Gość: g@mdan
IP: *.tvsat364.lodz.pl
12.05.04, 19:52
Opowiem historyjkę, jaka mi się przydarzyła ostatnio.
Jechałem ulicami mojego miasta, a przede mną stare szare Volvo na zgierskich
numerach bez świateł stopu. Zdarza się. Jechałem za nim przez kilka
skrzyżowań. U innych stopy się świeciły, a u niego - nie.
No to robię to co każdy kulturalny kierowca zrobić powinien. Na następnym
skrzyżowaniu ze światłami zjechałem na sąsiedni pas, zrównałem się z nim,
opuściłem prawą szybę i mówię: stopu pan nie ma!
A co on na to?
Każdy normalny kierowca wie, że brak stopu jest niebezpieczny, że bogu-ducha
winny kierowca może zareagować za późno, może walnąć w tył. I to bez własnej
winy. Każdy normalny podziękuje, przeprosi, uśmiech za uśmiech.
A ten smutas mówi: TO CO?
Rozumiecie: TO CO?
Biedny, sfrustrowany smutas. Żal mi go.