bimota
18.04.19, 17:00
Troche pofilozofuje...
Tematem bedzie wasza smieszna (jak wszystkie) klotnia o SUVy. Co my tam mamy...
Prestiż / moda, pedalstwo...
Najpierw co oznacza spedalenie. Jak rozumiem - nabywanie cech samicy.
Jak wiadomo zyjemy w swiecie, w ktorym wszystko stoi na glowie. Wiec baby dziadzieja, dziady babieja... Wiec pewnie niedlugo pedalstwo bedzie sie nazywac meskoscia. Ja pozostane przy normalnym nazewnictwie.
Niewatpliwie cecha babska jest kierowanie sie glownie moda i wygladem (ktorego ocena jest uzalezniona od mody), co przejawia sie popularnoscia SUVow. Nie jest tak, ze SUVy nagle staly sie praktyczne...
Pozostaje kwestia prestizu i statusu spolecznego.
Oczywiscie zjawiska te wystepuja od zarania ludzkosci, a poniewaz wiekszosc spoleczenstwa nie zeszla jeszcze pod wzgledem rozwoju z drzew (poza zwiekszeniem objetosci brzuchow) - trwaja one w najlepsze.
Pytanie czy SUV daje prestiz... Planowalem racjonalny wywod, ale przeciez to nie ma sensu... Mentalnosc przecietnego ludka jest taka: to co modne jest prestizowe. Wiec SUV daje prestiz i status...
Czy ten "prestiż" cos daje... Wyzszy status uwazany jest za ceche korzystna dla danego osobnika. Myslac jednak racjnalnie wydaje sie to "glupie" i dla spoleczenstwa raczej niekorzystne. Mozna sie tez zastanawiac, czy akceptacja wsrod motlochu obiektywnie oznacza faktycznie wyzszy prestiz.
Cos tam jeszcze bylo o dzielach sztuki. Nazywanie "dzielem sztuki" SUVa, ktory wyglada jak kupa gowna jest zwyczajnie smieszne. "Dzielo sztuki" z definicji jest czyms wyjatkowym, a nie masowka. Podobnie bizuteria i wszystkie te wasze zegarki sa oznaka prymitywizmu, w szczegolnosci jesli ich noszenie dyktowane jest moda.
Ale Superb to tez raczej nieracjonalny wybor. Chociaz nie wiem ile to to kosztuje...