Gość: wkurzony
IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl
05.09.04, 15:46
Jestem mieszkańcem niewielkiej, kilkutysięcznej miejscowości. Przebiega przez
nią droga wojewódzka. Przy wjeździe stoją znaki ograniczające prędkość do
40km/h, na jezdni jest podwójna linia ciągła. I co z tego. Cała masa
cwaniaczków przejeżdżających tu tylko nie przestrzega żadnych przepisów.
Ograniczenia prędkości tylko wtedy gdy stoi policja i jeden z drugim mrugnie
sobie światłami. Podwójna ciągła? A co to takiego, po co to w ogóle
namalowali? Chyba po coś jednak ona jest, bo przecież nie tylko po to by było
ładniej! Tylko na mojej ulicy przynajmniej kilka razy w roku dochodzi do
jakiegoś wypadku, najczęściej są ranni, na szczęście zbitych nie jest wielu,
przez całe moje życie doliczyłem się "tylko" 6. Ale to tylko na mojej ulicy!
Są też inne.
Po co te cholerne ograniczenia, nawet gdyby ich nie było nie wolno przecież
tędy jechać szybciej niż 50km/h. Ale nawet tego nikt by nie przestrzegał.
Wszystkim się tylko gdzieś spieszy. A potem jest wielki płacz i kupa złomu.
Nie rozumiem tych palantów z wątku o jeżdżeniu 40 na godzinę w małych
miejscowościach, wkurzają podobno ich te znaki i pewnie je widząc jeszcze
przyspieszają, tak do przynajmniej 120.
Chcesz tak jeździć to jeźdź ale u siebie pod oknem, a tam gdzie jesteś tylko
gościem zachowaj szacunek dla gospodarzy.