Dodaj do ulubionych

Zarobki vs. samochód.

25.11.16, 18:32
Witam,
ile przeznaczacie na zakup samochodu w stosunku do zarobków? Ja kupowałem 6 letniego kompakta za 2,5 wspólnej pensji. Tłuke go 5-ty rok. Poprzedni był kupiony za 1,7 wspólnej pensji.

Czytałem dyskusję w której wspomniano o optymalnym zakupie za 3-6-cio miesięcznej pensji, chyba netto. Więc jak wspólne zarobki wynoszą 5 tys to optymalny zakup to 15 - 30 tys. Mam tu na myśli sytuację w której rodzina nie prowadzi działalności gospodarczej i samochód jest za gotówkę.

Czytałem też o opiniach że albo jeździsz nową fura w leasingu albo kupujesz gó...ane auto za gotówkę. Patrząc na siebie wydaje mi się że nie wydałbym na samochód 100 tys.

Jakie macie spostrzeżenia?
Obserwuj wątek
    • chandlarz.zlomem Re: Zarobki vs. samochód. 25.11.16, 18:49
      pomazaniedz napisał:

      > kupujesz gó. ..ane auto za gotówkę...Jakie macie spostrzeżenia? <

      Ja jestem zwolennikiem kupowania nowego auta. Nie kupuję niczego goovnianego.
      Uważam, że kupowanie czegokolwiek goovnianego to wyrzucanie pieniędzy i pozbawiania siebie radości z zakupu. Oczywiście dopuszczam, że będą opinie przeciwne. Kupowanie to sprawa bardzo indywidualna:)
      • misiaczek1281 Re: Zarobki vs. samochód. 11.12.16, 14:17
        chandlarz.zlomem napisał(a):

        > pomazaniedz napisał:
        >
        > > kupujesz gó. ..ane auto za gotówkę...Jakie macie spostrzeżenia? <
        >
        > Ja jestem zwolennikiem kupowania nowego auta. Nie kupuję niczego goovnianego.
        > Uważam, że kupowanie czegokolwiek goovnianego to wyrzucanie pieniędzy i pozbawi
        > ania siebie radości z zakupu. Oczywiście dopuszczam, że będą opinie przeciwne.
        > Kupowanie to sprawa bardzo indywidualna:)

        Jestem zwolennikiem kupowania dobrego auta....dobre wyposażenie, dobry stan , dobry silnik i dobra cena....i mała utrata wartości....nowe wcale nie znaczy dobre....motoryzacja idzie w kierunku "papierowych samochodzików"....te nowoczesne nieudane malutkie silniczki są tego dowodem...
    • jestklawo Re: Zarobki vs. samochód. 25.11.16, 19:19
      pomazaniedz napisał:

      > Ja kupowałem 6 letniego kompakta za 2,5 wspólnej pensji.

      nie martw się, popracujesz jeszcze trochę, nabierzesz doświadczenia, awansujesz i zaczniesz zarabiać jak ludzie

      > Patrząc na siebie wydaje mi się że nie wydałbym na samochód 100 tys.

      nie martw się, popracujesz jeszcze trochę, nabierzesz doświadczenia, awansujesz i zaczniesz zarabiać jak ludzie

      > Jakie macie spostrzeżenia?

      Takie mam spostrzeżenia
    • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 25.11.16, 19:33
      Ja mam nastoletnie auto za mniej niż 3-miesięczne zarobki a i tak czasami się czepiają, że to strasznie na pokaz i że sobie "przedłużam" tym autem (co biorąc pod uwagę to, że częściej jeździ nim moja żona jest już szczególnie śmieszne).

      Ale dlaczego samochód ma być albo gó...any, albo tani?

      Jak mieszkałem w UK to kupiłem sobie 8-letni samochód za jakieś pół pensji. A potem przełożyłem kierownicę i jeszcze 8 lat nim po Polsce jeździłem. Jeździ do tej pory. Żal było sprzedawać, więc szwagier dostał.

      Można więc i dobrze i tanio.

      Warunkiem jest odpowiedni rynek motoryzacyjny... albo odpowiedni poziom dochodów.
        • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 26.11.16, 11:26
          lew_ napisał:

          > Jasne Kubus,tak superowo zarabiasz ale nie stac ciie zeby za benzyne do
          > twego auta zaplacic to go zagazowales heheheheh

          1. Kupiłem auto zagazowane.
          2. Gdybyś zarabiał, miast siedzieć na niemieckim socjalu, to wiedziałbyś, że im więcej pracujesz tym bardziej szanujesz pieniądze (warunek - dotyczy samodzielnej pracy, a nie pracy twoich pracowników).
          3. Widzę nadal baby sobie nie znalazłeś i na "Kobiecie" też trollujesz. Ile to lat już?
          • lew_ Re: Zarobki vs. samochód. 26.11.16, 20:27
            Ach Ty biedaku,ja bym na auto na gas nawet nie splunal,stac mnie jeszcze na benzyne choc jestem na socjalu heheheh Ty pochodzisz pewnie z zabitej deskami wsi z wschodu i cie oderwali na sile od plugu hehehehehe Zarabiasz tak duzo na chodowili swinek? :) Chlopie przestan wresczcie te glupoty tu wypisywac,w niemczech nikt nie kupuje BMW na gas ,tam ludzie kupuja BMW jak ich na to stac,ani Ceibie ani Twojej zony nie stac na BMW X5 to kupiliscie padline na gas ale wazne ze mozecie swoim sasiadom zaimponowac,ale tylko tym ze wschodu heheheh ubijaj twoje pieniadze ktore w tak duzej ilosci zarabiasz ,w beczce po kapuscie:) Biedak jestes i nie umiesz sie do tego przyznac :)( za to z wielkim Ego ,i nie potrafisz sie do tego przynac hehehe
            • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 26.11.16, 22:40
              lew_ napisał:

              > Ach Ty biedaku,ja bym na auto na gas nawet nie splunal,stac mnie jeszcze
              > na benzyne choc jestem na socjalu heheheh
              Nie myl tłustego niemieckiego socjalu z jakąkolwiek formą godnego życia, to egzystencja od wypłaty zasiłku do wypłaty zasiłku.

              > Ty pochodzisz pewnie z zabitej des
              > kami wsi z wschodu i cie oderwali na sile od plugu hehehehehe
              a. kogo czego, "pługa" naucz się odmieniać w dopełniaczu prymitywie.
              b. pochodzę z Lublina, oderwać od pługa to moją rodzinę (przynajmniej z tej strony) oderwał jeszcze Car konfiskatami po powstaniu styczniowym. A ty jesteś pewnie "Ślązak z Zagłębia", co to w latach 70-tych razem z rodziną na zachód spierniczył. Ani Ślązak, ani Niemiec... po prostu polski kartofel z zagłębia.

              > Zarabiasz ta
              > k duzo na chodowili swinek? :)
              j.w. ... "Ślązaku z Zagłębia".

              > Chlopie przestan wresczcie te glupoty tu wyp
              > isywac,w niemczech nikt nie kupuje BMW na gas ,tam ludzie kupuja BMW jak i
              > ch na to stac,ani Ceibie ani Twojej zony nie stac na BMW X5 to kupiliscie
              > padline na gas ale wazne ze mozecie swoim sasiadom zaimponowac,ale tyl
              > ko tym ze wschodu heheheh ubijaj twoje pieniadze ktore w tak duzej ilosci za
              > rabiasz ,w beczce po kapuscie:)
              Bałwanie - od ponad 10 lat jeżdżę BMW i twierdzę, że zdecydowanie mnie na to stać.

              > Biedak jestes i nie umiesz sie do tego przyz
              > nac :)
              Dobra, przyznaję. Mam 37 lat, pół dużego domu, mieszkanie na wynajem (58 metrów, 3 pokoje) w dobrej lokalizacji, 3 garaże i plany kupna kolejnej nieruchomości. Jestem kurde tak biedny, że niedługo pójdę i przyssę się do jakiegoś państwowego cycka, bo przecież ledwie żyję z tej mojej biedy. Przy okazji - po świętach lecę na Mauritius, starczy tobie z tego niemieckiego socjalu choć na Majorkę?

              > za to z wielkim Ego ,i nie potrafisz sie do tego przynac hehehe
              Przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli - znasz takie powiedzenie?
              • lew_ Re: Zarobki vs. samochód. 27.11.16, 09:15
                Chwal sie chwal jakim to jestes polskim "bogaczem" heheheheeh jakby twoj stary wypierdek jezdzil teu na gnojowce to bys tez i gnojowke tankowal zeby zaoszczedzic 5 groszy heheheh
                Tlusty socjal w niemczech wynosi 400 € na osobe i piecset na dziecko to i stac mnie na X5 na benzyne a Ceibie ,takiego supermena z polski nie ,musisz gas tankowac hehehehehe twoim przedostatnim BMW bylo e 36 ponoc?? heheheheheheheheh
                • qqbek Lwie (kanapowy), zasiłkowcu... 27.11.16, 12:27
                  lew_ napisał:

                  > Chwal sie chwal jakim to jestes polskim "bogaczem" heheheheeh jakby twoj sta
                  > ry wypierdek jezdzil teu na gnojowce to bys tez i gnojowke tankowal zeby zao
                  > szczedzic 5 groszy heheheh

                  Potrafię nie tankować LPG, jak nie mam czasu.

                  > Tlusty socjal w niemczech wynosi 400 € na osobe i piecset na dziecko to i sta
                  > c mnie na X5 na benzyne a Ceibie ,takiego supermena z polski nie ,musisz g
                  > as tankowac hehehehehe

                  1. Nie muszę.
                  2. No kurcze, 400 Euro... jak bym tyle zarabiał (a nie dostawał od państwa za pierdzenie w piernaty) to bym się pewnie pytał ile świat kosztuje ;)

                  > twoim przedostatnim BMW bylo e 36 ponoc?? hehehehehehehe
                  > heh

                  Zgadza się, w prawie najsłabszej wersji silnikowej (316i) do tego. Kupiłem go jako auto prawie 8-letnie do tego, a nie nowe i jeździłem nim przez 10 lat. Samochód nadal jest w doskonałym stanie technicznym (dostał go szwagier na pierwsze auto, bo żal było sprzedawać) co zadaje kłam twojej teorii na temat tego kogo stać a kogo nie stać na utrzymanie BMW.
                  Wiesz - przymus zmieniania codziennie odczuwam w stosunku do skarpetek i bielizny, tym E36 mógłbym właściwie do dziś jeździć, gdyby nie fakt, że nie były nam potrzebne dwa samochody już a żonie E36 wybitnie "nie leżało". Trafiło się tanio X5 (choć szukaliśmy wpierw raczej X3) od znajomego, to wzięliśmy X5... cała historia. Żeby było śmieszniej, wpierw szukałem małego "Mietka" (W204), ale ani mi ani żonie nie przypadło to auto do gustu.
                  A ty jesteś na etapie chama wsiowego, lekko ociosanego - uważasz, że samochód stanowi jakiś wyznacznik zamożności czy bogactwa, a nie środek do wygodnego przemieszczania się z A do B.
                  • loyezoo Re: Lwie (kanapowy), zasiłkowcu... 27.11.16, 12:36
                    Dla takich prymitywów jak on,to pewnie auto jest wyznacznikiem.Wspomniałem w innym poście o moim dobrym znajomym (niektóre interesy robimy wspólnie) który posiada sporo aut,obecnie kupił nieduży biurowiec.Ma kasy jak lodu i popatrz pan,jeździ używanymi ,ba, wszystkie na LPG.

                    p/s żeby było śmiesznie,bardzo lubi jeździć W140,którą kupił ode mnie,sprowadzoną z Holandii.
                    • qqbek Re: Lwie (kanapowy), zasiłkowcu... 27.11.16, 12:44
                      Z tymi W140 to muszę kiedyś sprawdzić jak tym się z większym silnikiem jeździ (miałem kilka razy okazję prowadzić tylko S280 - niby legendarny M104, ale w tej budzie dupy nie urywał).
                      Mam bardzo zamożnego klienta (nieruchomości - ma tego z pół ulicy w dobrym miejscu), który jeździ "600" od nowości (ma jeszcze czarne blachy), to może jak będzie w końcu sprzedawał, to będzie pretekst, żeby się tym przejechać ;) No biedak jeden, ma 25-letni samochód!
                      • loyezoo Re: Lwie (kanapowy), zasiłkowcu... 27.11.16, 13:34
                        Ten jest 3.2 ale nie chodzi o osiągi,kolega lubi pojeździć dla lansu 50km/h :) Jak chce szybciej,to ma do tego zdecydowanie lepsze auta.
                        Aczkolwiek,jak nim wracałem z Holandii,to osiągnięcie 200 km/h na autostradzie,nie zajmowało mu jakoś specjalnie dużo czasu:P
                  • lew_ Re: Lwie (kanapowy), zasiłkowcu... 27.11.16, 15:46
                    Gas= biedak !! Was polaczkow stac conajwyzej na furmanke z jednym koniem hehehehehe
                    Ja sie tu nie chwale jak za 3 wyplaty kupilem X5 tak jak TY "bogaczu" heheheheh Ja biedny
                    Aussiedler aus Schlessien dostaje 405 € miesiecznie plus moja zona drugie 405 € plus na 5 dzieci 1200 € do tego zaplaca mi mieszkanie ,prod i wode a takze maszyne do prania i telewizor jak sie zepsuje hehehehehe ale szkoda wielka ze nie mam tyle czasu co ty ,siedziec na forum i pisac pierdoly jak to TY kazdego dnia czynisz godzinami ,ja jestem na socjalu i musze pic piwo i palic zigaretten:)
                    • qqbek Re: Lwie (kanapowy), zasiłkowcu... 27.11.16, 16:42
                      A potem się dziwią ludzie, że mamy taką a nie inną opinię za granicą.
                      Żeś się jak pączuś w maśle urządził widzę. 2010 Euro na siedmioro w kraju, w którym płaca MINIMALNA to 1,5 tysiąca Euro.
                      Ja, polski biedak gratuluję tym samym tobie pożytecznego spędzenia życia. Osiągnąłeś ideał ucieleśniony przez Ferdka Kiepskiego. Nie dość, że całe życie spędzasz przed telewizorem z fajką i puszką taniego napoju piwopodobnego z Netto czy innego Kauflandu w dłoni, to jeszcze tobie za to płacą. Brawo bogaczu!
                      • lew_ Re: Lwie (kanapowy), zasiłkowcu... 28.11.16, 07:36
                        Bratku,bratku.....w Niemczech placa minimalna wynosi 8.50 € na godzine brutto ,w najlepszym wypadku dostajesz 1000 € netto:) i na pierwsze dziecko 190 € :) A teraz wybacz ,wlaczam TV ii z puszka piwa w re ogladam wiadomosci a TY do roboty na tam mrozie:)
              • tbernard Re: Zarobki vs. samochód. 27.11.16, 16:59
                > A ty jesteś pewnie "Ślązak z Zagłębia", co to w latach 70-tych razem z rodziną na zachód spierniczył. Ani Ślązak, ani Niemiec... po prostu polski kartofel z zagłębia.

                A nie przyszło Ci do głowy, że mógł mieć w rodzinie owczarka niemieckiego? Wtedy jak najbardziej należy mu się tłusty niemiecki socjal, jak nomen omen psu zupa (lub miska, buda).
                • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 27.11.16, 20:41
                  tbernard napisał:

                  > A nie przyszło Ci do głowy, że mógł mieć w rodzinie owczarka niemieckiego? Wted
                  > y jak najbardziej należy mu się tłusty niemiecki socjal, jak nomen omen psu zup
                  > a (lub miska, buda).

                  Ja mam mieszaninę Cocker Spaniela (Angielskiego) i Springer Spaniela... nie tylko o azyl mogę chyba urzędy JKM Eli drugiej w razie czego na tej podstawie poprosić, ale chyba od razu o szlachectwo ;)

                  Tylko socjal nie ten... w Zjednoczonym Królestwie bardziej motywują do pracy a nie do trollowania po forach. Jako azylant dostajesz mieszkanie, 40 funtów na rachunki i niecałe 40 na żarcie i całą resztę, czyli jakieś 160 funtów tygodniowo (samo mieszkanie warte jest z 80). Umrzeć to nie pozwoli, ale żyć też na pewno nie.
                  Z resztą 2000 Euro w Niemczech... na 7 osób... to też sporo poniżej minimum socjalnego tam (zdaje się uważa się je za pół pensji minimalnej na osobę dla gospodarstw wieloosobowych i 75% dla jednoosobowego).
                • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 28.11.16, 10:56
                  "Cebularze" (to od potrawy regionalnej) albo wprost "cebulaki" :-)

                  A nie miałem na myśli Zagłębioków jako takich (mój stryj urodził się i wychował na pograniczu Mysłowic i Katowic - Giszowiec konkretniej - i lepiej zawsze mówił o Zagłębiokach), tylko takich jak nasz kolega "lew_", którzy nagle (już za Gierka) odkryli u siebie niemiecką krew.
                    • misiaczek1281 Re: Zarobki vs. samochód. 11.12.16, 14:11
                      a dlaczego ta wschodnia Polska nazywana była Polską "B"? Lubelskie i świętokrzyskie to chyba najbiedniejsze rejony kraju? tylko uprawa roli bo przemysłu tam nie ma jak na śląsku....?
                      aaa...już wiem.....B jak bieda?:)
                      • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 11.12.16, 20:13
                        misiaczek1281 napisała:

                        > a dlaczego ta wschodnia Polska nazywana była Polską "B"? Lubelskie i świętokrzy
                        > skie to chyba najbiedniejsze rejony kraju? tylko uprawa roli bo przemysłu tam n
                        > ie ma jak na śląsku....?
                        > aaa...już wiem.....B jak bieda?:)

                        Najbiedniej to jest na Podkarpaciu, na Mazowszu (poza Warszawą rzecz jasna) i na Suwalszczyźnie zdaje się. Ale co to ma do rzeczy? Zarabiam tyle, żeby nie skrobać dupy szkłem o kilka złotych, nie palić w piecu węglem tylko gazem i jeździć samochodem a nie atrapą.
                        Co do przemysłu - jeszcze 10 lat temu przyznałbym tobie rację, teraz powoli odradza się on tutaj - dostęp do wielu absolwentów uczelni technicznych, niezłe zawodówki i technika i wyższe niż przeciętne (przynajmniej do niedawna) bezrobocie sprawiały (i nadal sprawiają), że łatwiej tu (niż w "Polsce A") o kompetentnych pracowników. Bliskość ukraińskiej granicy nie tylko ratuje rynek pracy, ale przede wszystkim umożliwia prace sezonowe (mam znajomego rolnika pod Opolem Lubelskim, który opiekuje się kawałkiem sadu, który tam ma moja rodzina - twierdzi, że za 100-120 złotych dniówki na rękę, z posiłkami i noclegiem dla zamiejscowych nikt już w maliny czy kapustę pekińską nie chce iść, lepsza Wódka+ z urzędu i siedzenie na dupie, narzekanie jak tu źle - gdyby nie Ukraińcy to już dawno musiałby się zwinąć z malinami i przerzucić na coś, co pozwoliłoby na większą mechanizację prac).

                        Dwa najczęściej słyszane języki obce w Lublinie?
                        Ukraiński i chiński (mandaryński) - te dwa nikogo na ulicy tu nie zdziwią (hindi zresztą też).
                        • misiaczek1281 Re: Zarobki vs. samochód. 06.07.18, 20:13
                          qqbek napisał:
                          Najbiedniej to jest na Podkarpaciu, na Mazowszu (poza Warszawą rzecz jasna) i n
                          > a Suwalszczyźnie zdaje się. Ale co to ma do rzeczy? Zarabiam tyle, żeby nie skr
                          > obać dupy szkłem o kilka złotych, nie palić w piecu węglem tylko gazem i jeździ
                          > ć samochodem a nie atrapą.
                          > Co do przemysłu - jeszcze 10 lat temu przyznałbym tobie rację, teraz powoli odr
                          > adza się on tutaj - dostęp do wielu absolwentów uczelni technicznych, niezłe za
                          > wodówki i technika i wyższe niż przeciętne (przynajmniej do niedawna) bezroboci
                          > e sprawiały (i nadal sprawiają), że łatwiej tu (niż w "Polsce A") o kompetentny
                          > ch pracowników. Bliskość ukraińskiej granicy nie tylko ratuje rynek pracy
                          >
                          > Dwa najczęściej słyszane języki obce w Lublinie?
                          > Ukraiński i chiński (mandaryński) - te dwa nikogo na ulicy tu nie zdziwią (hind
                          > i zresztą też).

                          wy w Lebelskiem macie Ukraińców...a co mają powiedzieć w Świętokrzyskiem? tam to dopiero jest bieda aż piszczy...
                          • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 06.07.18, 20:32
                            A ty misiu prymityw jesteś.
                            Niemalże codziennie stykam się w pracy zawodowej z Ukraińcami i jedno powiem - ci, którzy się tutaj czegoś dorobili (a znam takich, którzy w 10-15 dorobili się takich majątków, że jest już czego zazdrościć) są uczciwsi w kontaktach zawodowych niż Polacy. Ukrainiec to nie tylko baba do zrywania truskawek, ale nierzadko łebski przedsiębiorca, który znajduje tutaj pieniądze tam, gdzie Polak nie szuka (pierwsze usługi wirtualnego biura i sekretarsko/księgowe w Lublinie, lata temu, założył mój znajomy, Ukrainiec) teraz jak się rzucili na to Polacy, on już jest dawno w nieruchomościach, w deweloperce i najmie krótkoterminowym. Ma pomysły, nie boi się podejmować ryzyka, ma też "nosa" do kasy i jest uczciwy. Cechy niespotykane u typowego "Janusza byznesu", z którym też niestety dość często jest mi dane się zetknąć.
      • loyezoo Re: Zarobki vs. samochód. 25.11.16, 23:53
        Hehe,ostatnio miałem auto,że z zasiłku, by reszta została,a z gazem i klimatyzacją :))
        Ale,że miałem go już "długo" bo prawie 6 miesięcy,to nastąpiła kolejna zmiana hehe.Tyle,że też za może 1/3 dochodów m-cznych.Co kto lubi,potrzebuje,uważa....itd.
      • misiaczek1281 Re: Zarobki vs. samochód. 27.11.16, 19:56
        kanna13 napisał:

        > Raczej nie więcej niż 5-6 wspólnych pensji netto.

        nie ma u mnie czegoś takiego jak auto za ileś pensji...a jeśli ktoś sobie wymarzy piękne auto które kosztuje 20 jego pensji to ma nie kupować bo jakiś znawca napisał że auto na które nas stać to auto za 6 pensji? g.*** prawda.... to moje życie....jeśli spełnieniem czyichś marzeń jest auto za 20 pensji to trzeba spełniać marzenia i składać choćby dwa lata i kupić:) jazda takim autem na które długo i ciężko pracowaliśmy smakuje 100 razy lepiej niż auto które dostał w lesingu albo kupione przez kogoś kto ma firmę i jego pracownicy w miesiąc mu na to auto zarobili a nie właściciel swą ciężką pracą:)
        • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 27.11.16, 23:07
          A mi dupę zawsze trujesz, jak to zbędnie się zabawiam "czterolitrowym smokiem". Nie rozumiem tej zmiany podejścia. Z resztą, gdybym miał 20 pensji przeznaczyć, to spokojnie by się nowiutki Mustang (i to z silnikiem do Mustanga a nie do dużej kosiarki) znalazł w zasięgu.
          Zbierasz przypadkiem na "Paska B6 TDI w Highline", że taką zmianę poglądów nagle prezentujesz, czy co?
          • engine8 Re: Zarobki vs. samochód. 28.11.16, 02:01
            Ford Mustang to ~ $35 do ~$60k w zaleznosci jaki model ale to ciagle tutaj byloby to w granicach dyskutowanych ilosci pensji?. 20 pensji to wjechalibysmy na terytorium Ferrari
            Coz ja chyba ciagle wybralbym BMW.. Amerykanskie auta maja inny charakter.
          • misiaczek1281 Re: Zarobki vs. samochód. 28.11.16, 10:12
            to czemu sobie tego Mustanga nie kupisz skoro Cię stać? widziałem test Mustanga...fura bajerancka ale przyspieszenie takie że go nie wykorzystasz w warunkach drogowych a przy mocniejszym dodaniu gazu można wylądować w rowie......twarde zawieszenie - zero komfortu... żadna zmiana podejścia...gdy wiele lat temu kupowałem Polo to było warte więcej niż 6 pensji...nie rozumiem tych ograniczeń...a 4 litrowy smok jest spoko skoro Ci taki odpowiada - tylko nie marudź na ceny gazu bo to najtańsze paliwo w Europie do niedawna było (1,7 zł) - i nadal dobra alternatywa bo benzyna też podrożała:) Polacy ogólnie lubią marudzić:)
            • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 28.11.16, 16:48
              Nie stać mnie. 20 pensji to fanaberia a nie zakup samochodu. 180 tysięcy za nowego Mustanga (to i tak bardzo tanio za 420 kucyków) to jest ponad pół mieszkania w dobrej lokalizacji w moim mieście. Tylko mieszkanie na siebie zarobi, samochód (przy moim obecnym użytkowaniu auta) nie.

              Znajomi się dziwią mi, że prawie 40-lat a jak dzieciak zawsze mam telefon z okolic górnej półki cenowej - ale to moje narzędzie pracy i zarabia na siebie, szybko się zwracając. Samochód nie jest moim narzędziem pracy, tak więc nie zamierzam na niego przeznaczać więcej niż minimalnej ilości środków.

              Jak się relacje cenowo zbytnio nie zmienią, to i tak sobie Mustanga, Chargera albo Camaro kupię na kryzys wieku średniego pewnie. Ale do tego (kryzysu) mam nadzieję mam jeszcze kilka lat :)
              • misiaczek1281 Re: Zarobki vs. samochód. 11.12.16, 14:14
                qqbek napisał:

                > Nie stać mnie. 20 pensji to fanaberia a nie zakup samochodu. 180 tysięcy za now
                > ego Mustanga (to i tak bardzo tanio za 420 kucyków) to jest ponad pół mieszkani
                > a w dobrej lokalizacji w moim mieście. Tylko mieszkanie na siebie zarobi, samoc
                > hód (przy moim obecnym użytkowaniu auta) nie.
                >
                > Znajomi się dziwią mi, że prawie 40-lat a jak dzieciak zawsze mam telefon z oko
                > lic górnej półki cenowej - ale to moje narzędzie pracy i zarabia na siebie, szy
                > bko się zwracając. Samochód nie jest moim narzędziem pracy, tak więc nie zamier
                > zam na niego przeznaczać więcej niż minimalnej ilości środków.
                >
                > Jak się relacje cenowo zbytnio nie zmienią, to i tak sobie Mustanga, Chargera a
                > lbo Camaro kupię na kryzys wieku średniego pewnie. Ale do tego (kryzysu) mam na
                > dzieję mam jeszcze kilka lat :)
                >
                spójrz na to z innej strony...samochód to wizytówka firmy i właściciela i w tym sensie przyciąga klientów...jest lans na mieście:) darmowa reklama......jak Cię widzą tak Cię piszą....:)
                • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 11.12.16, 22:24
                  misiaczek1281 napisała:

                  > spójrz na to z innej strony...samochód to wizytówka firmy i właściciela i w tym
                  > sensie przyciąga klientów...jest lans na mieście:) darmowa reklama......jak Ci
                  > ę widzą tak Cię piszą....:)

                  Może w buraczystanie.
                  Ja do pracy chodzę w bojówkach, traperach i koszulce (najczęściej z napisem). Klienci z ulicy to może 15% moich przychodów a przyjdą i tak. Z poważnymi (stałymi) kontrahentami kontaktuje się niemalże wyłącznie mailowo i telefonicznie.

                  Najbardziej mi żal sytuacji, w których źródłem zleceń są prawnicy (to chyba najbardziej spauperyzowana ostatnio kasta) - zapach taniej wody kolońskiej, średniej klasy garnitury (z marynarkami wiecznie wygniecionymi na dupach) i to wieczne cięcie kosztów i proszenie o obniżkę cen. Bardzo się ostatnio cieszę, że studia prawnicze skończyłem po trzecim roku (mając już w kieszeni magisterium z innej dziedziny) - przynajmniej w tym upadku nie muszę teraz uczestniczyć. Rozmawiałem ostatnio ze znajomym radcą prawnym, zeszło na zmiany podatkowe (na tapecie była kwota wolna od podatku konkretniej) - okazało się, że ani go to ziębi, ani grzeje, bo nic u niego się nie zmienia (i jeszcze długo nie ma się szansy zmienić)... nie chciałem go dołować, nie powiedziałem, że mi się nie zmieni tylko przez zwiększone koszty ostatnio.
                • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 11.12.16, 21:54
                  tdf-888 napisał:

                  > czy telefon z górnej półki jako narzędzie pracy lepiej zarabia niż ten tańszy?
                  > ;)))

                  Jak pracujesz na dużych plikach tekstowych/pdf a od tego, czy wycenę zlecenia prześlesz w 5 minut czy w dwie godziny zależy czy dostaniesz to zlecenie to nagle ilość pamięci RAM w telefonie zaczyna mieć bardzo duże znaczenie :-)
                    • engine8 Re: Zarobki vs. samochód. 12.12.16, 04:23
                      I własnie to ze tyle jest zapakowane razem i to wszystko takie ciasne powoduje ze to co piszemy a to co wysyłamy mogą być dwie rożne rzeczy... :)
                      Napisałem "który" a to durne pudełko zmieniło na Tory - jakiś kolejarz chyba to programował.



                      • nieznamhaslaaa Re: Zarobki vs. samochód. 01.07.18, 13:14
                        Cześć, to ja, autor wątku.
                        Dzięki za normalne wpisy, dzięki również internetowym wypierdkom za przypomnienie jak działa forum. Dwa pierwsze wpisy jako tako na temat, a potem obrzucanie piaskiem i wiadereczkiem. Przyznam jednak że czytając inne wątki na tym forum, poziom jest jako taki, np. na elektrodzie mam wrażenie że siedzą tylko mechanicy samochodowi i wszelkiej maści budowlańcy - obie grupy uważam za patologię. Co ciekawe, szukając swojego wątku w wyszukiwarce, okazało się że podobny temat przewijał się wielokrotnie, 2006, 2010 rok. W tamtych watkach dyskusje są normalne, pytanie co się stało że w 2016 społeczeństwo stało się tak zakompleksione?
                        BTW, kupiłem 4 letniego kompakta, zgadnijcie trole za ile pensji ;)
                            • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 01.07.18, 17:42
                              A co kupiłeś?
                              I za ile miesięcy pracy?
                              Ja właśnie sprzedałem bydle z wielkim silnikiem i kupiłem sobie dużego kompakta z małym silnikiem, który w środku jest miejscami większy niż było to bydle.
                              Jakieś 5-miesięczne zarobki netto.
                              2-latek.
                              • nieznamhaslaaa Re: Zarobki vs. samochód. 01.07.18, 20:05
                                Focus kombi, 2 m-ce wspólnych zarobków.
                                Co to za bydle było? Swojego czasu bardzo podobała mi się Honda Legend IV. Jakbym miał w uj hajsu, to kilka podobnych perełek bym kupił.
                                Z wielkością może być tak jak napisałeś, jechałem 300C kombi, mocno nadmuchany samochód - w środku ciasno.
                                  • nieznamhaslaaa Re: Zarobki vs. samochód. 01.07.18, 21:08
                                    Liczyłem na jakieś V6 z segmentu E.
                                    Z X5 najbardziej podobała mi się E70, czasem pierwsze SUVy z tamtych czasów nie były piękne, szczególnie Touareg i Cayenne. Teraz te samochody wyglądają fajnie, pomijając że Vw nie przetrwał.
                                    Tego Twojego kompakta to trzeba pod VANa podciągnąć, przyznam ze nie wiedziałem ze istnieje taki Sportsvan. Jeździłem nowym Touranem i jednak to nie dla mnie, fakt że dzieciaka łatwo wrzucić na siedzenie, jednak chyba preferuję zwykłe kombi.
                                    I jeszcze co do zmiany samochodów. Mój 'znajomy', wierny fan BMW co to ma lepsze plastiki w bagażniku niż Opel w środku, dostał kiedyś jako auto zastępcze nową Astrę. Pojeździł i stwierdził ze to niesamowite auto. Teraz zamiast używanej 'piątki' rozważany jest zakup nowszej Astry w kombi. Ale wcześniej mu nie przetłumaczyłeś że istnieją inne samochody, bo przecież biemdablju zrobi pińćset mln km zanim turbina pójdzie do wymiany.
                                    • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 01.07.18, 23:09
                                      nieznamhaslaaa napisał(a):

                                      > Liczyłem na jakieś V6 z segmentu E.
                                      > Z X5 najbardziej podobała mi się E70, czasem pierwsze SUVy z tamtych czasów nie
                                      > były piękne, szczególnie Touareg i Cayenne. Teraz te samochody wyglądają fajni
                                      > e, pomijając że Vw nie przetrwał.
                                      Tylko to jednak przerost formy nad treścią. W ramach jeżdżenia próbnie przed kupnem nowego auta przejechałem się Fordem Kugą... który w środku jest po prostu ciasny i VW Tiguanem - też bez rewelacji.

                                      > Tego Twojego kompakta to trzeba pod VANa podciągnąć, przyznam ze nie wiedziałem
                                      > ze istnieje taki Sportsvan.
                                      Ja się przyznaję, że nie brałem pod uwagę tego auta, zanim się nim nie przejechałem :)
                                      A znajomy sprzedawał i tak jakoś "samo wyszło".
                                      A co do nazwy - jest tak samo idiotyczna, jak nazwa tego małego Forda (Ecosport). Bo ani to auto przejawiające choć trochę zacięcia sportowego, ani nie van - ot kompakt nadmuchany do rozmiarów segmentu D właściwie (z tyłu jest miejsca więcej niż w mojej X5, a tam wcale go mało nie było).

                                      > Jeździłem nowym Touranem i jednak to nie dla mnie,
                                      > fakt że dzieciaka łatwo wrzucić na siedzenie, jednak chyba preferuję zwykłe ko
                                      > mbi.
                                      Ginący gatunek :)
                                      Mam znajomego, który ma Golfa VII kombi. Przejechał się moim Sportsvanem i stwierdził, że miejsca więcej (zwłaszcza z tyłu), bagażnik wcale nie mniejszy, ale i tak "nie dla niego". Co kto woli.

                                      > I jeszcze co do zmiany samochodów. Mój 'znajomy', wierny fan BMW co to ma lepsz
                                      > e plastiki w bagażniku niż Opel w środku, dostał kiedyś jako auto zastępcze now
                                      > ą Astrę. Pojeździł i stwierdził ze to niesamowite auto. Teraz zamiast używanej
                                      > 'piątki' rozważany jest zakup nowszej Astry w kombi. Ale wcześniej mu nie przet
                                      > łumaczyłeś że istnieją inne samochody, bo przecież biemdablju zrobi pińćset mln
                                      > km zanim turbina pójdzie do wymiany.

                                      Oj nie. Tu (o ile naprawdę lubił stare BMW) bym rację przyznał twojemu znajomemu (sprzed zakupu Opla). W X5 miałem najlepszą skórę i drewno orzecha włoskiego... w VW mam "szmatki" i akcenty ze szczotkowanego aluminium na osłodę.
                                      Choć plastiki rzeczywiście są dobrej jakości, to przesiadka z X5 (gdzie plastików prawie, poza deską rozdzielczą się nie widziało) była drobnym "szokiem jakościowym". Z drugiej strony tak naprawdę to z X5 brakuje mi bardzo jedynie elektrycznie regulowanych foteli z pamięcią ustawień (jeżdżę pół na pół z żoną) i dźwięku silnika.
                                • jestklawo Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 08:53
                                  nieznamhaslaaa napisał:

                                  > Focus kombi, 2 m-ce wspólnych zarobków.

                                  dostałeś awans na kierownika w praktikerze? Gratulacje, warto było czekac prawie dwa lata, żeby docenili człowieka.
                                  Bo zakładam, że to nowe auto z salonu?
                • engine8 Re: Zarobki vs. samochód. 12.12.16, 04:15
                  Logika mojej zony. Mowie Hej, czas chyba kupic nowszy i większy TV?
                  On na to - A co jest złego z tym co mamy ? Czy w tym nowszym będą lepsze wiadomości i programy? No i zatkałem się..
    • engine8 Re: Zarobki vs. samochód. 26.11.16, 18:25
      Ja do tego podchodze inaczej. Nie kupuje auta za iles tam miesicznych pensji ale za pieniadze "luzne".
      Mamy konto - inwestycyjne, na okreslone cele - glownie emerytura, i tego sie nie rusza. Drugie - oszczednosciwe, na stale wydatki biezace (dom, auta, zycie etc...) i to musi sie trzymac na okreslonym poziomie aby nie trzeba bylo sprawdzac co tydzien jako ze wiekszosc bezacych oplat jest na "autopay".. No i jest reszta "luzna" ktora sie wydaje na to co akurat potrzeba albo co sie chce.. i auto sie kupuje z tego konta i jest tak zwykle decyzja pomiedzy "chceniem" a potrzeba - tzn "potrzebuje" sredniej klasy komapkta ale "chce" sportowa limuzyne.. wiec kupuje to drugie.
      • kanna13 Re: Zarobki vs. samochód. 26.11.16, 20:06
        Ale pytanie było o relację ceny samochodu do zarobków, a nie o kwotę luźną, którą możemy wydać :-)
        Ale idąc Twoim tokiem rozumowania, bo podejście dzielące dochody na kilka kupek nie jest mi obce, to ta wartość bezwzględna kwoty luźnej, które można spokojnie wydać na nowy samochód oscyluje wokół 5-6 miesięcznych netto.
        • engine8 Re: Zarobki vs. samochód. 27.11.16, 02:53
          Ale to nie ma sensu poniewaz nie kazdy ma te same zarobki i kupuje inne auto. Ja pierwsze kupilem za jedna pensje a ostantie mniej wiecej za 3 ale ten pierwszy byl o wiele wiekszym wydatkem niz ostatni poniewaz wtedy pensja wystarczala na zycie i nic nie zostawalo wiec kupno auta wymagalo uszczuplenie budgetu gdzies indziej a teraz auta kupuje z "luznego" konta a wiec nie jest to cos co wymaga komromisu gdzie indziej i jak wydaje np ekwiwalent 3 pensji to wcale nie znaczy cze nie moglbym kupic drozszego ale to po prostu wybor a nie ograniczenie.
          Tak ze jak ktos mowi ze wydaje 5-6 miesieczny dochod netto to jak to rozumiec w swietle ogolengo budzetu?
          • kanna13 Re: Zarobki vs. samochód. 27.11.16, 16:28
            1. I dlatego, że każdy ma inne zarobki to właśnie określenie relacji ceny samochodu do ilości miesięcznych zarobków pokazuje jak ta zależność wygląda bez względu czy się zarabia 5, czy 10 czy 20 tysięcy miesięcznie.

            2. Podejście czy zakup nowego samochodu następuje z "luźnego" konta oraz czy zakup nie powoduje jakiegokolwiek zaburzenia codziennej płynności finansowej czy naruszenia normalnego budżetu jest temat na osobną dyskusję

            I jak napisałeś, że Ty np. wydajesz ekwiwalent trzech pensji to oznacza tylko tyle, że samochód, który za te pieniądze nabywasz spełnia Twoje oczekiwania czyli jest to jakaś decyzja racjonalna wynikają z aktualnego rachunku potrzeb i w Twoim przypadku w żaden sposób nie narusza to status quo z punktu 2.
            Zakładam, że jest to właściwe podejście i takie powinno być raczej powszechnie stosowane by punkt 2 był zachowany.
    • bolo2002 Re: Zarobki vs. samochód. 27.11.16, 09:34
      Kiedy zarabiasz dobrze, np 55 tys /m-c to kupujesz sobie fure nowa za np 120 tys i masz np spokój na 5 lat/gwarancja/. Tak kiedys zarabiałem. dzis jestem na emeryturze i nie stac człowieka na nowe auto za nawet 60 tys. Ale to nie prawda,że za małe pieniadze to kupujesz gó..o. Otórz okazuje się, że jak sie ma doswiadczenie i pojecie o tym, jak dbac o wózek, to mozna doswiadczyc miłego zaskoczenia. Generalnie nowych samochodów w Polsce i UE nie kupuje sie u dilera !!!!!!!! Od 1990 roku kupowałem samochody zupełnie inaczej za ca 70-85 % ceny dilera!!!!! Kiedys w Brukseli kupiłem sam. za 67 % ceny salonowej w Berlinie Zachodnim! W 2009 r. kupiłem w Polsce Mitsu. Outlandera za 100 tyś. / cena u dilera 120 Tys / I miałem takie samo auto i tez 3 lata gwarancji. Ale generalnie nie opłaca sie w Polsce kupowac nowych samochodów, bo wyrzucasz 23 % VATu ! Mozna kupić w EU/ trzeba to zrobic osobiscie/-żaden polski komis, albo od os. prywatnej- bo to generalnie lipa!/. Wybierasz sobie maszyne i przywozisz. Tak zrobiłem. kupiłem 8-letniego duzego Koreańczyka w dieslu. Dzis ma 10 lat -niczego nie naprawiam, tylko serwisuje i leje. Na dodatek sam wyglada jakby wczoraj zjechał z tasmy a ma 155 tys przebiegu i zero awarii i zero rdzy! Wożę wszystko- rodzine , meble, drewno- bo to bardzo pakowny VAN. genialny silnik,super dynamiczny, 6,6 l oleju / 100 kilometrów srednio. Koszt zakupu 13,5 tys zł. Tyle, że wiem jak obsługiwać diesla, bo to mój 25- ty samochód!. Nastepny wózek taki sam tyle, że wersja z 2010 r. i ten sam genialny silnik w 2017. sam wybiore i przywioze . Koszt max do 15 tys zł ! Zaden Vw, Audi, Renault , BMW czy Citroen. Po Prostu - pewny Koreańczyk- lepszy niz Mazda/ a miałem 3 takie/. I tyle- tylko pewny Koreańczyk!
          • loyezoo Re: Zarobki vs. samochód. 27.11.16, 15:23
            Po to,jak opisał wyżej,żeby samemu sobie przywieźć,a nie jak ty,kupić od Mirka handlarza,z opiłkami metalu w silniku.Czaisz różnicę?

            P/S napisałem,że może się zdziwić,natomiast nie ma jeszcze ustawy wprowadzającej wyższe opłaty,więc nie bredź misiu,póki co.Od stycznia na 100% nie wejdzie jakakolwiek zmiana
      • misiaczek1281 Re: Zarobki vs. samochód. 01.07.18, 18:12
        bolo2002 napisał:

        > Kiedy zarabiasz dobrze, np 55 tys /m-c to kupujesz sobie fure nowa za np 120 ty
        > s i masz np spokój na 5 lat/gwarancja/. Tak kiedys zarabiałem.. Ale generalnie nie opła
        > ca sie w Polsce kupowac nowych samochodów, bo wyrzucasz 23 % VATu ! Mozna kupić
        > w EU/ trzeba to zrobic osobiscie/-żaden polski komis, albo od os. prywatnej-
        > bo to generalnie lipa!/. Wybierasz sobie maszyne i przywozisz. Tak zrobiłem. ku
        > piłem 8-letniego duzego Koreańczyka w dieslu. Dzis ma 10 lat -niczego nie napra
        > wiam, tylko serwisuje i leje. Na dodatek sam wyglada jakby wczoraj zjechał z ta
        > smy a ma 155 tys przebiegu i zero awarii i zero rdzy! Wożę wszystko- rodzine ,
        > meble, drewno- bo to bardzo pakowny VAN. genialny silnik,super dynamiczny, 6,6
        > l oleju / 100 kilometrów srednio. Koszt zakupu 13,5 tys zł. Tyle, że wiem jak o
        > bsługiwać diesla, bo to mój 25- ty samochód!. Nastepny wózek taki sam tyle, że
        > wersja z 2010 r. i ten sam genialny silnik w 2017. sam wybiore i przywioze . K
        > oszt max do 15 tys zł ! Zaden Vw, Audi, Renault , BMW czy Citroen. Po Prostu
        > - pewny Koreańczyk- lepszy niz Mazda/ a miałem 3 takie/. I tyle- tylko pewny
        > Koreańczyk!

        Racja...to nieprawda że używane to złomy...ale koreańczyk kojarzy mi sie z Daewoo:)
        • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 01.07.18, 20:35
          Misiu - a co kogo obchodzi, co się tobie kojarzy... w odpowiedzi na posta sprzed 1,5 roku?
          Ilekroć tutaj coś piszesz to widzę przed sobą spoconego incela misia w "jajcówkach" z Polsportu. Chyba to jeepwdyzlu rzucił (te jajcówki z Polsportu) i kurcze przylgnęło jak ulał jako "łatka".
          • misiaczek1281 Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 14:46
            qqbek napisał:

            > Misiu - a co kogo obchodzi, co się tobie kojarzy... w odpowiedzi na posta sprze
            > d 1,5 roku?
            > Ilekroć tutaj coś piszesz to widzę przed sobą spoconego incela misia w "jajcówk
            > ach" z Polsportu. Chyba to jeepwdyzlu rzucił (te jajcówki z Polsportu) i kurcze
            > przylgnęło jak ulał jako "łatka".

            widocznie ciebie obchodzi skoro odpisujesz:) "nie noszę jajcówek"...incel też nie pasuje do mnie...przykleiłeś misiowi kolejną nietafione łatki ... odpowiadam na posta który został niedawno tu skomentowany a temat zawsze aktualny... trzeba tworzyć nowy bo data ważności posta to 2 dni jak zupy cebulowej? a propo zupa cebulowa ma kilka wieków i nadal ją jedzą więc te 1,5 roku to nic:) a podobno zupa cebulowa to regionalny przysmak kuchni lubelskiej :) fe!
            "zupa cebulowa z Goraja. Według Długosza w bitwie pod grunwaldem brał udział Aleksander, bratanek Dymitra Gorajskiego. Według miejscowych legend przed bitwą posilał się zupą cebulową"

            www.dziennikwschodni.pl/kuchnia/siedem-slynnych-zup-z-lubelszczyzny,n,999999494.html
            • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 15:40
              Przyjedź do Lublina i spróbuj, najlepszą cebulową podają w 'Lubliniance' przy Krakowskim (obecnie Grand Hotel, ale jak będziesz zamawiać taryfę spod dworca to koniecznie posłuż się tą pierwszą nazwą, żeby podług frycowej taryfy za kurs nie płacić).
                • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 18:44
                  Nie wiem, dawno nie byłem, ale zawsze była (przynajmniej w menu jesienno-zimowym) - może dlatego, że to takie syte nie dają tego na wiosnę/latem.
                  Jak nie Lublinianka, to może jeszcze u Biesów (Rynek, zaraz za Czarcią łapą trzeba wejść w kamienicę (na wysokości Trybunału Koronnego) i śmiało zapuścić się w głąb piwnic). Jak się już nigdzie nie uda, to przy Rynku dobra jest jeszcze szczawiowa (właśnie w Czarciej) i tradycyjna żydowska czosnkowa (w Mandragorze, druga strona Rynku).
                  Dobre piwo jest w restauracji Grodzka 15 (adres, trudno zgadnąć - Grodzka 15), która ma własny browar w podziemiach - można nawet siąść przy piwie na sali w piwnicach, gdzie za szybą błyszczą sprzęty browarniane, ale ja polecam taras na górze z bezpośrednim widokiem na Zamek Lubelski - do piwa można (w końcu Cebulandia) zamówić krążki cebulowe - bardzo fajna przekąska.
                    • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 22:09
                      Z pubów może być jeszcze "U Szewca" i "Czeska Piwnica" - oba sąsiadują ze sobą przy Grodzkiej (przy Placu po Farze). Z ogródków widać dom Palikota w razie co :)
                      Przestrzegam jednak przed zamawianiem "U Szewca" czegokolwiek do jedzenia... kuchnia słynie z zatruć pokarmowych serwowanych "gratis" do dań.
                      Dla zwolenników mocniejszych brzmień "Koyot Klub" (Krakowskie Przedmieście 26 - trzeba wejść w bramę zaraz za Wróblewskiego, Burger Kingiem i Pijalnią Wódki i Piwa i [pomimo złych przeczuć] trzymać się lewej strony aż dojdziesz do zadaszonych na czarno schodów prowadzących w dół do trzewi budynku), albo Graffiti przy Piłsudskiego.
                      • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 23:53
                        Jak mam jechać dalej z off-topem gastronomicznym, to najlepsze burgery dostaniesz nie w restauracji Stół i Wół (Bramowa, zaraz za Bramą Krakowską - całkiem przyzwoity lokal, ale bez polotu), ani też w Jesz Burgerze (zupełna porażka), a w Red Rock City przy Filharmonii - o stolik tu trudniej, niż o papier toaletowy w PRL, sanitariaty straszą, ale burgery zacne... no i ta "otoczka".

                        Najlepsza Pizzeria jest zaś u mnie na wsi (dzielnica Dziesiąta) - Il Rifugio przy ul. Oczki... żadnej reklamy nie znajdziesz... za to stolik trzeba rezerwować najlepiej z tygodniowym wyprzedzeniem. Prowadzi toto gość z Sardynii, który stwierdził, że przebije się jakością, a nie reklamą... i mu wyszło.
                  • jestklawo Re: Zarobki vs. samochód. 03.07.18, 08:59
                    > adres, trudno zgadnąć - Grodzka 15

                    na Grodzkiej? A nie w Kaliszu? - taki żart, kiedy Palikot szukał Biedronia

                    BTW, co to są "jajówki z Polsportu?" Wujek gugiel jest jak niemowlę.
                    I jeszcze jedno. Kojarzę że to chyba ty pisałeś kiedyś o nożykach do golenia "systemowych". I nie odpisałeś, kiedy pytałem co to jest.
                    • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 03.07.18, 11:12
                      "Jajcówki z Polsportu" to krótkie spodenki z Polsportu (a jajcówki, dlatego że jajka potrafiły nogawką wypaść;). Kiedyś miał takie każdy i jak miś się przyznał, że codziennie biega, to kilku osobom skojarzył się od razu z gościem w koszulce na ramiączkach i we właśnie takich "jajcówkach"... ot durna gra skojarzeń.

                      Co do maszynki - Fusion, wcześniej Mach 3 (ale nie chciałem im kryptoreklamy robić).
              • misiaczek1281 Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 21:35
                qqbek napisał:

                > Przyjedź do Lublina i spróbuj, najlepszą cebulową podają w 'Lubliniance' przy K
                > rakowskim (obecnie Grand Hotel, ale jak będziesz zamawiać taryfę spod dworca to
                > koniecznie posłuż się tą pierwszą nazwą, żeby podług frycowej taryfy za kurs n
                > ie płacić).
                >
                Zupa cebulowa zapewne wyborna...kiedyś się skuszę:) Niedawno jadłem makaron ze serem i jagodami...+ pierogi ze serem i truskawkami...uwielbiam też gołąbki...niebo w gębie :) ...byłem raz w Lublinie...zgubiłem się i pytam taksiarza : jak dojechać na stadion Motoru..? on mi tłumaczył (w lewo, w prrawo, w lewo prosto itd) wtedy go pytam : Czy tu nie ma jakichś znaków informujących jak dojechać na stadion? On: Gdzie? W Lublinie? Nieee....:)
                • qqbek Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 21:59
                  Eee - mamy największy w Polsce stadion dla IV-ligowego (to się teraz co prawda III ligą nazywa, ale to i tak 4. klasa rozgrywek) klubu! Nie sposób go przeoczyć!
                  Niektóre kluby I. ligi nie mają obiektu 15,5 tysiąca miejsc, a nasi dzielni kopacze, w trakcie zmagań z takimi potęgami jak Spartakus Daleszyce [stadion na 600 miejsc], czy LKS Wiślanie Jaśkowice [grają gościnnie na Stadionie Miejskim w Skawinie - 500 miejsc na trybunie] mają się czym pochwalić - na koszt i rachunek wszystkich mieszkańców miasta.
                  (tj. pytanie brzmi - po kiego żeś jechał na stadion Motóru?)

                  Znaki informujące jak dojechać na stadion?
                  Wolne żarty, a kto by chciał?
                  Jak już bardzo musisz (a akurat grają "nasi") podążaj w kierunku w którym podążają podpici jegomoście w żółto-niebieskich strojach.
    • waga170 Re: Zarobki vs. samochód. 01.07.18, 14:27
      > ile przeznaczacie na zakup samochodu w stosunku do zarobków? Ja kupowałem 6 let
      > niego kompakta za 2,5 wspólnej pensji.

      Ja to dopiero mam dylemat. Jestem placony samochodami i musze je jakos przeliczac na pensje.

      Zapytam niesmialo, jak kupujesz buty, cukier puder, gesie jaja, zarcie dla kota? Jedna dwudziesta piata pensji? Wspolnej, chyba netto?
      • engine8 Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 02:02
        Ja podobnie bo nic nie zarabiam a wiec zeby jak nie liczyc to matematycznie trudno dzielic przez zero..bo jakies nieskonczonosci wychodza... ale z innym rzeczami tez jak np gesimi jajami. Moze jak sie nie zarabi w takim razie to sie nic nie powinno kupowac?
        • waga170 Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 02:23
          > ale z innym rzeczami tez jak np gesimi jajami. Moze jak sie nie zarabi w takim razie to sie nic nie powinno kupowac?
          Zeby cos miec, niekoniecznie trzeba to kupic. Na przyklad gesie jaja wygrywam w karty grajac z gesiami o jaja. Trzeba tylko uwazac zeby nie zagrac z gasiorem, no i oczywiscie uwazac zeby nie przegrac :)
          • engine8 Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 02:34
            No bo jak zareagujesz jak gasior ci powie "no tylko bez jaj"?

            No i u nas mozna po prostu krasc....
            U nas auta stoja na ulicy otwarte i wiele z nich nawet ma kluczyki w srodku.... i pilota do otwarcia garazu..
            Teraz wiem dlaczego firmy tak zachwalaja bardzo ciche motory do otwierania - zeby nie budzic ludzi w nocy.
            • waga170 Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 02:41
              > U nas auta stoja na ulicy otwarte i wiele z nich nawet ma kluczyki w srodku....
              > i pilota do otwarcia garazu..

              Jestescie o jakies sto lat za nami. U nas auta stoja na chodnikach i trawnikach i kazde ma kilka blokad. Niektorzy zdejmuja i zabieraja na noc do domu rozne czesci, kola, kierownice itp.
    • marekggg Re: Zarobki vs. samochód. 01.07.18, 23:16
      samochod to nie jest przyjemnosc, to jest luksus. no chyba ze jestes taksiarzem, lub otrzymasz firmowy. i najlepiej kupic za gotowke - to poznajesz swoje limity. czy nowy, czy uzywany - to zalezy. czy za 15 tys., czy 60, 10, 200, 300 tys. - zalezy od tego ile masz. kupowanie na kredyt - no mozna - ale po co. rownie dobrze mozna kupic telewizor za 30 tys. tylko po co. bedziesz mogl wiecej czy szybciej ogladac?
      nie kupuje uzywek, bo sie na tym nie znam, przy nowym mam gwarancje itp.
      nie ma odpowiedzi uniwersalnej na to pytanie. jedno jest pewne - jak cie nie stac - to nie kupuj, wez taksowke i bedzie taniej.
      • engine8 Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 02:07
        O K to tym to teraz mowisz jak ja przez wiecej niz polowe zycia kupowalem samochody dla przyjemnsci...
        No ja to nie wiem w jakim ty swiecie zyjesz ale ja kupuje uzywki za polowe ceny i z gwarancja...

        Z TV to jest tak ze im drozszy i wiekszy to powinien pokazywac lepsze wiadomosci... no i jest zdrowszy bo lbem nie trzeba krecic.
        A jakbym tak wszytko ocenial co mi sie oplaca a co nie i na co mnie stac albo nie to nie mialbym ani zony ani dzieci.
      • misiaczek1281 Re: Zarobki vs. samochód. 02.07.18, 21:25
        marekggg napisał:

        > samochod to nie jest przyjemnosc, to jest luksus. no chyba ze jestes taksiarzem
        > , lub otrzymasz firmowy. i najlepiej kupic za gotowke - to poznajesz swoje limi
        > ty. czy nowy, czy uzywany - to zalezy. czy za 15 tys., czy 60, 10, 200, 300 tys
        > . - zalezy od tego ile masz. kupowanie na kredyt - no mozna - ale po co. rownie
        > dobrze mozna kupic telewizor za 30 tys. tylko po co. bedziesz mogl wiecej czy
        > szybciej ogladac?
        > nie kupuje uzywek, bo sie na tym nie znam, przy nowym mam gwarancje itp.
        > nie ma odpowiedzi uniwersalnej na to pytanie. jedno jest pewne - jak cie nie st
        > ac - to nie kupuj, wez taksowke i bedzie taniej.

        gwarancja to tani chwyt marketingowy...gdy kupujesz nówkę to cię całują po rękach i dają dywaniki gratis byś poczuł się wyjątkowo że coś zyskałeś...jednak tuż po wyjedzie z salonu czar pryska...okazuje się że twoje nowe cudeńko straciło na wartości w rok 20%...a gdy zgłaszasz się z reklamacją w ramach gwarancji patrzą na ciebie wilkiem i mówią że gwarancja tego nie obejmuje i że nie umiesz się posługiwać samochodem i sam zepsułeś:)