w niebo.
                  Po rozmowie z synem administratora- właściciela budynku, wiem że na
                  wiosnę dach zostanie przebudowany, żeby takie zwały śniegu nie
                  powstawały. Póki co, zabezpieczyli teren i na bierząco monitorują,
                  tzn. żeby nie zwisały sople itp, tam powstała jeszcze większa czapa
                  śniegu wczoraj po opadach śniegu, ale jak pisałam, po wypadku z
                  samochodami teren został już zabezpieczony tak, że nokt tam nie
                  wjeżdża i raczej nie chodzi. Szkoda tylko, że niezrobili tego
                  wcześniej.
                  Jak pisałam, bez problemu dostałam oświadczenie właściciela budynku,
                  że to z jego dachu się zrypało. Jak widać udało mi się porobić
                  zdjęcia, czyli i tak nie mogli by się niczego wypierać, bo mam też
                  masę świadków.
                  No cóż, ważne że nikogo nie zabiło. Gdyby robili problemy to
                  faktycznie niebo i ziemię bym poruszyła, ale zachowali się nader
                  uczciwie. Bez problemu dali oświadczenie, przeprosili itd.
                  Najważniejsze, że to pogrodzili.
                  Myślę, że nie będzie problemu z OC zarządcy, myślę że on sam jest w
                  szoku i dziękuje opatrzności, że nikogo nie zabiło.
                  • luna333 Re: Równo tydzień 15.01.10, 17:39
                    Równo tydzień minie w poniedziałek, czyli oczekiwanie na
                    rzeczoznawcę z PTU. Właśnie w poniedziałek ma pojechać do blacharza.
                    Ze wstępnych ustaleń, dach do wymiany wraz z podsufitką i oczywiście
                    szyba.
                    Jest na sali blacharz? bo mam pytanie
                    • ulubiony19 Re: Równo tydzień 15.01.10, 19:26
                      > Jest na sali blacharz? bo mam pytanie

                      Nie ma.Ale za to mnie ciekawość zżera:)
                      • luna333 Re: Równo tydzień 15.01.10, 20:37
                        moja podsufitka czyli dach od wewnątrz
                        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2122482,2,2,podsufitka2.html
                        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2122481,2,1,podsufitka1.html
                        Zdjęcia zewnętrzne to kupa śniegu, no ale od wewnątrz widać, że to
                        nie marzenie ;)
                        Słupki nie tknięte oprócz tego, że wypadły z nich plastiki,
                        ale sama konstrukcja nie budzi zastrzeżeń.
                        Blacharz twierdzi że dach do wymiany (oprócz szyby co oczywiste), i
                        że będzie zrobione by było bezpiecznie. Co to znaczy dach do wymiany?
                        Da się górę jakoś wymienić? Wytną wsadzą nowe i co, przyspawają?
                        Będzie bezpiecznie?
                        Śnieg i lud spadły centralnie na łączenie dachu z szybą przednią.
                        Dwóch blacharzy mi orzekło, że takie rzeczy się robi i się zrobi
                        dobrze.
                        • luna333 Re: Równo tydzień 15.01.10, 20:39
                          matko errata - śnieg i lód :) brakuje by i lud padł ;)
                          • luna333 Re: a co z naklejką z przedniej szyby? 15.01.10, 20:44
                            Na szybie przedniej widomo naklejka z nr rej. samochodu, szyba do
                            wymiany, muszę iść do urzędu po nową naklejkę?
                            • wojtek33 Re: a co z naklejką z przedniej szyby? 16.01.10, 09:41
                              Ci od szyb już mają swoje sposoby żeby przenieść tę naklejkę, zostaw to im. Dach
                              odetną i wspawają, gorzej z podsufitką, to chyba za drogi interes by wymieniać,
                              nie wiem.
                              • robert888 dach z podsufitką kupuje się za 300-400 zyla 16.01.10, 19:47
                                a poza tym chyba już najwyższy czas aby powstał blog autorski nt. tego dachu.
                                Może jacyś reklamodawcy się znajdą bo od klikania aż gęsto he he:)
                                Za rok, kto wie, może wystąpisz w YCRR
                                • luna333 Re: dach z podsufitką kupuje się za 300-400 zyla 16.01.10, 20:08
                                  dzięki za info, mam już względne rozeznanie :)
                                  za ironię również, doceniam wysiłki ;)
            • misiaczek1281 Naucz się przewidywać !!! 16.01.10, 12:02
              "gdyby człowiek wiedział że się przewróci, toby się
              położył."

