Dodaj do ulubionych

4000 km szczęścia

14.02.15, 10:12
7 dni
5 krajów: Słowacja, Węgry, Serbia, Bułgaria, Rumunia
I tylko 600 km autostrad.
Można powiedzieć że dawno nie byłem tak szczęśliwy. jezuu znów muszę zmienić robotę bo to jest to co najbardziej lubię.

I jak już kiedyś mówiłem polecam taką podróż wszystkim marudom mówiącym że u nas jest tak źle i paskudnie. To pozwala zobaczyć gdzie kto zaszedł startując 25 lat temu z podobnego poziomu.

Przy okazji jakby Jeep chciał o nokianach to już mogę napisać sporo wiecej :)
Obserwuj wątek
    • swan_ganz Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 11:25

      gwałty jakiś były w tych dzikich krajach? Masz co wspominać czy tylko łyknięte kilometry czy oraz widoczki?
      • galtomone Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 11:29
        I co w tej Ruminii... kilka dni na miejscu? Narty? Czy jak...
        • swan_ganz Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 11:33

          eee tam; narty... Na narty się do Rumunii nie jeździ tylko na seks...
          • trypel Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 11:44
            nie było czasu na narty
            w jedną stronę: ...maps/z876j
            w drugą: ...maps/dp1bm
            zaliczyłem jedną przełęcz koło Montany ze śniegiem i nartami ale jakoś nie miałem na czym
            Ogólnie to ja chyba lubię jechać.
            taka choroba
            • jureek Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 17:28
              trypel napisał:

              > Ogólnie to ja chyba lubię jechać.
              > taka choroba

              Doskonale rozumiem. Też na to choruję.
              • bimota Re: 4000 km szczęścia 16.02.15, 16:07
                > Ogólnie to ja chyba lubię jechać.
                > taka choroba

                A JA NIE ROZUMIEM KOMPLETNIE... RADOSC Z JAZDY TO MIALEM DO ROKU PO ZROBIENIU PRAWKA... ROZUMIEM JAKIES WYSCIGI, ALE SZLAJAC SIE Z DOZWOLONA... ? JUZ NAWET MI SIE RAJDY ROWEROWE NUDZA JAK MAM CO CHWILE CZEKAC NA MARUDEROW. OSTATNIO SOBIE UROZMAICALEM JAZDE CIAGNIECIEM ROWEROW KOLEZANEK JAK NIE MIALY SILY PCHAC POD GORKE... :)
                • trypel Re: 4000 km szczęścia 16.02.15, 16:24
                  nawet nie z dozwoloną a poniżej :)
                  wyszła mi srednia w alltracku 5,8 :D
                  w Polsce bez szans nawet na 6,5
                  przerobiłem wszystkie albumy Nohavicy i parę płyt z Okudżawą
                  po co sie spieszyc jak ruchu na autostradzie brak: fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3786726,2,1,Wojwodina-luty-2015-autostrada.html
                  zima wokół: fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3786727,2,2,przelecz-Gorna-Bela-Bulgaria-luty-2015.html
                  a widoki powalają: fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3786728,2,3,Dunaj-od-strony-Rumunii-DrobetaTurnuSeverin-luty-2015.html
            • galtomone Re: 4000 km szczęścia 15.02.15, 08:04
              trypel napisał:

              > nie było czasu na narty
              > Ogólnie to ja chyba lubię jechać.
              > taka choroba

              Jezdzic to ja tez lubie, natomiast nigdy nie miałem czasu i pieniędzy bu wsiac do auta i pojechać kompletnie bez celu i planu.
              Zdarzaly się długie (fajne) trasy w rozne miejsca zawsze po cos np. przywieźć kolezanke z kliniki w Lonydnie czy na dalekie wakacje...

              Chcesz powiedzieć, ze jehacles tam kompletni bez celu?
              Ot, wpadles na pomysl - jade do Ruminii i z powrotem czy po prostu jade - zobaczymy gdzie wyladuje....?
              Zazdroszcze!!!!
        • jureek Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 17:28
          galtomone napisał:

          > I co w tej Ruminii... kilka dni na miejscu? Narty? Czy jak...

          Musisz zawsze jechać w jakimś konkretnym celu? Mnie sprawia radość sama jazda.
          • trypel Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 18:44
            Zachód słońca nad Dunajem z rybakami w łódkach na tle słońca to chyba nr 1 tego wyjazdu
            No i pasterz na koniu w Wojwodinie wypasający w lutym stado owiec na pokrytych śniegiem polach

            Własna muzyka
            Własne tempo
            I mógłbym tak całe zycie
            • jureek Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 18:54
              trypel napisał:

              > Własna muzyka
              > Własne tempo
              > I mógłbym tak całe zycie

              Jeździłeś też pociągami po tych krajach? Ostatnio mam "fazę kolejową".
              • trypel Re: 4000 km szczęścia 16.02.15, 14:41
                pociągi odpadają.
                Jestem samotnikiem z natury i muszę mieć możliwość izolacji na jakiś czas - w pociągu odpada. Poza tym zależność od innych.

                ale na emeryturę dojrzewa we mnie inny plan - jakaś łódka (niekoniecznie duża) i splynąć sobie taką jedną rzeczką z samego Schwarzwaldu aż do Schwarzmorza. :)
                spokojnie
                bez nerw
                choćby i w pół roku
            • nazimno Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 18:59
              Zostan kierowca Tira.
              • jureek Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 19:16
                nazimno napisał:

                > Zostan kierowca Tira.

                Widzę, że nie czujesz bluesa. Kierowca tira musi się spieszyć, gonią go terminy, nie wjedzie wszędzie tam, gdzie by chciał. To nie to samo, co po prostu jechać przed siebie.
                Przypomniał mi się jeden z najpiękniejszych momentów w moim życiu, gdy stałem sobie na przystanku tramwajowym gdzieś w Pradze (dokładniej na osiedlu Barrandov) i tak sobie przepuszczałem tramwaje nieładne, żeby w końcu wsiąść to takiego tramwaju, który mi się podobał. To było cudowne uczucie - nic nie musieć, niczego nie planować, było mi obojętne, dokąd ten tramwaj pojedzie, miał być tylko ładny. A potem kolejna pętla (Biała Góra) i znowu to samo. Potem wysiadłem gdzieś po drodze, bo zobaczyłem przez okno tramwaju fajną kawiarnię i zachciało mi się kawy. Potem połaziłem trochę po Proseku (żadna turystyczna dzielnica) i tak sobie tylko chodziłem, jeździłem i chłonąłem życie miasta.
                • nazimno Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 19:34
                  Niestety jeszcze wiele lat praca mnie bedzie
                  poganiac. Na takie luksusy tylko urlop.

                  • jureek Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 20:51
                    nazimno napisał:

                    > Niestety jeszcze wiele lat praca mnie bedzie
                    > poganiac. Na takie luksusy tylko urlop.

                    Też przecież pracuję, ale mimo to funduję sobie również na co dzień takie małe luksusy. Np. przy ładnej pogodzie wysiądę sobie 15 czy 20 km wcześniej z pociągu i resztę drogi przejeżdżam rowerem. Albo też sama jazda do Polski, czy z Polski. Gnanie autem po autostradzie, żeby za 8 godzin mieć drogę za sobą, nie bawi mnie już wcale, więc wymyślam sobie różne inne warianty tej trasy.
                    Raz wymyśliłem w to tak, że pierwszy etap to było zabranie się z kimś samochodem z Frankfurtu do Pragi. W Pradze byłem około 22, starczyło mi czasu akurat, żeby zjeść topinkę i o północy siedziałem już w pociągu pospiesznym do Ołomuńca. W Ołomuńcu przesiadka na lokalny spalinowy szynobus do Krnova, gdzie dotarłem o 6 rano. O siódmej dopiero otwierali Lidla, więc trochę połaziłem po pustym mieście, znalazłem nawet w rynku otwartą o tak wczesnej porze kawiarnię, potem zakup musztardy w Lidlu i marsz wzdłuż rzeki Opawica do wsi Chomiąża już po polskiej stronie. Stamtąd o 9 PKS do Głubczyc, w Głubczycach przesiadka na kolejny PKS i około południa byłem "już" w Opolu. Samochodem byłbym pewnie już poprzedniego dnia wieczorem, ale o ileż nudniejsza byłaby to podróż.
                    • trypel Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 21:01
                      A w Olomuncu znalazłeś czas na twarożki?
                      Bo utopencow zabroniła podobno już unia :(
                      • jureek Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 21:12
                        trypel napisał:

                        > A w Olomuncu znalazłeś czas na twarożki?

                        Następnym razem będą twarożki. Wtedy czekałem tam na przesiadkę od trzeciej do czwartej w nocy, otwarta była tylko tzw. herna, czyli salon jednorękich bandytów, tam wypiłem kawę i obserwowałem zajadłych graczy.

                        > Bo utopencow zabroniła podobno już unia :(

                        Sprawdzę na wiosnę, ale nie sądzę, żeby Lad'a, czyli znajomy "hospodski" spod Ołomuńca właśnie coś sobie robił z tych zakazów. 25 lat temu, gdy miałem to szczęście pracować tam jako robotnik w fabryce mebli, Lad'a podawał u siebie wyroby z własnego świniobicia i nie przejmował się ichnim sanepidem.
                        • trypel Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 21:24
                          To masz szczęście
                          Tam gdzie ostatnio zajeżdżalem nie było szansy
                          Ani utopencow ani hermelina
              • trypel Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 21:08
                Tir odpada.
                Czekanie
                Pośpiech
                Tirowki

                A tak wziąłem sobie tydzień urlopu i psychicznie jestem 10 lat młodszy
                A ze przy okazji coś może z tego wyjdzie i ze trasa była ułożona tak żeby była ciekawa to rzecz inna

                Nowy most na Dunaju
                Winnica z ulubionym mavrudem
                Piwnica w tokaju i zapasy na pare tygodni
                Pljeskawica z kajmakiem
                Plaza nad morzem Czarnym poza sezonem
                Ferma małży
                • wujaszek_joe Re: 4000 km szczęścia 17.02.15, 20:00
                  Coś wspaniałego.
                  kiedyś muszę/chciałbym zrobić coś podobnego.
        • jureek Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 19:23
          galtomone napisał:

          > I co w tej Ruminii... kilka dni na miejscu? Narty? Czy jak...

          Przypomniała mi się rozmowa na jakiejś rodzinnej imprezie. Ludzie chwalą się, gdzie to byli na urlopach, jak to w Egipcie czy na innych wywczasach było, a ja tamtego roku zrobiłem sobie podobną turę jak tu opisana, tylko z lekkim przesunięciem na zachód, czyli Polska - Czechy - Słowacja - Węgry - Chorwacja - Słowenia - Włochy - Austria - Niemcy - Czechy i z powrotem Polska. No to pytają mnie, jak mi się wybrzeże Adriatyku podobało, a co ja mogłem powiedzieć, jak ja tego Adriatyku tylko pół dnia trochę widziałem :)
      • trypel Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 11:35
        Zero gwałtów
        Ja mam orgazmy podczas jazdy przez takie Żelazne Wrota na przykład
        A już banica z ajranem na śniadanie to jak bunga bunga
        Widoczki biznes wino kuchnia odnawianie znajomosci sprzed lat.... Takie tam
    • rolondo1 Re: 4000 km szczęścia 14.02.15, 13:52
      Uwielbiam takie podróże. Długie i ciekawe :)
      • xvqqvx Nie polecam www.oponydowozkow.pl - dno i muł 14.02.15, 15:42
        Nie polecam bezmózgich spamerów z dennej firmy.
    • bimota Re: 4000 km szczęścia 15.02.15, 09:24
      I jak już kiedyś mówiłem polecam taką podróż wszystkim marudom mówiącym że u nas jest tak źle i paskudnie.

      TYLKO NIE WIEM DLACZEGO MAM SIE POROQWNYWAC Z KRAJAMI SOCJALISTYCZNYMI... NIE MUSZE NIGDZIE JEDZIEC, BY WIEDZIEC, ZE BOGACTWO JEST TAM GDZIE KAPITALIZM...
    • schweppes1 Dlaczego musisz zmienić pracę? Co to ma do rzeczy? 16.02.15, 02:15
      • trypel Re: Dlaczego musisz zmienić pracę? Co to ma do rz 16.02.15, 07:35
        bo np praca w 100% na Bałkanach byłaby spełnieniem moich marzeń, a że akurat w tamtym rejonie polskie produkty mają dobrą opinię i są bardzo popularne to jest to możliwe :)
        • schweppes1 O qrva, na to nie wpadłem :))) 16.02.15, 18:18
          Tamten rynek jest dla polskich film wciąż rozwojowy czy już obstawiony? Nie widziałem nigdy ogłoszenia pracy handlowca na tamten rynek. Gorzej jak dostaniesz do śmigania Octavię zamiast obecnego Alltracka ;)
          • trypel Re: O qrva, na to nie wpadłem :))) 17.02.15, 15:24
            obstawiony ostro
            tzn na przeciętnej stacji benzynowej albo w spożywczym na słodyczach i napojach widać na półkach to samo co u nas :)
            opony
            płytki, ceramika
            pełno polskich brandów i to uznawanych za dobrą średnią półkę.
            Miłe.
            Oczywiscie żadna normalna firma nie zatrudni Polaka na stanowisko sales repa. :)
            a że kraj mały i autostrad mało to octavia nie jest poblemem :P
            • schweppes1 Re: O qrva, na to nie wpadłem :))) 17.02.15, 16:50
              To kim miałbyś być, jak nie repem? I czy byłbyś w stanie zgodzić się na znacznie gorsze warunki pracy w zamian za możliwość śmigania służbowo po Bałkanach? Strzelam - 3500 netto podstawy + 1000 zł premii po wyrobieniu planu + nowa, ale słabo wyposażona Octavia, za to brak limitu na paliwo, żarcie i hotele (w granicach przyzwoitości). Wszedłbyś?
              • trypel Re: O qrva, na to nie wpadłem :))) 17.02.15, 20:14
                heh
                ludzie z byłej firmy których zatrudniałem na tamtym rynku 6 lat temu mają ok 2000 ? + premia jako przedstawiciele. I octavie.

                Nie wiem kim mógłbym być - po prostu lubię tamte klimaty i dobrze sie tam czuję.
                A ponieważ nie ma dla mnie problemu w pracy typu 2 tyg w trasie i 2 tyg w domu więc sobie puszczam wodze fantazji
    • 4slash Re: 4000 km szczęścia 16.02.15, 17:11
      Nic tylko pozazdrościć można. Moje ulubione bałkańskie klimaty :)
    • bimota Re: 4000 km szczęścia 16.02.15, 21:28
      A WIESZ CHOCIAZ, ZE TAM PIRAMIDY MAJA ?
      • trypel Re: 4000 km szczęścia 16.02.15, 21:44
        Trackie? Wiem
        W jednej byłem :)
        • bimota Re: 4000 km szczęścia 16.02.15, 21:57
          BOSNIACKIE
          • trypel Re: 4000 km szczęścia 17.02.15, 08:30
            mniej sf czytaj
            albo nie bierz tego zbyt poważnie :)
            • 4slash Re: 4000 km szczęścia 17.02.15, 12:20
              Chyba o to chodzi, oglądałem jakiś reportaż o tym kiedyś

              pl.wikipedia.org/wiki/Piramidy_w_Bo%C5%9Bni
              • trypel Re: 4000 km szczęścia 17.02.15, 15:45
                wg mnie pic na wodę i fotomontaż

                chociaż w kulturę Vinca też ludzie nie wierzyli na początku.
                A potem sie to wszystko pięknie poskładało z powstaniem morza Czarnego i ucieczką w góę Dunaju czy jakos tak
            • bimota Re: 4000 km szczęścia 17.02.15, 16:12
              NO TAK... W TVN NIE MOWILI, WIEC NIE MOZE TO BYC PRAWDA...
              • samspade Re: 4000 km szczęścia 17.02.15, 16:23
                Widziałem kiedyś program w National Geografic czy w czymś takim o tych piramidach.
                Raczej nie potwierdzili tych rewelacji? A z ciekawości byłeś tam widziałeś? Skąd wiesz że to prawda?
                • trypel Re: 4000 km szczęścia 17.02.15, 16:36
                  niestety tamte narody mają zaszyte w sobie bardzo wysokie mniemanie o sobie :)
                  tzn nasz mesjanizm to pryszcz w porównaniu z tym jak Serb, Bosniak czy innych Chorwat uważa sie za lepszych od innych. Lepszych tzn starsza cywilizacja, mądrzejsza, wiecej wynalazków itd...
                  stad własnie na początku nikt nie wierzył w odkrycia Vinca - uważali że to następny przykład chorego przekonania o własnej wyższosci i próba udowodnienia tegoż. Z piramidami podobnie - tam każda teoria typu - jestesmy lepsi - od razu znajdzie milion wyznawców.
                • bimota Re: 4000 km szczęścia 17.02.15, 16:37
                  NIE BYLEM, CHOC WYCIECZKA BYLA ORGANIZOWANA...

                  NIE WIEM, ALE RACZEJ NA WYTWOR NATURY NIE WYGLADA, A JAKIES TUNELE TAM SA...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka