Dodaj do ulubionych

O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc?

17.04.02, 09:56
O ile, gdzie i.... dlaczego przekraczacie dopuszczalna szybkosc?
Z reka na sercu....
Obserwuj wątek
    • Gość: mac Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: 213.77.125.* 17.04.02, 10:01
      Zawsze przekraczam. Ale raz nieświadomie przegiąłem. Przekroczenie o 150%.
      Jechałem maluchem w Czechach (Pilzno) 100 km/h było 40 km/h.
      Nieoznakowany Mondeo mnie dogonił i po negocjacjach stanęło na 500 koron
      wstępnie 5000 koron). Teraz przez Czechy jeżdżę b. uważnie. Pzdr.
      • Gość: Duk Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.rsk.pl 17.04.02, 10:16
        Twierdzenie, iż przekracza sie "zawsze" dozwoloną prędkość jest o tyle ryzykowne
        co głupie.Aczkolwiek nie chodzi tutaj o sam fakt przekraczania prędkości:o)lecz o
        upiranie sie -"zawsze to robie".
        Osobiście często zdarza mi się łamać przepisy (kodeksu ruchu drogowego)co jest
        niewątpliwie wykroczeniem ale nie przestępstwem!!!!Wynika to nie tyle z mej złej
        woli czy mani wyższości(szybkosci?)lecz trzeźwego spojrzenia na warunki panujące
        na drodze.Wielokrotnie bywało i tak, ze przy dozwolonych 90km/h zdrowy rozsądek
        nakazywał znacznie wolniejszą jazde.Lecz znacznie częściej dogodne warunki na
        drodze (pusto, poza obszarem zabudowanym, szeroka droga, kilka pasów ect)
        sprzyjają znacznie szybszej jeździe.Czasami po prostu bywa tak, ze nie da sie
        wolniej jechać-ale to tylko moja subiektywna opinia.
        Nie mam zamiaru tutaj nikogo przekonywać o złuszności mych grzesznych pogladów,
        bo dałbym tym samym pożywkę do wyzwania mnie od czci i wiary wszystkim prawym
        forumowym kapeluszom (sic!)Jednym słowem, każdy jeździ płaci za siebie i
        odpowiada za swoje czyny.
        Szerokiej drogi:o)
        • Gość: mac Re: sorry sprostowanie po słusznej uwadze. IP: 213.77.125.* 17.04.02, 10:22
          Więc sprostuję wypowiedź mą :
          zawsze kiedy jest to możliwe (czyt. są sprzyjąjące warunki) przekraczam
          dopuszczalą prędkość. Kiedy jednak uznam, że narażam czyjeś lub tez swoje
          grzeszne życie zwalniam do prędkości kapeluszowych. Pzdr.
    • Gość: Mikolaj Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.pol-assistance.spzoo.pl 17.04.02, 10:07
      W terenie zabudowanym staram się nie przekraczać (z wyjątkiem miejsc takich jak
      Wisłostrada czy ul. Puławska w Wawie – tam boje się jechać przepisowo bo cały
      czas ktoś hamuje centymetry od mojego zderzaka).
      Poza terenem zabudowanym, jak są dobre warunki i nie ma tłoku – tak mniej
      więcej dozwolona prędkość „plus VAT”.
      Pzdr
      Mikołaj
      • Gość: lukasz Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: 192.168.2.* 17.04.02, 10:14
        W terenie zabudowanym raczej specjalnie nie przekraczam (z drobnymi wyjatkami
        np: trasa torunska w Warszawie)
        Poza terenym zabudowanym przekraczam do 50%.
        Np. katowicka jezdze 140-150.

        pozdrawiam
        Lukasz
      • Gość: is Re: do Mikołaja IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 10:14
        Jaki VAT? Stawka podstawowa (22) czy obniżona (7)? ;-)
        • Gość: Mikolaj Re: do Mikołaja IP: *.pol-assistance.spzoo.pl 17.04.02, 10:17
          Gość portalu: is napisał(a):

          > Jaki VAT? Stawka podstawowa (22) czy obniżona (7)? ;-)

          Raczej podstawowa 22%. Jak podwyższą stawkę VAT, to będę musiał jeździć jeszcze
          szybciej :-)
          • Gość: is Re: do Mikołaja IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 10:20
            Mamy bardzo prospołeczny rząd, który pewnie szybko wprowadzi takie stawki,
            żebyś mógł jeździć jeszcze szybciej :).
    • Gość: uf Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.02, 10:16
      Mam taką prostą zasadę: limit prędkości + 20 km/h.

      Dlaczego tak - bo policja karała mandatami przy przekroczeniu limitu o 10 km/h
      (nie wiem czy to nadal aktualne), a predkosciomierze przeklamują zwykle o ok.
      +7%.

      Ale czasami o tym zapominam i duszę tyle ile wlezie (tylko, gdy jest to
      bezpieczne: pusta droga, dobra widoczność itp.)

      uf
      • Gość: Miky Luźno na temat IP: 158.66.116.* 17.04.02, 10:38
        Kiedyś w trasie urwał mi się pierwszy tłumik. Wóz był uprzejmy tak wyć, że dla
        własnego zdrowia jechałem przez 200 km pustych, dobrze mi znanych, dróg nie
        przekraczając 90 km/h i rzadko schodząc poniżej tej wartości. Czyli jechałem
        zgodnie z przepisami. Oto moje wrażenia: 1/ Proszę, ileż przy drodze pobudowało
        się nowych budynków. 2/ O, ten ma całkiem ładną fasadę. 3/ Co, tu jest
        parking?! 4/ O proszę, nowy kościół. 5/ To na RG paliwo jest droższe niż na
        cpn? O, znowu, chyba tak. 6/ Czego trąbisz baranie? 7/ Mrygaj kretynie,
        szybciej nie pojadę. 8/ Piiiiiiiiiiisk, skąd on tu się wziął? itd.
        Reasumując: jadąc pustą i szeroką drogą 90 km/h zajmujemy się mnóstwem rzeczy,
        tylko nie prowadzeniem samochodu. Po prostu nasze tempo nie jest w stanie
        skoncentrować pełnej uwagi na drodze i ocenie sytuacji przed i za nami. W
        efekcie, mimo, że wolniej jedziemy, nasza droga hamowania jakby co się wydłuża,
        gdyż zareagujemy z duuuużym opóźnieniem. Lepiej trochę docisnąć i nie
        rozpraszać się pierdułami. Do wszystkiego trzeba podchodzić z głową.
        P.S. Powyższy tekst dotyczy tzw. idealnych warunków drogowych i w pełni
        sprawnego samochodu.
        Pozdrawiam
        • Gość: Wil Re: Luźno na temat IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 00:04
          Popieram. Przy 90 km/h np. na "gierkówce" zasypiam po 10 minutach takiej jazdy.
    • Gość: is Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 10:27
      Wiele razy zaobserwowałem, że TIR-y jeżdżą przez miejscowości (obojętnie czy z
      ograniczeniem 40, 50 czy 60) ok. 80 km/h - w większości przypadków w ogóle nie
      zwalniają. Sam nieraz przejechałem przez miejscowość 80-tką za TIR-em (gdy
      przede mną nie ma TIR-a - jadę przepisowo). Czy ktoś wie, czy policja to
      toleruje, czy TIR-owcy po prostu się ostrzegają przez CB? Pozdrawiam.
      • kropka. Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? 17.04.02, 12:32
        Naogół w granicach rozsądku (mojego). Ale są miejsca, gdzie jadę wolniej, niż
        nakazują, np. w Białyninie jest 40, a ja nie przekraczam 30. Jezu! Nienawidzę
        tego zakrętu! W dodatku kończy się na cmentarzu.
        pozdrawiam
        • 8-l Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? 18.04.02, 13:40
          Rany, co za ulga ! Kropka - żyjesz !
          • kropka. Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? 22.04.02, 02:05
            A miałam nie żyć???? Przecież napisałam, że "w granicach rozsądku"!
            pozdrawiam :)))
    • lxlxl Dom wariatow, chlew? 17.04.02, 13:20
      A ja wrocilem akurat z Danii. Na drogach poza terenem zabudowanym obowiazuje
      maksymalnie 80 kmh. Szeroka, znakomita, pusciutenka droga, na kazdym
      skrzyzowaniu nawet na zupelnym zadupiu nowoczesne, inteligentne (z sensorami)
      swiatla (niekiedy po 4-6 sztuk!!) i wszyscy jada.... 80. Maksymalnie 100 kmh
      ale nie wiecej.
      Totalny luz-blues. Muzyczka leci, czlowiek ma czas, zeby w spokoju porozmyslac,
      nacieszyc sie (przepieknym) krajobrazem. Ludzie mili, nie spiesza sie,
      usmiechnieci, robia ci miejsce..... Slowem pelny relaks i ... kultura - no
      wlasnie.

      Po wjezdzie do Polski mimowolnie nasuwa sie pytanie: czy to dom wariatow,
      chlew, w ktorym kazdy chce byc u zloba przed innym? Czemu ci ludzie sie tak
      mecza, po co? Dlaczego w nich tyle agresji, chamstwa, niepokoju....? Przeciez
      zycie moze byc duzo przyjemniejsze i prostsze.

