iza9919
12.08.10, 21:59
Poradźcie mi proszę bo już mnie trafia najjaśniejszy szlag a wiedzy na ten
temat zero.
We wtorek jechała sobie moim autkiem(Seat Cordoba) i nagle zaczęło nim
szarpać(tak jak np. ktoś chciałby ruszyć z 3 biegu), zjechałam na pobocze,
zgasiłam silnik i odpaliłam znowu, ale sam za chwilkę zgasł i tak kilka razy.
Centralny zamek zaczął zamykać drzwi, alarm zaczął się włączać. Po xn-tej
próbie włączenia silnika coś zaczęło dymić i pod maską i w aucie było niezłe
zadymienie. Dałam sobie spokój, zadzwoniłam po znajomego. On tez zgłupiał
autko odpalił ale tylko dlatego że podczas uruchamiania dodawał gazu. Jak było
silnik włączony i gaz dodawany to silnik normalnie pracował, a jak noga z gazu
została zdjęta to gasł. Siadły światła i nie świeciły żadne kontrolki.
Niedaleko był warsztat i tam zepchnęliśmy auto. Wymieniono w nim świece,
korpus( mogę mylić nazwy) z kablami, ale auta nadal nie da się zapalć.
Próbowali wymienić jakąś uszczelkę ale to nic nie pomogło. Powiedzieli że
elektryk do auta zajrzy bo prawdopodobnie padł immobilaizer(ale elektryk nie
ma komputera!), mieli zadzwonić najpóźniej w środę i powiedzie co i jak. Ale
do dzisiaj nie dzwonili.
I tak się zastanawiam czy nie powinnam zabrać auta na lawetę i
przetransportować do elektromechanika? Nie znam tego mechanika i obawiam się,
że mi wszystkie bebechy wymieni a auto i tak nie ruszy.
Poradźcie co mogło siąść i co powinnam zrobić.
Z góry bardzo dziękuje