tdf-888
02.09.16, 09:46
panowie mam problem :(
w moim samochodzie jest jakaś awaria, amperomierz przy wyjętym kluczyku, zamkniętych drzwiach i nie włączonym alarmie pokazuje 2,5 ampera.
auto było już u polecanego elektryka, ten wymienił jakieś rzekomo zalane przekaźniki i skasował ode mnie 100zł.
tyle co dojechałem od niego do domu jakieś 10km i postawiłem samochód na 2 dni. wczoraj wsiadam a akumulator znów rozładowany do zera (nawet drzwi nie otwierał, tylko tam gdzie kluczykiem).
pierwsza myśl to to, że po podładowaniu tam jadę, chcę zwrot kasy i szukam innego elektryka. ale sąsiad mi powiedział, że kasę z powrotem odzyskać to może być problem, żebym im znowu zostawił i niech dłubią. zostawiłem niechętnie, bo już straciłem do nich zaufanie.
oczywiście powiedziałem, że jak to oni wydają samochód bez sprawdzenia, czy usterki już nie ma? (przed wyjazdem od nich nie kazałem sobie pokazywać, ze tego poboru już nie ma, zaufałem, że jest ok. gdy przyjechałem ponownie - pobór 2,5 A) to on mi odpowiedział, że ja wydzwaniałem, presję stwarzałem, nie zdążyli przetestować i się nim przejechać. (samochód stał u nich tydzień). że oni go mierzyli rano, wieczorem, ale się nie przejechali.
i on teraz ma podejrzenie, że dopiero jak się nim przejechać, rozgrzać jakieś elementy, to coś się nie wyłącza i ten akumulator rozładowuje.
podejrzewa alternator - ja się nie znam.. czy jest możliwe, żeby alternator tak się zachowywał i pobierał prąd po wyłączeniu samochodu?