              Zacytowałem twoje zdanie bo jest śmieszne...idiota by się położył a
              inteligentny człowiek by założył zimowe buty i szedł
              ostrożnie...Podobnie inteligentny kierowca nie zaparkował by swojego
              auta pod zwisającą czapą śniegu i lodu !!! Tylko bezmózgi tak
              parkują...!!! i jeszcze się ośmieszasz na forum że parkujesz jak
              idiotka...nie potrafisz przewidywać że zwisająca czapa śniegu nad
              twoim autem może za chwilę na nie spaść??? Blondynka jesteś czy jak ?
              Hahahaha

              • misiaczek1281 Sprzedam bezwypadkowa Toyote ze spawanym dachem:) 16.01.10, 12:08
                a później napisze taka ogłoszenie w internecie :
                "Sprzedam Toyote Yaris - bezwypadkowa w idealnym stanie , użytkowana
                przez kobietę" :) Przez kobietę to raczej wada a nie zaleta :)
                Buhhahahahahaha:) znajdzie się naiwny to kupi :)
                • luna333 Re: Sprzedam bezwypadkowa Toyote ze spawanym dac 16.01.10, 12:32
                  Ty głupia pindo tak byś zrobiła. Ja stawiam na uczciwość i wyobraź
                  sobie, że oprócz takich wrednych istot jak Ty, są jeszcze ludzie
                  normalni. Całe szczęście, że te samochody tam stały, bo mogło dojść
                  do tragedii z udziałem ludzi i malutkich dzieci.
                  Kup sobie tytanowy parasol, bo nie znasz dnia i godziny kiedy Tobie
                  na głowę spadnie lód. Nie? Nie! Nie spadnie, bo chodzisz z głową
                  zadartą wysoko, napawając się własną nieomylnością, ale nie ma tego
                  złego, potkniesz się przez to o krawężnik i sobie ząbki wybijesz.
                  • misiaczek1281 pusta lala jesteś 16.01.10, 18:31
                    nie potykam się o krawężnik bo potrafię przewidywać prostaczko...nie
                    było widać czapy śniegu? nie musiało...jest prosta zasada że nie
                    staje się pod dachem ani pod latarnią bo to logiczne że coś może
                    spaść...naucz się myśleć ... a wylewanie swoich żalów że mi się autko
                    rozbiło to dopiero trolowanie trolu :) Zamiast puścić jakiś ciekawy
                    temat o motoryzacji np. o to ty przyszłaś się wyżalić że ci się
                    autko potłukło...innym też się tak stało i nikt nie zaśmieca forum
                    takimi rzeczami !!!...idź się wyżal do męża...pewnie nie masz męża bo
                    kto by chciał taką bezmyślną blondynkę która sobie sama auto
                    rozwaliła i jeszcze się chwali hahaha
                    • qqbek Catfight! 16.01.10, 20:58
                      Do dzieła panie, panowie popatrzą ;)
                      Poza tym co, nie będzie "bezwypadkowa" ta Yariska? Przecież u nas wypadek to
                      zdarzenie w którym mamy rannych lub zabitych. A ta czapa śniegu to nawet nie
                      kolizja ;)
                      A że sztywność składanego z 2ch nadwozia nie ta sama... ech... wielu w tym kraju
                      takimi autami jeździ a nic o tym nie wie;)
              • luna333 Re: Naucz się przewidywać !!! 16.01.10, 12:13
                Pomijając fakt, że masz ze sobą jakiś problem, naucz się czytać.
                Napisałam, że tej śnieżnej czapy od strony parkującego nie było
                widać, w przeciwnym razie facet koło mnie, też by tam nie
                zaparkował, i kolejny też nie, gdy spychałam samochód.
                No sami idioci na tym świecie, tylko ty inteligentna.
                Cmoknij się w zadek, a jak nie potrafisz, to kup sobie młoteczek i
                się w łepek palnij trolu.
                koniec - bez odbioru.
    • lew_ Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 16.01.10, 08:41
      Dach jest do wyrzucenia,wymienic mozna bez proeblemu,jesli firma
      ma zgrzewarke punktowa to sie zrobi jak w fabryce,tylko na
      tylnych slupach trzeba spawac spawarka,bedzie jak z
      fabryki.Oczywiscie wiem ze w polsce i klepia takie rzeczy,10 kg
      szpachli na to i tez bedzie ( na oko ) ok. W sumie zadna
      tragedia gdybys nie miala malego dziecka (czytalem caly post)

      No i na koniec ;Tego wszystkiego moglabys uniknac gdybys przyjela
      moja propozycje:)
      • luna333 Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 16.01.10, 09:27
        nie no - nie będzie klepania, blacharz mówił właśnie o dachu do
        wymiany. To solidny gość, z polecenia
    • lew_ Re: i po samochodzie :( nie będę kląć choć mam za 16.01.10, 16:01
      Wogole to pomyslals o tym zeby wziac kase za naprawe a auto
      sprzedac i kupic inne??Moze to by ci sie lepiej oplacalo ??

      Dlaczego mnie nie chcesz:)?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka