Dodaj do ulubionych

akcja społeczna - nie dajmy się nabrać

24.09.13, 12:57
Witam, Ogłaszam Akcję Społeczną pod hasłem: „koniec oszustw w handlu używanymi autami”. Niech każdy kupujący dzwoniąc z ogłoszenia pyta, czy przebieg i bezwypadkowość będą wpisane do faktury? Jak handlarz dostanie setny telefon z takim pytaniem, to stwierdzi że cofanie licznika i spawanie ćwiartek już nie ma sensu. Wiadomo, żaden oszust nie wpisze do faktury nieprawdziwych informacji, bo ukręciłby na siebie wyrok. Pierwsze wyroki więzienia już w Polsce zapadły na handlarzy którym się wydawało, że perfekcyjnie sfałszowana książka serwisowa nie zostanie rozpoznana przez biegłego sądowego
Nie wolno nam zapominać o podstawowych zasadach podczas transakcji:
1. Kupując przestrzegamy prawa, bo łamiąc je nie możemy później korzystać z jego walorów – od razu wyjaśniam – jeżeli zgodzimy się na wpisanie do umowy innej kwoty niż ustalona cena, to w wyniku postępowania reklamacyjnego, pod uwagę będzie brana kwota wpisana do umowy.
2. Pamiętajmy, aby wylegitymować sprzedawcę, bo tylko on może dysponować samochodem. Jeżeli pojazd ma dwóch właścicieli, to obaj muszą być obecni. W razie nieobecności jednego z nich, do umowy musi być załączone oryginalne upoważnienie notarialne do tej konkretnej czynności.
3. Kupując od prywatnej osoby mamy zabezpieczenie w postaci instytucji RĘKOJMI (12 miesięcy). W polskim prawie cywilnym rękojmia jest uregulowana w art. 556-576 Kodeksu cywilnego.
4. Kupując od handlarza (od firmy) mamy Ustawę z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej (24 miesiące).
Warto przeczytać te akty prawne i uświadomić sprzedającego nam samochód, że w razie niezgodności podanych przez niego informacji lub wad ukrytych poniesie konsekwencje finansowe oraz prawne. To takie proste zdanie, mówimy do właściciela samochodu, który zamierzamy od niego odkupić i on już wie, że my wiemy jak stosować prawo. A jak? To proste – pytamy go o przebieg, jeżeli on zapewnia o prawdziwości przebiegu, prosimy o wpisanie tej informacji do umowy kupna-sprzedaży, dalej – pytamy czy samochód miał wypadek lub kolizje, jeżeli on zapewnia, że wóz „nietykany” lakier oryginalny, prosimy o wpisanie tej informacji do umowy kupna-sprzedaży, dalej – pytamy o ostatni przegląd, co było wymieniane, jakie części były stosowane (nowe oryginalne, czy zamienniki, a może używane), podaną informacje skrupulatnie wpisujemy do umowy.
Znacie Państwo powiedzenie: „na złodzieju czapka gore”? Nasze pytania oraz żądanie pisemnego potwierdzenia odpowiedzi w umowie lub na fakturze, wyprowadzi każdego oszusta z równowagi. A zatem, czujnie obserwujemy zachowanie sprzedawcy i jego reakcję na żądanie tych zapisów. Nawet najgłupszy oszust wie, że kłamstwo potwierdzone na piśmie jest kręceniem bata na siebie. Nieuczciwi handlarze to cwaniacy, oni o wszystkim Was zapewnią i naobiecują, a przed Sądem się wyprą swoich słów. Żaden oszust niczego Wam do umowy nie wpisze. To chyba logiczne? Teraz wystarczy dzwoniąc z ogłoszenia, zapytać grzecznie, czy informacje które są w ogłoszeniu: przebieg, bezwypadkowość, idealny stan techniczny mogą zostać wpisane do umowy? Większość oszustów rzuci słuchawką. Jeżeli wszyscy zaczniemy żądać od sprzedawców pisemnego potwierdzenia tego co piszą w ogłoszeniach oraz tego co nam mówią o samochodzie, to szybciutko oszuści znikną z rynku. Niestety to teoria, a praktyka jest smutna – ludzie są naiwni i lekkomyślni. Jak widzą piękne, odpicowane auto i miłego sprzedawcę, to tracą zdrowy rozsądek. Jak do tego dojdzie niewiarygodnie okazyjna cena to koniec. Kupił i wtopił, a później płacz i płać… Mam wielu znajomych po serwisach i to co się dzieje z tymi wytyranymi złomami z zachodu, to ludzkie pojęcie przechodzi. Ludzie się napalają nie zdając sobie sprawy co oznacza dla kosztów eksploatacji 500 tys. km przebiegu!!! Przecież większość tych „okazji cenowych” na złomiarskich aukcjach internetowych to właśnie takie „wytyrańce”. Wyglądają pięknie, bo handlarze to specjaliści z kontaktami w branży części i nie tylko. Co robią? Polerowanie lakieru, nowe opony (najtańsza chińszczyzna), wymiana zużytych elementów tapicerki, nawet komplety foteli, reflektory, nawet przednia szyba (można podrobić naklejkę z rokiem prod. szyby). Wymieniają wszystkie elementy po których kupiec mógłby zorientować się, że auto ma więcej przejechane. Jak to możliwe, że potrafią na tym jeszcze zarobić? To proste, takie wytyrane samochody są do kupienia na zachodzie za niewielkie pieniądze. Podobnie jak auta po większych wypadkach. Tam idą na części i na złom, ale są Polacy którzy chcą dać im nowe życie. Do rozbitka wstawią ćwiartkę z innego złoma, a wytyrańca po 500 tys. km, odpicują. Oczywiście obowiązkowy „tuning licznika” na rzeczone 176 tys. km, podrobienie książki serwisowej to nie problem, na złomiarskich aukcjach internetowych można kupić wszystko, nawet książkę serwisową z naszego rocznika. Jaki problem wyrobić pieczątkę niemieckiego serwisu ASO? Wiarygodność? To proste, jak już wszystko sfałszowane, to jedziesz do serwisu ASO w Niemczech i wymieniasz klocki za 150 euro. Kupiec później dzwoni do takiego serwisu i pyta o stan licznika przy ostatniej wizycie i dostaje potwierdzenie. Oszuści zamieszczający ogłoszenia za złomiarskich aukcjach internetowych to już przemysł. Znak rozpoznawczy oszusta - NIC NA PIŚMIE!!! Pora zacząć się bronić. Trzeba im pokazać, że prawo to nie żarty i nauczyć odpowiedzialności za podawanie fałszywych informacji.
Niech każdy kupujący się zastanowi czy warto ryzykować. Ma do wyboru dwie oferty, ten sam model, rocznik, silnik, wyposażenie. Przebieg podobny, ale spora różnica w cenie. Jak zorientować się, czy ta niższa cena nie kryje oszustwa? Proste – zapytać czy sprzedawca zgodzi się na wpisanie kluczowych informacji o których pisałem wcześniej do umowy. Oczywiście najważniejsze pytanie to czy liczba wpisana w ogłoszeniu w polu CENA jest rzeczywiście ceną? Co to znaczy? Kolejny przekręt – oszuści wpisują do pola CENA w ogłoszeniu fałszywą informację, tzn. liczba tam wpisana nie jest wartością po zapłaceniu której staniemy się właścicielem pojazdu. To wyjątkowo perfidny chwyt. Oszuści podają w ogłoszeniu wartość do której trzeba jeszcze zrobić opłaty importowe, opłatę recyklingową itp. To kpina, bo te koszty należą do importera i on powinien ująć je w cenie. Dlaczego tego nie robi? Aby złapać klienta. Dlatego trzeba pytać zanim pojedziemy, aby nie tracić czasu. Jeśli dowiemy się, że ta niższa cena nie zawiera opłat to możemy założyć że to nieuczciwy handlarz, który chce oszukać konkurencję oraz potencjalnych kupców, że ma tańsze samochody niż inni. Jeżeli w tym miejscu oszukuje to zapewne jego auto też może być kombinowane. Pamiętajmy - kupujemy tylko jeśli wszystkie kluczowe informacje są wpisane na umowie lub na fakturze oraz na umowie lub fakturze musi być rzeczywista wartość transakcji. Jeżeli kupujemy od prywatnej osoby to mamy 12 miesięcy, jeżeli od firmy to 24 miesiące na stwierdzenie, czy informacje zapisane na umowie lub na fakturze są zgodne z prawdą. Jeżeli tylko zaistnieje niezgodność to sądowy rzeczoznawca wszystko znajdzie, a koszty oraz odpowiedzialność karną poniesie oszust. Nauczmy się korzystać z prawa i skończmy z tymi wycieczkami po samochody. Tam żyją tacy sami ludzie jak tu i nikt Wam nie zrobi prezentu w postaci używanego samochodu po super niskiej cenie – jeżeli niema powodu, aby tą ceną obniżać. Dla niedowiarków ciekawy filmik: www.youtube.com/watch?v=nDYclg-0ErA

Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
Andrzej Oleś
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 13:35
      Jesli tak przeprowadzisz akcje jak ja reklamujesz to nie wroze Ci powodzenia.

      1. pewnie palcow jednej reki jest za wiele aby policzyc tych, ktorym sie chce to czytac
      2. wklejanie tego w kazdy mozliwy watek, tez taki wyciagniety zza grobu, jest spamowaniem a nie reklama.
      3. podstawowa zmiana "walki" z oszustami jest zmiana podejscia konsumentow z "musi byc taki i z minimalnym przebiegiem" na "musi byc sprawny".
      4. Handlarze niestety "tylko" daja klientom to czego ci oczekuja., mimo swiadomosci, ze oczekiwanie jest kompletnie oderwane od rzeczywistosci.
      5. najlepsze rady i kruczki prawne nic nie pomoga jesli oszukany nie bedzie chcial podjac walki nie poda oszusta do sadu.
      • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 13:56
        Witam Pana

        Dziękuję za te cenne uwagi, przyznaję że nie jestem specjalistą od Internetu, moje doświadczenia związane są z gazetami, stąd dość długi tekst. Mam jednak nadzieję, że osoby zaintrygowane tematem przeczytają kilka pierwszych zdań, a to wystarczy aby uruchomić lawinę.
        Zgadzam się z tym co Pan pisze za wyjątkiem pkt 5. Uważam, że nie będzie zbyt wielu postępowań sądowych, gdyż są już pierwsze wyroki skazujące za kręcenie licznika więc oszuści nie będą skłonni do wpisywania przebiegu do faktury. W ten sposób kupujący szybko rozpozna oszusta. Dojdzie do tego, że tylko łowcy okazji będą kupować auta z cofniętym licznikiem. Normalni ludzie chcący kupić dobry używany samochód będą mogli łatwiej rozpoznać oszusta. NIC NA PIŚMIE !!!

        Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
        Andrzej Oleś
    • resident_troll W kwestii rękojmi, polecam 24.09.13, 14:28
      lekturę wyroku Sądu Najwyższego z dnia 13 marca 1981r. (III CRN 31/81):

      "Kupno używanej rzeczy zawsze pociąga za sobą niebezpieczeństwo, że rzecz nie odpowiada oczekiwaniom. Upływ czasu i używanie rzeczy, nawet zgodne z jej przeznaczeniem, mogą mieć wpływ na powstanie wad rzeczy, przy czym ich stopień może być różny. W konsekwencji nie ma podstaw do przyjmowania odpowiedzialności z tytułu rękojmi za wady związane z upływem czasu używania. Dotyczy to zwłaszcza rzeczy o wysokim stopniu złożoności, do których należy samochód. Czas używania samochodu pozwala przyjąć pewien przeciętny stopień zużycia, ale stopień ten może wykazywać odstępstwa, i to w obu kierunkach. Może się bowiem okazać, iż samochód jest bardzo zużyty, w czym tkwi ryzyko kupującego, lub też zużycie samochodu jest mniejsze od przewidywanego, w czym można się dopatrzyć szkody sprzedawcy. W przypadku pierwszej z wymienionych ewentualności sprzedawca jest zawsze zwolniony od odpowiedzialności, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy (art. 557 § 1 k.c.)."

      Zapis (podejrzewam, że standardowo stosowany; gdybym sprzedawał swój samochód, na pewno bym się przy takim upierał) w umowie, że "stan techniczny pojazdu jest znany nabywcy" wyłącza odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi. Oczywiście mowa o umowie sprzedaży auta używanego.

      PS. Z mojej strony również gorąca prośba o nie zaśmiecanie kolejnych wątków wklejaniem tego samego tekstu. Proszę też nie wyciągać z archiwum starych wątków. Sugerowałbym, żeby ewentualne kolejne wpisy były krótkie i przemyślane. Zakładam, że cała ta "akcja" ma szczytny cel, niemniej wybrana metoda realizacji zdecydowanie zniechęca.
      • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 24.09.13, 14:57
        Witam Pana, dziękuję za uwagę, oczywiście się zgadzam, nie będę więcej tego robił, troszkę się zagooglowałem :)) stąd te odgrzebane stare wątki - przyznaję, kiepski pomysł.

        Nie mogę się jednak zgodzić z Pana jednostronną postawą, jeżeli kupowałbym od Pana samochód, to wpisałbym oczywiście do Umowy zapis o którym Pan mówi, ale chcąc mi sprzedać auto musiałby Pan do tejże Umowy wpisać kluczowe informacje:
        - przebieg pojazdu
        - historia ewentualnych kolizji.

        Mnie chodzi tylko o to, aby kupujący miał łatwość rozróżnienia:
        1. samochód używany rzetelny - właściciel jest pewien historii przebiegu i kolizji pojazdu który sprzedaje,
        2. samochód używany "okazja" - nikt nic nie podpisze, hasło: widziały gały co brały.

        Chcąc cywilizować rynek wtórny, musi powstać wyraźny podział, na złom z zachodu (99% kombinowany i kręcony) oraz samochody rzetelne, tzn. od normalnych użytkowników, a nie od handlarzy i pseudo handlarzy. To zakała naszych czasów, 90% ofert na złomiarskich aukcjach internetowych to oferty osób handlujących autami. Dramat polega jeszcze na tym, że duża ich część robi to na lewo, wciskają kupującym umowy in blanco, albo umowy na zaniżona wartość. Później są dramaty, bo nie ma do kogo iść z reklamacją, a jak już jest to kwota wg. umowy, czyli znacznie niższa niż zapłaciliśmy. Trzeba z tym skończyć więc zapraszam ludzi dobrej woli do współdziałania.

        Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
        Andrzej Oleś
        • resident_troll Re: W kwestii rękojmi, polecam 24.09.13, 15:30
          Jestem drugim właścicielem swojego samochodu.
          Sprzedając go nie mógłbym wpisać do umowy całej historii pojazdu, bo jej najzwyczajniej w świecie nie znam. O pewnych rzeczach, które się wydarzyły w okresie poprzedzającym zakup auta przeze mnie wiem (pojazd był serwosowany w autoryzowanym punkcie, podczas sprawdzania przed zakupem obsługa poinformowała mnie o historii serwisowej pojazdu; oczywiście nie wszystkie naprawy musiały być robione u nich), ale zapewne nie o wszystkich.
          Stąd - jak to już napisał inny forumowicz poniżej - wymóg opisania historii samochodu może mieć zastosowanie tylko przy kupnie od pierwszego właściciela (choć i wtedy mogą pojawić się wątpliwości, bo np. sprzedający mógł nie wiedzieć o tym, że jego samochód uległ uszkodzeniu w transporcie do dealera i był po cichy naprawiony, po czym sprzedany mu, jako pełnowartościowy).
          • only_the_godfather Re: W kwestii rękojmi, polecam 27.09.13, 10:02
            Akcja ma sens w przypadku tylko i wyłącznie aut krajowych, sprzedawanych bez pośredników. Wtedy faktycznie właściciele mogą (ale nie muszą to ich dobra wola) podawać przebiegi w umowach i będą to przebiegi faktyczne. W przypadku aut z importu handlarz zawsze może spisać odpowiednią umowę z turkiem od którego kupuje samochodu w Niemczech. Kupując auto z przebiegiem 250 tys.km zawsze może spisać już w Niemczech umowę że auto ma przebieg 130 tys.km i taki sprzedać w Polsce wpisując ten przebieg w umowę. W razie czego ma podkładkę (umowa z komisem w Niemczech)że auto miało taki przebieg. Kogo wtedy będzie autor tematu ścigał?Turka prowadzącego komis czy jakiegoś Niemca który sprzedał auto do komisu?I jak udowodni że któryś z nich cofał licznik?
            • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 27.09.13, 10:22
              Widzę tu złą wolę, ale niech ocenią czytający...

              Oglądał Pan film? Jestem dziwnie spokojny o to, czy oszust podpisze się pod sfałszowanym przebiegiem, czy nie. Jestem w trakcie budowania serwisu ogłoszeń z certyfikowaną treścią. Wynajęta Kancelaria Prawna oraz zespół Rzeczoznawców PZMOT, którzy na co dzień uczestniczą w dochodzeniach związanych i ujawnianiem wad ukrytych zajmuje się opracowaniem odpowiedniej dokumentacji. Niezgodność stanu technicznego, zacieranie śladów pokolizyjnych, wstawianie części nadwozia z innego pojazdu i wiele innych to najczęstsze chwyty. Właśnie zapis w umowie lub fakturze przyspieszyłby procedurę.

              A Panu „only_the_godfather” odpowiem tak:

              Widząc logikę Pana myślenia mam nieodparte wrażenie, że skoro znany jest Panu „numer na turka” to może Pan z branży uderza? Kolejność prawna jest taka, prowadząc działalność handlarz bierze odpowiedzialność za sprzedawany towar, więc to on dostanie wyrok, a dopiero później może dochodzić odpowiedzialności od tego Turka – czy to zrozumiałe?

              Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
              Andrzej Oleś
              • only_the_godfather Re: W kwestii rękojmi, polecam 27.09.13, 14:21
                Z Panem jest taki problem że uważa Pan wszystkich za kretynów, a jeśli ktoś ma jakieś pojęcie w temacie to odrazu jest handlarzem. Otóż nie nie jestem nim, prywatnie kupuje tylko nowe bo mnie stać na takie. Ale pracuje w branży związanej z samochodami a dokładnie ciężarówki i autobusu. W firmy kupujmy różne wozy nowe i używane, stąd znajomość tego co robią handlarze. My też sprzedajemy wozy do handlarzy bo np nikt nam prywatnie nie kupi 10 autobusów.
                Nie nie jest zrozumiałem bo mamy domniemanie niewinności i najpierw trzeba udowodnić a nie wsadzić, że handlarz specjalnie oszukał.
                • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 27.09.13, 14:40
                  Szanowny Panie, do wszystkich rozmówców zwracam się z szacunkiem, nie rozumie skąd taka agresja zionie z Pana wypowiedzi?

                  Wszak mój pomysł jest skierowany do amatorów, a Pan nim nie jest. Z Pana słów wynika, że jest Pan z branży, zna się Pan na samochodach i jak to się mówi – szacun!!!

                  Powtarzam kolejny raz i będę powtarzał każdemu kto nie zrozumiał założeń. Mnie to nie przeszkadza. Jedni czytelnicy rozumieją o co chodzi, a innym trzeba dodatkowo wyjaśniać. Pan niepotrzebnie używa epitetów, typu „kretyni”, czy ja kogokolwiek na tym forum tak nazwałem? Proszę nie wkładać w usta słów przeze mnie niewypowiedzianych, bo to niegrzeczne.
                  Proszę się również nie uważać za znawcę-doktora, który ma ze mą problem – to ewidentne nadużycie.

                  Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                  Andrzej Oleś
                  • only_the_godfather Re: W kwestii rękojmi, polecam 27.09.13, 15:56
                    Słyszałam pan o czymś takim jak kontekst?Właśnie z kontekstu można wnioskować że traktuje Pan nas jak kretynów. Jeśli się Pan nie zna na samochodach, radzę wybrać się na "zakupy" z kimś kto się zna. Będzie to lepsze niż wiara w to że kara za podanie fałszywego przebiegu odstraszy potencjalnych oszustów.
                    • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 27.09.13, 17:20
                      Staram się przekonywać do bezpiecznego zawierania transakcji, nic poza tym. Polemizuję z kilkoma osobami, które jak słyszę są zawodowcami i nie wiedzieć czemu deprecjonują mój pomysł. Ktoś może odnieś wrażenie o jakim Pan pisze, bo nie trafiają do Was oczywiste argumenty. To że trzeba kupować auto z mechanikiem lub jechać do serwisu to już truizm. Ja przekonuję zwykłych konsumentów, aby nauczyli się jak rozpoznać oszusta, a jest nim każdy kto zarzeka się że auto jest bez wypadku, że przebieg oryginalny, a jak trzeba to dać na piśmie to się wycofują.

                      Pora na jasne określenie norm moralnych jakimi się Pan kieruje, aby czytelnicy mogli Pana lepiej poznać. Dziwnym trafem użytkownik Asterik, którego poprosiłem o to samo więcej się nie odezwał. Każdy czytający myślę właściwie to ocenił. Proszę więc rozważnie odpowiedzieć na poniższe pytanie:

                      Czy uważa Pan, że pisemne potwierdzenie nieprawdy jest bezkarne?

                      Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                      Andrzej Oleś
                      • kontik_71 Re: W kwestii rękojmi, polecam 27.09.13, 17:31
                        Samo sklamanie na pismie jest bezkarne. W Polsce stosuje sie domniemanie niewinnosci i aby kogokolwiek skazac za napisanie nieprawdy, trzeba mu najpierw udowodnic SWIADOME dzialanie w celu oszukania. I to Ci wlasnie probujemy wszyscy wytlumaczyc ale bronisz sie rekami i nogami przed tym. Jak dlugo nie udowodni sie swiadomego dzialania, tak dlugo oszust bedzie sie spokojnie cieszyl wolnoscia. Ewidentnie nie chcesz tego zrozumiec lub po prostu przyjac do wiadomosci. Kazdy oszust ma setki mozliwosci wykazania swoje "nieswiadomosci" i trzeba sie pozadnie napracowac aby jednak mu cos udowodnic. Twoj pomysl jest zwyczajnie nieprzystajacy do rzeczywistosci. Jak dlugo kupujacy beda szukali tanich "igielek", tak dlugo beda wykorzystywani przez oszustow. Tak to dziala od zarania.
                        • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 27.09.13, 18:21
                          Więc co Pan proponuje? Dalej nic nie robić ?
                          Co Panu szkodzi moja akcja?
                          Dlaczego Pan zniechęca ludzi do takiego zachowania jak proponuje?

                          Być może ma Pan racje, że niektórzy oszuści odważą się potwierdzić na piśmie sfałszowany przebieg, ale takie podpisane kłamstwo zmienia naszą pozycję przed Sądem. Jak nie mamy nic na piśmie to oszust zaśmieje się nam w twarz, ale jak podpisał to wchodzi rzeczoznawca i ocenia, czy z zawodowego punktu widzenia nie doszło do celowego zaniedbania obowiązków. Rzeczoznawca wytknie oszustowi, jeżeli okiem fachowca wyraźnie widać, że stan pojazdu oraz jego podzespołów znacząco odbiega od zapisanego na fakturze. Proszę pamiętać o wyroku który już zapadł, poniżej link:

                          motoryzacja.interia.pl/news/8-lat-za-cofniety-licznik,1583343,5905
                          Zaklinanie rzeczywistości nic tu nie da. Handlarz ma obowiązek zachować profesjonalizm i ewidentne przegięcia łatwo jest mu udowodnić. Moja Akcja społeczna ma dwa cele:
                          1. Uświadomić kupującym że zapis na piśmie ma duże znaczenie i warto o to zadbać
                          2. Handlarzom zaś uświadomić, że jeśli nie są pewni jakichś danych to lepiej ich nie wpisywać do faktury.

                          Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                          Andrzej Oleś
                          • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 00:03
                            > Proszę pamiętać o wyroku który już zapadł, poniżej link:

                            Chłopcze, jak ty chcesz organizować jakieś "akcje społeczne", jak ty nawet czytać nie umiesz i nie odróżniasz podstawowych spraw: oskarżenia od wyroku. W zalinkowanym artykule nie ma słowa na temat wyroku, który zapadł, jest tylko o tym, że prokuratura skierowała (lub zamierza skierować) do sądu (małą literą!) akt oskarżenia z paragrafu o oszustwo. To jeszcze nie równa się wyrokowi skazującemu. Ale ponieważ sprawa wygląda na starą, to jeśli faktycznie masz jakieś informacje na temat WYROKU, który zapadł w tej sprawie, to podziel się albo lepiej daj źródło.
                            • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 00:35
                              spokojnie, goście mają ciepło i na pewno nikt by nie chciał się znaleźć w ich położeniu - a może się mylę - chłopcze? może chcesz się przekonać jak to smakuje? chętnie Cię sprawdzę...
                              tylko się przedstaw, a nie chowaj za Nickiem...

                              Życzę wszystkim tylko udanych transakcji.
                              Oleś Andrzej
                              • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 00:53
                                > spokojnie, goście mają ciepło

                                Raczej mieli, bo artykuł jest sprzed 2,5 roku. I jakoś głucho o dalszym ciągu, a sam zrobiłem szybką kwerendę, bo na ciebie w tej kwestii raczej nie ma co liczyć...

                                > chętnie Cię sprawdzę...

                                Już mówiłem - jesteś paranoikiem. Ty się lecz zamiast organizować "akcje społeczne".
                                • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 00:57
                                  dlaczego wyciąłeś pełny cytat? wstydzisz się:)) no jest czego..
                                  • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:09
                                    > dlaczego wyciąłeś pełny cytat? wstydzisz się:)) no jest czego..

                                    Jaki pełny cytat? Co ty w ogóle pitolisz? Chcesz nam wszystkim udowodnić, że jesteś jeszcze bardziej jebnięty niż jesteś? Całość tekstu, na który odpowiadałem, każdy, kto umie czytać (ty się nie zaliczasz, co już udowodniliśmy), znajdzie sobie sortując po "drzewku"
                                    • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:21
                                      ja myślę że się powinieneś porządnie rozpędzić i o to drzwko .... no .... sam wiesz spryciarzu
                                      • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:26
                                        Słuchaj no, koleś, czy jak ci tam, dawaj w końcu te wyroki na cofających liczniki, które podobno zapadły - albo morda w kubeł.
                                        • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:35
                                          tupaj, tupaj aż ci się podłoga zawali :)) dzieciaku dopadło cię i już
                                          • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:38
                                            Gdzie ten wyrok? Doczekamy się w końcu? Podobno jakieś zapadły?
                                            • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:49
                                              pierwszy będzie twój - tylko się podpisz pod sfałszowanym przebiegiem
                                              • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:53
                                                A zatem pisząc "proszę pamiętać o wyroku który już zapadł" kłamałeś czy zwyczajnie bredziłeś?
                                                • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 02:10
                                                  a czytałeś czy zwyczajnie zgadujesz?
                                                  • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 02:11
                                                    Co "czytałem"? Zalinkowany artykuł? W przeciwieństwie do ciebie - tak.

                                                    A może masz na myśli jakąś inną sprawę? To skończ pier.dolić i ją tu w końcu zapodaj.
                                                  • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 02:31
                                                    oglądałeś film mądralo? o czym ty gadasz?
                                                  • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 02:40
                                                    Gdzie tam masz ten wyrok? Nie tylko nie rozumiesz tego co czytasz, ale nawet tego, co oglądasz? To się nazywa: funkcjonalny analfabetyzm, chłopie.
                                                  • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 02:45
                                                    przeczytaj ostatniego posta, nie tryumfuj jak baba
                                                  • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 02:50
                                                    Którego "ostatniego"? Tu zapodaj ten "wyrok, który zapadł".
                                                  • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 02:56
                                                    jak podpiszesz to się dowiesz - very soon :))
                                                  • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 03:24
                                                    Czyli kłamałeś. Dziękujemy bardzo, nie ma więcej pytań.

                                                    Drodzy czytelnicy, sami oceńcie wiarygodność tego kolesia. Bredzi, nie mając o niczym pojęcia. Robi z siebie kretyna - a raczej zwyczajnie w nim jest. Czasem zwyczajnie kłamie. Siedząc w Rybniku udaje, że pisze, kur.wa, z Karaibów czy innego Tahiti.
                                                    Oprócz tego jest nawiedzonym katolikiem. Podaje się za informatyka. Administrator strony www swojej parafii. Najprawdopodobniej bezrobotny, albo z jakąś megachu.jową pracą, bo poszukuje nowej.
                                                    (Co ty myślisz, kOleś, że to tak trudno ustalić?)

                                                    Jego "akcja" rozpoczęta rzekomo rok temu skutkuje na razie tym, że na forum serwisu anty-komis.pl, który kOleś prowadzi, jest łącznie jakieś 500 wpisów - czyli raptem 2x więcej niż tym wątku (z czego połowa od niego samego). Wyjątkowa skuteczność po prostu.

                                                    No nic, kOleś, mafia handlarska będzie z uwagą śledzić twoje poczynania. Buźka.
                                                  • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 03:27
                                                    tym postem się Pan podpisał, mój komentarz w zestawieniu z Pana wulgaryzmami jest zbędny. Panie Vagon koniec harców...
                                                  • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 03:48
                                                    > Panie Vagon koniec harców...

                                                    Zamiast zajmować się rzeczami, o których nie masz pojęcia, ty lepiej pilnuj swojego ministranta Mateuszka, żeby ci go jaki klecha nie zgwałcił.
                                                  • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 09:58
                                                    Proszę się już nie pogrążać, tylko cierpliwie poczekać na reakcję opiekuna forum.

                                                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                                    Andrzej Oleś
                              • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 00:53
                                > spokojnie, goście mają ciepło

                                Raczej mieli, bo artykuł jest sprzed 2,5 roku. I jakoś głucho o dalszym ciągu, a sam zrobiłem szybką kwerendę, bo na ciebie w tej kwestii raczej nie ma co liczyć...

                                > chętnie Cię sprawdzę...

                                Już mówiłem - jesteś paranoikiem. Ty się lecz zamiast organizować "akcje społeczne".
                      • asterik Re: W kwestii rękojmi, polecam 27.09.13, 23:23


                        > Czy uważa Pan, że pisemne potwierdzenie nieprawdy jest bezkarne?
                        Odpowiem Panskimi słowami:

                        andrzej_oles 25.09.13, 21:44
                        to nic nie da, bo urzędnika można przekupić
                        • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 28.09.13, 08:30
                          cytowanie czyichś słów wyjętych z kontekstu potwierdza tylko przekonanie, że unika Pan jednoznacznej odpowiedzi na proste pytanie:

                          Czy uważa Pan, że pisemne potwierdzenie nieprawdy jest bezkarne? TAK czy NIE

                          Na szczęście te posty są czytane przez tysiące ludzi, którzy widzą jakim problem dla Pana jest jednoznaczne określenie po której stronie "mocy" Pan stoi. Każdy kolejny Pana post bez odpowiedzi na to proste pytanie pogrąża Pana niestety.

                          Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                          Andrzej Oleś

                      • asterik Re: W kwestii rękojmi, polecam 27.09.13, 23:37
                        andrzej_oles napisał

                        Dziwnym trafem użytkownik Asterik, którego poprosiłem
                        > o to samo więcej się nie odezwał.
                        > Andrzej Oleś

                        Byłem w pracy ",handlowałem autami dzis do 21.30"

                        W zwiazku z takim poziomem argumentów nie zamierzam z Panem dyskutowac.To moja ostatnia wypowiedz w tym temacie!
                        Wiem ze do Pana to nie dotrze ale postepujac w tej sposób zabija Pan własna słuszna idee zamieniając ja w obsesje...a szkoda....
                        • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 28.09.13, 08:51
                          Proszę się nie martwić, damy radę bez Pana, gdyż i tak niewiele Pan wnosił do tej dyskusji.

                          Jestem konsekwentny, obiecałem, że na każdego posta będącego odpowiedzią do Panów Asterika oraz "only_the_godfather" będę powtarzał to proste pytanie:

                          Czy uważa Pan, że pisemne potwierdzenie nieprawdy jest bezkarne? TAK czy NIE

                          Robię tak, gdyż Ci Panowie najostrzej oponowali przed prostym pomysłem jaki staram się rozpowszechnić, a jest nim prośba do sprzedawcy używanego auta, aby kluczowe informacje dał nam na piśmie (wpisane na fakturze lub na umowie). Do takich informacji zaliczam między innymi: przebieg auta, historia kolizji lub potwierdzenie bezkolizyjności łącznie z oryginalnością powłoki lakierniczej, jeżeli były wykonywane większe naprawy mechaniczne też warto zapisać: nowy akumulator, opony, amortyzatory. To są częste argumenty sprzedawców mające podnieść wartość używanego auta i poodnoszą ją, ale pod jednym warunkiem – ŻE TO PRAWDA!
                          Dlatego robimy tak: SPRAWDZAM! Jeżeli to co mówi handlarz jest prawdą to zgodzi się na ten zapis na fakturze lub umowie, jeżeli się nie zgodzi to znaczy że nas bajerował, czyli po prostu kłamał lub jeszcze ostrzej, chciał nas oszukać, wciskając nam auto za wyższe pieniądze niż jest warte, deklarując walory auta który były nieprawdziwe.
                          Drodzy kupujący, żądajmy wpisu kluczowych informacji do faktury lub umowy, bo warto wiedzieć z kim mamy do czynienia. Pamiętajmy, auto kombinowane i niepewne = nic na piśmie, taka oferta musi być znacznie, znacznie tańsza, aby nasze ryzyko było opłacalne. Ze swej strony odradzam takie ryzyko. Koszty naprawy mocno zużytego auta potrafią przekroczyć jego wartość (oferty do 20 000 zł).

                          Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                          Andrzej Oleś
                • asterik Re: W kwestii rękojmi, polecam 27.09.13, 22:47
                  only_the_godfather napisał:

                  > Z Panem jest taki problem że uważa Pan wszystkich za kretynów, a jeśli ktoś ma
                  > jakieś pojęcie w temacie to odrazu jest handlarzem.


                  Całe sedno dyskusji z Panem Andrzejem zawarte w jednym zdaniu.

                  Od siebie dodam ze jest dziennikarz który ma ideę którą tworzy w zespół z innymi ludzmi szanując ich argumenty udoskanala swój temat i" dziennikarzyna"który ma ideę a argumenty innych traktuje traktuje jako zasłone mgielną.Jak jest w tym przypadku pozostawiam do oceny czytających ten wątek
                  • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 28.09.13, 08:20
                    Moja Akcja jest z założenia bardzo prosta, a kilka osób krytykuje ją nie podając rzeczowych argumentów. Proszę tych Panów o określenie swych norm moralnych w postaci odpowiedzi na proste pytanie:

                    Czy uważa Pan, że pisemne potwierdzenie nieprawdy jest bezkarne? TAK LUB NIE

                    Czy to pytanie kogoś obraża?

                    Niestety zamiast odpowiedzi dostaję stek oskarżeń jakobym kogoś źle traktował, czy to tylko kompleksy, czy też takie zachowanie ma jakieś drugie dno?

                    Szanowny Panie o jakich argumentach udoskonalających mój pomysł Pan mówi? Proszę odcedzić swą wypowiedź z emocji i rzeczowo oraz na temat proszę.

                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                    Andrzej Oleś
                    • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 00:07
                      > Czy uważa Pan, że pisemne potwierdzenie nieprawdy jest bezkarne? TAK LUB NIE

                      Tak, o ile nie udowodnisz świadomego i celowego działania.
                      • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 00:38
                        no to chętnie Cię sprawdzę cwaniaku wystaw lewy towar i podpisz się że jest legalny ...
                        • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 00:55
                          Jaki lewy towar? Ty myślisz, że ja czymś handluję, świrze?
                          • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:00
                            człowieku, weź się ogarnij, podpuszczam cię jak szczawia, kto co za to płaci? idź już już spać
                            • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:11
                              > kto co za to płaci?

                              Prezesie, to pan? Na forum motoryzacyjnym? Przecież pan nie ma auta ani nawet prawa jazdy...

                              > idź już już spać

                              Nawet nie wiesz, która u mnie jest godzina, chłopczyku.
                              • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:14
                                oj misiu kosmaty, co ty wiesz o życiu i o tym która jest u mnie godzina, tyle wiesz ci z miski zjesz...
                                • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:18
                                  > o tym która jest u mnie godzina

                                  A jaki związek ma - i po ch.uj o niej piszesz - godzina u ciebie z tym, czy mam już iść spać?
                                  • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:32
                                    bo gadasz jak zaspany? ja pierdziu, ale niektórzy łapią w lot :))
                                    • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:39
                                      Ty za to gadasz jak zaćpany. No i?
                                      • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 01:55
                                        i fajno jest... bawię się tobą pajacu niewymiernie, że ci się chce, no chyba ci musieli wszczepić GPS, aby cię kontrolować czy blogujesz.... ale powiem ci obiektywnie, oczywiście między nami - słabo ci to idzie, może do jakiejś szkoły pójdziesz? ups.... za późno, zapomniałem ile masz lat, pozostaję tylko kursy dokształcające, ale odpuść sobie kreacje forów internetowych, to ci wyraźnie nie wychodzi :((
                                        • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 02:05
                                          Wyrok, Jędruś, gdzie ten wyrok, o którym kłamałeś(?) bredziłeś(?) że zapadł?
                                          • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 02:29
                                            czytaj wagon czytaj posty
                                            • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 02:41
                                              Ja w przeciwieństwie do ciebie czytam. I widziałem, że wklejając link z komentarzem "wyrok, który zapadł" zwyczajnie kłamałeś lub bredziłeś.
                                              • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 02:47
                                                tak się zastanawiam kto ci płaci?
                                                • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 02:49
                                                  Mój zleceniodawca oczywiście. Ale debili takich jak ty tępię za darmo, społecznie, w ramach hobby.
                                                  • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 02:55
                                                    no to mi się trafiła promocja, nie wiem gdzie mam waćpana pocałować? upss... tam za duża kolejka i wazelina już do kolan ścieka
                                                  • vogon.jeltz Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 03:33
                                                    Czemu wy, katole, nieustannie macie jakieś fantazje homoseksualne? Faroż cię molestował czy jak?
                                                  • andrzej_oles Re: W kwestii rękojmi, polecam 29.09.13, 15:50
                                                    co za miły głos w dyskusji, a jaki koncyliacyjny...

                                                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                                    Andrzej Oleś
    • samspade Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 14:45
      Takie pomysły mogą być dobre tylko w przypadku pierwszego właściciela. W innym przypadku są nie do zastosowania.
      • asterik Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 15:02
        Dokladnie jak samspade w przypadku kilku włascicieli jak udowodnic który zmienił stan licznika?Pozatym wszyscy wiemy ile trwaja sprawy w sadzie ile kosztuja ilu trzeba powołac biegłych, auto sie rozleci a sprawa nie zakończy.Teoria moze i dobra ale zycie to zupełny inny temat.Jezeli ktos pisze ze kupno uzywanego auta to prosta sprawa to mam wrazenie ze jak misio trollo polo jemu sie wydaje ze kupił cudo ,i nie ma zbytnio o tym pojecia.
        Ps.Jeżeli byłoby to takie proste to nie byłoby tylu handlarzy i komisów...wiadomo jakie auta sprzedaja.
        • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 15:45
          Przykro mi słyszeć te słowa, świadczą o tym, że sens mojego przekazu nie dotarł. Powiem inaczej: jeżeli akcja ruszy to nie będzie potrzeba Sądu, bo jeśli większość kupujących przestanie szukać "okazji cenowych" tylko rzetelnych samochodów, to oszustwa się skończą. Jak oszust dostanie 100, 200, 500 telefonów z pytaniem, czy przebieg jest prawdziwy, po potwierdzeniu dostanie drugie pytanie, czy będzie on wpisany na fakturze, na co oszust zgodzić się nie może więc rozmowa się kończy. Nie ma kuszenia niską ceną i obietnicami typu: śliczne autko i będzie Pan zadowolony - kończymy rozmowę!!!
          Czuje Pan teraz o co idzie gra? To nie jest żadna teoria tylko 25 letnia praktyka. Proszę spokojnie i powoli przeczytać mojego pierwszego posta, wiem, że jest dość długi, a czasy mamy "obrazkowe" i ludzie czytać nie lubią, szczególnie jak akcja nieciekawa, mało zmian wątku, zero sensacji, no i żadnych zdjęć :)) Proszę również poświęcić troszkę czasu i obejrzeć ten film - to nie jest teoria, to życie, to się dzieje naprawdę, jesteśmy oszukiwani, często na własne życzenie, bo nie szukamy dobrych samochodów, tylko niskich przebiegów i okazyjnych cen, a przecież to się wzajemnie wyklucza - logika Panowie, logika. Jak mam dobre auto, dbam o niego, nie jest obite ani wytyrane, na wszystko mam faktury, nawet jak jestem kolejnym właścicielem to jeżdżąc tym autem parę lat, już wiem co i jak, to sądzi Pan, że sprzedam ten za taką kasę jak podobny, tyle że nikt nic o nim nie wie, tzn. nie podpisze się pod tym. Oszuści to psycholodzy sprzedaży, oni dokładnie wiedzą co chcemy usłyszeć, ale może być Pan pewien, że niczego Panu na piśmie nie dadzą.

          Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
          Andrzej Oleś
          • galtomone Jaki film??? 25.09.13, 11:07
            andrzej_oles napisał(a):

            > Proszę również poświęcić troszkę czasu i obejrzeć ten film - to nie jest teoria,
            • andrzej_oles Re: Jaki film??? 25.09.13, 11:24
              galtomone napisał:

              > andrzej_oles napisał(a):
              >
              > > Proszę również poświęcić troszkę czasu i obejrzeć ten film - to nie jest
              > teoria,
              >
              hmm... czy ktoś może mi powiedzieć co autor miał na myśli? czy to po prostu SPAM
            • andrzej_oles Re: Jaki film??? 25.09.13, 11:29
              upss... przepraszam, zmylił mnie ten podpis reklamowy:
              "hideipvpn.pl - 7 dni darmowego SmartDNS bez ryzyka i zobowiązań - Netflix, Hulu, BBC iPlayer, 4oD, NBC!!!"

              Użytkownik zadał pytanie w temacie posta i nie zauważyłem tego. Drogi Panie, proszę przeczytać dokładnie mój post inicjujący tą akcję społeczną, podpowiem że szukają linka do filmu musi Pan dojść do końca tekstu
      • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 15:12
        Witam, jest Pan w błędzie, mam Punto z przebiegiem 500 tys. km, wszystko w nim jest na bieżąco robione, silnik był dwa razy remontowany, auto miało dwie kolizje i tyle. Wsiadam i jadę 1000 km nie martwiąc się o powrót. Auto ma 14 lat !!!
        O czym Pan mówi? To właśnie złom z zachodu generuje takie postawy. Ktoś kupi złoma z zachodu z kręconym licznikiem i wspawaną ćwiartką, bo się napalił na "okazyjną cenę". Później po 100 tys. km padł silnik, bo autko miało już nabite ponad 500 tys. km więc miał prawo. Jak mechanik wyciągnie silnik to się okazuje, że lewa ćwiartka samochodu jest wspawana (w pustej komorze silnika więcej widać). Taki uświadomiony już właściciel będzie prezentował postawę: Panie, ja nic nie wiem, auto używane, było już kilku właścicieli, niczego nie napisze w umowie...
        Czy to miał Pan myśli pisząc, że tylko samochody od pierwszego właściciela mogą mieć znaną i pewną historię?

        Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
        Andrzej Oleś
        • kulawywos Odpowiedź Pana Mirka:):):):) 24.09.13, 16:12
          www.youtube.com/watch?v=IjfaYrfIao0
          www.youtube.com/watch?v=GC9r8EV2akw
          www.youtube.com/watch?v=bSP-KJb47Ng
        • samspade Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 23:43
          Poniewaz nie jestem pierwszym wlascicielem auta nie wpisze przebiegu. Moge podac stan licznika oraz informace ze za mojej kadencji nie bylo korekty licznika. Podobnie jest z naprawami lakierniczymi. Nie dam sobie uciac reki czy poprzedni wlasciciel nie naprawial blotnika po przygodzie na parkingu. Nie wpisze takich danych poniewaz nie jestem oszustem. W ogloszeniu nie bedzie informacji bezwypadkowy.
          To mialem na mysli.
          • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 10:03
            Widzę, że ma Pan normalne podejście do tematu, szkoda że nie zawarł Pan przy zakupie swojego wozu informacji o przebiegu. Tu chodzi o to, że każdy kolejny właściciel jest odpowiedzialny za rzetelność przebiegu i historii kolizyjnej w okresie kiedy był właścicielem. Jak ma czyste sumienie to może spokojnie wpisywać kluczowe informacje do umowy, tak, aby nabywca czuł się komfortowo, że ma do czynienia z normalnym człowiekiem, a nie cwaniakiem który sprowadził złoma z zachodu, wytyrał go jeszcze w Polsce, a później żeby podnieść wartość wycofał mu licznik. Teraz szuka "jelenia" który zaspokoi jego chciwość, bo przecież jego fura jest najlepsza wśród złomiarskich aukcji internetowych. To mam na myśli pisząc w poprzednim poście o upadku moralności - chciwość i egoizm, trzeba z tym walczyć, zaczynając od siebie, aby ktoś nam kiedyś nie powiedział:
            "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień"

            Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
            Andrzej Oleś
    • chris62 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 16:17
      Panie Andrzeju chce pan podjąć walkę z wiatrakami?

      Powiem z góry jedyne co każdy kupujący moze zrobić to w właściwie ocenić co kupuje.
      Ostatnio obejrzałem wiele aut (szukałem SUVa) i widziałem jakie numery handlarze odstawiają.
      Niemniej dokładne spokojne oględziny pozwolą zdemaskować większość pseudoatutów samochodu.
      Mi wystarczy, ze znajdę jedną rzecz budzącą wątpliwość i juz daję sobie spokój z takim rzępem.

      Owszem wkurzające jest już samo ogłoszenie.
      Sprzedający wypisuje cuda prezentują zdjęcia wypolerowanego na szkło złomu niby dysponuje dokumentami a po przyjedzie na miejsce często kilkuset kilometrów ludzie są zaskakiwani że jednak papierów nie ma a jak coś się zauważy to sprzedający rżnie głupa, ze nie widział nie wiedział itd.
      Na to nie ma rady chyba poza ostrzeżeniem że przyjedzie się z grubokarkowymi kolegami, którzy wyegzekwują zwrot kosztów podróży w tym stracony czas itd z uwagi na nierzetelność danych z ogłoszenia.

      Problem by nie istniał gdyby istniało odpowiednie prawo.
      Auto raz zakupione nie powinno nigdy podlegać zmianom numerów rejestracyjnych nierozerwalnie związanych z VIN i mieć prowadzony rejestr serwisowy zabezpieczony przed kopiowaniem i wprowadzony do światowego systemu informatycznego.

      Nikt tego nie zrobi bo to jest biznes.
      Widziałem do sprzedaży autko Sportage spalone za ponad 20 tys PLN. Na pewno nie miało takiej wartości więc jaki powód miałby ktoś aby kupić taki wrak?
      IMO papiery zalegalizowanie kradzionego auta a to nie jest trudne w kraju gdzie nawet komendant policji bywa szefem gangu złodzieji samochodów.
      Manewrowanie numerami zaciemnia historię auta ciężko dociec gdzie kto i co a producenci dokumentów i tablic mają rynek zbytu.

      Idź Pan sobie kup nowe auto na kredyt z gwarancją i nie daj zarobić oszustom.
      Aby kupić używane auto trzeba mieć nosa i się na tym znać.

      Jakby co mogę Panu sprzedać mojego bardzo starego Scenica (rocznik milenijny 2000)- krajowy, salonowy, sprawny, bezwypadkowy, żarówkę wymieni Pan w minutę bez serwisu będzie Pan jeździł jeszcze kilka lat niezawodnie i wygodnie i tanio więc ogólnie super:)
      Posiadam faktury na wszystkie serwisowe wymiany więc OK do umowy wpiszę:)

      • kontik_71 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 17:01
        Swiatowy system informatyczny.. hmm ciekawy pomysl ale taki rodem z SF.
        Prawo istnieje i w sumie nic nie trzeba zmieniac. No poza tym, ze powinno sie je egzekwowac. Tyle, ze egzekwowanie jest czasochlonne i wiekszosci ludzi sie nie chce lub zwyczajnie nie wiedza, ze moga uwalic oszusta.
        • carnivore69 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 17:25
          > Swiatowy system informatyczny.. hmm ciekawy pomysl ale taki rodem z SF.

          NSA czuwa!

          (Co niekoniecznie przeklada sie na korzysci dla potencjalnych nabywcow uzywek.)

          Pzdr.
          • kontik_71 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 17:39
            I nawet oni nie sa 100% skuteczni..
            • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 19:00
              100% skuteczna jest nieuchronność kary, a taka jest gwarantowana, gdy na piśmie potwierdza się nieprawdę - zapytajcie prawnika
              • kontik_71 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 13:06
                Ale tylko przy zalozeniu ze:

                - uda sie udowosnic swiadome oszustwo
                - klientowi bedzie sie chcialo dochodzic swoich praw

                Pewnie mozna wyliczyc sporo takich "ale"
                • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 13:32
                  kontik_71 napisał:
                  > Ale tylko przy zalozeniu ze:
                  > - uda sie udowosnic swiadome oszustwo
                  > - klientowi bedzie sie chcialo dochodzic swoich praw
                  > Pewnie mozna wyliczyc sporo takich "ale"

                  Nie ma żadnych ALE, bo żaden oszust nie zgodzi się na wpisanie do faktury sfałszowanego przebiegu, ani bezwypadkowości, pisałem już o tym, jak rozpoznać oszusta? nic na piśmie. Jak Pan kupi auto pomimo braku tych kluczowych informacji na papierze to proszę mieć żal wyłącznie do siebie. Ja przekonuję do takiego działania: dzwonimy do komisu, jak odmawia pisemnego potwierdzenia to rozłączamy się. Jak handlarze dostaną 1000 takich telefonów to gwarantuję, że zmiany ruszą w dobrym kierunku. Pamiętajmy jednak o pewnej regule która jest kluczem do zrozumienia:
                  - tanie auto, "okazja cenowa" = nic na piśmie, najczęściej wytyraniec, wspawana ćwiartka,
                  - auto w średnich cenach rynkowych = potwierdzony na piśmie przebieg oraz historia kolizji.

                  Ludzie chcą połączyć tanie i dobre i dlatego ciężko im zrozumieć sens mojej akcji. Dobre auto nie może być okazyjnie tanie. Proszę sobie wyobrazić, że macie 5 letnie auto od nowości, dbacie o nie, oleje, filtry, hamulce itp., czy sprzedacie go tanio? Co mam na myśli mówiąc tanio? Taki sam model w tym samym wieku, rozbity dwa razy, 5 właścicieli, żaden nie dbał, bo tanio kupił rozbitka, wyklepał w szopie, czy te oferty są porównywalne? NIE SĄ
                  A oszuści wciskają nam coś w tym stylu. Najgorsze jest to, że często pozyskujemy wiedzę o średnich cenach rynkowych ze złomiarskich aukcji, gdzie takich właśnie "okazji cenowych" jest pełno. Średnie ceny rynkowe to trudna sprawa, dlatego czasem warto skorzystać z porady specjalisty, aby zorientować się ile warte jest 5 letnie auto z prawdziwym przebiegiem 150 tys. km. Niestety złomiarskie aukcje internetowe zaniżają średnie ceny wywoławcze, gdyż podłej jakości złom z zachodu, o którym nikt nic nie wie, porównywany jest z autami ze znaną historią serwisową i kolizyjną. To chore i pora zacząć to leczyć. Moim sposobem jest ta akcja społeczna, jak ktoś ma lepszy pomysł chętnie posłucham, ale na dalszą bezczynność zgody nie ma!!!

                  Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                  Andrzej Oleś
                  • kontik_71 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 13:56
                    Andrzeju, chyba malo wiesz na temat wyobrazni i umiejetnosci oszustow. Troche z innej bajki, klamstwa na pismie mozna zobaczyc nawet w pismach do NIK..
                    • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 14:14
                      Czy uważa Pan że oszust wpisze kłamstwo na fakturze czy nie? Proszę zostawić NIK w spokoju, proszę krótką odpowiedź. Jeżeli napisze Pan TAK, to proszę podać namiary na tego handlarza, wsiadam w samochód i kupię od niego to auto, następnie wsadzę go do więzienia, a relacje z akcji zobaczycie na tym forum. Pan myśli że to są żarty? Dzisiaj zamykam wdanie mojej gazety, całostronicowy artykuł i zajawka na pierwszej stronie. Trzeba coś z tym zrobić a nie opowiadać bajki o NIKu i wyobraźni oszusta. Fantazje się kończą jak kajdanki leżą na stole. Podpisując fakturę na której jest sfałszowany przebieg oszust wydaje na siebie wyrok - gdzie tu miejsce na wyobraźnie?
                      • kontik_71 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 14:34
                        Uwazam, ze znajda sie tacy, ktorzy wpisza nieprawde. I problemem bedzie udowodnieni im swiadomego zamiaru oszustwa. A tylko w ten sposob mozna kogos skazac a nie na podstawie dobrych checi.

                        Nie chcialem tego pisac, ale co tam, napisze. To nie jest zadna akcja spoleczna tylko Pana idee fix. Sama w sobie z gruntu sluszna, ale niezyciowa i niespelnialna. Jak dlugo beda osoby, ktore chca byc oszukiwane, tak dlugo znajda sie oszusci. Tak to dziala od tysiecy lat. Oszustwa na uzywanych autach to jest codziennosc na calym swiecie i Polska nie jest tu zadnym wyjatkiem.
                        • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 14:50
                          Jest Pan w błędzie. Cały czas nie chce Pan konkretnie odpowiedzieć, podaje Pan ogólniki, a ja siedzę w tej branży i jestem pewien że żaden handlarz prowadzący działalność nie podpisze nieprawdy, a nawet powiem więcej, nie podpisze informacji których nie jest pewien, bo:
                          Prowadzenie komisu samochodowego jest działalnością gospodarczą, stąd też sprzedawca (komisant) jest przedsiębiorcą. W przypadku, gdy kupujący samochód jest osobą fizyczną, a zawierana transakcja kupna nie jest związana z działalnością gospodarczą, ani zawodową, wtedy też mamy do czynienia ze sprzedażą konsumencką. Tym samym, na podstawie art. 770(1) Kodeksu cywilnego stosowane są przepisy konsumenckie.
                          Warto się z tym zapoznać, zanim będzie się mówić o ideologii fix. To jest brutalne prawo i handlarz w zderzeniu ze świadomym konsumentem nie ma szans. Większość niepewnych odpuści, a oszuści nawet nie będą gadać. Pan deprecjonując znaczenie przepisów prawa, stawia się w dość dziwnej pozycji. Mam nadzieję, że nie jest Pan z branży?

                          Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                          Andrzej Oleś
                          • chris62 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 17:00
                            Kiedy oglądałem auto u pewnego handlarza poprosiłem o dokumenty.
                            "Nie mam dokumentów, takie kupiłem" odpowiedział a w ogłoszeniu pisał, że auto ma udokumentowany przebieg, pełna historię itd itp. - miał kilka aut każde miało mieć udokumentowany a na miejscu ponoć tylko jedno miało ale i w to wątpię.
                            Nic tylko teraz nasłać na niego kiboli np. Cracovii i ukarać za stracony czas i paliwo - to go bardziej zniechęci do takich praktyk niż jakieś tam podpisy.

                            Po prostu nie kupić nikt nie każe nam niczego kupować nie rozumiem ze ktoś na siłę aż tak napala że nie widzi oczywistych matactw?
                            To wcale nie ma reguły że to jest tanie - mataczą też i z drogimi autami.
                            Jedyna rada to nie napalać się na byle chłam i tyle.

                            Co do zaniżania średnich cen zgoda nawet US ma niższe stawki niż krążą w kilku przypadkach ale to akurat dobrze bo płacimy niższy podatek.
                            Owszem rodzi sie problem dla sprzedających auta zadbane i tak naprawdę więcej warte niz średnia rynkowa no ale to już jest kwestia inteligencji kupującego. Jak głupi to chłam kupi.
                            Wolno mu.
                            • kontik_71 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 17:31
                              Rok temu sprzedawalem auto. Dalem ogloszenie, pare osob sie zglosilo. Jeden postanowil przyjechc z pod W-wy do mnie na Opolszczyzne. Zaproponowalem sobote rano aby moc wspolnie pojechac do ASO w Katowicach i sprawdzic auto. Gostek sie nie zgodzil i chcial tak szybko jak sie da zobaczyc auto. Uprzedzilem, ze w ciagu tygodnia nie pojade z nim i nie bedzie mogl sprawdzic auta, nie przejal sie tym specjalnie. Dwa dni po telefonie, przyjechal. Auto jak auto, 5 lat wiec nie nowe. Facet tak sie napalil, ze nie zadal mi zadnego konkretngo pytania o stan auta. Najbardziej interesowalo go to o ile biegow automat zredukowal po wcisnieciu gazu do dechy. Sam mu opowiedzialem historie auta, np to, ze malowalem klape walnieta kamieniem na autostradzie. Gdybym byl handlarzem i chcial go wpuscic w bagno to nie mialbym z tym najmniejszego klopotu. Ktos taki, a sa ich tysiace, zawsze da sie oszukac i bedzie sie przy tym jeszcze ladnie usmiechal. Zreszta nie trzeba bylo dlugo czekac. Po jakis trzech miesiacach dowiedzialem sie, ze amortyzator nie jest szczelny i w warsztacie podali mu cene wymiany JEDNEGO (powinno sie wymieniac parami) wynoszaca 3000 pln. Zwykly amortyzator za pare stowek. I on ta cene lyknal. Jak ochronic kogos takiego przed oszustwem? Facet calym swoim jestestwem wolal "oszukaj mnie!"
                              • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 20:52
                                ale Pan tego nie zrobił i chwała za to, oszukać kogoś to żadna chluba i o to chodzi w mojej akcji. Ktoś kto podaje prawdziwe informacje nie ma się czego obawiać, ale cwaniacy i kombinatorzy dostaną po d...
                            • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 21:51
                              100% racji, popieram takie zachowania, wystarczy teraz nauczyć nasze społeczeństwo, że proste pytanie pozwoli wyłonić kto jest uczciwy a kto jest oszustem
                      • asterik Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 16:47
                        Panie Andrzeju niestety nasze argumenty do Pana nie docieraja.Pisze Pan ze wskazemy handlarza który zgodzi sie wpisac przebieg i Pan wsadzi go do wiezienia?W zwiazku z tym mam pytania?
                        Jak Pan udowodni ze auto miało cofany przebieg ?Nawet w ASO moga podejrzewac ale w wielu przypadkach nie beda mogli to stwierdzic 100%.Auto moze byc uzytkowane w rózny sposób w róznych warunkach i stad rózne slady zuzycia.
                        Kogo wsadzi Pan do wiezienia handlarza(który byc moze nie brał udziału w cofaniu przebiegu i tez został oszukany)czy tez własciciela x lub własciciela y?
                        Nastepnie koszta moga przewyzszyc wartosc auta i wcale nie musi sprawa zakończyć sie sukcesem.O czasie trwania juz nie wspomne.
                        Niestety zycie nie jest takie proste.
                        • kontik_71 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 16:56
                          Jak to jak? Prosze, autor bedzie musial wprowadzic globalne uwierzytelnianie licznikow samochodowych oraz wymusic produkcje takich, ktorych nie sa sie cofnac bez zostawienia sladow operacji. Tylko tyle i swiat bedzie lepszy :)
                          • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 20:18
                            ale po co? gdzie uczciwość, czy to obce słowo? to takie proste, jak w pokerze, jest auto, jest sprzedawca który licytuje walory swego towaru, wchodzi kupiec, karty na stół i SPRAWDZAM!!!
                            Jeżeli wpisze do faktury, jest OK, albo wie co ma albo jest głupi i nie słyszał o pierwszych wyrokach za cofanie. Albo mówi pass, tzn. nic nie podpisze, a kupujący wie wówczas, że kłamał. Czy to takie skomplikowane, zapytać, skoro mówi Pan prawdę o tym samochodzie to jaki problem wpisać to do faktury?
                            • only_the_godfather Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 27.09.13, 10:06
                              Nic pan nie udowodni i nikogo nie wsadzi bo handlarz zawsze powie że on kupił auto z takim przebiegiem, albo że wpisał do umowy stan licznika a nie przebieg rzeczywisty bo tego drugiego zwyczajnie nie zna. W przypadku auta używanego, tylko pierwszy właściciel jest pewny przebiegu. Każdy kolejny znam już tylko przebieg wyświetlany na liczniku, co nie zawsze równe jest przebiegowi rzeczywistemu.
                              • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 27.09.13, 10:29
                                no no, widzę że zaczyna do Pana docierać sens!!! żaden oszust nie wpisze przebiegu, jak jest sfałszowany. Piszę od początku tego wątku, dzwoniąc z ogłoszenia pytamy o przebieg, nie o stan licznika!!! i żądamy wpisania PRZEBIEGU AUTA

                                Jak Pan sądzi, po co oszuści fałszują książki serwisowe? Aby uwiarygodnić przebieg, to logiczne, więc proszę nie wyjeżdżać z I właścicielem. Jak Pan otworzy jakikolwiek portal ogłoszeniowy, to są tam prawie same diesle z przebiegiem gwarantowanym i książką na 176 tys. km. Czy to uczciwe Pana zdaniem?

                                Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                Andrzej Oleś
                                • only_the_godfather Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 27.09.13, 15:58
                                  Skoro są chętni na takie diesle to handlarze dają im to co chcą klienci. Jak by nikt takich aut nie kupował to proceder by się szybko skończył. Ale już pisałem w Polsce większość kupujących chciała by mieć kilkuletnie auto z małym przebiegiem, i w stanie idealnym i najlepiej za 1/4 wartości.
                                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 27.09.13, 18:01
                                    Różnica polega na tym, że ci ludzie wierzą, albo chcą wierzyć w zapewnienia handlarza. Myli Pan pojęcia i wartości moralne się Panu mieszają. Nie wolno robić rzeczy nielegalnych tylko po to aby zaspokoić popyt. To że są kupujący którzy mają absurdalne oczekiwania wcale nie znaczy, że muszą to dostać - to chyba logiczne. Podam Panu przykład przejaskrawiający takie zachowanie:
                                    JEST DUŻA LICZBA ZAINTERESOWANYCH NOWYMI SAMOCHODAMI, ALE SĄ ONI SKŁONNI ZAPŁACIĆ JEDYNIE POŁOWĘ ICH WARTOŚCI
                                    Idą Pańską logiką rozumowania, trzeba im dać czego chcą, czyli handlarze muszą kraść nowe samochody, aby je sprzedawać po pół ceny.
                                    Czy ten przykład do Pana przemawia? Czy widzi Pan różnicę pomiędzy kradzieżą a wyłudzeniem nienależnych pieniędzy? O tym jest mowa kiedy ktoś nagina rzeczywistość, aby dostać za samochód więcej niż jest on wart.

                                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                    Andrzej Oleś
                                    • only_the_godfather Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 28.09.13, 10:03
                                      Teraz to już zaczyna Pan przeginać. Kradziony samochód to kradziony, tego się nawet nie zarejestruje więc po co handlarze mieli by je kraść. Pan dalej nie rozumie. Ludzie chcą być oszukiwani. Mieliśmy w firmie samochód Renault Kangoo diesel, przebieg około 200 tys. trzy miesiące stał i nikt go nie chciał kupić bo za duży przebieg. Auto było w pełni sprawne, serwisowane na bieżąco. Po tych trzech miesiącach kupił to auto handlarz cofnął licznik i auto poszło w ciągu tygodnia. Teraz pan rozumie? Ludzie chcą być oszukiwani i wierzyć w to że za psie pieniądze można kupić kilkuletni samochód który ma mały przebieg i wygląda jak z fabryki. Do takich ludzi pańska akcja nie trafi, a ten kto kupuje używane i wie że nie ma takich aut nie potrzebuje wpisywać przebiegu do umowy bo i tak się pozna na tym czy przebieg na liczniki jest chociaż zbliżony do rzeczywistego.
                                      • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 28.09.13, 22:34
                                        Szanowny Panie, a nie wpadł Pan na pomysł aby obniżyć cenę? Nieeeeee, lepiej jak handlarz oszuka kupca, a wy macie ręce czyste, a sumienie czasem Pana nie ciśnie?

                                        Jestem konsekwentny, obiecałem, że na każdego posta będącego odpowiedzią do Panów Asterika oraz "only_the_godfather" będę powtarzał to proste pytanie:

                                        Czy uważa Pan, że pisemne potwierdzenie nieprawdy jest bezkarne? TAK czy NIE

                                        Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                        Andrzej Oleś
                                        • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 00:19
                                          > Szanowny Panie, a nie wpadł Pan na pomysł aby obniżyć cenę?

                                          Przecież obniżył. Widziałeś kiedy handlarza, który kupiłby za wywoławczą?
                                          • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 00:45
                                            a może niewystarczająco, ciekawe za ile kupił handlarz?
                                            czy Pan uważa się za mądrzejszego od czytających to forum - troszkę pokory nie zaszkodzi :))
                                            • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 00:56
                                              > czy Pan uważa się za mądrzejszego od czytających to forum

                                              Od ciebie? Z całą pewnością.
                                              • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:01
                                                ok, będziesz mądrzejszy, tylko proszę cię zmień tego kretyńskiego nicka :))
                                                • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:12
                                                  Kretyński nick to andrzej_oles. Chyba, że naprawdę się tak nazywasz, wówczas jest mi ciebie niewymownie żal, że wypisujesz takie brednie i robisz z siebie totalnego wała pod nazwiskiem.
                                                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:24
                                                    to naprawdę miłe że ktoś w Polsce o tej porze chce ze mną rozmawiać, a tu taki gorąc :))
                                                  • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:49
                                                    Ty nie pier.dol, tylko dawaj w końcu jakiś wyrok, który zapadł na cofacza liczników. Podobno tyle słyszy się o tym w mediach.
                                                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:05
                                                    no chłopie, cały czas czekamy na ciebie, weź nie rób jaj, podpisz się pod kłamstwem, przecież tyle o tym, gadasz że to nic nie znaczy podpisz się i już - a wtedy zobaczysz pierwszy wyrok - TWÓJ
                                                  • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:13
                                                    Nie, nie, kochany. Napisałeś, że - cytuję - "wyrok zapadł". To teraz nie pier.dol głupot o rzekomym wyroku dla mnie, tylko pokaż nam ten, który zapadł. Albo przyznaj, że kłamałeś.
                                                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:25
                                                    to że pisałem o wazelinie nic nie znaczy, więc zwolnij z tym kochanym.... Moja akcja ma na celu ułatwienie w skutecznym wymierzaniu wyroków - patrz ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej. Chcę przekonać kupujących, aby wpisywanie kluczowych danych o pojeździe było powszechne. Czy masz coś przeciw?
                                                  • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:34
                                                    > Czy masz coś przeciw?

                                                    Mam coś przeciw temu, że nie mając kompletnie o niczym pojęcia wypisujesz brednie, spamujesz nimi w co drugim wątku, kłamiesz i wprowadzasz ludzi w błąd.

                                                    Ot choćby taki przykład - chcesz wsadzać handlarzy do pierdla powołując się na... ustawę o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej. Co jasno dowodzi, że nawet nie odróżniasz prawa karnego od cywilnego (o tym, jakie obowiązki spoczywają na stronach procesowych w jednym i drugim przypadku już nawet nie wspominając).

                                                    Dotarło? Jak chcesz organizować jakieś akcje, to najpierw doucz się zdobądź niezbędną wiedzę, a potem rób to z głową. A nie dupą, jak do tej pory.
                                                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:44
                                                    ble ble ble możesz tak bez końca...

                                                    Szanowni czytelnicy widzicie sami jaką panikę wśród oszustów zrobiła drobna akcja społeczna, spokojnie, nie obawiajcie się, żądajcie wpisu do faktury kluczowych informacji o kupowanym pojeździe – to będzie Wasze oręże jeśli okaże się że sprzedawca kłamał.

                                                    Życzę wszystkim tylko udanych transakcji.
                                                    Oleś Andrze
                                              • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:02
                                                no chyba że się tak nazywasz ...
                                                • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:11
                                                  to jest nie do wiary, że handlarze wynajmują tak "cienkiego leszcza", aby swoim popiskiwaniem powstrzymał lawinę. Zacząłem tą Akcję ponad rok temu, na tym forum znalazłem się raptem parę dnie temu, ale emocje jakie przeżywają wynajęci przez oszustów "szczekacze" są przerażające ... chłopaki mogą się przekręcić jak się będą tak starać. Ja rozumiem, że mają wynagrodzenie akordowe, ale bez przesady... życie mamy tylko jedno, szanujmy się ...

                                                  Życzę wszystkim tylko udanych transakcji.
                                                  Oleś Andrzej
                                                  • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:17
                                                    > to jest nie do wiary, że handlarze wynajmują tak "cienkiego leszcza",
                                                    > aby swoim popiskiwaniem powstrzymał lawinę.

                                                    No, stary, rozkręciłeś się. Dawaj dalej, pośmiejemy się. Lawina, podejrzenia, że jestem wynajęty przez handlarzy - co będzie następne? UFO? Sztuczna mgła w Smoleńsku?

                                                    > Zacząłem tą Akcję ponad rok temu

                                                    Świetnie ci idzie. Handlarze po prostu trzęsą dupami ze strachu.

                                                    > emocje jakie przeżywają wynajęci przez oszustów "szczekacze"

                                                    Synuś, piszę na tym forum od dawna, jeszcze zanim ktokolwiek usłyszał o twojej paranoi. Myślisz, że "handlarze" mają szklaną kulę, dzięki której przewidzieli, że się tu pojawisz i zawczasu mnie tu umieścili? Naprawdę, bijesz w tym momencie samego Antka Macierewicza!
                                                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:30
                                                    no z antkiem to już przesadziłeś, czuję się dotknięty do żywego, on by cie chętnie... a tu takie rozczarowanie
                                                    skąd ty się chłopie urwałeś z choinki? gadasz, gadasz - jak baba z targowisku ale jakiś sens przekazu = 0
                                                    Jesteś na tym forum od dawna, a zastanawiałeś się po co?
                                • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 00:17
                                  > Jak Pan sądzi, po co oszuści fałszują książki serwisowe?

                                  A podobno oszusta można poznać po tym, że nic na piśmie. A tu - sfałszowana książka serwisowa - w której wszystko jest na piśmie. Spróbuj w takim razie wsadzić typa do pierdla na podstawie takiej książki. Ale najpierw uzgodnij zeznania sam ze sobą, bo na razie zwyczajnie bredzisz.
                                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 00:42
                                    oj dzieciaku, wyjdź spod szafy :)) jak ktoś fałszuje książkę to robi to swoją ręką? Obudź się…
                                    otwórz ten twój vogon, wagon :))
                                    • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:04
                                      > oj dzieciaku, wyjdź spod szafy :)) jak ktoś fałszuje książkę to robi to swoją
                                      > ręką?

                                      A jakie to ma znaczenie? Nieważne, że nie on sfałszował, ważne, że się nią POSŁUGUJE w celu wprowadzenia nabywcy w błąd. A jako "profesjonalista" nie ma tłumaczenia, że nie wiedział i sam został oszukany - ma się przecież na tym znać. W przeciwnym wypadku równie dobrze może w ten sposób wyłgać się z przekręconego licznika.

                                      A udowodnić, że książka jest sfałszowana można dużo łatwiej niż cofnięcie licznika, gdzie trzeba bawić się w ekspertyzy etc. No więc weź na tapetę jakiegoś handlarza z ewidentnie podrobioną książką serwisową i spróbuj szczęścia, Andrzejku, jakeś taki chojrak.
                                      • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:16
                                        chłopczyku jak nie wiesz to się nie trap - podpoisz się kiedyś pod nieprawdą a się rychle przzekonasz
                                        • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:24
                                          > chłopczyku jak nie wiesz to się nie trap - podpoisz się kiedyś pod nieprawdą a
                                          > się rychle przzekonasz

                                          No, czyli zwyczajnie bredzisz i masz gów.niane pojęcie o podstawach prawnych akcji, którą rzekomo prowadzisz. Posługiwanie się sfałszowaną książką jest dokładnie takim samym oszustwem i ściganym z tego samego paragrafu (założę się, że nawet nie znasz jego numeru ani treści, co tym bardziej wystawia świadectwo tobie i twojej "akcji") jak wpisanie nieprawdziwego przebiegu do umowy.

                                          Wcale bym się nie zdziwił, gdybyś to ty był na usługach jakiegoś handlarzyny, który za chwilę pojawi się tu z hasłem "wpisujemy przebieg do umowy".
                                          • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:34
                                            ale twój podpis na fakturze? tego nie trzeba już nikomu udowadniać - na to nie wpadłeś?
                                            • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:41
                                              Ale musisz udowodnić, że świadomie i celowo handlarz wpisał przebieg niezgodny ze stanem faktycznym. A to jest znacznie trudniejsze niż udowodnienie, że książka jest lewa. Powtarzam - spróbuj, jak takiś chojrak. Pośmiejemy się.
                                              • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:44
                                                taki jesteś odważny? podpiszesz się? ja niczego nie będę udowadniał od tego są instytucje - chcesz zaryzykować?
                                                • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:51
                                                  Nie podpiszę się, bo nie mam pod czym. Już ci tłumaczyłem, że nie zajmuję się handlem samochodami. Co zresztą możesz łatwo zweryfikować znajdując moje wpisy na forum z czasów, zanim objawiłeś się ze swoją chorobą psychiczną.

                                                  I dawaj w końcu ten wyrok, bo umieramy wszyscy z ciekawości.
                                                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:09
                                                    skoro nie handlujesz co o czym my tu gadamy? polemizujesz z czym misiu? co nudzisz się, baba ci nie daje, czy już ty nie dajesz rady, dupe mi zawracasz amatorze, masz coś konkretnego to wal, a twoje frustracje zostaw w kiblu dzieciaku
                                                  • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:17
                                                    > skoro nie handlujesz co o czym my tu gadamy?

                                                    Bo wkur.wiają mnie twoje brednie, którymi spamujesz w każdym wątku. Pieprzysz totalne głupoty nie mając pojęcia zarówno o samochodach, ich naprawach i weryfikacji ich stanu, jak i o prawie i procedurach sądowych.

                                                    > dupe mi zawracasz amatorze,

                                                    Napisał totalny ignorant i dyletant, który jedyne co ma, to własne Głębokie Przekonanie[TM]
                                                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:33
                                                    no to się fachowiec ujawnił, ta akcja jest dla amatorów, a ty widzę chlebuś od oszustów dostajesz...
                                                  • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:43
                                                    > ta akcja jest dla amatorów

                                                    Nie ma nic gorszego dla amatora, niż słuchać rad ignoranta.
                                    • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:06
                                      > otwórz ten twój vogon, wagon :))

                                      A dowcip na poziomie Andrzeja Olesia, to nawet punkt gorzej niż Karol Strasburger. Właśnie zostałeś moim najniższym punktem odniesienia, gdy chodzi o poczucie humoru.
                                      • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:19
                                        o przepraszam, nie wiedziałem że się tak nazywasz: Vogon Jeltz - ale głupio ... chyba z niemiecka leci, a które to imie?
                                        • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:28
                                          Oho, widzę, że w literaturze też masz poważne braki... No cóż, łatwo zgadnąć patrząc chociażby na najeżony wszelkimi możliwymi błędami (ortograficznymi, stylistycznymi, interpunkcyjnymi) bełkot, jaki z siebie wypluwasz.
                                          • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:37
                                            nic ci nie pomoże, akcja ruszyła - za późno się obudziłeś
                                            • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:43
                                              > nic ci nie pomoże, akcja ruszyła

                                              Znaczy co, zakładasz sektę, jak Antek Macierewicz? Jak będziecie się nazywać? Fakturolicy? Umowicjanie?
                                              • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:00
                                                nieeee... dużo ładniej, podpisz się pod swoim kłamstwem, a już nigdy twoja d. nie będzie zimna :))
                                                • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:01
                                                  Znaczy, dupocieplicy będziecie się nazywać? Mało medialna nazwa, powiem ci, czubie.
                                                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:26
                                                    no to się podpisz mądralo
                                                  • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:44
                                                    I co, wsadzisz mnie do pierdla z ustawy o sprzedaży konsumenckiej? Ciekawe z którego paragrafu?

                                                    Kurde, kOleś, jesteś coraz zabawniejszy...
                                                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:48
                                                    jak podpiszesz kłamstwo to się dopiero uśmiejesz
                                                  • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:53
                                                    Jak powiada stare chińskie przysłowie: "nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz". Osobiście postawię ci flaszkę dowolnie wybranego trunku w cenie do 1000 złotych, jak twoja "akcja" doprowadzi do skazania chociaż jednego nieuczciwego handlarza.
                                                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 02:57
                                                    jesteś na pozycji startowej...
                        • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 20:14
                          Po co to tak komplikować, piszę wszak wyraźnie, jeżeli jest samochód załóżmy 6-letni, jego przebieg to 176 tys. km, silnik diesel, cena znacznie odbiega od średnich cen rynkowych, a handlarz pisze: przebieg udokumentowany, stan idealny, bezwypadkowy. 99% to oszust, myśli Pan że zgodzi się wpisać te informacje do faktury? Pisałem w jednym z postów: nie leczyć ale zapobiegać, co miałem na myśli? Kupujący pytają sprzedawcy czy potwierdzi swoje deklaracje na piśmie wpisując to do faktury. Ludzie, czy to jest nielegalne? Chcemy tylko mieć na piśmie to co mówi handlarz, czego nie rozumie Pan w tej prostej czynności? Pytam, jak dostaję odmowę to chyba oczywiste, że facet kłamał i nie potwierdzi tego na piśmie. To się nazywa PREWENCJA Panie Asterik, nie ma w tym nic złego, że chcemy aby ktoś potwierdził na piśmie swoje słowa, albo powiedział: nic nie wiem o tym samochodzie, cena jest okazyjna więc może Pan zaryzykować - i to jest uczciwe postawienie sprawy. Gwarantuję Panu że 99% oszustów nie podpisze niczego, a ten 1% to są niezorientowani w przepisach prawa i będą liczyć, że się im uda. Pisałem już wcześniej o wyroku skazującym za cofnięcie licznika. Pan chce bronić oszustów? Dalej nic nie róbmy, niech się złodzieje dalej bogacą na krzywdzie innych? Niech się Pan zastanowi o jakich argumentach Pan mówi, które jakoby do mojej świadomości nie docierały - konkretnie proszę.
                          • asterik Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 21:09
                            Panie Andrzeju raczy Pan zauważyc ze nie tylko ja mam takie zdanie na temat Pana idei.Nadal nie otrzymałem odpowiedzi na zadane Panu pytania a w nich jest zawarty sens wpisywania przebiegu na umowach.Czy ja kiedykolwiek napisałem ze wpisywanie przebiegu jest złem?
                            Dla mnie wpisanie nie przedstawia wartosci, kto bedzie chciał byc uczciwy to bedzie a kto bedzie chciał to oszuka.Nadal twierdze(nie tylko zreszta ja)Idea słuszna ale wrecz utopijna.
                            Ps.Prosze o konkretne argumenty bo to ze Pan wsadzi handlarza bez urazy do mnie nie docieraja.Prosze napisac w jaki sposób Pan mu udowodni ze to on i ze cofany był przebieg
                            • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 22:06
                              Moja propozycja to była prowokacja, bo jestem pewien na 100% że żaden oszust nie wpisze przebiegu jeżeli kręci lub nie jest pewien.
                              Pyta Pan o sens wpisywania przebiegu? Nic Pan nie rozumie? ŻADEN OSZUST NIE WPISZE PRZEBIEGU, czy Pan tego nie rozumie? Żaden, bo oni wiedzą czym to grozi. Pan widzę nie rozumie co znaczy pisemne potwierdzenie nieprawdy, a szkoda. Sens mojej akcji to prewencja. Jak Pan rozpoznaje oszusta? Pyta go Pan czy jest uczciwy? Przecież wystarczy zapytać sprzedawcy, czy przebieg i bezwypadkowość będzie wpisana do faktury. Przecież nikt mu nie kazał podawać tych informacji do ogłoszenia, ale skoro już podał to po co? Jeżeli nie chce potwierdzić na piśmie to znaczy że kłamie, czy to nie jest logiczne? Czego Pan nie rozumie?
                              • asterik Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 22:27
                                Widze ze nadal sie nie rozumiemy.Moze inaczej:
                                andrzej_oles napisał(a):
                                Żaden, bo oni wiedzą czym to grozi?
                                Ja dobrze wiem co za to grozi ale jak jemu to udowodnie.Zadałem Panu pytania i nadal nie otrzymałem odpowiedz...a
                                Druga sprawa to chyba zapewne Pan ile trwaja sprawy i ile kosztuja handlarze tez o tym wiedza....
                                Ps.Prosze nie traktowac tego próbe obalenia idei ale jako forme dyskusji
                                • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 22:34
                                  niestety nie rozumiemy się i nie wiem dlaczego, ja Panu piszę że żaden oszust nie podpisze się pod kłamstwem a Pan mnie pyta o koszty postepowania sądowego. Jeżeli się nie podpisuje to kupiec nie kupuje i sprawy nie ma więc o jakie postepowanie Pan pyta? Czy aby na pewno rozmawiamy w tym samym języku?
                  • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 00:11
                    > Dobre auto nie może być okazyjnie tanie.

                    Może. Istnieje coś takiego jak popyt i podaż. Obecnie na rynku mamy zdecydowaną nadpodaż używanych aut, co powoduje, że samochód trudno sprzedać. Dlatego wielu ludzi schodzi z ceny - nie mówię, że akurat handlarzy, bo dotyczy to głównie prywatnych właścicieli, ale i handlarz spuści z tonu jak mu będzie auto przez kilka miesięcy stało na placu.
                    • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 00:39
                      radzę poczytać statystyki a nie opowiadać bzdur
                      • vogon.jeltz Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 01:29
                        > statystyki

                        Nie używaj słów, których znaczenia nie rozumiesz.
                        • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 29.09.13, 22:48
                          słowo statystyka jest dla Pana obcobrzmiące?
        • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 18:48
          Ale po co egzekwować, lepiej zapobiegać niż leczyć. Proszę powiedzieć jasno, czy uważa Pan że oszust wpisze sfałszowany przebieg do faktury?
      • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 18:45
        Spokojnie, więcej wiary w prawo, paru oszustów co się im zdawało, że papier wszystko przyjmie już ma zasądzony wyrok. Cywilizujmy rynek, bo samo nic się nie zmieni. Powtarzam apel: przebieg wpisany do faktury to wyrok skazujący dla oszusta - to pewne. Proszę mi nie mówić, że kupując auto używane muszę znać na mechanice. Zawsze kupuje od komisu i wymagam tych zapisów, nikt się nie odważy pisemnie potwierdzić kłamstwa- no chyba głupiec, a oszuści głupi nie są - to też pewne!!!

        Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
        Andrzej Oleś
    • asterik Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 18:22
      Faktycznie pobieżnie przeczytałem zasugerowałem sie poprzednimi wpisami.Ale mimo to mam zastrzeżenia.Jezeli kupujemy auto o 1-go własciciela tu nie powinno byc problemu ale w przypadku kilku juz tak.Np ja jestem 3 włascicielem to skad moge miec pewność ze ktos przedemną nie krecił licznika i co da wpisanie na umowie jego stanu?Nastepna rzecz bezwypadkowosci nawet z salonu sa sprzedawane auta po naprawie lakierniczej i ja jako zwykły smiertelnik moge zwyczajnie o tym nie wiedziec.
      Kupono uzywanego auta teraz to masakra.w większości z cofanymi licznikami (trudniej to zweryfikowac)lakier mozna szybko sprawdzic skutecznie czujnikiem.Wystarczy porównac przebiegi szczególnie diesli z ogłoszeniami np stron niemieckich

      • misiaczek1281 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 19:11
        Myślę że idea jest szczytna...niech ludzie będą świadomi wielu rzeczy...zarówno tego że przed zakupem używanego auta trzeba sprawdzić jego stan techniczny ale także przed zakupem nowego auta trzeba mieć świadomość że stracimy dużo na wartości (40-50% w 3 lata)...
        Jeśli ktoś jest naiwny to trudno....lecz z drugiej strony nie popadajmy w skrajność...Nie każdy handlarz to oszust...często kupujący nie sprawdzi dokładnie stanu technicznego , kupi a później nagle za tygodniu coś mu się zepsuje i wyzywa że został oszukany...a to nieprawda...każde auto kiedyś musi się zepsuć a to że zepsuło się tydzień po kupnie nie świadczy o złych zamiarach...po prostu jakaś część uległa naturalnemu zużyciu....widziały gały bo brały...:)
        • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 19:32
          Dziękuję za głos w dyskusji, choć częściowo nie na temat. Nie chodzi o awarię używanego samochodu, ale o wyłudzanie nienależnych pieniędzy, bo jak inaczej nazwać sytuację kiedy sprzedawca oferuje pojazd za np. 20 000 zł, bo taka załóżmy jest średnia wartość wywoławcza danego modelu, który ma określoną liczbę przejechanych kilometrów oraz określoną historię bezkolizyjną, a nasz oszust dopasowuje przebieg i pisuje ślady pokolizyjne, aby tylko auto pasowało do kwoty jaką sobie wymyślił. Przecież to chyba jasne, aby kupić tanie auto na zachodzie to musi być albo złom, albo rozbitek. Mam nadzieję, że już nie ma naiwnych którzy myślą, że bogaty Niemiec chce nam prezent zrobić? Jeżeli jest tam sprzedawane rzetelne auto, to ono jest droższe jak u nas. To nasi rodacy skupują wytyrane złomy, picują, kręcą liczniki, wstawiają ćwiartki, fałszują książki serwisowe i dalej wystawiają na złomiarskie aukcje po super okazyjnych cenach, a frajerzy się cieszą, że kupili super furę za niewiarygodnie niską cenę, ale zazwyczaj ich radość jest krótka.
          Chciałbym podkreślić, że moja akcja ma za zadnie wyłonić z grona handlarzy tych którzy to robią profesjonalnie, rzetelnie, a tacy nigdy Wam nie powiedzą, że przebieg gwarantowany, jeśli sami nie są tego pewni. Oszust Was wyśmieje i odłoży słuchawkę. Jak rozpoznać oszusta? Nic na piśmie !!!
        • klemens1 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 19:38
          > przed zakupem nowego auta trzeba mieć świadomość że stracimy dużo na
          > wartości (40-50% w 3 lata)...

          A ty już zapomniałeś, czego się nauczyłeś na darmowych korepetycjach z ekonomii? Liczy się koszt alternatywny, a on jest duuuużo niższy.
      • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 19:15
        o kurcze... to takie proste. Śpieszę wyjaśnić, jest Pan 3 właścicielem, czyli kupował Pan od 2 właściciela. Czy kupując miał Pan odpowiedni zapis na fakturze? Czuje już Pan? Jeżeli tak to wszystko gra, bo jeśli jest Pan uczciwy i nie kombinował Pan z licznikiem to jest Pan czysty. Może Pan śmiało wpisać do umowy przebieg, bo jeśli kiedyś wyjdzie, że ktoś wcześniej kręcił licznik to poprzedni właściciel ma ciepło. Wystarczy, że Pan rzetelnie eksploatuje swoje auto, ma Pan dokumenty napraw itp. Oto w tym chodzi, każdy powinien pilnować obowiązku wpisania przebiegu do faktury lub umowy dla swojego bezpieczeństwa oraz dla utrzymania wartości swojego auta. Powinno być tak:
        - samochód rzetelny kosztuje np. 20 000 zł
        - taki sam model za który nikt nie zaręczy 10 000 zł
        Takie porządkowanie na rynku szybko pogoni oszustów, a normalni użytkownicy będą mogli normalnie kupować używane auta. Wystarczy prosta czynność, do faktury wpisujemy przebieg, a brak takiego zapisu odpowiednie deprecjonuje dane auto.
        • asterik Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 19:42
          Tyle ze jak 4 własciciel kupi auto i "zauwazy"prawdziwy przebieg jak przed sadem udowodni który własciciel doknał korekcji przebiegu(zakładam ze wszyscy mamy na fakturze badz umowie zakupu mamy wpisany przebieg).Ja np nie mam faktur bo wiekszosc napraw wykonuje sam,nawet jezeli ktos zbiera faktury, to moze tez jezdzic na przeglady z odpowiednim przebiegiem.To walka z wiatrakami.
          • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 19:51
            nie wiem czy Pan nie rozumie czy tylko nie chce zrozumieć, ja się nie poddam tak łatwo, wyjaśniam: jest 10 właścicieli i każdy ma fakturę z przebiegiem, auta się psują, wystarczy zadbać paragony na kupowane części, założyć sobie zeszyt przeglądów napraw i wpisywać tam wszystkie czynności obsługowe. Jeżeli 11 właściciel dostanie takie auto z kompletem dokumentów to widzi po kolei umowy z poszczególnymi przebiegami, na każdej umowie jest wpisany przebieg oraz są pieczątki ze skarbówki. Czy coś jeszcze niejasne? Pewnie Pan pomyśli, że można sfałszować poszczególne kopie umów? Zanim Pan tan pomyśli, proszę się zastanowić czym to się może skończyć. Tym samym co wpisanie do faktury cofniętego licznika - wyrok. Proszę wygooglować sobie hasło wyrok za cofnięty licznik.
            • asterik Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 20:17
              Widze ze raczej Pan nie rozumie.Co do kwestii umów to zgadzamy sie kazdy ma z okreslonym przebiegiem i to zostawiamy.Natomiast chodzi o to ze nawet jezeli bede prowadził ksiazke serwisowa to i tak moge ja prowadzic jak chce(chodzi o przebiegi) i dotyczy do wszystkich włascicieli.Nie mam obowiazku prowadzenia ksiazki i i udokumentowania przebiegu(ja naprawy wykonuje sam i niby jak mam to udokumentować?)A jezeli ktos serwisuje auto u pana Tadzia bez faktur?On nie potwierdzi przeciez ze naprawiał a nawet jesli potwierdzi jakie znaczenie bedzie to miało dla sadu?
              W sadzie ja musze udowodnic ze własciciel x cofal licznik a nie nie własciciel x ze go nie cofał....W praktyce jest to bardzo trudne i dlatego w Polsce jest jak jest
              Wystarczy do pierwszego komisu ...i kazdy diesel czy 5 lat czy 10lat od150tys do200tys przebiegu.Czyzby własciciele komisów nie znali prawa?
              • marusmk Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 20:32
                asterik napisał(a):
                ................................
                > Nie mam obowiazku prowadzenia ksiazk
                > i i i udokumentowania przebiegu(ja naprawy wykonuje sam i niby jak mam to udoku
                > mentować?)A jezeli ktos serwisuje auto u pana Tadzia bez faktur?


                No właśnie.
                W dodatku ten mój Pan Tadziu jest lepszy i pewniejszy jak 99% ASO
                • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 20:57
                  to oczywiste, nikt tu nie reklamuje ASO, sam serwisuję u znajomego mechanika. Proszę dokładnie czytać wątek, aby ogarnąć zagadnienie
              • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 20:54
                Zacznę od końca, niech Pan zapyta któregoś z właścicieli komisów które mają te diesel-e po 150 tys. km, czy wpiszą tą informację do faktury.
                Odpowiadając na Pana wątpliwości co do możliwości uwiarygodnienia przebiegu to wyjaśniam - kupuje Pan samochód od poprzedniego właściciela, on wpisuje przebieg załóżmy 150 tys. km, aby uwiarygodnić tą informacje daje Panu kopię swojej umowy, załóżmy sprzed trzech lat, gdzie pisze 100 tys. km, czyli gość przejeździł przez 3 lata 50 tys. km, on powinien mieć również kopię umowy od poprzedniego właściciela, załóżmy od pierwszego, którzy zrobił 100 tys. km i sprzedał. Drugi właściciel jeżdżąc trzy lata nie stwierdził wad ukrytych tym samym uwiarygodnia przebieg poprzednika itd. Pan robi to samo, jeździ tym używanym samochodem przez kolejne trzy lata, jeżeli usterki jakie wystąpią są zgodne z przebiegiem auta to nie ma się czego czepiać, sprzedaje Pan ten wóz z przebiegiem 220 tys. km wraz z poprzednimi umowami i tyle. Jedyny problem polega na tym, że do tej pory nikt tego tak nie robił, ale jeśli zaczniemy poważnie traktować kolejnych nabywców naszego auta, to coś się wreszcie zmieni. Teraz częsta postawa przy sprzedaży używanego auto to złapać frajera, odpicować furę, i wycisnąć ile się da, sądząc że jesteśmy sprytniejsi od innych, czyli sprzedamy drogo nasze wyeksploatowane auto, kłamiąc ile się da, ale kupując koleje już nie chcemy być oszukani i święte oburzenie się poodnosi jak ktoś coś przykombinuje. Największy kłopot to te złomy z zachodu, które w większości są kombinowane. Moja inicjatywa ma zadziałać prewencyjnie na oszustów, mówiąc im koniec z tym, jak nie wpiszesz przebiegu do faktury tzn. że jest on niepewny, czyli obniżony więc albo znacznie obniżysz cenę, albo nie sprzedaż tego złoma nigdy. Oni wówczas zorientują się dalsza zabawa w kto więcej cofnie licznik się skończyła.
                • asterik Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 21:26
                  Idea słuszna ale w Polsce nie przejdzie.
                  Jestem za tym zeby wpisywac przebiegi na umowach fakturach ale to nic nie da, trzeba by było zmienic mentalnosc Polaków.Nawet gdy w Niemczech za cofanie liczników jest wysoka grzywana to i tak nauczyli sie od nas odmładzac auta.
                  Ps U nas bez problemu handlarze i własciciele komisów wpisuja przebiegi...Bo jak pisałem wczesniej udowodnic kto cofał licznik to pare lat spedzonych w sadzie...
                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 22:36
                    Nie ma Pan racji, oszuści kręcący liczniki wpisują przebiegi go ogłoszeń, ale żaden Panu nie wpisze do faktury, proszę zadzwonić i zapytać, 90% aut powyżej 6 lat mających mniej jak 200 tys. km ma kręcony licznik, proszę zrobić test, zadzwonić jako potencjalny zainteresowany i zapytać czy wpiszą Panu przebieg do faktury, wtedy pogadamy. Najłatwiej jest powiedzieć, i tak się nie uda, zostawmy to, niech nas robią w konia… taka jest Pana postawa - bez urazy, mój apel to próba aktywizacji, jak zaczną dostawać takie telefony to może się ockną, nie robiąc z tym nic, to nic się nie zmieni
                    • asterik Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 10:32
                      Odpowiadam Panu dlaczego idea (w pełni słuszna)lansowana przez Pana jest do niezrealizowania w Polsce.Winni sa ludzie i to zarówno sprzedajacy i jak kupujacy.Sprzedajacy zeby "sprostac"wymagania kupujacych robia to co robia a kupujacy stawiają wymagania nie do zrealizowania.Wpisywanie przebiegów bez zmiany mentalnosci ludzkiej nic nie da(moze troche utrudni).Bo zawsze znajdzie sie ktos kto bez skrupułów zrobi wszystko by zarobic.
                      Jedynie bardzo wysokie kary moga ukrócić proceder cofania liczników.
                      Ja nawet majac umowe z wpisanym przebiegiem czy tez bezwypadkowe to dla mnie nie ma wielkiego znaczenia bo i tak nie ufam i bede sprawdzał po swojemu bo wiem ze w Polsce mozna wszystko.
                      Nastepna rzecz pisze Pan ze jezeli ktos nie zgodzi napisac w umowie np ze auto jest bezwypadkowe to rezygnujemy.Ja tez bym sie nie zgodził tak napisac ale nie wzgledu ze moje auto jest wypadowe ale zwyczajnie nie wiem.Moge jedynie napisac ze posiada warstwe lakieru odpowiadajecej orginalnej powłoce a czy to auto jest wypadowe i czy posiada lakier orginał wymaga badania specjalistycznego.Podobnie z przebiegiem ja moge zapewnic ze ja nie cofałem i mam dokumenty z jakim zakupiłem a to jaki jest faktyczny nie wiem.Kupujac auto kierowałem sie jego stanem a nie wartoscia wpisana na liczniku
                    • resident_troll Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 15:28
                      Załóżmy, że jest sobie umowa, w której umieszczono informację o przebiegu auta, zgodnym z zapisami licznika. Zapis ten jest bezwzględnie prawdziwy i zawsze takim pozostanie, albowiem nawet jeśli rzeczywisty przebieg jest wyższy, to na dzień zawarcia umowy na "blacie" widnieje właśnie taki, mniejszy. Ewentualny późniejszy zarzut, że rzeczywisty przebieg pojazdu był inny zostanie dziecinnie łatwo obalony, jako że sprzedawca będzie utrzymywał, że jedynie potwierdził w treści umowy, iż licznik przebiegu pokazywał w tej dacie okresloną wartość. I tyle. Sprzedawca nie gwarantuje prawdziwości wskazań licznika, zwłaszcza jeśli nie jest pierwszym właścicielem auta. On jedynie potwierdza, że licznik wskazuje taki a nie inny ciąg cyferek.

                      Co do bezwypadkowości, to jakie zdarzenie można zaliczyć do tej kategorii?
                      Jak robiłem sobie okresowe badanie lekarskie, niezbędne dla przedłużenia ważności prawa jazdy, musiałem określić na specjalnym formularzu, czy w jakimś tam okresie wstecz nie brałem udziału (a może czy nie spowodowałem? No nie pamiętam szczegółów) w wypadku. Jak chciałem wpisać stłuczkę sprzed lat, lekarz mnie powstrzymał, twierdząc że wypadkiem jest zdarzenie, które powoduje określone, poważne szkody na zdrowiu. Nie wiem, czy to definicja wynikająca z jakiegoś przepisu, ale zapewne w polskim opasłym prawodawstwie jakaś legalna definicja wypadku się znajdzie.
                      I co, jeśli w umowie wpisze się, że pojazd bezwypadkowy, a brał udział w kolizji, w której nikt nie doztał obrażeń, ale np. była konieczna wymiana elementu nadwozia? W potocznym rozumieniu zapewne należałoby uznać, że pojazd jest powypadkowy. Z formalnoprawnego punktu widzenia zapewne tak już by nie było.

                      Swoją drogą koncepcja jest nierealistyczna.
                      W Polsce jeździ ileś tam milionów aut, które mają dość długą histoprię i przechodziły parokrotnie z rąk do rąk. Osoba sprzedająca obecnei auto nie ma faktur, czy umów z poprzednim właścicielem, ani tym bardziej tych łączących poprzedniego wlaścicela z tym jeszcze wcześniejszym. Stąd nie ma takiej opcji, żeby zgodził się zaświadczać o nienagannej historii pojazdu, skoro jej nie zna i nie może być jej pewnym.
                      • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 15:54
                        Widzę, nie dość wnikliwie przeczytał Pan mojego posta oraz całą dyskusję która się toczy dość dynamicznie. Zaręczam Panu, że do umowy i faktury piszemy przebieg pojazdu, a nie stan licznika. To często stosowany wybieg przez oszustów, ale po to jest ta akcja, aby ludzie wiedzieli co ma być wpisane, aby nikt tego późnij nie obalał. Jeżeli sprzedawca nie jest pewien przebiegu to niech go nie podaje, a nie jak to często bywa, zarzeka się że 10-letni diesel ma 176 tys. km!!! Gwarantuję Panu, że oszuści kręcący perfidnie przebiegi i fałszujący książki serwisowe nie dadzą Panu nic na piśmie. Oni szukają napalonych, niedoinformowanych kupców, którzy są zwani w branży „jeleniami”. Ja widzą że klient nie idzie na „okazję cenową” tylko chce formalnych zapisów to się rozłączają. Jak 1000 ludzi zadzwoni do każdego z nich i powie, że chce mieć wpisany do faktury na pełną wartość przebieg auta to ruszy lawina zmian i rynek zacznie się cywilizować.
                        Z tymi kolizjami dobrze Pan kombinuje, jest to kolejny fortel oszustów, też o tym pisałem, widzę że Pan tak wpadł, nie poczytał i krytykuje, ale spoko, damy radę, mam ten tekst spisany na 25 stronach A4, fragment związany z tematem kolizji daję kopiuj i wstaw 
                        Wypadek to zdarzenie drogowe w którym były ofiary w ludziach lub hospitalizacja powyżej 7 dni. Inne zdarzenia drogowe o charakterze wypadku są kolizją drogową . Dlatego w przypadku pojazdów określanych mianem bezwypadkowe, dopisujemy do faktury: oryginalna powłoka lakiernicza. Żaden rzeczoznawca sądowy nie odpuści ukrytej wady jaką było polakierowanie nawet klapki od wlewu paliwa. Rozumie Pan teraz o co chodzi? To nie są żarty – koniec z oszustwami, tylko trzeba działać masowo. W przyszłym tygodniu mam udzielić wywiadu lokalne stacji telewizyjnej, jutro spotykam się z regionalnym dziennikiem, uruchamiam serwis internetowy informujący o tej akcji. To nie są mrzonki, siedzę w mediach o 25 lat, zrobimy z tej akcji społecznej olbrzymi szum, który wywali oszustów z rynku. Koniec z tym, nie dajmy się więcej robić w konia, działajmy zespołowo, a nastanie kres tej przestępczej bandzie.
                        Mam nadzieję, że oglądał Pan film? Jeżeli nie to poniżej ma Pan linka:

                        Tekst linka

                        Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                        Andrzej Oleś
                        • kontik_71 Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 16:08
                          Chwila.. co ma znaczyc dopisek o lakierze? Moje auto np nie mialo ani kolizji, ani wypadku a mimo to ma malowana maske po zadrapaniach zrobionych przez psa. I sprzedajac to auto z cala pewnoscia napisze i powiem o tym, ze auto jest bezwypadkowe. Bo wie Pan, powodow do ponownego lakierowania moze byc bardzo wiele i niekoniecznie musza one miec zwiazek z wypadkami na drodze.
                          A co z autami z importu? tam tez chce Pan wprowadzic jakies swoje pomysly. Oczywiscie, trzeba to wprowadzic globalnie, bo nie moze byc takiej sytuacji, ze auto sprowadzone z jakiegos kraju, dajmy na to z Gabonu, bedzie niesprzedawalne tylko z powodu niemoznosci udokumentowania jego historii. I mimo, ze daleko mi do oszustow samochodowych i nie handluje nimi, poza sprzedaniem swojego starego a i to najchetniej w rozliczeniu za nowe auto, to nigdy nie zgodze sie na rozwiazania, ktore ograniczaja wolnosc dzialalnosci UCZCIWYCH przedsiebiorcow. I moze Pan nam tu tysiac razy pisac, ze nie przeczytalismy, nie zrozumielismy, itp.. nie zmieni to faktu, ze Pana pomysly sa oderwane od rzeczywistosci i niemozliwe do wprowadzenia. I jesli nawet daloby sie je jakos wprowadzic, lamiac przy tym wiele innych praw i przepisow, to dadza wiecej szkody niz pożytku. Bo nic, moj Panie, nie zastapi logicznego myslenia osoby chcacej kupic samochod.
                          • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 17:46
                            o kurcze, czy Pan tego nie rozumie czy tylko nie chce zrozumieć. Kogo ograniczam? Jakich przedsiębiorców? O czym Pan mówi? Powiem najprościej jak się da: Akcja Społeczna jest skierowana do prywatnych osób, które planują zakup używanego samochodu. Dzwoniąc z ogłoszenia, pytają jak zwykle, stan samochodu, historia kolizji, jakieś naprawy, normalnie. Kiedy okazuje się że samochód jest dla nabywcy wart obejrzenia, ostatnim pytaniem jest:
                            CZY INFORMACJE O PRZEBIEGU ORAZ HISTORII KOLIZJI będą wpisane do faktury.
                            Czego Pan w tym zachowaniu nie rozumie, w którym miejscu takie zachowanie kogokolwiek ogranicza? Mam nadzieję e tym razem zostałem zrozumiany jednoznacznie więc idę dalej.
                            Proszę mi wyjaśnić w którym z moich postów rozdzielam auta krajowe od importowanych. Podpowiem Panu - w żadnym, nie ma takiego podziału. Piszę tylko o tym, że największą zakałą są auta z importu, bo tam one robią dużo więcej kilometrów w roku (autostrady).
                            Nawiążę jeszcze do Pana pytania o to lakierowanie. Idzie o to aby rozróżnić samochody na:
                            - idealna historia bezkolizyjna - czyli oryginalna powłoka lakiernicza
                            - dobra historia bezkolizyjna - brak napraw blacharskich, lakierowanie przerysowań,
                            - udokumentowana historia pokolizyjna - auto miało stłuczkę, są dokumenty, protokół szkody
                            - udokumentowana historia powypadkowa - auto miało większy wypadek, są dokumenty, protokół szkody
                            - brak historii kolizji, wypadku - wielka niewiadoma, auto mogło dachować, mogły być wstawiane ćwiartki
                            Taki podział jest podstawą do rzetelnej wyceny auta. Mam nadzieję, że się Pan zgodzi z klasyfikacją, iż auto z oryginalną powłoką lakierniczą jest więcej warte niż takie które było wtórnie lakierowane.
                            Proszę spokojnie przeczytać moją odpowiedź i jasno się określić co Pan miał na myśli pisząc te słowa, cytat: "...nigdy nie zgodze sie na rozwiazania, ktore ograniczaja wolnosc dzialalnosci UCZCIWYCH przedsiebiorcow..."
                            Proszę pamiętać, że czytają tysiące internautów, więc proszę ważyć argumenty, bo te z poprzedniego maila przypominają mi demagogię, a nie dyskusję na argumenty - rzeczowo i na temat Panie Kontik_71
                            • kontik_71 Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 17:56
                              Czlowieku, jesli nie masz systemu, ktory wymusza pewne informacje i wymusza udokumentowanie CALEJ historii auta to takie wpisywanie kilometrow w fakture jest nic niewarte. Oszust zawsze bedzie mial mozliwosc zeznac, ze nie wiedzial nic o historii auta i to przeciez nie on krecil licznikiem. Ciekawe w ilu przypadkach uda sie udowodnic, ze klamie? Przypominam, ze tez w Polsce obowiazuje zasada niewinnosci do momentu UDOWODNIENIA winy.

                              A co do lakieru.. W jakiej kategorii miesci sie spotkanie klapy z psim pazurem? Kolizja? A moze to juz wypadek?

                              A tak w ogole to radze nauczyc sie przyjmowac krytyke. Bo widze, ze malo kto sie zgadza z Pana wywodami, a przede wszytskim REALNOSCIA pomyslu. Skoro tyle osob mowi, ze cos jest nie tak, to chyba powinno sie nad tym zastanowic, co?
                              • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 21:37
                                O jakim to centralnym systemie Pan raczy mówić? Czy to jakiś temat zastępczy? Po co ta zasłona dymna. Mówmy o konkretach. Mój pomysł jest prosty w zastosowaniu, każdy kupujący pyta handlarza czy kluczowe informacje będą wpisane do faktury. Jeżeli nie to wiadomo że facet kłamie.
                                Co w tym jest niezrozumiałe? Chętnie wyjaśnię. Mówi Pan o krytyce, a czego ona dotyczy? Proszę podać konkretne przykłady krytyki do których się nie odniosłem. Odnoszę wrażenie, że mylicie krytykę z polemiką.
                                Inne nieodparte wrażenie to że nie czytacie moich postów i muszę po kilka razy odpowiadać na te same pytania, przykładem jest sprawa lakieru. Pisałem o klasyfikowaniu samochodów wg. historii kolizyjnej, Pański żart z tymi pazurami niestety bije w Pana, bo czytający naszą dyskusję zauważyli ten wątek, Pan jak widać nie. Ale co tam, wyjaśnią specjalnie dla Pana: uszkodzenie powłoki lakierniczej stawia Pana auto na drugiej pozycji, czyli:
                                - dobra historia bezkolizyjna - brak napraw blacharskich, lakierowanie przerysowań,
                                Gdyby miał Pan niejaki problem ze znalezieniem tego posta poniżej daję Panu link:
                                [url=http://forum.gazeta.pl/forum/w,20,147077090,147102824,Re_Stan_licznika_i_bezwypadkowosc_.html]Tekst linka[/url]
                            • asterik Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 18:08
                              Prosze o odpowiedz na pytania asterik 25.09.13, 16:47
                              Druga sprawa to orginalna powłoka lakiernicza zupełnie nie swiadczy o bezwypadowosci to dwie rózne sprawy.Auto moze miec orginalny lakier i moze byc po duzym wypadku
                              • kontik_71 Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 18:28
                                Dodajmy, ze utopione i wysuszone auta tez przewaznie maja oryginalna powloke lakiernicza i nawet sa bezkolizyjne.. :)
                                • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 21:42
                                  a czy nie wydaje się Panu że auto po powodzi kwalifikuje się do wady ukrytej?
                              • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 21:41
                                przepraszam za zwłokę w odpowiedziach ale właśnie zamykałem wydanie mojego tygodnika, gdzie ukaże się całostronicowy artykuł o tej akcji.
                                Odpowiem pytaniem, jakim to cudem auto może mieć oryginalną powłokę lakierniczą, a nie mieć wypadku lub kolizji, bardzo jestem ciekaw odpowiedzi
                                • asterik Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 21:52
                                  andrzej_oles napisał(a):

                                  > przepraszam za zwłokę w odpowiedziach ale właśnie zamykałem wydanie mojego tygo
                                  > dnika, gdzie ukaże się całostronicowy artykuł o tej akcji.
                                  > Odpowiem pytaniem, jakim to cudem auto może mieć oryginalną powłokę lakierniczą
                                  > , a nie mieć wypadku lub kolizji, bardzo jestem ciekaw odpowied

                                  w bardzo prosty sposób po uderzeniu auta np z przodu wymieniamy na takie same o tym samym kodzie lakieru z innego auta błotniki maska i drzwi w wielu autach sa wymienne i i nasze auto staje z orginalnym lakierem.Zeby zatrzec slady ewentulnych spawów konserwujemy
                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 22:19
                                    oj oj, ktoś tu nieźle kombinuje :)) sądzi Pan że to nie do wykrycia? To się nazywa wada ukryta, zapomina Pan o śrubkach mocujących, myśli Pan że to da się ukryć? Oryginalny to oryginalny, coraz bardziej podejrzewam że Pan jest handlarzem szukającym słaby2ch punktów mojego pomysłu, proszę zawczasu ukryć swoje IP, tak na wszelki wypadek :)) Nie jest Pan taki sprytny jak się Panu wydaje...
                                    • asterik Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 22:39
                                      ndrzej_oles napisał(a):

                                      > oj oj, ktoś tu nieźle kombinuje :)) sądzi Pan że to nie do wykrycia? To się naz
                                      > ywa wada ukryta, zapomina Pan o śrubkach mocujących, myśli Pan że to da się ukr
                                      > yć? Oryginalny to oryginalny, coraz bardziej podejrzewam że Pan jest handlarzem
                                      > szukającym słaby2ch punktów mojego pomysłu, proszę zawczasu ukryć swoje IP, ta
                                      > k na wszelki wypadek :)) Nie jest Pan taki sprytny jak się Panu wydaje...

                                      Bez urazy ,Sorry jezeli Pan uzywa takich argumentów to prosze dyskutowac sam z soba.
                                      Jezeli nie posiada Pan elementarnej wiedzy na temat oszuszt to wróżę powodzenie akcji.....
                                      Troche logiki nie zaszkodzi gdybym był handlarzem to bym ujawniał takie rzeczy.Nie zamierzam nic ukrywac a z takimi "argumentami"proszę pisac z misiaczkiem.Pozdrawiam i życze zycze miłej nocy
                                      • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 22:45
                                        a jak można reagować gdy ktoś na wyciąga takie rzeczy, zderzak z kodami koloru? kto wie o takich rzeczach? zwykły użytkownik? raczej nie, czytelnicy osądzą, Panu radzę ostrożniej dobierać argumenty w polemice, a uniknie Pan takich posądzeń. Życzę dobrej nocy.
                                        • asterik Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 25.09.13, 23:13
                                          Ma nadzieje ze osadza równiez mój stan wiedzy jak i Pana argumenty-nawet wrecz prosze niech sie wypowiedza.Jak by Pan czytał moje wypowiedzi(zamiast skupiajac sie na swoich)to by Pan doczytał ze sam naprawiam auta.Zeby Pan poczytał ,moje wypowiedzi innych tematach to tez by Pan doczytał ze obecnie 4-te auto przez 20lat.Ale bynajmiej nie zamierzam przed Panem tłumaczyc bo nie taki sens ma to forum.
                                          Nie zamierzam unikac swoich argumentów bo nie wstydze sie swojej wiedzy ani uzywac Panskich argumentów poziomu misiaczka....
                                          Ps.Jezeli Pan zakłada okreslony temat to prosze się lepiej przygotowac....bo jak z teoria nie ma Pan problemu to z praktyka powazne braki.
                                          • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 26.09.13, 08:36
                                            No nareszcie się Pan zdemaskował, od początku rozmowy z Panem czułem, że jest Pan z branży, za dużo specjalistycznej wiedzy. Teraz czytający to forum, wiedzą, że nie jest Pan obiektywny w ocenie mojej akcji, gdyż jest Pan zawodowcem, nie obce jest Panu dobieranie elementów nadwozia po kodzie koloru, ciekawe po co? Aby ukryć pokolizyjną przeszłość auta i nie na rękę jest Panu wpisywanie do faktury że pojazd jest bezwypadkowy, bezkolizyjny, bo wie Pan, że pisemne potwierdzenie nieprawdy to przestępstwo, które ścigane jest z urzędu więc koszty postępowania sądowego o których Pan mówi to zasłona dymna. Rozumiem, Pan się broni, ale już za późno, akcja ruszyła. Dostaję już pierwsze telefony od znajomych handlarzy, że parę osób już dzwoniło pytając o możliwość wpisu przebiegu do faktury – lawina medialna ruszyła i nic Pańskie tupanie i nie pomoże.

                                            Te Pana teksty z brakiem wiedzy to niziutki poziom, za stary jestem, aby mnie takie uwagi ruszały, proszę się zachowywać poważnie, jak ma Pan jakieś uwagi do Akcji to proszę je wyartykułować.

                                            Chciałbym poddać po rozwagę czytającym, Pańską opozycyjną postawę. Pan podważa jej sens, bo? Komu zaszkodzi, gdy ludzie zaczną domagać się pisemnego potwierdzania kluczowych informacji o samochodzie? Handlarzom? Raczej nie, Ci którzy handlują uczciwie nie mają się czego obawiać. To jest broń przeciwko oszustom – czy użytkownik Asterik broni interesów oszustów? Na to pytanie musi odpowiedzieć sobie każdy czytający ten wątek.

                                            Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                            Andrzej Oleś
                                            • apodemus Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 26.09.13, 17:36
                                              Panie Andrzeju, dał Pan tu koncertowy wręcz popis zwykłego chamstwa. To, że ktoś się na czymś zna (bądź pisze o tym, co wie), nie czyni go od razu nieuczciwym. Pańskie posądzenia na podstawie jednej czy dwóch wypowiedzi są, proszę wybaczyć, zwyczajnie prostackie i obniżają Pańską wiarygodność. Cel ma Pan słuszny, to fakt. Ale nad realizacją lepiej się zastanowić. Wpada Pan na Forum, wklejając ten sam tekst w kilku wątkach (to się nazywa spam, zna Pan takie słowo?) i ujada na tych, którzy wyrażą wątpliwość bądź wskażą słabe strony Pana pomysłu. Proponuję wiadro zimnej wody na głowę i kontynuowanie dyskusji po ochłonięciu.
                                              A teraz może Pan mnie nazwać handlarzem, nie zdziwiłbym się, gdyby tak było.
                                              Również pozdrawiam i również życzę udanych transakcji. Umiaru przy okazji też życzę.
                                              • asterik Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 26.09.13, 22:11
                                                apodemus napisał:

                                                > Panie Andrzeju, dał Pan tu koncertowy wręcz popis zwykłego chamstwa. To, że kto
                                                > ś się na czymś zna (bądź pisze o tym, co wie), nie czyni go od razu nieuczciwym
                                                > . Pańskie posądzenia na podstawie jednej czy dwóch wypowiedzi są, proszę wybacz
                                                > yć, zwyczajnie prostackie i obniżają Pańską wiarygodność. Cel ma Pan słuszny, t
                                                > o fakt. Ale nad realizacją lepiej się zastanowić. Wpada Pan na Forum, wklejając
                                                > ten sam tekst w kilku wątkach (to się nazywa spam, zna Pan takie słowo?) i uja
                                                > da na tych, którzy wyrażą wątpliwość bądź wskażą słabe strony Pana pomysłu. Pro
                                                > ponuję wiadro zimnej wody na głowę i kontynuowanie dyskusji po ochłonięciu.
                                                > A teraz może Pan mnie nazwać handlarzem, nie zdziwiłbym się, gdyby tak było.
                                                > Również pozdrawiam i również życzę udanych transakcji. Umiaru przy okazji też ż
                                                > yczę.
                                                >
                                                No niestety mamy dwóch"handlarzy"
                                                Miałem juz sie nie wypowiadac ale zrobie zw wzgledu na szacunek osób piszacych na forum forum.Pan Andrzej ma słuszna idee i nigdy tego nie podwazałem ale jego poziom i wiedza to niestety inny temat.
                                                Niestety nie byłw stanie odpowiedziec pytania wiec sam przedstawie sens moich wypowiedzi.
                                                Narzerdzie które nam przedtawia Pan Andrzej to "kijek na byka"W sadzie bedzie nam naprawde udowodnic ze np przebieg został cofniety i kto to zrobił.Musimy to udowodnic co naprawde w praktyce jest bardzo trudne.Nie jest jak pisze Pan Andrzej ze zakup to strata pieniedzy to równiez w niektórych przypadkach narazanie własnego zycia.Dlatego apeluje to do wszystkich kupujacych.NIKt NiE ZADBA O NASZE DOBRO JAK MY SAMI!Takze przy zakupie nie kierujmy co wpisane na umowie i jezeli nie mamy doswiadczenia to zlecajmy to znajomych mechanikom lub wyspecjalizowanym zakładom.
                                                Bardzo czesto pomagam przy zakupie aut i pomimo bardzo duzego doswiadczenie(specjalistyczny miernik lakierniczy, program diagnostycznego i wizyty na stacji przegladów)w wielu przypadkach musimy korzystac pomocy z ASO.
                                                Takze sami czytajacy forum ocencie idea czy praktyczne rady sa wazniejsze przy zakupie.Pozdawiam
                                                • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 09:04
                                                  Panie Asterik, jeżeli Pana uraziłem to przepraszam, starałem się jedynie wyjaśnić sens mojej akcji. Z tego co Pan napisał to widzę moje starania słabo wypadły, ale co tam, nie poddam się i będę to wyjaśniał do skutku.

                                                  Nie wiem dlaczego Pan nie chce zrozumieć tej prostej zasady? Najlepszym dowodem niezrozumienia jest to określenie: „kijek na byka”.
                                                  1. Czy nazywa Pan kijkiem Polskie Prawo?
                                                  2. Czy uważa Pan, że pisemne potwierdzenie nieprawdy jest bezkarne?


                                                  Jeżeli ma Pan odwagę to proszę na tym forum odpowiedzieć na te dwa proste pytania.

                                                  Pan mi zarzuca, że nie odpowiadam na pytanie o kosztach postępowania? W kilku postach wyjaśniałem, że do Sądu nie trzeba iść, bo oszust nie podpisze się pod kłamstwem. Kupujący zaś wiedząc że samochód jest „kombinowany” sam decyduje – ryzykować czy nie.
                                                  Moja Akcja ma na celu prewencję, czyli zapobieganie. Akcja zmusza sprzedawcę do zdemaskowania się, bo nie ma wyboru. Słysząc w mediach o wyrokach za cofanie liczników nie zgodzi się na podpisanie umowy lub faktury na której podaje sfałszowany przebieg lub inne nieprawdziwe informacje. To nie ma znaczenie kto ten przebieg sfałszował, ważne jest kto za niego pisemnie poręczył, bo takie pisemne poręczenie daje tylko człowiek który jest tego pewien. Pora zakończyć wypisywanie kłamstw w ogłoszeniach, jeden telefon i już wiemy czy to prawda czy kłamstwo.

                                                  Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                                  Andrzej Oleś
                                                  • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 00:33
                                                    > Czy uważa Pan, że pisemne potwierdzenie nieprawdy jest bezkarne?

                                                    Tak, jeśli nie udowodnisz świadomego i celowego działania.

                                                    > Słysząc w mediach o wyrokach za cofanie

                                                    A były takie, czy znowu bredzisz? Nie, oskarżenie to jeszcze nie wyrok, drogi chłopcze.
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 00:55
                                                    a byłeś kiedyś oskarżonym - chłopcze, oj widzę, że twoja tylna połowa wyraźnie cie wzywa, przemyśl to sobie
                                                  • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 01:32
                                                    To do mnie? Akurat byłem już i oskarżonym (co nie znaczy - skazanym), i oskarżycielem, i pozwanym, i powodem. Pewnie nawet nie odróżniasz poszczególnych statusów - no cóż, doucz się. Sprawy sądowe to jedno z moich, że tak powiem, hobby.
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 01:38
                                                    zbyt lekko osądzasz - to ci źle wróży
                                                  • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 01:55
                                                    > zbyt lekko osądzasz - to ci źle wróży

                                                    ... powiedział paranoik, który każdego mającego inne zdanie niż on uważa za handlarza.
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 01:58
                                                    a jak można uważać kogoś kto broni oszustów geniuszu?
                                                  • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:03
                                                    Ach, dalszy ciąg twoich problemów z czytaniem... Może wskażesz, w którym miejscu kogokolwiek bronię? Przeciwnie, zachęcam cię przecież, żebyś rozszerzył swoją akcję na masowo fałszowane książki serwisowe. Ale ty cykasz dupę.
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:28
                                                    książki to sprawa drugoplanowa, pierwszy jest podpis na fakturze gdzie zapisano sfałszowany przebieg
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:11
                                                    powiedział "specjalista" sam nie wiem od czego
                                                  • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:18
                                                    Natomiast ja wiem, od czego ty jesteś specjalistą. Od niczego.
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:35
                                                    zderzaczki i błotniczki im zmieniasz? na bezwypadkowy robisz wozik? no to rzeczywiście wazelinę musisz kontenerami sprowadzać
                                                  • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:46
                                                    Nie, ja fałszuję książki serwisowe i komputerowo kręcę liczniki. A w wolnych chwilach hakuję serwery autoryzowanych stacji obsługi i wprowadzam tam zmienione dane, żeby historia się zgadzała. Aha, jeszcze przekupuję sędziów i prokuratorów, żeby tacy kOlesie mnie i moim kolegom koło dupy nie robili.
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:49
                                                    no to super, napisz to, podpisz i wyślij do prokuratury ja taki jesteś cwany...
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:50
                                                    przecież taki james vagon niczego się nie boi
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:52
                                                    przecież dla jamesa vagona 007 sfałszowanie dokumentu, podrobienie książki to codzienność
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:53
                                                    ciekaw jestem co skłoniło tak zacną osobistość ja james vagon 007 aby zniżył się do naszych codziennych problemów. ochh james...
                                                  • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:56
                                                    Aha, zapomniałem ci jeszcze powiedzieć, że na zlecenie mafii handlarzy samochodów porywamy czasem typów, którzy nam szczególnie brużdżą w interesie, i przy pomocy specjalnej aparatury komputerowej (bo ja, wiesz, haker jestem) robimy im pranie mózgu. Tak że miej się na baczności, Jędruś, już cię namierzamy...
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 03:01
                                                    możesz zawsze dosłać to do prokuratury jako suplement, ja nie widzę problemu...
                                                    Ale kurna groźny jesteś jak Iwan - prawie. Kogo to można z rana spotkać przy jajecznicy, chyba musze kompa później włączać
                                                  • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 03:06
                                                    To w Rybniku jest już rano? Wiesz, słyszałem, że Rybnik słynie ze szpitala dla wariatów. To wiele tłumaczy...
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 03:20
                                                    Szanowny Panie, to już koniec naszej bezowocnej konwersacji. Przed momentem wysłałem posta do czytelników tego forum z przeprosinami za Pana niecenzuralne słownictwo.
                                                    Jeżeli chce Pan ratować resztki swojej godności to proszę odpowiedzieć na dość proste pytanie, które pozwoli czytelnikom ostatecznie Pana sklasyfikować:

                                                    Czy uważa Pan, że pisemne potwierdzenie nieprawdy jest bezkarne? TAK czy NIE

                                                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                                    Andrzej Oleś
                                                  • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 03:29
                                                    > Czy uważa Pan, że pisemne potwierdzenie nieprawdy jest bezkarne? TAK czy NIE

                                                    Przecież ci już dwa razy napisałem, debilu:
                                                    TAK - o ile nie UDOWODNISZ świadomego i celowego działania.
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 08:49
                                                    Mam tylko nadzieje że za te wulgaryzmy spotka Pana zasłużona banicja.

                                                    A'propos Pana odpowiedzi, to miło że się Pan zgadza z tym truizmem - wreszcie :))
                                                    Nie rozumiem tylko po co ten dodatkowy warunek, jak Pan potwierdzi na piśmie nieprawdę to już nie Pana zmartwienie kto i kiedy to Panu udowodni - nieuchronność kary.

                                                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                                    Andrzej Oleś
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 08:52
                                                    Szanowny Panie, to już koniec naszej bezowocnej konwersacji. Przed momentem wysłałem posta do czytelników tego forum z przeprosinami za Pana niecenzuralne słownictwo.
                                                    Jeżeli chce Pan ratować resztki swojej godności to proszę odpowiedzieć na dość proste pytanie, które pozwoli czytelnikom ostatecznie Pana sklasyfikować:

                                                    Czy uważa Pan, że pisemne potwierdzenie nieprawdy jest bezkarne? TAK czy NIE

                                                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                                    Andrzej Oleś
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 03:06
                                                    ty Iwan, ty weź nie usypiaj, dopiero 9ta rano a ty spisz, czekają zlecenia, porwania, masz dzisiaj kupe roboty - oczywiście z przewagą kupy :))
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 03:14
                                                    Szanowni Państwo

                                                    Bardzo Was przepraszam za niecenzuralny język jaki się pojawił w tej rozmowie, ale mój respondent nie dawał mi żadnych szans na podniesienie poziomu konwersacji. Pozostaje mi mieć nadzieję, że ten drobny incydent niewątpliwie wywołany przez osoby powiązane kapitałowo z sitwą handlarzy-oszustów, nie wpłynie na realizację celu naszej Akcji Społecznej. Proszę Was, abyście kupując samochody, żądali pisemnego potwierdzenia kluczowych danych o pojeździe.

                                                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                                    Andrzej Oleś
                                              • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 08:07
                                                Witam Panie Apodemus, prosiłbym o jakiś konkret w których obrażam Pana Asterika, bo bez konkretów ta wypowiedź stawia Pana w roli jego adwokata, no chyba że taki był cel? Napisałem na tym forum kilkadziesiąt postów nie używając wulgaryzmów, a tu widzę że moje konsekwentne działanie zaczyna komuś psuć interesy, bo posługiwanie się epitetami, typu chamstwo, prostactwo, świadczy o braku rzeczowych argumentów. Wchodzi Pan w ten wątek nie zapoznawszy się z moimi wypowiedziami i krytykuje działania. Radzę lepiej poczytać definicję słowa SPAM.

                                                Drodzy czytelnicy - Akcja społeczna ruszyła i takie posty będą coraz częstsze, mnie to nie przeszkadza, dzwońcie i żądajcie wpisu przebiegu, historii kolizyjnej, a najlepiej tych wszystkich informacji, które wydają się Wam podkoloryzowane – do faktury lub umowy, nikt rozsądny nie podpisze się pod kłamstwem. A jak się czegoś nie lub się nie jest pewnym, Panie Apodomus, to zwyczajnie trzeba uczciwie powiedzieć kupującemu:

                                                „przykro mi nie wiem jaki jest rzeczywisty przebieg ani historia kolizyjna, jestem kolejnym właścicielem i nie mogę zaręczyć za poprzednich właścicieli.”

                                                Czy to takie trudne powiedzieć prawdę? Pora zacząć wymagać odpowiedzialności za słowo. Najprostszą metodą jest wpisywanie kluczowych informacji o samochodzie do faktury lub umowy. Skończy się paplanie typu:

                                                „autko jest super igiełka, nie biete, nie malowane, licznik oryginalny, itd.”

                                                A my na to krótko:

                                                „bardzo się cieszę, kupuję ten wóz, tylko oczywiście pod warunkiem wpisanie tych zapewnień do faktury lub umowy”.

                                                Taka postawa spowoduje, że oszust się zdemaskuje, a sprzedawca nieświadomy szybko się wycofa z tych słów i zacznie do nas mówić „ludzkim głosem”.

                                                Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                                Andrzej Oleś
                                                • apodemus Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 08:29
                                                  Nie jestem niczyim adwokatem. Jeśli nie widzi Pan niestosowności swojej wypowiedzi, to nie świadczy dobrze o Pana kulturze.
                                                  Wątek czytałem dokładnie. Pisałem przecież, że ogólny cel jest wg mnie słuszny. Nie wiem po co przypomina mi Pan o tym, co trzeba wpisać do umowy. Naprawdę wszędzie widzi Pan handlarzy? Współczuję. To się nazywa obsesja i zazwyczaj daje się leczyć.
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 09:16
                                                    To się nazywa egoistyczna postawa! Pan wie co ma być w umowie, ja też wiem, to proszę powiedzieć skąd tyle oszustw na rynku? Może są ludzie którzy nie wiedzą? To do nich skierowana jest ta Akcja. Nie do mechaników i blacharzy, którzy zęby na tym zjedli. To jest Akcja społeczna skierowana do zwykłych ludzi.

                                                    Odpowiadając na "niestosowną wypowiedź" - no bardzo Pan to konkretnie i rzeczowo ujął:)) Napisałem na tym forum kilkadziesiąt postów, może Pan przybliżyć, który z nich dotknął Pańskiej wrażliwości?

                                                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                                    Andrzej Oleś
                                            • asterik Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 26.09.13, 23:07
                                              andrzej_oles napisał(a):

                                              > No nareszcie się Pan zdemaskował, od początku rozmowy z Panem czułem, że jest P
                                              > an z branży, za dużo specjalistycznej wiedzy. Teraz czytający to forum, wiedzą,
                                              > że nie jest Pan obiektywny w ocenie mojej akcji, gdyż jest Pan zawodowcem, nie
                                              > obce jest Panu dobieranie elementów nadwozia po kodzie koloru, ciekawe po co?
                                              >
                                              > Te Pana teksty z brakiem wiedzy to niziutki poziom, za stary jestem, aby mnie t
                                              > akie uwagi ruszały
                                              >
                                              > Chciałbym poddać po rozwagę czytającym, Pańską opozycyjną postawę. Pan podważa
                                              > jej sens, bo? Komu zaszkodzi, gdy ludzie zaczną domagać się pisemnego potwierdz
                                              > ania kluczowych informacji o samochodzie? Handlarzom? Raczej nie, Ci którzy ha
                                              > ndlują uczciwie nie mają się czego obawiać. To jest broń przeciwko oszustom 
                                              > 211; czy użytkownik Asterik broni interesów oszustów? Na to pytanie musi odpowi
                                              > edzieć sobie każdy czytający ten wątek.

                                              Bez komentarza!Równiez prosze ocene wiedzy i poziomu Pana Andrzeja!

                                            • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 00:30
                                              > No nareszcie się Pan zdemaskował [...]
                                              > jest Pan zawodowcem, nie obce jest Panu dobieranie
                                              > elementów nadwozia po kodzie koloru

                                              Nie dość, że przez większość czasu pier.dolisz jak potłuczony, to jeszcze jesteś paranoikiem, który wszędzie węszy spiski. Ja jestem amatorem, zawodowo zajmuje się zupełnie czymś innym niż samochody, a rozwalony zderzak też dobierałem na szrocie po kodzie koloru. I za ch.uja pana nie wykryjesz dzisiaj, że kiedyś miałem rozwalony.
                                              • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 00:53
                                                a to się jeszcze okaże co wpiszesz na umowie - dupa cię swędzi, podobno miło byćcw...em...
                                                • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 01:35
                                                  > a to się jeszcze okaże co wpiszesz na umowie

                                                  A zdradzisz mi, jak zamierzasz zdemaskować moje kłamstwo nt. zderzaka? Masz czarodziejską kulę, czy - co bardziej prawdopodobne - zwyczajnie ssiesz kozią pytę?
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 01:42
                                                    nie kombinuj tylko się popisz spryciarzu - moje auto jest bez kolizyjne a powłoka lakiernicza jest oryginalna - i kup se wazelize - ty już wiesz po co ...
                                                  • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 01:47
                                                    Nie podpiszę, ale nie dlatego, że się boję, tylko zwyczajnie nie zamierzam sprzedawać tego auta - ono zostaje u mnie na dożywocie. Ale gdybym sprzedawał - oczywiście że powiem, a nawet podpiszę, że auto ma oryginalną powłokę lakierniczą. Bo ma. A poza tym nawet gdybyś przy pomocy ssania koziej pyty, jak masz w zwyczaju, namierzył, że zderzak był wymieniony, to i tak guano mi zrobisz, bo jestem osobą prywatną. nie prowadzę działalności gospodarczej związanej z motoryzacją i jako prywatna osoba auto bym sprzedawał.
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:01
                                                    no zaczynasz gadać ludzkim głosem.... to rozkosz dla moich palców...
                                                  • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:10
                                                    Znowu ci się coś wydaje, bo nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Poproś kogoś inteligentnego, kto posiadł tę umiejętność, by tłumaczył ci moje posty.
                                        • only_the_godfather Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 26.09.13, 22:00
                                          Kto wie o takich rzeczach jak kod lakieru?Każdy właściciel samochodu który choć raz musiał robić jakąś zaprawkę w samochodzie.
                                          • asterik Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 26.09.13, 22:18
                                            only_the_godfather napisał:

                                            > Kto wie o takich rzeczach jak kod lakieru?Każdy właściciel samochodu który choć
                                            > raz musiał robić jakąś zaprawkę w samochodzie.

                                            i wymienic np uszkodzone drzwi by nie płaci za lakierowanie
                                            • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 09:08
                                              taak:)) ktoś wymienia drzwi zamiast zrobić zaprawkę?
                                              Panie Asterik, jest Pan zawodowcem, proszę wyjaśnić czytelnikom, co znaczy słowo: zaprawka, bo my laicy się nie znamy, pojedziemy do lakiernika, aby zrobić zaprawkę, a tu bach... dostajemy nowe drzwi :))
                                              • only_the_godfather Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 10:12
                                                Tak wymienia bo z zewnątrz wyglądają np na zdrowe a od środka są skorodowane. Wymienia się bo są np zarysowane i trzeba lakierować a taniej jest kupić takie same pod kolor i założyć.
                                              • asterik Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 22:35
                                                andrzej_oles napisał(a):

                                                > taak:)) ktoś wymienia drzwi zamiast zrobić zaprawkę?
                                                > Panie Asterik, jest Pan zawodowcem, proszę wyjaśnić czytelnikom, co znaczy słow
                                                > o: zaprawka, bo my laicy się nie znamy, pojedziemy do lakiernika, aby z
                                                > robić zaprawkę, a tu bach... dostajemy nowe drzwi :))

                                                Po raz kolejny ukazuje Pan totalny brak znajomosci tematu.Ale napisze Panu jak Pana to interesuje.Gdy podczas kolizji lub nieotroznosci zostana uszkodzone drzwi zeby zaoszczedzic pienadze zamiast zakupu innych i ich lakierowaniu zakupujemy identyczne w kolorze.Zaoszczedzamy w ten sposób na lakierniku(od 250 do 500zł)i do tego mamy pewnosc ze nie bedzie problemu np z partaczonej naprawy.
                                                Prosze kolejny raz prosze o troche logiki ,lakiernik nie zrobi"bach"bo wtedy nie zarobi...
                                          • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 08:43
                                            Proszę dokładniej czytać posty na które Pan odpowiada. Czym innym jest dobieranie koloru po kodzie, bo z tym się stykamy nawet przy malowaniu mieszkania, jak nam braknie farby to idziemy do sklepu z kodem który jest na puszce i dorabiamy. W polemice z Panem Asterikiem, była mowa:

                                            „o dobieraniu elementów nadwozia po kodzie koloru”

                                            Zaprawka to jest normalna rzecz, która się zdarza każdemu i nikt nie ma zamiaru tego ukrywać. Ale wymiana całego elementu jest robiona w jednym celu:

                                            „przy sprzedaży samochód ma oryginalną powłokę lakierniczą i jest bezwypadkowy”

                                            To był argument Pana Asterika, który mi udowadniał, że nie jest tak łatwo rozróżnić które auto ma oryginalny lakier, a które nie. Po jego słowach byłem już pewien, że ten Pan jest zawodowcem.

                                            Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                            Andrzej Oleś
                                            • only_the_godfather Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 10:13
                                              Wymiana jest robiona w takim samym celu. Miałem zarysowane drzwi, okazała się że od środka zaczynają korodować. Zamiast bawić się w szpachlowanie i lakierowanie wystarczyło kupić drzwi od takiego samego samochodu z takim samym kodem lakieru jak mój. Auto dalej jest bezwypadkowe.
                                              • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 10:57
                                                i oczywiście sprzedając nic Pan o tym nie wspomni nabywcy?
                                                • only_the_godfather Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 14:28
                                                  Oczywiście że nabywcę poinformuję o tym że drzwi były wymieniane.
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 14:53
                                                    I o to się toczy gra, jest Pan uczciwy i takich popieram. Neguję takich użytkowników, którzy próbują udowodnić, że wymiana drzwi czy innych elementów nadwozia oznacza że pojazd jest bez kolizyjny i ma oryginalną powłokę lakierniczą, to bzdura i Pan to wie.
                                                    Poniżej link do wypowiedzi Pana Asterika:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,20,147077090,147107375,Re_Stan_licznika_i_bezwypadkowosc_.html
                                                    Czy teraz Pan rozumie jaka jest różnica pomiędzy Pana postawą o postawą Pana Asterika?
                                                    Dla niego wymiana zderzaka nie powoduje, iż samochód można określić najwyższym mianem:
                                                    bezkolizyjny, oryginalna powłoka lakiernicza - NIETYKANY

                                                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                                    Andrzej Oleś
                                                  • only_the_godfather Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 16:02
                                                    Nie, Pan mnie nie zrozumiał. Dla mnie to auto dalej jest bezwypadkowe. To że ma wymienione drzwi nie oznacza że brał udział w wypadku czy kolizji. Zwyczajnie na parkingu pod marketem drzwi zostały zarysowane, i zaczęły w tym miejscu korodować, dlatego zostały wymienione. Pierwsze zabezpieczenie po zarysowaniu było źle wykonane. Ale to jest dalej auto bez kolizyjne z fabryczną powłoka lakierniczą bo nic nie było malowane. Na każdym elemencie jest lakier z jakim ten model opuszczał bramy fabryki.
                                                    Autem po kolizyjnym mogę nazwać drugi samochód który brał udział w kolizji i miał wymieniane niektóre elementy. Mimo iż były zakładane oryginalne części, a powłoka lakiernicza jest wykonana jak fabryczna to jest to już auto lakierowane i po kolizyjne.
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 17:25
                                                    Dobrze Pana zrozumiałem, chodziło mi o poinformowanie kupującego o wyminie drzwi. W klasyfikacji takie auto będzie stało niżej od pojazdu który takich drzwi nie miał zmienianych - to chyba logiczne.
                                                  • kontik_71 Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 17:55
                                                    Ok, zawsze mozna dojsc do absurdu.. W moim obecnym aucie wymienilem przeslone sloneczna, ktora sobie przypalilem papierosem.. to tez powinno sie znalezc na fakturze :)? W koncu obecna przeslona nie jest ta, z ktora auto opuscilo fabryke... a co z wymienionym reflektorem? Tez kiedys musialem bo sie jeden rozszczelnil.. tez na fakture? I jeszcze jedno, skad handlarz ma wiedziec, ze ktorys tam wlasciciel wymienial drzwi?
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 19:01
                                                    Dbałość i jeszcze raz dbałość. Kupując samochód musimy pamiętać, że kiedyś będziemy go sprzedawać. Jeżeli chcemy w przyszłości spokojnie znaleźć nabywcę i z pełną odpowiedzialnością powiedzieć mu, że mamy solidne auto, to pewien wysiłek organizacyjny jest nieodzowny. Zacznijmy od kupna używanego auta. Jeżeli zadbamy o to, aby na dokumencie zakupu podane były kluczowe informacje, to jest to dobry początek. Jak sprzedajemy auto, to czy kupujący lepiej zareaguje gdy dowie się, że na dokumencie zakupu sprzed paru lat widnieje taka informacja, czy jeśli mu powiemy:

                                                    "Panie, ja jestem kolejnym właścicielem i nie mam pojęcia co się z tym autem działo, a jak kupowałem to mnie to wogóle nie interesowało."

                                                    Proszę się zastanowić w jakim świetle stawiają nas te dwie postawy.

                                                    Eksploatacja – pyta Pan o tą przysłonę, czy to jakiś problem zrobić jej zdjęcie po wypaleniu dziury papierosem? Mówi Pan o reflektorze, czy to jakiś kłopot zrobić zdjęcie rozszczelnionego? Dbałość o szczegóły równa się wiarygodność. Kupiec ma Panu uwierzyć, że sprzedaje mu Pan zadbane auto. Jak komuś nie zależy to inna sprawa, albo jak działa na ostatnią chwilę przed sprzedażą, wtedy picowanie, robienie jakiejś fikcyjnej książki, aby było widać, że chociaż olej był zmieniany.

                                                    A to takie proste, na bieżąco rejestrujemy zdarzenia, wygląda to solidnie i my czujemy się odpowiedzialni za majątek ruchomy jakim z należytą dbałością dysponujemy.

                                                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                                    Andrzej Oleś
                                                  • only_the_godfather Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 18:07
                                                    I jest Pan w błędzie. Dla mnie takie auto stoi wyżej niż to w którym było coś malowane. Jest pan przedstawicielem typowego Polskiego klienta który chce auto jak z fabryki ale za psie pieniądze takich aut nie ma, ale takich aut nie ma. Dlatego handlarze chachmęcą, bo przychodzi ktoś taki jak Pan i marudzi, bo przebieg, bo coś było wymieniane i tak dalej. Ja wole auto które ma "nowe" drzwi z oryginalną powłoką lakierniczą niż malowane. Nie liczy się dla Pana stan techniczny i to jak dbał o to auto właściciel tylko jakieś pierdoły.
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 27.09.13, 18:37
                                                    Gdzie Pan przeczytał że ja pozycjonuje auto z wymienionymi drzwiami niżej niż malowane?

                                                    Dla czytających i specjalnie dla Pana, przypomnę pełną klasyfikację historii kolizyjnej:
                                                    1. idealna historia bezkolizyjna - czyli brak kolizji, oryginalna powłoka lakiernicza, auto nietykane
                                                    2. bardzo dobra historia bezkolizyjna - czyli brak kolizji, oryginalna powłoka lakiernicza, jednak wymienione elementy poszycia zewnętrznego na używane z innego pojazdu o tym samym kolorze
                                                    3. dobra historia bezkolizyjna - brak napraw blacharskich, lakierowanie przerysowań,
                                                    4. udokumentowana historia pokolizyjna - auto miało stłuczkę, są dokumenty, protokół szkody,
                                                    5. udokumentowana historia powypadkowa - auto miało większy wypadek, są dokumenty, protokół szkody,
                                                    6. brak historii kolizji, wypadku - wielka niewiadoma, auto mogło dachować, mogły być wstawiane ćwiartki
                                                    Czy taki podział Pana zadawala?

                                                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                                    Andrzej Oleś
                                                  • klemens1 Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 28.09.13, 10:06
                                                    > Dla czytających i specjalnie dla Pana, przypomnę pełną klasyfikację historii ko
                                                    > lizyjnej:
                                                    > 1. idealna historia bezkolizyjna - czyli brak kolizji, oryginalna powłoka lakie
                                                    > rnicza, auto nietykane
                                                    > 2. bardzo dobra historia bezkolizyjna - czyli brak kolizji, oryginalna powłoka
                                                    > lakiernicza, jednak wymienione elementy poszycia zewnętrznego na używane z inne
                                                    > go pojazdu o tym samym kolorze
                                                    > 3. dobra historia bezkolizyjna - brak napraw blacharskich, lakierowanie przerys
                                                    > owań,
                                                    > 4. udokumentowana historia pokolizyjna - auto miało stłuczkę, są dokumenty, pro
                                                    > tokół szkody,
                                                    > 5. udokumentowana historia powypadkowa - auto miało większy wypadek, są dokumen
                                                    > ty, protokół szkody,
                                                    > 6. brak historii kolizji, wypadku - wielka niewiadoma, auto mogło dachować, mog
                                                    > ły być wstawiane ćwiartki
                                                    > Czy taki podział Pana zadawala?

                                                    Ja ostatnio sprzedałem samochód bezwypadkowy, z kilkoma przerysowaniami i jednym delikatnym wgięciem. Nic nie było naprawiane, wymieniane ani lakierowane. Jak nazwać taki przypadek?
                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 28.09.13, 22:40
                                                    Jeżeli nie było napraw blacharskich ani lakierniczych to pierwsza lokata. Oczywiście klient będzie oczekiwał obniżenia ceny adekwatnie do uszkodzeń, ale zawsze lepiej pokazać klientowi oryginalny samochód z takimi drobnymi usterkami niż lakierować je, bo to dla kupca będzie bardziej podejrzane. Pan obniży mu cenę, ale nie wyda kasy na lakiernika i kupiec będzie pewniejszy co kupuje.

                                                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                                                    Andrzej Oleś
                                    • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 00:26
                                      > sądzi Pan że to nie do wykrycia?

                                      Jeśli wymienisz rozwaloną maskę, zderzak czy błotnik na inny oryginalny w takim samym kolorze, to oczywiście jest to nie do wykrycia.

                                      > zapomina Pan o śrubkach mocujących, myśli Pan że to da się ukryć?

                                      Oczywiście. Ruszone śrubki o niczym nie świadczą, bo mogły być odkręcane w zupełnie innym celu. Szczególnie we współczesnych samochodach, gdzie żeby dostać się do niektórych wymienialnych części jak paski czy żarówki trzeba połowę przodu w aucie rozebrać...
                                      • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 00:50
                                        oj ktoś tu nieźle kombinuje, ale nic z tego :)) trafiła kosa na kamień , musi się Pan zdecydowanie bardziej postarać, no chyba że handlarze-oszuści którzy Pana wynajęli za mało płacą, ale co zrobić, kasa się im kończy, bo coraz więcej ludzi już nie chce kupować złomu jedynie na obietnice - pora się podpisywać - pod swoim wyrokiem ...
                                        • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 01:37
                                          > handlarze-oszuści którzy Pana wynajęli
                                          > pora się podpisywać - pod swoim wyrokiem ...

                                          Mówię ci, lecz się chłopie. Do psychiatry nawet nie potrzebujesz skierowania. Jakby co, mam paru znajomych, mogę kogoś polecić.
                                          • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 01:47
                                            ja też cie mogę skierować - tylko podpisz się pod sfałszowanym przebiegiem, a dostaniesz skierowanie na .... sam wiesz na co :)) tylko weź se wazelinę, bo te hałasy nie dadzą spać okolicznej ludności
                                            • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:00
                                              Co ty masz z tym "podpisz się"? Czy ja sprzedaję jakieś auto? Najpierw ten wyrok nam tu zapodaj, komiczny świrze.

                                              A jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy. Otóż gdybym był handlarzem, to byłbym odpowiednio obstawiony i takiego leszczyka jak ty, który masz trudności nie tylko z elementarną logiką, ale nawet ze sformułowaniem poprawnego zdania po polsku (o jakąkolwiek wiedzę prawniczą to już w ogóle cię nie podejrzewam) mój prawnik wciągnąłby nosem. Na raz.
                                              • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:17
                                                ale twardy jesteś, ciekawe czy z każdej strony?

                                                Moja Akcja Społeczna jest w swych założeniach bardzo prosta, jak kupujesz używane auto, poproś handlarza o wpisanie deklarowanych informacji do faktury.
                                                To jest dość prosta sprawa i dziwi mnie zaangażowanie emocjonalne jakim się Pan wykazuje. Myślę, że osoby czytające ten wątek podzielą moją wątpliwość – i na nic Pana obelgi…

                                                Życzę wszystkim tylko udanych transakcji.
                                                Oleś Andrzej
                                                • vogon.jeltz Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:21
                                                  > Moja Akcja Społeczna jest w swych założeniach bardzo prosta,
                                                  > jak kupujesz używane auto, poproś handlarza o wpisanie
                                                  > deklarowanych informacji do faktury.

                                                  Akcja w założeniach bardzo słuszna, tylko żeby ją prowadzić, wypadałoby:
                                                  1. mieć pojęcie o czym się pisze, w tym wypadku w szczególności o prawie
                                                  2. nie kłamać i nie bredzić, tylko dbać o swoją wiarygodność
                                                  Tymczasem ty z każdym postem wychodzisz na coraz większego ignoranta i kretyna, a twoja wiarygodność puka w tym momencie w dno od spodu.

                                                  • andrzej_oles Re: Stan licznika i bezwypadkowość. 29.09.13, 02:38
                                                    dziękujemy ekspertowi wszechwiedzącemu za tą dogłębną analizę. Niestety czytający to form już dawno skierowali cie na bocznice - nic się nie martw, nie będziesz tam sam :))
            • tommi24 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 21:21
              Panie Andrzeju, uważam, że idea podjętej przez Pana akcji społecznej jest słuszna i popieram ją w całości.
              Natomiast uważam, że sprawa niestety nie jest tak prosta jak Pan opisuje.

              Nie wiem ile osób chcących kupić auto za dośc "niewygórowaną" (zależnie od zasobów danej osoby) sumę, rzędu 10-15 tys. PLN, będzie się "upierało", aby sprzedawca wpisywał im w umowę czy fakturę dane dotyczące przebiegu czy bezwypadkowości sprzedawanego pojazdu.
              Przy okazji w tym momencie należałoby ustalić i zapisać co dla obu stron umowy oznacza słowo "bezwypadkowy".
              Sądzę, że każdy kupujący bierze pod uwagę to, że kupując kilku, czy kilkunastoletnie auto od któregoś z rzędu właściciela, sprzedawca może nie znać pełnej i prawdziwej historii danego pojazdu. Poza tym, moim zdaniem jeżeli ktoś chce kupić używane auto to stara się rozeznać w ofertach rynkowych i jeżeli sam nie bardzo wie jak ocenić stan auta jakie zamierza kupić, to stara się zapewnić sobie pomoc kogoś znajomego, kto zna się na tym nieco lepiej, albo przynajmniej sprawdzić je przed zakupem na stacji diagnostycznej czy w ASO danej marki.

              Jeżeli zaś ktoś tego nie robi, to znaczy, że od razu zakłada, że "gra jest nie warta świeczki" i po prostu kupuje to co widzi i przyjmuje na siebie ryzyko dalszych "niespodzianek".

              Poza tym jeżeli oferta jest mocno "okazyjna" to nawet bez sprawdzania czegokolwiek i kontaktu ze sprzedawcą można mieć wątpliwości z jakim towarem mamy do czynienia, skoro średnio tego rodzaju auta kosztują np. o kilka tys. więcej.

              Co innego gdy, mamy do czynienia z autami kosztującymi co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wtedy owszem, na pewno warto spróbować zrobić to o czym Pan pisze, bo w grę wchodzą juz spore pieniądze.
              Ale uważam, że nawet mimo pewnych zapisów w umowach czy fakturach przy naszym wymiarze sprawiedliwości wcale nie będzie tak łatwo udowodnić, że sprzedawca celowo (z premedytacją) działał na niekorszyść kupującego i skutecznie ukarać nieuczciwego sprzedawcę.
              A koszty dochodzenia swoich praw przed sądem bywają niestety nie małe.
              Wygooglowałem sobie artykuły dotyczące cofniętych liczników, które Pan polecał i komentarze pod nimi zdają się niestety potwierdzać moje wątpliwości. Co prawda pochodzą one zdaje się z 2011 lub 2012 roku, więc może przez ten czas prawo uległo zmianie na lepsze...

              Krótko podsumowując, moim zdaniem, aby podawane przez Pana jak najbardziej słuszne argumenty były naprawdę do obrony przed sądem, to w prawie powinien się znaleźć zapis, że każda umowa kupna-sprzedaży pojazdu, powinna zawierać (pod rygorem nieważności) te elementy o których Pan pisze, czyli aktualny przebieg pojazdu w chwili sprzedaży, informację o bezwypadkowości (gdzie definicja słowa bezwypadkowy - jest tylko jedna i zawsze taka sama, i stanowi integralną część umowy) oraz zapis o odpowiedzialności karnej w przypadku podania nieprawdziwych danych w umowie. Dodatkowo każdy właściciel pojazdu powinien być zobowiązany do prowadzenia książki napraw, która ma potwierdzać przebieg pojazdu i jego stan.

              A póki co chyba nie zanosi się, aby tak miały wyglądać umowy kupna-sprzedaży, więc łatwo nie będzie. Ale nie ustawajmy w wysiłkach i przynajmniej sami bądźmy uczciwi wobec innych, nie tylko w sytuacji sprzedaży samochodu...
              Pozdrawiam
              • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 07:25
                Pisząc te słowa musiał Pan nie czytać poprzedniego posta, a zatem daję go jako cytat:

                "Odpowiadając na Pana wątpliwości co do możliwości uwiarygodnienia przebiegu to wyjaśniam - kupuje Pan samochód od poprzedniego właściciela, on wpisuje przebieg załóżmy 150 tys. km, aby uwiarygodnić tą informacje daje Panu kopię swojej umowy, załóżmy sprzed trzech lat, gdzie pisze 100 tys. km, czyli gość przejeździł przez 3 lata 50 tys. km, on powinien mieć również kopię umowy od poprzedniego właściciela, załóżmy od pierwszego, którzy zrobił 100 tys. km i sprzedał. Drugi właściciel jeżdżąc trzy lata nie stwierdził wad ukrytych tym samym uwiarygodnia przebieg poprzednika itd. Pan robi to samo, jeździ tym używanym samochodem przez kolejne trzy lata, jeżeli usterki jakie wystąpią są zgodne z przebiegiem auta to nie ma się czego czepiać, sprzedaje Pan ten wóz z przebiegiem 220 tys. km wraz z poprzednimi umowami i tyle. Jedyny problem polega na tym, że do tej pory nikt tego tak nie robił, ale jeśli zaczniemy poważnie traktować kolejnych nabywców naszego auta, to coś się wreszcie zmieni. Teraz częsta postawa przy sprzedaży używanego auto to złapać frajera, odpicować furę, i wycisnąć ile się da, sądząc że jesteśmy sprytniejsi od innych, czyli sprzedamy drogo nasze wyeksploatowane auto, kłamiąc ile się da, ale kupując koleje już nie chcemy być oszukani i święte oburzenie się poodnosi jak ktoś coś przykombinuje. Największy kłopot to te złomy z zachodu, które w większości są kombinowane. Moja inicjatywa ma zadziałać prewencyjnie na oszustów, mówiąc im koniec z tym, jak nie wpiszesz przebiegu do faktury tzn. że jest on niepewny, czyli obniżony więc albo znacznie obniżysz cenę, albo nie sprzedaż tego złoma nigdy. Oni wówczas zorientują się dalsza zabawa w kto więcej cofnie licznik się skończyła"
                Tą samą zasadę można zastosować do historii kolizyjnej. Aktualnie przygotowuję dość rewolucyjny projekt, mam nadzieję że moderatorzy tego forum wybaczą krótkie przedstawienie tej inicjatywy. Hasło to RzetelnyKomis, akcja jest wyłącznie dla profesjonalistów, bo uważam, że tu jest najwięcej do zrobienia oraz Ustawa o której już parokrotnie wspominałem daje nam, aż 24 miesiące na weryfikacje informacji zapisanych na fakturze. Kolejnym argumentem jest fatalny stan oferowanych samochodów na rynku wtórnym. To, że co drugi Polak zajął się importem samochodów używanych z UE spowodowało, że mamy teraz olbrzymią liczbę pojazdów, o których nikt nic nie wie, albo udaje że nie wie. Teraz trzeba oddzielić ziarno od plew i temu ma służyć mój program. Będę do niego kwalifikowani sprzedawcy, który podpiszą dość restrykcyjną umowę i ostry regulamin. Te solidnie przygotowane zaprzyjaźnioną Kancelarię Prawniczą zmuszają uczestników do jednoznacznego określenia po której stronie mocy stoją. Co im to daje? Znajdą się w elitarnym gronie handlarzy samochodów używanych, którzy potrafią handlować nie oszukując klienta. Zgodnie z zasadą, że na prawie każdy samochód znajdzie się nabywca, ale musi być do tego adekwatna cena. Pisałem we wcześniejszych postach co robią oszuści aby udawać, że mają super ofertę, mocno konkurującą na rynku, a naiwni kupujący często się łapią na ten lep „okazja cenowa”. Zapraszam do odwiedzenia strony mojego programu, znajdziecie tam sporo moich tekstów na ten temat. Nie chcę ich tutach przedrukowywać, bo zablokowałbym to forum na kilka dni. Spokojnie, ludzi którzy chcą się uczyć i nie boją się czytania zapraszam do lektury.
                Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                Andrzej Oleś
              • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 08:27
                Odpowiem szerzej na kilka kwestii które Pan podnosi:
                Tommi24 - Nie wiem ile osób chcących kupić auto za dośc "niewygórowaną" (zależnie od zasobów danej osoby) sumę, rzędu 10-15 tys. PLN, będzie się "upierało", aby sprzedawca wpisywał im w umowę czy fakturę dane dotyczące przebiegu czy bezwypadkowości sprzedawanego pojazdu.
                Andrzej Oleś – tu jest sedno, nie należy się upierać, pytamy telefonicznie, a w przypadku odmowy dziękujemy i rozłączamy się. To jest sens tej akcji społecznej, szacuję że osób które poszukują używanego auta w naszym kraju jest około 500 tys. do miliona miesięcznie. Jeżeli oszuści zorientują się że zachowanie o którym mówię zaczyna być powszechne zaczną myśleć. Skąd się wzięło kręcenie liczników, z powszechnych zachowań konsumenckich. Ludzie szukają tanich aut z niskim przebiegiem, rzetelny komis wie że takie oferty nie istnieją, ale oszuści wymyślili tanie auta z niskim przebiegiem, czyli kręcone i spawane złomy.
                Tommi24 - Przy okazji w tym momencie należałoby ustalić i zapisać co dla obu stron umowy oznacza słowo "bezwypadkowy".
                Andrzej Oleś – nic bardziej prostego, jeżeli handlarz mówi, że auto jest bezwypadkowe to możemy jeszcze dopytać, czy nie miało żadnej kolizji, czyli powłoka lakiernicza jest ORYGINALNA. I co robimy? Oczywiście wpisujemy to do faktury, gwarantuje że żaden oszust nie podpisze się pod tym. Nauczmy się jednego, jesteśmy KONSUMENTAMI i mamy prawo się nie znać. Handlarz ma OBOWIĄZEK znać się na oferowanym towarze, jak podpisze się pod kłamstwem jest ugotowany.
                Tommi24 - Wygooglowałem sobie artykuły dotyczące cofniętych liczników, które Pan polecał i komentarze pod nimi zdają się niestety potwierdzać moje wątpliwości. Co prawda pochodzą one zdaje się z 2011 lub 2012 roku, więc może przez ten czas prawo uległo zmianie na lepsze
                Andrzej Oleś – osoby narzekające na skuteczność prawa, same najczęściej nie zadbały o swe interesy, tzn. brak zapisów o kluczowych sprawach na fakturze, zaniżona wartość na fakturze, a najgorsze to umowy in blanco.
                Tommi24 - Krótko podsumowując, moim zdaniem, aby podawane przez Pana jak najbardziej słuszne argumenty były naprawdę do obrony przed sądem, to w prawie powinien się znaleźć zapis, że każda umowa kupna-sprzedaży pojazdu, powinna zawierać (pod rygorem nieważności) te elementy o których Pan pisze.
                Andrzej Oleś – 100% racji co do zapisu, że każda umowa powinna mieć wpisane kluczowe informacje, ale po co zmieniać prawo. Jak ktoś ma ochotę na ryzyko to jego sprawa, ale dla normalnych ludzi, którzy nie emocjonują się tą pragmatyczną czynnością jaką jest zakup używanego auta taki zapis powinien być zasadą warunkiem bezwzględnym. Ja udowadniam, że powszechność takiego zachowania wyeliminuje oszustów z rynku, bo handlowanie dla grupki „jeleni” szybko przestanie być opłacalne.
                Tommi24 - Ale nie ustawajmy w wysiłkach i przynajmniej sami bądźmy uczciwi wobec innych, nie tylko w sytuacji sprzedaży samochodu...
                Andrzej Oleś – w tym ostatnim zdaniu zawarł Pan sens moich działań. Jeżeli sami będziemy oszukiwać to jak możemy oczekiwać, że ktoś inny potraktuje nas uczciwie. Moralność, a raczej jej brak, to zakała naszych czasów. Wiele osób i instytucji działa na zasadzie maksymalizacji zysku poprzez minimalizację kosztów. Niby to ekonomia i podstawa wolnego rynku, ale człowiek? Gdzie dla niego miejsce, gdzie godność pracownika, który na śmieciowej umowie tyra po nocach, a jak już uciuła parę tysiaków na wymarzone auto, to go oszust naciągnie, wciskając wytyranego złoma. To dla zwykłych ludzi jest ta akcja, aby zaczęli się bronić, bo wie Pan jak ktoś kupuję auto za kilkadziesiąt tysięcy, to raczej do zwykłych ludzi nie należy. Pewnie prowadzi firmę, albo ma dobre stanowisko, tak czy inaczej jest sytuowany i powinien zadbać o to, aby nie łakomić się na Audi Q7 za 50 tys. zł, jeżeli takie fury chodzą po 70 tys. zł, zgodnie z zasadą – NIKT NAM NIE ZROBI PREZENTU.

                Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                Andrzej Oleś
                • tommi24 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 21:10
                  Panie Andrzeju, dziękuję za wyjaśnienia.
                  Jeżeli tak jak Pan szacuje, w naszym kraju rzeczywiście w ciągu miesiąca ok. miliona osób poszukuje używanego auta - to mam obawy, że to forum może być zbyt skromną platformą na propagowanie podjętej przez Pana akcji :-) Niemniej jednak próbować trzeba i wiem, że na pewno nie tylko tutaj chce Pan uświadamiać potencjalnych nabywców aut o ich prawach i możliwościach uniknięcia "niespodzianek".
                  Wg mnie jednak zapis w prawie i idący za tym zapisem obowiązek sporządzania umowy zawierającej określone dane byłby tutaj chyba jedynym skutecznym sposobem na wyeliminowanie oszustw.
                  Właściwie to zastanawiam się dlaczego prawodawca zostawił taką "furtkę" nie precyzując, że podstawowe dane niezbędne do rzetelnego i prawidłowego określenia wartości sprzedawanego pojazdu - (czyli rzeczywisty przebieg oraz informacja o wypadkowej czy kolizyjnej "przeszłości" auta) - muszą być obowiązkowym zapisem w każdej umowie kupna- sprzedaży ? Dla kogo ma być taka "furtka" ?
                  Bo nie uważam, że taka "furtka" ma służyć konsumentowi, jeżeli komukolwiek - to tylko nieuczciwym sprzedawcom, szukającym jak Pan to określił "grupki jeleni"
                  I wg mnie prawo nie powinno działać tak, że "jak ktoś ma ochotę na ryzyko to jego sprawa", przepisy prawa powinny chronić i wspierać uczciwego obywatela, a dla nieuczciwych powinno być obietnicą nieuchronnej kary i odpowiedzialności za swoje postępowanie.

                  Najlepszym przykładem w ciągu ostatnich miesięcy są parabanki... niestety, ze smutkiem trzeba przyznać, że to nasze państwo "przyzwoliło" między innymi przez brak odpowiednich zapisów w prawie, na to by "grupka jeleni" została oszukana przez wyżej wymienione instytucje.

                  Może powyższy przykład nie jest najbardziej trafną analogią, ale mam wrażenie, że ze sprzedażą używanych aut jest podobnie - brak jasno określonych zapisów w prawie dotyczących handlu takimi rzeczami jak samochody, pozostawia pole do popisu wszelkiej maści "kombinatorom".
                  I oczywiście Pana akcja ma sens i na pewno jest potrzebna, pytanie tylko dlaczego obywatel żyjący w tym państwie musi sam wziąc sprawy w swoje ręce (i poprosić oraz dopilnować wpisania pewnych danych w umowę), bo nie może liczyć na to, że państwo zadba (poprzez stworzenie jasnych przepisów) należycie o jego interes w tak prozaicznej sytuacji jak zakup używanego auta.
                  Ale cóż, całego świata nie naprawimy, na razie po prostu nieśmy dalej oświaty kaganek :-)
                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 22:15
                    100% racji, co do wątpliwości dlaczego prawo nie reguluje wszystkiego? Nie może, za dużo zmiennych, pozostaje zdrowy rozsądek. Ludzie są chciwi i dla nich jest ta furtka, niektórzy chcą koniecznie kupić najmłodsze i najtańsze auto, zaręczam Panu że oni nie chcą wpisu przebiegu, oni chcą wierzyć że kupując „okazję cenową” wygrali los na loterii. Moja akcja jest skierowana do zwykłych ludzi którzy chcą bezpiecznie kupić używane auto, ja im daję narzędzie jak łatwo rozpoznać oszusta, a jak go już rozpoznasz to omijaj z daleka, jak nic nie sprzeda to zacznie handlować butami zamiast cofać liczniki
          • nom73 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 23:06
            asterik napisał(a):

            > Tyle ze jak 4 własciciel kupi auto i "zauwazy"prawdziwy przebieg jak przed sade
            > m udowodni który własciciel doknał korekcji przebiegu(zakładam ze wszyscy mamy
            > na fakturze badz umowie zakupu mamy wpisany przebieg).

            Na corocznym badaniu technicznym wpisują przebieg do CEPIK'a, poza tym towarzystwa ubezpieczeniowe też wpisują przebieg do polisy, więc mają w systemie. Poza tym coraz więcej elektroniki zapisuje sporo informacji pozwalających określić przebieg, np. sterownik pompy wspomagania zapisuje ilość włączeń i wyłączeń oraz ilość godzin pracy, a tego nikt nie koryguje. ;-)
            • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 08:46
              I tu Pan uderza w sedno, niech oszuści wiedzą, że cofanie licznika to fikcja, przestępstwo, oszustwo, takie rzeczy Policja ściga z urzędu. Pamiętajmy, że ustawa na którą się powołuje daje nam 24 miesiące na weryfikacje zgodności zapisów na fakturze ze stanem faktycznym. Pora, aby oszuści zdali sobie sprawę, że nastąpił koniec oszustw w handlu używanymi samochodami. Kupujący powinni zawierać transakcje tylko z tymi handlarzami, którzy pisemnie potwierdzają kluczowe informacje o sprzedawanym pojeździe. Od teraz kupujący wiedzą, że pojazdy za które nikt nie zaręczy na piśmie to potencjalne kłopoty. Cena takich pojazdów musi być znacznie niższa niż średnie ceny rynkowe. Takie niepewne samochody najczęściej pochodzą z importu, a tam auto mocno rozbite lub z bardzo dużym przebiegiem jest sprzedawane w cenie złomu. Oszuści cofają liczniki, picują ten złom i chcą nam go sprzedać w cenie rynkowej – to chore i pora z tym skończyć.

              Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
              Andrzej Oleś
    • julitka-81 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 24.09.13, 22:51
      Bardzo dziekuje za porady, jestem na etapie kupna i nie bardzo wiem co robic, dlatego takie podpowiedzi bardzo mi pomagaja.
      • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 07:45
        I to jest cel mojej pracy, ludzie którzy wiedzą że nie mają szans w zderzeniu z oszustami, dlatego szukają pomocy, informacji, nie boją się długich tekstów, bo chcą normalnie kupić używane auto w komisie odległym o kilka przecznic. Tak to ma normalnie działać, handlarz ma nam sprzedać dobry samochód za tyle pieniędzy ile mamy do wydania. Jest zobowiązany prawnie z racji prowadzonej działalności do udzielenia nam rzetelnej informacji o danym pojeździe. Na rynku nastąpiło pomylenie pojęć i zasad - ludzie wypisują takie rzeczy, że kupujący ma się znać, ma sobie kupić komputer do badanie elektroniki, czujnik lakieru do badania historii kolizyjnej - to są bzdury. Ludzie wjeżdżają na zachód aby tam kupić sobie samochód, bo się im zdaje że zaoszczędzą. Pisałem też wcześniej, że każdy powinien być specjalistą w swojej dziedzinie, a nie tracić czas na prywatne importowanie auta.
        W kontakcie z handlarzem-profesjonalistą jesteśmy konsumentem i chroni nas prawo, nauczmy się z niego korzystać. Wystarczy wyeliminować z zakresu poszukiwań oferty komisów-handlary którzy nie chcą potwierdzić na fakturze kluczowych informacji o oferowanym pojeździe. Pamiętajmy, handlarz nie może nam powiedzieć że on nic nie wie o oferowanym pojeździe, to jego obowiązek zawodowy, aby wiedział czym handluje i to dla własnego dobra, bo jeśli okaże się, że sprzedany pojazd ma wady ukryte, to poniesie on konsekwencje prawne oraz finansowe, łącznie ze zwrotem pojazdu. Ustawa na którą się powołuje jest warta przeczytania. Osoby ostrożne proszę o omijanie komisów, które już podczas rozmowy telefonicznej odmówią nam zapisania kluczowych informacji na fakturze. Warto zapytać handlarza, czy akurat na dany pojazd nie godzi się na wpis, czy też wszystkie oferowane samochody tak prezentuje – w ogłoszeniach niski przebieg, idealny stan techniczny, bez wypadku, ale nic na fakturę nie wpisze. Większość oszustów po tak zadanym pytaniu rozłączy się, widząc że ma do czynienia ze świadomym konsumentem, a oni szukają „jeleni”.

        Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
        Andrzej Oleś
        • misiaczek1281 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 12:19
          Panowie:

          Idea słuszna. Jednak nie idealizujmy. Zawsze będą czarne owieczki. Od wieków w przyrodzie działa prawo natury : silniejszy i sprytniejszy wykorzystuje słabszego i naiwnego... Takie akcje są potrzebne,ale nie każdy zna się na samochodach i nie każdy potrafi ocenić stan auta...Zatem podpowiedzmy takiej osobie (laikowi) na co ma zwrócić uwagę podczas oględzin auta :

          1. Stan tapicerki....jeśli jest zbyt wytarta to oznacza duży przebieg
          2. Lepiej kupić skromną benzynówkę niż Diesla bo przebieg tej pierwszej będzie na 90% niższy
          3. Ocena lakieru...jeśli jakiś element ma inny odcień to na 90% był malowany (a najlepiej pożyczyć miernik lakieru i samemu sprawdzić grubość)...warto też spojrzeć na podłużnicę...
          4. Jazda testowa...warto ją odbyć przed zakupem żeby sprawdzić czy silnik ma równe obroty i nie jest głośny,zbadać luz w kierownicy i czy podczas jazdy na wprost auta nie ściąga na pobocze...
          5. Jeśli po sprawdzeniu powyższych nie ma zastrzeżeń można odbyć wizytę w stacji kontroli pojazdów...a jeśli są zastrzeżenia to uciekać od takiego auta ;-)
          • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 12:37
            ale po co ja mam sprawdzać auto, nie znam się na tym i nie chcę się znać, chcę zapłacić średnią wartość rynkową za używane sprawne auto. Wiadomym jest że im starsze auto tym trudniej znaleźć wóz bezkolizyjny, ale spokojnie można znaleźć w okolicy 10 000 zł dobry, stary używany pojazd. Najgorzej jak się komuś zdaje, że po stanie tapicerki można ocenić jakość samochodu, a czujnikiem lakieru znaleźć miejsce gdzie wspawana jest ćwiartka...
            Akcja ta jest skierowana do zwykłych konsumentów, a nie znawców tematu jak użytkownik misiaczek1281. Nikt Panu nie zabrania eksperymentować na własne konto, ale proszę nie radzić laikom, aby uczyli się mechaniki. Jak ktoś jest inż. konstruktorek to co go obchodzi grubość lakieru. Ma przyjść do komisu, powiedzieć ile ma do wydania i jaki model go interesuje. Handlarz za s powinien go uświadomić co może kupić w tych pieniądzach. Jedno jest pewne, jak się dogadają to handlarz ma mu znaleźć rzetelny samochód, a nie wytyrańca z cofniętym licznikiem, bo widzi że gość się nie zna. Pan misiaczek1281 pewnie nazwałby takiego laika frajerem, ale mam nadzieje że lekcja savoir vivre-u jakiej mu udzieliłem w innej dyskusji nie poszła w las. Taki laik to zwykły człowiek, który zajęty jest swoimi sprawami i szkoda mu czasu na doktoryzowanie się nad używanym autem. To jest praca handlarza, który odpowiada finansowo i prawnie za wykonaną usługę.
            • asterik Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 12:55
              Panie Andrzeju do wypowiedzi misiaczka bym podchodził z duzym dystansem.Wszyscy go tu znaja.Autorzy niektórych tematów proszą, wrecz czasem mniej delikatny sposób o nie udzielanie sie misiaczka ale on i tak nie jest w stanie tego uszanowac.Ma stały tekst jak katarynka ze na nowym strata % i tak dalej i tak dalej...i uraz do diesli.
              Niestety misiaczek nie szanując forumowiczów nie szanuje sam siebie.
              • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 13:04
                Dziękuję za wyjaśnienie, staram się wszystkich traktować z szacunkiem, a wiek pozwala mi niektórym forumowiczom zwracać uwagę w delikatny sposób, na zachowanie pewnych norm w komunikacji bądź co bądź publicznej. Jesteśmy obcymi sobie ludźmi, łączy nas wspólna narodowość, mam nadzieję że uda się również połączyć nas w tej akcji społecznej, aby żaden cwaniak nie myślał sobie, że można bezkarnie oszukiwać ludzi. Pamiętajmy, że w kupie siła, więc kupą mości...nowie :))
              • misiaczek1281 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 08:24
                asterik napisał(a):

                > Panie Andrzeju do wypowiedzi misiaczka bym podchodził z duzym dystansem.Wszyscy
                > go tu znaja.Autorzy niektórych tematów proszą, wrecz czasem mniej delikatny sp
                > osób o nie udzielanie sie misiaczka ale on i tak nie jest w stanie tego uszanow
                > ac.Ma stały tekst jak katarynka ze na nowym strata % i tak dalej i tak dalej...
                > i uraz do diesli.
                > Niestety misiaczek nie szanując forumowiczów nie szanuje sam siebie.

                Konstytucja gwarantuje mi wolność słowa więc prosząc kogoś żeby się nie wypowiadał można się tylko ośmieszyć bo każdy ma prawo wypowiadać swoje zdanie i nikt nie musi tego czytać...! To nieprawda że mam tylko jeden tekst o utracie wartości...poczytaj inne moje wypowiedzi...pisałem m,in, o ubezpieczeniach, o zachowaniu na drodze....ale ty oceniasz ludzi tylko po pozorach więc tym bardziej współczuję......Nie czytaj moich wypowiedzi jeśli ci się nie podobają....
                • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 09:23
                  Zgadzam się z Panem, forum to kwintesencja demokracji, jak komuś nie pasuje czyjaś wypowiedź to się do niej nie odnosi.

                  Mam do Pana pytanie, bo odpisałem Panu w jednym z postów odnośnie motywacji kierującej ludźmi kupującymi nowe auta, nic Pan nie odpisał i mam pewien niedosyt, bo nie wiem, czy Pana przekonałem do tego, że każdy ma prawo wyboru, czy też nie?
                  • misiaczek1281 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 11:55
                    andrzej_oles napisał(a):

                    > Zgadzam się z Panem, forum to kwintesencja demokracji, jak komuś nie pasuje czy
                    > jaś wypowiedź to się do niej nie odnosi.
                    >
                    > Mam do Pana pytanie, bo odpisałem Panu w jednym z postów odnośnie motywacji kie
                    > rującej ludźmi kupującymi nowe auta, nic Pan nie odpisał i mam pewien niedosyt,
                    > bo nie wiem, czy Pana przekonałem do tego, że każdy ma prawo wyboru, czy też n
                    > ie?

                    Zgadzam się że każdy ma prawo wyboru, tylko niech to będzie wybór w pełni świadomy...
                    Kupujący nowe auto ma prawo wiedzieć o dużej utracie wartości tak samo jak wie o tym ile ten samochód spala paliwa.
                    Ja nikomu nie zabraniam kupowania nowych aut. Ja tylko informuję i uświadamiam ...Pan też uświadamia ale tych co kupują używane...to klient i to klient:
                    )
                    • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 12:27
                      zgoda, akceptuję Pana logikę
            • misiaczek1281 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 08:19
              andrzej_oles napisał(a):

              > ale po co ja mam sprawdzać auto, nie znam się na tym i nie chcę się znać, chcę
              > zapłacić średnią wartość rynkową za używane sprawne auto. Wiadomym jest że im s
              > tarsze auto tym trudniej znaleźć wóz bezkolizyjny, ale spokojnie można znaleźć
              > w okolicy 10 000 zł dobry, stary używany pojazd. Najgorzej jak się komuś zdaje,
              > że po stanie tapicerki można ocenić jakość samochodu,

              Ja rozumiem że nie każdy się zna....Ale jeśli laikowi żal dać 200 zł mechanikowi żeby przed zakupem sprawdził stan techniczny auta a nie żal wydać 10-20 tys.zł w ciemno na auto to może mieć pretensje tylko do siebie...
              • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 09:17
                Tu nie o to chodzi. Akcja ma za zadanie wyeliminować oszustwa w handlu używanymi autami. Czy ja gdzieś wspomniałem o niesprawdzaniu auta? NIE.
                Chodzi o to, aby kupujący już przez telefon był w stanie ocenić, czy po drugiej stronie siedzi handlarz, czy oszust. Każdy sam decyduje, czy pojedzie do handlarza, czy do oszusta. Moja akcja pozwala łatwo ich rozpoznać.

                Winien jestem wyjaśnienie. Są na rynku pojazdy nabyte przez prywatne osoby od oszustów. Oni nie mogą niczego potwierdzić, bo sami stali się ofiarami. Ale rzecz jasna na to też jest sposób. Kupujący powinien wiedzieć, czy ma do czynienia z prywatną osobą - ofiarą oszustwa, która już zapewne wie, że posiadane auto jest kombinowane i aby go pozbyć musi mocno obniżyć cenę, czy też z oszustem podszywającym się pod prywatną osobę. Dzwoniąc z ogłoszenia, najpierw mówimy tak:
                - dzwonię w sprawie ogłoszenia, czy mógłbym się coś więcej dowiedzieć o Pana samochodzie?

                Prywatna osoba od razu przejdzie do tematu i opowie o swoim aucie. Handlarz podszywający się pod prywatną osobę, zapyta nas:
                - a w sprawie którego auta Pan dzwoni?

                Co świadczy jednoznacznie, że więcej niż jeden, czyli handlarz. Dalej postępujemy już standardowo, czyli pytamy o możliwość wpisania kluczowych informacji do faktury lub umowy. Każdy kupujący po takiej rozmowie już wie z kim ma do czynienia. To że każde używane auto trzeba sprawdzić to 100% racji. Jednak mając handlarza, który oferuje nam paroletnie auto, niski przebieg i wszystko wpisuje do faktury to mamy dużo większe bezpieczeństwo niż mają do sprawdzenia auto, za które nikt się nie podpisze. Taki wóz trzeba naprawdę dokładnie sprawdzić, cena takiego wozu musi być mocno okazyjna, aby nasze ryzyko kosztów ewentualnych awarii miało sens. Trzeba sobie założyć, że auto za które nikt nie ręczy ma olbrzymi przebieg (400, 500 tys. km a nawet więcej), miało poważną kolizje, która często jest naprawiana poprzez wstawienie ćwiartki nadwozia innego auta. Należy dokładnie sprawdzić podwozie, bo gdzieś musieli łączyć podłużnice. Jeżeli macie najmniejsze obawy to zrezygnujcie. Samochód za 10 000 zł może na przyprawić drugie tyle kosztów: hamulce, sprzęgło, koło 2-masowe w dieslu, skrzynia biegów (synchronizacja), łożyska piast, amortyzatory, zawieszenie, układ wtryskowy itp. rzeczy które często są picowane, aby do kupna wyglądało dobrze (używki i inne sztukaterie). Pamiętajmy, że kupując auto za które nikt się nie podpisze nie mamy żadnej możliwości reklamacyjnej, bo te podzespoły o których pisałem wyżej to podlegają zużyciu eksploatacyjnemu. Każdy oszust się wybroni z tego, bo jest zapis w umowie, że kupujący zapoznał się ze stanem technicznym. Podejmujmy rozważnie decyzję o zakupie takiego pojazdu.

                Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                Andrzej Oleś
    • bimota Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 11:59
      A JA PROPONUJE NA KOLEJNYCH WYBORACH W KONCU NIE GLOSOWAC ZNOW NA TYCH BANDYTOW...
      • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 12:03
        a co to ma do rzeczy? to nie jest miejsce na politykę, każdy głosuje zgodnie ze swoim sumieniem więc proszę dać spokój z propagandą typu: wszystkim klęskom winny jest rząd.
        Proszę się wczytać w wątek dyskusji i komentować na temat







        • bimota Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 20:17
          NIE, NO RZAD NIEWINNY, ZE PRAWO JEST FIKCJA...
          • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 21:57
            jak się nie zna ustaw to prawo jest fikcją, niestety, dlatego staram się uświadamiać ludziom, że jest prawo które nas chroni, wystarczy umieć z niego korzystać
            • bimota Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 10:58
              NO TO ZLOZ ZAWIADOMIENIA O OSZUSTWIE I NIECH CIE CHRONI...
              • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 15:23
                proszę czytać dokładniej mój tekst, gdzie w nim Pan znalazł informacje o zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa (tak się ten dokument nazywa - tak na przyszłość)
                • bimota Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 20:00
                  NIGDZIE... WIDZE, ZE NIE BARDZO KONTAKTUJESZ...
                  • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 27.09.13, 08:12
                    to proszę sobie darować, skoro Pan nisko ocenia moją inicjatywę proszę skierować swą aktywność na inny wątek, tam gdzie lepiej kontaktują :))
    • josner przebieg auta w dowodzie rejestracyjnym 25.09.13, 18:42
      Byłbym szczęśliwy gdyby podczas przeglądów technicznych wpisywano przebieg auta do dowodu rejestracyjnego. Wtedy wpisywanie przebiegu na fakturze byłby mało istotne.
      • asterik Re: przebieg auta w dowodzie rejestracyjnym 25.09.13, 18:57
        josner napisał:

        > Byłbym szczęśliwy gdyby podczas przeglądów technicznych wpisywano przebieg auta
        > do dowodu rejestracyjnego. Wtedy wpisywanie przebiegu na fakturze byłby mało i
        > stotne.

        To nic nie da przeciez na przeglad mozna pojechac z "własciwym"przebiegiem
        Jedynie stworzenie licznika którego nie da sie cofnac,wymienic najlepiej z zapisem dat korekcji(bedzie wiadomo mniej wiecej który własciciel majstrował)mogło byc dobrym rozwiazeniem.Ale czy został wyprodukowany samochód którego nie mozna było ukraść....?
        • kontik_71 Re: przebieg auta w dowodzie rejestracyjnym 25.09.13, 19:09
          Cos takiego jak sprzet, ktorego sie nie da cofnac / sfalszowac nie istnieje z definicji.Wiec moze centralna baza danych, automatycznie informowana o zmianach stanu? Ale to juz pachnie wielkim bratem i inwigilacja..
          • nazimno Oczywiscie, ze istnieje. 26.09.13, 20:24
            Dane o przebiegu rzeczywistym pojazdu zapisywane sa w przynajmniej paru pamieciach
            typu nieulotnego w roznych modulach elektroniki.
            Dostep do tych danych jest chroniony.

            Zlodzieje maja dostep tylko do tego, co wyswietla sie na panelu ze wskaznikami.
            Do pozostalych miejsc nie maja dostepu.

            Problem polega na tym, ze te dane dla nabywcy sa niedostepne.

            Dopiero przy ekspertyzach wyzszej rangi (szczegolne przypadki) producent udostepni klucz do odczytania tych informacji.

            Prawo w Polsce jest zredagowane tak jakby prawnicy umyslnie chcieli uniknac
            sytuacji ulatwiajacych kontrole danych pojazdu. To bardzo dziwne.

            Drugie stwierdzenie (baza danych) jest rowniez mitologiczne.
            Producenckie stacje serwisowe maja dostep do wszystkich informacji o naprawach w ich sieci.
            Jedna z tych informacji jest data i przebieg pojazdu w momencie dokonywania naprawy.
            Tak jest w calej europejskiej sieci.

            Prawo udaje, ze o tym nic nie wie.
            Wystarczyloby uprawnic nabywce do zasiegania tej infromacji obligatoryjnie.

            I nie pachnie to zadna inwigilacja.
            To pachnie tym, ze duze grupy czerpiace swoje zyski z handlu samochodami uzywanymi
            poszlyby na zielona trawke.

            I prawo jakos "samo" sie nie zmienia.
            • andrzej_oles Re: Oczywiscie, ze istnieje. 27.09.13, 08:27
              Witam Pana, bardzo dobrze Pan pisze - 100% racji.

              Bezsilność to uczucie z jakim się spotykamy, gdy kupimy taką przekręconą furę za ciężko zarobione pieniądze i okazuje się, że sprzedawca był oszustem, perfidnie nas okłamał podając sfałszowaną książkę serwisową, licznik oczywiście cofnięty, ślady po kolizji zatarte. Płacimy cenę za dobre, bezwypadkowe auto, a dostajemy wytyranego złoma.

              To nie jest fragment sensacyjnej książki, a film jaki zlinkowałem w moim pierwszym poście to też nie jest fikcja – to jest nasza codzienność, to się dzieje wśród nas i Akcja społeczna jaką zainicjowałem ma ten proces zahamować i mam nadzieję, w dłuższej perspektywie wyeliminuje proceder oszustwa w handlu używanymi autami z rynku.

              Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
              Andrzej Oleś
              • only_the_godfather Re: Oczywiscie, ze istnieje. 27.09.13, 10:18
                Żeby się nie dać oszukać, wystarczy nie szukać kilkuletniego, bez wypadkowego z małym przebiegiem i lakierem w stanie jak z fabryki. Kilkuletnie auto zawsze będzie miało ślady użytkowania. Zawsze będzie miało większe czy mniejsze ryski na lakierze. Handlarze dają ludziom to co chcą, a klienci chcą dostać kilkuletni samochód, za śmieszne pieniądze w stanie jak z fabryki. Prosty przykład w firmie sprzedawaliśmy Renault Kangoo auto miało prawie 200 tys. przebiegu. Silnik oczywiście diesel. Auto stało pół roku i każdy oglądający tylko mówił że ten przebieg, tam już silnika nie ma. W końcu auto poszło do handlarza, ten cofnął licznik do 150 tys. auto poszło w ciągu kilku dni. Wniosek? Ludzie chcą być oszukiwani.
            • andrzej_oles Re: Oczywiscie, ze istnieje. 27.09.13, 09:37
              Jeszcze nawiązując do Pana wypowiedzi - to bardzo ważny głos w dyskusji, trzeba uświadamiać oszustom, że ich wysiłki są bezsensowne, płacą 200-500 zł za cofnięcie cyferek na desce rozdzielczej - a to jest fikcja, pozostaje jeszcze wiele śladów, które mogą zdemaskować ich przestępczy proceder. Dlatego jeszcze łatwiej nam będzie rozpoznać oszusta. Na tysięczne pytanie czy zgodzi się wpisać przebieg do faktury rzuci telefonem w ścianę ze wściekłości, że ten złom który stoi na jego placu będzie bardzo ciężko sprzedać, a pieniądze wydane na cofanie liczników i fałszowanie książek serwisowych poszły w błoto.
              Oszuści wiedzą że ze sfałszowanych książek serwisowych i cofniętych przebiegów mogą się wykręcić, że takie było auto, że książka była w środku, etc., Ale jak napisze na fakturze przebieg auta - nie stan licznika!!! PRZEBIEG AUTA - to jest załatwiony. Oszuści wiedzą co znaczy pisemne potwierdzenie nieprawdy - nie podpiszą się pod kręconym licznikiem.

              Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
              Andrzej Oleś
              • only_the_godfather Re: Oczywiscie, ze istnieje. 27.09.13, 10:19
                To że przebieg jest gdzieś zapisywany o niczym nie świadczy. W procesie przeciw handlarzowi i tak producent nie udostępni kodów potrzebnych do odczytania przebiegu.
                • andrzej_oles Re: Oczywiscie, ze istnieje. 27.09.13, 10:31
                  po co ta polemika?
                  proste pytanie i proszę prostą odpowiedź: tak, nie

                  CZY OSZUST WPISZE SFAŁSZOWANY PRZEBIEG DO FAKTURY?
                  • andrzej_oles Re: Oczywiscie, ze istnieje. 27.09.13, 19:21
                    andrzej_oles napisał(a):
                    > po co ta polemika?
                    > proste pytanie i proszę prostą odpowiedź: tak, nie
                    >
                    > CZY OSZUST WPISZE SFAŁSZOWANY PRZEBIEG DO FAKTURY?

                    Widzę, że Panu "only_the_godfather" nie staje odwagi, aby odpowiedzieć na proste pytanie, które zadałem mu 27.09.13, 10:31. Może jedynie zagubił się w zbyt wielu wątkach i troszkę nie ogarnia :)) taki niewinny żarcik, chyba się Pan nie pogniewa? Aby dać dowód dobrej woli podaję link do posta szczególnie Panu dedykowanego, wszyscy czekamy w napięciu co też Pan odpowie:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,20,147077090,147134583,Re_Oczywiscie_ze_istnieje_.html
                    Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                    Andrzej Oleś
                    • asterik Re: Oczywiscie, ze istnieje. 27.09.13, 22:22
                      andrzej_oles napisał(a):
                      Widzę, że Panu "only_the_godfather" nie staje odwagi, aby odpowiedzieć na proste pytanie

                      Odpowiem ja Panu Jezeli ktos nie szanuje innych sam równiez nie bedzie szanowany.
                      • andrzej_oles Re: Oczywiscie, ze istnieje. 28.09.13, 07:01
                        Szanowny Panie, nie prowadzę tej akcji dla zdobycia szacunku.
                        Zadałem podobne pytanie dwóm użytkownikom, którzy najbardziej oponują i żaden z nich nie określił się po której stronie stoi. Jedną z tych osób jest Pan i zamiast się określić odpowiada za inną osobę, tyle że szkoda że odpowiedź jest nie na temat.
                        Czytający sami ocenią Waszą postawę. Moim zdaniem to milczący akces.

                        Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                        Andrzej Oleś
                • nazimno To dziwne ustawodawstwo. 27.09.13, 10:49
                  Chroni ono nie nabywce, tylko oszustow.
                  To nie krasnoludki pisza paragarafy.

                  • andrzej_oles Re: To dziwne ustawodawstwo. 27.09.13, 11:00
                    dlaczego chroni oszustów? prawo chroni uczciwych, jak ktoś podpisuje się pod kłamstwem to uczciwy nie jest i szybko się przekona co to znaczy poświadczenie nieprawdy
                    • nazimno Nie o to chodzilo. 27.09.13, 11:11
                      Chodzi o dostep do informacji, gdy powstaje sytuacja sporna.
                      Albo, gdy chodzi o zakup pojazdu uzywanego.

                      Prawo nikomu nie pomaga.

                      Nawet w sieci serwisu marki nie jest Pan w stanie sprawdzic przebiegu wg zapisow
                      serwisowych. Moze to zrobic tylko wlasciciel aktualny.
                      Czyli PRZED kupnem ma Pan zwiazane rece.
                      • andrzej_oles Re: Nie o to chodzilo. 27.09.13, 12:21
                        Ale czy nie uważa Pan, że to nie nasz problem? Mówię w imieniu kupującego, który się nie zna i nie chce się znać. Jeżeli szukam używanego auta, to znajduję interesującą mnie ofertę i dzwonię do sprzedawcy. Najpierw orientuję się czy to handlarz, czy prywatna osoba, pytam po prostu tak:
                        - dzwonię w sprawie ogłoszenia
                        - o które auto chodzi - odpowiada pytaniem handlarz

                        I już wiemy z kim gadamy. Po wypytaniu o pojazd proszę o podanie przebiegu, pytam czy ten przebieg jest udokumentowany, jeżeli tak to pytam czy przebieg będzie wpisany do faktury.
                        Wynikiem takiej rozmowy jest następująca wiedza:
                        - auto od handlarza, przebieg udokumentowany, zgadza się na wpis do faktury, lub
                        - auto od handlarza (oszusta), przebieg udokumentowany (fikcyjnie), ale nie zgadza się na wpis do faktury.

                        Uważam, że z punktu widzenia zwykłego kupującego, takiego który się nie zna, ta wiedza jest bezcenna, bo lepiej jechać do handlarza który wie czym handluje i jest pewien swoich aut. Szkoda marnować czasu na "szarpanie słowne" z oszustem, on nam naobiecuje przez telefon, a to co zobaczymy na miejscu mocno nas rozczaruje. Szkoda czasu, kupujmy samochody tylko od sprzedawców którzy wiedzą czym handlują i nie boją się podpisać się pod swoimi słowami.

                        Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                        Andrzej Oleś
        • andrzej_oles Re: przebieg auta w dowodzie rejestracyjnym 25.09.13, 21:46
          coś co wymyślił człowiek inny potrafi rozkminić, ale prawo jest nieubłagalne, jak podpisałeś się pod kłamstwem to cię dopadną wcześniej czy później
      • andrzej_oles Re: przebieg auta w dowodzie rejestracyjnym 25.09.13, 21:44
        to nic nie da, bo urzędnika można przekupić, a zapis na umowie jest bezspornym dowodem oszustwa, a dodatkowo to prewencja, czyli nikt kto kłamie nie podpisze się pod tym, a dzięki temu kupujący odstąpi od transakcji. Czyli zamiast leczyć lepiej przeciwdziałać
        • josner "urzędnika można przekupić" 27.09.13, 15:31
          Przy przeświadczeniu, że "urzędnika można przekupić" pozostaje kupowanie aut z salonów.
          W przypadku przebiegu auta mojej lubej musiałbym przekupić urzędnika, żeby zawyżył przebieg auta.
      • andrzej_oles Re: przebieg auta w dowodzie rejestracyjnym 26.09.13, 10:23
        josner napisał:

        > Byłbym szczęśliwy gdyby podczas przeglądów technicznych wpisywano przebieg auta
        > do dowodu rejestracyjnego. Wtedy wpisywanie przebiegu na fakturze byłby mało i
        > stotne.

        To nic nie da, wystarczy przed sprzedażą zgubić dowód rejestracyjny, na wtórniku będzie czysto.

        Po co komplikować i tak już skomplikowane przepisy, przecież przebieg to tylko zapis przejechanych kilometrów, kluczowy jest stan techniczny. Porównajcie auto które przejechało 400 tys. km po mieście z takim samym które ten przebieg zrobiło po autostradach. Ilość zmiennych w ocenie stopnia zużycia samochodu używanego jest tak duża że nie warto się nad tym skupiać. Trzeba dać zarobić specjalistom, a są nimi handlarze. Trzeba dać im zarobić, ale wymagać rzetelności, a oszustów rugować. Moja akcja jest prosta i skuteczna, spróbujcie a przekonacie się jak łatwo rozpoznać oszusta.

        Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
        Andrzej Oleś
        • josner Re: przebieg auta w dowodzie rejestracyjnym 27.09.13, 15:34
          andrzej_oles napisał(a):
          > To nic nie da, wystarczy przed sprzedażą zgubić dowód rejestracyjny, na wtórnik
          > u będzie czysto.

          Czyli wystarczy na wtórniku wpisać przebieg z poprzednich lat. I tak wszystko byłoby zapisane w jakimś tam programie.
          • andrzej_oles Re: przebieg auta w dowodzie rejestracyjnym 27.09.13, 17:04
            po co jakaś baza, wystarczy uczciwość
    • makova_panenka Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 25.09.13, 23:00
      Jeśli wymyśli Pan podobną metodę zmuszenia lekarzy, żeby im się "chciało chcieć", bez pomnika dla Waćpana się nie obejdzie...
      • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 07:48
        po kolei :)) ja siedzę w branży mediów związanych z rynkiem wtórnym od ponad 20 lat i mój pomysł który realizuje od ponad roku zaczyna się rozpowszechniać, myślę że ktoś medycznej, najlepiej powiązany z mediami może też na coś wpadnie, ale póki co działajmy razem, nie dajmy się oszukiwać grupie cwaniaczków, co im się zdaje, że każdego można bezkarnie oszukać, pora się zacząć bronić - narzędzie Wam dałem
        • misiaczek1281 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 12:03
          Napiszmy też o handlarzach kupujących samochody....Kiedyś jako prywatna osoba chciałem sprzedać auto...70% zainteresowanych kupnem to byli handlarze którzy pytali tylko o cenę i ile opuszczę choć nawet auta na oczy nie widzieli:) Z takimi handlarzami nawet nie rozmawiajmy ...no chyba że desperacko potrzebujemy gotówki i chcemy sprzedać auto szybko z powodu wyjazdu...
          • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 26.09.13, 16:51
            taką mają pracę, oni szukają okazji, czy ofert na których jest szansa zarobić. Oni się ogłaszają ze skupem za gotówkę, ale poza tym szukają prywatnych ofert ludzi, którzy w wyniku problemów ze znalezieniem nabywcy będą skłonni zejść z ceny. Tu się nie ma do czego czepiać, oni nam robią przysługę, jak potrzebna jest kasa to płacą, nie ma marudzenia, jeżdżenia po serwisach oni to biorą na siebie - to ich ryzyko zawodowe. To że płacą 40-50% ceny to normalne, bo to oni będą się bujać z Waszym autem.
            • misiaczek1281 Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 27.09.13, 11:24
              Za takie oszustwo samochodowe powinna być surowa i nieunikniona kara np. 3 miesiące aresztu i publikacja wizerunku oraz informacji o oszuście w prasie!
              • andrzej_oles Re: akcja społeczna - nie dajmy się nabrać 27.09.13, 12:42
                poniżej ciekawa lektura:
                www.fakt.pl/Kupiles-auto-z-cofnietym-licznikiem-Oddaj-je-,artykuly,110035,1.html
                motoryzacja.interia.pl/wiadomosci_dnia/news/8-lat-za-cofniety-licznik,1583343#utm_medium=frame&utm_campaign=wyrzucenie_z_ramki&utm_source=www.wykop.pl
                Czy 8 lat więzienia to za mało? Myślę, że to wystarczający powód aby oszust niczego nam nie podpisał.

                Pozdrawiam i życzę tylko udanych transakcji.
                Andrzej Oleś

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka