pinn
05.04.02, 22:04
Ciekawe czy ktoś z was zaczynał uczyć się jeździć jak był mały?
Ja pierwszy raz siadłem za kierownicą w samochodzie ojca, gdy miałem 12 lat.
Oczywiście wcześniej miałem już opanowane “na sucho” zmianę biegów, koordynację
nóg itd. Tyle że musiałem przez pierwszy rok podkładać poduszkę, bo nic nie
widziałem spoza kierownicy. Jeździłem na trasie garaż – dom, kilkadziesiąt
metrów po prywatnej drodze, czasem przestawiałem samochód,
wjeżdżałem/wyjeżdżałem z trudnego parkingu mamie. Tylko bardzo rzadko, gdzieś
na maksymalnym zadupiu, jeździłem po zwykłej drodze.
Przez te kilka lat zanim mogłem zdawać na prawko oczywiście przede wszystkim
nauczyłem się manewrówki, ale problemów z jazdą na kursie też nie miałem.
Instruktor nauczył mnie tylko parę trików jak sprawnie poruszać się po mieście
(miałem za dużego cykora, żeby próbować to wcześniej) i egzamin zdałem za
pierwszym razem.
Teraz uważam, że taki system nauki jest najlepszy – chwycić prawidłowe odruchy
gdzieś na odludziu, bez stresu i pośpiechu “godziny z instruktorem”. Opanować
ruszanie, skręcanie, zmianę biegów i dopiero iść na kurs jazdy po drogach i
ulicach. Wtedy ma się czas, żeby zwracać uwagę na przepisy, na inne samochody,
na to co mówi instruktor.
Dalibyście jeździć swoim dzieciom? :-))