tdf-888 15.02.16, 16:43 witam :) czy klocki/tarcze zużyją się w jednakowym stopniu przy hamowaniu ostrym, szybkim jak przy delikatnym? chodzi o hamowanie z tej samej predkości na tym samym dystansie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
trypel Re: ścieranie hamulców 15.02.16, 17:16 Mocne i krótkie naciśnięcia. To klucz do długich interwałów wymiany klocków i tarcz. Delikatne zwalnianie z noga na hamulcu daje odwrotny skutek Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: ścieranie hamulców 15.02.16, 19:42 Mniej się zużywa przy delikatnym hamowaniu, bo częściowo wtedy hamujesz silnikiem lub wyrażasz prędkość oponami toczenia i powietrza. Ja delikatnie hamuje, czasem tylko zdejmuje nogę z gazu, odpowiednio wcześniej i robie po 65 tys. km na jednych klockach i ok. 130 tys. na jednych tarczach. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: ścieranie hamulców 15.02.16, 21:01 Bo pytanie nie dotyczy hamowania tylko ścierania hamulców. Jak sie hamuje silnikiem to sie wcale nie ścierają. Jak sie hamuje hamulcami to sie ścierają mniej przy mocnym krótkim użyciu niż delikatnym ale długim. I tyle. A to ze hamując silńikiem lub spadochronem za autem wydłużymy żywotność klocków to jasne Odpowiedz Link Zgłoś
tdf-888 Re: ścieranie hamulców 15.02.16, 21:10 ale twój sposób wpływa na szybsze zużycie gum :P a co do twojej teorii... ciekawe jak się ma do tego fizyka. teoretycznie fizyka powinna mówić, że zetrą się jednakowo. sytuacja przykładowy dojazd do czerwonego światła i hamowanie do zera delikatnie przytrzymując hamulec albo ostre hamowanie z opóźnieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: ścieranie hamulców 15.02.16, 21:18 To praktyka z nauki na ciężarówkach, byłem zdrowo opierdzielany za długie i delikatne hamowanie, do tego służy zwalniacz na silniku. Hamuje sie max krótkimi i mocnymi ruchami. Tak robię od 20 lat i przebiegi na klockach są wciąż podobne. W alltracku klocki i tarcze przy 120 tys. Odpowiedz Link Zgłoś
tdf-888 Re: ścieranie hamulców 15.02.16, 21:33 eeee.... tarcze z reguły dłużej niż klocki wytrzymywały... Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: ścieranie hamulców 15.02.16, 21:42 prywatnie pewnie jeszcze był zrobił drugi komplet klocków na tych tarczach, zwłaszcza jakbym inne bardziej miękkie wsadził ale z serwisem mając wynajęte auto nie dyskutuje. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: ścieranie hamulców 17.02.16, 05:17 > To praktyka z nauki na ciężarówkach Pelna zgoda, tylko ze my mowimy o samochodach osobowych (chyba?) a nie o ciezarowkach. W ich przypadku jeden pojazd to tak naprawde dwa, pusty i zaladowany. Zaloze sie ze opierdzielany byles za dlugie delikatne hamowanie zaladowanym, tak jak ja bym opierdzielal za dlugie delikatne hamowanie osobowym przy zjezdzie z dlugiej gory bez uzycia innych srodkow niz pedal hamulca. Nazimniak nie wpieprzaj sie tu ze swoimi madrosciami na temat takiej samej drogi hamowania bo to nie byloby na temat. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: ścieranie hamulców 19.02.16, 08:24 opierdzielany byłem za długie i delikatne hamowanie nawet na dojezdzie do skrzyżowania albo na zwalnianiu w zabudowanym (oczywiscie nie dotyczyło hamulca silnikowego). Ogólnie przekaz był taki - jak masz zwolnić za 200 m z 80 do 50 to lepiej zrobić to za pomocą 3 jednosekundowyc nacisnieć hamulca niż jednego 10 s ale delikatnego. I tego sie trzymam od 20 lat z dobrym skutkiem. Ponieważ w osobówce zwalniacza nie mam a w automacie hamowanie silnikiem jest dość mało skuteczne to stosuję krótkie i mocne nacisniecia i odpuszczanie. Nigdy nie mam problemów z przegrzewaniem, z krzywieniem tarcz a klocki wytrzymują wieczność Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Trzy razy hamowac zeby raz zwolnic? 19.02.16, 09:21 Krotkie mocne nacisniecia i odpuszczanie? Jezeli z wyczuciem to po co komu ABS? Ale jak bez wyczucia to raczej proszenie sie o klopot. A moze ta ciezarowka miala tak ze pedal wpadal do podlogi? Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Trzy razy hamowac zeby raz zwolnic? 19.02.16, 09:32 eeeee wyczuwasz różnicę miedzy stawaniem na pedale a mocnym hamowaniem? cieżarówka to był mercedes 814 chyba (20 lat temu - pamieć zawodzi) i na pewno nie miałą ABSu. Tyle że nie rozumiem co ma do tego ABS? Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Instruktor byl wojskowy? 19.02.16, 09:42 Tak robisz od 20-tu lat i nigdy nie pomyslales dlaczego nikt inny tak nie robi? Jakbym siedzial obok Ciebie to bym sie zapytal CO TY KU... ROBISZ I PO JAKI CH...? Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Instruktor byl wojskowy? 19.02.16, 09:50 skoro coś jest dobre, skoro działa skutecznie, skoro przedłuża mi czas ekspolatacji klocków to dlaczego mam to zmieniać? i owszem - inni tak robią. Jak widzę kogoś komu stopy sie palą przez 200 m dojazdu do świateł to myślę sobie że nikt go jeszcze nie nauczył prawidłowego hamowania :) Tyle że ja mu nie powiem po jaki CH.. to robi bo to jego auto i jego klocki. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: Instruktor byl wojskowy? 19.02.16, 09:59 Jego auto i jego klocki to mu nie powiesz. Ale nam moglbys powiedziec po jaki CH..., bo z pewnoscia nie dla zaoszczedzenia na niczym a wydaje sie ze w cos takiego wierzysz. Wrecz odwrotnie zuzywasz swoj uklad hamulcowy trzy razy szybciej, trzy hamowania zeby raz zwolnic. To moze pocwicz noge i dawaj 30 pulsow jak ktos z Parkinsonem? No to po jaki CH...? Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Instruktor byl wojskowy? 19.02.16, 10:53 czyli skoro teraz wymianiam klocki po 120 tys to jakbym zaczął delikatnie to przejezdzałbym 360 tys na komplecie?????? nie gadaj :D ja WIEM że robię to bo jest to lepsze dla układu hamulcowego (skracam czas jego obciążenia) a w co Ty wierzysz to Twoja sprawa, a sprowadzanie tego do 30 pulsów i parkinsona to argument ad absurdum (następny stopień to wykazanie że Hitler tak robił wiec robię źle) Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: Instruktor byl wojskowy? 19.02.16, 11:09 W takim razie ja od jutra tez tak robie (3 nie 30 pulsow) a jak juz to opanuje to sie zajme dodawaniem gazu, z 50 do 80 w trzech pulsach. > ja WIEM że robię to bo jest to lepsze W takim razie moja zmiana to bedzie dobra zmiana. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Instruktor byl wojskowy? 19.02.16, 11:12 brakuje ad Hitlerum ale jesteś już bardzo blisko. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Instruktor byl wojskowy? 19.02.16, 15:48 to sie zajme dodawaniem gazu, z 50 do 80 w trzech pulsach. SOBIE KPISZ... A JESTES PEWIEN, ZE OSZCZEDNIEJ JEST UTRZYMYWANIE STALYCH OBROTOW NIZ NA PRZEMIAN DODAWANIE GAZU I ODPUSZCZANIE ? BY OTRZYMAC TA SAMA PREDKOSC SREDNIA... Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: Instruktor byl wojskowy? 19.02.16, 16:53 Pewnie ze sobie kpie. Niektozy tu oszczedzaja swoje glowy do tego stopnia ze ich nie uzywaja. Wystarczy hamowac jak instruktor kazal, modlic sie jak tatulo i mamula kazali a glosowac jak ksiadz kazal. Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Re: Instruktor byl wojskowy? 19.02.16, 11:28 Przestan sie przejmowac waga i jego zaplesnialymi teoriami. Szkol hamowania jest wiecej niz wag170. Przyklad: www.drivingnt.com/tips/braking.html Jesli ktos ma dobre wyczucie kinematyki wlasnego pojazdu, to po prostu intuicyjnie nie jest w stanie sp...c fazy hamowania. A waga niech hamuje nawe kijem przez dziure w podlodze. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Nazimno, dzieki za link 19.02.16, 13:17 Gdzie tam masz napisane o hamowaniu w trzech krotkich a mocnych pulsach? Ja widze ze tam jest opisana metoda MOJA. Wez ty sie chlopie za nauke jezykow albo cos innego tez w miare pozytecznego. Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Re: Nazimno, dzieki za link 19.02.16, 13:26 Ja pisalem calkiem ogolnie, drogi stary... Napisalem, ze metod jest wiecej niz wag170. A co mnie to obchodzi "jak kto se hamuje", he? Ty sobie hamuj jak chcesz i on tez moze sobie hamowac jak chce. Niech robi, co chce, byle mi w kufer nie wjezdzal. Hamowanie opiera sie na intuicji kierowcy. Link byl tylko ilustracja roznych "teorii", a Twoja mnie najmniej obchodzi. Nie ma znaczenia, jaka technike stosujesz, byles sie z hamowaniem "wyrobil". Hamowanie na zasadzie "coitus interruptus" jest tak znane jak najstarszy zawod swiata. I jak ktos to lubi, to niech sobie stosuje. PS Powiedz, stary, czemu Ty tak pokretnie wnioskujesz...? Co? Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Jeszcze raz prosze ucz sie jezykow 19.02.16, 14:01 Albo zapytaj kogos o opinie. > Hamowanie na zasadzie "coitus interruptus" jest tak znane jak najstarszy zawod > swiata. I jak ktos to lubi, to niech sobie stosuje. Zapytaj swojego pastora co znaczy owe coitus interruptus. Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Re: Jeszcze raz prosze ucz sie jezykow 19.02.16, 14:44 Ty zapytaj raczej proboszcza w parafii, "wyczerpujaco" wyjasni... Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Instruktor byl wojskowy? 19.02.16, 11:58 > Jak widzę kogoś komu stopy sie palą przez 200 m dojazdu do świateł to myślę sobie że nikt go jeszcze nie nauczył prawidłowego hamowania :) Jeśli sytuacja jest spokojna, to mnie instruktor uczył i czego się trzymam, to noga z gazu potem kolejne redukcje aż do dwójki i na koniec hamulec przed zatrzymaniem. Oczywiście nie zawsze tak się da, czasem niektóre fazy hamowania silnikiem należy wspomóc hamulcem roboczym. Nie wiem jednak jak to jest z automatami i redukcją. Czy po ściągnięciu nogi z gazu automat trzyma na jak najwyższym biegu optymalizując na jak najdłuższy dojazd i redukuje, gdy już mocno obroty spadają? Jeśli tak, to faktycznie większość wytracania prędkości musi spoczywać na hamulcu roboczym. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Instruktor byl wojskowy? 19.02.16, 13:50 i tak pewnie wszystkich uczą. Ale mówimy o używaniu hamulca a nie hamowaniu :) bo hamować można na różne sposoby. I automaty też są różne - multitronic swietnie hamuje silnikiem i posługując sie tempomatem wytraca prędkość jak hamulcem zasadniczym. Tradycyjny automat jaki mam w subaru nie hamuje wcale silnikiem chyba że wymuszę niższy bieg. DSG na normalnym trybie ma "wolne koło" po dotknieciu hamulca wraca do hamowania ale bardzo delikatnego (trzyma najwyzsze możliwe przełożenie), po przejsciu na S stara sie utrzymywać ok 2000 obr co najmniej wiec hamowanie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Co jeden instruktor to lepszy, ojezuuuu 19.02.16, 13:50 > noga z gazu potem kolejne redukcje aż do dwójki i na koniec hamulec Udoskonal jego nauki, wszak to juz czas najwyzszy tyle lat po kursie. Hamuj redukujac biegi do JEDYNKI!. W ten sposob jeszcze przez pare sekund dluzej bedziesz hamowal bez uzycia hamulca. Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Re: Co jeden instruktor to lepszy, ojezuuuu 19.02.16, 13:54 Pastor z ambony uczy wiernych jak sie robi dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Co jeden instruktor to lepszy, ojezuuuu 19.02.16, 15:03 Nie widzę potrzeby takiego "udoskonalania" jakie sugerujesz. Tak samo jak wciskanie hamulca gdy nie jest to potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: Co jeden instruktor to lepszy, ojezuuuu 19.02.16, 15:12 Pol Polski nie widzi potrzeby uzywania hamulca do hamowania, hamuja inaczej. Te same pol Polski lowi ryby inaczej, bez wedki, zylki, haczyka, karty wedkarskiej...bo po co. Haczyk moze sie stepic, zylka urwac, wedka zlamac a karta wygasnac. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Co jeden instruktor to lepszy, ojezuuuu 19.02.16, 19:12 A jeszcze inny odsetek nie wyobraża sobie jazdy bez ciągłego nerwowego przekładania stopy między gazem i hamulcem, bo wtedy dopiero czują, że panują nad prędkością pojazdu. Jazda za kimś takim po pewnym czasie usypia czujność na światła stop. Ponadto ja opisywałem scenariusz planowego łagodnego wytracania prędkości, gdy wiadomo, że za około 200 metrów na światłach trzeba będzie się do zera zatrzymać. Tak instruktor mnie uczył ale nie twierdzę, że był wszechwiedzącą alfą i omegą, miał po prostu taką metodę. Prawdę mówiąc wtedy (ponad 20 lat temu) mnie to irytowało, bo zmuszało do wachlowania. Przed egzaminem wziąłem jeszcze parę jazd u innego instruktora, który z kolei preferował wciskanie od razu hamulca i wyrzucanie biegu dopiero w ostatnim momencie aby nie zadusić. Teraz preferuję jednak metodę pierwszego instruktora jeśli sytuacja akurat jest sprzyjająca. Chętnie z kolei dowiedział bym się jaką Ty metodę proponujesz/preferujesz. Jeśli mnie przekonasz, to może będę zmieniał nawyki na lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: Co jeden instruktor to lepszy, ojezuuuu 19.02.16, 21:23 Jaka ja metode proponuje? Metode Twojego drugiego instruktora. A co do uzywania pedalu hamulca to popatrz na link podany przez Nazimno, proponuje oczywiscie ta druga metode, na dole, tam nazwana "na trzy fazy". Zauwaz ze najpierw jest jazda z noga zdjeta z gazu (na tym biegu na ktorym byles) a potem faza pierwsza lagodny poczatek hamowania hamulcem, faza druga coraz mocniejszy srodek i faza trzecia, coraz lagodniejszy koniec hamowania. Tam gdzies w fazie pewnie trzeciej jest zdjecie z biegu na luz. Natomiast pierwszy (na gorze) wykres obrazuje metode jednej mojej znajomej, ktora jedzie jedzie jedzie i jeszcze nie hamuje a pod koniec hamuje, hamuje, hamuje i znow jej sie udalo. To jest automat wiec cale szczescie ze ona nie operuje biegami. Ale pasazerowie i tak maja dusze na ramieniu i sa miotani po samochodzie. Zaloze sie o te cztery kieliszki i dwie setki ze przy metodzie "agresywnej" zuzycie klockow jest wieksze niz przy "trojfazowej". Nazimno, nie wklejaj linkow o pradzie trojfazowym i nie uznawaj metody Trypla na trzy mocne krotkie pulsy za metode "na trzy fazy" bo jego metody nikt inny nie uzywa i ona jeszcze nie ma nazwy. Proponuje "hamowanie na Trypla" haha. Co do przebiegow na jakie wystarcza zestaw klockow to jest to pytanie typu na ile wystarcza wam bochenek chleba. To zalezy jakiego chleba i jak go sie je. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Instruktor byl wojskowy? 19.02.16, 15:40 > Jak widzę kogoś komu stopy sie palą przez 200 m dojazdu do świateł to myślę sobie że nikt go jeszcze nie nauczył prawidłowego hamowania :) Jeśli sytuacja jest spokojna, to mnie instruktor uczył A MNIE NIE UCZYL. TO MOZE W KONCU WYJASNIJCIE CO JEST ZLEGO W DELIKATNYM HAMOWANIU... Odpowiedz Link Zgłoś
crannmer Przerost formy 19.02.16, 19:32 tbernard napisał: > Jeśli sytuacja jest spokojna, to mnie instruktor uczył i czego się trzymam, to > noga z gazu potem kolejne redukcje aż do dwójki i na koniec hamulec przed zatrz > ymaniem. Przerost formy nad trescia. Noga z gazu bez zmiany biegu. Po osiagnieciu ok. 1000 /min wyjac bieg i hamowac do zatrzymania hamulcem zasadniczym. Jesli tylko nie przyspiesza sie bezmozgo widzac, ze trzeba bedzie i tak hamowac, to w ten sposob mozna osiagnac przebiegi 50.000 km/klocki i 100.000 km/tarcze z przodu. Tarcze z tylu trzeba zmienic nie z powodu ztarcia, lecz z powodu rdzy. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: Przerost formy 19.02.16, 19:56 crannmer napisał: > Przerost formy nad trescia. Eee- niekoniecznie. Ja w E36 klocki wymieniałem raz (na jakieś 125 tysięcy przebiegu), jakieś 75 tysięcy kilometrów przed oddaniem samochodu szwagrowi. Szwagier ostatnio był na przeglądzie i podobno jeszcze nadal są. > Noga z gazu bez zmiany biegu. Po osiagnieciu ok. 1000 /min wyjac bieg i hamowac > do zatrzymania hamulcem zasadniczym. Eee - można zredukować, na prawdę nie szkodzi. Automat przecież zredukuje. > Jesli tylko nie przyspiesza sie bezmozgo widzac, ze trzeba bedzie i tak hamowac > , to w ten sposob mozna osiagnac przebiegi 50.000 km/klocki i 100.000 km/tarcze > z przodu. Tarcze z tylu trzeba zmienic nie z powodu ztarcia, lecz z powodu rdz > y. Zmieniałem tarczobębny w Astrze właśnie z powodu rudej :) Odpowiedz Link Zgłoś
crannmer Re: Przerost formy 19.02.16, 20:17 qqbek napisał: > Eee- niekoniecznie. > Ja w E36 klocki wymieniałem raz (na jakieś 125 tysięcy przebiegu), jakieś 75 ty > sięcy kilometrów przed oddaniem samochodu szwagrowi. Szwagier ostatnio był na p > rzeglądzie i podobno jeszcze nadal są. Z jaka teza dyskutujesz? I co ma ten anedkdotyczny przyklad uzasadnic? > Eee - można zredukować, na prawdę nie szkodzi. Tylko PO CO? Jaki jest sens brandzlowania sie lewarkiem i szarpania ukladem przeniesienia napedu podczas zwalniania? > Automat przecież zredukuje. Nie widze zwiazku. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: Przerost formy 19.02.16, 21:53 crannmer napisał: > Z jaka teza dyskutujesz? > I co ma ten anedkdotyczny przyklad uzasadnic? Z tezą dotyczącą wysokiej trwałości elementów układu hamulcowego przy zastosowaniu Twoich porad. Nie podważam meritum, stwierdzam, że przy spokojnej jeździe i redukcji 'da się zrobić to lepiej '. > Tylko PO CO? > Jaki jest sens brandzlowania sie lewarkiem i szarpania ukladem przeniesienia na > pedu podczas zwalniania? 1. Po co szarpać? Sprzęgła nie obciążysz nawet w połowie tak, jak przy przyśpieszaniu. 2. Po co? Bo jak zmieni się sygnał to i tak będzie redukcja, żeby nie katować silnika przyśpieszaniem od niskich obrotów. > > Automat przecież zredukuje. > > Nie widze zwiazku. > A ja tak. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Przerost formy 20.02.16, 03:07 No powiedzmy, że gdy celem jest całkowite zatrzymanie, to tak jak piszesz będzie lepiej. Ale gdy jest spora szansa, że nie będzie konieczne zatrzymanie i w pewnym momencie znów będzie można jechać, to redukcje sprawiają, że od razu można dynamicznie dostosować się. Tak czy owak dzięki za dobre rady. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: Przerost formy 20.02.16, 03:41 > dynamicznie dostosować się. Tak czy owak dzięki za dobre rady. Nie musisz dziekowac:) Nie musisz tez dynamicznie dostosowywac sie a tak w ogole to nie musisz dynamicznie jezdzic, wystarczy jezdzic normalnie, plynnie. Co do zwalniania przd swiatlami kiedy nie wiesz jak dlugo jeszcze bedzie czerwone, to hamujesz tak jakbys mial sie na koncu zatrzymac, a jak swiatlo sie zmieni to dopiero wtedy wkladasz odpowiedni bieg i jedziesz dalej. Dzieki temu nie wkladasz dwoch czy trzech biegow na prozno i nie wykonujesz operacji sprzeglem na prozno. Z czystej logiki, do hamowania sluzy hamulec. Masz osiem klockow, ktore sa tanie i wymienia sie je szybko i latwo, to nawet chwilowo nie zwalaj ich roboty na JEDNO sprzeglo ktore zeby wymienic to ho ho ho. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Przerost formy 20.02.16, 12:45 A TO DOSTOSOWANIE TO MOZE Z POL SEK... FIU FIU... Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: ścieranie hamulców 16.02.16, 20:47 Fizyka mówi, że w wyższej temperaturze wytrzymałość materiałów jest niższa, łatwiej się uplastyczniają. Przy intensywnym hamowaniu ciepło z powierzchni klocka jest słabiej odprowadzane. IMO taki klocek krócej pozyje niż łagodnie traktowany. Odpowiedz Link Zgłoś
tdf-888 Re: ścieranie hamulców 16.02.16, 20:52 myślę, że w tej kwestii ty i waga macie rację. i ja też tak sądziłem 'na chłopski rozum'. w końcu po coś się zakłada te lepsze zestawy do sportowych bryk, które hamują ostro. tak więc mój dylemat, czy muskać hamulec jak gaz, został rozwiązany ;) Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: ścieranie hamulców 17.02.16, 05:00 'na chłops > ki rozum'. Dokladnie! Twoje pytanie bylo typu co lepsze dla watroby, cztery kieliszki codziennie czy poltora litra raz w tygodniu. Ja mysle ze to pierwsze jest zdrowsze bo nastepnego dnia watroba jest taka jak byla, a po tym tym drugim musi sie jednak studzic i regenerowac ze zuzycia. Na zdrowie! Odpowiedz Link Zgłoś
4slash Re: ścieranie hamulców 17.02.16, 08:39 Fizyki nie oszukasz, hamować na raty rozkładając tego na tydzień się nie da. Przy normalnym hamowaniu np. z 60 km/h do 0 np. ostrym na odcinku 15 m i łagodnym na odcinku 50 m hamulce zużywają się podobnie, nagrzewają się również do podobnej temperatury bo wykonują taką samą pracę. Co lepsze dla wątroby cztery pięćdziesiątki jedna po drugiej czy dwie setki na raz? Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: ścieranie hamulców 17.02.16, 08:55 Pominąłeś fakt, że odprowadzenie ciepła z powierzchni tnących jest proporcjonalne do czasu i różnicy temperatur między klockiem hamulcowym a otoczeniem. Poszukaj wykresów granicy plastycznosci różnych materiałów w zależności od temperatury. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: ścieranie hamulców 17.02.16, 09:44 4slash napisał: > Fizyki nie oszukasz, hamować na raty rozkładając tego na tydzień się nie da. > Przy normalnym hamowaniu np. z 60 km/h do 0 np. ostrym na odcinku 15 m i łagodn > ym na odcinku 50 m hamulce zużywają się podobnie, nagrzewają się również do pod > obnej temperatury bo wykonują taką samą pracę. Tu nie ma takiego prostego bilansu. Są różne bariery wytrzymałościowe, jak na przykład z mostem. Jeśli przez most w ciągu doby przejadą pojazdy których suma masy to X ton, to wcale nie oznacza, że ten sam most wytrzyma, gdyby na raz obciążyć go taką samą masą. Odpowiedz Link Zgłoś
tdf-888 Re: ścieranie hamulców 18.02.16, 11:03 to mnie uspokoiłeś, bo ja właśnie tak cztery pięćdziesiątki białej żubrówki dziennie walę do obiadu. lepiej mi się je i smakuje :) Odpowiedz Link Zgłoś
wujaszek_joe Re: ścieranie hamulców 18.02.16, 12:18 to ja nie pytam co do kolacji sobie podajesz :) Odpowiedz Link Zgłoś
bunkum Re: ścieranie hamulców 17.02.16, 17:41 Nie jest to proste, jak wszystkie inny zjawiska mechaniki kontaktu. Najpierw bylo prawo znane jako Archard Law. Mowilo ono, ze intensywnosc ubytku objetosci lub ubytek objetosci sa proporcionalne do iloczynu predkosci poslizgu i cisnienia (lub sily) kontaktu powierzchni tacych. Potem ludzie mierzac doswiadczalnie te zaleznosci uogolnili prawo Archarda do postaci Intensywnisc lub objetosc stracona = (wspolczynnik) x (cisnienie lub sila do potegi p) x (predkosc poslizgu do potegi v) x (temperatura do potegi t). Okazuje sie, ze dla roznych eksperymentow modelowych wykladnik cisnienia p jest gdzies pomiedzy 0.5 – 1.2, wykladnik predkosci v pomiedzy 0.2 – 0.8, wykladnik temperatury t jest pomiedzy 0.6 -1.0. Jeszcze inni publikowali dane w innej postaci: (objetosc stracona)/(droga poslizgu pary tracej) = (jakis wspolczynnik) x (sila docisku) / (efektywna twardisc pary tracej) Z tej ostatniej zaleznosci wynikalo by, ze o objetoscy straconej dla danych materialow decyduje iloczyn sily docisku i drogu poslizgu, a wiec pewna praca tarcia. Tyle wiadomo z ogolnych rozwazan, a wiec niewiele. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: ścieranie hamulców 17.02.16, 18:14 > Tyle wiadomo z ogolnych rozwazan, a wiec niewiele. Wezmy taki hamulec tarczowy. Klocek na tarcze wywiera nacisk rownomierny, taki sam w kazdym punkcie. Ale czesc zewnetrzna tarczy (dalej od srodka kola) ma predkosc wieksza niz czesc wewnetrzna (blizej srodka kola), podobnie pokonana droga jest na wiekszym promieniu wieksza. No to dlaczego tarcza nie zuzywa sie bardziej przy zewnetrznym brzegu?:) Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: ścieranie hamulców 17.02.16, 22:37 waga170 napisała: > > Tyle wiadomo z ogolnych rozwazan, a wiec niewiele. > > Wezmy taki hamulec tarczowy. Ale tarcza zwykła, czy wentylowana? Metalowa, czy ceramiczna? Ile tłoczków ma zacisk i jaką powierzchnię kontaktu ma klocek? "Taki hamulec tarczowy" a tyle wariantów. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: ścieranie hamulców 17.02.16, 22:54 Najpierw policz ile wariantow moze miec "klocek". A tarcza jak napisalem, okragla. Bunkum wiem ze wiesz ale na razie nic nie mow bo moze byc ciekawie. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: ścieranie hamulców 18.02.16, 10:07 moze docisk nie jest rownonmierny.... Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: ścieranie hamulców 18.02.16, 12:55 > moze docisk nie jest rownonmierny.... Cieplo, cieplo.... Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: ścieranie hamulców 18.02.16, 14:42 I jedno i drugie:) Przy nowej tarczy i nowym klocku obydwie powierzchnie sa plaskie wiec nacisk rozlozony jest rownomiernie. Ale poczatkowe zuzycie czesci zewnetrznej tarczy i klocka bedzie mikroskopijnie wieksze niz czesci blizej piasty kola, (ze wzgledu na wieksza predkosc wzgledna i pokonany dystans) az osiagniety bedzie stan taki ze w spoczynku tarcza jest leciutko stozkowata a klocek leciutko stozkowaty w druga strone. To sie nazywa roznie, dotarcie, dopasowanie czy ulozenie tarczy i klocka, mowimy tu o odchylce niewidzialnej golym okiem. Po "ulozeniu" zuzycie kazdego kwadratowego milimetrzyka tarczy i klocka bedzie rownomierne na calej powierzchni kontaktu, ale nacisk leciutko mniejszy dalej od srodka kola. Niektorzy zalecaja nowe tarcze przy kazdej zmianie klockow bo wtedy klocek uklada sie do nowej a nie juz ulozonej tarczy. Ja to olewam bo to jest dzielenie wlosa na czworo. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: ścieranie hamulców 18.02.16, 14:57 TO RACZEJ ODPASOWANIE, NIZ DOPASOWANIE... ALE MIESZASZ... :p Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Re: ścieranie hamulców 18.02.16, 15:28 Diagnozy dla dummies: my.cardone.com/techdocs/PT%2018-0005.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: ścieranie hamulców 18.02.16, 15:48 Odpasowane w spoczynku, dopasowane w trakcie hamowania. Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Re: ścieranie hamulców 18.02.16, 15:53 oranyboskie - za to odkrycie nalezy sie przynajmniej "wiesmac" na przegryzke... Odpowiedz Link Zgłoś
sorrento_8 Re: ścieranie hamulców 06.03.16, 22:24 Wątek dość stary (bo dwutygodniowy) ale coś go wykopało na główną A co przy hamowaniu przy zjeżdżaniu z górki? Z stromej górki? Podobno łagodne hamowanie w takiej sytuacji bardzo niszczy hamulce, napisałam podobno, bo jestem bardzo młodym kierowcą, a temat hamowania w mniej więcej 3/4 stromej górki a także zużywania hamulców na tej czynności bardzo mnie interesuje. Jakieś rady, porady? :) Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: ścieranie hamulców 07.03.16, 00:06 > Jakieś rady, porady? :) Nie masz szczescia bo trzyczesciowa lekcje na temat hamowania (z ktorej bylem dumny), WCIELO. No to krotko, w tym watku chodzi o normalne hamowanie a nie z gorki. Nie oszczedzaj na hamulcach to po pierwsze. Po drugie, jezeli przed zjazdem z gorki spogladasz w dol i myslisz albo jezus maria albo o kuu..., zahamuj maksymalnie hamulcem noznym po czym zmien bieg na o dwa biegi nizszy, moze byc jeden albo trzy albo jeszcze inaczej, kwestia reakcji na puszczanie sprzegla, temat do przerobki na znajomej gorce. ALE NAJWAZNIEJSZE. Jak zjechalas na hamulcu z dlugiej czy stromej gorki i na koniec wszystko wyglada OK to moze niekoniecznie byc tak. Nawet nie wiesz ze jedziesz sobie szczesliwie, a olbrzymia ilosc ciepla wydzielona przy hamowaniu podrozuje sobie po ukladzie, dochodzi przez klocek do tloczka i do plynu i moze go zagotowac czyli stworzyc babelek a ten z kolei wypchnie plyn ze zbiorniczka, i przy nastepnym hamowaniu bedziesz sciskala babelek zamiast niescisliwego plynu co mniej wiecej znaczy pedal w podloge a hamowania nie ma. Dlatego po takim zjezdzie z gorki na hamulcu, po jakiejs minucie spojz w lusterko i jak jest OK to zahamuj zeby zobaczyc czy masz hamulce. Odpowiedz Link Zgłoś
mcgregor81 Re: ścieranie hamulców 15.03.16, 21:15 Mój wynik to 100 tys. km dla klocków. Hamuję głównie silnikiem. Tarcz jeszcze nie wymieniałem. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Przeczytaj Noblu swoje pytanie jeszcze raz 15.02.16, 23:18 > czy klocki/tarcze zużyją się w jednakowym stopniu przy hamowaniu ostrym, szybki > m jak przy delikatnym? chodzi o hamowanie z tej samej predkości na tym samym dy > stansie. Jak ty chcesz z tej samej predkosci hamowac raz ostro a raz delikatnie i w obu przypadkach pokonac ten sam dystans? Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Przeczytaj Noblu swoje pytanie jeszcze raz 16.02.16, 09:14 > Jak ty chcesz z tej samej predkosci hamowac raz ostro a raz delikatnie i w obu > przypadkach pokonac ten sam dystans? W jednym przypadku na luzie (lub z wciśniętym sprzęgłem) i mocniejszym naciskiem na hamulec. W drugim przypadku z redukcją i hamowanie silnikiem a hamulcem tylko lekko wspomagająco. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Przeczytaj Noblu swoje pytanie jeszcze raz 16.02.16, 09:57 a jak z automatem? Odpowiedz Link Zgłoś
tdf-888 Re: Przeczytaj Noblu swoje pytanie jeszcze raz 16.02.16, 10:30 no ja z automatem... ok, źle zadałem pytanie. chodziło o takie codzienne hamowanie na światłach delikatne rozpoczęte wcześniej vs. opóźnione danie po heblach. przecież niby praca dla klocków/tarcz ta sama... przykład ciężarówki ciekawy, ale tam mogą wchodzić jeszcze inne kwestie, specyficznej budowy samego układu hamulcowego, abstrahując od klocków i tarcz. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: Przeczytaj Noblu swoje pytanie jeszcze raz 16.02.16, 11:25 Zle zadales pytanie ale ja wiedzialem dokladnie o co chodzi tylko jestem upierdliwy i nie moglem sobie darowac:) Otoz Kolego, gdybys kiedys pozmywal garnki, wypolerowal srebra, poszorowal sciane z plam po libacji, popracowal na zajeciach praktycznych glanspapierem na drewnie albo pilnikiem na metalu, to bys wiedzial ze zeby usunac cos metoda tarcia czyli cos zetrzec, liczy sie NACISK. Dlatego ja hamujac delikatnie od stu metrow przed swiatlami zmieniam klocki (i opony) dwa razy rzadziej niz inny tu forumowicz ktory zaleca jebanie w heble na ostatnich metrach. > przecież niby praca dla klocków/tarcz ta sama... Tak, niby ta sama ale jednak... Wrocmy do przykladu pilnika. Mozesz przy lekkim nacisku pilowac caly dzien i nie zostawic sladu albo przylozyc sie naciskajac z calej sily i dopiero wtedy w miare szybko przepilujesz ta krate w oknie. Nauczany w podstawowkach model tarcia jest straaaasznie uproszczony. W rzeczywistosci jest tak ze w miare zwiekszania nacisku na jednostke powierzchni dochodza nowe zjawiska, takie jak przywieranie, przyleganie czy "zdzieranie" uzywajac jezyka potocznego, a przy malych naciskach zamiast zdzierania jest polerowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
paralityk_murzynski Re: Przeczytaj Noblu swoje pytanie jeszcze raz 17.02.16, 19:24 bez cukru Waga , dobre he he Odpowiedz Link Zgłoś
4slash Re: ścieranie hamulców 16.02.16, 09:15 W moim poprzednim aucie Octavii II FL, które oddałem firmie oryginalne klocki i tarcze wytrzymały 180 000 km - nie wiem ale pewnie wymienili (jeszcze miały mały zapas i kontrolka się nie paliła) ale jeżdżę 80/20 w trasach. W ASO od 90 000 km zalecali ich wymianę " bo wystarczą jeszcze na 4-5 000 km" W obecnym Golfie 7 pewnie tyle nie wytrzymają bo elektroniczna szpera XDS+ polega na automatycznym przyhamowywaniu koła, które wpada w poślizg przy przyspieszaniu i dynamicznej jeździe w zakrętach co powoduje, że przy ostrej jeździe bez hamowania np. na torze, w górach można szybko załatwić klocki. Moja jazda polega na zdecydowanym wytracaniu prędkości, nie lubię głaskania hamulca. Z mojego doświadczenia wynika, ze np. w samochodach francuskich pierwsze fabryczne klocki wytrzymują znacznie krócej niż nawet tanie zamienniki. Odpowiedz Link Zgłoś
plastikpiokio Re: ścieranie hamulców 16.02.16, 17:34 corolla 97 tysi ---wymiana klockow z przodu tarcze w normie ---hamowanie delikatne. Odpowiedz Link Zgłoś
junk92508 Re: ścieranie hamulców 06.03.16, 15:22 Ważniejsze jest to by w ogóle nie naciskać tj. jak wiesz że się zatrzymasz to wcześniej zdejmujesz nogę z gazu i powoli hamujesz silnikiem - u mnie to bardzo poprawiło życie klocków - wcześniej wymieniałem po 20tys z kawałekime - teraz dociągają do 35 tys. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: ścieranie hamulców 06.03.16, 16:03 > Ważniejsze jest to... A najwazniejsze jest sobie cos we lbie ubzdurac, jak na przyklad hamowanie bez uzycia hamulca, wierzyc w ta bzdure, nie sluchac madrzejszych i jeszcze ta bzdure powtarzac innym. Zapomniales o tym ze swiatla stopu sie w czasie hamowania silnikiem nie zapalaja wiec oszczedzasz na zarowkach tez. I sama guma na pedale hamulca bedzie jak nowa! Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: ścieranie hamulców 06.03.16, 16:56 Sporo zależy od okoliczności. Na przykład przy zjeździe z góry już sporo się sparzyło myśleniem, że do hamowania konstruktorzy wymyślili wyłącznie hamulec. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: ścieranie hamulców 06.03.16, 18:54 > Na przykład przy zjeździe z góry Widziales zjazd z gory dlugosci 35 tys. kilometrow? :) Sa tez inne okolicznosci, na przyklad kiedy pedal wpada do podlogi a hamowania nie ma. Przechodzi sie wtedy do planu B albo i C, ale nikt tu nie mowi ze po co hamowac silnikiem jak mozna trzec bokiem opony o kraweznik, bo ze sporo zalezy od okolicznosci to sie zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: ścieranie hamulców 07.03.16, 09:04 Wystarczy, że ktoś ma nawyk samymi hamulcami bez redukcji regulować prędkość zjazdu, no bo przecież do hamowania konstruktorzy wymyślili hamulec. Kilka lat temu polski kierowca autobusu w ten sposób spalił hamulec we Francji i doprowadził do katastrofy. Nie ma jednolitej reguły na hamowanie. Czym innym jest hamowanie z dotoczeniem przed światłami, gdy nie ma szans na uniknięcie zatrzymania, czym innym, gdy jest spora szansa na to, że zatrzymanie całkowite nie będzie potrzebne, czym innym drobna korekta, na którą wystarcza praktycznie noga z gazu. Mi często wystarcza noga z gazu, gdy ten przede mną non stop robi dyskotekę stopami, bo on w ten sposób odczuwa kontrolę nad pojazdem gdy naprzemiennie natrętnie naciska gaz, hamulec, gaz, hamulec ... Pewnie uważa, że musi koniecznie ten hamulec wcisnąć bo za szybko jedzie, a przecież po to konstruktorzy go wymyślili. Tak na marginesie, to mam wrażenie, że tacy dyskotekowcy, to przy okazji miłośnicy utrzymywania małych odstępów i stąd ta nerwowość. Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: ścieranie hamulców 07.03.16, 09:50 Dyskotekowcy, super okreslenie, bardziej dyplomatyczne niz (wedlug mnie) idioci. Dzieki Tobie mam teraz w rodzinie dwoch zwyklych dyskotekowcow a nie jak bylo do tej pory, ciezkich idiotow. > Mi często wystarcza noga z gazu, gdy ten przede mną non stop robi dyskotekę stopami Ja czasami mam przed soba dyskotekowca podczas gdy ja nawet nie zdejmuje nogi z gazu. Co do ciezarowek, autobusow i zjazdow alpejskich to jest inna opowiesc. Tamten akurat wypadek polegal na tym ze "kierowca" nie uzyl retardera, my tego w samochodach nie mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
tableslaw Re: ścieranie hamulców 06.03.16, 16:58 Bardzo dużo zależy od materiału z jakiego są wykonane tarcze i klocki. Teraz to loteria z małym prawdopodobieństwem na wygraną. Większość zamienników to plastelinowy chłam. To co parę lat temu było dobre wśród zamienników teraz jest beznadziejne. Oczywiście najlepiej kupować w ASO ale tam ceny są z kosmosu, jakby tarcze ze złota zrobili. Odpowiedz Link Zgłoś
klm747 Re: ścieranie hamulców 08.03.16, 14:48 nigdy nie zrozumiem idiotów dojeżdżających pełnym gazem do widocznego z daleka czerwonego swiatła i hamujacych przed nim z całej siły Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: ścieranie hamulców 08.03.16, 15:36 też takich idiotów nie rozumiem. Tak jak tych idiotów co przez ostatnie 300 m z 50-60 na godz jadą z nogą na hamulcu. a przecież można zdjać noge z gazu i dotoczyć sie do swiateł używajac hamulca na ostatnich 10-15 m. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: jak hamuje sam pojazd 08.03.16, 15:41 od 2 msc mam przyjemność jezdzić autem wyposażonym w urządzenie które kiedyś mnie wQrwiało do białosci czyli z aktywnym tempomatem. No ale ten w vw jest nieco bardziej inteligentny od tego w oplu. No i tenże tempomat hamuje mocno na raz od razu do zadanej predkosci. Czyli jadąc 130 expresówką zblizam sie do TIRa co to zabrał sie do wyprzedzenia kolegi. Auto przestaje utrzymywać predkosć ale dalej z dużą nadwyżką predkosci zbliza sie do TIRa. Dopiero w odległosci ok 20-30 m od niego jednym zdecydowanym ruchem obniża predkosc do jego predkosci utrzymujac ją potem aż do zwolnienia pasa. Robi to dokładnie tak jak ja zwykłem to robić przez ostatnie 25 lat... Czyli albo tempomat jest tak inteligentny że wyczuł co lubię (wątpie), albo tak jest najlepiej z punktu widzenia auta. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: jak hamuje sam pojazd 08.03.16, 15:51 albo sa inne mozliwosci, ktorych twoj maly mozdzek nie ogrania... Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: jak hamuje sam pojazd 08.03.16, 15:56 ponieważ twoj jest większy i ogarnia to podziel sie ze mną wiedzą. To powinność mądrzejszych uświadamiać maluczkich. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: jak hamuje sam pojazd 08.03.16, 20:48 TO NIE KWESTIA WIEDZY TYLKO INTELIGENCJI, A Z TYM SIE TRZEBA URODZIC... Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: jak hamuje sam pojazd 08.03.16, 16:06 > Dopiero w odległosci ok 20-30 m od niego jednym zdecydowanym ruchem > obniża predkosc do jego predkosci utrzymujac ją potem aż do zwolnienia pasa. > Robi to dokładnie tak jak ja zwykłem to robić przez ostatnie 25 lat... Czyli al > bo tempomat jest tak inteligentny że wyczuł co lubię (wątpie), albo tak jest na > jlepiej z punktu widzenia auta. A rzeczywistosc jest taka ze i Ty i Twoj tempomat robicie to prymitywnie i po chamsku. Od maszyny nie, ale od czlowieka moznaby sie spodziewac troche "wyczucia". Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: jak hamuje sam pojazd 08.03.16, 16:15 szczerze mówiąc Twoja rzeczywistość i przymiotniki ją opisujące obchodzą mnie jak kupa nietoperza na strychu sąsiada. a argumentów merytorycznych znów brak Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Re: jak hamuje sam pojazd 08.03.16, 16:29 Jakbys sasiada i jego nietoperza przewiozl samochodem ktory przy 140/h dojezdza do Tira i na 20 metrow od tira gwaltownie sam hamuje, to bys mial w kabinie dwie kupy. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: jak hamuje sam pojazd 08.03.16, 17:54 Dalej zmyslasz bez żadnej wartości merytorycznej Dlaczego wcale mnie to nie dziwi? :) Odpowiedz Link Zgłoś
waga170 Punkt po punkcie blad w sztuce pilotazu za bledem. 08.03.16, 18:35 Napisales: No i tenże tempomat hamuje mocno na raz od razu do zadanej predkosci. Czyli jadąc 130 expresówką zblizam sie do TIRa co to zabrał sie do wyprzedzenia kolegi. Auto przestaje utrzymywać predkosć ale dalej z dużą nadwyżką predkosci zbliza sie do TIRa. Dopiero w odległosci ok 20-30 m od niego jednym zdecydowanym ruchem obniża predkosc do jego predkosci utrzymujac ją potem aż do zwolnienia pasa. Robi to dokładnie tak jak ja zwykłem to robić przez ostatnie 25 lat... Czyli albo tempomat jest tak inteligentny że wyczuł co lubię (wątpie), albo tak jest najlepiej z punktu widzenia auta. W takiej sytuacji to: Duzo wczesniej nozka z gazu, najprawdopodobniej lekkie przyhamowanie hamulcem na dluzszym dystansie, zrownanie predkosci przy duuzo wiekszej odleglosci od Tira, dlugie spokojne a nie krotkie gwaltowne manewry. Tempomat "widzi" Tira, daje Ci czas na reakcje. Ty nic. No to inteligentny i dobrze wychowany tempomat daje Ci troche wiecej czasu. Ty dalej nic, to tempomatowi juz nerwy wysiadly i daje jebut po heblach. On nie dziala tak ze jest to dobre dla auta, on przejmuje kontrole widzac ze pan kierowca zaraz najedzie na Tira. Jakbys wozil mnie to pewnie tez bym narobil szkody w kabinie. A ja to nie nietoperz. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Punkt po punkcie blad w sztuce pilotazu za bl 08.03.16, 18:47 tempomat widzi pojazd już jakies 100-150 m wczesniej i odpuszcza gaz jak napisałem. W ciągu tych 120-150 m zwalnia ze 130 do 110, moze 100 (w czasie jazdy z tempomatem wolne koło nie działa wiec silnik hamuje) i wtedy następuje dohamowanie jednym mocnym ruchem. Po czym tempomat nie wpada w żadną panikę i nie traci nerwów tylko dalej ciągnie sie te 86 za TIRem a gdy ten zjezdza na prawy pas przyspiesza auto do wczesniej zadanej predkosci. Tempomat nie daje mi żadnego sygnału (ani akustycznego ani swietlnego ani innego) bo jego zadaniem jest trzymanie dystansu i umożliwienie bezpiecznej jazdy. Jest (co mnie zadziwia) zdolny nawet do zatrzymania sie w korku a potem ruszenia jak fala rusza. Moim zadaniem jest trzymanie kierownicy w korku i na trasie. On robi resztę. I zaczyna mi sie podobać to rozwiązanie. Panikę to auto pokazuje wtedy jak zbliżam sie BEZ tempomatu właczonego za szybko do innego auta, wtedy włącza mi sie nagle na ekranie obrazek drugiego auta + pikanie. Jakby lepiej było hamować przez te 150 m z pomocą 15 s lekkiego nacisku na hamulec to tempomat by to zrobił bo tak by był zaprogramowany. Ponieważ nacisniecie hamulca go wyłącza wiec on jedzie tak żeby było dobrze. Czyli tak jak napisałem a nie tak jak Tobie sie wydaje Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Hamowanie tempomatem 08.03.16, 19:03 wykluczam "zdenerwowanie" tempomatu na chamskiego kierowcę (mnie) Jadę 100, tempomat włączony, redukuje prędkość strzałkami na kierownicy na 80. Co robi tempomat? Jedno mocne wciśnięcie hamulca i jest 80. Ale Ty i tak wiesz swoje :D Odpowiedz Link Zgłoś