Dodaj do ulubionych

Ile może trwać spór z Benefią???

03.04.12, 13:10
Miesiąc temu mój samochód dostał nie groźnie w lewy tył jako jeden z czterech biorących udział w wypadku. Na szczęście było to najechanie na stojące samochody przed rondem.

Na miejscu była policja, ale dla pewności zrobiłem parę zdjęć. Po wszystkim policjant kazał mi jechać i powiedział, że ubezpieczyciel dostanie od nich notatkę o całym zdarzeniu bo facet , który wjechał we mnie jest w szpitalu i raczej na miejscu nie napisze mi oświadczenia.

Zgłosiłem szkodę podając namiary na tę konkretną komendępolicji, zrobili wycenę , naprawiłem samochód i czekałem na pieniądze.

Tydzień po 30 dniowym terminie od zgłoszenia szkody zadzwoniłem do ubezpieczyciela sprawcy, a tam mi mówią, że jest odmowa wypłaty bo nie ma potwierdzenia winy ich klienta i nie dostali żadnej notatki z policji!!!!!!

Co można zrobić w tej sytuacji? Czy ja mam teraz biegać po sądach i udowadniać, że to mnie rozbito samochód? Czy zgłosić się do policji i grzecznie poprosić o kontakt z ubezpieczycielem?

Co można z tym zrobić?
Obserwuj wątek
    • misiaczek1281 Re: Ile może trwać spór z Benefią??? 03.04.12, 17:04
      to proste...notatkę policyjną wyślij do ubezpieczyciela listem poleconym...a ksero zachowaj dla siebie...
    • qqbek Po kolei: 03.04.12, 18:10
      1. masz kopię notatki policyjnej, czy nie, odjechałeś bez kwitu? Jeżeli odjechałeś bez kwitu, to koniecznie na komendę biegiem marsz... po kopię poświadczoną.
      2. kto dokonywał wyceny? "Twój" rzeczoznawca, czy rzeczoznawca Benefii? Jeżeli Twój, to lepiej, żeby był licencjonowanym rzeczoznawcą PZM. Samochód naprawiamy dopiero po oględzinach przez rzeczoznawcę TU sprawcy kolizji/wypadku.
      3. jeżeli jednak rzeczoznawca z TU sprawcy, to zamiast się z nimi gryźć napisz do Rzecznika Praw Ubezpieczonych (można mailem) kopię listu załączając Benefii. Może to śmieszne, ale (z doświadczenia) powoduje przyśpieszenie działań TU.
      4. na wypłatę kwoty bezspornej mają 30 dni od daty zgłoszenia szkody, jeżeli rzeczoznawca był ich, to mogą Tobie skoczyć - dolicz sobie odsetki ustawowe za każdy dzień zwłoki i wezwij do zapłaty w terminie natychmiastowym.
      • approved Re: Po kolei: 03.04.12, 18:42
        Odjechałem bez kwitu bo to był spory wypadek 4 rozbite samochody i dwoje ludzi w szpitalu.

        To trwało parę godzin zanim wreszcie policjanci pozwolili mi jechać. Nie dali mi żadnej notatki bo powiedzieli, że tę sporządzą dopiero w komendzie i mam podać ubezpieczycielowi namiary na tę ich koMENDĘ .

        Czyżbym teraz miał jeździć po wsiowych komendach żeby udowadniać, że nie jestem wielbłądem, prosić i szukać jakiś notatek. Za co ja płacę podatki żeby za policjantów odrabiać lekcje??? To jakieś chore!!! Mam zdjęcia samochodu faceta w moim bagażniku i wokół pełno latających policjantów.

        Wycenę robiłem w towarzystwie Benefia gdzie ubezpieczony jest samochód, który wylądował w moim bagażniku, ale to bardziej złożone bo ten facet dostał z tyłu od jeszcze dwóch innych gości z których jeden prosto z rowu pojechał do szpitala.

        W sumie dla mnie winny całości jest ten przyjemniaczek , który na pełnym gazie wjechał stojące przed rondem trzy samochody, ale od rozstrzygania o winie to są policjanci.

        Ja mam pretensje do ubezpieczyciela tego , który walnął we mnie.

        Z przyjemnością napiszę do rzecznika praw ubezpieczonych tylko , że nie mam niczego z Benefii. poza wyceną. Zrobili tę wycenę następnego dnia, oddałem samochód do warsztatu, a 28 marca minął miesiąc od zgłoszenia i nie ma pieniędzy.

        Zadzwoniłem do jaśniepaństwa bo na maile nie raczą odpowiedzieć i usłyszałem, że jest dla mnie decyzja odmowna bo nie ma winnego i notatki z policji. Nie mam tego na piśmie.

        Ręce opadają, wysłałem im komplet zdjęć ich klienta w moim bagażniku i powiedziałem , że dwa tygodnie czekam na pieniądze, a potem spotkamy się w sądzie.

        Co za kraj!!!!! Przecież ja nie będę im szukał winnych to jakieś chore.

        W sumie nie ma żadnej kwoty bezspornej bo zaakceptowałem ich wycenę i nawet zmieściłem się w tej kwocie z naprawa także czekam tylko na tę konkretną sumę.

        Co robić?
        • qqbek ROTFL... 03.04.12, 19:50
          ...to chcesz wypłaty ubezpieczenia od towarzystwa ubezpieczeniowego współposzkodowanego a nie od TU sprawcy?
          Powodzenia :)
          Muszą mieć w Benefii niezłą polewkę :)
          Powodzenia w sądzie... tylko uważaj, żeby się ławnicy ze śmiechu nie poszczali :)
          • approved Re: ROTFL... 03.04.12, 20:35
            Łatwo Ci się śmiać. Czyli co mam na własną rękę ustalać sprawcę i grzecznie go poprosić o zwrot kosztów naprawy? Pytam się do kogo mam się zgłosić jak nie do ubezpieczalni tego , który we mnie wjechał? Już naprawdę jestem bezsilny. Jeżeli ktoś wie jak się z tym uporać będę wdzięczny za cenne rady.
            • qqbek Re: ROTFL... 03.04.12, 20:45
              approved napisał:

              > Łatwo Ci się śmiać. Czyli co mam na własną rękę ustalać sprawcę i grzecznie go
              > poprosić o zwrot kosztów naprawy?

              Nie - masz udać się po notatkę z miejsca wypadku.
              W notatce będzie imię i nazwisko, numer prawa jazdy oraz numer i wystawca polisy sprawcy.
              Gdyby naprawdę nie dało się inaczej przekonać do tego- mogę pokazać jak wygląda taka notatka (tylko musiałbym zeskanować i wymazać dane) z kolizji której uczestnikiem byłem dwa lata temu. Sytuacja identyczna, skrzyżowanie i ktoś nie zauważył stojących samochodów... tylko ja byłem ostatni do bicia i najostrzej oberwałem. Odszkodowania wszyscy braliśmy nie z mojej polisy, lecz z polisy sprawczyni, nikt nie wpadł nawet na pomysł żeby do mojego ubezpieczyciela pisać (choć po "strzale") walnąłem jeszcze w dwa kolejne auta.
              Gdyby sprawca (i ostatni z poszkodowanych) wyszedł ze szpitala przed tygodniem od daty wypadku, to była to kolizja a nie wypadek. Sprawa byłaby już zakończona w postępowaniu mandatowym. Po miesiącu jest nawet szansa, że nawet jeśli to był wypadek, to winny już dostał wyrok, albo przyznał się do winy i poddał karze.

              > Pytam się do kogo mam się zgłosić jak nie do
              > ubezpieczalni tego , który we mnie wjechał?

              Do ubezpieczyciela sprawcy kolizji (trzeci raz to piszę, pisałem już w pierwszej odpowiedzi)

              > Już naprawdę jestem bezsilny. Jeżel
              > i ktoś wie jak się z tym uporać będę wdzięczny za cenne rady.

              Od początku piszę, jak powinno to wyglądać... tylko przeczytać wypada.
            • qqbek Jeszcze prościej... 03.04.12, 20:57
              ...wpisz numer rejestracyjny pojazdu sprawcy (a nie pojazdu, który w Ciebie uderzył) na tej stronie to będziesz wiedzieć, gdzie pisać, żeby nie pisać na Berdyczów.
              Jeżeli sprawca nie miał ważnej polisy, likwidacją zajmie się sam Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Dane adresowe masz na jednej z podstron.
              • approved Re: Jeszcze prościej... 03.04.12, 21:13
                Dzięki powalczę, ale skoro teraz poszkodowani mają sami szukać winnych to policja faktycznie nadaje się tylko do wlepiania mandatów za "nie manie"
                • galtomone To na serio tak z tym sprawca... 03.04.12, 21:33
                  ...czy tylko zamet siejesz?

                  approved napisał:

                  > Dzięki powalczę, ale skoro teraz poszkodowani mają sami szukać winnych to polic
                  > ja faktycznie nadaje się tylko do wlepiania mandatów za "nie manie"

                  Ale co Ty kolego pitolisz???? Czytam i nie wiem czy sie smiac czy plakac.
                  Ten "gosc" co uderzyl w stojace auta uciekl z miejsca zdarzenia????????

                  Jesli nie to kto Ci go karze szukac???

                  Skoro byles na tyle przytomny, zeby sprawdzic jakie auto wjechalo Ci w tyl, to trzeba bylo isc na koniec (czy raczej poczatek) tego sznurka wrakow i zobaczyc jakie auto ma nie uszkodzony tyl - to chyba nawet dla nie posiadajacych prawa jazdy oczywiste, ze to sprawca.

                  A jesli byles w szoku i na te oczywista prawde nie wpadles to po prostu zadzwon najepier do tej komendy (tlumaczyc Ci jak znalezc numer telefonu) i popros o przeslanie kopii notatki.

                  Jak bedziesz to wysylac do TU sprawcy (nie tego nieszczesnika, ktory wjechal w Ciebie!) to wyslij poleconym, ale za potwierdzeniem obioru!!!
                  • approved Re: To na serio tak z tym sprawca... 03.04.12, 22:34
                    Spokojnie. Nie zdarza mi się to codziennie dlatego nie wiem co robić, ale dzięki za wskazówki o to właśnie chodziło.

                    Jutro zacznę od telefonu do koMENDY i zobaczę co ustalili, ale szlag mnie trafia, ze to ja jako poszkodowany mam robić to całe śledztwo w stylu Detektyw Inwektywa kto w kogo. Od tego powinna być policja w porozumieniu z ubezpieczycielami, ale skoro można jak zwykle liczyć tylko na siebie to w sumie nic dziwnego.
                    • qqbek Umiesz liczyć... 03.04.12, 22:51
                      ...licz na siebie.
                      Gdybyś nie pokpił sprawy na początku, to byś już pieniądze miał.
                      Pretensje możesz mieć tylko i wyłącznie do siebie.
                      A zawracanie przez ponad miesiąc d. ubezpieczycielowi innego z poszkodowanych jest po prostu śmieszne.
                      Inna sprawa, że mnie Policja na miejscu poinstruowała co i jak.
                      Dostałem też kopię opisu zdarzenia, nawet z opisem uszkodzeń wszystkich samochodów i wykazem wyników testu na obecność alkoholu u kierujących wszystkimi pojazdami (najciekawsze jest, że jedyną osobą z miernym, ale jednak pozytywnym wynikiem [0,07mg/l] była sprawczyni... tyle tylko, że na Policję czekaliśmy raptem 1,5 godziny i gdyby przyjechali od razu, mogłoby jej wyjść sporo ponad "magiczne 0,10")
                      • approved Re: Umiesz liczyć... 03.04.12, 23:03
                        Nie ma lekko w .....ciężkich czołgach. Jakoś dam sobie radę. Po prostu myślałem, że ubezpieczyciele współpracują, ale wyszło, że jak zwykle.

                        Dzięki za wskazówki.
                      • approved Re: Umiesz liczyć... 04.04.12, 13:24
                        Zadzwoniłem na policję winnym faktycznie jest facet z końca kolejki ubezpieczony z PZU.

                        Czy teraz mam zgłaszać od nowa szkodę do PZU czy ubezpieczyciele załatwią to miedzy sobą?
                        • qqbek Re: Umiesz liczyć... 04.04.12, 15:25
                          approved napisał:

                          > Czy teraz mam zgłaszać od nowa szkodę do PZU czy ubezpieczyciele załatwią to mi
                          > edzy sobą?

                          Szczerze mówiąc?
                          Nie wiem.
                          Nakombinowałeś jak koń pod górkę a teraz chcesz mądrych rozwiązań.
                          Zadzwoń najlepiej do Benefii i zapytaj co zrobić.
                          • approved Re: Umiesz liczyć... 04.04.12, 17:18
                            Zadzwoniłem, przeprosiłem i uzyskałem informację o przekazaniu przez nich szkody do PZU i teraz dopiero jest zagwozdka czy zgłaszać się do punktu likwidacji szkód PZU i prosić o odnalezienie tej sprawy czy cierpliwie czekać kolejny miesiąc na kasę licząc na to, że wszystko będzie jasne?
    • legend3.2 Re: Ile może trwać spór z Benefią??? 04.04.12, 08:56
      Musisz iść na podany komisariat, wypełnić taki druczek o wydanie notatki policyjnej ze zdarzenia. Czeka się na to ok. tydzień czasu, oczywiście trzeba dokonać odpowiedniej opłaty chyba 17 zł ale to zależnie od miejsca zamieszkania. Tą opłatę należy dokonać przed złożeniem podanka o wydanie notatki.
    • jeepwdyzlu likwiduj z własnego AC 04.04.12, 09:24
      a Twoje towarzystwo będzie miało regres do sprawcy (i jego ubezpieczyciela)
      w ogóle nie wiem po co sie martwisz
      masz swoje ubezpieczenie właśnie po to - żeby nie jeździć po wsiowych komendach
      ciao
      jeep
      • misiaczek1281 Prima aprilis ;-) 04.04.12, 09:49
        Odebrać notatkę od policjanta i wysłać listem do ubezpieczyciela zgłaszając szkodę potrafi nawet dziecko z podstawówki...
        To był prima aprilisowy żart...daliście się wkręcić jak dzieci ;-)
        • jeepwdyzlu Re: Prima aprilis ;-) 04.04.12, 10:49
          prima aprilis jest pierwszego
          nie trzeciego
          :-)
          j.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka