Dodaj do ulubionych

nauka jazdy od dziecka!

05.04.02, 22:04
Ciekawe czy ktoś z was zaczynał uczyć się jeździć jak był mały?

Ja pierwszy raz siadłem za kierownicą w samochodzie ojca, gdy miałem 12 lat.
Oczywiście wcześniej miałem już opanowane “na sucho” zmianę biegów, koordynację
nóg itd. Tyle że musiałem przez pierwszy rok podkładać poduszkę, bo nic nie
widziałem spoza kierownicy. Jeździłem na trasie garaż – dom, kilkadziesiąt
metrów po prywatnej drodze, czasem przestawiałem samochód,
wjeżdżałem/wyjeżdżałem z trudnego parkingu mamie. Tylko bardzo rzadko, gdzieś
na maksymalnym zadupiu, jeździłem po zwykłej drodze.

Przez te kilka lat zanim mogłem zdawać na prawko oczywiście przede wszystkim
nauczyłem się manewrówki, ale problemów z jazdą na kursie też nie miałem.
Instruktor nauczył mnie tylko parę trików jak sprawnie poruszać się po mieście
(miałem za dużego cykora, żeby próbować to wcześniej) i egzamin zdałem za
pierwszym razem.

Teraz uważam, że taki system nauki jest najlepszy – chwycić prawidłowe odruchy
gdzieś na odludziu, bez stresu i pośpiechu “godziny z instruktorem”. Opanować
ruszanie, skręcanie, zmianę biegów i dopiero iść na kurs jazdy po drogach i
ulicach. Wtedy ma się czas, żeby zwracać uwagę na przepisy, na inne samochody,
na to co mówi instruktor.

Dalibyście jeździć swoim dzieciom? :-))
Obserwuj wątek
    • Gość: Adam Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.waw.pl 05.04.02, 22:30
      Moja córka ma 3,5 roku i już jej nie można oderwać od kierownicy (uwielbia
      jeździć po parkingu na kolanach taty), a największą frajdę sprawia jej mycie
      szyb przy pomocy spryskiwacza.
      Jak tylko będzie sama dosięgała do pedałów nauczymy ją jeździć. Myślę, że
      ma "dryg" do kierownicy po mamusi(żona naprawdę dobrze jeździ).
      • chaladia Re: nauka jazdy od dziecka! 05.04.02, 23:01
        Moja córcia też już próbuje "kręcić" - a ma 3 lata i 3 miesiące.
        Póki w samochodzie nie ma poduszki - może sobie po lesie i polu jeździć na
        moich kolanach. Jak zmienię samochód - koniec zabawy. Z poduszką zawsze
        istnieje (choćby minimalne) ryzyko, że "to" odpali i zabije dziecko.
        Za to gdy tylko skończy 12 lat kupie motorower (naszukam się zapewne, bo
        chciałbym jakiś z normalną skrzynką biegów - a wtedy wszystkie Simsony będą
        albo na złomie, albo w muzeach) i córcia zrobi Kartę Motorowerową, potem zaś
        Prawo Jazdy.
        Ciekawe, czy wyjdzie coś z propozycji, by wydawać "warukowe" prawa jazdy od 16
        roku życia - tylko do jazdy z dorosłym opiekunem.
        Poza tym np. we Francji są "cycle-cary" - samochodziki o prędkości ograniczonej
        konstrukcyjnie chyba do 50 km/godz, którymi można jeździć na odpowiednik naszej
        Karty Motorowerowej.
        • letalin Re: nauka jazdy od dziecka! 06.04.02, 21:34
          No i gry komputerowe! Pokolenie wychowane na grach będzie miało koordynację
          wzrokowo ruchową na poziomie niemożliwie wysokim. Jestem przekonany, że
          kilkuletni koleś co tłucze w komputerze rekordy niedostępne dla mnie ( chociaż
          mam przekonanie, że jestem dość sprawny ) również za prawdziwym kółkiem poradzi
          sobie o niebo lepiej.
          • Gość: robert Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 06.04.02, 21:51
            Chętnie wysłucham opinii, po cholerę pchacie trzyletnie bahory za kierownicę.
            Tylko bez argumentów w stylu, że samo chce i ma do tego dryg! Dziecko
            trzyletnie chce wszystkiego i najchętniej od razu. Papierochy też mu
            podsuwacie? A flaszkę też proponujecie? A wiertareczka to też niezła zabawka?
            Ręce opadają! Stare to i coraz głupsze. Ciekawe jak odciągniecie potem
            gówniarza od kierownicy w wieku 12 lat?
            Stary z domu a pociecha do garażu i rura, kolejny "zawodowiec" na ulicy.
            Pogratulować!
            • Gość: frax Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.pl / 10.135.128.* 06.04.02, 23:18
              Drogi przedmówco, niepotrzebnie tak sie unosisz:) Ja sam od czasu jak miałem 4-
              5 lat jeździłem u ojca na kolanach trzymając kierownice. Efekt
              mojego "kierowania" był żaden ale ja za to strasznie pokochałem te potworne
              maszyny jakimi są samochody;) W wieku 10 lat ojciec po raz pierwszy pozwolił mi
              prowadzić samochód samemu ale TYLKO w jego obecnośći i TYLKO po bocznych
              polnych drogach. Nauczył mnie dbania o samochód, pokazywał co sie psuje jak coś
              sie robi nie tak(do tej pory to robi i jestem mu bardzo wdzięczny bo jeżdże
              niedługo)Potem parkowałem samochod gdy mama mówiła że nie umie wjechać bo mało
              miejsca. Na jazdach nie miałem żadnych problemów i teraz jeżdże podobno ok. Tak
              mówią ci, z którymi jeżdże. Wydaje mi sie że trzeba uczyć dziecka kultury
              technicznej i technik jazdy, a przede wszystkim zapoznawać z autkiem:) . Dużo
              daje też patrzenie z pozycji pasażera na zachowanie dobrego (w celach nauki) i
              złego (ku przestrodze) kierowcy.
              P.S Nie pale, nie brałem nigdy bez pytania auta rodziców, i do tej pory tak nie
              robir. To jest kwestia wychowania i relacji z nimi:)
              Pozdrawiam,
              • Gość: robert Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 07.04.02, 00:19
                Wszystko w porządku, tylko powtarzam pytanie: po co trzyletniemu gówniarzowi
                kierownica w rękach?
                • kropka. Re: nauka jazdy od dziecka! 07.04.02, 01:02
                  Ja zaczęłam jeździć dość późno i strrrrrrrrrrrrasznie sie tego bałam. Auto
                  czekało na mnie 2 lata w garażu. W związku z tym dzieci uczyłam dość wcześnie.
                  Syn miał 10 lat gdy posadziłam go za kierownicą. Nie na kolanach, tylko
                  samodzielnie za kółkiem (spokojnie: na leśnej, pustej drodze). Poszło dobrze i
                  bezstresowo. Potem miałam wyrękę, bo wprowadzał samochód do garażu :)
                  Córka była juz tak "wyuczona" teoretycznie, że ku mojemu zdumieniu, mając 8
                  lat - wsiadła pierwszy raz za kierownicę i pojechała jak stara.
                  Jestem zwolenniczką jak najwcześniejszego oswajania dzieci z samochodem.
                  Przecież dla nich samochód, komputer i rakiety kosmiczne to nie żadna
                  rewelacja, tylko chleb powszedni. A czy gwizdną mi auto bez pozwolenia - to juz
                  kwestia wychowania.
                  pozdrawiam odważnych tatusiów :)
                • chaladia Re: nauka jazdy od dziecka! 07.04.02, 01:08
                  Mam sąsiada.
                  Jego dziecko ma utrzymywać idealny porządek, spać w swoim łożeczku dopóki
                  rodzice nie wstaną, a jak płacze, to niech płacze, jeść to, co dostaje, uczyć
                  się tego, co Pan Ociec każą - i obawiam się, że wyrośnie z niego zkompleksony
                  kłębek nerwów, oby nie despota gorszy od własnych rodziców (jak znajdzie
                  ofiary, które zdoła sobie podporządkować - mam nadzieję, że mu się to nie uda,
                  gdyż takie wychowanie nie gwarantuje wysokiego IQ, wręcz przeciwnie).
                  Otóż ja wychowuję moją córkę nieco inaczej. Ona ma wiedzieć, co jest dobre, a
                  co złe i unikać złego świadomie. Papierosy i alkohol to jest zło, samochód -
                  nie. Złem samochód staje się, gdy dostanie go ktoś z nim nieobyty i zacznie go
                  w sposób niekontrolowany "odkrywać". W USA (nie jestem amerykanofilem) dzieci z
                  domów, w których jest broń, a rodzice wyjaśnią im, jak jest to niebezpieczne
                  narzędzie nie tylko się bronią nie entuzjazmują, ale w przypadku znalezienia
                  broni np. na ulicy w 99% przypadków albo wzywają kogoś dorosłego, alebo odnoszą
                  mu znaleziony przedmiot. Dzieci z domów, gdzie broń jest "owocem zakazamym" gdy
                  się do niej przypadkowo dorwą, próbują się nią bawić. To jest sprawdzony
                  przykład i dotyczy tak samo samochodów.
                • pinn Re: nauka jazdy od dziecka! 07.04.02, 10:34
                  To ciekawe, że jedyny jak na razie przeciwnik okazał się być pieniaczem
                  szukającym dziury w całym.

                  Mam nadzieję, że napisze więcej przeciwników. Np. o faktycznych, nie
                  hipotetycznych, przypadkach porwan samochodów rodziców przez nieletnich
                  bachorów na dzikie jazdy zakończone gigantycznymi karambolami.
                  • Gość: robert Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 07.04.02, 11:11
                    No jasne, nadal nie doczekałem sie uzasadnienia.
                  • Gość: robert Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 07.04.02, 11:29
                    Strasznie trafiają do mnie argumentacje o rozpoczęciu oswajania się dziecka z
                    samochodem już w wieku 3 lat. Ciekawe czemu to ma służyć. Jazdy samochodem
                    można się nauczyć w pół roku, obyczajów na drodze i obeznania z ruchem -
                    powiedzmy przez 2 lata jeżdżenia z rodzicami. No to czemu ma służyć sadzanie za
                    kierownicą bobasów? Po co? Czy aby nie zaspokajaniu właśnie własnych tęsknot
                    rodziców? To tak samo jak z 2-latkami z kolczykami w uszach - to pewnie też
                    oryginalne pomysły własnych pociech? Ciekawe, jeśli ktoś dziecko oswaja z
                    samochodem juz od kołyski, to ile czasu poświęci na uświadamianie i poprawne
                    ułożenie stosunków na styku mężczyzna - kobieta, hę? Ale na to wystarczy dwie
                    godziny - to przecież pestka w stosunku do opanowania auta, nie? A jak już
                    latorośl będzie jeździć sprawnie w wieku lat 7, to co dalej - chętnie poznam tę
                    wizję.
                    PS. Proszę nie nazywać mnie pieniaczem. Auto jest rzeczą absolutnie zwyczajną w
                    moim domu. Dzieciom wyjaśniam na czym polega prowadzenie samochodu i jak się
                    zachowywać na jezdni, lecz nie zabieram się za szkolenie motoryzacyjne
                    człowieka, który jeszcze nie umie samodzielnie zawiązać butów - to jakaś
                    aberracja. A może moje dzieci są po prostu opóźnione w stosunku do innych
                    geniuszków? Czy nie jest to tak, że ucząc wcześniej pewnych rzeczy, dorosły
                    chce udowodnić innym jakie genialne i samodzielne ma dziecko (patrz ciociu, mój
                    synek jeszcze nie mówi ale potrafi wyjechać samochodem z garażu - oklaski!!)
                    Brawo, brawo - juz widzę, że programy Mini Playback Show mają zagwarantowane
                    lata prosperity. Radzę czasem poczytać co na temat nadambitnych rodziców piszą
                    psycholodzy - wiele się można na swój temat dowiedzieć.
                    Miłego dnia.
                    • Gość: Andre Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.pcplus.com.pl 07.04.02, 13:20
                      Jasne że bobas za kierownicą to głupota.
                      Ale im szybciej nauczymy dziecko prowadzić samochód tym lepiej.
                      Mój 17-to letni syn właśnie robi prawo jazdy i było by bez problemu gdyby nie
                      to że zapomnieliśmy o wyrobieniu dowodu osobistego.
                      A samodzielne jazdy zaczął 10 lat temu i to bez problemu bo zaprawy na sucho w
                      garażu odbywały się znacznie wcześniej.
                      Efektem takich zapraw było to że jak siadł za kierownicą to nie szukał biegów,
                      pedałów i czego tam jeszcze.
                      10 lat treningu po bocznych drogach i składach buraczanych nie może pójść na
                      marne.
                      Widzę że jak prowadzi samochód to zajmuje się nim odruchowo a całą uwagę skupia
                      na sytuacji na drodze.
                      No i o to chodzi. PZDR.
                    • pinn Re: nauka jazdy od dziecka! 07.04.02, 16:51
                      Gość portalu: robert napisał(a):

                      > PS. Proszę nie nazywać mnie pieniaczem.


                      odniosłem się do stylu wypowiedzi, nie do argumentacji, bo dyskutowanie z kimś
                      kto rozmówców ma za głupców to strata czasu.

                      A w ogóle te 3-letnie dzieci to nie jest sedno mojej propozycji. Chodzi o sam
                      fakt uczenia się podstaw jazdy przed kursem i czy to jest korzystne czy nie. Poza
                      tym ciekawi mnie jak bardzo rozpowszechnione jest zjawisko "dzieci za
                      kierownicą". W końcu na ulicach ich nie widać :-))
            • Gość: Adam Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.waw.pl 07.04.02, 21:14
              Gość portalu: robert napisał(a):

              > Chętnie wysłucham opinii, po cholerę pchacie trzyletnie bahory za kierownicę.
              > Tylko bez argumentów w stylu, że samo chce i ma do tego dryg! Dziecko
              > trzyletnie chce wszystkiego i najchętniej od razu. Papierochy też mu
              > podsuwacie? A flaszkę też proponujecie? A wiertareczka to też niezła zabawka?
              > Ręce opadają! Stare to i coraz głupsze. Ciekawe jak odciągniecie potem
              > gówniarza od kierownicy w wieku 12 lat?


              > Stary z domu a pociecha do garażu i rura, kolejny "zawodowiec" na ulicy.
              > Pogratulować!

              Dopiero teraz zauważyłem Twoją dopowiedź i ręce mi opadły.Są dwa wytłumaczenia,
              albo skleroza albo hipokryzja bo kto jak nie My dwaj kilkanaście lat temu katował
              potajemnie Zastawę Twojej Mamy czy Fiata mojego Seniora!!!!!!

              Adam
              • Gość: robert Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 07.04.02, 21:32
                Oj coś cię rybciu jednak skleroza dopadła: zastawkę to katowaliśmy, ale to było
                jeszcze przed wojną bolszewicko-jaruzelską:) Po drugie nie przypominam sobie,
                który z nas miał wtedy 3 latka, co? Ja miałem chyba coś z 17, ty chyba nie
                mniej. A ja na tym forum krytykuje jazdy trzylatków a nie naukę jazdy w ogóle
                (ciekawe, że moi adwersarze chyba w ogóle tego nie zauważyli).
                PS. A co do katowania - to chyba najlepsze uzasadnienie aby gówniarzom aut nie
                dawać, nie:)))
                • Gość: Adam Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.waw.pl 07.04.02, 21:56
                  Gość portalu: robert napisał(a):

                  > Oj coś cię rybciu jednak skleroza dopadła: zastawkę to katowaliśmy, ale to było
                  >
                  > jeszcze przed wojną bolszewicko-jaruzelską:) Po drugie nie przypominam sobie,
                  > który z nas miał wtedy 3 latka, co? Ja miałem chyba coś z 17, ty chyba nie
                  > mniej. A ja na tym forum krytykuje jazdy trzylatków a nie naukę jazdy w ogóle
                  > (ciekawe, że moi adwersarze chyba w ogóle tego nie zauważyli).
                  > PS. A co do katowania - to chyba najlepsze uzasadnienie aby gówniarzom aut nie
                  > dawać, nie:)))

                  Chodzi dokładnie o to o czym pisał jeden mądry gość parę postów temu, że nauka
                  jazdy jak i oswajanie trzylatka z samochodem ma powodować żeby w przyszłości
                  gówniarze nie brali aut bez wiedzy rodziców!!!! :)

                  • Gość: robert Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 07.04.02, 21:59
                    oj Adam, Adam, a ty ciągle swoje.
    • Gość: Kubuś Panie Robercie, IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 07.04.02, 13:58

      Nazywam się Kubuś i mam 5 latek. Jak kazdy chłopak bardzo lubię samochody i
      ciesę się ze tatuś pokazuje mi co jest do cego i tłumacy. Juz wiele wiem i
      bardzo sie z tego ciesę. Jestem za mały zeby dosięgnąć pedałów i kierownicy ale
      jak będę więksy tatuś na pewno mi pozwoli popróbować. Mój tatuś mówi ze dziecko
      powinno mieć scęśliwe dzieciństwo.
      To dobze ze nie mam takiego taty jak pan.
      • Gość: Andre Re: Panie Robercie, IP: *.pcplus.com.pl 07.04.02, 14:11
        Gość portalu: Kubuś napisał(a):

        >
        > Nazywam się Kubuś i mam 5 latek. Jak kazdy chłopak bardzo lubię samochody i
        > ciesę się ze tatuś pokazuje mi co jest do cego i tłumacy. Juz wiele wiem i
        > bardzo sie z tego ciesę. Jestem za mały zeby dosięgnąć pedałów i kierownicy ale
        >
        > jak będę więksy tatuś na pewno mi pozwoli popróbować. Mój tatuś mówi ze dziecko
        >
        > powinno mieć scęśliwe dzieciństwo.
        > To dobze ze nie mam takiego taty jak pan.

        KUBUŚ! Masz moją prawicę. Brawo.
        PZDR.
        • Gość: mati Re: Panie Robercie, IP: *.icpnet.pl 07.04.02, 17:03
          Ja swoją przygodę z motoryzacją zacząłem stosunkowo póżno. Pierwszy raz ojciec
          posadził mnie na kolanach i dał pokręcić kierownicą gdy miałem już trochę na
          karku. Było to w zerówce czyli w wieku jakby nie spojrzeć 5 lat!!!!!!! W pełni
          prowadzić mogłem dopiero naszego "Maluszka" po skończeniu 1 klasy szkoły
          podstawowej czyli jak miałem 7 lat. Potem były gry komputerowe. Myślę ,że mimo
          wszystko rodzice zdążyli w ostatniej chwili i jakoś dziś mi za kółkiem "idzie".
      • Gość: robert Re: Panie Robercie, IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 07.04.02, 19:16
        Kubuś,
        daj ojca do klawiatury to pogadamy. A buciki to już sam wiążesz czy masz na
        rzepy? A kupa dzisiaj była? A autko zostaw jeśli naprwdę wiesz co to szczęśliwe
        dzieciństwo - po prostu trzymaj się priorytetów (może kiedyś tata ci wytłumaczy
        co to jest). Pa.
        • Gość: Kubuś Re: Panie Robercie, IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 07.04.02, 19:23
          Gość portalu: robert napisał(a):

          > A buciki to już sam wiążesz czy masz na
          > rzepy?
          Wolę na rzepy. Ale co to ma do rzeczy?
          > A kupa dzisiaj była?
          A co to ma do rzeczy?
          > A autko zostaw jeśli naprwdę wiesz co to szczęśliwe
          > dzieciństwo
          A tobie się zdaje że wiesz. Tak, wiem co mnie cieszy i nie chcę żeby ktoś
          decydował co ma mnie cieszyć.
          > po prostu trzymaj się priorytetów (może kiedyś tata ci wytłumaczy
          > co to jest).
          Wiem co to jest. Dla mojego taty priorytetem jestem ja, a nie ambicje dorosłych.


          • Gość: robert Re: Panie Robercie, IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 07.04.02, 19:29
            I oczywiście priorytetem paroletniego brzdąca jest prowadzenie auta:))))
            I ojciec ma to zapewnić - no moje gratulacje. Ciekawe co powie ojciec jak w
            wieku 13 lat priorytetem będzie pryszczata Jola z 7b. Przykryje was kołderką?
            Dalej, dalej bracie.
            PS. jak masz buciki na rzepy to znaczy, że jeszcze sporo przed tobą - najpierw
            naucz sie je wiązać a potem łap się za auto. Powtórzę bo materia widzę oporna -
            trzymaj się priorytetów!
            • Gość: Kubuś Re: Panie Robercie, IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 07.04.02, 20:37
              Wytłumacz mi plosę, dlacego nie mogę posiedzieć sobie za kierownicą (fajna
              zabawa) zanim naucę się wiązać buty (po plostu konieczność)? A cy nie myślisz
              ze jak juz bedę umiał wiązać buty to siedzenie za kierownicą nie będzie juz dla
              mnie przyjemnością? I tego casu nikt mi nie wróci. Cy jak mialeś 5 lat to tylko
              cwicyłes wiazanie butów cy moze mogles tez sie bawić?
              • Gość: robert Re: Panie Robercie, IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 07.04.02, 20:41
                Marsz gówniarzu do łóżka bo tyłek skroję! Juz dawno po plastusiach, o
                samochodach nie wspominając!
                • Gość: Kubuś Re: Panie Robercie, IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 07.04.02, 20:51
                  No juz dobze, dobze. Ale będą mi się śniły samochody, nie wiązanie butów!
                  • pinn Re: Panie Robercie, 07.04.02, 21:02
                    Podsumowując:
                    Robert ma dzieci, którym nie może zaufać, że nie rąbną mu samochodu z garażu i
                    których żadna perswazja nie oderwie od przyjemności. Dlatego nie widzi sensu,
                    żeby je sadzać za kierownicę. I ma rację.

                    Kubuś ma tatę, który może mu zaufać i który ma na niego wpływ, więc nie obawia
                    się pozwalać Kubie na pewne przyjemności. I też ma rację.

                    Obaj mają rację, więc ta dyskusja jest bezprzedmiotowa.
                    • Gość: robert Re: Panie Robercie, IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 07.04.02, 21:10
                      Może Kuba ma ojca, który ma taki samochód, którym i tak nikt nie chce jeździć
                      więc nie ma problemu, że ktoś pójdzie na taki obciach:))) To sie wyjaśniło, nie?
                      • Gość: Adam Re: Panie Robercie, IP: *.acn.waw.pl 07.04.02, 21:21
                        Gość portalu: robert napisał(a):

                        > Chętnie wysłucham opinii, po cholerę pchacie trzyletnie bahory za kierownicę.
                        > Tylko bez argumentów w stylu, że samo chce i ma do tego dryg! Dziecko
                        > trzyletnie chce wszystkiego i najchętniej od razu. Papierochy też mu
                        > podsuwacie? A flaszkę też proponujecie? A wiertareczka to też niezła zabawka?
                        > Ręce opadają! Stare to i coraz głupsze. Ciekawe jak odciągniecie potem
                        > gówniarza od kierownicy w wieku 12 lat?


                        > Stary z domu a pociecha do garażu i rura, kolejny "zawodowiec" na ulicy.
                        > Pogratulować!

                        Dopiero teraz zauważyłem Twoją dopowiedź i ręce mi opadły.Są dwa wytłumaczenia,
                        albo skleroza albo hipokryzja bo kto jak nie My dwaj kilkanaście lat temu
                        katował potajemnie Zastawę Twojej Mamy czy Fiata mojego Seniora!!!!!!

                        Adam

    • Gość: Marek Dlaczego nie ucze corki jezdzenia samochodem? IP: *.atlanta-01-02rs.ga.dial-access.att.net 07.04.02, 23:36
      Dlaczego nie ucze corki jezdzenia samochodem? Bo mam poduszke powietrzna
      (mysle ze nie jestem w tym osamotniony). Zdajecie sobie sprawe co by bylo
      gdyby takowa wypalila w czasie gdy dziecko jest na Twoich kolanach? Dlatego
      moja corka ma bezwzgledny zakas pojawiania sie na przednich siedzeniach w
      czasie jazdy a i na postoju niechetnie na to patrze. A zeby nie miala w
      przyszlosci problemow z opanowaniem jazdy samochodem to jezdzi gokartami -
      bezpieczne i uczy panowania nad samochodem
      • Gość: robert Re: Dlaczego nie ucze corki jezdzenia samochodem? IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 08.04.02, 13:23
        Dzięki za wreszcie jakiś sensowny głos, bo już myślałem, że moje dziecko było
        jedynym niemowlakiem, które już w przedszkolu nie prowadzi samochodu w tym
        kraju.
        • Gość: Marek Re: Dlaczego nie ucze corki jezdzenia samochodem? IP: 172.18.118.* 08.04.02, 13:30
          Jedna taka 8-letnia dziewczynka sie jakis czas temu bawila w Fordzie Mondeo na
          przednim siedzeniu. Efekty znacie... Uwazam ze ludzi sadzajacych dziecko przed
          poduszka powietrzna nalezy karac wysokimi mandatami za glupote i bezmyslnosc.
          Szczegolnie to dotyczy Fordow (w innym watku katujemy wybuchajace bez powodu i
          zapalajace sie poduszki powietrzne w Focusach).
      • Gość: AM Re: Dlaczego nie ucze corki jezdzenia samochodem? IP: 207.239.29.* 08.04.02, 16:08
        Dokladnie to samo - syn ma xalkowity zakaz sidania na przednich siedzeniach
        niezaleznie od tego kluczk znajduje sie w stacyjce czy nie. Z poduszkami nie ma
        co ryzykowac - niby sa bezpieczne ale nigdy nie wiadomo - po co ryzykowac.
    • Gość: makol Re: nauka jazdy od dziecka! IP: 213.25.164.* 08.04.02, 13:59
      Moje dziecko ( obecnie 6 lat ) siedzi tam gdzie jego
      miejsce - na foteliku na tylnym siedzieniu i kiedy nie
      spi to lubi bawic sie w obserwacje mijanych znakow
      drogowych. Wiele z nich zna i wie co oznaczaja. Moim
      zdaniem jest to jedyne zwiazane z motoryzacja zajecie w
      samochodzie dla dziecka w takim wieku, ktore na dodatek
      czegos uczy i cwiczy spotrzegawczosc.
    • Gość: młody Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.pl 08.04.02, 14:20
      Sens brania dziecka na kolana by pokierowało w wieku 4-6 lat jest tak samo
      wytłumaczalny jak poród w basenie. Wiadomo że człowiek uczy się całe życie więc
      im wcześniej tym lepiej. Ja nauczyłem się pływać w wieku pięciu lat i pamiętam
      jak z niedowierzaniem pytali się moi starsi koledzy czy mam kartę pływacką
      którą bez problemu wyrobiłem w wieku 7 lat. Analogicznie jest z jazdą
      samochodem. Nawet Hołowczyc stwierdził jakiś czas temu że najważniejsze jest
      opanowanie kierownicy, reszta to już szczegół. Z przyjemnością widzi jak jego
      młodsza córka bierze zakręty z prędkością 130 km na torze(siedząc mu na
      kolanach).

      Pierwszy raz usiadłem za sterami malucha jak miałem 4 lata. Jak miałem 11 lat
      prowadziłem samodzielnie dużego fiata. Zdałem na prawo jazdy za pierwszym razem
      w wieku 18 lat. Nigdy nie wziąłem samochodu bez wiedzy rodziców. Mimo obaw
      mojego tatusia sam jeżdżę nad wyraz spokojnie i rozważnie. Umiejętność
      kierowania nie wzięła się jedynie z wczesnych prób ale także z moich wrodzonych
      predyspozycji(wstyd mi że się chwalę ale trudno...jak mus to mus). Bozia rozumu
      nie poskąpiła i nie rozbijam się z kumplami po Warszafce bo to żaden szpan.
      Nigdy nie zrobię tak jak mój kumpel który jeszcze bez prawka i prawdopodobnie
      małych umiejętności podczas pierwszej jazdy rozwalił całe zawieszenie po nie
      wyrobieniu się w zakręcie i hamowaniu na krawężniku.

      Słowem podsumowania im wcześniej tym lepiej a w parze powinno iść odpowiednie
      wychowanie.

      pozdrawiam
      • Gość: robert Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 08.04.02, 14:31
        Gada, gadu:
        Poród w basenie, podobnie jak pływanie w wieku kilku lat nie jest prawnie
        zabronione, czego nie można powiedzieć o jeździe samochodem. Oprócz tego
        pojęcie zdolności w Twoim przypadku jest dla mnie zagadką: jeśli tak jest to
        dlaczego musiałeś zaczynać 12 lat przed rozpoczęciem oficjalnej jazdy? Mnie
        wystarczyło pół roku. Zapewniam Cię, że nie jeżdżę źle (spytaj się Adama).
        Kolejna uwaga: statystyczny użytkownik polskich dróg nie jest Hołowczycem,
        chociaż jak obserwuje dyskusje na tym forum, każdemu zdaje się, że jest właśnie
        odwrotnie. I tu dochodzimy do sedna: tak jak są przeciwnicy jazdy rozważnej i
        zawsze będą uzasadniać ganianie po mieście 150-180 (bo przecież oni maja
        doskanałe auta, opony i znaja trasę na pamięć), tak zawsze będą tego
        przeciwnicy. Sam sobie odpowiedz kto ma rację. Bez odbioru.
        • Gość: młody Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.pl 08.04.02, 15:31
          Gość portalu: robert napisał(a):

          > Poród w basenie, podobnie jak pływanie w wieku kilku lat nie jest prawnie
          > zabronione, czego nie można powiedzieć o jeździe samochodem.

          Masz dzieci, jesteś w 100% dorosły a nie potrafisz zrozumieć prostego porównania,
          które trafnie odzwierciedla sens jak najwcześniejszego rozpoczynania nauki. Jak
          jeszcze nie rozumiesz to przypomnę Ci,że owszem można rozpoczynać naukę języka w
          wieku 30 lat ale znaczenie szybciej zrobisz to w wieku 15 lat.
          Poza tym jazda na prywatnym terenie jest zabroniona? Jesli już to z pewnością
          mniej szkodliwa niż twoje "nawet od 180 km/h ładnie ciągnie"


          Oprócz tego
          > pojęcie zdolności w Twoim przypadku jest dla mnie zagadką: jeśli tak jest to
          > dlaczego musiałeś zaczynać 12 lat przed rozpoczęciem oficjalnej jazdy? Mnie
          > wystarczyło pół roku. Zapewniam Cię, że nie jeżdżę źle (spytaj się Adama).

          Może w tym wypadku gdybym nie spróbował wcześniej nie byłbym lepszy od wielu
          równieśników i starszych, zresztą mój znojomy który rozpoczynał równie wcześnie
          jest na podobnym poziomie umiejętności. Natomiast mówiąc o zdolnościach miałem na
          celu uzmysłowienie tobie że szybko się uczę i łatwo mi to przychodzi.


          > Kolejna uwaga: statystyczny użytkownik polskich dróg nie jest Hołowczycem,
          > chociaż jak obserwuje dyskusje na tym forum, każdemu zdaje się, że jest właśnie
          > odwrotnie.

          momencik! (panie)Robercie

          Powiedziałem jedynie że również taki autorytet jest zdania że naukę jazdy
          samochodem najlepiej zaczynać jak najwcześniej.

          I tu dochodzimy do sedna: tak jak są przeciwnicy jazdy rozważnej i
          > zawsze będą uzasadniać ganianie po mieście 150-180 (bo przecież oni maja
          > doskanałe auta, opony i znaja trasę na pamięć), tak zawsze będą tego
          > przeciwnicy. Sam sobie odpowiedz kto ma rację.

          Tutaj to już zupełna abstrakcja i zupełnie nie na temat. Przeciez pisałem że
          jestem za jak najwcześniejszym "oswajaniem się" z autkiem i kulturą wpajaną przez
          rodziców(lub opiekunów) która powinna iść w parze. Właśnie dzięki rozważnemu
          wychowaniu i normalnemu traktowaniu samochodu jak było w moim przypadku nigdy nie
          zabrałem ojcu autka i nie katowałem za jego plecami szpanując przed kolesiami...a
          z tego co wyczytałem Ty tak robiłeś więc chyba stoimy po dwóch stronach barykady
          a zwolennikiem bezpiecznej jazdy 180 po mieści wygląda że jesteś Ty tylko po
          zrobieniu prawka... :)

          "bez odbioru"...to jakiś nowy sposób pozdrawiania :)?

          • Gość: robert Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 08.04.02, 15:38
            Zaproponuje ci następujące ćwiczenie:
            Najpierw dobrze przeczytaj co napisałem, potem przeczytaj co sam dopisałeś,
            następnie przeczytaj co sam odpisałeś, a potem przyjmę twoje sprostowanie i
            prośbe o wybaczenie.
            I najlepiej już w przedszkolu ucz dzieci Pana Tadeusza - niech się w końcu
            oswajają, kiedyś będzie i ta matura.
            • Gość: młody Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.pl 08.04.02, 16:03
              Gość portalu: robert napisał(a):

              > Zaproponuje ci następujące ćwiczenie:
              > Najpierw dobrze przeczytaj co napisałem, potem przeczytaj co sam dopisałeś,
              > następnie przeczytaj co sam odpisałeś, a potem przyjmę twoje sprostowanie i
              > prośbe o wybaczenie.
              > I najlepiej już w przedszkolu ucz dzieci Pana Tadeusza - niech się w końcu
              > oswajają, kiedyś będzie i ta matura.

              Przeczytałem twoje posty i zrozumiałem. Jeśli Ty czegoś nie rozumiesz z moich to
              zapytaj a wytłumaczę.

              Zrozumiałem już wcześniej że jesteś za kolejnością z góry wytyczoną bo najpierw
              trzeba nauczyć się wiązać buty a później czegokolwiek innego. Moim zdaniem można
              śmiało odejść od nieaktualnych schematów bo idąc tym torem twoje dzieci poznałyby
              komputer za parę lat. Zastanawiam się czy przyjmujesz jakiekolwiek przejawy
              spontaniczności u twojego potomstwa.

              Poza tym od początku widzę w twoich postach dotyczących "jazdy od najmłodszego"
              jakiś niepokój, jak to inni określili "pieniactwo". Czy kryją się za tym
              kompleksy, albo skrywany ból bo ojciec kategorycznie zabraniał i nie dopuszczał
              do siebie pomysłu pozwolenia Ci jeździć w wieki 5-10 lat...to wszystko pozostanie
              tajemnicą...

              Mogę jedynie z twojego zachowania o którym się dowiedziałem od Adama wysnuć pewne
              wnioski które w obecnej sytuacji wydają się oczywiste...że pragnąłeś bardzo
              jeździć, niestety albo stety jak dorawałeś się do auta to katowałeś je ku swojej
              uciesze za plecami tatusia.....taki zakazany owoc...

              Może źle mnie wcześniej odebrałeś bo nie kwestionuję twoich umiejętności dlatego
              że zacząłeś później wydaje mi się że mogły by one być większe jak
              byś "popróbował" wcześniej i nie mów że nie mam racji bo np. Richard Burns
              jeździł już sporo wcześniej w szkółce rajdowej, umiejętności rajdowe zdobywał
              także w samochodzie ojca...a po zrobienu prawa jazdy zaczął starty w rajdach
              i z pewnością nie wyszło mu to na złe.
              • Gość: Marek Do mlodego IP: 172.18.118.* 08.04.02, 16:48
                Napisz ze sadzasz swoje dziecko za kierownica w ktorej jest poduszka.

                Nie chodzi mi o teorie - uwazam ze dzieci powinny od malego uczyc soie jezdzic,
                ale o praktyke - NIGDY, ale to NIGDY w pawdziwym samochodzie. Sa symulatory, sa
                gokarty i to ma wystarczyc do czasu zanim nie beda na tyle duze by ich poducha
                nie poturbowala.
                • Gość: młody Re: Do mlodego IP: *.pl 08.04.02, 17:13
                  Gość portalu: Marek napisał(a):

                  > Napisz ze sadzasz swoje dziecko za kierownica w ktorej jest poduszka.
                  >
                  > Nie chodzi mi o teorie - uwazam ze dzieci powinny od malego uczyc soie jezdzic,
                  >
                  > ale o praktyke - NIGDY, ale to NIGDY w pawdziwym samochodzie. Sa symulatory, sa
                  >
                  > gokarty i to ma wystarczyc do czasu zanim nie beda na tyle duze by ich poducha
                  > nie poturbowala.


                  Jeszcze jestem na tyle młody by nie mieć dzieci ale też na tyle doświadczony by
                  uważać że im wcześniej dzieciak zasiądzie za kierownicą to na złe mu nie wyjdzie.
                  Co do poduchy... absolutnie nie posadziłbym dziecka na kolanach wiedząc że jest
                  choć 1% możliwości że wybuchnie. Więc albo wyjąć poduchę albo uczyć w samochodzie
                  który nie miał poduchy...albo gokarty tez świetna sprawa.

                  pozdrawiam
                  • Gość: robert Re: Do mlodego IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 08.04.02, 17:15
                    To ile ty masz wiosen mądralo, co?
                    • Gość: młody Re: Do mlodego IP: *.pl 08.04.02, 17:23
                      Gość portalu: robert napisał(a):

                      > To ile ty masz wiosen mądralo, co?

                      wystarczająco dużo byś mi nie mówił synku albo traktował mnie z góry...

              • Gość: robert Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 08.04.02, 16:49
                Gość portalu: młody napisał(a):

                A więc jednak - ciekaw byłem kiedy wreszcie coś usłyszę na temat moich
                kompleksów. To przeważnie jest przytaczane jak brakuje amunicji:))
                A teraz już poważniej - mówiąc szczerze mam po dziurki w nosie twoich
                impertynencji. Kłamiesz po prostu w swoich odpowiedziach, wkładasz w moje usta
                słowa, których nie napisałem. Wcale się nie chwaliłem, ze jeżdżę 180 po mieście -
                więc dlaczego uważasz że jest odwrotnie.
                Aby nie być gołosłownym:
                > Przeczytałem twoje posty i zrozumiałem. Jeśli Ty czegoś nie rozumiesz z moich t
                > o
                > zapytaj a wytłumaczę.
                >
                > Zrozumiałem już wcześniej że jesteś za kolejnością z góry wytyczoną bo najpierw
                >
                > trzeba nauczyć się wiązać buty a później czegokolwiek innego. Moim zdaniem możn
                > a
                > śmiało odejść od nieaktualnych schematów bo idąc tym torem twoje dzieci poznały
                > by
                > komputer za parę lat. Zastanawiam się czy przyjmujesz jakiekolwiek przejawy
                > spontaniczności u twojego potomstwa.
                Mówiłem już ale jednak powtórzę: w większości przypadków tzw, dziecięca
                spontaniczność dotyczy wszystkiego czego rączki jeszcze nie próbowały. To
                bynajmniej nie oznacza, że wszystko na co padnie ich wzrok muszą dostać,
                szczególnie dotyczy to rzeczy, których posiadanie (także prowadzenie i używanie)
                NIE JEST im do niczego potrzebne. jednak jest inaczej - czyli często to dostają
                BO JEST TO POTRZEBNE ich rodzicom. ja jednak jestem zwolennikiem aby dziecko
                poznawało to co jest mu rzeczywiście potrzebne - niech sie uczy pływać, grac w
                tenisa, mówić po angielsku i również wiązać buty. Jak już te umiejętności
                posiądzie to zdąży nauczyć się jeździć samochodem (akurat będzie wtedy miało
                kilkanaście lat). Odwracanie tej kolejności nie jest żadną awangardą tylko
                głupotą.
                > Poza tym od początku widzę w twoich postach dotyczących "jazdy od najmłodszego"
                >
                > jakiś niepokój, jak to inni określili "pieniactwo". Czy kryją się za tym
                > kompleksy, albo skrywany ból bo ojciec kategorycznie zabraniał i nie dopuszczał
                >
                > do siebie pomysłu pozwolenia Ci jeździć w wieki 5-10 lat...to wszystko pozostan
                > ie
                > tajemnicą...
                >
                > Mogę jedynie z twojego zachowania o którym się dowiedziałem od Adama wysnuć pew
                > ne
                > wnioski które w obecnej sytuacji wydają się oczywiste...że pragnąłeś bardzo
                > jeździć, niestety albo stety jak dorawałeś się do auta to katowałeś je ku swoje
                > j
                > uciesze za plecami tatusia.....taki zakazany owoc...
                I tu cię mam rybeńko - nie pisz o rzeczach o których nie wiesz nic. Zwłaszcza jak
                chcesz aby "to zostało tajemnicą". Jakbyś rozmawiał z Adamem (a wiem, że nie
                rozmawiałeś - i co ty na to kłamczuszku?) to wiedziałbyś, że jak uczyłem się
                jeździć samochodem, to mój ojciec juz nie żył i nic do zakazywania juz nie miał.
                Samochód oczywiście był wtedy zakazanym owocem, jak każda rzecz luksusowa
                dwadzieścia kilka lat temu.
                > Może źle mnie wcześniej odebrałeś bo nie kwestionuję twoich umiejętności dlateg
                > o
                > że zacząłeś później wydaje mi się że mogły by one być większe jak
                > byś "popróbował" wcześniej i nie mów że nie mam racji bo np. Richard Burns
                > jeździł już sporo wcześniej w szkółce rajdowej, umiejętności rajdowe zdobywał
                > także w samochodzie ojca...a po zrobienu prawa jazdy zaczął starty w rajdach
                > i z pewnością nie wyszło mu to na złe.
                Nie przywołuj przykładów, które są wyjątkami - co one niby maja udowodnić. Że np.
                Jennifer Lopez nie ukończyła matury a jest najbardziej kasową piosenkarką - w
                związku z tym, jak twoja córka powie, że wyprowadza się z domu i rusza w świat
                zrobić karierę to będziesz postępowy tatuś i dasz jej drobne na drogę (przecież
                dziewczyna tak sie do tego rwie). Rysiek Burns jest wyjątkiem i to niczego nie
                udowadnia. I napewno jeździł samochodem przed wyrobieniem prawa jazdy - i co z
                tego - czy wszyscy 10 latkowie maja w związku z tym jeździć na kolanach
                kierowców. jest jeszcze parę wyjątkowych umiejętności, które mogą być pomocne -
                są np. tacy, którzy chodzą po rozżarzonym węglu, bo to też jest im do czegoś
                potrzebne. I co powiesz kiedy twoje dziecko będzie takie postępowe? Przecież to
                śmieszne.

                Posłuchaj dobrej rady zanim odpiszesz - nie pisz, że napisałem coś czego w moich
                postach nie ma, bo to niegrzecznie i niemerytorycznie.
                Do przeczytania, jak bez odbioru przeszkadza.

                PS. Jak byłem szczeniakiem (kilkunastoletnim a nie 3 letnim) to rzeczywiście
                wyprawiałem w samochodzie rzeczy, których się wstydzę. Ale to nie oznacza, że nie
                mogę dobrze wychować swoich dzieci, kiedy juz jestem dorosły. Jak moja córka
                będzie miała 15 lat i zechce się zapoznać z zasadami obchodzenia się z samochodem
                to z chęcia jej udzielę porad i szkolenia. Nie zrozumiem jednak tych tatusiów bez
                wyobraźni, którzy sadzaja sobie berbecie na kolana i pomykają tym po parkingu. To
                niepotrzebne (dzieciom a nie rodzicom) i niebezpieczne.
                • Gość: młody Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.pl 08.04.02, 17:50
                  Gość portalu: robert napisał(a):

                  > Gość portalu: młody napisał(a):
                  >
                  > A więc jednak - ciekaw byłem kiedy wreszcie coś usłyszę na temat moich
                  > kompleksów. To przeważnie jest przytaczane jak brakuje amunicji:))
                  To tylko wnioski które wysnułem z Twojego zachowania...mogę się mylić
                  A miałem na myśli to że może powód twojego NIE dla nauki od najmłodszych lat
                  dzieciaków jest prozaiczny...że skoro tobie nie dawali jak byłeś mały to musi to
                  być słuszne i ty też nie będziesz dawał.

                  > A teraz już poważniej - mówiąc szczerze mam po dziurki w nosie twoich
                  > impertynencji. Kłamiesz po prostu w swoich odpowiedziach, wkładasz w moje usta
                  > słowa, których nie napisałem. Wcale się nie chwaliłem, ze jeżdżę 180 po mieście
                  > więc dlaczego uważasz że jest odwrotnie.

                  A co ty z tym miastem...? właśnie ty pierwszy dopuściłeś się manipulacji bo
                  przeciwstawiłeś "takich co uważają że jazda po mieście 150-180km/h jest bezpieczna
                  (ze względu na ich umiejętności)" i tych "którzy się z tym nie zgadzają" i
                  zapytałeś "osądź kto ma rację...."


                  > szczególnie dotyczy to rzeczy, których posiadanie (także prowadzenie i używanie
                  > NIE JEST im do niczego potrzebne

                  Widzisz, jestem jednak zdania że jak chłopaczek posiedzi za kierownicą na
                  kolanach i trochę pokręci to nic się złego nie stanie. Co więcej, w przyszłości
                  będzie podchodził do samochodu zwyczajnie i być może nie będzie się narażał na
                  niebezpieczeństwo na początku swojej kariery kierowcy o czym wspomniałeś i co
                  jest powszechne wśród młodzieży...ta chęć popisania się, niczym nie skrępowana
                  wolność i ten owoc zakazany który okazał się w zasięgu ręki...

                  >Odwracanie tej kolejności nie jest żadną awangardą tylko
                  > głupotą.

                  Kto mówił o odwracaniu? Uważasz że plan dziecka jest tak napięty by nie mogło
                  poświęcić godziny gry na komputerze innym czynnościom? np. jeździe gokartami albo
                  samochodem...(nie codziennie rzecz jasna ale czasami)


                  > I tu cię mam rybeńko - nie pisz o rzeczach o których nie wiesz nic. Zwłaszcza j
                  > ak chcesz aby "to zostało tajemnicą". Jakbyś rozmawiał z Adamem (a wiem, że nie
                  > rozmawiałeś - i co ty na to kłamczuszku?) to wiedziałbyś, że jak uczyłem się
                  > jeździć samochodem, to mój ojciec juz nie żył i nic do zakazywania juz nie miał
                  > Samochód oczywiście był wtedy zakazanym owocem, jak każda rzecz luksusowa
                  > dwadzieścia kilka lat temu.

                  Mówiąc dowiedziałem się od Adama nie miałem rzecz jasna myśli rozmowy z nim ale
                  tego co powiedział w innych postach(myślałem że jest to oczywiste) więc nie
                  zarzucaj mi proszę kłamstwa bo nie przystoi.


                  > Nie przywołuj przykładów, które są wyjątkami - co one niby maja udowodnić.

                  Czy ty nadal nie potrafisz(albo nie chcesz) zrozumieć że to ma jedynie dowieść
                  słuszności pozwolenia dziecku oswoić się z samochodem trochę wcześniej niż przed
                  kursem na Prawo Jazdy. Masz mnie za idiotę? Że niby chcę by wszyscy poszli w
                  ślady Ryśka?

                  > Posłuchaj dobrej rady zanim odpiszesz - nie pisz, że napisałem coś czego w moic
                  > h postach nie ma, bo to niegrzecznie i niemerytorycznie.

                  Cóż, to samo chciałem tobie napisać...a może wynika to jednak z nieporozumienia
                  albo braku konsekwencji?




                  • Gość: p.robert Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 08.04.02, 19:20
                    No to od początku:

                    Gość portalu: młody napisał(a):

                    > Gość portalu: robert napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: młody napisał(a):
                    > >
                    > > A więc jednak - ciekaw byłem kiedy wreszcie coś usłyszę na temat moich
                    > > kompleksów. To przeważnie jest przytaczane jak brakuje amunicji:))
                    > To tylko wnioski które wysnułem z Twojego zachowania...mogę się mylić
                    > A miałem na myśli to że może powód twojego NIE dla nauki od najmłodszych lat
                    > dzieciaków jest prozaiczny...że skoro tobie nie dawali jak byłeś mały to musi t
                    > o
                    > być słuszne i ty też nie będziesz dawał.
                    >
                    > > A teraz już poważniej - mówiąc szczerze mam po dziurki w nosie twoich
                    > > impertynencji. Kłamiesz po prostu w swoich odpowiedziach, wkładasz w moje
                    > usta
                    > > słowa, których nie napisałem. Wcale się nie chwaliłem, ze jeżdżę 180 po mi
                    > eście
                    > > więc dlaczego uważasz że jest odwrotnie.
                    >
                    > A co ty z tym miastem...? właśnie ty pierwszy dopuściłeś się manipulacji bo
                    > przeciwstawiłeś "takich co uważają że jazda po mieście 150-180km/h jest bezpiec
                    > zna
                    > (ze względu na ich umiejętności)" i tych "którzy się z tym nie zgadzają" i
                    > zapytałeś "osądź kto ma rację...."
                    >

                    Co ja o tym mieście: ano przeczytaj sobie swój post z godziny 15:31, ostatni
                    akapit to może sobie przypomnisz "co ja o tym mieście"

                    >
                    > > szczególnie dotyczy to rzeczy, których posiadanie (także prowadzenie i uży
                    > wanie
                    > > NIE JEST im do niczego potrzebne
                    >
                    > Widzisz, jestem jednak zdania że jak chłopaczek posiedzi za kierownicą na
                    > kolanach i trochę pokręci to nic się złego nie stanie. Co więcej, w przyszłości
                    >
                    > będzie podchodził do samochodu zwyczajnie i być może nie będzie się narażał na
                    > niebezpieczeństwo na początku swojej kariery kierowcy o czym wspomniałeś i co
                    > jest powszechne wśród młodzieży...ta chęć popisania się, niczym nie skrępowana
                    > wolność i ten owoc zakazany który okazał się w zasięgu ręki...
                    >

                    Absolutny brak zgody w tym temacie. Ciekawe w ogóle skąd taka teoria, że jak ktoś
                    coś robi jak jest mały to już będzie obeznany i nie będzie go do tego ciągnęło w
                    życiu dorosłym. Czy to ma jakieś bardziej "naukowe" podstawy?


                    > >Odwracanie tej kolejności nie jest żadną awangardą tylko
                    > > głupotą.
                    >
                    > Kto mówił o odwracaniu? Uważasz że plan dziecka jest tak napięty by nie mogło
                    > poświęcić godziny gry na komputerze innym czynnościom? np. jeździe gokartami al
                    > bo
                    > samochodem...(nie codziennie rzecz jasna ale czasami)
                    >
                    Najpierw jazda samochodem a potem wiązanie kapci to jest właśnie odwracanie
                    priorytetów - nie wiem po co. Czyżby rodzic tak bardzo chciał zaimponować innym
                    swoją pociechą? Przecież wiązaniem kapci nikogo nie zbajeruje.

                    >
                    > > I tu cię mam rybeńko - nie pisz o rzeczach o których nie wiesz nic. Zwłasz
                    > cza j
                    > > ak chcesz aby "to zostało tajemnicą". Jakbyś rozmawiał z Adamem (a wiem, ż
                    > e nie
                    > > rozmawiałeś - i co ty na to kłamczuszku?) to wiedziałbyś, że jak uczyłem s
                    > ię
                    > > jeździć samochodem, to mój ojciec juz nie żył i nic do zakazywania juz nie
                    > miał
                    > > Samochód oczywiście był wtedy zakazanym owocem, jak każda rzecz luksusowa
                    > > dwadzieścia kilka lat temu.
                    >
                    > Mówiąc dowiedziałem się od Adama nie miałem rzecz jasna myśli rozmowy z nim ale
                    >
                    > tego co powiedział w innych postach(myślałem że jest to oczywiste) więc nie
                    > zarzucaj mi proszę kłamstwa bo nie przystoi.

                    Bez komentarza - powiedziałeś, że dowiedziałeś się od Adama czegoś co i ja i Adam
                    wiemy, że było nieprawdą. Jednak nie przeszkadza ci uważać, że to ja się czepiam.
                    Czasem dorosłość kolego poznaje się po tym ,czy potrafisz przyznać sie do błędu
                    (stąd moje pytanie o twój wiek).

                    > > Nie przywołuj przykładów, które są wyjątkami - co one niby maja udowodnić.
                    >
                    >
                    > Czy ty nadal nie potrafisz(albo nie chcesz) zrozumieć że to ma jedynie dowieść
                    > słuszności pozwolenia dziecku oswoić się z samochodem trochę wcześniej niż prze
                    > d
                    > kursem na Prawo Jazdy. Masz mnie za idiotę? Że niby chcę by wszyscy poszli w
                    > ślady Ryśka?

                    Coś takiego - to juz "troche wcześniej" przed kursem. No to już jakis postęp, bo
                    mnie się wydawało, że to trochę to niedawno było kilkanaście lat. No dobre
                    chociaż i to:))

                    >
                    > > Posłuchaj dobrej rady zanim odpiszesz - nie pisz, że napisałem coś czego w
                    > moic
                    > > h postach nie ma, bo to niegrzecznie i niemerytorycznie.
                    >
                    > Cóż, to samo chciałem tobie napisać...a może wynika to jednak z nieporozumienia
                    >
                    > albo braku konsekwencji?
                    >
                    >
                    >
                    >

                    A na koniec odpowiesz mi odważnie ile masz lat? Pytasz co to ma do rzeczy - otóż
                    ma i to duzo. Tak się śmiesznie składa, że w naszym pięknym kraju na leczeniu
                    znają się najlepiej ci co medycyny nie studiowali, na wychowywaniu dzieci, ci
                    którzy jeszcze ich nie mają, natomiast na jeżdżeniu samochodem - ci co maja prawo
                    jazdy od roku. Ponieważ wiesz już jak wychowywać dziecko (mimo że go nie masz),
                    wiesz jak jeździć samochodem (nie wierzę, że to twój), to chętnie poznam źródła
                    tej skarbnicy wiedzy - może i dla mnie trochę skapnie? Wiesz jak to jest,
                    człowiek całe życie się uczy i głupi umiera:))
                    • Gość: młody Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.pl 09.04.02, 00:42
                      Gość portalu: p.robert napisał(a):

                      > Co ja o tym mieście: ano przeczytaj sobie swój post z godziny 15:31, ostatni
                      > akapit to może sobie przypomnisz "co ja o tym mieście"

                      Dobrze, przyznaję się ale tylko do tego że ty nie pisałeś "od 180 km/h idzie
                      pięknie"(pomyliłem się, to napisał ktoś w wątku o pasacie 1.8T). Natomiast
                      przeciwstawiłeś pytając mnie kto ma rację bo zawsze się tacy znajdą "co będą
                      twierdzić że 150-180 po mieście to bezpiecznie(bo mają duże umiejętności) i
                      takich którzy się z tym nie zgadzają" oczywiście to jest manipulacja bo przykład
                      jest absurdalny natomiast odpowiedź dotyczyć by miała "nauki dziecka od
                      najmłodszych lat" to już miało więcej wspólnego z kłamstwem i wzburzyło we mnie
                      krew.

                      > Absolutny brak zgody w tym temacie. Ciekawe w ogóle skąd taka teoria, że jak kt
                      > oś coś robi jak jest mały to już będzie obeznany i nie będzie go do tego
                      >ciągnęło w życiu dorosłym. Czy to ma jakieś bardziej "naukowe" podstawy?

                      Otóż człowiek myślący powinien czasem samemu dochodzić do pewnych sformułowań
                      i teorii co wyróżnia go spośród "tłumu". Wydawało mi się że większość
                      szczeniackich zachowań za kierownicą po zrobieniu "prawka" jest spowodowana nie
                      tylko młodym wiekiem ale także "dorwaniem się" do "owocu zakazanego" ,starałem
                      się uzmysłowić tobie mój punkt widzenia wcześniej ale ty usilnie starasz się
                      narzucić własny tok myślenia.

                      > Najpierw jazda samochodem a potem wiązanie kapci to jest właśnie odwracanie
                      > priorytetów - nie wiem po co. Czyżby rodzic tak bardzo chciał zaimponować innym
                      > swoją pociechą? Przecież wiązaniem kapci nikogo nie zbajeruje.

                      Ojej! Może z innej strony bo tak cię nie przekonam.
                      Sytuacja hipotetyczna. Rodzic zakłada że dzieciak NIE jest zdolny. Postanawia
                      więc jak najszybciej "oswoić go" bo wie że w dzisiejszych czasach taka
                      umiejętność jest niezbędna a pociecha w wieku 18 lat może wykazywać zupełny brak
                      zainteresowania tym tematem.(są takie przypadki, uwierz mi choć na tym forum to
                      nie do pomyślenia)

                      > Bez komentarza - powiedziałeś, że dowiedziałeś się od Adama czegoś co i ja i Ad
                      > am wiemy, że było nieprawdą. Jednak nie przeszkadza ci uważać, że to ja się
                      >czepiam.

                      Skoro "jazda samochodem rodzica bez jego wiedzy i katowanie go" czyli zwykłe
                      szaleństwo(fiatem 125 i Zastawą) to nie prawda to doszło do nieporozumienia....

                      > Czasem dorosłość kolego poznaje się po tym ,czy potrafisz przyznać sie dobłędu
                      > (stąd moje pytanie o twój wiek).

                      Pokaż mi gdzie zbłądziłem. Patrz odpowiedź wyżej.

                      > Coś takiego - to juz "troche wcześniej" przed kursem. No to już jakis postęp,
                      > bo mnie się wydawało, że to trochę to niedawno było kilkanaście lat. No dobre
                      > chociaż i to:))

                      Poczekaj chwilę bo może i tu jest parę niedomówień. W wieku 4-5 lat złapałem
                      bakcyla bo ojciec dał mi parę razy "Maluchem" pojeździć na jego kolanach i
                      pokierować.(nie było to regularne jeżdżenie co tydzień). Jak miałem te 11 lat
                      owszem przejechałem się w miarę możliwości i humoru ojca co jakiś czas F125p
                      itd. ....jak robiłem kurs to umiałem już jeździć a samochód nie był dla mnie
                      zagadką...
                      Jak zrobiłem prawo jazdy albo wcześniej nigdy nie pomyślałem nawet by zabrać ojcu
                      autko i pojeździć z kumplami. Dzięki temu że wcześnie zacząłem jeździć nabrałem
                      większych umiejętności i dystansu. Jak jeździłem sam to szanowałem to że ojciec
                      mi zaufał i jeździłem spokojniej niż z nim... itd. I dlatego jestem zdania że
                      taki sposób wychowania jest jak najbardziej słuszny.


                      >Ponieważ wiesz już jak wychowywać dziecko (mimo że go nie masz)

                      Nie rozumiem. Napisałem że nie mam dziecka ale wiem jak mnie wychowali rodzice i
                      jak podchodzili do problemu co wydawało mi się słuszne. Ot co, żadna filozofia...

                      > wiesz jak jeździć samochodem (nie wierzę, że to twój)
                      niedowiarek :) ale zaraz się dowiesz


                      > Wiesz jak to jest,
                      > człowiek całe życie się uczy i głupi umiera:))

                      z tym akurat się zgadzam :)

                      > A na koniec odpowiesz mi odważnie ile masz lat? Pytasz co to ma do rzeczy -
                      > otóż ma i to duzo. Tak się śmiesznie składa, że w naszym pięknym kraju na
                      >leczeniu znają się najlepiej ci co medycyny nie studiowali, na wychowywaniu
                      >dzieci, ci którzy jeszcze ich nie mają, natomiast na jeżdżeniu samochodem - ci
                      >co maja prawo jazdy od roku.

                      Twoja prośba jest banalna bo czemu miałbyś mi uwierzyć w to co napiszę...
                      Ale nie ma sprawy...coś o sobie:
                      -mam 25 lat, skończyłem "Geografię" na UW(zwiedziłem Południową Amerykę)
                      -zaocznie studiuję zarządzanie i marketing by ciekawie i(mam nadzieję) skutecznie
                      połączyć swoje wcześniejsze dokonania na polu naukowym
                      -pracuję w firmie zagranicznej, dużo jeżdżę po Polsce(i nie tylko)
                      -nie mam własnego autka tylko służbowe które służy mi 24h/dobę i 365 dni w roku

                      bywaj

                      P.S. Ponieważ nie mam czasu użerać się na takich forach, zaglądam tutaj raczej
                      rzadko.


                      • Gość: robert Re: nauka jazdy od dziecka! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 09.04.02, 10:52
                        Tak, tak, jasne, kawa Tchibo oczywiście!
                        Wzrusza mnie, jak ty umiesz się przyznać do błędu, ale nie ma co - zaraz
                        poprawiasz sobie humor pisząc, że przecinek to stał we właściwym miejscu, co?

                        Ale i tak wygląda, że rozkręciłem cie teoretyku na śrubki: ledwo skończył
                        szkołę (jeszcze się uczy), dzieci brak, auta brak (własnego, bo słuzbowe to nie
                        auto jak widać po użytkownikach na ulicy).
                        Ale nie martw się, jak byłem takim młodym repem w słuzbowej astrze to też
                        myślałem, że zjadłem wszystkie rozumy. To przejdzie:))

                        Niech ci bedzie miej ostatnie słowo, więcej już nie napiszę:))

                        PS. I nie zarywaj nocy, bo będzie po premii! I z czego spłacisz kredyty?
    • Gość: walduś nauka latania od dziecka IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 08.04.02, 17:01
      jakieś 5 lat temu w górach Ural rozbił się Tupolew - zginęło 150 osób. Okazało
      się po przeprowadzeniu śledztwa że pilot uczył swojego 12 letniego synka
      prowadzenia samolotu....
      • Gość: robert Re: nauka latania od dziecka IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 08.04.02, 17:04
        Ale młody zaraz powie, że tak sie chłopak rwał do latania, że nikt nie miał
        serca blokować dziecku rozwoju. Albo, że samoloty również sie rozbijają, kiedy
        prowadzą je dorośli piloci itd itp.....
        • Gość: młody Re: nauka latania od dziecka IP: *.pl 08.04.02, 17:19
          Gość portalu: robert napisał(a):

          > Ale młody zaraz powie, że tak sie chłopak rwał do latania, że nikt nie miał
          > serca blokować dziecku rozwoju. Albo, że samoloty również sie rozbijają, kiedy
          > prowadzą je dorośli piloci itd itp.....

          I kto tu się dopuszcza przekłamań, możesz sobie domniemać co twoje dziecko robi
          po szkole, nie obchodzi mnie to ale jeśli chcesz być taki kulturalny to trzymaj
          się zasad które szanujesz a co do kłamstwa z mojej strony to odpowiem Ci w innym
          poście.
          Apropos tego postu... Jak uczysz dzieciaka to zazwyczaj odpowiedzialny człowiek
          robi to na zamkniętym parkingu(pustym, gdzieś pod lasem albo na płycie
          lotniska... więc zastanów się następnym razem co piszesz zanim ktoś powie ci że
          przesadzasz.

          • Gość: walduś ;-)))))))))))) IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 08.04.02, 17:34
            > Apropos tego postu... Jak uczysz dzieciaka to zazwyczaj odpowiedzialny człowiek
            >
            > robi to na zamkniętym parkingu(pustym, gdzieś pod lasem albo na płycie
            > lotniska... więc zastanów się następnym razem co piszesz zanim ktoś powie ci że
            > przesadzasz.

            Najlepiej na tej samej płycie lotniska na której będzie lądował ten samolot
            prowadzony przez synka pilota ;-)))))))))))))))))))))))))))0
            • Gość: robert Re: ;-)))))))))))) IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 08.04.02, 17:38
              To mi sie podoba. Internet jest lepszy niż elektryczność:)
              Zaraz się okaże, że tow. młody, z którym toczę tak wyczerpujący bój o teorię
              wychowania motoryzacyjnego dzieci:
              1. nie ma dzieci
              2. nie ma samochodu
              3. sam dopiero przestał byc dzieckiem?

              Jeśli tak to wycofuje wszystkie swoje wcześniejsze argumenty:))))
              I tak stary dziad jak ja dał sie podpuścić:)))
              • Gość: młody Re: ;-)))))))))))) IP: *.pl 08.04.02, 18:00
                Gość portalu: robert napisał(a):

                > Zaraz się okaże, że tow. młody, z którym toczę tak wyczerpujący bój o teorię
                > wychowania motoryzacyjnego dzieci:
                > 1. nie ma dzieci
                przecież mówiłem że nie mam, poza tym jaki to ma związek jeśli przytaczam Ci
                przykłady jak >>ja<< zostałem wychowany

                > 2. nie ma samochodu
                nie okaże się

                > 3. sam dopiero przestał byc dzieckiem?
                To rzecz względna, niekórz całe życie są dziećmi bo nie dorośli do pewnych rzeczy
                emocjonalnie...

                > Jeśli tak to wycofuje wszystkie swoje wcześniejsze argumenty:))))
                Nie rozumiem jednego, jaki to miałoby wpływ na moc twoich argumentów?

                > I tak stary dziad jak ja dał sie podpuścić:)))
                Oczywiście najłatwiej powiedzieć "dałem się podpuścić", "kłamiesz" i o wszystkim
                zapomnieć... tymczasem nie miałem zamiaru cię atakować (sądzę po odpowiedziach że
                tak to odebrałeś) tylko wyrazić swoje zdanie na temat nauki dzieciaka i poprzeć
                to odpowiednimi argumentami które jak już podałem na moim przykładzie sprawdziły
                się co najmniej dobrze...

    • Gość: Darek Re: nauka jazdy od dziecka! IP: 212.106.189.* 09.04.02, 09:45
      Nie widzę złego jeżeli nauczyciel jest kompetentny[w przenośni,nie chcę kogoś
      urazić].Jeżeli dziecku przybędzie umiejętności jego zysk[a może zawód]i będzie
      odbywało się to nie tylko na zasadzie zachwytu nad wynalazkiem.Pokazywanie
      prostych zasad prowadzenia pojazdu i zasad zachowania może przynieść jedynie
      efekt większej wiedzy[co jest niepodważalne]ale odpowiedniej do norm właściwych
      a nie takich które często poruszają forumowiczów.Zastanówcie się czy jesteście
      odpowiednimi nauczycielami a dyskusja szybko się skończy i czym dla was jest
      samochód,to trzeba wiedzieć aby móc przekazać coś dziecku[chyba nie chcecie
      mieć samych rajdowców lub mechaników aut]Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka