Dodaj do ulubionych

Auto dla nastolatka

14.05.14, 16:11
Wlasnie nastal u mnie czas gdy jeden ze szkodnikow zaczal robic prawo jazdy. No i oczywiscie powstaje pytanie, co potem? Ja najechetniej w ramach uczenia go realiwo zycie, nic bym mu nie kupil i niech wie, ze auto kosztuje a jego kupno to w sumie najmniejsze obciazenie. Wiem jednak, ze predzej czy pozniej bedzie marudzenie o jakies toczydlo. Mysle, ze cos maluchopodobnego byloby akurat i nic wiecej takiemu zielonemu kierowcy nie trzeba.

Byliscie juz w takiej sytuacji? Jesli tak to co kupiliscie "szkodnikowi"?
Obserwuj wątek
    • koza_oddam Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 16:36
      Widzę że masz zdrowe podejście do tematu, więc ja bym zaproponował coś dużego i niedrogiego, znaczy poszukał Poloneza z ostatniego wypustu Daewoo, kupisz za grosze, a auto ma dla początkującego kierowcy same zalety - duże, względnie bezpieczne, jak zarysuje nie będzie płaczu, części za grosze i naprawi każdy kowal. Do tego wymaga troszkę odpowiedzialności i generalnie stare i słabe pod względem osiągów auto bardzo uczy pokory i szacunku. Ja osobiście lata temu jak początkujący 18-latek za kierownicą do szlifu dostałem Wartburga z początku lat 70-tych (wtedy były za grosze i wzbudzały politowanie), co procentuje do dziś, bo z byle pierdołą nie jeżdżę po mechanikach, a i prowadzę całkiem nieźle, bo i wtedy benzyna była po 1.5 i auto nie stygło. Kupisz zagazowanego, to jak młody odkryje przyjemność z prowadzenia to zaręczam że każda złotówa z kieszonkowego pójdzie na paliwo a nie na piwo czy inne głupoty. Przerabiałem to na swoim młodym szwagrze całkiem niedawno i działa, mimo że koledzy z bogatszych domów mieli lepsze wozy. Za to zadowolona mina po wyjściu z kanału jak sam (sprawdził w książce co i jak) naprawił jakąś pierdołę - bezcenna.
      P.S. Wartburga mam do dziś, emeryt pędzi spokojny żywot działko - i zlotowozu.
      • koza_oddam Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 16:40
        Aha - jak dostałem Wartburga, to przez jakiś miesiąc unikałem jak ognia jeżdżenia nim, bo uznawałem to za obciach. Do czasu aż załapałem co znaczy mieć tę wolność i możliwość pobujania się po mieście bez celu dla przyjemności. Dziś mam do niego taki sentyment, że złomowanie nie wchodzi w grę, zresztą kupy się trzyma jakoś. Tak więc nie zrażaj się, pomarudzi i mu się odmieni.
        • who_cares Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 16:49
          Ja świeżo po zrobieniu prawka 20 lat temu ujeżdzałem pełnoletniego wtedy Golfa 1. Ach co to był za wóz - poznałem doskonale praktykę mechanika plus wszystkie szroty w Warszawie. Potem nawet wymiana skrzyni biegów w nieogrzewanym garażu w lutowym Zakopanem poszła jak z płatka. Sprzedałem znajomemu który potrzebował jako podkładkę do kilometrówki i nie uwierzycie - ukradli 20 kilkuletni wtedy paździerz :)
          Ale nie wiem czy latorośl ma takie zapędy - kup mu Dacię Logan 1 - dość bezpieczna (ale są starsze wersje bez ABS) , tania w naprawach i na tyle "obciachowa" że nikt raczej w szranki na ćwierć mili nie stanie zwłaszcza z silnikiem 1.4 albo dCi 68 KM :)
    • smierdzimizjapy Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 16:51
      Lagune jedynkę 1.6 benzyna.
      Starleta jak trafisz, lanos ewentualnie seicento. Mały fiut jest ok ale jako zabytek
      • koza_oddam Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 16:59
        Cokolwiek, ale nie bierz mikro-samochodów typu CC czy SC - jednak bezpieczeństwo się przyda.
    • jamesonwhiskey Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 17:11
      w fast n loud widzialem zarcik ojca, ktory wlasnie w takiej sytaucji udawal ze kupil synkowi
      yugo , mlodziak sie prawie poplakal
    • kontik_71 Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 17:22
      Im bardziej sie zastanawiam, tym milsza jest mi opcja "zapracuj sobie sam". Tak samo bylo z rowerami, obaj dostali rowery od nas bo oto blyo jednak za wiele na kieszonowe a w ich wieku ciezko bylo zapracowac , ale koszty napraw, utrzymania itp to byl juz ich problem. Ja tylko pilnowalem aby rowery faktycznie byly naprawiane a nie walniete w kat bo "sie popsuly". Efekt byl taki, ze bardzo szybko zaczeli szanowac sobie sprzet i do dzisiaj ma sie swietnie a pare lat jednak minelo.
      Ale ogolnie moje metody wychowawcze wydaja sie wielu, szczegolnie kobietom, drastyczne,. Chlopaki maja dyzury tygodniowe w pomaganiu mamie, sprzatanie kuchni, mycie podlog, kurze, itp Starszy ma pod opieka psy a mlodszy koty i niech sie ucza odpowiedzialnosci... a hasla do kompa mam ja i gdy nadejdzie czas na kompa a lista zadan jest wykonana to z checia im wpisuje haslo :)
      • koza_oddam Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 17:24
        Komputer pod wydział? Kojarzy mi się z tym, jak dawno temu pracowałem w firmie co komputery składała i mieliśmy klienta co komputer stał w dużym pokoju na miejscu eksponowanym bardziej niż telewizor, obsługiwało się na klęczkach bo stołeczka nie było i też pod wydział.
        • kontik_71 Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 17:46
          To nie ma nic wspolnego ze "swietoscia" komputerow. Wydzielanie im kompow to jest nauka jaka wyciagnelismy po tym gdy nam sie mlodszy uzaleznil a starszemu niewiele brakowalo. Efektem bylo wyprowadzenie komputerow z ich pokoi na strych oraz wprowadzenie hasel. Uzaleznienia sie rozplynely w niebycie a przy okazji dostalem idealna mozliwosc wywierania presji :) Jak sie ktoremus nie chcialo wymyc porzadnie podlog to mi sie przestawalo chciec wpisywac haslo i po pewnym czasie podlogi byly szybko i doklanie wymywane, smieci odpowiednio posortowane i wyniesione, itp, itd :)
      • loyezoo Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 17:37
        Z tym "zapracuj sobie sam" masz dużo racji.Ja osobiście na moje wymarzone kiedyś auto (ford capri) tyrałem po 12 godzin.Co prawda ojciec miał firmę i robiłem u niego ale "nie było miękkiej gry".Pot ciekł po d..ie i płacił mi tyle samo co innym pracownikom.Fakt,z wyrazu uznania i że zarobiłem,trochę dorzucił na finisz do auta ale w całokształcie,niewiele.
        Może po prostu pomożesz w znalezieniu jakiegoś zajęcia i też powiesz,że jak zarobi i odłoży tyle i tyle,to mu tyle i tyle dołożysz (dużo tych "tyle" :))
        • kontik_71 Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 17:49
          Oczywistym jest, ze nie zostawie go calkiem samego ale nich ma poczucie, ze to on sam zarobil i jest to efekt jego staran. Ze starszym mamy taki uklad, ze jesli rob cos w domu za co musialbym komus zaplacic to on dostaje te pieniadze. I tak np zamiast zatrudniac kogos do wykopania 60m rowu na rure wodna, "zatrudnilem" starszego.. Byly tego dwa efekty, zarobil sobie na wakacje a jednoczesnie zdal sobie sprawe, ze za taka robote nie ma wielkich pieniedzy i raczej nie jest to dobry sposob na finansowanie zycia. Od tego doswiadczenia wyjatkowo podskoczyly mu oceny w szkole :)
      • swan_ganz Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 17:39
        Chlopaki maja dyzury tygodniowe w pomaganiu mamie, sprzatanie kuchni, mycie podlog, kurze, itp

        no proszę bardzo... Co to znaczy mieć ojca komucha.. Jak w gułagu jakimś żyją a nie w domu rodzinnym.. Powinno ci się prawa rodzicielskie odebrać..
        • jeepwdyzlu gułag 14.05.14, 17:42
          Chlopaki maja dyzury tygodniowe w pomaganiu mamie, sprzatanie kuchni, mycie podlog, kurze, itp

          no proszę bardzo... Co to znaczy mieć ojca komucha..
          ------------
          swan dostałeś okres?
          bo padło Ci na mózg, mam nadzieję chwilowo....

          j.
          • swan_ganz Re: gułag 14.05.14, 17:48
            to nie okres..
            Powiedz kiedy ostatni raz myłeś w domu podłogę? No właśnie; nie pamiętasz... Ja też nie pamiętam kiedy to robiłem i w związku z tym niby w imię czego miałbym wymagać od swojego dziecko bo robiło to czego ja nie robię bo nie lubię... Ukrainki biora pindziesiąt zet za godzinę, w cztery godziny ogarną chałupę..
            • kontik_71 Re: gułag 14.05.14, 17:52
              Gowno wiesz na temat podzialu obowiazkow w moim domu i gowno ci do tego.
            • jeepwdyzlu Re: gułag 14.05.14, 17:54
              Powiedz kiedy ostatni raz myłeś w domu podłogę? No właśnie; nie pamiętasz... Ja też nie pamiętam kiedy to robiłem i w związku z tym niby w imię czego miałbym wymagać od swojego dziecko bo robiło to czego ja nie robię bo nie lubię..
              -------------
              w imię rozsądku
              nie wiem czy moje dzieci będą miały taką swobodę finansową jak ja mam dziś...
              nie wiem czy moja będzie trwała zawsze,
              są różne sytuacje, choroby, kataklizmy, wojny - nie możesz wychowywać lalusiów...

              a wypadek - tak -z jej winy
              brawura i głupota
              niestety - jak masz 18 czy 19 lat zbyt mądry nie jesteś....
              j.
              • kontik_71 Re: gułag 14.05.14, 17:57
                Ja wychowuje moich tak aby ich przyszle partnerki czy zony nie dostaly facetow, ktorzy nie potrafia posprzatac po sobie i beda musieli byc obslugiwani. Nie zasluzyly sobie na to aby byc "na dzien dobry" sluzacymi i sprzataczkami. No coz, niektorzy sa pewnie zbyt ograniczeni aby to zrozumiec.
                • vogon.jeltz Re: gułag 14.05.14, 19:06
                  No co ty, stary, przecież według hardkorowej prawicy spod znaku kretyna w muszce kobieta jest istotą pośledniejszą, stworzoną by usługiwać swemu panu - mężczyźnie.
                  • kontik_71 Re: gułag 14.05.14, 19:14
                    No tak.. mam juz teraz posypac glowe popiolem?
                  • schweppes1 Re: gułag 14.05.14, 19:17
                    No, raczej odwrotnie to to nie jest.
                    • jeepwdyzlu lalusie i koszarowe życie 15.05.14, 00:34
                      schweppes
                      niewolnik to człowiek zależny od innych
                      bez szansy na ciekawe i twórcze życie
                      słabo wykształcony
                      a przede wszystkim - bez charakteru
                      Bez urazy - ale to brak dyscypliny pwoduje wypaczenia charakteru.
                      Tzw wychowanie bezstresowe dawno się skompromitowało, a mądrzy anglosasi swoje wychuchane dzieciaki - jeśli tylko mają szmal - posyłają do elitarnych prywatnych szkół. Z internatem, karami (do niedawna laniem batem w dupę), z falą i przemocą starszych.
                      Zatem powstrzymaj swój sarkazm - bo nie komentujemy jak Ty wychowujesz swoje dzieci
                      zatem prosimy o symetrię...