      W Danii ludzie WSPOLNIE uzytkja drogi, w Polsce kazdy PRZECIW kazdemu - takie
      odnioslem wrazenie ale nie wiem jeszcze dlaczego. Czy to jest moze kwestia
      tego, co nazywa sie "cywilizacja" lub "kultura"?



      • Gość: is Re: Dom wariatow, chlew? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 13:36
        Dopóki samochód u nas będzie trkatowany jako obiekt kultu a nie zwykły środek
        transportu, dopóty jazda na naszych drogach będzie przypominała rywalizację
        rodem z gry komputerowej. Pozdr.
      • Gość: sindbad Re: Dom wariatow, chlew? IP: 10.120.22.* 17.04.02, 13:45
        Masz całkowitą rację. To samo słyszałem od mego szwagra który dużo jeździ po
        Europie. Najmilej wspomina zawsze trasy do krajów skandynawskich. Spokój,
        kultura, pustki na drogach, porządne nawierzchnie i oznakowania. A u nas - tak
        jak piszesz - wolna amerykanka i totalne chamstwo.
      • Gość: szatan do poprawnych politycznie bardziej niż "europa"... IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 17.04.02, 14:42
        nie wiem czemu u nas podjście do prędkości ma się zmienić? owszem, w Warszawie
        i innych większych miastach jazda ponad 80 km przeważnie prowadzi jedynie do
        spadku płynności i stania na światłach...
        ....ale poza miastem..jak będą lepsze drogi....

        jak czytam taki post jak XX'a to ręce opadają...pomyśl Dania mały kraj, małe
        odległości, mniejsze prędkości....

        jeżdżę trochę po Europie (Włochy, Austria, Niemcy, Czechy) i jakoś z moich
        obserwacji wcale AŻ tak daleko nie odbiegamy....problem naszych dróg jest
        powszechnie znany ale także zwróciłbym uwagę na spory odsetek kierowców
        jadących poniżej dozwolonej prędkości co w krajach zachodnich należy to do
        rzadkości....

        Włochy: północne(okolice jeziora Garda)...wąska droga pas w jedną, pas w drugą
        bez pobocza...co tam nie odchodziło....prędkość 90 głęboko w poważaniu,
        wyprzedzanie na ciągłej i nawet na zakręcie... a w mieście....Verona....klakson
        co chwilę można usłyszeć, szaleni młodziaszkowie na skuterach, piesi
        notorycznie przechodzący w niedozwolonych miejscach i na czerwonym....a to nie
        Polska moi drodzy....

        Austria: znacznie lepsze rozwiązania komunikacyjne...na drodze typu Wisłostrada,
        Toruńska, Puławska(częśc bardziej na południe nie na mokotowie), i inne
        szerokie trakty....ograniczenie do 80 a nie jak u nas 60...
        ...jak jest zakaz wyprzedzania to nie dlatego że jest skrzyżowanie z którego
        raz do roku jakiś chłop traktorem wyjedzie albo robotnik zapomni zabrać znak
        albo misie postawią żeby mandaty wlepiać......
        ....zauwazyłem że Austriacy przy ograniczeniu na autostradzie pod Wiedniem
        gdzie były roboty jadą w większości 80+VAT, na drodze typu E-7 obowiązuje u
        nich 100km/h a nie 90 jednak jak jechałem 90 to wyprzedzało mnie wszystko...i
        jechało 110-120....zdarzyło się W AUSTRII MOI DRODZY że było ograniczenie i
        zakaz wyprzedzania i na drodze w miarę szerokeij bez pobocza NA TRZECIEGO
        wyprzedzało mnie z 5 samochodów...
        i jeszcze jedno....przed wjazdem do Austrii na przejściu z Czechami w strefie
        bezcłowej gdzie jest wąsko i stałem w kolejce wepchnęło się poza kolejką
        tamując ruch(okazało się że by wjechać do kolejki poza kolejnością musieli
        czekać a z naprzeciwka już jechały odprawione auta) parę aut z rejestracją
        austryjacką i niemiecką...w tym jeden Czech...jedyne ograniczenia które
        naprawdę regorystycznie są przestrzegane w Austrii to strefy 40 km/h i 50 km/h
        w wioskach....na utostradzie różnie...raz bardzo szybko raz poprawnie czyli 110-
        130 km/h
        natomiast wiem od Austriaków z którymi miałem kontakt(i zauważyłem) że pożądnie
        szaleją w Czechach...szef firmy z którą utrzymuję kontakt 210km/h(tyle było na
        radarze)

        W Niemczech wiadomo..na autostradzie ograniczenia plus VAT u większości
        zmechanizowanych....w mieście najlepiej spośród wszystich państw wymienionch...

        W Czechach moim zdaniem podobnie jak w Polsce...czyli walka o pierwsze lub
        drugie miejsce pod światłami, nie przepuszczanie pieszych, każda skoda gna na
        autostradzie na maksimum swoich możliwości....TYLKO ŻE LEEEPSZE DROGI :(

        pozdrawiam i zaznaczam że nic nie zmyślałem....
        wizytę w Austrii(jadąc przez Czechy) zaliczyłem od 02.04 do 07.04 i wszystkie
        relacje są świeże
        • lxlxl Maly kraj male auta, duzy kraj duze auta hehe 17.04.02, 21:32
          Gość portalu: szatan napisał(a):

          > jak czytam taki post jak XX'a to ręce opadają...pomyśl Dania mały kraj, małe
          > odległości, mniejsze prędkości....

          haha... obledny argument. Wreszcie rozumiem, czemu w Rosji i Turcji jeszcze
          wieksze bezholowie i chamstwo na drogach niz w Polsce. Jak czlowiek "pomysli" to
          rzeczywiscie: duzy kraj, duze odleglosci, wieksze predkosci hehe....

          A ja glupi zawsze myslalem, ze bogaty kraj, wyzsza sila nabywcza, rozbudowana
          infrastruktura, mocna gospodarka to i wieksza mobilnosc.... a tu masz: 80%
          Polakow dojezdza zapewne dzien w dzien do pracy z Rzeszowa do Szczecina - bo to
          taaaaki duzy kraj.


          > Włochy: północne(okolice jeziora Garda)...wąska droga pas w jedną, pas w drugą
          > bez pobocza...co tam nie odchodziło....

          Tez mnie to poczatkowo przerazalo ale na kretych, gorskich drogach juz nawet 60
          wydaje sie ludziom z nizin strasznie duzo, bo nie przyzwyczajeni - nawet nasi
          boscy ulani we wszystkim przecie. Ludzie jezdzacy od dziecka po serpentynach i
          waskich drogach, ktore znaja do tego jak wlasna kieszen robia to bez cienia
          ryzyka.
          Nigdy we Wloszech nie spotkalem sie z takim chamstwem i zwykla, przerazliwa
          glupota (czytaj "odwaga" i "mestwem")jak w Polsce. W statystyce ofiar wypadkow
          drogowycvh Wlochy leza nieco powyzej Niemiec - o nieba daleko od takich krajow
          jak Rosja, Polska czy Turcja.

          I co do cholery tak oczywiste fakty maja do "poprawnosci politycznej"????


          • Gość: szatan zgoda :)) IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 18.04.02, 00:47
            lxlxl napisał(a):

            > Gość portalu: szatan napisał(a):
            >
            > > jak czytam taki post jak XX'a to ręce opadają...pomyśl Dania mały kraj, ma
            > łe
            > > odległości, mniejsze prędkości....
            >
            > haha... obledny argument. Wreszcie rozumiem, czemu w Rosji i Turcji jeszcze
            > wieksze bezholowie i chamstwo na drogach niz w Polsce. Jak czlowiek "pomysli" t
            > o
            > rzeczywiscie: duzy kraj, duze odleglosci, wieksze predkosci hehe....

            jak go przeczytałem to też wydał mi się kretyński ale miałem na myśli że by
            dotrzeć służbowo z Warszawy do Bielska(albo z Gdańska do Wrocławia) to niestety
            zakładając że byśmy 80 mięli jechać to lepiej na Okęcie i w samolocik.... jak
            masz państwo stosunkowo małe to sobie melexem możesz jeździć i też zdążysz :)

            reszty twoich argumentów nie przeczytałem i być może odpowiem na nie jutro...

            pozdrawiam
            • lxlxl Re: zgoda :)) 19.04.02, 12:17
              Gość portalu: szatan napisał(a):

              > lxlxl napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: szatan napisał(a):
              > >
              > > > jak czytam taki post jak XX'a to ręce opadają...pomyśl Dania mały kra
              > j, ma
              > > łe
              > > > odległości, mniejsze prędkości....
              > >
              > > haha... obledny argument. Wreszcie rozumiem, czemu w Rosji i Turcji jeszcz
              > e
              > > wieksze bezholowie i chamstwo na drogach niz w Polsce. Jak czlowiek "pomys
              > li" t
              > > o
              > > rzeczywiscie: duzy kraj, duze odleglosci, wieksze predkosci hehe....
              >
              > jak go przeczytałem to też wydał mi się kretyński ale miałem na myśli że by
              > dotrzeć służbowo z Warszawy do Bielska(albo z Gdańska do Wrocławia) to niestety
              >
              > zakładając że byśmy 80 mięli jechać to lepiej na Okęcie i w samolocik.... jak
              > masz państwo stosunkowo małe to sobie melexem możesz jeździć i też zdążysz :)
              >
              > reszty twoich argumentów nie przeczytałem i być może odpowiem na nie jutro...
              >
              > pozdrawiam

              Z Sonderborga do Alborga w Danii jest okolo 300 km? Czy to jest trasa "na melexa"?
              Ile potrzebujesz na przejechanie 300 km z Warszawy do Bielska? Dlaczego w tak
              bogattym i dobrze funkcjonujacym kraju jak Dania mozna przejechac 300 km z
              predkosciami 80 lub 110 (Autostrada) a w tak biednym i nedznym kraju jak Polska
              nie moze to byc mozliwe?
          • Gość: szatan Re: Maly kraj male auta, duzy kraj duze auta hehe IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 18.04.02, 01:44
            lxlxl napisał(a):

            > I co do cholery tak oczywiste fakty maja do "poprawnosci politycznej"????

            oj marne te argumenty....a raczj ich brak poza statystykami....

            jakbyś przeczytał dokładnie to byś zrozumiał co miałem na myśli mówiąc o
            poprawności politycznej......otóż mądrzy ludzie prezentujący podobne jak twoje
            pomysły mówią by wszędzie wprowadzać ograniczenia bo tak jest njwygodniej...
            (przykład Warszawy gdzie na drodze typu Wisłostrada jest ogr. 60km/h natomiast w
            Austrii jest albo autostrada pod miastem albo dwupasmowa z ograniczeniem do
            <<<<ៀkm/h>>>) podobnie ze strzałkami do skrętu w prawo....kiedy u nas
            zlikwidowano w większości...to w krajach zachodnich stwierdzono że warto by to
            wprowadzić.....

            ograniczenia choćby w Czechach w wielu przypadkach są przynajmniej
            sensowne...podczas gdy u nas na takiego samego typu remoncie jest na długości 3km
            ograniczenie do 40 i zakaz wyprzedzania(na drodze krajowej!) natomiast u naszych
            południowych sąsiadów ogr. do 80(ew.60)

            w wielu państwach zachodnich przeprowadza się badania ruchu(czasem średniej
            prędkości liczonych pojazdów) ...u nas wprowadza się na odcinku paru kilometrów w
            większości bezsensowne i irracjonalne ograniczenia

            Stawiasz za przykład Włochy...bo według statystyk....tiaa.... tylko zastanów się
            właśnie na podstawie tego śródziemnmorskiego państwa czy rzeczywiście u nich
            mniej śmiertelnych ofiar spowodowanych jest mniejszą prędkością i wręcz nudnym
            jak we wspomnianej Dani stylem jazdy? po tym co tam widziałem myślę że problem
            leży gdzie indziej....słyszałeś o planach zwiększenia dopuszczalnej prędkości na
            autostradach w państwach Europy Zach. na wzór Niemiec?

            moim skromnym zdaniem właściwym jest wprowadzić sensowne rozwiązania dla danego
            regionu, budować drogi perspektywicznie i nie zawsze pod każdym względem brać
            przykład z innych....

            i jeszcze jedno...ludzie w Polsce żyją coraz szybciej wielu wbrew twojemu
            zdziewieniu jest zmuszona przemieszczać się coraz szybciej (nie tylko na grzyby
            do lasu)i muszą jechać więcej niż 80km/h

            pozdrawiam
            P.S. nie żywię zawiści jeśli wyprzedza mnie samochód z prędkością o połowę
            większą od mojej, jedynym dla mnie zagrożeniem są samochody wyprzedzające na
            czołówkę...poza tym naprawdę moja psychika jest na tyle mocna że nie przeżywam
            załamania nerwowego za każdym razem kiedy ktoś wepchnie się przedemnie albo
            wyprzedzi na treciego albo śmignie z zawrotną prędkością albo będę musiał
            przyhamować by ten zmieścił się i nie spowodował wypadku...wtedy nawet czuję się
            lepiej bo mogłem komuś pomóc....

            możesz mi powiedzieć jakie konkretnie sytuacje przyprawiają cię o szybsze bicie
            serca i odczucie ogólnego schamienia innych uczestników drogi??...

            i jeszcze jedno każdy ocenia poprzez pryzmat swojej osoby.... :)
            • lxlxl Re: Maly kraj male auta, duzy kraj duze auta hehe 19.04.02, 12:13
              Gość portalu: szatan napisał(a):


              > jakbyś przeczytał dokładnie to byś zrozumiał co miałem na myśli mówiąc o
              > poprawności politycznej......otóż mądrzy ludzie prezentujący podobne jak twoje
              > pomysły mówią by wszędzie wprowadzać ograniczenia bo tak jest njwygodniej...

              Ty tez poczytaj "uwaznie". Nigdzie nie pisze o wprowadzaniu ograniczen tylko o
              ich przestrzeganiu i o tym, ze daje to wiecej, przynajmniej "madrym ludziom".

              > Stawiasz za przykład Włochy...bo według statystyk....tiaa.... tylko zastanów
              się
              > właśnie na podstawie tego śródziemnmorskiego państwa czy rzeczywiście u nich
              > mniej śmiertelnych ofiar spowodowanych jest mniejszą prędkością i wręcz nudnym
              > jak we wspomnianej Dani stylem jazdy?

              "Nudnym"?? Przeczytaj moj list jeszcze raz uwaznie. Czy pisze tam cokolwiek o
              nudzie? Wrecz przeciwnie.
              Poza tym, jesli ta "nuda" (nie mylic z brakiem emocji u malych chlopcow nie
              mogacych wyszalec sie swoimi zabaweczkami) moglaby uratowac zycie chocby 30%
              ofiar na polskich drogach (ponad 2000 istnien ludzkich) to byloby to juz warte,
              prawda?

              > po tym co tam widziałem myślę że problem
              > leży gdzie indziej....słyszałeś o planach zwiększenia dopuszczalnej prędkości n
              > a autostradach w państwach Europy Zach. na wzór Niemiec?

              Bzdura. To wlasnie w Niemczech od lat debatuje sie na temat wprowadzenia
              ograniczenia na autostradach do 130 kmh. Najtragiczniejsze wypadki powoduja
              wlasnie ci jadacy grubo powyzej 130 km/h. Ale lobby samochodowe jest zbyt mocne.
              Poza tym ponad 80% niemieckich kierowcow trzyma sie zalecanej szybkoci
              maksymalnej 130 km/h. Jak wiec widzisz ograniczenia to jedna sprawa a rozsadek i
              odpowiedzialnosc (inaczej kultura osobista i dojrzalosc) to inna sprawa.

              Dyskutuje sie tez wprowadzenie ograniczenia na drogach panstwowych ze 100 kmh do
              90 kmh. Ponoc zmniejszyloby to liczb ofiar o 20-30%.

              > i jeszcze jedno...ludzie w Polsce żyją coraz szybciej wielu wbrew twojemu
              > zdziewieniu jest zmuszona przemieszczać się coraz szybciej (nie tylko na grzyby
              > do lasu)i muszą jechać więcej niż 80km/h

              "Musza" acha... wspolczuje, wspolczuje. Ciekawe tylko, jak to mozliwe, ze
              obywatele tak bogatych, zasobnych, wysoko rozwinietych krajow jak Niemcy czy
              Dania nie "musza" tak "szybko zyc" a zyja mimo to o wiele lepiej i ciekawiej
              bedac przy tym o wiele efektywniejszymi?

              Polska to kraj biedakow, ludzi myslacych bardzo prosto. Dawniej ktos majacy buty
              z cholewami byl kims, ktos mogacy jesc kielbasy raz na tydzien. Ta mentalnosc
              glodujacego chlopa-biedaka projektowana jest teraz na nowy obiekt kultu -
              samochod. Dlatego pozy Polakow na drogach budza usmiech politowania ze strony
              zachodnich europejczykow. To takie szpanowanie cholewami i wymachiwanie kielbasa
              biedaka, nie majacego tego jeszcze na codzien.

              Dunczyk czy Niemiec nie probuje imponowac innym samochodem, czy karkolomnymi
              pokazami na drogach bo jest to dla niego tak samo smieszne jak imponowanie
              komus .... kielbasami.

              Teraz juz wiesz?


              • Gość: robert A jak ktoś ma dłuższą i grubszą kiełbasę? IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 19.04.02, 12:16
                • lxlxl Re: A jak ktoś ma dłuższą i grubszą kiełbasę? 19.04.02, 12:18
                  Gość portalu: robert napisał(a):
                  A jak ktoś ma dłuższą i grubszą kiełbasę?

                  No to jeszcze lepiej przecie. Co ty nie z Polski?

              • Gość: szatan do |x||x|'a IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 19.04.02, 14:31
                trzysta kilometrów mówisz z miejscowości A do B w Dani....dobrze ale masz
                autostradę gdzie nie stoisz na światłach, jak są ograniczenia to mało...tak
                więc jadąc powiedzmy nie narażając się na mandat 110-120 spędzasz w aucie około
                3 godzin i jesteś na miejscu...

                natomiast z samej Warszawki do Bielska jest blisko 400km i jadąc wszędzie
                zgodnie z przepisami czyli 100km/h na całej długości (z paroma kilometrami
                autostrady) zwalniając na każdym skrzyżowaniu do NAWET 50km/h musiałbyś
                wyyjechać o conajmniej 2 rano(albo dzień wcześniej i nocować) by być na wizytę
                w Bielsku o godzinie siódmej... rozumiem twoje zdziwienie jeśli twoje jedyne
                podróże poza miasto to wakacje i święta ale jeśli jeździsz(powiedzmy) średnio
                2-3x w tygodniu w podróż służbową to nie rozumiem twojego zdziwienia...
                weź też pod uwagę że dróg typu Gierkówka czy dwupasmówka do Płońska jest mało a
                do Szczecina(i wielu innych odległych miast) też trzeba czasem nos wychylić
                moim zdaniem jazda 110-130km/h(czasem więcej, czasem mniej) to żadne
                szpanerstwo i jeśli zachowujesz się przy tym możliwie kulturalnie to nie widzę
                problemu...

                ostatnio jak byłem w Niemczech to widocznie się wszystkim strasznie pśpieszyło
                bo mało kto jechał mniej niż 150 km/h

                poza tym naprawdę(nawet na tym forum) słyszałem o planach podniesienia
                ograniczenia prędkości do 150 na autobahn'ach

                moim zdaniem problem tkwi mimo wszystko w jakości dróg (wbrew policyjnym
                statystykom gdzie miś[taki mało myślący] zawsze orzeknie że powodem wypadku
                była nadmierna predkość....a istotne fakty? iż wcześniej wybiegło dziecko,
                wyjazd z podporządkowanej był za zakrętem, samochód był w złym stanie
                technicznym, koleiny, stłoczenie ruchu lokalnego z resztą na drodze krajowej,
                furmanka, traktor tamujący ruch, wypalanie łąk czyli zasłony dymne, trzoda
                chlewna na drodze, piesi często pijani i rowerzyści na drodze nad wyraz często
                korzystający z głównych traktów przelotowych w skali państw europejskich itd
                itp...)

                to wszystko to czynniki ułatwiające jazdę i sprzyjające bezpieczeństwu??
                ...i wszystko co należy czynić to wprowadzać kolejne ograniczenia na naszych
                dziurawych drogach....
                to bardzo sprytne lecz mało perspektywiczne biorąc pod uwagę wzrost liczby
                samochodów(także tranzyt, który do cholery powinien jechać koleją ale to już
                sprawa na inną dyskusję) w Polsce...

                pozdrawiam
                p.s. czytałeś we Wprost jaki wpływ na rozwój ekonomiczny regionów mają dobre, o
                dużej przepustowości i dużych prędkościach drogi?
    • Gość: seba5700 Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: 195.205.239.* 17.04.02, 13:24
      Nie liczac niechlubnych wyjatkow, to mam predkosc przelotowa ok 140 km/h,
      oczywiscie jesli warunki na to pozwalaja. W terenie zabudowanym jest to 70 km/h.
    • Gość: Marek Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: 172.18.118.* 17.04.02, 13:52
      Dawniej na trasie Wawa - rodzice znalem dokladnie kazde miejsce w ktorym stoja
      (bo w kazdym z tych miejs raz zaplacilem). Wiec w pozostalych miejscach
      jechalem:
      - na terenie zabudowanym ile mocy dali (do 200 km/h)
      - na terenie niezabudowanym ile mocy dali + jeszcze troche

      Potem bylem swiadkiem + sam mialem kilka mniej lub bardziej groznych wypadkow.
      Po kazdym moja predksc malala. Obecnie jak jestem w Polsce to jezdze:
      - na terenie zabudowanym 70 km/h
      - na terenie niezabudowanym 100 - 110 km/h

      Wyprzedzaja mnie wszyscy jak szaleni pukajac sie w czolo. Ja tylko
      mrucze "jedz, jedz, beda Cie wycinac z wraku". Zdumiewajaco czesto sie to
      sprawdza - w czasie ostaniego tygodniowego pobytu 2 razy (w pierwszym byla to
      mala stluczka, w drugim nie sadze by gosc przezyl).
      • Gość: szatan Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 17.04.02, 14:56
        Gość portalu: Marek napisał(a):

        Obecnie jak jestem w Polsce to jezdze:
        > - na terenie zabudowanym 70 km/h
        > - na terenie niezabudowanym 100 - 110 km/h

        różnie bywa ale właśnie tak też jeżdżę

        > Wyprzedzaja mnie wszyscy jak szaleni pukajac sie w czolo. Ja tylko
        > mrucze "jedz, jedz, beda Cie wycinac z wraku". Zdumiewajaco czesto sie to
        > sprawdza - w czasie ostaniego tygodniowego pobytu 2 razy (w pierwszym byla to
        > mala stluczka, w drugim nie sadze by gosc przezyl).

        jeśli jeżdżę częściej/rzadziej tak jak napisałem wyżej to....stwierdzam że nie
        mówisz prawdy albo jechałeś wyjątkowym odcinkiem drogi gdzie skumulowało się
        wielu "szybkich" i jeszcze "to pukanie w głowę"...strasznie chyba chciałeś
        ubarwić swoją wypowiedź....


        pozdrawiam
        • Gość: Marek Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: 172.18.118.* 17.04.02, 15:02
          > > Wyprzedzaja mnie wszyscy jak szaleni pukajac sie w czolo. Ja tylko
          > > mrucze "jedz, jedz, beda Cie wycinac z wraku". Zdumiewajaco czesto sie to
          > > sprawdza - w czasie ostaniego tygodniowego pobytu 2 razy (w pierwszym byla
          > to mala stluczka, w drugim nie sadze by gosc przezyl).

          > jeśli jeżdżę częściej/rzadziej tak jak napisałem wyżej to....stwierdzam że nie
          > mówisz prawdy albo jechałeś wyjątkowym odcinkiem drogi gdzie skumulowało się
          > wielu "szybkich" i jeszcze "to pukanie w głowę"...strasznie chyba chciałeś
          > ubarwić swoją wypowiedź....

          Oczywiscie ze chcialem ubarwic swoja wypowiedz. Wiekszosc mistrzow kierownicy
          mija mnie wylacznie z wyrazem dezaprobaty na twarzy. Nietrorzy mrugaja swiatlami,
          niektorzy podjezdzaja pod zderzak (tak jakbym mial gdzie sie usunac...).

          A te dwa wypadki to prawda.

          P.S. Przejedz sie trasa na Kozienice - zobaczysz prawdziwy tor testowy
          • Gość: szatan Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 17.04.02, 15:16
            Gość portalu: Marek napisał(a):

            > Oczywiscie ze chcialem ubarwic swoja wypowiedz. Wiekszosc mistrzow kierownicy
            > mija mnie wylacznie z wyrazem dezaprobaty na twarzy. Nietrorzy mrugaja swiatlam
            > i,
            > niektorzy podjezdzaja pod zderzak (tak jakbym mial gdzie sie usunac...).

            jakkolwiek nie pochwalam "siedzenia" na zderzaku...to niektórzy jeżdżą aż nadto
            kontaktowo....pewnie dawno już odzwyczaiłeś się od tego jeżdżąc w Stanach i stąd
            wrażenie osaczenia.....

            > A te dwa wypadki to prawda.
            >
            > P.S. Przejedz sie trasa na Kozienice - zobaczysz prawdziwy tor testowy

            jadąć w delegację do Stalowej czy Rzeszowa przejżdżam ten odcinek w okolicy
            piątej, szóstej rano kiedy ruch jest stosunkowo mały

            pozdrawiam
            • Gość: Marek Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: 172.18.118.* 17.04.02, 15:18
              Stalowa i Rzeszow to moje okolice! Sam jestem z Sandomierza - Stalowa o rzut
              beretem a Rzeszow to najblizsza "metropolia".

              Przyznasz ze droga na Kozienice nastraja do szybkiej jazdy - dlugie proste,
              teren niezabudowany, las. Tylko te krzyze na kazdym zakrecie psuja humor...
              • Gość: szatan Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 17.04.02, 15:33
                Gość portalu: Marek napisał(a):

                > Stalowa i Rzeszow to moje okolice! Sam jestem z Sandomierza - Stalowa o rzut
                > beretem a Rzeszow to najblizsza "metropolia".

                miałem wrażenie że pochodzisz z Warszawy :)

                > Przyznasz ze droga na Kozienice nastraja do szybkiej jazdy - dlugie proste,
                > teren niezabudowany, las. Tylko te krzyze na kazdym zakrecie psuja humor...

                owszem nastraja i dlatego trzeba obliczyć ile się zaoszczędzi jadąc więcej niż
                100-130 km/h tym bardziej że można trafić na zamknięty przjazd albo korki....

                pozdrawiam
                P.S. naprawdę żałuję że nie ma u nas autostrad bo jak zauważyłem jadąc szybko z
                północy(Bydgoszcz, Elbląg, Gdańsk)...gnając E-7 niestety zazwyczaj trzeba odstać
                swoje w korkach i na światłach na wysokości Łomianek a później na
                Wisłostradzie...ech szkoda gadać....zupełnie inaczej jest w krajach
                cywilizowanych gdzie zjeżdżasz z autostrady i jesteś prawie na miejscu...i czas
                zaoszczędzony jadąc 150km/h spędzasz w domu a nie w korkach...

                • Gość: Marek Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: 172.18.118.* 17.04.02, 15:47
                  Gość portalu: szatan napisał(a):
                  > miałem wrażenie że pochodzisz z Warszawy :)

                  Mieszkalem w Wawe od 1989 do 1998.

                  > zupełnie inaczej jest w krajach
                  > cywilizowanych gdzie zjeżdżasz z autostrady i jesteś prawie na miejscu...i czas
                  > zaoszczędzony jadąc 150km/h spędzasz w domu a nie w korkach...

                  Zgadzam sie. Ale z drugiej strony moje najwieksze strachy przed kierowaniem
                  zwiazane sa wlasnie z autostradami. Przyklady:

                  Austria - sune 150 km/h, lekki zakret w Alpach a za zakretem stojacy korek. Po
                  hamulcach. Zatrzymalem sie i mysle - czy ten za mna bedzie mial dobry refleks?
                  Mial. Ten za nim tez. Stalem w tym korku 3 godziny. Upal, wyjsc z samochodu nie
                  ma po co bo cienia nie uswiadczysz. Samochod klimy nie mial.

                  USA - leje deszcz tak, ze widac na klikadziesiat metrow. Silsko. Bardzo duzy
                  ruch, nikt sobie z deszczu nic nie robi, wszyscy po 130-140 pruja, zmieniaja
                  pasy, zajezdzaja droge itp. Idealne warunki do karambolu. No i robi sie wielki
                  karambol przede mna. Na szczescie mialem na tyle duza odleglosc ze moglem hamowac
                  delikatnie - inaczej ten za mna by mi w dupie siedzial. 3 trupy byly w tym
                  karambolu, a resztki maski Nissana Maximy lezaly na poboczu jeszcze z miesiac.

    • Gość: Mlody Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.image.ru 17.04.02, 15:24
      O ile sie da:)!!!!!!!
      • Gość: Michal Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.telia.com 17.04.02, 15:53
        Jestem za biedny,niestac mnie na taki luksus.Mandaty ida w tysiace koron, ale
        jak nikt nie widzi,ale nie wmiescie na autostradzie to 20%, to robia
        wszyscy.Maksymalna jest 110km/h.Powyzej 30% na autostradzie odbieraja przy
        kancie drogi prawo jazdy w calym EU.Takze uwazajcie na wakcacjach.Pzdr.Michal
        • Gość: Pitz Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: 217.153.27.* 17.04.02, 16:25
          Gość portalu: Michal napisał(a):

          > Jestem za biedny,niestac mnie na taki luksus.Mandaty ida w tysiace koron, ale
          > jak nikt nie widzi,ale nie wmiescie na autostradzie to 20%, to robia
          > wszyscy.Maksymalna jest 110km/h.Powyzej 30% na autostradzie odbieraja przy
          > kancie drogi prawo jazdy w calym EU.Takze uwazajcie na wakcacjach.Pzdr.Michal

          Przeciez chyba obcokrajowcowi nie moga? A puki co, w UE jeszcze nie jestesmy...
          • Gość: Michal Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.telia.com 17.04.02, 18:31
            Gość portalu: Pitz napisał(a):

            > Gość portalu: Michal napisał(a):
            >
            > > Jestem za biedny,niestac mnie na taki luksus.Mandaty ida w tysiace koron,
            > ale
            > > jak nikt nie widzi,ale nie wmiescie na autostradzie to 20%, to robia
            > > wszyscy.Maksymalna jest 110km/h.Powyzej 30% na autostradzie odbieraja przy
            >
            > > kancie drogi prawo jazdy w calym EU.Takze uwazajcie na wakcacjach.Pzdr.Mi
            > chal
            >
            > Przeciez chyba obcokrajowcowi nie moga? A puki co, w UE jeszcze nie jestesmy...

            Teraz jeszcze nie nie odbieraja z poza EU.Kaza slonymi mandatami.W momencie
            wejscia skonczy sie ta sielanka.Nie ma znaczenia czy to policjant
            szwedzki,niemiecki,holenderski,francuski,portugalski,polski bedzie obowiazywalo
            jedno prawo o ruchu drogowym i wykroczeniach.Bedziecie sie czuli jak w domu.Tylko
            nie probujcie dawac wlape,areszt na poczekaniu.Pzdr.Michal
            • Gość: sympathy Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.arcor-ip.de 24.04.02, 12:55
              czyli w druga strone tez to bedzie dzialac...? znam takiego, ktory podczas
              przyjazdow do Polski cisnie ile wlezie, bo tutaj to sie konczy dla niego tylko
              mandatami (jak na jego kieszen - rozsadnej wielkosci)
      • Gość: pawel Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.ny5030.east.verizon.net 17.04.02, 16:45
        Poniweaz mieszkam w USA sprawy wygladaja troszke inaczej niz w Polsce.
        Bycie zlapanym na przekroczeniu predkosci jest kosztowne. Nie tylko mandat,
        ale takze wyzsze skladki ubezpieczeniowe. Nie wspomne o takim drobiazgu
        jak to ze tutaj ( New York State )policjanci z drogowki nie biora.
        Ale czasami puszcza bez mandatu, jak kierowca wyrazi skruche i ma dobry
        record.
        Ja jezdze z maksymalna bezpieczna predkoscia dla danych warunkow.
        A sa to:
        - pogoda, pora dnia ( w nocy nie masz pewnosci kto jedzie za toba )
        - samopoczucie
        - rodzaj drogi
        - mozliwosc bycia zlapanym na radar ( a wiec ksztalt drogi, znajomosc miejsc
        gdzie stoja, inni jadacy z przodu )
        - zawsze zwalniam gdy widze ze samochody z przodu hamuja pozornie bez powodu
        - nieustannie obserwuje co sie dzieje w lusterkach i czy samochod
        policyjny ( State Trooper ) nie wyjezdza z highway exit - w moim stanie
        policja jezdzi bardzo charakterystycznymi samochodami ( przewaznie Ford
        Crown Victoria ) wiec pomimo braku oznakowania latwo je rozpoznac.

        W stanach przejechalem okolo 150tys mil i jak dotychczas ( tfu tfu odpukac )
        nie zostalem zlapany za speeding.

        W mojej czesci stanu predkosc ograniczona jest do 55mil/h ale policja
        z zasady nie lapie do 70mil/h o ile nie skacze sie z pasa na pas.
        Przecietna pretkosc podrozowania to 75 - 80mil/h. Ja czasami w porywach
        jade 100mil/h.
        Co ciekawe takie samo ograniczenie 55mil/h jest na wielopasmowych autostradach
        jak i na bardzo kretych, waskich drogach lokalnych.

        W Polsce jestem przecietnie trzy razy w roku i wtedy korzustam z wypozyczalni.
        Oczywiscie przekraczam predkosc na podobnych zasadach j/w.
        ALe przyznaje, ze jezdze wolniej niz na poczatku lat 90-tych, bo zrobilo
        sie duzo niebezpieczniej, bardziej lapia i wykrywacz radaru nie jest tak
        uzyteczny jak 10 czy 12 lat temu. Trudno przejechac trase Warszawa Krakow
        przez Kielce w trzy godziny. Kiedys to byla normalka.

        Z duzymi predkosciami jest jak z alkoholem.
        Trzeba wiedziec ile i kiedy.
        Trzeba jeszcze wiedziec jak.

        • Gość: Marek Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: 172.18.118.* 17.04.02, 16:59
          Gość portalu: pawel napisał(a):

          > - nieustannie obserwuje co sie dzieje w lusterkach i czy samochod
          > policyjny ( State Trooper ) nie wyjezdza z highway exit - w moim stanie
          > policja jezdzi bardzo charakterystycznymi samochodami ( przewaznie Ford
          > Crown Victoria ) wiec pomimo braku oznakowania latwo je rozpoznac.

          To niewiele pomaga. U mnie policja jezdzi:
          - Pontiacami Grand Prix (zawsze czarne)
          - Chevroletami Lumina (zawsze biale)
          - Fordami Crown Victoria (zawsze biale)
          - Fordami Expedition (zawsze czarne)
          - Chevroletami Camaro (zawsze niebieskie i nieoznakowane!)

          Poza tym najczesciej lapia jadac z naprzeciwka i zawracajac na pasie zieleni.
          • Gość: pawel Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.ny5030.east.verizon.net 17.04.02, 17:12
            Gość portalu: Marek napisał(a):

            > Gość portalu: pawel napisał(a):
            >
            > > - nieustannie obserwuje co sie dzieje w lusterkach i czy samochod
            > > policyjny ( State Trooper ) nie wyjezdza z highway exit - w moim stanie
            > > policja jezdzi bardzo charakterystycznymi samochodami ( przewaznie Ford
            >
            > > Crown Victoria ) wiec pomimo braku oznakowania latwo je rozpoznac.
            >
            > To niewiele pomaga. U mnie policja jezdzi:
            > - Pontiacami Grand Prix (zawsze czarne)
            > - Chevroletami Lumina (zawsze biale)
            > - Fordami Crown Victoria (zawsze biale)
            > - Fordami Expedition (zawsze czarne)
            > - Chevroletami Camaro (zawsze niebieskie i nieoznakowane!)
            >
            > Poza tym najczesciej lapia jadac z naprzeciwka i zawracajac na pasie zieleni.

            To wszystko prawda. Ja pisze o tym jak ja to robie i jak dotad z dobrym skutkiem
            ( tfu tfu odpukac )
            Oczywiscie zawsz potrzeba troche szczescia zeby nie miec pecha.


    • Gość: Pablo Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.02, 16:53
      Na autostradzie pod Poznaniem zdażyło mi się na ograniczeniu do 70 jechać 190-
      200 za zieloną Mazdą 323, uważnie wypatrując w lusterku czy nie zbliża się
      jakieś Mondeo:-)))
    • Gość: robert Wolę się nie przyznawać:)) IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 17.04.02, 17:04
      • Gość: młody Re: Wolę się nie przyznawać:)) IP: *.pl 17.04.02, 17:26
        Z pewwnością jeździsz rozważnie w mieście. Tak przynajmniej można było pomyśleć
        po rozmowie z tobą. "zawsze będą tacy którzy jadą po mieście 180km/h i sądzą że
        jadą ostrożnie jak i ci którzy będą mieli odmienne zdanie"

        Podobnie liczę na twój rozsądek poza miastem.

        pozdrawiam
        • Gość: robert Re: Wolę się nie przyznawać:)) IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 17.04.02, 17:43
          ciągle cie boli:)?
    • lxlxl a mnie wyprzedzila skoda 1000 MB!!! 17.04.02, 21:43
      Jakies 10 lat temu na drodze pod Wroclawiem tzw. "autostradzie" sobie jade
      Golfem. Z przodu miga jeden.... zwalniam do dopuszczalnej. Z tylu zbliza sie
      Skoda 1000 MB, tatus z mamusia i dziatkami... Taka okazja dla tatusia wreszcie
      sie dowartosciowac i pokazac mamusi jaki z niego ulan i orzel.
      Wyprzedza Golfa!!!
      Gdy byl juz na mojej wysokosci... obaj widzimy miskow przed nami. Facet akurat
      mnie wyprzedzil do konca i od razu: kierunkowskaz, hamulce.
      Ja tez kierunkowskaz tyle, ze lewy i dalej...

      Drugi raz juz mnie nie dogonil....
    • Gość: bObO Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.chello.pl 18.04.02, 00:05
      Przeważnie o 50%. Czyli średnio 80-90 w mieście, 150 na trasie, 100 na
      ograniczeniu do 70, autostrada 180 (więcej kurde nie chce jechać!).

      Dlaczego? Bo lubię szybką jazdę (lubię testować dobrą przyczepność mojej bryki)
      i przy tych prędkościach jeszcze czuję się bezpiecznie.

      Nic nowego - normalka.
      • lxlxl gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... 19.04.02, 11:41
        Gość portalu: bObO napisał(a):

        > Przeważnie o 50%. Czyli średnio 80-90 w mieście, 150 na trasie, 100 na
        > ograniczeniu do 70, autostrada 180 (więcej kurde nie chce jechać!).
        >
        > Dlaczego? Bo lubię szybką jazdę (lubię testować dobrą przyczepność mojej bryki)
        >
        > i przy tych prędkościach jeszcze czuję się bezpiecznie.
        >
        > Nic nowego - normalka.

        Jak to tu czytam w duzej czesci to coraz mniej dziwie sie dlaczego my Polacy
        ciagle na zachodzie myleni jestesmy z Ruskimi.
        Ot taka proletariacko-chlopska mentalnosc: "duzo = choroszo", obojetne czego:
        km/k, KM, "kuorali", wodki "na leb".... I co mnie tam inne obchodzom..
        Dawniej trzeba bylo miec "kuorale", buty z cholewami i "kunia". Tearaz trza miec
        auto z dobrym przyspieszeniem "kuniami" mechanicznymi i cisnac ile bozia dala...
        Oto cale "wyrafinowanie" polskiej "kultury" codziennej.

        • Gość: bObO Re: gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... IP: *.chello.pl 19.04.02, 19:23
          lxlxl napisał(a):

          > Oto cale "wyrafinowanie" polskiej "kultury" codziennej.
          >

          Możesz krytykować mnie za niebezpieczną jazdę (choć w mojej ocenie ona oczywiście
          nie jest niebezpieczna), ale o brak kultury raczej nie, bo mw. 10 razy więcej
          kierowców mi dziękuje (za wpuszczenie z podporządkowanej itp.) niż na mnie trąbi.
          KM rzeczywiście lubię mieć dużo, ale raczej nie przekłada się to na inne
          dziedziny (np. wielkość bryki).
          • lxlxl Re: gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... 22.04.02, 11:55
            Gość portalu: bObO napisał(a):

            > lxlxl napisał(a):
            >
            > > Oto cale "wyrafinowanie" polskiej "kultury" codziennej.
            > >
            >
            > Możesz krytykować mnie za niebezpieczną jazdę (choć w mojej ocenie ona
            > oczywiście nie jest niebezpieczna),

            "Oczywiscie"... W ocenie kierowcy vectry, ktory niedawno zabil siebie i szesc
            innych osob pod Lodzia, jego "jazda" "oczywiscie" rowniez nie byla niebezpieczna.
            Z tego co piszesz wynika, ze swiadomie rezygnujesz z dodatkowych rezerw
            bezpieczenstwa. "150 na trasie" oznacza w praktyce ponad 2-krotnie dluzsza droge
            hamowania niz przy 100. To to samo, co dobrowolna rezygnacja z chelmu jadac
            motocyklem lub izolacji na przewodach elektrycznych. "Oczywiscie" jedno i drugie
            nie oznacza automatycznie smierci i przez wielu moze byc uwazane za "bezpieczne".

            > ale o brak kultury raczej nie, bo mw. 10 razy więcej
            > kierowców mi dziękuje (za wpuszczenie z podporządkowanej itp.) niż na mnie
            > trąbi.

            Nie bierz tego zbyt osobiscie. Ja opisalem tylko niektore z ogolnie przyjetych
            norm zachowania w Polsce, ktore w innych krajach odbierane sa jako chamstwo i
            glupota.
            Kultura to nie tylko "wpuszczanie z podporzadkowanej" - co samo w sobie jest
            oczywiscie bardzo dobre i chwalebne - ale rowniez poszanowanie szeregu innych
            norm organizujacych zycie spoleczne, w tym przepisow ruchu drogowego.
            Przekraczajac dopuszczalna szybkosc o ponad 150% redukujesz powaznie rezerwy
            bezpieczenstwa swojego i innych, co nie oznacza "oczywiscie", ze musi sie cos
            automatycznie "stac".
            Jestesmy narodem ludzi myslacych bardzo prosto - jak juz pisalem, by nie
            powiedziec prymitywnie. Poczucie odpowiedzialnosci na drogach to przejaw wyzszej
            formy kultury codziennej od ktorej jeszcze bardzo daleko odbieramy.
            To dlatego, ze tak wielu holduje tym prymitywnym normom zachowania, rok w rok w
            Polsce masakruje sie 6 razy wiecej ludzi niz przykladowo w Niemczech.
            Jestesmy narodem lemingow nie potrafiacych poslugiwac sie z odpowiedzialnoscia
            tak prostym narzedziem jak samochod.
            • Gość: bObO Re: gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... IP: *.chello.pl 22.04.02, 23:11
              Ok lxlxl - zgadzam się, że brakuje mi tej "wyższej kultury codziennej", wolę od
              niej codzienną frajdę z jazdy. Rozbicie się w wypadku postrzegam jako
              potencjalnie b. mało prawdopodobne, choć zdaję sobie sprawę, że uczynienie
              kaleki z siebie albo kogoś kazałoby mi do usranej śmierci odszczekiwać te słowa
              w jakimś mało przyjemnym otoczeniu. Chciałbym jeszcze podkreślić, że granice
              bezpieczeństwa są dla każdego sprawą subiektywną, chyba jednak w większym
              stopniu determinowaną predyspozycjami psychofizycznymi i zaawansowaniem
              technicznym bryki, niż zarozumialstwem i zaślepieniem. Subiektywnie rzecz
              ujmując, większość kierowców jeździ zbyt zachowawczo, mniej więcej co dziesiąty
              jak wariat. Ale to osobista ocena, "kapelusznik" może te proporcje ustawić
              odwrotnie i tak naprawdę b. trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czy większe
              zagrożenie spowoduje Hołek pomykając swym subarakiem 200km/h czy niedzielny
              kierowca w 20-letnim maluchu.

              Pozdrawiam wszystkich trzymających się prawego pasa i mających oczy dookoła
              głowy.
              • lxlxl Re: gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... 23.04.02, 09:31
                Gość portalu: bObO napisał(a):

                > Ok lxlxl - zgadzam się, że brakuje mi tej "wyższej kultury codziennej", wolę od
                > niej codzienną frajdę z jazdy.

                Pisalem o "wyzszych formach tzw. kultury codziennej".
                W porzadku, przeciez nie mam zamiaru cie nawracac, tak samo z reszta jak i kogos,
                kto uwielbia sobie przeciagle beknac po piwku lub popchnac na bok babcie przy
                wsiadaniu do pociagu bo to tez "sprawia mu frajde" i nie ma wiele wspolnego z
                jakimikolwiek formami codziennej kultury.
                Jakakolwiek wyzej rozwinieta kultura nigdy nie byla domena Polakow. Niemal
                wszystkie jej formy importowalismy zawsze ze sporym opoznieniem z zachodu. Z
                opoznieniem dlatego, ze wolelismy "frajde" z - przykladowo - srania w lopiany
                zamiast do muszli klozetowej.
                Mysle, ze za jakies 20-30 lat ludzie w Polsce tez byc moze beda mieli podobny
                stosunek do auta jak ci na zachodzie i odkryja inne, duzo ciekawsze
                zrodla "frajdy"


              • Gość: Misiek Re: gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 12:05
                Gość portalu: bObO napisał(a):

                > Ok lxlxl - zgadzam się, że brakuje mi tej "wyższej kultury codziennej", wolę od
                > niej codzienną frajdę z jazdy.
                1.Na temat tej twojej "frajdy" lxlx się już wypowiedział.
                > Rozbicie się w wypadku postrzegam jako
                > potencjalnie b. mało prawdopodobne, choć zdaję sobie sprawę, że uczynienie
                > kaleki z siebie albo kogoś kazałoby mi do usranej śmierci odszczekiwać te słowa
                > w jakimś mało przyjemnym otoczeniu.
                2. Każdy mądrala, który spowodował wypadek, postrzegał go jako potencjalnie b.
                mało prawdopodobny, oczywiście było już za późno na zmianę sposobu postrzegania.
                >Chciałbym jeszcze podkreślić, że granice
                > bezpieczeństwa są dla każdego sprawą subiektywną, chyba jednak w większym
                > stopniu determinowaną predyspozycjami psychofizycznymi i zaawansowaniem
                > technicznym bryki, niż zarozumialstwem i zaślepieniem.
                3. Typowe mędrkowanie polskich ścigantów, przez których jazda w Polsce jest
                koszmarem, nie mówiąc o statystykach wypadków.
                > Subiektywnie rzecz ujmując, większość kierowców jeździ zbyt zachowawczo, mniej
                więcej co dziesiąty jak wariat.
                4. Doprawdy jeszcze nie pokapowałeś, że jesteś tym "co dziesiątym". No to spytaj
                choćby żony...
                > tak naprawdę b. trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czy większe
                > zagrożenie spowoduje Hołek pomykając swym subarakiem 200km/h czy niedzielny
                > kierowca w 20-letnim maluchu.
                5. Tak naprawdę jest to b. łatwo ocenić, no chyba, że jesteś zaślepiony tą
                swoją "frajdą".
                Pzdr.
                • Gość: bObO Re: gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... IP: *.chello.pl 24.04.02, 22:44
                  Misiek ty to lepiej siedź w domu. Na pewno wyjdziesz na tym lepiej niż na
                  palpitacjach serca, których niewątpliwie doświadczysz jeżdżąc po
                  naszych "dzikich" drogach.
                • Gość: bObO Re: gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... IP: *.chello.pl 24.04.02, 22:56
                  Gość portalu: Misiek napisał(a):

                  > Gość portalu: bObO napisał(a):
                  >
                  > > Rozbicie się w wypadku postrzegam jako
                  > > potencjalnie b. mało prawdopodobne, choć zdaję sobie sprawę, że uczynienie
                  >
                  > > kaleki z siebie albo kogoś kazałoby mi do usranej śmierci odszczekiwać te
                  > słowa
                  > > w jakimś mało przyjemnym otoczeniu.
                  > 2. Każdy mądrala, który spowodował wypadek, postrzegał go jako potencjalnie b.
                  > mało prawdopodobny, oczywiście było już za późno na zmianę sposobu postrzegania
                  > .

                  Jasne, ale jeździć całe życie bez tej odrobiny szaleństwa, którego pokusa jest
                  tak silna? Zgroza.

                  > >Chciałbym jeszcze podkreślić, że granice
                  > > bezpieczeństwa są dla każdego sprawą subiektywną, chyba jednak w większym
                  > > stopniu determinowaną predyspozycjami psychofizycznymi i zaawansowaniem
                  > > technicznym bryki, niż zarozumialstwem i zaślepieniem.
                  > 3. Typowe mędrkowanie polskich ścigantów, przez których jazda w Polsce jest
                  > koszmarem, nie mówiąc o statystykach wypadków.

                  Dla mnie koszmarem jest jazda pośród tirów, którzy w najmniej oczekiwanych
                  momentach zmienią pas na mój, albo ślamazarów wlekących się obok innych
                  ślamazarów tak, że nie ma ich jak ominąć. Jak widzisz - dla każdego coś miłego.

                  > > Subiektywnie rzecz ujmując, większość kierowców jeździ zbyt zachowawczo,
                  > mniej
                  > więcej co dziesiąty jak wariat.
                  > 4. Doprawdy jeszcze nie pokapowałeś, że jesteś tym "co dziesiątym". No to spyta
                  > j
                  > choćby żony...

                  Doprawdy nie pokapowałeś, że właśnie na tym polega subiektywizm postrzegania
                  zachowań innych kierowców? Żona rzeczywiście jest "czynnikiem hamującym", na
                  szczęście częściej jeżdżę sam.

                  > > tak naprawdę b. trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czy większe
                  > > zagrożenie spowoduje Hołek pomykając swym subarakiem 200km/h czy niedzieln
                  > y
                  > > kierowca w 20-letnim maluchu.
                  > 5. Tak naprawdę jest to b. łatwo ocenić, no chyba, że jesteś zaślepiony tą
                  > swoją "frajdą".

                  Wcale nie jest łatwo to ocenić, gdyż zbyt dużo różnych czynników wpływa na tę
                  ocenę. Twoja łatwa ocena to czysty subiektywizm, nic więcej. Pewnie jesteś
                  zaślepiony kapeluszem.
                  • Gość: Misiek Re: gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 23:11
                    Naprawdę jesteś zaślepiony, chyba musisz się w końcu rozj...ć, żeby móc coś
                    głębiej przemyśleć.
            • Gość: martynka Re: gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... IP: *.lukowa7.waw.pl 22.04.02, 23:46
              Oczywiscie"... W ocenie kierowcy vectry, ktory niedawno zabil siebie i szesc
              innych osob pod Lodzia, jego "jazda" "oczywiscie" rowniez nie byla
              niebezpieczna."" - to ciekawe skąd wiesz co myślał nieżyjący kierowca...
              • lxlxl Re: gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... 23.04.02, 09:22
                Gość portalu: martynka napisał(a):

                > Oczywiscie"... W ocenie kierowcy vectry, ktory niedawno zabil siebie i szesc
                > innych osob pod Lodzia, jego "jazda" "oczywiscie" rowniez nie byla
                > niebezpieczna."" - to ciekawe skąd wiesz co myślał nieżyjący kierowca...

                Czy tak trudno sie tego domyslic?
                Czy myslisz moze, ze ktos jadacy z taka szybkoscia, ze na miejscu zabija lacznie
                7 ludzi mowi do nich: "no wiec sluchajcie... to co robie jest wlasciwie cholernie
                niebezpieczne. Mysle, ze nie dam rady utrzymac samochodu i zaraz z nas wszystkich
                bedzie ketchup"?
                Naprawde tak myslisz?
                • Gość: martynka Re: gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... IP: *.lukowa7.waw.pl 24.04.02, 12:57
                  Przede wszystkim myślę ,że nie możesz wiedzieć co MYŚLAŁ kierowca , który zabił
                  się w tym samochodzie..- równie dobrze mógł myśleć:" Jadę trochę za szybko, ale
                  zawsze tak jeżdżę i jest ok" albo "Nienawidzę siebie i tych co wiozę i zaraz
                  nas rozwalę na najbliższym drzewie"
                  • Gość: Misiek Re: gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 19:34
                    On nie myślał wcale, za to z pewnością miał "frajdę".
                    • Gość: martynka Re: gieroiczieskije polskije kierowiejcy.... IP: *.lukowa7.waw.pl 25.04.02, 00:39
                      Też całkiem możliwe......
    • Gość: Casey Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: 192.168.1.* 18.04.02, 00:06
      > Z reka na sercu....

      Mam takie dni kiedy 24 godzinna doba jest stanowczo za krótka ;)
      wtedy prędkość miejska dochodzi do 150km/h.
      Zysk?
      Normalnie trasa miejska, którą dość często jeżdzę zajmuje mi
      ok. 20 min, a w te "krótkie" dni do 7 min max.

      Casey
      • Gość: d Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: 134.65.105.* 18.04.02, 13:29
        jezdzilem b szybko, zdarzalo sie ze mialem i 240 na liczniku.
        Rok temu za Monachium w strone Polski mialem ostre hamowanie ze 180 do zera.
        Zatrzymalem sie pol metra za autem jadacym przede mna. Zrozumialem ze niektore auta
        hamuja lepiej -z roznych powodow np lepsze hamulce, zimne hamulce ... lub cieple itp
        Kazdemu jadacemu za, zmniejsza sie czas i dystans na zahamowanie.
        Tego samego dnia mialem nastepne ostre zatrzymanie -juz wiedzialem ze na najszybszym pasie
        tez to sie zdarza ... teraz na autostradzie staram sie nie jechac szybciej niz 170, chyba ze jest
        6sta rano i pustki. Wtedy cisne do 240. W Polsce 100 lub okolo tego, w miescie zgodnie z
        przepisami. Kiedys moja ambicja bylo miec srednia 100 -wyjazdy wakacyjne. Do tego
        potrzebne sa dobre drogi i normalni kierowcy.
    • Gość: Colin Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.04.02, 14:08
      Kiedyś przekroczyłem dozwoloną prędkość na trasie Terespolskiej czyli wjazd do
      W-wy od Starej Miłosnej w ul. Bronisława Czecha. Przed skrzyżowaniem z ul.
      Kajki jest ograniczenie do 50 km/h. Ponieważ dobrze mi się jechało to
      dopiero "pieczrka" na jakimś ścigaczu (chyba Yamaha) zatrzymała mnie przed
      skrzyżowaniem z ul. Marsa. Okazało się, że leciałem 145 km/h.
      Przekonałem "pieczarkę" żeby zastosował wobec mnie upomnienie ustne. Nie jeżdzę
      tam teraz szybciej niż 120 km/h a na tej 60-ce zwalniam do 80km/h.

      Natomiast na trasie z Łomianek do W-wy też ok 130 km/h ale tam jest strasznie
      nierówno, przy złych amorkach można stracić kontakt z asfaltem.
      • Gość: Maćko Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.04.02, 14:29
        no cóż :)))
        ja to w miescie w centrum jak wszyscy jada 50-70 to sie nie da inaczej i tyle
        jade. na wielopoasmowych z pasem zieleni w miescie i na pustawych
        przedmiesciach tak pod 80 mam. poza miastem jak nie ma pasa zieleni to tak 90-
        100 jak jest to 100-120. a na autostradach to roznie.jak mi sie spieszy to
        cisne vmax(170) i z gorki jechalem 200(budzikowe) na silniku 75 KM. :)) a jak
        mi sie nie spieszy to 120-140 na A4 zwykle.
        • Gość: Robson Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 20.04.02, 15:02
          Ograniczenie do 40 i zakaz wyprzedzania trzy pasy ruchu w jednym
          kierunku,mialem ok 140.Scigalem sie z tico!Posiadam punto 55,oczywiscie
          zobaczylem tico we wstecznym lusterku:)
    • lxlxl Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? 22.04.02, 11:59
      Gość portalu: bObO napisał(a):

      > lxlxl napisał(a):
      >
      > > Oto cale "wyrafinowanie" polskiej "kultury" codziennej.
      > >
      >
      > Możesz krytykować mnie za niebezpieczną jazdę (choć w mojej ocenie ona
      > oczywiście nie jest niebezpieczna),

      "Oczywiscie"... W ocenie kierowcy vectry, ktory niedawno zabil siebie i szesc
      innych osob pod Lodzia, jego "jazda" "oczywiscie" rowniez nie byla
      niebezpieczna.
      Z tego co piszesz wynika, ze swiadomie rezygnujesz z dodatkowych rezerw
      bezpieczenstwa. "150 na trasie" oznacza w praktyce ponad 2-krotnie dluzsza
      droge hamowania niz przy 100. To to samo, co dobrowolna rezygnacja z chelmu
      jadac motocyklem lub izolacji na przewodach elektrycznych. "Oczywiscie" jedno i
      drugie nie oznacza automatycznie smierci i przez wielu moze byc uwazane
      za "bezpieczne".

      > ale o brak kultury raczej nie, bo mw. 10 razy więcej
      > kierowców mi dziękuje (za wpuszczenie z podporządkowanej itp.) niż na mnie
      > trąbi.

      Nie bierz tego zbyt osobiscie. Ja opisalem tylko niektore z ogolnie przyjetych
      norm zachowania w Polsce, ktore w innych krajach odbierane sa jako chamstwo i
      glupota.
      Kultura to nie tylko "wpuszczanie z podporzadkowanej" - co samo w sobie jest
      oczywiscie bardzo dobre i chwalebne - ale rowniez poszanowanie szeregu innych
      norm organizujacych zycie spoleczne, w tym przepisow ruchu drogowego.
      Przekraczajac dopuszczalna szybkosc o ponad 150% redukujesz powaznie rezerwy
      bezpieczenstwa swojego i innych, co nie oznacza "oczywiscie", ze musi sie cos
      automatycznie "stac".
      Jestesmy narodem ludzi myslacych bardzo prosto - jak juz pisalem, by nie
      powiedziec prymitywnie. Poczucie odpowiedzialnosci na drogach to przejaw
      wyzszej formy kultury codziennej od ktorej jeszcze bardzo daleko odbieramy.
      To dlatego, ze tak wielu holduje tym prymitywnym normom zachowania, rok w rok w
      Polsce masakruje sie 6 razy wiecej ludzi niz przykladowo w Niemczech.
      Jestesmy narodem lemingow nie potrafiacych poslugiwac sie z odpowiedzialnoscia
      tak prostym narzedziem jak samochod.

      • Gość: Robson Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 22.04.02, 13:51
        To nie byla vektra tylko calibra.
        Czy Masz tico?
    • Gość: martynka Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.lukowa7.waw.pl 22.04.02, 23:37
      Generalnie, staram się nie przekraczać..Chociaż muszę przyznać,że często mi się
      zdarza przekraczać nieświadomie
      Zauważyłam, że często jadę trochę ponad wyznaczoną ul.Puławską (waw) gdzie jest
      50!!!paranojaa
    • Gość: Stanley O TYLE ILE SIĘ DA IP: *.k.mcnet.pl 24.04.02, 13:37
      Zawsze i wszędzie. Co w praktyce oznacza tyle, że na trasie wykręcam ponad 230
      tam gdzie jest to bezpieczne, a w terenie zabudowanym często jadę znacznie
      poniżej 60. Generalnie ustawiane "na sztywno" ograniczenia prędkości są
      zupełnie nieadekwatne do warunków jakie mogą pojawić się na danym odcinku
      drogi, możliwości samochodów i umiejętności kierowców. Temat rzeka...
      • Gość: Marek Re: O TYLE ILE SIĘ DA IP: *.atl.ec.equifax.com / 172.18.118.* 24.04.02, 19:39
        Gość portalu: Stanley napisał(a):
        > poniżej 60. Generalnie ustawiane "na sztywno" ograniczenia prędkości są
        > zupełnie nieadekwatne do warunków jakie mogą pojawić się na danym odcinku
        > drogi, możliwości samochodów i umiejętności kierowców. Temat rzeka...

        biz.yahoo.com/bw/020424/242399_1.html

    • Gość: olek Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 24.04.02, 22:32
      Panowie poprobujcie sobie pohamowac gdzies na placyku mokrym, suchym, rozpedzic
      sie, wpasc w poslizg. Ktory z was zuchy kiedys naprawde mial w porach na drodze?
      Mnie sie tez kiedys wydawalo, ze panuje nad samochodem. Raz przejechalem w
      deszczu na zblokownych kolach 70/h skrzyzowanie, innym razem wpadlem w poslizg
      na zakrecie - tez nie jechalem specjalnie szybko. Zdarza mi sie tez docisnac,
      ale nie az tak. Ludzie - nie szarzujcie - jezdzenie 120 przy ograniczeniu 60 to
      glupota. Pol biedy kiedy zabijecie siebie, ale jak zabijecie kogos jeszcze?
      Pytam jeszcze raz: kto z was wpadl choc raz w poslizg i wyszedl z tego calo
      dzieki umiejetnosciom wyniesonym z kursu?? Chcialbym sie dowiedziec.
      koniec przekazu|
      • kaczordonald1 Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? 20.05.02, 22:51
    • Gość: idealist Re: O ile przekraczacie dopuszczalna szybkosc? IP: *.proxy.aol.com 20.05.02, 23:05
      Jakis prymitywny imbecyl napisal tu o "szybkich" dniach - 20 minut trasy skraca
      do 7 minut jadac 150 przez miasto !

      Prymitywie, czy zycie jakiegos dziecka jet dla Ciebie warte 13MINUT ??? !!! ???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka