qqbek
22.08.20, 14:01
Taki lekki temacik na koniec wakacji.
Czy mieliście kiedyś okazję czekać na przejechanie się jakimś autem, spodziewać się po nim sporo więcej, a tu nagle, gdy mieliście już okazję, wychodzi, że to gówno nie auto i zupełnie wam nie pasuje?
Temat zainspirowany czyimś wpisem o tym, jak to córka znajomych chciała Mini, a potem szybko się z pomysłu rakiem wycofała, bo "za małe, za twarde i do dupy".
No i jeszcze Pugiem 406 Coupe mojego szwagra.
Tyle razy jechałem tym autem jako pasażer, tyle razy w nim siedziałem, że po zajęciu miejsca "za sterami" kilka tygodni temu doznałem potwornego rozczarowania.
Auto z zewnątrz jak milion dolarów, ze świecą szukać tak dopracowanych, spójnych stylistycznie samochodów.
Wnętrze pełen wypas, skóra, elektryka, bajery.
A siadasz za kierownicą i czar pryska.
Po pierwsze lekko dziwna pozycja, niby siedzisz fajnie, na glebie jak w "3" BMW, ale z drugiej strony do wszystkiego masz daleko i trzeba plecy od oparcia odklejać, żeby cokolwiek w ustawieniach zmienić.
Po drugie odczucia związane z kierowaniem i tym, jak ruchy kierownicą mają przełożenie na to, co dzieje się na drodze. No kurde jak w Forza Horizon z tanią kierownicą Tracera - niby to co robisz łapami ma jakieś przełożenie na to, co dzieje się na drodze, ale całość jest mocno "sztuczna".
Po trzecie zawias. No jak guma z majtek. Ja rozumiem, że wszystko wzięli z sedana, ale z zawieszeniem to przegięli. Fakt - jest tak mięciutko i komfortowo, że można wjechać w studzienkę i nawet tego nie zauważyć, ale chyba nie o to chodzi w aucie pseudosportowym. W zakrętach jedzie się tym jak francuskim sedanem, albo niemieckim busem... cały czas masz wrażenie, że jak przegniesz to go położysz na bok.
Po czwarte osiągi. Dwa litry, 136 koni i 4-biegowy Aisin to nie jest kombinacja, która obiecywałaby cokolwiek, ale nie sądziłem, że jest aż tak źle.