                      jeep
                      • swan_ganz Re: lalusie i koszarowe życie 15.05.14, 08:53
                        Bez urazy - ale to brak dyscypliny pwoduje wypaczenia charakteru

                        trzeba by jeszcze zdefiniować pojęcie tej "dyscypliny"; czy mycie podłóg stanowi jej istotną część?
                        • kontik_71 Re: lalusie i koszarowe życie 15.05.14, 09:35
                          Wklad w utrzymanie porzadku w domu uczy SZACUNKU DO PRACY swojej i innych. Rozpieszczony lalus, ktory nigdy nie mial mopa w rece, nie bedzie mial podstaw do szanowania pracy innych gdyz nie bedzie wiedzial ile wysilku w nia wlozono. Na to pewnie tez jestes zbyt ograniczony i wykracza to poza prawicowy sposob patrzenia na swiat... Ale z drugiej strony pewnie zadasz kar wieloletniego wiezienia, lub podobnych sankcji, dla gowniarzy niszczacych przystanki, sciany i inne czesci wpolnej przestrzeni.
                          • swan_ganz Re: lalusie i koszarowe życie 15.05.14, 10:02
                            Rozpieszczony lalus, ktory nigdy nie mial mopa w rece, nie bedzie mial podstaw do szanowania pracy innych gdyz nie bedzie wiedzial ile wysilku w nia wlozono

                            faktycznie; machanie mopem to moim zdaniem nie przydatne umiejętności choć niestety; konieczne do wykonania ale już niekoniecznie trzeba je robić osobiście... Skoro ja nie macham mopem więc nie mogę od córki wymagać by ona to robiła bo to wtedy byłaby dyktatura a nie rodzina... Mogę wymagać tylko tego co sam robię... Czyli w tym konkretnym przypadku; ogólnej dbałości o zachowanie porządku w chałupie ale konkretne sprzątanie to już nie my... I oby tak zostało.. :-)
                            że niby "czym skorupka za młodu nasiąknie" ? Za kilka lat się wyprowadzi ta "skorupka" do siebie i jak uzna, że może sobie nasr... na środku pokoju to będzie to problem skorupki a nie mój... Starałem się wpoić jakieś zamiłowanie do ładu rzeczy i porządku, do odkładania przedmiotów na konkretne wcześniej określone miejsce i jeśli nawet, po usamodzielnieniu się uzna, że porządek rzeczy jest jej zbyteczny to co mi do tego? Jak przyjdzie jej szukać kluczyków do samochodu przez dwie godziny bo nie odłożyła ich na zwyczajowe miejsce tylko gdzieś ciepnęła w pośpiechu, (tak jak mi się to kiedyś zdarzyło) to myślę, że doceni wtedy nauki z domu rodzinnego bo ja doceniłem.. :-)

                            Ale z drugiej strony pewnie zadasz kar wieloletniego wiezienia, lub podobnych sankcji, dla gowniarzy niszczacych przystanki, sciany i inne czesci wpolnej przestrzeni.

                            oczywiście, że żądam ukarania sprawców niszczenia wspólnej przestrzeni.. Kiedyś uparłem się i doprowadziłem do wręczenia mandatu dwóm psom, którzy bez powodu przejechali przez trawnik bo im się w korku nie chciało stać...
                            Stali przed mną, stali, stali... a w pewnym momencie, bez sygnałów myk przez świeżo zrobiony trawnik, na chodnik i tym chodnikiem ominęli korek.. Dwa kilometry dalej zobaczyłem ich jak wpieprzają hamburgery na poboczu więc się wkurzyłem i zadenuncjowałem psy do komendy głównej.. I dostali to na co zasłużyli.. :-)

                            Tak samo ci, którzy niszczą np. przystanki autobusowe.. Niekoniecznie więzienie im się należy ale solidną karę, która z duża nawiązką zrekompensuje społeczeństwu starty muszą dostać... Więzienie ich niczego nie nauczy tylko popsuje ale jak będą musieli myć przystanki przez pół roku za darmo to myślę, że do łbów coś dotrze..
                            • kontik_71 Re: lalusie i koszarowe życie 15.05.14, 11:11
                              Zwyczajowa prawicowa gadka na bazie "bo ja wiem lepiej".

                              1. Nikt niepowiedzial, ze my (ze mna wlacznie) nie sprzatamy w domu i robia to tylko dzieciaki. Wyszedles z glupiego zalozenia, ze np ja nie sprzatam. Wiec wiedz, ze obowiazki sa podzielone dokladnie po rowno i kazdy domownik robi to samo. I nie ma takiej systuacji, ze np tylko moja zona jest odpowiedzialna za np porzadek. Wsuzyscy sa za to odpowiedzialni i np weekendowe sprztanie to jest moja dzialka, wtedy nie pracuje i mam czas na takie zajecia. W tygodniu chlopaki pomagaja zonie w utrzymaniu porzadku. Dzieki temu maja swiadomosc, ze nic sie samo nie robi i wiedza dokaldnie ile czasu i energii wymaga wysprzatanie 400m2 domu. Dzieki temu szanuja porzadek, szanuja to co robia inne osoby i nie wpadnie im nawet do glowy wlezc w brudnych butach do srodka.

                              To, ze kogos stac na pomoc domowa, nie znaczy, ze zawsze tak bedzie i, ze oni jako dorosli tez tak beda mieli. Zycie jako poczek w masle moze sie bardzo nieciekawie zemscic a tego nie chce ani dla nich ani dla siebie.

                              Nie trzeba by nikogo karac i gonic, gdyby od dziecka mieli wpojony szacunek dla pracy innych. A poniewaz go nie maja to nie jest dla nich problemem niszczenie wszystkiego co nie jest ich wlasnoscia. Ja wole wychowywac, nawet jesli moje metody wydaja sie drastyczne, niz karac.

                              A tak swoja droga to brak szacunku dla pracy innych jest niestety w sporej czesci poklosiem komuny. I gdybys byl prawdziwym prawicowcem to bys o tym wiedzial i odpowiednio dzialal ZANIM dojdzie do szkody a nie dopiero gdy sie juz stala.

                              A zrobilbys to samo gdyby nie chodzilo o policje? Gdyby chodzilo o "cywila", ktory lamie prawo i niszczy wspolna przestrzen?


                              • vogon.jeltz Re: lalusie i koszarowe życie 15.05.14, 11:31
                                > I gdybys byl prawdziwym prawicowcem to bys o tym wiedzial
                                > i odpowiednio dzialal ZANIM dojdzie do szkody a nie dopiero
                                > gdy sie juz stala.

                                Onienienie, kontik, prawicowe ideolo tak nie działa. Oni nie przywiązują wagi do takich pierdół jak kształtowanie postaw (chyba, że ideologicznych), zapobieganie, przewidywanie skutków, empatia. To są zagrażające "wolności" lewackie duperele wymyślone przez ludzi o mentalności niewolników. Prawicowa "odpowiedzialność" zaczyna się dopiero w momencie, gdy trzeba kogoś ukarać. Najlepiej śmiercią.
                                • swan_ganz Re: lalusie i koszarowe życie 15.05.14, 12:51
                                  Oni nie przywiązują wagi do takich pierdół jak kształtowanie postaw (chyba, że ideologicznych), zapobieganie, przewidywanie skutków, empatia. To są zagrażające "wolności" lewackie duperele wymyślone przez ludzi o mentalności niewolników

                                  naprawdę nie rozumiesz czy tylko udajesz? Cała aktywność rodzicielska jest właśnie ukierunkowana na osobistą odpowiedzialność za to co się robi ale ona ma wynikać nie z litery prawa tylko z szacunku dla drugiego człowieka...
                                  I to wy macie tu problem a nie konserwatyści czy liberałowie (ci prawdziwi a nie donkowi) bo wy tą wewnętrzną potrzebę każdego człowieka chcielibyście zapiąć w ramy stanowionego prawa..
                                  I wychodzi wam to tak samo jak od wieków wam lewacy wychodzi czyli; dokładnie odwrotnie od oczekiwań bo ta wasza litera prawa niejako zwalnia ludzi z osobistej odpowiedzialności.. "Przecież chciałem dobrze" (vide; Sawicka o przytuleniu wziątki)..
                                  Ja nie wątpię, że wy też chcielibyście zrobić tylko "dobrze" ludzkości ale niestety; nie potraficie..
                                  Te wszystkie patologie jakie dręczą ludzkość są żywe tylko dlatego, że wy je wcześniej skodyfikowaliście zwalniając tym samym ludzi z odpowiedzialności.. Co z tego, że np. za oszustwa grożą jakieś kary skoro sprytna papuga potrafi wyciągnąć oszusta z największego bagna.. Myślicie, że znaleźliby się następcy Marcina Plichty gdybyśmy go na trzy dni wypuścili dziś z pierdla a wcześniej poinformowali o tym tych, których on okradł? Pokrzywdzeni na strzępy by go rozerwali i ewentualni następcy mieli by sporą zagwozdkę czy aby na pewno warto doświadczać losu Plichty... Dziś oni nie mają takiego problemu tylko zupełnie inny; jak powielić jego biznes tak by dało się wydymać kolejnych leszczy i to jest niekwestionowaną waszą lewacką zasługą ...
                                  • vogon.jeltz Re: lalusie i koszarowe życie 15.05.14, 12:57
                                    > Te wszystkie patologie jakie dręczą ludzkość są żywe tylko dlatego,
                                    > że wy je wcześniej skodyfikowaliście zwalniając tym samym ludzi
                                    > z odpowiedzialności.

                                    Cała twoja jakże piękna tyrada ma tylko jeden słaby punkt. Otóż przez całe tysiąclecia światem rządziło prawicowe podejście do człowieka i jego odpowiedzialności. I patologie, które wówczas dręczyły świat, były dla przeciętnego człowieka (o elitach nie mówię, bo one zawsze się ustawią) po stokroć gorsze.

                                    > Ja nie wątpię, że wy też chcielibyście zrobić tylko "dobrze" ludzkości
                                    > ale niestety; nie potraficie..

                                    Ja nie wątpię, że wy chcielibyście zrobić "dobrze" ludzkości zawracając ją do czasów, gdy było "jak należy". Ale niestety - takich czasów nigdy nie było.
                                    • swan_ganz Re: lalusie i koszarowe życie 15.05.14, 13:25
                                      a nie wątpię, że wy chcielibyście zrobić "dobrze" ludzkości zawracając ją do czasów, gdy było "jak należy". Ale niestety - takich czasów nigdy nie było.

                                      masz rację; takich czasów nigdy nie było ale to nie oznacza, że nei należy do dążyć by w końcu nadeszły..

                                      Ogólnie to odnoszę wrażenie, że wygodnie byłoby ci wmontować mnie jakoś w nurt katolicyzmu bo z tym (jak każdemu lewakowi) kojarzy ci się postawa konserwatywna... Ustawiacie sobie w ten sposób chłopców w wygodnej wam pozycji do bicia i luu w ryja oszołoma...
                                      Otóż mnie tak nie ustawisz bo ja nie jestem katolikiem choć jestem ochrzczony (nikt mnie jakoś nie pytał czy tego chce..) a nie chcę nim być bo oni są odpowiedzialni za stracenie przez ludzkość jakichś 700 lat rozwoju cywilizacji.. Gdyby nie ich religijne dogmaty to dziś być może ty (albo ja) pisalibyśmy te posty z Marsa bo już 100 lat temu zostałby on skolonizowany.. Nie znaczy to jednak, że będę kwestionował prawa zawarte w Dekalogu bo to właśnie ten dekalog jest fundamentem naszej cywilizacji i póki co, nie ma niczego innego co mogłoby go zastąpić równie skutecznie w budowie cywilizacji..

                                      Innymi słowy; chrzanić katabasów ale Dekalog to rzecz święta (mnie osobiście bardziej pasuje oryginał ale Ty pewnie wolisz podróbkę..)
                                • schweppes1 Re: lalusie i koszarowe życie 15.05.14, 13:58
                                  Za morderstwo z zimną krwią oczywiście, że należy ukarać śmiercią.

                                  A prewencja była, jest i będzie nie tylko marnowaniem pieniędzy, ale przede wszystkim niepoważnym traktowaniem ludzi - jak zniewolone bydlęta.

                                  PS: Lewacka definicja odpowiedzialności znalazła swoje miejsce w państwowym, komuszym słowniku PWN: sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2493511 (pkt. 2). Obrzydlistwo!
                                  • vogon.jeltz Re: lalusie i koszarowe życie 15.05.14, 14:01
                                    > A prewencja była, jest i będzie nie tylko marnowaniem pieniędzy

                                    Jaka szkoda, że wszelkie badania naukowe i opracowania na ten temat - socjologiczne, kryminologiczne, whatever - dowodzą czegoś dokładnie przeciwnego. No ale wiadomo, furda tam fakty i statystyki, prawicowiec ma swoje Głębokie Przekonanie[TM].
                          • schweppes1 Re: lalusie i koszarowe życie 15.05.14, 13:37
                            Nabierze szacunku, gdy będzie musiał odpracować zniszczony przystanek. A że mieszka z rodzicami i ma tą 1/4 czy ile tam "udziału" w domu, to jasne że musi sprzątać, skoro w domu nie ma służby. Ale ideologii bym do tego nie dorabiał, bo od "prewencyjnego" czy "wychowawczego" rzekomo sprzątania to jedynie garb może wyrosnąć.
      • schweppes1 Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 18:35
        Drastyczne to jest lanie kijem za nic. To jest delikatna patologia i nie uczy żadnej odpowiedzialności, tylko krzywdzi dzieci wykształcając w nich mentalność niewolniczą, przez którą będą przez całe życie wysyłały CV "szukając pracy".
        • kontik_71 Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 18:44
          Opisujesz nam swoje zycie?
          Przewaznie ci, ktorzy tak chetnie uzywaja slowa "niewolnik" w stosunku do innych, sami wlasnie maja takie zycie, lizanie przelozonemu rowa aby tylko przetrwac do nastepnej rozmowy kwalifikacyjnej.
          • schweppes1 Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 19:09
            Przynajmniej są tego świadomi. Dzieci tak tresowane mogą tego rowa lizać nieświadomie.
      • aka10 Re: Auto dla nastolatka 16.05.14, 19:40
        kontik_71 napisał:

        > Im bardziej sie zastanawiam, tym milsza jest mi opcja "zapracuj sobie sam". Tak
        > samo bylo z rowerami, obaj dostali rowery od nas bo oto blyo jednak za wiele n
        > a kieszonowe a w ich wieku ciezko bylo zapracowac , ale koszty napraw, utrzyma
        > nia itp to byl juz ich problem. Ja tylko pilnowalem aby rowery faktycznie byly
        > naprawiane a nie walniete w kat bo "sie popsuly". Efekt byl taki, ze bardzo sz
        > ybko zaczeli szanowac sobie sprzet i do dzisiaj ma sie swietnie a pare lat jedn
        > ak minelo.

        Madrze myslisz. Ja jestem zdania, ze na samochod trzeba sobie samemu zapracowac i tego sie trzymam. Jako, ze samochod, to potem paliwo, przeglady, naprawy, ubezpieczenie itp. I na tez trzeba potem miec pieniadze.
        > Ale ogolnie moje metody wychowawcze wydaja sie wielu, szczegolnie kobietom, dra
        > styczne,. Chlopaki maja dyzury tygodniowe w pomaganiu mamie, sprzatanie kuchni,
        > mycie podlog, kurze, itp Starszy ma pod opieka psy a mlodszy koty i niech sie
        > ucza odpowiedzialnosci... a hasla do kompa mam ja i gdy nadejdzie czas na kompa
        > a lista zadan jest wykonana to z checia im wpisuje haslo :)
    • jeepwdyzlu zero aut 14.05.14, 17:41
      skuter MOŻE,
      a i to nie zbyt mądre....
      Ja oczywiście popełniłem ten błąd i kupiłem córce auto na 18
      NIE doceniła prezentu, uznała go za oczywisty, imprezki (wszyscy chętnie ciągną bo kierowca darmowy), chłopcy ciągnący jak pszczołą do miodu....
      Skończyło się rozbiciem auta i poważnym zgrzytem...
      Auto? A masz na utrzymanie? - to trzeba od bachora egzekwować...
      Sam jestem mądry post factum - i na starszej córce uczę się jak postępować z młodszą :-)
      jeep
      • swan_ganz Re: zero aut 14.05.14, 17:50

        a wypadek był z jej winy ?
      • kontik_71 Re: zero aut 14.05.14, 17:54
        Nie, skoro sam sobie sfinansowal prawko to nie kupie mu skutera. Twoj przyklad tym barziej mnie utwierdza w przekonaniu, ze najlepiej gdy sam sobie na auto zapracuje i postara sie finansowac utrzymanie :)
    • swan_ganz Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 17:44

      jakieś stare volvo z serii osiemset pięćdziesiątek lub dziewięćset czterdzieści... Duży i bezpieczny; on walnie czy też jemu walną to i tak wyjdzie z tego cały... Ewentualny remont nogi czy ręki jest wielokrotnie droższy niż kosztów zakupu takich aut i w związku z tym na aucie dla gó...arza nie warto oszczędzać bo takie oszczędności mogą być bardzo pozorne..
      • wsk175 Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 18:18
        polonez
        -bezpieczny
        -tani w zakupie
        -nauczy pokory na drodze
        -młody nie przytacha do domu głupiej blachary
        -nauczy podstaw mechaniki bo to proste jak budowa cepa
      • schweppes1 Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 18:38
        Co Wy z tym bezpieczeństwem? Czy już wszystkich facetów do reszty wykastrowano? Tylko bezpieczeństwo, bezpieczeństwo, bezpieczeństwo. Od owinięcia się wokół drzewa Volvo go nie uratuje. Choć sam samochód dobry, bo wygodny i niezawodny. A ja bym polecił np. zadbaną E30 318i Touring z LPG. Wytrzymała, prosta w naprawie, a jak zacznie od napędu RWD, to potem FWD/AWD doceni.
        • jusytka Bezpieczeństwo 15.05.14, 08:13
          Bezpieczeństwo w przypadku nastolatka, to sprawa podstawowa, wystarczy spojrzeć na statystyki, by to zrozumieć... Ja tam oprócz tłuczenia mu w głowę różnych rzeczy w życiu nie zaproponowałabym własnemu dziecku auta bez standardowych w tej chwili poduszek i systemów bezpieczeństwa. A gadanie typu - na co mu to jak z Tirem się spotka? mnie dziwi. Czy to tak trudno zrozumieć, że nie jesteśmy w stanie ani sobie, ani dziecku zagwarantować bezpieczeństwa w 100%, ale możemy i powinniśmy ZMNIEJSZAĆ RYZYKO?
          • vogon.jeltz Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 10:53
            > Bezpieczeństwo w przypadku nastolatka, to sprawa podstawowa,
            > wystarczy spojrzeć na statystyki

            Prawdziwy prawicowiec gardzi statystyką. On ma swoje Głębokie Przekonanie[TM].
            • kontik_71 Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 11:12
              Glebokie Przekonania i Pewnosc "Miecia" Racji i to Bez Wzgledu na Fakty i Okolicznosci :D
            • schweppes1 Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 13:51
              Korekta: prawicowiec wie, że są 3 rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki

              Dowód: 7 osób martwych i 3 osoby zdrowe to statystycznie 10 osób ciężko chorych.

              Prawicowiec gardzi komunistyczną zasadą "przezorny zawsze ubezpieczony", tylko wyznaje starą szkołę "kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa/je".

              Jeżeli naprawdę zależy wam na bezpieczeństwie waszych dzieci, to powinniście im zabronić wychodzenia z domu - to znacznie bezpieczniejsze, niż jazda najnowszym Volvo. Jak się zderzy czołowo z TIR'em, którego kierowca przysnął, to i tak będziecie mieli poczucie winy, że w ogóle kupiliście ten samochód.
              • vogon.jeltz Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 13:58
                > Korekta: prawicowiec wie, że są 3 rodzaje kłamstw: kłamstwa,
                > bezczelne kłamstwa i statystyki
                > Dowód: 7 osób martwych i 3 osoby zdrowe to statystycznie 10 osób ciężko chorych

                Nie, mój drogi. Prawicowiec powtarza to bzdurne powiedzonko, ponieważ nie ma zielonego pojęcia o tym, jak działa statystyka. Co zresztą sam udowodniłeś swoim debilnym "dowodem", gdzie dziesięć przypadków wybranych "pod tezę" jest wg ciebie próbą statystyczną.

                > Prawicowiec gardzi komunistyczną zasadą "przezorny zawsze
                > ubezpieczony", tylko wyznaje starą szkołę "kto nie ryzykuje,
                > ten nie wygrywa/je".

                Natomiast człowiek mądry - w odróżnieniu od prawicowca - potrafi, bazując m.in. na statystyce, oszacować ryzyko. Wie też, że z tych ryzykujących wygrywa procent, jeśli nie promil.
                • schweppes1 Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 14:04
                  Właśnie obnażyłeś swój debilizm w całej okazałości pisząc o procencie/promilu wygrywających, nie znając poziomu ryzyka. Gdy ryzyko jest niewielkie, wygrywa znacznie więcej osób.

                  Problem w tym, że prawica pozostawia człowiekowi pełne prawo do podjęcia ryzyka - patrz np. system emerytalny. Tylko lewaccy złodzieje mają czelność zabronić człowiekowi podjęcia decyzji o odkładaniu na emeryturę.
                  • vogon.jeltz Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 14:09
                    > pisząc o procencie/promilu wygrywających, nie znając poziomu ryzyka.
                    > Gdy ryzyko jest niewielkie, wygrywa znacznie więcej osób.

                    Owszem, masz rację. Odnosiłem się do prawdopodobieństwa odniesienia sukcesu w przypadku dużego ryzyka. Ale ty sam przecież nie potrafisz oszacować ryzyka, bo statystyka to dla ciebie największy rodzaj kłamstwa.

                    > Problem w tym, że prawica pozostawia człowiekowi pełne
                    > prawo do podjęcia ryzyka

                    Problem w tym, że prawica nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji takiego ryzyka.

                    > Tylko lewaccy złodzieje mają czelność zabronić
                    > człowiekowi podjęcia decyzji o odkładaniu na emeryturę.

                    A to zostało zabronione? Przegapiłem coś?
                • schweppes1 Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 14:06
                  PS: Jak się tobie dowód z martwymi/żywymi=chorymi nie podoba, to sobie przytocz dowód ze średnią ilością nóg Jasia i jego psa Reksia.
                  • vogon.jeltz Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 14:11
                    > PS: Jak się tobie dowód z martwymi/żywymi=chorymi nie podoba,
                    > to sobie przytocz dowód ze średnią ilością nóg Jasia i jego psa Reksia.

                    Uparłeś się, żeby udowadniać wszystkim, jaki jesteś głupi i jak bardzo nie rozumiesz statystyki, czy co? Drogi chłopcze, poproś kogoś inteligentnego, kto statystykę choć trochę kuma, by wyjaśnił ci, że Jasiu i jego pies to także nie jest próba statystyczna.
                    • schweppes1 Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 14:20
                      Problem polega na tym, że lewacy traktują człowieka właśnie jako element statystyki, a nie jako indywiduum.
                      • vogon.jeltz Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 14:33
                        > Problem polega na tym, że lewacy traktują człowieka właśnie
                        > jako element statystyki, a nie jako indywiduum.

                        Problem polega na tym, że prawicowcy nie rozumieją, że w pewnych aspektach takich jak tworzenie prawa nie ma innego sposobu, niż traktowanie ludzi jako elementów statystyki. Przy czym i tak jest to maksymalnie zindywidualizowane, stąd zróżnicowany katalog kar uwzględniający okoliczności, a nie po prawicowemu "czapa, chłosta lub obcięcie łapy za wszystko".

                        Podobnie jeśli chodzi o bezpieczeństwo drogowe. Tu nie ma miejsca na indywidualizm. A indywidua to są co najwyżej przekonane, że pewne przepisy drogowe ich nie dotyczą. I takich należy tępić.
                        • schweppes1 Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 14:38
                          Otóż właśnie w kwestiach bezpieczeństwa w ruchu drogowym liczą się indywidualne przypadki, ponieważ samochodami jeżdżą indywidualni ludzie z indywidualnymi umiejętnościami, czego nigdy czerwona hołota nie pojmie.
                          • vogon.jeltz Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 14:54
                            > Otóż właśnie w kwestiach bezpieczeństwa w ruchu drogowym
                            > liczą się indywidualne przypadki,

                            Bredzisz. Indywidualne przypadki powodują co najwyżej wypadki. Kwestie regulacji ruchu drogowego - czy to płynności, czy bezpieczeństwa - opierają się właśnie na statystyce.

                            > ponieważ samochodami jeżdżą indywidualni ludzie
                            > z indywidualnymi umiejętnościami

                            I dlatego właśnie nie można tworzyć indywidualnych regulacji dla każdego, tylko jednolite - takie, które uwzględniają pewne wartości statystyczne dla ogółu kierowców.
                            • schweppes1 Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 15:05
                              Ja wiem, że pierwszy odruch socjalisty, to wszystko wyregulować i najlepiej wyrównać, i o ile płynność ruchu drogowego da się wyregulować, tak bezpieczeństwa już nie - właśnie przez to, że pojawiają się tutaj czynniki indywidualne, tzw. czynnik ludzki.
                              • vogon.jeltz Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 15:20
                                > i o ile płynność ruchu drogowego da się wyregulować,
                                > tak bezpieczeństwa już nie

                                Weź może poczytaj statystyki wypadkowości i śmiertelności na drogach w różnych krajach i zastanów się, dlaczego są one najlepsze w krajach, które prawica zwykle podaje jako przykłady znienawidzonego "socjalizmu". Ach, zapomniałem, przecież dla ciebie lektura jakichkolwiek statystyk jest niemożliwa, bo po prostu ich nie kumasz i uważasz za największe kłamstwo.
                                • swan_ganz Re: Bezpieczeństwo 15.05.14, 15:30
                                  Weź może poczytaj statystyki wypadkowości i śmiertelności na drogach w różnych krajach i zastanów się, dlaczego są one najlepsze w krajach, które prawica zwykle podaje jako przykłady nienawidzonego "socjalizmu"

                                  najniższe byłoby wtedy gdybyście całkiem zakazali używania aut.. I tylko ci uprzywilejowani, służący społeczeństwo mogliby śmigać.. To by dopiero był kraj imponujących statystyk...

                                  Powiedz mi; czy jako lewakowi jest ci znane pojęcie "satysfakcji" z życia czy tez wciąż tylko będziecie się umartwiać stanem bezpieczeństwa drogowego.. I wszelkiego innego też...
                                  Może pozamykajcie ludzi w klatach to będą oni całkiem bezpieczni bo w ten sposób wyeliminujecie
                                  jakiekolwiek ryzyko płynące z przypadkowego zdarzenia... (wiem, wiem - ktoś musi na was zarabiać więc nas jeszcze nie zamkniecie choć pewnie byście bardzo tego chcieli...)
                        • jeepwdyzlu swoją drogą wydawanie kasy - najbardziej 15.05.14, 14:56
                          ludzi podkręca...
                          cudzej oczywiście...

                          j.
                          • schweppes1 Re: swoją drogą wydawanie kasy - najbardziej 15.05.14, 15:06
                            Wydawanie cudzej kasy to główne zajęcie lewaków.
                            • kontik_71 Re: swoją drogą wydawanie kasy - najbardziej 15.05.14, 16:48
                              Takich jak, np Kaczynki..

                              wyborcza.biz/biznes/1,101716,15673676,Bilion_prezesa__czyli_co_obiecuje_PiS.html
                              Najlepsze jest "depozyty terminowe przedsiebiorstw prywatnych".. czyli rozdawanie cudzej kasy w pigulce.
    • tomek854 Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 18:23
      Ja na Twoim miejscu zrobiłbym tak, jak podszedł do tego mój ojciec. Z życzliwym pobłażaniem obserwował, jak desperacko odkładałem kasę, żeby sobie kupić jakiegoś parcha a jak już byłem na to gotów to powiedział "stop". Akurat się wyzbywał swojego starego auta, więc dostałem je pod warunkiem, że odłożone pieniądze przeznaczę na konieczne (niewielkie) remonty. W rezultacie z jednej strony nie było to auto, które mi spadło z nieba (bo wiedziałem, że nie tak łatwo kupić auto), z drugiej strony dostałem auto pewne i sprawdzone.

      Koszta utrzymania były na mojej głowie, ale w nagłych przypadkach miałem szansę na otrzymanie dotacji celowej na pokrycie nieprzewidzianych wypadków :)
    • lazy.eye Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 18:47
      Kup mu coś takiego. Świetny silnik, zawieszenie i prowadzenie. Utrzymanie kosztuje grosze.
      allegro.pl/ford-fiesta-1-25-klima-zarejestrowany-okazja-i4231438882.html
    • jureek Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 19:13
      kontik_71 napisał:

      > Byliscie juz w takiej sytuacji? Jesli tak to co kupiliscie "szkodnikowi"?

      Niczego nie kupowałem. Sam sobie kupił.
      • kontik_71 Re: Auto dla nastolatka 14.05.14, 19:14
        Krotko i na temat :)
    • qqbek Byłem już w takiej sytuacji... 15.05.14, 01:08
      ...17 lat temu i to od drugiej strony (odłożyłem i sam sobie kupiłem).
      Szkodnik kupił sobie wtedy Fiestę Mk.II 1.0.

      I:
      1. W życiu nie kupiłby po raz wtóry małego auta na pierwsze auto.
      2. Uważa, że powyższe stwierdzenia nic nie wnoszą do obrazu grozy, który spotyka kontika.

      Ad rem więc:
      Wszystko zależy od tego, jak bardzo progenitura "czuje benzynę w żyłach".
      Jak "nic a nic" to kup mu rzeczywiście jakieś proste w naprawie toczydło z przełomu wieków segmentu B lub C, byle tylko w niezłym stanie. Kandydaci- VW Polo (6N), Opel Astra F (o ile nie przegniła jeszcze - może coś z Gliwickiej produkcji), Ford Fiesta IV/V. Jak budżet pozwoli, to im nowsze (i z lepiej udokumentowaną przeszłością) tym lepiej - a więc Fiesta VI, Astra G, Polo 9N, Golf IV.
      Jak jednak benzynę ma w żyłach, a na drugie mu Dobromir (pomysłowy), to kup mu coś dużego z napędem na tył z początku lat 90-tych (albo z LPG, albo dolicz instalację do kosztów zakupu). Kandydaci - Volvo 900 (940/960), BMW E34, nieśmiertelny W124. To go nauczy jeździć... a w razie czego będzie sporo blachy dookoła.

      Propozycje dotyczące Poldolota między bajki włóż.
      Pali tyle, co BMW 520i (E34), miejsca w nim ciut więcej niż w Fieście, a bezpieczeństwo... tylko bierne i to pod warunkiem, że nie przerdzewiał jeszcze (bo o czynnym, w wypadku auta prowadzącego się jak pijany słoń na deskorolce, raczej nie ma co mówić).
      • vogon.jeltz Re: Byłem już w takiej sytuacji... 15.05.14, 11:38
        > Propozycje dotyczące Poldolota między bajki włóż.
        > Pali tyle, co BMW 520i (E34), miejsca w nim ciut więcej
        > niż w Fieście, a bezpieczeństwo... tylko bierne i to pod warunkiem,
        > że nie przerdzewiał jeszcze (bo o czynnym, w wypadku auta
        > prowadzącego się jak pijany słoń na deskorolce, raczej
        > nie ma co mówić).

        Czy ja wiem... Swoje szlify kierowcy zdobywałem właśnie na poldku, którym jeździłem przez dwa lata (ok, wcześniej miałem kaszlaka, ale tylko przez chwilę). I właśnie to nauczyło mnie pokory i ostrożności na drodze, o prowadzeniu tylnonapędówki nie wspominając. Tyle, że ja nie byłem już nastolatkiem.

        Śmiem twierdzić, że po takiej lekcji ktoś, kto posiada minimalne predyspozycje do bycia kierowcą, będzie potrafił jeździć każdym współczesnym samochodem.

        PS. Zdarzyło mi się jechać także Fiestą IV (czy tam V, nigdy nie rozróżniam tych generacji) i jeśli twierdzisz, że w Polonezie jest tylko marginalnie więcej miejsca, to chyba jeździłeś jakimś innym samochodem.
    • jusytka Re: Auto dla nastolatka 15.05.14, 08:05
      Nic dużego i bardzo starego, bo utrzymanie będzie kosztowne. No i koniecznie coś w miarę bezpiecznego, tak na wszelki wypadek. Myślę, że Clio, którym obecnie jeżdżę byłoby idealne ;-)
      • loyezoo Re: Auto dla nastolatka 15.05.14, 09:06
        jusytka napisała:

        > Nic dużego i bardzo starego, bo utrzymanie będzie kosztowne. No i koniecznie co
        > ś w miarę bezpiecznego, tak na wszelki wypadek. Myślę, że Clio, którym obecnie
        > jeżdżę byłoby idealne ;-)

        Koleżanka ma raczej mdłe pojęcie o motoryzacji.Taki MB (mercedes znaczy) 124 (to taki typ) którego utrzymanie,w tym naprawy kosztują mniej jak w Polonezie jest zdecydowanie lepszym wyborem niż jakieś Clio.
        • jusytka Re: Auto dla nastolatka 15.05.14, 13:23
          To sobie przejrzyj i porównaj koszty części zamiennych, opon itp Duże auto więcej pali, jest droższe ubezpieczenie, a a jeśli mówimy o Mercedesie z ograniczonym budżetem to w grę wchodzą same solidnie przechodzone staruszki ;-)
          Nie trzeba być żadnym ekspertem, akurat mąż ma większe auto i widzę sporą różnicę w kosztach utrzymania obu aut (około 5-letnich). W przypadku starszych aut dochodzą jeszcze koszta psujących sie części zamiennych, które nas jeszcze póki co nie dotyczą.
    • trypel Re: Auto dla nastolatka 15.05.14, 08:31
      ja bym szkodnikowi kupił coś czego koszty utrzymania nie wpędziłyby mnie w spiralę długów :)
      A i to pod warunkiem że sobie część dołoży.
      Mam jeszcze 3 lata do tego momentu wiec albo zostawimy córce pluriela (bardzo jej sie podoba) albo pewnie coś w tym stylu. Nie za duże, nie za małe, zdecydowanie budżetowe.
      Najgorsze że ona chce motocykl jak zrobi prawko a nie samochód :)
      • swan_ganz co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 08:49
        nauczcie swoje dzieci zarabiać kasę a nie oszczędzać bo tak będzie dla nich lepiej.. I dla was w gruncie rzeczy też..
        Moja córka tez chciała motor ale się postawiłem; w życiu nie kupię jej motoru do jazdy po Polsce...
        I nawet gdyby znalazła "promocje" w której rozdają maszyny za darmo to nie ma takiej możliwości bym się zgodził... Twardym trzeba być i od początku stawiać sprawę jasno to potem człowiek unika zbędnych dyskusji... No fucking way:-)
        • jeepwdyzlu no fucking way! 15.05.14, 08:51
          nauczcie swoje dzieci zarabiać kasę a nie oszczędzać bo tak będzie dla nich lepiej.. I dla was w gruncie rzeczy też..
          Moja córka tez chciała motor ale się postawiłem; w życiu nie kupię jej motoru do jazdy po Polsce...
          I nawet gdyby znalazła "promocje" w której rozdają maszyny za darmo to nie ma takiej możliwości bym się zgodził... Twardym trzeba być i od początku stawiać sprawę jasno to potem człowiek unika zbędnych dyskusji... No fucking way:-)
          -----------------
          nic dodać
          nic ująć!!!
          dwoma ręcyma się podpisuję
          • swan_ganz Re: no fucking way! 15.05.14, 09:07
            dwoma ręcyma się podpisuję

            pod wszystkim? Trypel pisze, że odpali swojej córce Pluriela a to raczej mało bezpieczne autko dla początkującego kierowcy w naszym kraju.. Suburbana powinien jej kupić albo jakiegoś innego dwu tonowego potwora by driverskie zaprawki mogła robić bezpiecznie, zainstalować śledzącego gps-a by mieć pewność, że nie przekracza ustalonych z ojcem dopuszczalnych szybkości bo wtedy dopiero możemy usiąść w fotelu z przekonaniem, że zrobiliśmy wszystko by nasze dziecko było bezpieczne...
            Ja już widziałem paru rodziców, którzy na korytarzach szpitalnych sami siebie pytali "po co im to było"...
            Taki wozidełko jak Pluriel poskłada się jak z tektury pod wpływem byle jakiego strzału na ulicy a potem płacz człowieku bo miałeś swoje własne wizje potrzeb dziecka...

            Albo nie kupujcie im w ogóle żadnych samochodów albo jak wyżej (2 T potwory) bo warto korzystać z cudzych doświadczeń a uwierzcie mi, że w żaden sposób nie jesteście jacyś wyjątkowi byście mogli myśleć, że cudze doświadczenia was nie dotyczą...
            • jeepwdyzlu Re: no fucking way! 15.05.14, 09:10
              dwoma ręcyma się podpisuję

              pod wszystkim?
              --------
              zacytowałem pod czym się podpisuję
              nic tam nie było o autach
              tylko o wychowywaniu bachorów :-)


              jak już kupować - to dołączam do grupy duże i tanie
              i w dodatku z charakterem
              124 idealnie się komponuje
              albo spore volvo

              j.
        • trypel Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 09:02
          zarabiać zarabiać...
          córa to urodzona humanistka - chce iść na polonistykę! (nie wiem jak wstawić emotikona jak walę głową w scianę) i co mam zrobic? zabronić?
          a poza tym ja musiałem do wszystkiego sam. Więc nie bedę uczył że można wszystko na tacy.
          Nawet na tableta musiała 1/3 dołożyć i oszczędzać pół roku.

          a ja mam jeszcze wystarczajaco mało lat i wystarczająco dużo potrzeb żeby mieć na co wydawać.
          • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 09:20
            a ja mam jeszcze wystarczajaco mało lat i wystarczająco dużo potrzeb żeby mieć na co wydawać.

            no teraz to się poczułem jak jakiś stary dziad, którego właśnie wkładają do trumny...
            Trypel? Ja też jestem młody i wciąż piękny i też swoje potrzeby do zaspokojenia mam...
            Jak byś wiedział ile kosztuje mnie wieczorne spacery z psami to byś się zdziwił :-)
            • vogon.jeltz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 09:41
              > Jak byś wiedział ile kosztuje mnie wieczorne spacery z psami to byś się zdziwił

              Trzeba zbierać gów.na po swoich kundlach, to nie będziesz wydawał na mandaty.
              • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 10:08
                to nie mandaty generują mi koszty spacerów... W celach sanitarnych z psami chodzę dokładnie tam gdzie chodziłem od lat; na pola wilanowskie... Co prawda ostatnio trochę się zmieniło bo na tych polach wybudowano nam jakieś "miasteczko" ale nam to jakoś specjalnie nie przeszkadza i dalej chodzę sr... tymi psami tam gdzie zawsze chodziłem..

                Koszt natomiast generuje mi taki lokal, który się "rasputin" nazywa.. Traf chciał, że mam go "prawie" po drodze do domu więc pieski przywiązuję do płotu i idę na drinka...
                • jestklawo Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 10:52
                  swan_ganz napisał:

                  >pieski przywiązuję do płotu i idę na drinka...

                  a pięterko?, obleci?...
                  • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 10:59

                    czasem... To i tak taniej wychodzi niż np. Tryplowi, który ma dokładnie z tego samego powodu, wysokie kosza stałe, których ja z kolej nie mam... :-)

                    Niedawno psy narobiły mi obciachu bo wracając ze spaceru w towarzystwie ładnej sąsiadki, psy same z siebie, zwyczajowo już pobiegły za płot do Rasputina i stanęły wyczekująco przy swojej stałej miejscówce a ja akurat tam się nie wybierałem... Trzeba by było widzieć minę sąsiadki by zrozumieć moje rozterki..:-)
                    • trypel Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 13:26
                      swan_ganz napisał:

                      >
                      > czasem... To i tak taniej wychodzi niż np. Tryplowi, który ma dokładnie z tego
                      > samego powodu, wysokie kosza stałe, których ja z kolej nie mam... :-)

                      i przyznam Ci 300% racji.
                      Tuż po rozwodzie a przed drugim zwiazkiem mimo szaleństw zawsze jakoś wiecej w portfelu było, i na motocykl i na wyjazdy i na dziewczyny i na wszelkie idiotyczna (a drogie) hobby.

                      widzę że reprezentujesz to samą frakcję co Jureek - jak potrezbny jest samochód to można wynajać ale po co obarczać sie takimi kosztami na co dzień ;)

                      miałem kolegę na studiach, dorabiał w ochronie w agencjii - mówił że stała laska jest bez sesnu, on ma zniżkę w pracy, 2-3 x w tygodniu poszaleje a kosztowo jest do przodu pół wypłaty (miał porównanie po ostatnim związku)
            • trypel Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 10:08
              swan_ganz napisał:

              >
              > Jak byś wiedział ile kosztuje mnie wieczorne spacery z psami to byś się zdziwił
              > :-)

              Kwestia perspektywy: własciciel dochodowej firmy vs. pracownik najemny :) mnie nie stać na psa. Ostatnio w ramach rozrywki schodzę z piwem (2x) do garażu i majstruję przy motocyklu. Po 20 latach przerwy mam z tego niezły fan a koszty na 2 h = 3,6 (łomża w butelce 0,33 przywożona z Podlasia po 1.8/butelke ;) )
              I tak sobie zbieram na swoje potrzeby. Zamiast sie zabrać za przyzwoite zarabianie.
              • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 10:30
                I tak sobie zbieram na swoje potrzeby. Zamiast sie zabrać za przyzwoite zarabianie.

                no to masz niewiele czasu by się wziąć za siebie :-) Przyjdą Kaczyści i skończy się eldorado..
                Choć z drugiej strony; jak platfonsi przerżną najbliższe wybory do PE to nastanie najbardziej wymarzony okres do "przyzwoitego" zarabiania bo oni będą niczym jakaś "desperate housewives".. Zresztą; już tacy zaczynają być mimo, że jeszcze nie czują bólu ryja odrywanego od koryta :-)

                Mnie to wprawdzie wisi bo ja nie z tych ale jak ktoś ma przymus szybkiego zarobienia większej kasy to nie prędko taka okazja trafi mu się ponownie...
        • loyezoo Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 09:09
          Wiesz swan,jest tylko taki problem.Moja matka tez ze mną go miała.Nigdy motoru.Tyle,że ja miałem skończone 18 lat,odłożone własne pieniądze i swoje marzenie (ówczesne) spełniłem.Po prostu pojechałem na giełdę i kupiłem (wtedy nie było alledrogo i innych otomoto:))
          • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 09:17
            wiem niestey... Mam świadomość posiadania przez moją córkę zarówno wolnej woli, jak i oszczędności, które umożliwią jej taki zakup ale i tak nie jestem bez szans.. Mogą wydziedziczyć pasożyta jak mnie będzie wcurwiała... :-)
            • trypel Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 10:28
              ma pecha.
              Moi rodzice mnie wydziedziczyć nie mogli. Od ogólniaka byłem na własnym :)
              Fajnie jest nie mieć takiego straszaka nad sobą
              • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 10:47
                ależ mogą cię wydziedziczyć i to co mają zamiast zostawić tobie to oddać majątek na bezdomne psy..
                Myślisz o ich własności jak o swojej a to jest błąd bo oni mogą zrobić z tym co zechcą.. Nic nam nie jest dane raz na zawsze...
                Jak córka zamiast zostać lekarzem tak jak to dziś spbie planuje (to nie ja jej narzuciłem tylko sama to wymyśliła..) zostanie prostytutką to wszystko co mam oddam po śmiertelnie na schronisko dla psów bo los psów leży mi na wątrobie.. Wszytko oprócz siebie samego bo mnie to przerobią na preparaty medyczne.. Wolę po śmierci obcować z młodymi studentami niż z robalami..
                • vogon.jeltz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 10:56
                  > Wszytko oprócz siebie samego bo mnie to przerobią na preparaty
                  > medyczne.. Wolę po śmierci obcować z młodymi studentami niż
                  > z robalami..

                  Halle-fuckin-lujah! Pierwszy raz chyba się z tobą zgodzę w czymś w 100%. Ale jak to mówię głośno, to okoliczna ludność polskokatolicka patrzy na mnie z jakimś takim niesmakiem. Bo jak to tak - bez trumny i nagrobka?
                  • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 11:06
                    to miłe... :-)

                    Tylko powiedz; czemu się przejmujesz tym co powie okoliczna ludność (wszystko jedno jaka; może być i katolicka)?
                    Ja tam mam kompletnie w dupie to co inni o mnie sądzą i nawet w życiu poza netowym tego specjalnie nie ukrywam bo nie widzę powodu bym miał płynąć z jakimś aktualnym prądem "społecznym".. Nie jestem zwierzyną stadną tylko samotnym wilkiem chadzającym własnymi ścieżkami.. :-)
                    Najuważniejsze jest być żyć w zgodzie z samym sobą i jak najmniej przy tym szkodzić innym..
                    • vogon.jeltz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 11:26
                      > Ja tam mam kompletnie w dupie

                      Ja też. Nawet czasem specjalnie mówię tego typu rzeczy, żeby wywołać konsternację. Ale wiesz - potem przyłażą i ględzą, a ja tego nie lubię, a palić mosty też nie zawsze mi się chce czy opłaca. Akurat pochówku to nie dotyczy, zresztą nie wiem, nie jestem jeszcze na tym etapie, ale jest wiele innych tego typu spraw, gdzie presja stadna jest mało komfortowa.
                • trypel Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 11:05
                  wiesz dobrze o co chodziło.
                  Jak miałem 19 lat to stracili instrument nacisku. Zresztą szkoda bo z perspektywy czasu okazało sie że oni wiedzieli lepiej co dla mnie dobre :) tyle że przynajmniej widzą że ja to wiem teraz i nie wypominają. Szkoda że mając lat 20 nie rozumiemy że rodzice zazwyczaj wiedzą lepiej :)

                  a co do reszty - osobiscie bedę wolał obcować po smierci z młodymi studentkami, studentów jak już chcesz zstawiam Tobie, jestem za mało dżender. Ale zgoda w 100% i na brak pochówku (zresztą akurat w ciągu ostatnich 5 msc uczestniczyłem w 2 pogrzebach dość bliskich osob i ta cała szopka mnie poraża) spalić i wysypać do kubła albo na preparaty. Jak ktoś mnie zechce zapamiętać to miejsce na cmentarzu mu do tego nie potrzebne.


                  PS moja lekarzem nie zostanie - ale juz jej zapowiedziałem że jak mi przyprowadzi do domu nieroba i pasożyta i przedstawi jako kandydata do poważnego zwiazku to wypad z testamentu.
                  • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 11:12
                    przeznaczenie ciała na preparaty nie oznacza braku pochówku oraz grobu.. Nie wszystko w tobie jest piękne i nie wszystko ludziom się przyda więc pozostałości tak czy inaczej trafią do trumny i katabasi wraz z grabarzami swoje zarobią :-)
                    Poza tym; grób to ważna rzecz i jest on konieczny jeśli nie chcemy wywracać dzisiejszego systemu wartości, które zbudowały fundament naszego cywilizowanego świata.. Jeśli wyjmiemy z tego fundamentu jakąkolwiek cegiełkę to konstrukcja runie albo przynajmniej stanie się mało bezpieczna dla mieszkańców...
                    Zresztą; sam to wiesz najlepiej..
                    • vogon.jeltz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 11:23
                      > Nie wszystko w tobie jest piękne i nie wszystko ludziom się przyda

                      To, co jest niepiękne, przyda się szczególnie. Będą mieli na czym studenci poznawać w praktyce rozmaite patologie i zmiany zwyrodnieniowe.

                      > Poza tym; grób to ważna rzecz i jest on konieczny jeśli nie chcemy
                      > wywracać dzisiejszego systemu wartości, które zbudowały
                      > fundament naszego cywilizowanego świata..

                      Chrzanisz. Groby i pochówki to atawizm z epoki kamienia łupanego, gdy dominowało myślenie magiczne i wiara w życie pozagrobowe... Oh, wait! Faktem jest, że niektóre takie atawizmy mocno się trzymają, ale to nie oznacza, że jest to jakikolwiek "fundament" czegokolwiek.
                      • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 13:09
                        "piękne" dla studentów medycyny są dziś tylko i wyłącznie organy objęte patologią a cała w miarę zdrowa reszta jest po prostu nie potrzebna i jako taka trafia zg. z wola denata; albo do pieca albo do trumny..

                        Chrzanisz. Groby i pochówki to atawizm z epoki kamienia łupanego, gdy dominował o myślenie magiczne i wiara w życie pozagrobowe...

                        skoro energia jest niezniszczalna... Nie wierzysz w życie poza grobowe? Nie ma nic innego poza doczesnością? Smutne musisz mieć to swoje życie.. :-)

                        Szacunek dla ciał zmarłych nie jest żadnych atawizmem tylko wręcz przeciwnie; jest przejawem zaawansowania cywilizacyjnego... Ja wiem, że wam, stepowym lewakom (bo tam jest wasza ideowa ojczyzna) od wieków samo pokonanie swojego wroga nie wystarczyło... To dlatego właśnie Twój dziadek miał potrzebę przytroczenia postronkiem do siodła trupa pokonanego wroga i przeciągnięcia go przez całą wieś by wszyscy zobaczyli jak dzielny był twój przodek.. A jak był wyjątkowo zły na tego swojego padłego wroga to jeszcze po śmierci musiał mu łeb obciąć i naszczać do szyj bo dopiero wtedy osiągał satysfakcję w akcie zemsty...

                        Natomiast my; zachodnia cywilizacja tak nie robiliśmy bo jak pokonaliśmy wroga to albo sami urządzaliśmy mu pełnoprawny pochówek albo oddawaliśmy zwłoki bliskim denata bo człowiekowi przyzwoitemu nie wolno gwałcić odwiecznego prawa ludzi do czczenia swoich zmarłych...
                        Kiedy staliśmy się ludźmi? Wtedy gdy zeszliśmy z drzew? Nie - dopiero wtedy nimi się staliśmy gdy zaczęliśmy budować pomniki pamięci - groby..
                        Świat zwierzęcy do dziś nie zna pogrzebów i jeśli z nich zrezygnujemy to tym samym wrócimy na gałęzie bo cywilizacja to przede wszystkim "Pamięć" i bez niej cywilizacja jest niemożliwa..
                        • trypel Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 13:22
                          filozof sie znalazł z Rasputina.

                          pogrzeb to niekoniecznie zakopanie goscia w dębowej jesionce + cyrk dookoła.

                          spalenie i wsypanie do doniczki to też pogrzeb
                          wystawienie żeby sępy zjadły to też pogrzeb
                          poczekanie aż dziadek zgnije a potem obranie kosci z resztek i wędzenie pod dachem to też pogrzeb
                          wyjscie z igloo w wieku starczym (+50) na spotkanie z najblizszym niedźwiedziem polarnym to też pogrzeb

                          czekam na praktyczne pomysły wykorzystania ludzkich zwłok (białko, energia i co tam jeszcze) nie wątpię że w ciągu 50-100 lat takie praktyczne podejscie dojdzie do skutku.
                          • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 13:35
                            filozof sie znalazł z Rasputina.

                            uważasz, że dymanie dziwek odbiera ludziom prawo do posiadania własnych przemyśleń?
                            Stać mnie to dymam tym bardziej, że ty wydajesz więcej na to samo.. Trzeba umieć szanować własną kasę a nie wydawać na głupoty... :-)

                            wystawienie żeby sępy zjadły to też pogrzeb
                            poczekanie aż dziadek zgnije a potem obranie kosci z resztek i wędzenie pod dachem to też pogrzeb


                            nie.. Właśnie o tym wyżej pisałem; ludźmi staliśmy się dopiero wówczas gdy zaczęliśmy grzebać naszych zmarłych... Wypieprzenie dziadka do rowu i pozwolenie by bezdomne psy rozciągnęły jego resztki po okolicy to zezwierzęcenie..

                            Masz oczywiście rację co do samego trupa; być może kiedyś ludzkość będzie przymuszona do jakiegoś recyklingu zwłok ale na szczęście ja takiego dylematu na pewno nie doczekam.. Ty też nie choć widzę, że przebierasz niecierpliwie nóżkami ...:-)
                            • trypel Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 14:04
                              swan_ganz napisał:

                              > filozof sie znalazł z Rasputina.
                              >
                              > uważasz, że dymanie dziwek odbiera ludziom prawo do posiadania własnych przemyś
                              > leń?

                              nie. To zwykła zazdrość. ;)



                              >
                              > nie.. Właśnie o tym wyżej pisałem; ludźmi staliśmy się dopiero wówczas gdy zacz
                              > ęliśmy grzebać naszych zmarłych...

                              Tu sie niestety nie zgadzam. Z tym grzebaniem. Chyba że użyłeś przenośni.
                              Szacunek do zmarłych moze sie wyrażać na wiele róznych sposobów a te ewoluują przez lata w bardzo różnych kierunkach. Ma na to wpływ nie tylko kultura i czasy ale i miejsce (przykład- pogrzeb na morzu - przecież rekiny zeżrą).
                              Stosunek do palenia zwłok w naszej kulturze przeszedł swoiste koło od akceptowalnej w starożytnosci przez wyklętą (chrzescijaństwo i idea zmartwychwstania ale z wyjątkami - oczyszczajaca moc ognia i stosy) aż do obecnych czasów rosnącej popularnosci. To jak? paląc zwłoki szanujemy czy nie zmarłych? tworzymy czy rozwalamy cywilizację?

                              zgodzę się że podwaliną cywilizacji jest pamięć/historia ale coś co Ty uznajesz za stabilny kręgosłup który sie nie zmienia ja uważam za ciągły proces zmian które nawet burząc budują nowe.

                              PS dlaczego palono czarownice? bo Kolumb jeszcze tytoniu nie przywiózl a nałóg jest nałóg, coś palić trzeba :)

                              >
                              > Masz oczywiście rację co do samego trupa; być może kiedyś ludzkość będzie przym
                              > uszona do jakiegoś recyklingu zwłok ale na szczęście ja takiego dylematu na pew
                              > no nie doczekam.. Ty też nie choć widzę, że przebierasz niecierpliwie nóżkami
                              > ...:-)
                              >
                              • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 14:59
                                To zwykła zazdrość. ;)

                                to nie zazdrość po próżnicy... Skoro to druga żona to znasz już ścieżkę do szczęścia oraz pełnego portfela..
                                :-)

                                przykład- pogrzeb na morzu - przecież rekiny zeżrą

                                nie zawsze były na statkach chłodnie a i rejsy trwały miesiącami więc siłą rzeczy; coś z trupem musieli zrobić bo żyć na jednym statku z taki to się nie da..
                                Z tym, że nie wypieprzali przecież bezmyślnie zwłok do morza tylko urządzali całą ceremonię związaną z pogrzebem i tym właśnie różnimy się od zwierząt...

                                Nie forma pochówku jest ważna ( zjarać też można choć katolicy myślą inaczej...) ale pomięć o naszych zmarłych i to co z tą pamięcią zrobimy...
                                By cywilizacja (taką humanitarna jaką mamy) przetrwała to pamięć o naszych zmarłych jest konieczna choć nie koniecznie musi to być forma grobu.. Wystarczy tablica wmurowana w odpowiednią ścianę oraz urna wmurowana za tą tabliczką..
                                • trypel Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 15:34
                                  swan_ganz napisał:

                                  >
                                  > Nie forma pochówku jest ważna ( zjarać też można choć katolicy myślą inaczej...
                                  > ) ale pomięć o naszych zmarłych i to co z tą pamięcią zrobimy...

                                  no widzisz. I już sam to napisałeś.
                                  za parę/dziesiąt lat po smierci trafimy do utylizacji i zamiany na odżywkę białkową dla ubogich warstw społeczeństwa a symbolem (bo tylko o symbol tu chodzi) pogrzebu bedzie ramka elektroniczna na scianie ze zdjeciem tatusia z lat młodosci. I cywilizacja sie od tego nie rozwali, pamieć bedzie, szacunek bedzie (szacunek też ewoluuje wiec nie mów że to brak szacunku).
                                  Nawet kosciół sie z tym pogodzi tylko warunkiem bedzie poświęcenie ramki w najbliższym automacie z wodą swieconą.
                        • vogon.jeltz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 13:31
                          > a cała w miarę zdrowa reszta jest po prostu nie potrzebna i jako
                          > taka trafia zg. z wola denata; albo do pieca albo do trumny..

                          No ja nie jestem tego taki pewien. Podobno brakuje właśnie całych ciał do przeprowadzania sekcji czy tam symulowanych operacji.

                          > Nie wierzysz w życie poza grobowe? Nie ma nic innego poza doczesnością?

                          To raczej oczywiste.

                          > Smutne musisz mieć to swoje życie.

                          Warunkiem czerpania radości z życia jest wiara w jakieś dyrdymały? Dziwnie tam u was macie...

                          > Szacunek dla ciał zmarłych nie jest żadnych atawizmem tylko wręcz przeciwnie;
                          > jest przejawem zaawansowania cywilizacyjnego

                          Akurat. Szacunek dla zwłok wynikał i wynika w większości przypadków z absurdalnej wiary, że te zwłoki jeszcze się zmarłemu do czegoś przydadzą, bo jakieś bóstwo kiedyś go wskrzesi. To raczej nie jest przejaw zaawansowania cywilizacyjnego.

                          Zresztą, jak pięknie ujął to w jednym ze swych opowiadań nieodżałowanej pamięci Stanisław Lem:
                          Zgodnie z przyjętą systematyką, występujące w naszej Galaktyce formy anormalne obejmuje typ Aberrantia (Zboczeńce), dzielący się na podtypy Debilitales (Krentyńce) oraz Antisapientinales (Przeciwrozumowce). Do tego ostatniego podtypu należą gromady Canaliacaea (Paskudławce) i Necroludentia (Zwłokobawy). Wśród Zwłokobawów rozróżniamy z kolei rząd Patricidiaceae (Ojcogubce), Matriphagideae (Matkojady) i Lasciviaceae (Obrzydłce). Obrzydłce, formy już skrajnie zwyrodniałe, klasyfikujemy dzieląc na Cretiniae (Tępony, np. Cadaverium Mordans – Trupogryz Bęcwalec), i Horrorissimae (Potworyjce, z klasycznym przedstawicielem w postaci Mętniaka Bacznościowca – Idiontus Erectus Gzeemsi). Niektóre z potworyjców tworzą własne pseudokultury; należą tu gatunki takie, jak Anophilus Belligerens, Zadomiłek Zbójny, który nazywa siebie Genius Pulcherrimus Mundanus, albo jak ów osobliwy, łysy na całym ciele egzemplarz, zaobserwowany przez Grammplusa w najciemniejszym zakątku naszej Galaktyki – Monstroteratum Furiosum (Ohydek Szalej), który zwie siebie Homo Sapiens.

                          > Natomiast my; zachodnia cywilizacja tak nie robiliśmy bo jak
                          > pokonaliśmy wroga to albo sami urządzaliśmy mu pełnoprawny
                          > pochówek albo oddawaliśmy zwłoki bliskim denata

                          ... albo nadziewaliście jego obcięty łeb na pikę i wystawialiście na południowej bramie London Bridge (or compatible) "ku przestrodze". Słuchaj, swan, takie kity o stepowych dzikusach i zachodniej cywilizacji możesz wciskać jakimś prawicowym przygłupom, którzy mają zerowe pojęcie o historii (i generalnie czymkolwiek - jak to prawicowcy) - nie mnie.

                          > Kiedy staliśmy się ludźmi? Wtedy gdy zeszliśmy z drzew? Nie - dopiero
                          > wtedy nim i się staliśmy gdy zaczęliśmy budować pomniki pamięci - groby..

                          Oczywiście wtedy, kiedy zaczęliśmy wytwarzać narzędzia i broń oraz żreć upolowane mięso zamiast znalezionej padliny.

                          > Świat zwierzęcy do dziś nie zna pogrzebów i jeśli z nich zrezygnujemy
                          > to tym samym wrócimy na gałęzie

                          Świat zwierzęcy nie zna wielu rzeczy - i co z tego? Jakoś nie masz sam problemu, by proponować rezygnację z prawa na rzecz osobistej czy plemiennej wendetty, co zdecydowanie cofa nas w rozwoju cywilizacyjnym.

                          > bo cywilizacja to przede wszystkim "Pamięć"

                          Tyle, że "pamięć" i "groby" to kwestie kompletnie ortogonalne. Czego najlepszym dowodem jest fakt, że większość grobów zwykłych ludzi (pomijając tutaj Ważne Osobistości, dla których wzniesiono Grobowce i Mauzolea) zostaje zapomniana i przekopana gdzieś tak po trzech pokoleniach. Jeśli już, to jest wyłącznie pamięć osobista bliskich zmarłego, która nijak ma się do rozwoju cywilizacyjnego.
                          • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 14:28
                            Podobno brakuje właśnie całych ciał do
                            przeprowadzania sekcji czy tam symulowanych operacji.


                            tak.. Taka sekcja szkoleniowa nie unicestwia jednak resztek i coś z nimi trzeba potem zrobić.. Piec albo grób - zgodnie w wolą zmarłego..

                            Warunkiem czerpania radości z życia jest wiara w jakieś dyrdymały?

                            to nie warunek czerpania radości (gdyby tak było to najstarszy żyjący katolik miałby z 7 - 8 lat ) tylko niezbędny element trwania i rozwoju cywilizacji...
                            Jak myślisz; ilu z nas robiłoby to co dziś robi gdyby mieli pewność, że to i tak wszystko na nic bo jak się skończy to nie czeka ich ani kara ani nagroda za to co robili? Odbierając ludziom wiarę odbierzecie im sens trwania a to oznacza, że wielu z nas straci wszystko.. Człowiek, który straci wszystko może wszystko i jak myślisz; komu wtedy oni podziękują za te straty?

                            Sami na własne dupy kręcicie sobie bicz choć mam wrażenie, że jesteście zbyt tępi by to zrozumieć.. :-)

                            Szacunek dla zwłok wynikał i wynika w większości przypadków z absurdalnej wiary, że te zwłoki jeszcze się zmarłemu do czegoś przydadzą

                            gdyby tak to działało to już przy pierwszej przypadkowej ekshumacji czy otwarciu grobu (np. przez złodziej) taka wiara by upadła... Nawet kompletny idiota wie przecież, że spróchniałe doszczętnie kości nikomu na nic się nie przydadzą i dziś już nie miałbyś grobu swojego dziadka.. Być może nie wiedziałbyś nawet, że on kiedykolwiek istniał... Jak dzikie zwierze, które tego typu refleksji na pewno nie ma bo co se będzie jakiś lew czy tygrys dupę bzdurami zawracał.. :-) Ludzie mają takie refleksje (bez względu na światopogląd) i tym właśnie różnimy się od zwierząt... Gdyby nie tego typu refleksje to dziś być może napieprzalibyśmy się dzidami a nie klepali na forum..

                            obcięty łeb na pikę i wystawialiście na południowej bramie London Bridge (or compatible) "ku przestrodze"

                            ale nie w akcie zemsty... Takie rzeczy rzeczywiście robiliśmy jak byliśmy zagrożeni ale jeśli takiego zagrożenia nie było to wróg dostawał godny pogrzeb..
                            Nie profanowaliśmy zwłok trupa tylko po to by zaspokoić swoje pragnienie zemsty...

                            Oczywiście wtedy, kiedy zaczęliśmy wytwarzać narzędzia i broń oraz żreć upolowane mięso zamiast znalezionej padliny.

                            to nadaj (wzorem tego cymbała z Hiszpanii; Zapatero) prawa obywatelskie gorylom bo te zwierzęta używają narzędzi podczas swoich polowań... Wprawdzie trupów swoich bliskich nie grzebią ale skoro twierdzisz, że to nie jest nie jest konieczne to trzeba być konsekwentnym... Dlaczego dopuszczasz by goryle były uznawane za zwierzęta i bez powodu były więzione w klatkach?

                            większość grobów zwykłych ludzi (pomijając tutaj Ważne Osobistości, dla których wzniesiono Grobowce i Mauzolea) zostaje zapomniana i przekopana gdzieś tak po trzech pokoleniach

                            jak myślisz; ilu miałeś przodków w czasie poprzednich 40 pokoleń? Jak policzysz, że pokolenia następują po sobie co 25 lat to tysiąc lat temu miałeś ponad trylion przodków.. Gdzie chciałbyś ich wszystkich zakopać na tej naszej małej planetce?

                            To jest właśnie to o czym pisałem do Trypla; kiedyś w związku z rosnącą populacją, ludzkość zostanie zmuszona do recyklingu zwłok ale na szczęście to nie jest mój dylemat..

                            • vogon.jeltz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 14:51
                              > to nie warunek czerpania radości (gdyby tak było to najstarszy
                              > żyjący katolik miałby z 7 - 8 lat ) tylko niezbędny element trwania
                              > i rozwoju cywilizacji.

                              No to po wuj piszesz coś o tym, jakie smutne musi być moje życie z powodu niewiary w życie pozagrobowe?

                              > Jak myślisz; ilu z nas robiłoby to co dziś robi gdyby mieli pewność,
                              > że to i ta k wszystko na nic bo jak się skończy to nie czeka ich ani kara
                              > ani nagroda za to co robili? Odbierając ludziom wiarę odbierzecie im
                              > sens trwania a to oznacza, że wielu z nas straci wszystko..

                              Przecież ja im nic nie odbieram, tylko uważam to za głupie.

                              > gdyby tak to działało to już przy pierwszej przypadkowej
                              > ekshumacji czy otwarciu grobu (np. przez złodziej) taka wiara
                              > by upadła...

                              No błagam cię, mówimy o WIERZE. Na wiarę żaden dowód nie jest odtrutką. Nawet dzisiaj katolicy (nie, nie staram się ciebie na siłę do nich przypisać) klepią na każdej mszy formułkę "wierzę w [...] ciała zmartwychwstanie".

                              > Być może nie wiedziałbyś nawet, że on kiedykolwiek istniał...
                              > Ludzie mają takie refleksje (bez względu na światopogląd)
                              > i tym właśnie różnimy się od zwierząt...

                              Przy czym, zauważ,zarówno do wiedzy o istnieniu dziadka, jaki i do refleksji nad tym faktem, grób nie jest wcale potrzebny.

                              > ale nie w akcie zemsty... Takie rzeczy rzeczywiście robiliśmy
                              > jak byliśmy zagrożeni ale jeśli takiego zagrożenia nie było to
                              > wróg dostawał godny pogrzeb..

                              Weź ty może przeczytaj cokolwiek o tych głowach na London Bridge, zanim zaczniesz dalej brnąć w te bzdury.

                              > to nadaj (wzorem tego cymbała z Hiszpanii; Zapatero) prawa
                              > obywatelskie gorylom bo te zwierzęta używają narzędzi podczas
                              > swoich polowań... Wprawdzie trupów swoich bliskich nie grzebią
                              > ale skoro twierdzisz, że to nie jest nie jest konieczne to trzeba
                              > być konsekwentnym...

                              Ty zaś naucz się odróżniać warunek konieczny od wystarczającego. Nie robią także wielu innych rzeczy, które robią ludzie, natomiast samo użycie narzędzi przez goryle nie przekwalifikowuje ich nagle z rodzaju gorilla do rodzaju homo.

                              > Dlaczego dopuszczasz by goryle były uznawane
                              > za zwierzęta i bez powodu były więzione w klatkach?

                              W sumie zwierzęta na tym poziomie rozwoju i najprawdopodobniej obdarzone świadomością nie powinny być więzione w klatkach.

                              > jak myślisz; ilu miałeś przodków w czasie poprzednich
                              > 40 pokoleń? Jak policzysz, że pokolenia następują po sobie
                              > co 25 lat to tysiąc lat temu miałeś ponad trylion przodków..

                              Kolejny prawicowiec, który nie kuma matmy? Trylion ludzi - tylu nie żyło łącznie przez cały czas istnienia gatunku homo sapiens.

                              > Gdzie chciałbyś ich wszystkich zakopać na tej naszej małej planetce?

                              To jaką cezurę czasową wyznaczamy, by grób można było olać i zaorać? Pamięć to pamięć, fundament cywilizacji, czyż nie?
                              • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 15:10
                                Kolejny prawicowiec, który nie kuma matmy? Trylion ludzi - tylu nie żyło łącznie przez cały czas istnienia gatunku homo sapiens.

                                to sobie policz... Tylko uwzględnij porzodków zarówno po mieczu jak i po kądzieli..
                                1 pokolenie - miałeś dwóch przodków; mamę i tatę, tak?
                                2 pokolenia - to już czterech przodków; mama twojej mamy + mama twojego taty + tata twojej mamy + tata twojego taty, tak?
                                3 pokolenia to już szesnastu przodków, tak? (rozumiesz dlaczego?)
                                ...
                                ...
                                40 pokolenie - 1 099 511 627 776

                                Jak się nie zgadzasz z "prawicową" matematyką to zrób sobie swoje własne lewackie obliczenia tylko nie zapomnij poinformować nas o wyniku..
                                • vogon.jeltz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 15:25
                                  > to sobie policz... Tylko uwzględnij porzodków zarówno
                                  > po mieczu jak i po kądzieli..

                                  Ale bierzesz pod uwagę, że w którymś pokoleniu jeden i ten sam człowiek jest twoim przodkiem WIELOKROTNIE?

                                  > 3 pokolenia to już szesnastu przodków, tak?

                                  Nie, ośmiu. Cóż, prawicowa matematyka...

                                  A nawet i cztery pokolenia wstecz nie będzie ich szesnastu, jeżeli w późniejszych pokoleniach rodzicami było kuzynostwo.

                                  > Jak się nie zgadzasz z "prawicową" matematyką

                                  Cóż, jak to u prawicy - przy durnych założeniach nieuwzględniających rzeczywistości nawet matematyka wychodzi durna.
                                  • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 16:14
                                    Ale bierzesz pod uwagę, że w którymś pokoleniu jeden i ten sam człowiek jest twoim przodkiem WIELOKROTNIE?

                                    niby jak ten sam człowiek może być moim przodkiem wielokrotnie? O czym ty tu myślisz? O jakimś seksie grupowym tu piszesz? Zresztą to i tak wszystko jedno ilu partnerów łóżkowych miał jakiś mój przodek bo i tak tylko jeden z nich strzelił "gola"...

                                    Nie, ośmiu. Cóż, prawicowa matematyka...

                                    fakt.. Mój błąd.. W czwartym pokoleniu było ich 16 a
                                    już w kolejnym było ich 32

                                    A nawet i cztery pokolenia wstecz nie będzie ich szesnastu, jeżeli w późniejszych pokoleniach rodzicami było kuzynostwo.

                                    linia pokrewieństwa nie ma znaczenia dla ilości posiadanych przodków..

                                    A zwróć uwagę, że liczymy tylko tych z ostatniego tysiąca lat a przecież ludzkość nie istniej tysiąc lat ..
                                    Strach pomyśleć ale nawet taki lewak jak ty jest w jakiś sposób ze mną spokrewniony.. Się mocno wynaturzyłeś Bracie... :-)
                    • trypel Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 11:27
                      sorry ale system wartosci nie jest i na szczescie nigdy nie był constans.
                      60 lat temu jakby ktoś w Polsce otworzył krematorium to mogłoby to się skończyć rozruchami społecznymi.
                      Teraz nawet moja mama sobie życzy spalenia.
                      Co bedzie za lat 30 nie wiemy, moze prawo sie zmieni i bedzie można na półce z ksiażkami trzymać urnę z ciocią. Albo użyźnić prochami ogródek.

                      Poraża mnie natomiast jak na grzebie dziadka komunisty, milicjanta ktory od 1945 roku nie wszedł do koscioła przemawia ksiądz opisując jakim był wspaniałym dzieckiem bożym.
                      Jeszcze ktoś mi coś takiego urządzi a ja sobie nie życzę i juz.

                      cegiełki są wyjmowane z obecnego systemu odkąd istnieje, inne są dodawane, i całość sie trzyma jak żyjący organizm.
                      • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 15.05.14, 13:13
                        cegiełki są wyjmowane z obecnego systemu odkąd istnieje, inne są dodawane, i całość sie trzyma jak żyjący organizm.

                        ale nie wszystkimi cegiełkami możemy sobie dowolnie rotować... Poruszenie części cegiełek na pewno nie obejdzie się bez kary i jako facet od projektów budowlanych na pewno to rozumiesz.. Są zasady, których łamać nam nie wolno...
        • aka10 Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 16.05.14, 19:43
          swan_ganz napisał:

          > nauczcie swoje dzieci zarabiać kasę a nie oszczędzać bo tak będzie dla nich lep
          > iej.. I dla was w gruncie rzeczy też..
          > Moja córka tez chciała motor ale się postawiłem; w życiu nie kupię jej motoru d
          > o jazdy po Polsce...
          > I nawet gdyby znalazła "promocje" w której rozdają maszyny za darmo to nie ma t
          > akiej możliwości bym się zgodził... Twardym trzeba być i od początku stawiać s
          > prawę jasno to potem człowiek unika zbędnych dyskusji... No fucking way:-)

          Popieram.
    • nazimno Nawet by mi przez glowe nie przeszlo. 15.05.14, 09:31
      Nigdy.
      Aby obciazac rodzicow moimi potrzebami samochodowymi.
      To byl zupelnie nie ich problem.
      To byl moj wlasny problem.
      I sam go rozwiazalem.

      A ojciec powiedzial mi tylko tyle, gdy kupilem samochod:

      masz tak jezdzic, zebys nie znalazl sie w rodzinnym grobie przede mna.


      Do dzisiaj to pamietam.

      • trypel Re: Nawet by mi przez glowe nie przeszlo. 15.05.14, 09:58
        zanim ojciec mi kupił malucha rozbiłem 2 x jego łady. Raz 2107, raz samarę.
        Po tym już stwierdził że bede uważał. I dostałem kaszlaka z 72 roku - od tamtej pory raczej sam niczego nie rozbijam :)
        • nazimno Same poczatki. 15.05.14, 10:21
          Uczyli mnie jezdzic (PJ) ludzie z Automobilklubu Slaskiego w Katowicach.

          I oni wiedzieli, co robic i jak robic, zeby nauczyc myslenia za kolkiem, a nie parkowania w kopercie, ktore tez bylo cwiczone, bo tak bylo w programie.

          Dla mnie byly najwazniejsze wskazowki dotyczace obserwacji innych pojazdow
          i zachowan ich kierowcow w ruchu oraz wyjasnienia kinematyki ruchu samochodu
          w roznych warunkach.

          Bardzo dobrze ich wspominam z perspektywy czasu.
          Z egzaminem nie mialem najmniejszych problemow.

          • trypel Re: Same poczatki. 15.05.14, 10:27
            to miałeś szczescie.
            Moja pierwsza lekcja - siedzę w kaszlaku i czekam na instruktora, obok ładuje się coś co wali wódą na km i mówi do mnie - jedź do mety w .... (wioska pod miastem gdzie mieszkałem), po drodze powiem gdzie. Tam kupił wódkę. I podjechalismy do kumpla (jego), zabrał kumpla, pod ośrodek., ja do domu a oni dalej chlać...
            Pozostałe lekcje niewiele sie różniły od pierwszej. I i tak było super w porównaniu do lekcji na kat A na słynnym motocyklu wsk z działajacymi tylko 2 pierwszymi biegami. I godzina robienia ósemek na placu...
            • nazimno Dzis jest pewnie tak samo jak kiedys... 15.05.14, 10:36

              www.auto-slaski.katowice.pl/lang.pl/6.20/page/17
              PS
              Bardzo porzadna Firma.
              • nazimno I to jeszcze. 15.05.14, 10:41

                www.auto-slaski.katowice.pl/old/html/galeria.html
            • swan_ganz Re: Same poczatki. 15.05.14, 10:37
              a mnie z kolej na kursie nauczono jeździć szybko.. I w sumie tylko tego mnie nauczono.. Jak zdawałem egzamin to ten gostek z urzędu który mnie oceniał powiedział, że tak to ja mogę jeździć sobie po wsi ale nie po mieście.. Ale i tak dostałem promocję.. :-)

              Miałem farta bo prawko robiłem w ośrodku rządowym w Łańsku koło Olsztynka i te wiejskie kmioty, które ewentualnie mogły nam trybić strasznie się bały naszych instruktorów.. I nawet ja podczas nocnych jazd jeździłem po Olsztynie pod prąd bo instruktor spał nayebany jak szpadel to i tak milicjanci, którzy mnie zatrzymali nic nie zrobili bo obudziłem instruktora a ten legitymację służbową przystawił do szyby i spy się zmyły tak jakby ich nigdy nie było :-)
    • swan_ganz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 16.05.14, 10:51
      A inbreeding przez całe wieki był powszechny,

      nawet jeśli uwzględnimy twoje sugestie to i tak musimy pamiętać, że ongiś ludzie kocili się wczęśniej niż my dziś i wymiana pokoleń tak naprawdę nie następowała co dwadzieścia pięć lat tylko co dwadzieścia lat... Jeszcze 200 czy 300 lat temu niczym nadzwyczajnym była 14 letnia matka a wręcz przeciwnie; to był raczej standard..

      Tak czy inaczej więc tych przodków było tylu, że gdybyśmy chcieli zachować mogiłę każdego z nich to dziś żylibyśmy na cmentarzu wielopiętrowych mogił..
      Cała planeta była by jedną wielką gigantyczną nekropolią i dlatego dobrze się dzieje, że pamięć o większości naszych bliskich ginie co trzy - cztery pokolenia...
      • vogon.jeltz Re: co wy z tym oszczędzaniem macie? 16.05.14, 11:00
        > dlatego dobrze się dzieje, że pamięć o większości naszych bliskich
        > ginie co trzy - cztery pokolenia...

        Nie no, ja się zgadzam, ale - dlaczego "trzy, cztery pokolenia - dobrze", a "jedno, dwa pokolenia - źle"? Ja oczywiście wiem, że to ma znaczenie osobiste dla tych dzieci (1. pokolenie) i wnuków (2.pokolenie) zmarłego, ale pytam w kontekście "pamięci jako fundamentu cywilizacji".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka