chaladia
22.03.14, 20:05
Żabojady wymyśliły hybrydę: diesel z przodu, silnik elektryczny z tyłu. I powstaje coś na kształt 4x4. Na pierwszy rzut oka pomysł wydał mi się genialny - Otrzymujemy napęd 4x4 bez mostu, wału i wszystkiego tego, co waży i stawia opory w czasie jazdy. Do tego korzystniejszy rozkład obciążeń osi.
Ale po namyśle przyszły wątpliwości: on przecież odbiera energię z kół tylnych w czasie hamowania! A hamowanie tyłem to znaczenie mniej energii niż hamowanie przodem. Chyba nie więcej niż 30% (nie wiem dokładnie). Czy przy "normalnym" nie nagłym i awaryjnym hamowaniu (jak w czasie jazdy w mieście) ten patent odzyska dość energii, żeby to się opłaciło? Bo na moje oko to większość energii hamowania pójdzie nie do akumulatorów, ale na grzanie tarcz hamulcowych z przodu...
Czy ktoś bardziej zaznajomiony z tematem hybryd mógłby mi to wytłumaczyć?