Dodaj do ulubionych

OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodawcy

07.12.20, 09:19
O Amazonie, jako pracodawcy (generalnie), w zakresie magazynów przynajmniej, itd... opinie są raczej średnie. Szczególnie na zachodzie.

Przypadkiem dotarła do mnie jednak opinia "dalekiej koleżanki", która aktualnie pracuje w jednym z magazynów PL.

I najciekawsze (sporo to chyba mówi o tym jacy są pracodawcy w PL, nasi rodzimi) jest to, że jej opina jest o 180 st. odmienna. I to pomimo faktu, że póki co pracuje dla Amazona zatrudniona przez agencję...

Jest zachwycona!!! Owszem, jest "numerkiem", owszem nie ma sie kiedy w tyłek podrapać... ale na tle jej wszystkich dotychczasowych pracodawców z PL jest super.

Płacą, na czas. Jasne zasady, żadnej łaski nikt nie robi, social (dodatki, posiłki, itd... - nigdy wcześniej nic takiego nie otrzymywała w pracy) - ogólnie praca..... jakby Pana Boga z pięty chwyciła.

Nie demonizując... to po prostu trudna fizycznie praca. W jej wypadku (ilość pracy jej nie przeszkadza/nie dziwi - czyli w poprzednich miejscach pracy tez był taki zapie...ol) nic nowego.
Ale najwyraźniej po raz pierwszy, ktoś (co może w zakresie Amazonu brzmieć aż śmiesznie) traktuje jak człowieka, pracownika a nie niewolnika, którego się robi w trąbę przy każdej okazji. To na co się umówiła po prostu ma.

Biorąc pod uwagę, właśnie na to, że ludzie w Amazonie są traktowani jak roboty/cyferki do wykonania zadania (przynajmniej takie są opinie, nie tylko z PL) każe się to zastanowić jak traktowani są pracownicy w naszych rodzimych biznesach... tam na samym dole...
Obserwuj wątek
    • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 10:23
      K., kolejny temat o rolowaniu ludzi... Tak glosujecie...

      Jakie dodatki ?
      Umowila sie, ze bedzie zarcie, dostaje zarcie, i to ma byc cos nadzwyczajnego ? A ty ile po termnie dostajesz wyplate ?

      Ciekawe jak tam dlugo popracuje, ta twoja "wolna" kolezanka...
      • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 10:41
        bimota napisał:

        > K., kolejny temat o rolowaniu ludzi... Tak glosujecie...
        >
        > Jakie dodatki ?
        > Umowila sie, ze bedzie zarcie, dostaje zarcie, i to ma byc cos nadzwyczajnego ?

        Najwyrażniej tak. Wynika to z tego, ze rzeczywistosc na ktora sie z pracodawca umawiasz vs rzeczywistosc w ktorej pracujesz czesto zdaja sie nie pokrywac...
        Gdyby bylo inaczej, raczje nie bylaby tym zdziwiona.

        A tu raczej doszedl fakt, ze pracodawac daje cokolwiek ekstra poza gola pensja.
        Gdy dla pracodawcy pracownik jest niechetnie obslugiwanym kosztem, to raczej nie ma szans by dostal cos ponad absolutnie niezbedne minimum.
        A taka byla (jest?) rzeczywistosc wielu firm w PL - z takiej kulruty biznesowej wyrosly.

        Kuzyn pracuje w firmie handlujace uzywanymi czesciami samochodowymi (doza skala, regeneracja wielu, itd...).

        Zaczynal na magazynie, ale zna troche angielski, wiec przeszedl do dzialu sprzedazy - bo trzeba z kontrahentami w UK pracowac.

        Targety co troche ida w gore, zeby prowizji nie bylo.

        Jak sprzedasz ponad target (ostatnio mial chyba 80 tys EURO/miesiac) to "szef/wlasciciel" podchodzi, klepie po poleach i mowi super, bede mog sobie drugiego Harley'a kupic...

        A 3 dni pozniej mowi, ze "nagrod" w tym miesiacu nie bedzie, bo jest COVID i przeciez widza, ze pracuja za 80% pensji, bo jest kryzys.

        Z wczesniejszych rozmów... 3-4 miesiace robisz target.... albo toche ponad, OK. Ale neich Ci tysiaca euro zabraknie raz na jakis czas.... Otrzymujesz komentarz.... "Cos slabo zapierdalasz....", itp.

        Być może dlatego, wielu pracowników uważa mniejsze, że taki Amazon to raj....

        > Ciekawe jak tam dlugo popracuje, ta twoja "wolna" kolezanka...

        Zobaczymy, na razie liczy, że po 3 mieisacach przejdzie z agencji juz pod skrzydla Amazonu.
        O ile wiem, to nie planuje szukac innej pracy, bo ta jest OK.
        • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 13:42
          To na poczatek spytaj kolezanki, czy dostala na pismie np. warunki premii. Jesli nie to niech o to poprosi, najlepiej z podpisem, czekam na wiesci co jej odpowiedza... Jakie sa to premie i ile stron zajmuja te warunki ? Czy ma jakiakolwiek mozliwosc zweryfikowania, czy premia zostala prawidlowo naliczona ? Czy dostala premie w obiecanej wysokosci? Bo ja wiem, ze norma w Amazonie jest nie wyplacanie premii...

          Nie daje, tylko czesc pensji jest w innej formie. To taki chwyt marketingowy i, jak widac, baranki sie na to daja... Chyba ze chodzi jej o to, ze czasem rzuca ekstra jakies owoce czy soczek, ale pewnie obiadek w tym dniu skromniejszy...

          "Targety co troche ida w gore, zeby prowizji nie bylo."

          DOKLADNIE JAK W AMAZONIE

          Jak sprzedasz ponad target (ostatnio mial chyba 80 tys EURO/miesiac) to "szef/wlasciciel" podchodzi, klepie po poleach i mowi super, bede mog sobie drugiego Harley'a kupic..

          DOKLADNIE JAK W AMAZONIE. W AMAZONIE DODATKOWO PRZYLAZA Z PRETENSJAMI, ZE WYKONALES TYLKO 98% NORMY... ALBO JAKIS BLAD ZROBILES PRZY MILIONIE PRZEWALONYCH PRODUKTOW...

          A dlaczego od razu jej nie zatrudni Amazon, tylko przez agencje ? Domyslisz sie, czy mam ci wytlumaczyc ?

          A mowila ci, ze w tej oazie wolnosci nawet glupiego wozka nie mozesz pchac tak jak ci wygodnie, tylko wg procedury ? Ze poza wyznaczonymi krotkimi przerwami nie mozna usiasc ? Niby np paczki mozna by pakowac na siedzaco, ale pewnie wyliczyli ze o 2% spadnie przez to wydajnosc... A moze skomplikowalo by to algorytm trasowania robotow..

          Kolejna sprawa - zatrudniasz sie nie wiadomo do czego. Kiedys np. reklamowali, ze zatrudniaja do pakowania paczek, a okazalo sie, ze losowo wrzucaja na rozne stanowiska, nawet sie nie pytaja gdzie kto woli. W dodatku w kazdej chwili mozesz sie spodziewac, ze nagle stwierdza, ze bedziesz robil cos zupelnie innego niz do tej pory...

          Czeste przypadki, ze ludzie przychodzili do pracy i nie byli wpuszczani ("system" tak postanowil). Przyjezdzasz firmowym autobusem i albo czekasz 11 godz. albo wracasz np taksowka. A niektorzy mieszkaja 100 km od zakladu...
          Przypadki, ze mowia ci, ze masz przedluzona umowe, przychodzisz - nie wpuszczaja...
          Albo mowia, ze juz nie pracujesz, a potem w swiadectwie pracy, ze porzuciles prace...

          I najwazniejsze:
          Cala ta "pandemia" to wlasnie wymysl m. in. Bezosa. Pozamykali polskie firmy, ludzie nie maja pracy i nie maja wyjscia - ida do amazonskiego kolchozu. Wiarusek wie, ze trzeba omijac amazonskie zaklady, gdzie przewija sie codziennie tysiace ludzi z calej Polski...
          I tak sie zalatwia robocikow za 1/4 stawki, jeszcze maja radoche z kotleta...

          Jeszcze jakies pytania... ?

          A ha... w kwestii ubeckiego pieprzenia...

          Ludzie nie boja sie fizycznej pracy, ale kazdy ma jakies preferencje. Np. wielu woli dzwigac ciezary, ale czasem moc przysiasc, zamiast latac z wozeczkiem albo stac w 1 miejscu 10 godzin, a tam nie wiesz gdzie trafisz...

          I radzil bym tej twojej kolezance jednak rozgladac sie za nowa robota, bo na 99% po swietach poleci... Dowie sie, oczywiscie, w ostatnim dniu... Ale bedzie placz....
          • galtomone Paradoks Kowinoida 07.12.20, 14:59
            Chyba nie skumales tekstu i paradoksu.

            Ja przynajmniej Amazona nie gloryfikuje. Wiekszosc rzeczy ktore slysze o nich (jako pracodawcy) sa zle.
            Tylko jesli Amazon jest zly a ktos pod doswiadczeniach z firmami PL uwaza, ze jest super, to jak bylo wczesniej?

            bimota napisał:

            > "Targety co troche ida w gore, zeby prowizji nie bylo."
            >
            > DOKLADNIE JAK W AMAZONIE

            I jaki to ma zwiazek jak pisze o firmie innej?
            Wolno tak traktowac pracownikow.... wolny rynek.

            > A dlaczego od razu jej nie zatrudni Amazon, tylko przez agencje ? Domyslisz sie
            > , czy mam ci wytlumaczyc ?

            Nie musze, standardem jest napierw 3 miesiace przez agencje a ci co zostana przechodza pod Amazona.
            Przynajmniej tak twierdza internety...

            > A mowila ci, ze w tej oazie wolnosci nawet glupiego wozka nie mozesz pchac tak
            > jak ci wygodnie, tylko wg procedury ?

            Nie, bo g.. mnie to obchodzi... Nie wiem tez o jakiej oazie wolnosci piszesz?

            Przeciez dzialaja tak jak wolny rynek pozwala.

            Ja uwazam, ze to chore - tobie powinno sie podobac.

            Stawiam tylko teze, ze w wielu "Januszxach" jest jeszcze gorzej.

            Bo wolny rynek i przyzwyczajenia z lat 90tych.

            W sumie od wielu znajmocyh ktorzy pracuja w mniejszych firmach slysze ze wlasciciej to skur..iel i kawal chama z podejsciem, "jak ci nie pasuje to wypierdalaj" / "chuja wiesz, nie taka byla umowa".

            > I najwazniejsze:
            > Cala ta "pandemia" to wlasnie wymysl m. in. Bezosa.

            Ta... i dlatego Janusz z hurtowni od cesci samochodowych, choc biznes idzie swietnie tnie pracownikom pensje i podnosi wymagania.

            Sir... Bezos mu kazal...

            Bron boze nie jest wyznawca wartosci Korwina.

            Swoja droga jak czytam Twoje placze nad Amazonem i zachwyty nad Korwinem.... to stwierdza, ze ty jednak nic nie kumasz.

            > I radzil bym tej twojej kolezance jednak rozgladac sie za nowa robota, bo na 99
            > % po swietach poleci... Dowie sie, oczywiscie, w ostatnim dniu... Ale bedzie pl
            > acz....

            I co w tym zlego - Korwin i Ty powinniscie klaskac na takie dzialania.
            Wolny rynek.

            Amazon ma jej placic za nicnierobienie?
            • bimota Re: Paradoks Kowinoida 07.12.20, 22:38
              BO CIEBIE NORMALNY CZLOWIEK NIE ZROZUMIE. NIE WIEM CO OZANCZA NP. "OPINIA O 180 ST. INNA OD SREDNIEJ"... JA TO ZROZUMIALEM, ZE W AMAZONIE JEST OK.

              I jaki to ma zwiazek jak pisze o firmie innej?
              Wolno tak traktowac pracownikow.... wolny rynek.

              JAK NIE MA ZWIAZKU TO PO CO PISZESZ.
              I GDZIE NIBY MASZ WOLNY RYNEK ?

              Nie musze, standardem jest napierw 3 miesiace przez agencje a ci co zostana przechodza pod Amazona.
              Przynajmniej tak twierdza internety...

              TAKIE INTERNETY JAK TY...
              NA 3 MIESIACE PROBNE MOZESZ ZATRUDNIC NORMALNIE. JA NIE PYTAM JEKIE SA LEWE STANDARDY, TYLKO O POWOD...
              I ZALOZYMY SIE, ZE JAK JAKIMS CUDEM NIE WYWALA JEJ PO 3 MIESIĄCACH, TO NADAL BEDZIE W AGENCJI ?

              Nie, bo g.. mnie to obchodzi... Nie wiem tez o jakiej oazie wolnosci piszesz?

              O TAKIEJ:
              "Ale najwyraźniej po raz pierwszy, ktoś (co może w zakresie Amazonu brzmieć aż śmiesznie) traktuje jak człowieka, pracownika a nie niewolnika, którego się robi w trąbę przy każdej okazji. "

              Ta... i dlatego Janusz z hurtowni od cesci samochodowych, choc biznes idzie swietnie tnie pracownikom pensje i podnosi wymagania.

              NIE JEMU BEZOS KAZAL, TYLKO LEWUSOM W RZADZIE KAZAL DOPROWADZIC DO TAKIEJ SYTUACJI.
              GDZIE CZYTASZ MOJE ZACHWYTY NAD KORWINEM ??
              • galtomone Re: Paradoks Kowinoida 08.12.20, 07:26
                bimota napisał:

                > BO CIEBIE NORMALNY CZLOWIEK NIE ZROZUMIE. NIE WIEM CO OZANCZA NP. "OPINIA O 180
                > ST. INNA OD SREDNIEJ"... JA TO ZROZUMIALEM, ZE W AMAZONIE JEST OK.

                No to zle zrozumiales.

                > I jaki to ma zwiazek jak pisze o firmie innej?
                > Wolno tak traktowac pracownikow.... wolny rynek.
                >
                > JAK NIE MA ZWIAZKU TO PO CO PISZESZ.
                > I GDZIE NIBY MASZ WOLNY RYNEK ?

                Gdyby regulacji bylo mniej, to byloby jeszcze gorzej. Co jasno widac chocby patrzac na to jak standardy wygladaja dzis, w latach 90-tych, czy generalnie na swiecie tam gdzie regulacji brak albo gdy cofniesz sie wstesz np. 100-150 lat. Jesli wg Ciebie wtedy pracownikom bylo lepiej a teraz jest gorzej, to gratuluje.

                > Nie musze, standardem jest napierw 3 miesiace przez agencje a ci co zostana prz
                > echodza pod Amazona.
                > Przynajmniej tak twierdza internety...
                >
                > TAKIE INTERNETY JAK TY...
                > NA 3 MIESIACE PROBNE MOZESZ ZATRUDNIC NORMALNIE. JA NIE PYTAM JEKIE SA LEWE STA
                > NDARDY, TYLKO O POWOD...

                Nie wiem, widac tak im sie bardziej oplaca + wolno im to robic. Nie interesowala mnie robota w Amazonie.

                > I ZALOZYMY SIE, ZE JAK JAKIMS CUDEM NIE WYWALA JEJ PO 3 MIESIĄCACH, TO NADAL BE
                > DZIE W AGENCJI ?

                O ile wiem, to nie i ma byc po 3m zatrudniona juz przez Amazona.


                > Nie, bo g.. mnie to obchodzi... Nie wiem tez o jakiej oazie wolnosci piszesz?
                >
                > O TAKIEJ:
                > "Ale najwyraźniej po raz pierwszy, ktoś (co może w zakresie Amazonu brzmieć aż
                > śmiesznie) traktuje jak człowieka, pracownika a nie niewolnika, którego się rob
                > i w trąbę przy każdej okazji. "

                No... wynika z tego, ze w poprzednich "Januszeksach" bylo znacznie gorzej.

                > Ta... i dlatego Janusz z hurtowni od cesci samochodowych, choc biznes idzie swi
                > etnie tnie pracownikom pensje i podnosi wymagania.
                >
                > NIE JEMU BEZOS KAZAL, TYLKO LEWUSOM W RZADZIE KAZAL DOPROWADZIC DO TAKIEJ SYTUA
                > CJI.
                > GDZIE CZYTASZ MOJE ZACHWYTY NAD KORWINEM ??

                Do jakiej sytuacji??? Ze wolno ciac pensje gdy firma ma klopoty z powodu pandemii?
                Tyle, ze ta firma nie ma klopotow. Ale deregulacja zaczela pozwalac na taki ruch.
                • bimota Re: Paradoks Kowinoida 08.12.20, 11:05
                  No to zle zrozumiales.

                  TO WYTLUMACZ MEANDRY TEJ TWOJEJ "LOGIKI"...

                  Co jasno widac chocby patrzac na to jak standardy wygladaja dzis, w latach 90-tych, czy generalnie na swiecie tam gdzie regulacji brak albo gdy cofniesz sie wstesz np. 100-150 lat.

                  100-150 lat temu byl totalny ckok cywilizacyjny, zeszlismy z drzew...
                  W latach 90. rozwijalismy sie znacznie szybciej. Jakiez to wspaniale regulacje powstaly po roku 90 ?

                  Nie wiem, widac tak im sie bardziej oplaca + wolno im to robic. Nie interesowala mnie robota w Amazonie.

                  NIE TRZEBA WIEDZIEC, WYSTARCZY POMYSLEC... NO WIEC AGENCJA MOZE ZATRUDNIAC "TYMCZASOWO" NAWET NA POL ROKU, A NORMALNIE DO 3 MIESIECY, O ILE PAMIETAM, ALBO ILES TAM RAZY WIECEJ PRZEDLUZAC UMOWE.. POZA TYM JAK AMAZON ROBI LUDZI W CH., TO NIE MUSI SIE Z TEGO TLUMACZYC, OD TEGO JEST AGENCJA. GLOWNYM ZAJECIEM PRACOWNIKOW AGENCJI JEST WYMYSALNIE BAJEK I WCISKANIE KITU PRACOWNIKOM.

                  O ile wiem, to nie i ma byc po 3m zatrudniona juz przez Amazona.

                  O.K . TO WIECEJ WIESZ NIZ AMAZONSCY "MENAGEROWIE"...
                  NO WIEC BEZ RYZYKA MOZESZ PODJAC ZAKLAD...

                  No... wynika z tego, ze w poprzednich "Januszeksach" bylo znacznie gorzej.

                  CZYLI JUZ SOBIE PRZYPOMIALES O CZYM MOWILES ? A W MIEDZYCZASIE ZNOW ZAPOMNIALES...

                  Do jakiej sytuacji??? Ze wolno ciac pensje gdy firma ma klopoty z powodu pandemii?
                  Tyle, ze ta firma nie ma klopotow. Ale deregulacja zaczela pozwalac na taki ruch.

                  JAKA DEREGULACJA ?
                  W AMAZONIE SIE, OCZYWISCIE, NIE TNIE PENSJI. TNIE SIE PREMIE, TO OCZYWISCIE NIE JEST CIECIE, NAWET JESLI PRACOWNIK W EFEKCIE DOSTAJE ZNACZNIE MNIEJ... ;)
                  BEZOSA, OCZYWISCIE, STRASZNIE PANDEMIA DOTKNELA...
                  • galtomone Re: Paradoks Kowinoida 08.12.20, 11:27
                    bimota napisał:

                    > No to zle zrozumiales.
                    >
                    > TO WYTLUMACZ MEANDRY TEJ TWOJEJ "LOGIKI"...

                    No juz ci wytlumaczylem, ze nie gloryfikuje Amazona jako super-pracoodwacy. Czego jeszcze nie rozumiesz?
                    Slowo paradoks w tytule nic ci nie mowi?

                    > Co jasno widac chocby patrzac na to jak standardy wygladaja dzis, w latach 90-t
                    > ych, czy generalnie na swiecie tam gdzie regulacji brak albo gdy cofniesz sie w
                    > stesz np. 100-150 lat.
                    >
                    > 100-150 lat temu byl totalny ckok cywilizacyjny, zeszlismy z drzew...

                    Jasne... Gdzie ty sie historii swiata uczyles, bo chyba nie w szkole...

                    > W latach 90. rozwijalismy sie znacznie szybciej.

                    To dosc oczywiste i widac w wielu dziedzinach zycia.
                    Zrobic 100% wiecej sprzedazy jak masz 1 klienta jest latwiej niz jak masz milion klinetow.
                    Zatem biorac pod uwage p. wyjscia trudo sie dziwic, ze wtedy rozwoj w wielu wypadkach byl bardziej skokowy.

                    > Jakiez to wspaniale regulacje powstaly po roku 90 ?

                    Chocby w zakresie egzekwowania prawa pracy. Czasu zatrudnienia na umowach okresowych, czy generalnie zatrudnienia na umowe...

                    > NIE TRZEBA WIEDZIEC, WYSTARCZY POMYSLEC...

                    Ale po co mam o tym myslec????

                    > O ile wiem, to nie i ma byc po 3m zatrudniona juz przez Amazona.
                    >
                    > O.K . TO WIECEJ WIESZ NIZ AMAZONSCY "MENAGEROWIE"...

                    ie wiem cyz wiecej, wiem tyle ile do mnie dotarlo. Czy tak jest to malo mnie obchodzi.
                    Stwierdzam jedynie, ze jesli takie warunki zatrudnienia/pracy ktos chwali/docenia to jak pracowal wczesniej...?

                    > NO WIEC BEZ RYZYKA MOZESZ PODJAC ZAKLAD...

                    ????

                    > CZYLI JUZ SOBIE PRZYPOMIALES O CZYM MOWILES ? A W MIEDZYCZASIE ZNOW ZAPOMNIALES

                    Cos ci sie jednak jebie, bo poza toba do wszystkich dotarlo na czym polega paradosk

                    > Do jakiej sytuacji??? Ze wolno ciac pensje gdy firma ma klopoty z powodu pandem
                    > ii?
                    > Tyle, ze ta firma nie ma klopotow. Ale deregulacja zaczela pozwalac na taki ruc
                    > h.
                    >
                    > JAKA DEREGULACJA ?

                    Zielona. Przeczytaj co firmom wolno "z powodu panedmii" na co pozwwala "tarcza".

                    > W AMAZONIE SIE, OCZYWISCIE, NIE TNIE PENSJI.


                    Nie wiem co sie w amazonie tnie - nie jest to moj problem.
                    Opisalem sytuacje w firmie kuzyna, gdzie czas pracy sie nie zmienil, przychody/zysk firmy tez nie a gdzie pensje obcieto.

                    Nie wiem jaki ma to zwiazek z Amazonem, poza tym ze pokazuje patologie rynku zatrudnienia. Patologie, ktorych bylo wiecej w czasach gdy rynek pracy wogoe nie byl pod żadną kontrola kogokolwiek.

                    Związki zawodowe nie powstaly z fanaberii a z potrzeby.
                    • bimota Re: Paradoks Kowinoida 08.12.20, 13:25
                      NICZEGO NIE ROZUMIEM. JAKI PARADOKS ? O CZYM MOWILES ? CO OZNACZA "180 ST. ODWROTNIE NIZ SREDNIO" ?

                      Jasne... Gdzie ty sie historii swiata uczyles, bo chyba nie w szkole...

                      TO OSWIEC MNIE KIEDY WYMYSLONO ROWER, ZACZAL SIE ROZWOJ MOTORYZACJI, ELEKTRYKI, ELEKTRONIKI... KIEDY PRZESTALISMY LAZIC SRAC ZA CHALUPE...

                      Zrobic 100% wiecej sprzedazy jak masz 1 klienta jest latwiej niz jak masz milion klinetow.
                      Zatem biorac pod uwage p. wyjscia trudo sie dziwic, ze wtedy rozwoj w wielu wypadkach byl bardziej skokowy.

                      ZNACZY BYLO WTEDY MNIEJ LUDZI... A HA... NO ALE SKORO JEDNAK PRZYZNAJESZ, ZE ROZWOJ ZAHAMOWAL PO REGULACJACH, I TO JEST KONKRET, TO NA JAKIEJ PODSTAWIE TWIERDZISZ, ZE BEZ NICH BYLO BY JESZCZE GORZEJ. KONKRETY, NIE FANTAZJE...

                      Chocby w zakresie egzekwowania prawa pracy.

                      KONKRETNY ZAPIS, KIEDY POWSTAL. BO PRAWO PRACY TO CHYBA BYLO ZNACZNIE WCZESNIEJ..

                      > NO WIEC BEZ RYZYKA MOZESZ PODJAC ZAKLAD...

                      ????

                      ZNOW NIE KONTAKTUJESZ ? PROPONOWALEM ZAKLAD, ZE NIE ZATRUDNI JEJ PO 3 MIESIACACH...

                      Cos ci sie jednak jebie, bo poza toba do wszystkich dotarlo na czym polega paradosk

                      TYLKO ZNOW NIE O TYM W TYM MOMENCIE MOWILISMY.

                      Zielona. Przeczytaj co firmom wolno "z powodu panedmii" na co pozwwala "tarcza".

                      ALE TY JESTES ZA REGULACJAMI, WIEC W KONSEKWENCJI ZA DEREGULACJAMI. CZY JEDNAK UWAZASZ, ZE NALEZY TYLKO ZAKAZYWAC ?
                      I zeby byla wreszcie jasnosc... Uwazasz, ze w tej kwestii te firmy postepuja gorzej niz Amazon ? Czy znowu zle zrozumialem ? Jesli tak, to czemu o tym wspomniales ?

                      Opisalem sytuacje w firmie kuzyna, gdzie czas pracy sie nie zmienil, przychody/zysk firmy tez nie a gdzie pensje obcieto.

                      NO WIEC PO CO O TYM WSPOMNIALES ? NAUCZYCIELOM TEZ OBCIETO, A TRUDNO O BARDZIEJ WYREGULOWANY ZAWOD...

                      Związki zawodowe nie powstaly z fanaberii a z potrzeby.

                      ZWIAZKI POWSTALY DO WYCIAGANIA KASY OD GLUPICH LUDZI. PATOLOGIE BYLY I SA, TY TWIERDZISZ, ZE MNIEJSZE, JA ZE WIEKSZE.
                      FAKTEM JEST, ZE SA. NATOMIAS NIE MOZESZ WIEDZIEC JAKIE BY BYLY ZA KORWINA, A TWIERDZISZ, ZE WIESZ...

                      Jesli inni zrozumieli inaczej niz ja, tzn wpis ubeka tez nie stawial Amazona w pozytywnym swietle, gdy pisal, ze znajmoma go sobie chwali ?

                      Nie wiem gdzie twoja kolezanka wczesniej pracowala. Ja pracowalem bez kwalifikacji w 2 firmach, pierwszych-lepszych znalezionych, gdzie zatrudniali praktycznie kazdego kto sie zglosil. Obie na umowe-zlecenie. Jedna przez agencje. Kasa byla na czas, premia tez. Bez obiadkow, za to wiecej kasy. Praca chyba lzejsza niz w Amazonie, srednio, bo tez rozne dzialy. Bylo to pare lat temu, moze cos sie zmienilo... Ale raczej byly kolejne regulacje...
                      W drugiej przez rok bylo ok, potem sie zaczely problemy, po kolejnej zmianie "kierownika". Obcieli mi wynagrodzenie, ale sąd nie przychylil sie do mojego stanowiska. Wiec co daja te regulacje ?
                      • galtomone Re: Paradoks Kowinoida 08.12.20, 14:08
                        bimota napisał:

                        > NICZEGO NIE ROZUMIEM. JAKI PARADOKS ? O CZYM MOWILES ? CO OZNACZA "180 ST. ODWR
                        > OTNIE NIZ SREDNIO" ?

                        Widac. Nie pierwszy to raz.
                        Szkoda mojego czasu skoro do tej pory nie dotarlo.

                        >
                        > Jasne... Gdzie ty sie historii swiata uczyles, bo chyba nie w szkole...
                        >
                        > TO OSWIEC MNIE KIEDY WYMYSLONO ROWER,

                        A na rowerze schodzilismy z drzewa? Moze napierw udowodnij jak to humanoidy rozpoczely cywilizacje 150 lat temu.

                        Good luck.

                        > Zrobic 100% wiecej sprzedazy jak masz 1 klienta jest latwiej niz jak masz milio
                        > n klinetow.
                        > Zatem biorac pod uwage p. wyjscia trudo sie dziwic, ze wtedy rozwoj w wielu wyp
                        > adkach byl bardziej skokowy.
                        >
                        > ZNACZY BYLO WTEDY MNIEJ LUDZI...

                        Idiotow jak ty chyba tyle samo.
                        Znow omienlo cie proste wskazanie p. wyjsciowego i stad pierdolisz cos o ilosci ludzi.

                        Twoja tępota poraża.


                        > A HA... NO ALE SKORO JEDNAK PRZYZNAJESZ, ZE RO
                        > ZWOJ ZAHAMOWAL PO REGULACJACH

                        Chyba w twjej wyobrazni cos takiego napisalem - miszesz rozne rzeczy glabie.

                        > KONKRETNY ZAPIS, KIEDY POWSTAL. BO PRAWO PRACY TO CHYBA BYLO ZNACZNIE WCZESNIEJ

                        Sprawdz sobie - przynajmoiej przez 2 - 3 miesiace sie nie bedziesz nudzic.

                        > > NO WIEC BEZ RYZYKA MOZESZ PODJAC ZAKLAD...
                        >
                        > ????
                        >
                        > ZNOW NIE KONTAKTUJESZ ? PROPONOWALEM ZAKLAD, ZE NIE ZATRUDNI JEJ PO 3 MIESIACAC
                        > H...

                        Pojebalo Cie - i to nie jest pytanie.
                        Raz, ze wisi mi z grubsza czy ja zatrudnia czy nie (choc zycze by zatrudnili) 2 - jak to niby chcialbys sprawdzic?
                        Moge Ci juz odpisac, ze tak. I co?

                        > Cos ci sie jednak jebie, bo poza toba do wszystkich dotarlo na czym polega para
                        > dosk
                        >
                        > TYLKO ZNOW NIE O TYM W TYM MOMENCIE MOWILISMY.

                        Ja nie wiem czym ty mowisz, poza tym, ze twoje jeki przecza dokladnie temu co twierdzisz o zlych lewakach, regulacjach, wolnym rynku i ideach Korwina.

                        > Zielona. Przeczytaj co firmom wolno "z powodu panedmii" na co pozwwala "tarcza"
                        > .
                        >
                        > ALE TY JESTES ZA REGULACJAMI, WIEC W KONSEKWENCJI ZA DEREGULACJAMI. CZY JEDNAK
                        > UWAZASZ, ZE NALEZY TYLKO ZAKAZYWAC ?

                        Uwazam, ze jestes idiota, ale to beside the point...

                        > I zeby byla wreszcie jasnosc... Uwazasz, ze w tej kwestii te firmy postepuja go
                        > rzej niz Amazon ? Czy znowu zle zrozumialem ? Jesli tak, to czemu o tym wspomni
                        > ales ?

                        Nie wiem czy gorzej niz, bo nie mam zielonego pojecia co robi Amazon. Ale oceniam takie dzialania negatywnie. Jesli Amazon takie walki odwala to jest tak samoc chujowy.

                        Cos jeszcze?

                        > Opisalem sytuacje w firmie kuzyna, gdzie czas pracy sie nie zmienil, przychody/
                        > zysk firmy tez nie a gdzie pensje obcieto.
                        >
                        > NO WIEC PO CO O TYM WSPOMNIALES ?

                        Zebys sie pytal. Wygralem jak widac.

                        > NAUCZYCIELOM TEZ OBCIETO, A TRUDNO O BARDZIEJ
                        > WYREGULOWANY ZAWOD...

                        Co obcieto i komu?
                        Bo ja o takich nauczycielach nie slyszlaem.
                        Nie liczac tych (w jakiejs gmienie) dla ktorych nie ma na pensje niezaleznie od covid.

                        > Związki zawodowe nie powstaly z fanaberii a z potrzeby.
                        >
                        > ZWIAZKI POWSTALY DO WYCIAGANIA KASY OD GLUPICH LUDZI.

                        Ja pierdole - jakim trzba byc idoota by byc wstanie samemu sobie zaprzeczac jak ty.

                        Jetses absolutnym mistrzem swiata i okolic.
                        .
                        > FAKTEM JEST, ZE SA. NATOMIAS NIE MOZESZ WIEDZIEC JAKIE BY BYLY ZA KORWINA, A TW
                        > IERDZISZ, ZE WIESZ...

                        Jak sadze zadnych jesli wierzyc ci i krolowi na slowo.
                        Ergo dokladnie wiem jak wygladalby rynek pracy, bo taki juz przerabialismy wielokrotnie w histroii swiata i byl chujowy.

                        > Jesli inni zrozumieli inaczej niz ja, tzn wpis ubeka tez nie stawial Amazona w
                        > pozytywnym swietle, gdy pisal, ze znajmoma go sobie chwali ?

                        A co... jakis zakaz jest? Byc moze wczesniej ich praca byla jeszcxze bardziej chujowa - trudno zatem sie dziwic, ze ktos docenia zmiane na plus.

                        > Nie wiem gdzie twoja kolezanka wczesniej pracowala. Ja pracowalem bez kwalifika
                        > cji w 2 firmach, pierwszych-lepszych znalezionych, gdzie zatrudniali praktyczni
                        > e kazdego kto sie zglosil. Obie na umowe-zlecenie. Jedna przez agencje. Kasa by
                        > la na czas, premia tez.

                        Good for you. ale wspolczuje tym firmom.
                        • bimota Re: Paradoks Kowinoida 08.12.20, 15:17
                          A na rowerze schodzilismy z drzewa? Moze napierw udowodnij jak to humanoidy rozpoczely cywilizacje 150 lat temu.

                          NA ROWER ZESZLISMY KOBYLY, A ZARAZ POTEM DO AUTA. TAKI BYL WTEDY POSTEP. A JAKI JEST TERAZ DZIEKI REGULACJOM ? NADAL JEZDZIMY ROWERAMI I AUTAMI...

                          NO ALE SKORO JEDNAK PRZYZNAJESZ, ZE RO
                          > ZWOJ ZAHAMOWAL PO REGULACJACH

                          Chyba w twjej wyobrazni cos takiego napisalem - miszesz rozne rzeczy glabie.

                          CYTUJE PO RAZ KOLEJNY:
                          "wtedy rozwoj w wielu wypadkach byl bardziej skokowy."

                          Sprawdz sobie - przynajmoiej przez 2 - 3 miesiace sie nie bedziesz nudzic.

                          CO MAM SPRAWDZIC ? ZE NA ZADNE PYTANIE NIE POTRAFISZ ODPOWIEDZIEC ?

                          Nie wiem czy gorzej niz, bo nie mam zielonego pojecia co robi Amazon. Ale oceniam takie dzialania negatywnie. Jesli Amazon takie walki odwala to jest tak samoc chujowy.

                          NO WIEC NIE TAK SAMO, BO AMAZON TO ROBI OD ZAWSZE, OMIJAJAC PRAWO, A TE FIRMY TYLKO PRZY OKAZJI, ZGODNIE Z PRAWEM, CO SAM ZAZNACZYLES.

                          Co obcieto i komu?
                          Bo ja o takich nauczycielach nie slyszlaem.
                          Nie liczac tych (w jakiejs gmienie) dla ktorych nie ma na pensje niezaleznie od covid.

                          NAZWISKA MAM PODACWAC ? OBCIETO DODATKI, KTORE BYLY PRZED COVIDEM... A O CZYM NIBY GADALISMY ?

                          taki juz przerabialismy wielokrotnie w histroii swiata i byl chujowy.

                          JASNE, TERAZ JEST ZAJEBISTY, JESTEMY POTEGA SWIATOWA, DLATEGO CO CHWILE WSZYNASZ DYSKUSJE KRYTYKUJACE RZAD...

                          Good for you. ale wspolczuje tym firmom.

                          WRESZCIE SIWE WYGADALES, ZE CHODZI CI NIE O DOBRO ZWYKLYCH LUDZI TYLKO KORPORACJI...
                          • galtomone Re: Paradoks Kowinoida 08.12.20, 19:23
                            LOL, ty tak na serio czy jakieś tabsy Łukasz?
    • qqbek Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 12:09
      Ja myślę, że zachód (którego częścią przez chwilę też byliśmy, a teraz rakiem wracamy na wschód) odzwyczaił się od uczciwej fizycznej pracy.
      Ja lubię.
      Pracowałem na budowie i przy układaniu towarów i sprzątaniu w Tesco (w Anglii), pracowałem jako magazynier i kierowca dostawczaka, czy dorabiałem kosząc i przy owocach (w Polsce).
      Nie widzę nic uwłaczającego mojej godności w pobrudzeniu sobie rączek.

      Jak ktoś nieprzywykły do pracy, bo 5 lat studiował "magizdra" na "wyższej szkole tego i owego" i mu w czerep nakładli bzdur o tym, gdzie to nie będzie po tych studiach mógł pracować, a potem dyplom->noga->dupa->brama i radź sobie sam to może szok przeżyć. Znajoma siostry jest tam pod Wrocławiem już kierownikiem (zaczynała od zera, czyli też przez agencję) i poza tym, że to jebutnie wielka impreza i straszna rotacja kadr, więc nie sposób się z kimś na dłużej zaprzyjaźnić, to na nic nie narzeka.
      • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 16:39
        no właśnie w tym problem że to Polacy nazywają "uczciwą fizyczną pracą" to wg standardów zachodnich jest obóz pracy i niewolnictwo.
    • qqbek Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 12:10
      Ja myślę, że zachód (którego częścią przez chwilę też byliśmy, a teraz rakiem wracamy na wschód) odzwyczaił się od uczciwej fizycznej pracy.
      Ja lubię.
      Pracowałem na budowie i przy układaniu towarów i sprzątaniu w Tesco (w Anglii), pracowałem jako magazynier i kierowca dostawczaka, czy dorabiałem kosząc i przy owocach (w Polsce).
      Nie widzę nic uwłaczającego mojej godności w pobrudzeniu sobie rączek.

      Jak ktoś nieprzywykły do pracy, bo 5 lat studiował "magizdra" na "wyższej szkole tego i owego" i mu w czerep nakładli bzdur o tym, gdzie to nie będzie po tych studiach mógł pracować, a potem dyplom->noga->dupa->brama i radź sobie sam to może szok przeżyć. Znajoma siostry jest tam pod Wrocławiem już kierownikiem (zaczynała od zera, czyli też przez agencję) i poza tym, że to jebutnie wielka impreza i straszna rotacja kadr, więc nie sposób się z kimś na dłużej zaprzyjaźnić, to na nic nie narzeka.
      • qqbek Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 12:10
        Przepraszam za zdublowanie, wyskoczył mi błąd >Undefined< to kliknąłem raz jeszcze :D
      • nousecomplaining Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 17:49
        > bo 5 lat studiował "magizdra" na "wyższej szkole tego i owego" i mu w czerep nakładli bzdur o tym, gdzie to nie będzie po tych studiach mógł pracować, a potem dyplom->noga->dupa->brama i radź sobie sam to może szok przeżyć
        Z tymi wyższymi szkołami tego i owego to jest różnie. Trochę się pozmieniało i zmienia ciągle. Nie przeceniałbym dyplomów naszych szkół państwowych. Kuzynka wykłada na „uznanym” państwowym uniwersytecie plus na prywatnej uczelni i już kilka lat temu ze zgrozą stwierdziła, że mądrzejszych studentów ma na tej prywatnej. A już to, co się dzieje z poziomem nauczania na uczelniach medycznych, to jest po prostu piękna katastrofa. Mam nadzieję, że za swojego życia jeszcze będę miał dostęp do lekarzy wykształconych wcześniej.
        • qqbek Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 22:35
          Też mam taką znajomą i twierdzi, że średnią IQ u "prywaciarzy" znacząco zawyżają jej Ukraińcy, którzy studiują dla wizy, ale muszą płacić za poprawki, więc poza regularną pracą (do której tu w końcu przyjechali) przykładają się do nauki jak mało który Polak na dziennych na państwowej uczelni.
          • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 11:51
            qqbek napisał:

            > Też mam taką znajomą i twierdzi, że średnią IQ u "prywaciarzy" znacząco zawyżaj
            > ą jej Ukraińcy, którzy studiują dla wizy, ale muszą płacić za poprawki, więc po
            > za regularną pracą (do której tu w końcu przyjechali) przykładają się do nauki
            > jak mało który Polak na dziennych na państwowej uczelni.
            >

            To chyba jedyne sensowne wytłumaczenie. Polak musiał by mieć coś nie tak we łbie aby z wyboru poszedł na uczelnię na której musi płacić. Argument, że mógłby wybrać tak bo jest lepszy poziom na prywatnej obala podana wcześniej informacja, że ten sam nauczyciel jest w państwowej i prywatnej. Chyba, że ten sam nauczyciel celowo na państwowej gorzej uczy.
            • samspade Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 13:35
              tbernard napisał:

              > To chyba jedyne sensowne wytłumaczenie. Polak musiał by mieć coś nie tak we łbi
              > e aby z wyboru poszedł na uczelnię na której musi płacić.

              A co ty masz we łbie? Może idzie na uczelnie gdzie trzeba płacić ponieważ nie stać go na darmowe studia?
              Nie wiem czy wiesz ale jest coś takiego jak studia zaoczne. To już wiesz.
              • nousecomplaining Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 16:43
                > A co ty masz we łbie? Może idzie na uczelnie gdzie trzeba płacić ponieważ nie stać go na darmowe studia? Nie wiem czy wiesz ale jest coś takiego jak studia zaoczne. To już wiesz.
                No właśnie. Sprawa jest dość złożona. Na państwowych uczelniach medycznych „uczy się” mnóstwo obywateli amerykańskich (białego wśród nich nie znajdziesz) - dają konkretną kasę, z której żaden rektor nie zrezygnuje.
                A jeśli chodzi o uczelnie prywatne, to jest już co najmniej kilkanaście w Polsce, które oferują po prostu lepsze warunki kształcenia. I jak kogoś stać, to posyła tam dzieci. I nic w tym złego.
                A czy wykładowca (ale dobry) zatrudniony na państwowej lepiej uczy w prywatnej? Mam obawy, że często tak. Tak samo jest przecież z prywatnymi przychodniami. Niech mi ktoś tu kurwa powie, że podejście do pacjenta jest takie, jak w państwowej „opiece zdrowotnej”.
                • jeepwdyzlu Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 17:14
                  No właśnie. Sprawa jest dość złożona. Na państwowych uczelniach medycznych „uczy się” mnóstwo obywateli amerykańskich (białego wśród nich nie znajdziesz) - dają konkretną kasę, z której żaden rektor nie zrezygnuje.
                  ---
                  Konkret.
                  Ile?
                  serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1453127,studia-medyczne-panstwowe-stypendium.html

                  Amerykanów ilu?

                  A jeśli chodzi o uczelnie prywatne, to jest już co najmniej kilkanaście w Polsce, które oferują po prostu lepsze warunki kształcenia. ---
                  Lepsze niż państwowe?
                  Konkret. Jakie?

                  Jeep
                  • nousecomplaining Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 18:44
                    > Amerykanów ilu?
                    Na ślamie średnio ok. 70 osób na roku (teraz mniej z wiadomego powodu). Co przy ok. 400 studentach na roku ogółem stanowi konkretną liczbę.
                    > Lepsze niż państwowe? Konkret. Jakie?
                    Zależy od kryteriów, jakie weźmiesz pod uwagę.
                    Na podstawie opinii znajomych wykładowców np. SWPS, Polsko-Japońska Akademia Technik Komputerowych, Wyższa Szkoła Bankowa
                    BTW, jak sobie sprawdzisz rankingi uczelni polskich w rankingach światowych, to jesteśmy w czarnej dupie.
                    • jeepwdyzlu Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 22:04
                      BTW, jak sobie sprawdzisz rankingi uczelni polskich w rankingach światowych, to jesteśmy w czarnej dupie.
                      ---
                      Fakt.
                      Alr prywatnych uczrlni e ogóle nir ma w tych rankingach. UW i UJ jakoś sobie radzą.
                      BTW moje córki skończyły jedns Politechnikę we Wrocławiu i druga UW. Plus Erasmusy.
                      • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 01:01
                        Zna wileu ktorzy studiwali medycyne w Polsce ale nie dlatego ze tam sa lesze szkolya le tylko i wylacznie dlatego ze sa tansze.
                        I po skonczeniu medycyny w Polsce mozesz jedynie liczyc na prace na dolnej polce w biznesie medycznym - jako lekarz pierwszego kontaktu w przychdniach klasy niskiej albonajwyzej sredniej za $150k /rok, bo o pracy neurochirurga np w Johns Hopkins hospital to nawet pomazyc nie mozesz....
                        Znajomej syn pracuje tam - po 5 latch ma pensje $600 tys rocznie...
                      • nousecomplaining Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 20:39
                        > moje córki skończyły jedns Politechnikę we Wrocławiu i druga UW. Plus Erasmusy.
                        Moja kończy studia na UŚ, ale mówi, że jej znajomi na takim samym kierunku na prywatnej uczelni w Pradze (tak, wiem, nie w Polsce, ale też nie na Harvardzie czy innym Yale) mieli o wiele lepsze wszystko, włącznie z perspektywami zatrudnienia.
                        Chodziło mi ogólnie o to, że prywatne szkolnictwo wyższe będzie się rozwijać w Polsce, tak jak rozwinęło się w innych krajach, i nic w tym złego.
                        A erasmusy to się kurwa mogą niedługo w Polsce skończyć...
                        • jeepwdyzlu Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 11.12.20, 00:25
                          A erasmusy to się kurwa mogą niedługo w Polsce skończyć...
                          --
                          Na szczęscie nie zawetowali...
                • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 17:16
                  nousecomplaining napisał(a):

                  > A czy wykładowca (ale dobry) zatrudniony na państwowej lepiej uczy w prywatnej?
                  > Mam obawy, że często tak. Tak samo jest przecież z prywatnymi przychodniami. N
                  > iech mi ktoś tu kurwa powie, że podejście do pacjenta jest takie, jak w państwowej „opiece zdrowotnej”.

                  Masz obawy/podejrzenia, czy uczciwie kuzynka to powiedziała, że gorzej uczy na państwowej uczelni i dziwi się, że tam są gorzej edukowani?
                  • nousecomplaining Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 18:30
                    > Masz obawy/podejrzenia, czy uczciwie kuzynka to powiedziała, że gorzej uczy na państwowej uczelni i dziwi się, że tam są gorzej edukowani?
                    Powiedziała, że ma mądrzejszych studentów na prywatnej. A czy uczy gorzej na państwowej? Wątpię, bo to typ idealistki i perfekcjonistki jest.
              • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 17:13
                samspade napisał:

                > tbernard napisał:
                >
                > > To chyba jedyne sensowne wytłumaczenie. Polak musiał by mieć coś nie tak
                > we łbi
                > > e aby z wyboru poszedł na uczelnię na której musi płacić.
                >
                > A co ty masz we łbie? Może idzie na uczelnie gdzie trzeba płacić ponieważ nie s
                > tać go na darmowe studia?
                > Nie wiem czy wiesz ale jest coś takiego jak studia zaoczne. To już wiesz.

                Specjalnie wytłuściłem aby ułatwić przeczytanie ze zrozumieniem tego co napisałem. Chodziło o sytuację, gdy ktoś celowo z własnego wyboru rezygnuje ze studiów darmowych, a nie dlatego, że życie zmusiło go aby pracować i musiał wybrać wieczorowe czy zaoczne płatne.
                • samspade Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 17:23
                  Na przyszłość powinieneś napisać to od razu. A nie wytłuszczać to po napisaniu.
          • nousecomplaining Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 16:33
            > muszą płacić za poprawki
            To nie jest argument. Na państwowych też się płaci za różne „poprawki”.
        • only_the_godfather Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 11:07
          Moja żona wykładała na państwowej uczelni i teraz na prywatnej. Ma odczucia takie, że na państwowej wszystko było lepiej zorganizowane a studenci bardziej kumaci i ogarnięci.
          • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 13:33
            I JAKI Z TEGO WNIOSEK ?
          • nousecomplaining Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 17:30
            > Ma odczucia takie, że na państwowej wszystko było lepiej zorganizowane a studenci bardziej kumaci i ogarnięci.
            Wszystko pewnie zależy od danej szkoły. Są dobre prywatne, są słabe państwowe. I odwrotnie też. IMHO nie należy tych prywatnych mieszać z błotem dlatego tylko, że są prywatne i biorą od studentów kasę. Państwowe też biorą. A już o lepszym zorganizowaniu to bym polemizował bardzo. Na pewnym bliskim mi uniwersytecie medycznym jest taki burdel, że głowa boli. A poziom od lat spada na łeb na szyję. Kiedyś jak nie zaliczyłeś pierwszego roku, to nie było zmiłuj - wypierdalaj. Teraz się pieszczą z każdym głąbem, bo muszą mieć iluś tam studentów, żeby funkcjonować. I nie dziwota, że młodzi ludzie (jeśli ich na to stać), idą do prywatnych szkół (gdzie często mają lepsze wszystko niż na państwowej), z których pewnie wiele nie przetrwa, ale te dobre sobie poradzą. Chyba na tzw. Zachodzie nauka nie stoi głównie na edukacji „państwowej”?
    • samspade Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 12:16
      To wiele świadczy o tym jak jest u nas źle.
      Co do kwestii formy zatrudniania. Co do tego jaki poziom nasi szefowie często prezentują. Jak traktują ludzi itp.
      • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 14:59
        Najbardziej zadziwiające jest to, że gdy dostajesz rzecz, usługę, pieniądze umówione to się dziwisz i ogłaszasz publicznie. Zupełnie jak podziękowania w gazecie dla lekarza za wyleczenie, nauczyciela za nauczenie i kelnera za podanie obiadu. Ale gdy na porządku dziennym jest niewywiązywanie się z płacenia pracownikom, podnoszenie normy, oszustwa naszych wspaniałych pracodawców (nie ma pracodawców, są handlarze miejscami pracy. Nikt pracy nie "daje"), to trudno się dziwić ze wystarczy gdy przedsiębiorstwo wywiąże się z umowy - już jest super. Ale przecież jeden taki zapowiadał pracę za miskę ryżu.
        • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 22:42
          I na to jest ogolne przyzwolenie. Wszyscy robia sie nawzajem w wała.
          Wystarczy wejsc na forum... Jak ktos opowie, ze sprzedali mu np, trupa twierdzac, ze jest w dobrym stanie, to zaraz wszyscy sie ciesza, ze "frajer" dal sie nabrac. Bo nie ma lepszej wiadomosci dla polaczka niz o krzywdzie rodaka...
          • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 07:27
            bimota napisał:

            > I na to jest ogolne przyzwolenie. Wszyscy robia sie nawzajem w wała.
            > Wystarczy wejsc na forum... Jak ktos opowie, ze sprzedali mu np, trupa twierdza
            > c, ze jest w dobrym stanie, to zaraz wszyscy sie ciesza, ze "frajer" dal sie na
            > brac. Bo nie ma lepszej wiadomosci dla polaczka niz o krzywdzie rodaka...
            >

            Brawo wolny rynek i malo skuteczne regulacje!

            Wg Ciebie, gdyby nie bylo zadnych regulacji, to byloby lepiej.
            Tyle, ze niebyloby. Byloby jeszcze gorzej niz jest.
            • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 11:07
              PROROK... WIZJONER... A GDZIE JA TU O REGULACJACH GADALEM ?
              • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 11:29
                bimota napisał:

                > PROROK... WIZJONER... A GDZIE JA TU O REGULACJACH GADALEM ?
                >

                Non stop o nich wszedzie pierdolisz. Ze regulacje wprowadzaja lewusy, itd...
                Ze idealem jest calkowty brak regulacji, bo rynek sam wszystko ladnie ustawi i ludzie beda zyli dlugo, bogato i szczeslwie, tylko teraz im nie wolno.
                • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 13:36
                  PYTANIE BYLO PROSTE: GDZIE TU MOWIE O REGULACJACH. NIE GDZIE WSZEDZIE MOWIE...
                  A PIERDOLE GDY ODNOSZE SIE DO TWEGO GLEDZENIA, TY TU CO CHWILE WPIEPRZASZ O REGULACJACH...
                  I GDZIE POWIEDZIALEM, ZA BRAK JEST IDEALEM ? ZNOW NIE ODPOWIESZ...
                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 14:10
                    Zawsze tak twierdziels.

                    jestes za regulacjami?
                    Jestes wrogiem wolnego rynku???

                    Ja pierdole... uwzaj bo za chwile bedziesz na RAZEM glosowac.
                    • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 14:55
                      TY CHCESZ ODGORNIE USTALAC WYPLATY... PISOWIEC PELNA GEBA...
                      • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 19:24
                        Tylko 6 w Lotto
      • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 15:02
        Rozwalil mnie post Bimoty wyzej. Placze jaki ten Amazon zly... ale wspiera idee, ktore sprawilby, ze to co Amazon (i nie tylko) robi z pracownikami dziś to pryszcz, w porownaniu z tym co firmy moglyby robic po rzadami Korwina i Bimoty.
        • samspade Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 18:49
          Nie czytam wpisów tej osoby.
          Ale zdaje się że on z tych którzy uważają prawo pracy jako zło.
        • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 22:44
          TAK, TAK... TY WIESZ CO BY BYLO ZA KORWINA... TAK JAK WIESZ, ZE "PRZECIEZ JEST WOLNY RYNEK"...
          • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 07:28
            A co do pytania... bez prawa pracy byloby lepiej?
            • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 11:08
              BEZ TAKIEGO JAK OBECNIE - TAK
              • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 11:30
                Bez zadnego - jak dano temu "na dzikim zachodzie".

                Wg Twojego guru kazda regulacja i kontrola panstwa (urzednikow, nierobow) jest zla.
                • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 13:37
                  JUZ ODPOWIEDZIALEM...
                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 14:11
                    Widzialem. Jestem w szoku!

                    Jak mozna byc za regulacjami i przeciwko wolnosci?!
                    • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 14:54
                      TO SIE ZDECYDUJ, CZY PRAWO PRACY TO REGULACJE, CZY NIE..

                      JA P., NAWET PROSTA ODPOWIEDZ "TAK" ROZUMIE ODWROTNIE...
                      • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 14:56
                        bimota napisał:

                        > TO SIE ZDECYDUJ, CZY PRAWO PRACY TO REGULACJE, CZY NIE..

                        Przeciez to oczywiste, ze tak

                        > JA P., NAWET PROSTA ODPOWIEDZ "TAK" ROZUMIE ODWROTNIE...

                        Widze, ze tak rozumiesz, dlatego nie da sie z toba dogadac.
                      • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 12:07
                        bimota napisał:

                        > TO SIE ZDECYDUJ, CZY PRAWO PRACY TO REGULACJE, CZY NIE..

                        A niby co to jest? Prawem fizyki, jak prawo powszechnego ciążenia lub prawo Archimedesa?
                        • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 11.12.20, 00:36
                          Prawo Archimedesa ponoc mowi ze
                          "Cialo zanurzone w ciele traci tyle na sztywnosci ile zyska na przyjemnosci"?
            • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 18:28
              A co to jest to "prawo pracy"?
              • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 19:25
                Np to, za za wykonaną pracę należy się wynagrodzenie.
                • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 22:17
                  A ja obecnie pracuje i to duzo i nikt mi za to nie placi?
                  Dlaczego ? Dlatego ze nie umwlismy sie w dwoch rzeczach
                  1. Czy mi bedzie ktos za to placil?
                  2. jesli powysza odpowiedz jest Tak - to ile..

                  Bo jak ja ci zaproponuje prace za zlotowke na godzine albo za jedzenie albo nawet za darmo i ty sie zgodzisz to czy to bedzie przestepstwem albo bezprawiem?
                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 07:14
                    Ty serio pytasz czy autentycznie nie ogarniasz kwestii braku wynagrodzenia, na które sie umówiłeś w zakresie ochrony prawnej?

                    Zapomniales, ze w twojej pracy tez nikt nigdy nie proponował Ci np. żebyś zrobił komuś loda za premie, nie klepal po tylku czy nie rzucal, ze masz zajebiste cycki jak na swoje stanowisko...
                    • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 18:06
                      Mieszasz pojecia schodzisz z drogi i wlazisz w krzaki.

                      Napisales przeciez ze prawo pracy to " Np to, za za wykonaną pracę należy się wynagrodzenie."

                      Czyli jak ktos zrobi loda za premie to wszytko zalezy od wysokosci tej premi czy ta praca jest zgodna czy nie z prawem pracy?
                      • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 19:55
                        nie jest bo prostytucja w Polsce jest nielegalna wtedy jesteś karany jako klient prostytutki
                        • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 22:44
                          > nie jest bo prostytucja w Polsce jest nielegalna wtedy jesteś karany jako klient prostytutki

                          Bredzisz. Prostytucja w Polsce jest całkowicie legalna, podobnie korzystanie z usług prostytutek. Nielegalne jest jedynie stręczycielstwo i sutenerstwo.
                          • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 08:33
                            nie jest legalna bo prostytutka nie ma kasy fiskalnej - czyli jest to niepłacenie podatków
                            • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 08:55
                              aron2004 napisał:

                              > nie jest legalna bo prostytutka nie ma kasy fiskalnej - czyli jest to niepłacen
                              > ie podatków

                              A co ma piernik do wiatraka?
                              Nie w kazdej dzialanosci gospodarczej potrzebjesz kase fiskalna.

                              Nierzad w PL nie jest prawnie zakazany. Ani od strony "uslugodawcy" ani "uslugobiorcy".
                              Czerpanie zyskow z czyjegos nierządu jest scigane przez prawo.
                            • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 09:21
                              > nie jest legalna bo prostytutka nie ma kasy fiskalnej
                              > - czyli jest to niepłacenie podatków

                              Znowu bredzisz. Przychody z prostytucji są "specjalną kategorią" dochodów, które nie podlegają opodatkowaniu, podpadającą pod art. 2 ust. 1 pkt 4 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Potwierdza to interpretacja skarbówki oraz orzecznictwo sądów, natomiast to na podatniku ciąży obowiązek udowodnienia, że przychód pochodzi właśnie z tego rodzaju działalności.
                              • jeepwdyzlu Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 11:08
                                Mam kumpla, dentystę. Dochody spore, opodatkowane małe. Kontrola skarbowa, kłopoty. Zatrudnia doradcę. Ujawnia urzędoei że czerpie dochody z .... prostytucji. Są nieopodatkowane.
                                Kurtyna...

                                Ciao
                                Jeep
                                • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 13:13
                                  dowód anegdotyczny
                                  jedna pani drugiej pani
                                  • jeepwdyzlu Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 13:32
                                    Bo to anegdotka a nie dowód w sądzie...
                                • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 13:38
                                  > Zatrudnia doradcę. Ujawnia urzędoei że czerpie dochody z .... prostytucji.
                                  > Są nieopodatkowane.

                                  Zdaje się, że to nie jest takie proste. Prostytucję jako źródło przychodów trzeba przynajmniej uprawdopodobnić. Jeśli to przeszło w przypadku twojego kumpla dentysty, to powstaje pytanie: czy zadziałała porada doradcy, czy raczej jego sieć znajomości?
                        • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 00:54
                          Czym sie rozni praca od prostutucji?
                          Zaoferuje ci np prace robienia lodow - za 20 na godzine albo za 200 - wybieraj.
                        • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 07:02
                          aron2004 napisał:

                          > nie jest bo prostytucja w Polsce jest nielegalna wtedy jesteś karany jako klien
                          > t prostytutki

                          Bzdura!
                          Prostytucja w PL nie jest zakazana.
                          • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 08:29
                            no jak nie? Nie ma w Polsce oficjalnego zawodu prostytutki - czyli prostytucja to niepłacenie podatków - czyli to nielegalne.
                            • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 08:57
                              Cóż...

                              Nie bede sie kłócic z idiotą.
                              Najlepiej wskaż zapis prawny, który delegalizuje prostytucje.

                              Jest wiele zawodów, ktore nie maja oficjalnej nazwy w PL - to co.. wszyscy ludzie, ktorzy je wykonuja pracuja nielegalnie?
                            • qqbek Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 09:16
                              aron2004 napisał:

                              > no jak nie? Nie ma w Polsce oficjalnego zawodu prostytutki - czyli prostytucja
                              > to niepłacenie podatków - czyli to nielegalne.

                              Wyobraź sobie, że dochody z prostytucji są w Polsce nieopodatkowane.
                              Zresztą ma to swoje uzasadnienie - tak proste, że nawet prostak zrozumie - zabronione jest stręczycielstwo, a więc państwo nie może opodatkować prostytucji, bo wtedy samo stałoby się stręczycielem.

                              Proste?

                              Odmaszerować!

                              (jedna wskazówka dla "busiarskiego barona" - jak już ci się skarbówka dorwie do dupy za te wszystkie przychody nienabite na kasę fiskalną, to twierdź, że nocami wychodzisz na rynek Parczewa jako męska dziwka i się prostytuujesz - nic ci nie zrobią, bo to LEGALNE ŹRÓDŁO NIEOPODATKOWANEGO DOCHODU).
                              • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 09:23
                                > Zresztą ma to swoje uzasadnienie - tak proste, że nawet prostak zrozumie -
                                > zabronione jest stręczycielstwo, a więc państwo nie może opodatkować
                                > prostytucji, bo wtedy samo stałoby się stręczycielem.

                                To jest "uzasadnienie" na poziomie suwerena. Właściwe uzasadnienie na gruncie prawnym jest nieco inne jednak.
                                • samspade Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 09:58
                                  vogon.jeltz napisał:


                                  > To jest "uzasadnienie" na poziomie suwerena.

                                  Ale on odpisuje suterenowi więc i odpowiedź powinna być dla niego zrozumiała.
                      • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 07:01
                        engine8 napisał(a):

                        > Czyli jak ktos zrobi loda za premie to wszytko zalezy od wysokosci tej premi cz
                        > y ta praca jest zgodna czy nie z prawem pracy?

                        Widać te lody lubiles, skoro nie rozumiesz problemu. Zajady Ci sie nie robily?
                  • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 08:37
                    W Polsce praca poniżej minimalnej jest bezprawiem.
                    • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 18:11
                      Nawet jak sie zgodzsz?

                      Np idzie lump droga i jak sie go pytam za ile mi wniesie wegiel do piwnicy.... Ten mowi ze zrobi to za 50 zl..
                      Okazalo sie ze nosil 4 godzin i teraz sie domaga 17 zl/godzine a ty mu musisz 18 zl doplacic bo inaczej bedziesz ukarany?
                      • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 19:53
                        będziesz ukarany bo zatrudniłeś na czarno
                        • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 00:46
                          Czyli jak potrzebujesz kogos aby wniesc wegiel do piwnicy to co masz robic?
                          • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 08:30
                            dzwonisz do kogoś kto ma zarejestrowaną działalność gospodarczą w tym temacie , spisujecie umowę, płacicie podatki itp.
                            • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 17:40
                              LOL tys kurwa ze sputnika spadl..
                      • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 19:56
                        tak nawet jak się pracownik zgodzi pracować poniżej minimalnej to jest to nielegalne.

                        na tym właśnie polega idea płacy minimalnej

                        w USA w komunistycznych stanach przecież też jest płaca minimalna
                        labor.vermont.gov/press-release/vermont-minimum-wage-increase-2021
                        • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 00:48
                          No sa place minimalne ale glownie po to aby sie nikt nie przypieprzal ze nie ma.
                          I jedynie urzedy rzadowe je respektuja...
                          • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 08:26
                            czyli twierdzisz że w Vermoncie ludzie pracują za 5 dolarów za godzinę?
                            • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 17:37
                              Ja nic nie twierdze.
                  • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 12:17
                    engine8 napisał(a):

                    > A ja obecnie pracuje i to duzo i nikt mi za to nie placi?

                    Jak ćwiczę lub na rolkach jeżdżę, to też wykonuję pracę w sensie fizycznym i nikt mi nie płaci za to.

                    > Bo jak ja ci zaproponuje prace za zlotowke na godzine albo za jedzenie albo nawet za darmo i ty sie zgodzisz to czy to bedzie przestepstwem albo bezprawiem?

                    Będzie przestępstwem, bo aby się ktoś na to zgodził, w tle musi zadziałać bandycki przymus.
                    To tak jakby komuś przystawić pistolet do głowy i "poprosić" aby "dobrowolnie" oddał wszystko co ma cennego przy sobie i podpisał papiery, że za złotówkę sprzedajesz samochód i dom.
              • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 12:09
                > A co to jest to "prawo pracy"?

                Ogólne ramy prawne, które musi spełniać umowa, którą podpisujesz ze swoim pracodawcą, a także sposoby rozstrzygania sporów w kwestii jej wykonywania i rozwiązania.
                • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 18:20
                  Czyli jak podpiszesz zgode ze wykonasz to co jest wymagane i dostaniesz to co ci obiecalem za wykonana prace to jest wszytko oK?

                  I nawet jak ci powem ze masz zapakowac 10 paczek na godzine i ty sie zgodzisz i ja za to ci bede placil 20 zl/godz ( czyli 2 zl od paczki ).
                  A ja po 4 godzinach sprawdze i policze ze zapakowales tylko 36 to moge ci zaplacic 72 zl zamiast 80 za te 4 godziny i wyslac do domu bo sobie nie radzisz - nie wykonales tego do czego sie zobowazales a ja ci zaplacilem proporcjonalnei do tego na co sie umowilismy?

                  • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 19:54
                    praca na akord w Polsce jest zabroniona, płaci się od godziny a nie od wykonanej roboty
                    • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 00:33
                      Zartujesz?
                      • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 08:27
                        Nie żartuję - taka jest prawda. U was Biden też to wprowadzi. W Polsce praca na akord jest niezgodna z prawem.
                        Nie możesz powiedzieć pracownikowi np. - jeżeli dziś nie wniesiesz tony węgla do piwnicy to ci nie zapłacę. Musisz mu płacić od godziny.
    • jeepwdyzlu Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 15:36
      Znam opinię osoby pracującej w Kołbaskowie w Amazonie. Też jest zachwycona.
    • bywalec.hoteli Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 16:36
      no ciekawe
    • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 17:25
      Ludzie zdają się nie zauważać, że pracodawcy (i mali, i duzi) kierują się taką samą zasadą jak oni sami podczas zakupów w sklepie - chcą dostać jak najwięcej za jak najmniej. Jeżeli ktoś nic praktycznego nie potrafi, jego wartość na rynku pracy jest minimalna, to nie może liczyć na pensję wyższą niż minimalna właśnie. I ma de facto dwa wybory:
      1. Idzie do tzw. Januszeksu, gdzie nie ma ścisłej kontroli norm (bo firmy na to nie stać), więc pracownik robi co może, żeby nie pracować. Właściciel (bo mała firma i nie ma ścisłej kontroli) robi co może i nie chce płacić i spełniać dodatkowych świadczeń.
      2. Idzie do wielkiego korpo, gdzie jest ścisły system kontroli norm, więc pracownik musi zapierdalać. Ale że jest kontrola zewnętrzna (dziś przede wszystkim kwestie PR-owe), to co korpo robić musi, to robi.
      Część ludzi wybierze wariant 1 i będzie zadowolona, bo może i mniej zarobi, ale mniej też napracuje, część wariant 2, bo robota im nie szkodzi, a większe pieniądze i bonusy są na plus.. Większość będzie narzekała tu i tu, bo chcieliby nic nie robić i brać za to spory hajs. Ale na to jest niestety zbyt dużo chętnych w stosunku do marnej liczby dostępnych posad tego typu.
      • bywalec.hoteli Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 01:01
        Są jeszcze tacy, którzy lubią to co robią i pracują bez konieczności poganiania :)
    • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 17:43
      A jak uwazasz ludzie w pracy powinni byc traktowani?
      • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 18:28
        Jak ludzie. Jeżeli jakieś stanowisko pracy jest potrzebne to powinno istnieć a pracownik powinien zarobić na normalne życie. Jeżeli nie jest - nie powinno go być, bez tłumaczenia że tu nie można zarobić więcej, bo dochód z niego jest za mały. Zarówno u nas jak iu was jest trochę miejsc pracy, na których płaca nie wystarcza na życie. Często wynika to z pazerności zatrudniającego i lokalnego bezrobocia.
        • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 18:52
          Tylko ze ludzi sa rozni w roznych krajach.
          W Polsce np zwsze uwazano ze "czy sie spi czy sie lezy 2 tys sie nalezy"

          Tzn w wiekszosci miejsc tak jest ze pracuajc w danym miejscu czy okolicy nie stac ludzi na mieszkanie i zycie w tym samym miejscu... Bo jakos trudno sobie wyobrazic aby w dzielnicach milionerow ktorzy zatrudniaja duzo ludzi do serwisow - tych wlasnie tez bylo stac na mieszkanie bo wtedy by om w glowie nie bylo koszenie trawy czy sprzatanie. Oczywisceri w teorii nie ma nic zlego aby sprztaczka zarabial pobobnie jak inzynier ale jakos tak caly swiat jest ulozony warstwami ze im wiecej warstw pod nami to mamy wygodniej.
          To nie wynika z pazernosci ale to narzuca to rynek.. A punkt widzenia zawsze zalezy od punktu siedzenia.

          Ludziom sie placi tyle ile sie musi -
          A kolega liczbynieklamia to juz wyjasnil powyzej ze my tez idac na zakupy nie martwimy sie tym czy wlasccicle sklepu zarabia na sowej zycie czy tez nie i nawet jak jest na pograniczy bankructwa to ciagle chcemy kupowac jak najtaniej..
          • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 18:54
            No dobrze Engine ale napisz dlaczego Rynek zdecydował że w lewackiej Kalifornii zarabia się więcej niż w prawicowym Ohio?

            Rynek popiera komunizm?
            • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 11:10
              JA CI ODPOWIEM, ZAKLADAJAC, ZE GADASZ PRAWDE... ZAPEWNE Z TYCH SAMYCH POWODOW, DLA KTORYCH W CHINACH ZARABIA SIE GORZEJ.
              • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 11:12
                W Chinach ze swojej pensji musisz utrzymać starych rodziców i czasem dziadków, a w Polsce utrzymuje ich zlewaczały ZUS.

                Poza tym w Szanghaju żyje się gorzej niż w Sztokholmie.

                tiny.pl/7sb7h
                • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 13:38
                  ALE NAS JUZ NIKT NIE BEDZIE UTRZYMYWAL...
          • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 20:24
            To są różne pojęcia określenia "normalne życie". Nie postuluje żeby sprzątaczka zarabiała tyle ile szef dużej firmy, żeby spędzała urlop na wycieczkowcu w rejsie na Fidżi, żeby jadle obiady po 2000. Nie żyjemy w Utopii. Ale dążymy do tego, żeby ta przysłowiową sprzątaczkę miała mieszkanie, niekoniecznie własne, może być wynajęte ale z ustalonym maksymalnym czynszem jak np w Wiedniu, żeby bez wyrzeczeń mogła wypoczywać na urlopie, żeby nie oszczędzała na jedzeniu, mogła pójść do kina i teatru. Ten poziom osiągnęły niektóre europejskie państwa, gdzie mimo wyścigu szczurów na szczycie hierarchii, poniżej też można żyć. Na wczasy do Hiszpanii jeżdżą właśnie te Szwedzkie sprzątaczki,, fińskie ekspedientki. I dzieje się tak mimo dużego funduszu spożycia zbiorowego, szkolnego, opiekuńczego.
            • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 21:00
              > Ale dążymy do tego, żeby ta przysłowiową sprzątaczkę miała mieszkanie...
              Nie, nie dążymy do tego i nie powinniśmy dążyć. Osoba wykonująca najprostszą, najmniej wartościową pracę ma egzystować, bo musi mieć motywację do cięższej pracy, zdobywania nowych umiejętności, doświadczenia, etc. Nigdy nie da się równać finansów w górę - można to tylko zrobić do środka, bo żeby komuś dać, musisz komuś zabrać. Jak zaczniesz zabierać tym, co dają z siebie więcej, to za chwilę wszyscy będą chcieli dawać od siebie mniej.
              • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 21:18
                W dalszym ciągu - nie o to chodzi. Motywację do osiągania wyższego wykształcenia, bardziej koncepcyjnej pracy może mieć tzw "zdolny len" a nie pracowity człowiek z intelektem, który nie pozwala na osiągnięcie sukcesów. I on także musi mieszkać, jeść, wypoczywać, musi mieć rozrywki. Nie może być człowiekiem drugiej, trzeciej czy innej kategorii. Ludzi nie wolno dzielić. To już było, i świat nie wychodził na tym dobrze. A jednostki, które będą z wyboru kraść, mordować, oszukiwać, żyć z zasiłków będą zawsze, w każdym społeczeństwie. Kiedyś ograniczenie jedzenia do "chleba i wody" było okresową kara w więzieniu. Czy chcemy tak karać ludzi wykonujących proste prace? Jeżeli są zbędne, zlikwidujmy je. Jeżeli są potrzebne, płaćmy za ich wykonywanie przyzwoicie.
                • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 22:27
                  > I on także musi mieszkać, jeść, wypoczywać, musi mieć rozrywki.
                  Nie, nie musi. Nie mamy wobec takich ludzi żadnych zobowiązań, a jedynie możemy mieć dobrą wolę pomocy. Nie róbmy z dobrej woli przymusu.

                  > Czy chcemy tak karać ludzi wykonujących proste prace?
                  W jaki sposób karać? Nie dając nagrody?

                  > Jeżeli są zbędne, zlikwidujmy je. Jeżeli są potrzebne, płaćmy za ich wykonywanie przyzwoicie.
                  Płaćmy tyle, ile są warte - to bardzo przyzwoite. Likwidując je zupełnie, skazalibyśmy tych ludzi na śmierć głodową.

                  > To już było, i świat nie wychodził na tym dobrze.
                  Historia uczy nas jednego - poziom życia w krajach kapitalistycznych jest zdecydowanie wyższy niż w krajach komunistycznych.

                  > Ludzi nie wolno dzielić
                  Otóż to! Nie dzielmy ludzi na tych, którym trzeba dokładać i na tych, którzy mają na nich dokładać!
                  • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 23:02
                    Karać, skazując na wegetacje niegodna człowieka. Pomoc musi być instytucjonalna, tym różnimy się od zwierząt, i to też nie wszystkich, są takie które pomagają. Płacąc pracownikowi zbyt mało na utrzymanie po pierwsze ograniczamy konsumpcję napędzająca gospodarkę, a po drugie-skazujemy ludzi na nieludzkie życie albo zasilamy szeregi bandytów. Z takich składają się wojska baronów narkotykowych, Boko Haram i innych. Średni poziom życia nie mówi prawdy, jak każda średnia. Nie dzielmy ludzi na sytych i głodnych.
                    • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 10:00
                      > po pierwsze ograniczamy konsumpcję napędzająca gospodarkę
                      W jaki sposób? Przecież te pieniądze, które dajemy biedniejszym zabieramy bogatszym, więc suma pieniędzy w gospodarce pozostaje niezmienna.

                      > Karać, skazując na wegetacje niegodna człowieka.
                      Nikogo na nic nie skazujemy. Taka osoba ma wybór - wegetować, albo pracować więcej lub lepiej.
                      • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 12:39
                        Wydatki biednych są zupełnie inne niż bogatych, jedne pieniądze zostają choć w części w kraju, inne prawie w całości trafiają za granicę. Już napisałem, nie każdy człowiek może być tak wydajny, z przyczyn obiektywnych, żeby zaspokoić chciwość zatrudniającego.
                      • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 13:26
                        liczbynieklamia napisał:

                        > Nikogo na nic nie skazujemy. Taka osoba ma wybór - wegetować, albo pracować więcej lub lepiej.

                        No to już wiem dlaczego chłopi pańszczyźniani byli biedni a magnaci bogaci. Chłopom po prostu nie chciało się pracować tak jak magnat. Bo wiadomo przecież jak magnat stał się bogaty. Najpierw był biedny jak chłop ale zapisał się do pracy i ciężko pracował odkładając na książeczkę pekao aż zaoszczędził na tyle, że mógł sobie kupić swoje posiadłości.
                        • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 13:50
                          > Najpierw był biedny jak chłop ale zapisał się do pracy i ciężko pracował
                          > odkładając na książeczkę pekao aż zaoszczędził na tyle, że mógł sobie
                          > kupić swoje posiadłości.

                          No i nie zapominajmy o tym, że robił projekty po godzinach i stale podnosił swoje kwalifikacje.
                          • qqbek Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 13:55
                            vogon.jeltz napisał:

                            > No i nie zapominajmy o tym, że robił projekty po godzinach i stale podnosił swo
                            > je kwalifikacje.

                            A jak już miał kwalifikacje i wiarygodność kredytową, to mógł uderzyć do banku i wziąć kredyt na studia.

                            O kurwa, skąd się takie ulungi korwinaziolskie biorą w takich ilościach w tym kraju?
                            Jaskrawy dowód na potężny kryzys systemu edukacji :(
                            • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 14:28
                              > Jaskrawy dowód na potężny kryzys systemu edukacji :(

                              Ja bym powiedział, że to jest zamierzony efekt wprowadzonego po upadku komuny programu, a następnie całego systemu edukacji.

                              Z drugiej strony - i ty, i ja też odebraliśmy większą część naszego wykształcenia już w neolibie...
                        • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 15:24
                          Chłop to mógł co najwyżej uciec na Ukrainę i stać się pułkownikiem Wojska Zaporoskiego
                        • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 19:28
                          > Chłopom po prostu nie chciało się pracować tak jak magnat
                          No i po feudalizmie przyszedł kapitalizm, to biednym się poprawiło i gospodarka się rozwijała. A tam, gdzie przyszedł komunizm, to ludzie masowo z głodu umierają...
                          • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 20:25
                            Sam przyszedł, jak rys do Szyszki? Przypomnij sobie, ile głów poleciało tych, którym się poprzedni ustrój podobał bardziej. Przy następnej zmianie też będziesz w ariergardzie?
                          • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 20:38
                            liczbynieklamia napisał:

                            > > Chłopom po prostu nie chciało się pracować tak jak magnat
                            > No i po feudalizmie przyszedł kapitalizm, to biednym się poprawiło i gospodarka
                            > się rozwijała. A tam, gdzie przyszedł komunizm, to ludzie masowo z głodu umier
                            > ają...

                            W Kongu Belgijskim pokazano do czego prowadzi kapitalizm bez żadnych ograniczeń. Dobrobyt tubylcom taki wprowadzono, że wszyscy żyli szczęśliwie. Oprócz leni którym pracować się nie chciało. No ale potem jakieś lewaki wymyśliły fanaberie jak opinię publiczną, prawa i godność człowieka i tym podobne.
                  • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 08:18
                    No właśnie niekoniecznie.

                    Komunistyczna Kalifornia ma lepszy poziom życia niż kapitalistyczna Alabama czy Ohio.
                    • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 09:56
                      Po pierwsze Kalifornia nie jest komunistyczna.
                      Po drugie rozdawnictwo nie jest przyczyną bogactwa, tylko bogactwo stało się przyczyną możliwości rozdawnictwa.
                      Po trzecie przez dwa ostatnie lata prawie półtora miliona ludzi opuściło ten socjalistyczny raj przenosząc się do innych stanów.
                      • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 10:10
                        Ale przecież ludzie nie przenoszą się z Kalifornii do kapitalistycznej Alabamy czy Kentucky tylko do równie komunistycznej Arizony czy Nevady.

                        Bogactwo nie stało się przyczyną rozdawnictwa bo przecież wg JKM w XIX wieku USA były bogatsze niż dziś a rozdawnictwa wtedy nie było.

                        Kalifornia jest komunistyczna bo głosowała na komunistę Bidena - podobnie jak Nevada czy Arizona. W Ohio, Kentucky i Alabamie wygrał Trump.
                        • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 10:33
                          Joe Biden komunistą?
                          Arizona komunistyczna, bo wygrał Biden?
                          Za to Chiny Mao Zedonga to kapitalizm, bo nikt nie głosował na Bidena?
                          2004 to twój rok urodzenia, prawda?
                          • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 10:39
                            Chodzi o to że Kalifornia jest komunistyczna jak na amerykańskie standardy.

                            Wiadomo że w Kalifornii nie ma obozów pracy dla Ujgurów czy gułagów ale np. do związków zawodowych w Kalifornii nalezy 20% pracowników a w Alabamie 2%.

                            W Arizonie wygrał Biden a wcześniej wygrywali tam republikanie - Bush, Trump czy Romney
                            • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 10:43
                              > Chodzi o to że Kalifornia jest komunistyczna jak na amerykańskie standardy.
                              Nie, nie jest. To nie jest tak, że można być mądrym, jak na idiotę (bo się umie pisać).
                              • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 11:00
                                Porównaj Kalifornię z Ohio, Kentucky i Alabamą.
                              • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 12:13
                                > Nie, nie jest.

                                No jak nie jest? Engine twierdzi, że Biden zaprowadzi w USA komunizm. Skoro Kalifornia masowo na niego głosowała, to znaczy, że jest komunistyczna.
                                • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 00:43
                                  Kalifornia jest lewacka do bolu.
                                  Oni nie tylko na Bidena ale na Berniego Sandersa glosowali.
                                  A ze lewactwo to tepaki to oni sie sami podatkami -na ktore glosuja, wykanczaja i krzycza ze im bogaci wykorzystuja i wtedy czuja sie prawdziwymi lewakami bo walcza a burzuazja... A jak ich juz nie stac na podtki to wyjezdzjaja to do Oregonu albo Texasu czy tez na Floryde ...
                                  Teraz te durne Kurwy wymyslily ze dodtkowo opodatkuja nie tylko zarobki i podniosa podatki stanowe ale jeszcze opodtkuja "bogactwo" w Kaliforni - zaczeli od SF... . i to poczatek konca tego miast a potem i stanu bo Stan tez ma takie plany..
                                  I zeby im podstnicy nie uciekali to planuja opdstkowanie tych co sie wyprowadzaja... glupota konca nie ma.
                                  Nic dziwnego ze ich symbolem jest osiol a kolorem - niebieski czyli symbol depresji.
                                  • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 08:32
                                    Oregon jest lewacki tak samo jak Kalifornia.
                                    Teksas i Floryda są biedniejsze od Kalifornii.

                                    Osłem to jest Trump bo gdyby nie jego idiotyczne podejście do koronawirusa to miałby wygraną 2 kadencję.
                                    • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 17:39
                                      glupio gadasz... Demokraci nie miali innych argumentow tylko taki aby zgonami z powodu korony obwiniac Trumpa chociaz wiadomo ze zaden inny nic by wiecej nie zrobil.
                                      • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 11.12.20, 07:18
                                        Biorac pod uwage co zrobił Trump, to trudno sie z tym zgodzić. Nie zrobil nic, bagatelizowal problem w przestrzeni publicznej.

                                        Daleko szukać nie trzeba:
                                        www.youtube.com/watch?v=4LobX7kt_ko

                                        www.theguardian.com/culture/2020/nov/02/john-oliver-trump-pandemic-borderline-sociopathic

                                        A już moment gdy Trump rozdaje długopisy pielęgniarkom - BEZCENNY :-)
                                        Pamietam
                                        • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 11.12.20, 17:39
                                          A co powinien byl zrobic?
                                          • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 06:59
                                            Choćby uzupelnić zapasy środków ochrony osobistej na co mial 3 lata.
                                            Sprawić by byly produkowane choć w czaesci z US, na co zwracano mu uwagę.
                                            Jasno dawać zbac ludziom, że to nie jest grypa.
                                            Nie proponować leczenia bleach'em.
                                            Nie obcinać funduszy CDC.
                                            Słuchac ekspertów.
                                            Nie zarazić się wirusem - jakoś tak głównie chorowali politycy, którzy bagatelizowali problem.
                                            Nie rezygnowac z planów dotyczacych walki z pandemią przygotowanych przez Bush'a i Obamę, które zlikwidował.
                                            Nie mówić, że maseczki są niepotrzebne i dawać przykład w zakresie poważnego traktowania problemu.

                                            To tak na szybko...
                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 09:16
                                    > Nic dziwnego ze ich symbolem jest osiol a kolorem - niebieski czyli symbol depresji.

                                    Hm, na tej zasadzie to kolorem repsów jest czerwony, a wszyscy wiemy, kto to byli czerwoni.
                      • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 09:38
                        liczbynieklamia napisał:

                        > Po drugie rozdawnictwo nie jest przyczyną bogactwa, tylko bogactwo stało się pr
                        > zyczyną możliwości rozdawnictwa.

                        Ale to dosć oczywiste i jasne. Trudno rozdawać coś czego sie nie ma.
                        W tym zakresie nie wiele zmienilo sie praktycznie od poczatku gatunku ludzkiego.

                        Z ta roznica, ze wsrod "prymitywnych" plemion wiekszosc zasobow niezbednych do przezycia jest wspolnych.

                        Po co jednemu czlonkowi 100 kg miesa, gdy reszta nie ma nic... Nie zje wszystkkiego a bez pomocy/wspolpracy pozostalych sam np. nie bedzie mogl sprawnie polowac.

                        Dopiero "dobra " nie psujace sie zaczeto gromadzic - zloto, klejnoty, dziela sztuki, itd...

                        I to mozna rozdawać...

                        Ale wracamy tu troche do "problemu miesa" - jesli masz 100kg, ktorych nie zjesz..... To podobnie jest duza iloscia zasobow (mp. pieniedzy) ktorych nie wydasz. One po prostu sa... Realnie pozyktu nie ma z nich zadnego nikt.
                      • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 14:10
                        > Po drugie rozdawnictwo nie jest przyczyną bogactwa,
                        > tylko bogactwo stało się przyczyną możliwości rozdawnictwa.

                        Przyczyną bogactwa jest zarówno to, że zostało wytworzone, jak i to, że względnie sprawiedliwie je podzielono.

                        Jest taki kraik, Gwinea Równikowa - czerpiący krociowe zyski z ropy i gazu i w związku z tym nominalnie najbogatszy w Afryce pod wgzlędem PKB na łeb. Tylko co z tego, skoro prawie wszyscy obywatele żyją tam w nędzy i zaręczam ci, że gdybyś miał wybrać jakiś kraj afrykański względnie nadający się do życia, to Gwinea Równikowa byłaby na jednym z ostatnich miejsc.
                        • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 15:25
                          No właśnie tu jest hund begraben. Korwiniści patrzą tylko na górne 5% społeczeństwa. Jeżeli górne 5% w Gwinei Równikowej jest bogatsze niż górne 5% w Szwecji ( a pewnie jest) to GW jest bogatsza od Szwecji.
              • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 21:53
                A ILE ZARABIA SPRZATACZKA ?
                • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 22:46
                  U nas z tego co slysze ludzie $25 - $35 godzine za dom ok 200 mkw
                  My nie mamy ale sasiadka ma 2x w miesiacu przychodza 2 i spedzaja ok 1.5 -2 godziny
                  Czyli jakie 6- 8 roboczo-godzin za $200. Gotowka....
                  Dodatkowo za okna - $10 za sredniej wielkosci okno.
                  Na swieta dostaja 13-ke, plus ludzi oddaja im za dramo jak maja cos z domu do oddania..
                  Chetnych do tej pracy nie brakuje...
                  • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 11:12
                    JA SIE PYTAM O POLSE. WIEDZE, ZE ZNOW JEST PIEPRZENIE O CZYMS, O CZYM SI ENIE MA POJECIA...
                    • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 18:34
                      ejedrek.eu/ile-kosztuje-sprzatanie/

                      Zarabia w zlotowkach prownywalnie co u nas w dolarach.
                      • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 11:03
                        CZYLI 200.
                        A NP. NAUCZYCIELKA ?
              • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 08:25
                liczbynieklamia napisał:

                > Nie, nie dążymy do tego i nie powinniśmy dążyć. Osoba wykonująca najprostszą, n
                > ajmniej wartościową pracę ma egzystować, bo musi mieć motywację do cięższej pra
                > cy, zdobywania nowych umiejętności, doświadczenia, etc.

                I jak to kiedyś tak adziała, to kto będzie sprzatać?

                "Wartościowość" pracy jest zresztą względna.
                Z jednej strony praca fizyczna ludzi jest najnizej oplacana, z drugiej strony (podobnie jak w przypadku zawadow wysokich kwalifikcji) nie mozemy jej czasto zastapic maszyna.

                Nie ma wiec powodu, by praca taka byla oplacana tak nisko, ze nie da sie zyc, tylko mozna wegetowac.

                > Nigdy nie da się równać
                > finansów w górę - można to tylko zrobić do środka, bo żeby komuś dać, musisz k
                > omuś zabrać.

                Co???

                > Jak zaczniesz zabierać tym, co dają z siebie więcej, to za chwilę
                > wszyscy będą chcieli dawać od siebie mniej.

                Tyle, ze nie musisz zabierac tym co daja z siebie wiecej. Ile daje z siebie "akcjonariusz"?
                Ile daje z siebie firma jako organizacja?

                Wystarczy sprawiedliwszy podzial zyskow.

                Firma nie moze dobrze dzialac bez prezesa, kadry na gorze, specjalistow.. ale bez sprzataczek (ludzi na samym dole) tez nie.

                Poza tym kwestia zarobkow to jedno.

                Druga sprawa to czy jest OK gdy ktoś "wyzej" w hierachi powie do sprzataczki, "cos wolno zapierdalasz z ta szmata"... "szybciej, bo na twoje miejsce sa 100ki chetnych"
                • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 09:00
                  jeżeli sprzątaczka będzie zarabiać więcej to więcej kupi np. butów u Bezosa. A ile butów może mieć Melania Trump? 1000?
                  • waga170 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 10:06
                    aron2004 napisał:

                    > ile butów może mieć Melania Trump? 1000?
                    >
                    Duuuzo wiecej. Niejaka Imelda Marcos z Filipin miala trzy tysiace par butow, to chyba 6 tysiecy butow a nie tysiac:)
                    • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 10:08
                      No dokładnie. Ale jeżeli milion sprzątaczek kupi po kilka par butów to Bezos na tym spoooooro zarobi. A Melania raczej u Bezosa butów nie kupuje.
                      • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 10:29
                        To Melania zamiast butów kupi sobie nowego G650 za 65 milionów dolarów. I mnóstwo ludzi będzie miało pracę, dostarczając zaawansowane i drogie komponenty do tego samolotu. Wiesz ile amerykańskich sprzątaczek będzie miało dzięki temu pracę w firmach dostarczających te komponenty?
                        • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 10:37
                          a wiesz ile Dreamlinerów kupi sobie Delta czy LOT jak amerykańskie sprzątaczki będzie stać na wakacje w Europie?
                          • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 11:03
                            Tylko jeżeli sprzątaczkę na coś będzie stać, to musisz najpierw tą kasę zabrać komuś innemu, więc jego na coś nie będzie stać. Ponieważ pracując więcej nie będzie miał więcej, to nie będzie pracował więcej, więc suma pieniędzy w obrocie się zmniejszy.
                            • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 11:10
                              No tak. Czyli Szwecja, Finlandia i Norwegia skąd sprzątaczki latają na wakacje na Ibizę to najbiedniejsze kraje świata. Za to w Alabamie, Kentucky i Ohio raj na ziemi, bo Melania ma 3000 par butów.
                            • galtomone Nie do konca prawdziwa teza o zabieraniu komus 08.12.20, 12:17
                              liczbynieklamia napisał:

                              > Tylko jeżeli sprzątaczkę na coś będzie stać, to musisz najpierw tą kasę zabrać
                              > komuś innemu,

                              Twoja teza bylaby prawdziwa, gdyby ilosc pieniedzy na swicie byla skonczona.
                              Nie wiem czy wiesz, ale nie jest. Od dawana pieniadz nie ma zadnego pokrycia w niczym materialnym typu $ = zloto a banki centralne co chwile drukuja kolejne ilosci gotowki...

                              Teza o zabieraniu "komus" nie do konca zatem jest prawdziwa.
                              • bimota Re: Nie do konca prawdziwa teza o zabieraniu komu 08.12.20, 12:35
                                Jak jest nieskonczona, to daj mi 100000000 zl...
                                • galtomone Re: Nie do konca prawdziwa teza o zabieraniu komu 08.12.20, 12:53
                                  A masz swój bank?
                            • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 12:47
                              Jakie "pracując więcej"? Najwięcej posiada klasa próżniacza, która była zawsze i nawet w księgach kościelnych jest wymieniona, w skrócie "kto nie chce pracować niech też nie je".
                              • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 18:01
                                > Jakie "pracując więcej"?
                                Normalnie, robiąc nadgodziny. Ucząc się, robiąc kursy, szkolenia, prowadząc samoedukację.

                                Jeden zapierdala na trudnych studiach potem na nieodpłatnych praktykach, drugi zapierdala rozwijając firmę po 18 godzin dziennie, trzeci robi fuchy po robocie, żeby zrobić wszystkie papiery na pilota, a potem oburzenie wielkie, że kasują z godzinę pracy 10 razy tyle co koleś, który ten czas spędzał z piwem przed telewizorem.
                                • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 19:54
                                  Wiesz chyba, że mądrych jest mniej niż głupich, co widać choćby po wynikach wyborów. Wielu ludzi nie nadaje się intelektualnie do pogłębiania wiedzy, samokształcenia. Wielu także nie może pracować ciężko fizycznie - taka konstrukcja. Więc twoja porada jest typu "weź kredyt, zmień pracę" w dobie bezrobocia.
                                  • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 20:30
                                    > Wiesz chyba, że mądrych jest mniej niż głupich
                                    > Wielu ludzi nie nadaje się intelektualnie do pogłębiania wiedzy, samokształcenia.
                                    > Wielu także nie może pracować ciężko fizycznie - taka konstrukcja.
                                    Traktujesz ich pogardliwie, a tak naprawdę są mądrzejsi od ciebie, bo to ty chcesz na nich zapierdalać, a oni z tego czerpać...
                                    • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 20:56
                                      Nie ma we mnie odrobiny pogardy dla ludzi mniej inteligentnych. Po prostu ja ich znam, wiem, na co ich stać. I to ich nie dyskwalifikuje jako ludzi, członków społeczeństwa, współpracowników. Trzeba tylko wiedzieć, jakie zadania mogą wypełniać, i nie skazywac ich i ich rodzin na biedne, prymitywnie życie. Wcześniej czy później i tak będziesz musiał podzielić się swoimi pieniędzmi z resztą społeczeństwa, płacą podstawowa czeka cywilizowane kraje nieuchronnie..
                                      • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 08:30
                                        kokosowy15 napisał(a):

                                        > Wcześniej
                                        > czy później i tak będziesz musiał podzielić się swoimi pieniędzmi z resztą społ
                                        > eczeństwa, płacą podstawowa czeka cywilizowane kraje nieuchronnie..

                                        Jeśli świat/cywilizacja pójdzie w dobrym kierunku, tak. Co więcej, jeśli pójdzie w tym kierunku to "płaca podstawowa" (nie w zakresie podstawowa nie uważam, że będzie to realnie na wyłącznie podstawowe potrzeby a na całkiem normalne zycie na średnim poziomie) będzie tylko krokiem do eliminacji pojecia "płaca" generalnie.

                                        Coraz więcej ludzie po prostu nie będzie mieć pracy. Wraz z rozwojem techniki (i to nie tylko dla zysku ale i wygody) zastępować będą nas "maszyny". Kto wie... może za lat 50 - 100 zastąpią nawet wysokokwalifikowanych (dziś) pracowników. Wkązdym razie "pracy" jaką dziś widzimy będzie coraz mniej. Szczególnie fizycznej.

                                        A biorąc pod uwagę, że zasoby ziemi są skończone, nie da się sprzedawać dla coraz większych rzeszy ludzi nie pracujących, to będzie musiała nastąpić rewaluacja kwestii "posiadania" - zasobów, potencjału.

                                        Ale to wizja bardzo optymistyczna.

                                        Szybciej czeka nas nasilenie kryzysu klimatycznego i "migracja" (to dosc eufemistyczne slowo na to co sie bedzie dzialo) +/- 3 mld ludzi... Tego sie nie bedzie dalo "kontrolowac" i wizja świata (społecznego) jak z filmów Mad Max czy Elysium jest całkiem realna w przyszłości.

                                        Nasze wnuki/prawnuki moga mieć bardzo "nie różowe" życie przez nas. Zmiana na gorsze w tym zakresie może nastpić dość szybko.
                                • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 07:18
                                  liczbynieklamia napisał:

                                  > > Jakie "pracując więcej"?
                                  > Normalnie, robiąc nadgodziny. Ucząc się, robiąc kursy, szkolenia, prowadząc sam
                                  > oedukację.

                                  Ale wiesz, ze doba ma 24h tylko? I jak wiekszosc z nich musisz przeznaczyć na to by nie glodowac, to na te reszte nie bardzo masz czas.

                                  Im np. przekaz te swoje dobre rady.. bo najwyrazniej nie wpadli na Twoj pomysl i zamiast sie uczyc dobrze sie bawia: www.unaweza.org/komu-pomagamy/dzieci-z-wysypiska-smieci/

                                  > Jeden zapierdala na trudnych studiach potem na nieodpłatnych praktykach, drugi
                                  > zapierdala rozwijając firmę po 18 godzin dziennie, trzeci robi fuchy po robocie
                                  > , żeby zrobić wszystkie papiery na pilota, a potem oburzenie wielkie, że kasują
                                  > z godzinę pracy 10 razy tyle co koleś, który ten czas spędzał z piwem przed te
                                  > lewizorem.

                                  Piekny, idealny świat.... Szkoda, ze nierzeczywisty.
                                • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 12:31
                                  > Normalnie, robiąc nadgodziny. Ucząc się, robiąc kursy, szkolenia,
                                  > prowadząc samoedukację.

                                  Jasne, rób szkolenia i kursy będąc np. ekspedientką pracującą w innych godzinach w każdym tygodniu i jeszcze, dajmy na to, wychowując dziecko.

                                  > trzeci robi fuchy po robocie, żeby zrobić wszystkie papiery na pilota,
                                  > a potem oburzenie wielkie, że kasują z godzinę pracy 10 razy tyle

                                  I jeszcze opłać sobie z jej pensji kurs pilota.

                                  Ty jesteś kompletnie oderwany od rzeczywistości. Te recepty mają może sens w klasie średniej, gdzie już na starcie masz lepszą pozycję i możesz sobie na różne rzeczy typu kursy i licencje pilota pozwolić. W klasie ludowej (robotniczej) życie wygląda zupełnie inaczej. Choćby te "nieodpłatne praktyki" - to jest coś, na co sobie może pozwolić osoba, której ktoś zapewnia utrzymanie, a nie ktoś, kto musi zarobić na chleb.

                                  Najgorsze jest to, że po 30 latach neolibu wciąż powtarzasz te skompromitowane pierdoły, chociaż już doskonale wiadomo, że to nie działa. W warunkach neolibu (czy - co jeszcze gorsze - korwinizmu) jak ktoś się urodzi w biednej rodzinie w klasie ludowej, to na 99% w tej klasie pozostanie. Bo nie będzie miał z domu wiedzy ani zasobów, by "zdobywać dodatkowe kwalifikacje". A o tych nielicznych, którym się uda, będą pisali w gazetach. Także po to, żeby robić tym biedakom wodę z mózgu, że jeśli się postarają, to też osiągną sukces. Nie osiągną. Statystyka.
                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 13:01
                                    vogon.jeltz napisał:

                                    > > Normalnie, robiąc nadgodziny. Ucząc się, robiąc kursy, szkolenia,
                                    > > prowadząc samoedukację.
                                    >
                                    > Jasne, rób szkolenia i kursy będąc np. ekspedientką pracującą w innych godzinac
                                    > h w każdym tygodniu i jeszcze, dajmy na to, wychowując dziecko.

                                    Dokładnie o to zapytałem, podajac mu przykład meksykańskich dzieci na wysypiskach smieci...

                                    Jak niby maja (i co) w siebie zainwestować?

                                    Jego rady przestaja dzialac gdy mowimy o pracy za wynagrodzenie pozwalajace na wegetacje nie pelny brzuch (lub gorzej). Wtedy nie ma sie zadnych opcji, mozliwosci i wyboru... by doksztalcac sie w czasie "weekendow i urlopu" jak uslyszalem ;-)
                                  • samspade Nie gadaj Vogon fajnie sie czyta. 09.12.20, 13:43
                                    vogon.jeltz napisał:

                                    > Ty jesteś kompletnie oderwany od rzeczywistości. Te recepty mają może sens w kl
                                    > asie średniej, gdzie już na starcie masz lepszą pozycję i możesz sobie na różne
                                    > rzeczy typu kursy i licencje pilota pozwolić.

                                    Fajnie się czyta te neoliberalne bzdety. Ludzie sami sobie winni że urodzili się mniej zamożnych rodzinach. Gdyby zmienili pracę, wzięli kredyt pracowali za darmo przepraszam na stażu to mieli by teraz firmy.
                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 09:23
                                    vogon.jeltz napisał:

                                    > > Normalnie, robiąc nadgodziny. Ucząc się, robiąc kursy, szkolenia,
                                    > > prowadząc samoedukację.
                                    >
                                    > Jasne, rób szkolenia i kursy będąc np. ekspedientką pracującą w innych godzinac
                                    > h w każdym tygodniu i jeszcze, dajmy na to, wychowując dziecko.

                                    Dziecko było jej decyzją - nikt jej do niej zmuszał. Nie może teraz oczekiwać od świata, żeby ktoś pracował na jej kurs pilota i może jeszcze zajął się jej dzieckiem.

                                    > > trzeci robi fuchy po robocie, żeby zrobić wszystkie papiery na pilota,
                                    > > a potem oburzenie wielkie, że kasują z godzinę pracy 10 razy tyle
                                    >
                                    > I jeszcze opłać sobie z jej pensji kurs pilota.

                                    Może nie od razu kurs pilota, to dość przekolorowane. Może na początek np. kurs księgowej, a potem będąc księgową kurs pilota.

                                    > Ty jesteś kompletnie oderwany od rzeczywistości. Te recepty mają może sens w kl
                                    > asie średniej, gdzie już na starcie masz lepszą pozycję i możesz sobie na różne
                                    > rzeczy typu kursy i licencje pilota pozwolić.

                                    Też nie. Na całą zabawę z pilotowaniem pasażerskim trzeba wydać ok. ćwierć bani. Będąc klasą średnią też trzeba się zwykle nakombinować, żeby go zrobić.

                                    > Najgorsze jest to, że po 30 latach neolibu wciąż powtarzasz te skompromitowane
                                    > pierdoły, chociaż już doskonale wiadomo, że to nie działa. W warunkach neolibu
                                    > (czy - co jeszcze gorsze - korwinizmu) jak ktoś się urodzi w biednej rodzinie w
                                    > klasie ludowej, to na 99% w tej klasie pozostanie. Bo nie będzie miał z domu w
                                    > iedzy ani zasobów, by "zdobywać dodatkowe kwalifikacje". A o tych nielicznych,
                                    > którym się uda, będą pisali w gazetach. Także po to, żeby robić tym biedakom wo
                                    > dę z mózgu, że jeśli się postarają, to też osiągną sukces. Nie osiągną. Statyst
                                    > yka.

                                    Zdecydowanie jesteś przygłupem nie tylko na mojej liście. Przypadków przejścia z klasy robotniczej do średniej jest mnóstwo i nie jest to żaden wyczyn, a raczej normalka. Cała masa ludzi u mnie na studiach pochodziła z klasy ludowej i teraz zarabiają bardzo dobrze, żyją na bieżącym poziomie klasy średniej i są na dobrej drodze do zgromadzenia majątku klasy średniej. Po prostu poszli na studia i się starali, a teraz są cenionymi pracownikami, nic więcej. Wręcz bym powiedział, że większość ma jak nie rodziców, to już na pewno dziadków w klasie ludowej. I nie, przejście nie nastąpiło w PRL, tylko właśnie albo w latach 90' przez ich rodziców, albo obecnie przez nich. Bo to właśnie PRL nie pozwalał gromadzić majątków i tłamsił ludzką przedsiębiorczość.
                            • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 12:22
                              > to musisz najpierw tą kasę zabrać komuś innemu, więc jego na coś nie będzie stać.

                              Znowu bredzisz. Idea nie polega na tym, żeby zabierać komuś, by dawać komuś innemu, tylko by zniechęcać tych, których już i tak na wszystko stać, do tego, by zgarniali pod siebie jeszcze więcej, a zachęcać, by więcej płacili innym.

                              Tak robili w XII wieku polscy chłopi... wróć! Tak robili w latach 40., 50. i 60. w USA, kiedy podatki dla najlepiej zarabiających przekraczały 90%. Istny komunizm, prawda? Nieprawda, bo były to złote czasy amerykańskiego kapitalizmu.

                              I takie stawki były oczywiście nie po to, żeby ograbiać prezesów i top managerów - bo w praktyce prawie nikt ich nie płacił - tylko po to, żeby bardziej opłacało im się zapłacić swoim pracownikom niż wypłacić sobie kolejny bonus.
                              • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 09:05
                                vogon.jeltz napisał:

                                > > to musisz najpierw tą kasę zabrać komuś innemu, więc jego na coś nie będz
                                > ie stać.
                                >
                                > Znowu bredzisz. Idea nie polega na tym, żeby zabierać komuś, by dawać komuś inn
                                > emu,

                                A niby jak chcesz to inaczej zrobić, czerwony złodzieju? Właśnie na tym polega cały bydlacki socjalizm - na okradaniu tych co pracują i dotowaniu tych, co pasożytują.

                                Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę!
                                A na drzewach, zamiast liści, będą wisieć socjaliści!
                                • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 09:38
                                  Schweppes ale przecież jeżeli zabierzesz kasę tym co pasożytują to oni nie wymrą z głodu tylko będą się mnożyć .

                                  Natomiast bydlacki socjalizm przynajmniej daje jakąś szansę tym co pasożytują - np. skończyć szkołę i przestać być biednym
                                  • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 09:42
                                    Tutaj masz listę krajów wg wolności ekonomicznej
                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_economic_freedom

                                    Lewacka Szwecja ma 19 miejsce, kapitalistyczna Rosja 98 miejsce
                                    • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 09:44
                                      Wbrew pozorom, Szwecja jest wielokrotnie bardziej kapitalistyczna od neokomuszej Rosji. No i pominąłeś fakt, że w Rosji jest gigantyczna korupcja i złodziejstwo.
                                      • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 08:48
                                        JKM twierdzi że Szwecja jest lewacka a Rosja kapitalistyczna.
                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 09:42
                                    aron2004 napisał:

                                    > Schweppes ale przecież jeżeli zabierzesz kasę tym co pasożytują to oni nie wymr
                                    > ą z głodu tylko będą się mnożyć .
                                    >
                                    > Natomiast bydlacki socjalizm przynajmniej daje jakąś szansę tym co pasożytują -
                                    > np. skończyć szkołę i przestać być biednym

                                    No właśnie nie. Bydlacki socjalizm finansuje rozmnażanie się pasożytów, czyli swój główny elektorat. To jest największe bandyctwo w dziejach ludzkości. Nikt nigdy nie wpadł na tak kretyński pomysł, żeby wynagradzać za nieróbstwo i to jeszcze z pracy innych.
                                    • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 08:48
                                      nieprawda - od 500+ przyrost naturalny nie wzrósł
                                      • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 10:39
                                        > nieprawda - od 500+ przyrost naturalny nie wzrósł

                                        No ale umówmy się, pińcetplus to żaden socjalizm. Wręcz przeciwnie - to jest powiedzenie ludziom: oddajemy wam hajs z podatków, z którego można by sfinansować usługi publiczne, więc usługi publiczne będą do dupy, ale za to możecie se coś kupić na tzw. wolnym rynku.
                                        • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 10:45
                                          vogon.jeltz napisał:

                                          > > nieprawda - od 500+ przyrost naturalny nie wzrósł
                                          >
                                          > No ale umówmy się, pińcetplus to żaden socjalizm. Wręcz przeciwnie - to jest po
                                          > wiedzenie ludziom: oddajemy wam hajs z podatków, z którego można by sfinansować
                                          > usługi publiczne, więc usługi publiczne będą do dupy, ale za to możecie se coś
                                          > kupić na tzw. wolnym rynku.

                                          500+ to jest idealna i docelowa, a zarazem paradoksalnie najbardziej prymitywna forma socjalizmu i jednocześnie metoda na kupowanie sobie rynsztokowego elektoratu.
                                          • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 11:17
                                            > 500+ to jest idealna i docelowa, a zarazem paradoksalnie najbardziej
                                            > prymitywna forma socjalizmu

                                            Niech ci będzie, że pińceta możemy nazwać "najbardziej prymitywną formą socjalizmu" - na takiej samej zasadzie, jak korwinizm jest najbardziej prymitywną formą kapitalizmu.
                                    • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 11:48
                                      Już napisałem. W starożytnym Rzymie rozdawano "pasożytom" żywność i organizowano darmowa rozrywkę. Ale nie było Korwina, więc Rzym był potęga. 1
                                      • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 12:08
                                        > Już napisałem. W starożytnym Rzymie rozdawano "pasożytom" żywność
                                        > i organizowano darmowa rozrywkę.

                                        Ale głupi ci Rzymianie. I do tego cholerne komuchy.
                                • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 11:29
                                  > Właśnie na tym polega cały bydlacki socjalizm - na okradaniu tych
                                  > co pracują i dotowaniu tych, co pasożytują.

                                  Nie, nie polega na tym. Już ci to tłumaczyłem, nie chce mi się powtarzać, bo i tak nie zrozumiesz, a nawet jak zrozumiesz, to i tak zignorujesz i dalej będziesz łgał.
                • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 10:25
                  > nie mozemy jej czasto zastapic maszyna.
                  Możemy, ale nie robimy tego do momentu, w którym staje się to opłacalne. Jeżeli wymuszamy regulacjami podwyżki, to przyspieszamy przekroczenie progu opłacalności. Idealnym przykładem jest strajk windziarzy z 1945, który spowodował zautomatyzowanie wind.

                  > Ile daje z siebie "akcjonariusz"?
                  Daje kapitał. Często równoważny wartości tysięcy lat pracy sprzątaczki. Na który to kapitał musiał wcześniej zapracować - on, albo jego rodzina.

                  > "szybciej, bo na twoje miejsce sa 100ki chetnych"
                  Jak sprzątaczka wydaje swoje pieniądze, to też stara się kupować jak najlepiej i jak najtaniej. Jak jej ulubiona bułka podrożeje, albo straci na jakości, to kupi inną, od jednego ze stu innych dostawców. Piekarz nie może więc powiedzieć "zapłacę sprzątaczce 10 tysięcy miesięcznie", bo jego bułka będzie musiała kosztować 2 złote, a wtedy jej nie kupi, więc piekarz zbankrutuje, a sprzątaczka zostanie bez pracy.
                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 10:49
                    liczbynieklamia napisał:

                    > > nie mozemy jej czasto zastapic maszyna.
                    > Możemy, ale nie robimy tego do momentu, w którym staje się to opłacalne.

                    Po czesci zgoda.
                    Ale nie jestesmy wstanie (technicznie) przygotowac maszyny, ktora zastapi kazdego pracownika fizycznego na kazdym poziomie.

                    Nie ma robotow (nie tylko z powodu kosztu), ktore przyjda Ci do domu cos naprawic i zaragowac na nietypowe sytuacje.

                    Tej naszej przyslowiowej sprzataczki maszyna tez w 100% nie zastapisz.

                    Poza tym sprzataczka, kelnerka, spawarcz, grabarz i zapewne 100 innych zawodow ktos moze wykonywac bo po prostu lubi... nie ma w tym nic zlego.

                    Czy tylko z powodu stanowiska mamy komus takiemu np. odmuwic dochodow na poziomie wystarczajacym na to by dziecko zostalo chirurgiem czy innym specjalista?

                    > wymuszamy regulacjami podwyżki,

                    Bo jak inaczej je wymusic?

                    Gdy nie bylo regulacji mielismy niewolnictwo...
                    A jest tez pojecie niewolnictwa ekonomicznego - wlasnie tam, gdzie regulacje sa male/zle:

                    "Ekonomiczny niewolnik to ten, kto żyje na niskim poziomie zaspokojenia potrzeb bytowych. Wszystko z uwagi na niską płacę. Wykonuje obowiązki zawodowe, mając bardzo ograniczoną możliwość zmiany zajęcia."

                    Jesli muszisz dziennie poswiecic 10-12 godzien na prace by nie byc glodnym... to kiedy masz podwyzszac swoje kawalifikacje?
                    Jesli przy takim poziomie zycia Twoje dzieci nie moga sie ksztalcic i w wieku lat 17 same musza podjac taka zajecie... to jak maja sie rozwijac?

                    > Idealnym przykładem jest strajk windziarzy z 1945, który spowodował zauto
                    > matyzowanie wind.

                    Zgoda... ale czy chcemy tak rozwijac spoleczenstwo?

                    Popatrz X lat w przód... "prace" bedzie miec waska grupa specjalistow od AI - cala reszte zawodow - tlumaczy, nauczycieli, kardiochirurgow, itd... Dowolna specjalizacja zastapi program komputerowy lub program + maszyna.

                    Co ta cala rzesza ludzi bedzie robic? Z czego i jak zyc? Czym placic tym "programistom" od AI - o ile ci beda potrzebni, bo moze AI sama zacznie sie udoskonalac.

                    Co wtedy z kasa, zarobkami, zasobami... Jak to podzielic?

                    > > Ile daje z siebie "akcjonariusz"?

                    > Daje kapitał.

                    Komu?

                    Przy pierwszej emisji akcji i owszem - daje "firmie". Ale kasa miliadrerdow wynikajuz tylko z wartosci akcji. Jesli Kwolaski kupi pakiet akcji od Nowaka, to kapital daje Nowakowi... nie firmie, nie pracownikom.... itd... Z tej perspektywy ta transakcja nie ma znaczenia.

                    "magiczny papier" pt. akcja ma wartosc na jaka umowil sie rynek - czesto (jak juz nie zawsze) z realnymi zyskami firmy... Przeciez to absurd i abstrakcja.

                    Uber od lat traci kase... a akcje szly w gore....

                    Dlaczego zatem jakas tragedia mialby byc mniejszy zysk firmy gdy wiekszy % bedzie przeznaczony na pracownikow.

                    Realnie z p. widzenia sensownosci 100% zysku powinno byc przeznaczone na faktyczne inwestycje firmy + pensje.

                    Z kwestiami zysku z wlasnosci zaczynamy byc w bardzo chorej rzeczywistosci, bo coraz mniej jest malych/srednich firm, w ktorych wlasciciel takze pracuje...

                    Poza tym pozostaje kwestia pytania - ile "uczciwie" wobec reszty, ktora tworzy wartosc firmy to jest dac wlasnie wlacicielowi/akcjonariiuszowi?

                    Jest wiele pytan bez odpowiedzi, ale ciekawe jest je zadac i zastanowic sie nad szerszym problemem.

                    Np. (wobec pytania powyzej) prawo powino nakazac mocne poszerzenie zarzadow takich duzych korporacji by wszyscy pracownicy (takzetaka sprzataczka) mieli tam swoj realny glos/wplyw na to co firma robi czy jak dzieli kase...?

                    > > "szybciej, bo na twoje miejsce sa 100ki chetnych"
                    > Jak sprzątaczka wydaje swoje pieniądze, to też stara się kupować jak najlepiej
                    > i jak najtaniej.

                    Nie przecze. I generlanie masz racje. Tyle, ze to ze jest jak jest prowadzi nas w slepa uliczke. Jasne ze nie jutro.... ale w koncu zostana tylko wlasciciele i pracujace maszyny... I co wtedy?

                    To troche jak z klim,atem/srodowiskiem.... Warto wiedziec gdzie i po co "idziemy" nim zajdziemy tam, gdzie bedzie trudno sie cofnac.

                    > Jak jej ulubiona bułka podrożeje, albo straci na jakości, to k
                    > upi inną, od jednego ze stu innych dostawców. Piekarz nie może więc powiedzieć 
                    > "zapłacę sprzątaczce 10 tysięcy miesięcznie", bo jego bułka będzie musiała kosz
                    > tować 2 złote, a wtedy jej nie kupi, więc piekarz zbankrutuje, a sprzątaczka zo
                    > stanie bez pracy.

                    Oczywiscie, ze nie. Mowimy jednak o sytuacji, gdy moglby jej zaplacic wiecej dzielac sie uczciwiej swoim zyskiem bez podnoszenia ceny bulek. Chodzi o te dosc skrajne (tyle, ze ten skraj niestety nie jest promilem rynku) gdy wlasciciel moze spokojnie kupic nowe auto co tydzien a sprzataczka nie ma na wyksztalcenie dzieci.


                    Sadze po prstu ze syttem jest duzo bardziej skomplikowany niz w Twoim (obrazowym) przykladzie... to zbyt duze uproszeczenie.
                    • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 18:14
                      > Nie ma robotow (nie tylko z powodu kosztu), ktore przyjda Ci do domu cos naprawic
                      I właśnie dlatego koleś, który przychodzi do domu coś naprawić kasuje 200zł za 30 minut, a nie 17 złotych na godzinę.

                      > odmuwic dochodow na poziomie
                      My nikomu nie odmawiamy dochodów! Dokształć się, poświęcaj więcej czasu, zarobisz więcej hajsu. Proste jak drut.

                      > wystarczajacym na to by dziecko zostalo chirurgiem czy innym specjalista?
                      A ile na to potrzeba w Polsce pieniędzy? Na to potrzeba wysiłku tego dziecka, a nie pieniędzy!

                      > Realnie z p. widzenia sensownosci 100% zysku powinno byc przeznaczone na faktyczne inwestycje firmy + pensje.

                      Dlaczego? Firmy są w różnej fazie rozwoju, w niektórych branżach w ogóle nie ma sensu inwestować w ramach firmy, trzeba to robić poza firmą, bo bycie liderem w produkcji kotłów do parowozów to średni pomysł.

                      > Jesli muszisz dziennie poswiecic 10-12 godzien na prace by nie byc glodnym... to kiedy masz podwyzszac swoje kawalifikacje?
                      Przez kolejnych 4-6 godzin, w weekendy, w urlopy. Przemęczysz się tak przez pół roku i przez następne 40 lat na to, by nie być głodnym będziesz zarabiał przez 5-6 godzin. Na następne podniesienie kwalifikacji będziesz miał więcej czasu lub pieniędzy.
                      • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 19:57
                        To już nawet nie demagogia. To jak z milionerem w Ameryce, który sprzedawał banany, a potem dostał spadek, czyli banany doprowadziły go do bogactwa.
                        • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 20:44
                          Demagogia to takie właśnie tłumaczenie porażek wynikających z własnego lenistwa...
                          Jak trzeba było zarabiać pieniądze na studiach, doszkalać się i udzielać naukowo, to koledzy woleli chlać bimber w akademiku. Jak zdobyłem staż w Stanach, to zdziwienie i oburzenie jak to i czemu nie oni.
                          Jak na stażu ludzie się dowiedzieli, że Amerykanie robią tę samą robotę za 5 czy 10 razy większe pieniądze, to ja zapierdalałem, a inni olali zadania oburzeni, że za darmo nie będą robić (chociaż to za darmo po przywiezieniu do Polski to i tak był majątek). Potem jak po stażu ja dostałem robotę za normalne pieniądze, to zdziwienie i oburzenie jak to i czemu nie oni.
                          I tak dalej i tak dalej...
                          Przez mniej niż 10 lat zapierdalania wszedłem na pułap zarobków rząd wielkości wyższych niż ci, którym się robić "nie opłacało". I pewnie gdybym nawet nic ekstra nie robił, utrzymałbym go bez problemu. A ci leniwi nadal czekają na spadek i psioczą na bogaczy, którzy zabierają im chleb...
                          • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 21:07
                            I znów "studenci, staż w Ameryce itp". A nie studenci? Sądzisz, że monterzy pralek, samochodów, ekspedientki, sprzątaczki i śmieciarze są zbyt leniwi, żeby zarabiać na normalne życie, z kinem, teatrem, Kanarami, obiadem w restauracji? Czym ty byś jeździł, gdyby ci samochodu nie zrobili? Robót wybudował twój dom, a wodę, energię wytwarzają automaty? A te automaty naprawiają inne automaty? Można z własnego wyboru nie zarabiać, i dostawać od Państwa zapewnienie minimum egzystencji, choćby takie jak dawał starożytny Rzym. Ale praca powinna być wynagradzana tak, żeby człowiek żył lepiej niż norka w hodowli.
                            • jeepwdyzlu Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 00:37
                              Ale praca powinna być wynagradzana tak, żeby człowiek żył lepiej niż norka w hodowli.
                              --
                              No i tak się dzieje.
                              W Polsce od 89 do 2020 zarobki skiczyły z 30 dolarów do tysiąca.
                              W Niemczech z 1000 euro do 3000
                              W Stanach z 40 tys dol rocznie do 68...
                              Tak, inflacja, ale nie tylko kasa wpływw na jakość życia ale i usługi. Np służba zdrowia, edukacja, jakość żywności.. A te są coraz lepsze. Prztnajmniej w Europie... Ale i w Azji jest kokosalny postęp. Najgorzej chyba Stany...
                          • jeepwdyzlu Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 00:31
                            Jak na stażu ludzie się dowiedzieli, że Amerykanie robią tę samą robotę za 5 czy 10 razy większe pieniądze, to ja zapierdalałem, a inni olali
                            ---
                            Miło.
                            Ale ja byłem koszmarnym leniem. Imprezowałem, alkohol panienki fuchy w bratniaku...
                            Ciężka praca nie jest gwarantem sukcesu. Zresztą dlatego zatrudniałem ludzi. Najpierw jednego, potem dwóch, potem dziesięciu... Bo mi się nie chciało...
                      • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 07:28
                        liczbynieklamia napisał:

                        > > Nie ma robotow (nie tylko z powodu kosztu), ktore przyjda Ci do domu cos
                        > naprawic
                        > I właśnie dlatego koleś, który przychodzi do domu coś naprawić kasuje 200zł za
                        > 30 minut, a nie 17 złotych na godzinę.

                        A robot sprzataczka czesto do Ciebie przychodzi?
                        > My nikomu nie odmawiamy dochodów! Dokształć się, poświęcaj więcej czasu, zarobi
                        > sz więcej hajsu. Proste jak drut.

                        No to jeszcze raz ten sam link (www.unaweza.org/komu-pomagamy/dzieci-z-wysypiska-smieci/) i opisz jak to ma dla ludzi, ktorych na edukacje siebie/dzieci nie stac?

                        > > wystarczajacym na to by dziecko zostalo chirurgiem czy innym specjalista?
                        > A ile na to potrzeba w Polsce pieniędzy? Na to potrzeba wysiłku tego dziecka, a
                        > nie pieniędzy!

                        Wbrew pozorom dość sporo:
                        "Ile kosztują studia w Polsce? Jak podaje portal Money.pl, powołując się na badania GUS, wychowanie jednego dziecka w Polsce do 18 roku życia kosztuje około 194 tys. zł. Zapewnienie wyższego wykształcenia to kolejne 64 tys."

                        Jeśli masz pensje, ktora pozwala nie zdechnac z glodu, to marnie widze taka "inwestycje". Co oznacza, ze dzieci z takich rodzin maja male szanse na skorzystanie z Twojego prostego rozwiazania.

                        > > Realnie z p. widzenia sensownosci 100% zysku powinno byc przeznaczone na
                        > faktyczne inwestycje firmy + pensje.
                        >
                        > Dlaczego? Firmy są w różnej fazie rozwoju, w niektórych branżach w ogóle nie ma
                        > sensu inwestować w ramach firmy, trzeba to robić poza firmą, bo bycie liderem
                        > w produkcji kotłów do parowozów to średni pomysł.

                        Rozwoj firmy/inwestycje moga isc w roznych kierunkach... Nokia zaczynala od gumowców z tego co pamietam...

                        > > Jesli muszisz dziennie poswiecic 10-12 godzien na prace by nie byc glodny
                        > m... to kiedy masz podwyzszac swoje kawalifikacje?

                        > Przez kolejnych 4-6 godzin, w weekendy, w urlopy.

                        Dobre... a jak nie masz weekendow i urlopow?

                        Zauwaz, ze dyskusja na temat pracy w zakresie chocby Amazona jest ciut szersza niz tylko PL o ktora pytales + link ktory dostales wyzej.

                        Twoje dobre rady sprawdzaja sie tylko wtedy, gdy nie walczysz o podstawowe minimum egzystencjalne.
                        Dla Twojej informacji takze w PL sa dzieci, ktore jedza (teraz nie) tylko w szkole bo w domu totalna bida.
                        Z roznych powodow od patologii po zwyklego zyciowego pecha... I Twoje "rady" o tym jak z zdobyc super wyksztalcenie sa tak samo realne jak zakaz aborcji by zlikwidowac aborcje.

                        > Przemęczysz się tak przez pół
                        > roku i przez następne 40 lat na to, by nie być głodnym będziesz zarabiał przez
                        > 5-6 godzin. Na następne podniesienie kwalifikacji będziesz miał więcej czasu l
                        > ub pieniędzy.

                        Bardzo wasko patrzysz na problem, tyle moge napisac....

                        Ja od nas (ludzi generalnie), jako spoleczenstwa, cywilizacji jakotakiej oczekiwalbym jednak toche innego pomyslu niz to co zapropomowales.
                        • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 19:18
                          > Zapewnienie wyższego wykształcenia to kolejne 64 tys.
                          Spokojnie to pokryjesz ze stypendium naukowego i pracy wakacyjnej lub weekendowej.

                          > Dobre... a jak nie masz weekendow i urlopow?
                          Jeżeli zapierdalasz non-stop na obecnej minimalnej stawce godzinowej, to zarabiasz prawie 6 koła na rękę. Jeżeli ktoś przymiera głodem przy takich zarobkach, to raczej nie z zarobkami ma problem, tylko z wydatkami.
                          • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 19:58
                            przecież w Polsce praca bez urlopu jest nielegalna - firma musi dać ci urlop
                            • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 14:19
                              > przecież w Polsce praca bez urlopu jest nielegalna - firma musi dać ci urlop
                              Bzdura. W czasie urlopu możesz dorabiać ile chcesz. Przy zleceniu nie musisz mieć urlopu.
                              • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 14:41
                                no ale na etacie urlop musi być
                                • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 15:36
                                  > no ale na etacie urlop musi być
                                  No ale nie o tym rozmawiamy.
                          • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 07:05
                            Wyzej dostaels link i konkretne pytanie. Moge sie dowiedziec jak Ci ludzie maja skrozystac z twoich rad?
                            • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 15:45
                              Jak mam dawać rady komuś, czyjej sytuacji po prostu nie znam? Przecież podlinkowałeś artykuł promocyjny fundacji, która zbiera fundusze...
                              • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 11.12.20, 07:20
                                Dla kogo zbiera te fundusze?

                                Pytanie bylo jasne.
                                Jak z Twoich swiatlych rad, maja skorzystać ludzie/dzieci, ktre by przezyc musza pracowac na wysypiskach smieci?

                                Podwyzszac kwalifikacje w czasie urlopu? W weekendy?
                                • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 11.12.20, 08:55
                                  > Dla kogo zbiera te fundusze?
                                  W zeszłym roku prawie połowa wpłat stała się zyskiem fundacji. Ponad 200 tysięcy złotych. Pewnie wielu po przeczytaniu tej strasznej historii zapłakało i zrobiło przelewik na rzecz fundacji byłej żony jednego z najbogatszych ludzi w Polsce...

                                  > Pytanie bylo jasne.
                                  Odpowiedź była jasna - nie mogę dać konkretnych odpowiedzi dla niekonkretnej sytuacji.
                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 11.12.20, 10:11
                                    No wiec raz jeszcze - pytanie jest proste - jak maja sie wyrwac z biedy ludzie, ktorzy wiekszosc swojego czasu 12-14h dziennie zajmuja sie jedynie szansa na unikniecie glodu.

                                    Wbrew prozorom to jest olbrzymi masa ludzi na swiecie.
                                    Nie maja nic i nie maja zadnych perspektyw.

                                    Takze w PL jest slabo w tym zakresie:

                                    "Wysokość granicy skrajnego ubóstwa (minimum egzystencji lub minimum biologiczne) wyznacza Instytut Pracy i Spraw Socjalnych. W 2019 roku było to między 506 a 616 złotych na osobę w gospodarstwach pracowniczych i 497 a 585 w gospodarstwach emeryckich – w zależności od wielkości gospodarstwa domowego.20 lip 2020'

                                    oko.press/prawie-15-mln-osob-w-niedostatku/

                                    Aż 39,4 proc. Polaków - prawie 15 mln osób - żyje w sferze niedostatku. Nie wydają tyle, by zaspokoić podstawowe potrzeby biologiczne i społeczne.

                                    Ale istnieje jeszcze jedno, mniej znane pojęcie używane do opisu ubóstwa: sfera niedostatku.

                                    Żyje w niej prawie 40 procent Polaków, czyli około 15 milionów osób.

                                    Według Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych życie w sferze niedostatku oznacza wydatki poniżej minimum socjalnego, wyznaczanego przez Instytut. Tutaj granica jest mniej więcej dwa razy wyższa niż przy skrajnym ubóstwie, a rozpiętość w zależności od składu gospodarstwa domowego – większa.

                                    Samotna matka z dwójka dzieci... kiedy ma niby sie dokształcać i "pracować" na stażach?

                                    Poza tym, zapominasz o jednym.

                                    Zasoby sa skonczone i w wiekszosci podzielone. By stać sie faktycznie "posiadaczem" a nie sila najemna (nawet wysoko kwalifikowana) te faktycznie musisz komuś zabrać (kupić). A to uda sie promilowi promilu ludzi i sadze, ze bardziej bedzie zalezec od szczescia niz faktycznych kwalifikacji/umiejętności.
                                    • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 11.12.20, 17:12
                                      > jak maja sie wyrwac z biedy ludzie, ktorzy wiekszosc swojego czasu 12-14h dziennie zajmuja sie jedynie szansa na unikniecie glodu

                                      To oczywiste - muszą pracować więcej lub efektywniej. Czekanie na mannę z nieba sprawdza się tylko w książkach z bajkami.

                                      > Samotna matka z dwójka dzieci... kiedy ma niby sie dokształcać i "pracować" na stażach?

                                      Urodziła się jako matka dwójki dzieci? Czy może jednak najpierw z osoby "bez zobowiązań" stała się samotną matką jednego dziecka, a potem samotną matką drugiego dziecka? A teraz płacze nad swoim losem i krzyczy "dej"? Sama wpędzała się w coraz trudniejszą sytuację, ale wszyscy mają jej pomóc?

                                      > Zasoby sa skonczone i w wiekszosci podzielone
                                      Ale efektywność użycia zasobów zależy od ich posiadacza. Jeżeli rolnik 1ha obsieje pszenicą, to będzie leniuchował, ale biedował. Jak obsadzi truskawkami, to ledwo się obrobi z robotą, ale zarobi bardzo dużo.
                                      • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 11.12.20, 17:28
                                        > Czy może jednak najpierw z osoby "bez zobowiązań" stała się samotną
                                        > matką jednego dziecka, a potem samotną matką drugiego dziecka?

                                        A może z niesamotnej matki dwojga dzieci stała się samotną matką dwojga dzieci, głąbie?
                                        • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 12.12.20, 15:18
                                          To wtedy ma do dyspozycji, w zależności od sytuacji alimenty, fundusz alimentacyjny lub rentę rodzinną.
                                          • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 12.12.20, 15:28
                                            Jeśli liczby nie kłamią, to policz na co wystarcza renta rodzinna, nie mówiąc o funduszu alimentacyjnym.
                                        • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 09:02
                                          vogon.jeltz napisał:

                                          > > Czy może jednak najpierw z osoby "bez zobowiązań" stała się samotną
                                          > > matką jednego dziecka, a potem samotną matką drugiego dziecka?
                                          >
                                          > A może z niesamotnej matki dwojga dzieci stała się samotną matką dwojga dzieci,
                                          > głąbie?

                                          Bywa i tak, ale bywa też opcja nr 1. I żeby nie bawić się w sprawdzanie której "nie wyszło", a która jest schlampenem, nie należy dotować ani jednej, ani drugiej, okradając przy tym uczciwie pracujących.
                                          • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 09:59
                                            > nie należy dotować ani jednej, ani drugiej, okradając przy tym uczciwie pracujących.

                                            Nie mówimy o tym, czy i którą należy "dotować", tylko czy że taka osoba nie ma szans postępować według idiotycznych recept kolegi liczbynieklamia i nie jest to jej wina.
                                            • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 10:19
                                              > i nie jest to jej wina.

                                              Na wolnym rynku, o ile nie zdarzyło się jej jakieś losowe nieszczęście uniemożliwiające jej pracę - absolutnie jej "wina". Jeżeli najpierw zajęła się rodzeniem dzieci nie mając kwalifikacji do dobrze płatnej pracy, to to jest tylko i wyłącznie jej decyzja, której ponosi konsekwencje. Nawet jeżeli wpadła, to też była jej decyzja i też ponosi konsekwencje, które jednak i tak nie zamykają jej możliwości do znacznego polepszenia sobie bytu, z zostaniem w przyszłości pilotem włącznie. Wiadomo, że zazwyczaj kasjerka nie zostanie od razu pilotem, ale jest wiele stanów pośrednich, w które może wejść nawet będąc tą przysłowiową samotną matką. Zawsze można znaleźć czas, żeby się nauczyć się porządnie za free w necie głupiego Excela czy Photoshopa i zacząć pracować w biurze, w marketingu. Zawsze jest osiągalny ząbek wyżej i kolejne nad nimi, a jak dojdzie do etapu dobrego specjalisty ds. czegoś tam w biurze, to już nawet szczebelek pilota może być w zasięgu. Kwestia uporu, determinacji i przede wszystkim woli. Ale 99% z nich tego nie chce, najchętniej popijałyby kawkę z biurze za dobrą kasę i tyle. Powstrzymanie się przed naturalnym lenistwem jest trudne, zwłaszcza dla samotnych matek, które w wielu przypadkach są po prostu krótkowzroczne i nieodpowiedzialne.
                                              • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 10:31
                                                > Ale 99% z nich tego nie chce,

                                                Nie że 99% z nich tego nie chce, tylko 99% z nich - po pierwsze: zdaje sobie sprawę, że czas jest zasobem mocno ograniczonym i nieodnawialnym (darmowym i nieograniczonym jest tylko w świecie korwinistycznych fantazji), podobnie zresztą jak i inne zasoby takie jak siły czy zdrowie, a po drugie: że szanse na faktyczne osiągnięcie czegoś przy pomocy "uporu, determinacji i przede wszystkim woli" z tego pułapu, z którego startują, są pewnie w okolicach tego 1%. Zainwestowałbyś wszystkie zasoby, które posiadasz, w coś, co daje 1% szans na przyniesienie konkretnego zysku?

                                                > Powstrzymanie się przed naturalnym lenistwem jest trudne,
                                                > zwłaszcza dla samotnych matek

                                                Tak, samotna matka nic tylko leniuchuje. Nawet jak na korwinistycznego przygłupa nieźle tutaj dojebałeś.
                                                • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 10:41
                                                  vogon.jeltz napisał:

                                                  > Zainwestowałb
                                                  > yś wszystkie zasoby, które posiadasz, w coś, co daje 1% szans na przyniesienie
                                                  > konkretnego zysku?

                                                  Nikt tutaj nie mówi o takim poświęceniu. Pisałem o darmowej internetowej nauce Excela czy Photoshopa, żeby wejść ząbek wyżej. I to nawet w obecnej pracy jako kierownik sklepu, czy choćby jego zastępca, który zarabia znacznie powyżej średniej krajowej, tylko niestety potem powstaje kolejny problem - ledwo się powstrzymała przed naturalnym lenistwem, a teraz będzie musiała powstrzymywać się przed rozrzutnością i żyć poniżej możliwego poziomu, żeby zacząć oszczędzać (gdy ma już czego) na dalsze inwestowanie w siebie. Rozumiemy oczywiście, że licencja pilota była tutaj raczej przejaskrawioną przenośnią. Bycie główną księgową sektorze MSP będzie już chyba ok?
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 11:10
                                                    > Nikt tutaj nie mówi o takim poświęceniu.

                                                    Właśnie mówicie wyłącznie o takim poświęceniu. Jeśli ktoś startuje z pułapu, na którym większość czasu zajmuje mu zdobywanie środków w celu zaspokojenia najbardziej podstawowych potrzeb z podstawy piramidy Maslowa, a szanse, że zainwestowane nieodnawialne zasoby przyniosą konkretną korzyść są niewielkie - to jest to poświęcenie.

                                                    Oczywiście nie mam nic przeciwko podnoszeniu kwalifikacji i internetowym uczeniu się Excela i Photoshopa. Przy czym to też trzeba mieć czas, środki na sprzęt, oprogramowanie (licencje na w/w soft tanie nie są), internet i przynajmniej podstawową wiedzę, jak się nim posługiwać.

                                                    Należy też mieć na uwadze to, że jeżeli masz 10 pracowników sklepu, to choćby wszyscy rzeźbili kursy księgowości i excelowe pivot tables po nocach, tylko jeden z nich może zostać kierownikiem. A w dodatku o tym, kto nim zostanie, także w prywatnych firmach decydują często nie tyle kwalifikacje merytoryczne, ile kontakty i układy ze stojącymi wyżej w hierarchii.

                                                    > ledwo się powstrzymała przed naturalnym lenistwem, a teraz będzie
                                                    > musiała powstrzymywać się przed rozrzutnością

                                                    Aha, a wszyscy po prostu rodzą się z tą umiejętnością. A nawet jeśli nie, to przecież w klasie ludowej nabywają jej wraz z oddychaniem.

                                                    Zawsze powtarzam, że korwinizm bierze się przede wszystkim z niewiedzy na temat psychologii podstawowych zachowań ludzkich. Fałszywe jest już podstawowe założenie korwinizmu o tym, że człowiek jest jednostką racjonalną, która wie, jak najlepiej wydać swoje pieniądze (skąd wie?). A skądinąd jest także sprzeczne z drugim podstawowym założeniem korwinizmu, że 90% ludzi to idioci.

                                                    > Bycie główną księgową sektorze MSP będzie już chyba ok?

                                                    No dobrze, załóżmy, że kobieta startujaca z pozycji pomocnicy w sklepie, drogą wyrzeczeń, odmawiania sobie wszelkich zbytków, zarywania nocy, inwestowania w siebie dochodzi do pozycji głównej księgowej w średnim przedsiębiorstwie. Nawet przy tych wszystkich poświęceniach ma szansę osiągnąć ten szczebel dopiero koło pięćdziesiątki, a na pewno nie przed czterdziestką.

                                                    I nagle okazuje się, że wcześniejsza - podjęta z najwyższym trudem, ale przecież jakże racjonalna - decyzja o nieposiadaniu dzieci przed zdobyciem kwalifikacji i pozycji, uniemożliwia jej posiadanie dzieci obecnie, gdy te rzeczy już zdobyła. Czas, misiu, jest zasobem NIEODNAWIALNYM.


                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 11:25
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > Należy też mieć na uwadze to, że jeżeli masz 10 pracowników sklepu, to choćby w
                                                    > szyscy rzeźbili kursy księgowości i excelowe pivot tables po nocach, tylko jede
                                                    > n z nich może zostać kierownikiem. A w dodatku o tym, kto nim zostanie, także w
                                                    > prywatnych firmach decydują często nie tyle kwalifikacje merytoryczne, ile kon
                                                    > takty i układy ze stojącymi wyżej w hierarchii.

                                                    No i właśnie na 10 pracowników sklepu prawdopodobnie ona będzie jedyną, która wykona taki postęp w swoim poziomie i celowo napisałem kierownikiem LUB ZASTĘPCĄ i celowo napisałem, że awans w obecnej pracy jest JEDNĄ Z MOŻLIWOŚCI, natomiast typową opcją jest po prostu zmiana pracy.

                                                    > > Bycie główną księgową sektorze MSP będzie już chyba ok?
                                                    >
                                                    > No dobrze, załóżmy, że kobieta startujaca z pozycji pomocnicy w sklepie, drogą
                                                    > wyrzeczeń, odmawiania sobie wszelkich zbytków, zarywania nocy, inwestowania w s
                                                    > iebie dochodzi do pozycji głównej księgowej w średnim przedsiębiorstwie. Nawet
                                                    > przy tych wszystkich poświęceniach ma szansę osiągnąć ten szczebel dopiero koło
                                                    > pięćdziesiątki, a na pewno nie przed czterdziestką.
                                                    >
                                                    > I nagle okazuje się, że wcześniejsza - podjęta z najwyższym trudem, ale przecie
                                                    > ż jakże racjonalna - decyzja o nieposiadaniu dzieci przed zdobyciem kwalifikacj
                                                    > i i pozycji, uniemożliwia jej posiadanie dzieci obecnie, gdy te rzeczy już zdob
                                                    > yła. Czas, misiu, jest zasobem NIEODNAWIALNYM.

                                                    Brednie. W MSP, może bliżej M niż S (bez różnicy - samodzielna w S może zarabiać podobnie co główna w M), może spokojnie zrobić to przed czterdziestką. I nikt nie mówi, że dopiero po zostaniu główną/samodzielną ma się brać za dzieci. Może się tym zająć już po zrobieniu najtrudniejszego kroku, czyli zostaniu księgową w ogóle. Potem ma po po prostu być doskonała w tym co robi.
                                                  • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 15:56
                                                    Firmy stoją w kolejce żeby zatrudnić księgowa po kursie księgowości? O pracy księgowej masz pojęcie jak o tańcu mongolskim. Pomoc księgowej, czyli wklepywać ka danych zarabia tyle ile kasjerka w B, lub trochę mniej. Zatrudnił byś w swojej firmie inżyniera po politechnice telewizyjnej (Maliniak)?
                                      • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 12.12.20, 15:27
                                        No ale widzisz w USA przed wojną secesyjną niewolnicy ciężko pracowali i byli biedni. Tak że coś się nie zgadza.
                                        • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 13.12.20, 17:44
                                          > policz na co wystarcza renta rodzinna, nie mówiąc o funduszu alimentacyjnym
                                          Renta rodzinna ani fundusz alimentacyjny nie mają służyć do tego, żeby cała rodzina się z tego utrzymywała.

                                          > niewolnicy ciężko pracowali i byli biedni
                                          Tym się właśnie niewolnik różnił od pracownika za minimalną, że nie mógł zmienić pracy, robić płatnych nadgodzin, ale szkolić się po godzinach.
                                          • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 10:28
                                            ale przecież wg Engina niewolnictwo było dobre
                                            • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 22:45
                                              Aronku jestes oslem
                                          • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 12:08
                                            > Renta rodzinna ani fundusz alimentacyjny nie mają służyć do tego,
                                            > żeby cała rodzina się z tego utrzymywała.

                                            Nie mówimy o tym, na co wystarczają renta rodzinna i fundusz alimentacyjny, korwinistyczny bucu, tylko o twoim debilnym stwierdzeniu, że kobieta, robiąc sobie dwójkę dzieci, sama wpędziła się w biedę.
                                        • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 02:03
                                          A kilka lat po ich wyswobodzeniu jak zapytano czarna pracujaca w fabryce tytoni czy jest zadowolona z wolnosci to mowila ze miala o wiele lepiej jako niewolnica sluzaca bogatej pani.
                                          • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 07:05
                                            engine8 napisał(a):

                                            > A kilka lat po ich wyswobodzeniu jak zapytano czarna pracujaca w fabryce tytoni
                                            > czy jest zadowolona z wolnosci to mowila ze miala o wiele lepiej jako niewolni
                                            > ca sluzaca bogatej pani.

                                            Oj Engine....

                                            Zapomniales dodać, że na dobry wpierdol od czasu do czasu też zaczeli patrzeć z sentymentem.

                                            To co napisales powyzej absolutnie wyklucza jakikolwiek sens dalszej dyskusji.
                                            • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 22:39
                                              No a jakby teraz od czasu do czasu wpierdol im nie dawano to na jakiej podstawie mogliby sie dopominac wiecje praw, przywiljow jakich inni nie maja i wiecej darmowej kasy?
                                          • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 10:27
                                            No właśnie dlatego dziwne że Tobie było tak źle w komuniźmie gdzie nie miałeś wolności i wyjechałeś do USA
                                            • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 22:39
                                              Ja nie wyjechalem z braku wolnosci ale braku jedzenia
                                              • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 09:06
                                                to dlaczego nie wyjechałeś do Rosji ?
                                                • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 18:30
                                                  Bo mnie nie wpuscili. Za duzo wazylem
                                          • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 12:10
                                            > mowila ze miala o wiele lepiej jako niewolnica sluzaca bogatej pani.

                                            Ci, co zapierdalali na plantacji poganiani batem, też tak mówili?
                                      • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 07:02
                                        liczbynieklamia napisał:

                                        > > jak maja sie wyrwac z biedy ludzie, ktorzy wiekszosc swojego czasu 12-14h
                                        > dziennie zajmuja sie jedynie szansa na unikniecie glodu
                                        >
                                        > To oczywiste - muszą pracować więcej lub efektywniej. Czekanie na mannę z nieba
                                        > sprawdza się tylko w książkach z bajkami.

                                        Dobra, widze, ze albo celowo poruszasz sie w oparach absurdu albo nie umiesz przyznać, że nie masz racji.

                                        > > Samotna matka z dwójka dzieci... kiedy ma niby sie dokształcać i "pracowa
                                        > ć" na stażach?
                                        >
                                        > Urodziła się jako matka dwójki dzieci? Czy może jednak najpierw z osoby "bez zo
                                        > bowiązań" stała się samotną matką jednego dziecka, a potem samotną matką drugie
                                        > go dziecka?

                                        Widze, że absurd i patrzenie na świat przez przyzmat, że każdy jest sobie winien Cię nie opuszcza. Obiektywna dyskusja nie ma zatem sensu.
                                        • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 09:28
                                          > Dobra, widze, ze albo celowo poruszasz sie w oparach absurdu
                                          Jakich oparach absurdu? Implikacja więcej pracy => więcej pieniędzy => wyższy poziom życia to nie jest żaden absurd, to jest fakt.

                                          > każdy jest sobie winien Cię nie opuszcza
                                          Nie każdy jest sobie winien, tylko każdy jest kowalem własnego losu. W Polsce nawet sprzed ery rozdawnictwa 500+ każdy startując w życie z dowolnego pułapu był w stanie zapewnić sobie dobry lub bardzo dobry byt. Oczywiście, jak ktoś startował z milionem dolarów od ojca był w stanie dojść znacznie wyżej, niż zaczynając od zera (vide Jan Kulczyk), jednak nie mówimy tutaj o prawie do bycia multimiliarderem, a prawie do godnego życia.

                                          > Obiektywna dyskusja nie ma zatem sensu.
                                          Jak chciałeś prowadzić tę dyskusję nieobiektywnie, na podstawie reklamy fundacji z celebrytką na czele i 50% wskaźnikiem zysku, to było OK. Jak trzeba ją poprowadzić obiektywnie, to już się robi problem...
                                          • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 12:13
                                            > Implikacja więcej pracy => więcej pieniędzy => wyższy poziom życia
                                            > to nie jest żaden absurd, to jest fakt.

                                            To nie fakt, tylko bzdura, jeśli chodzi o pierwszą część implikacji. Od dawna wiadomo, że ilość włożonej pracy ma się nijak do zarobionych pieniędzy. Mnóstwo ludzi zarabia krocie praktycznie nie pracując. A z kolei ciężko byłoby pracować więcej niż np. pielęgniarka (szczególnie teraz), która zarabia nędzne grosze. Więc nie wciskaj nam już więcej tych neolibskich pierdoletów, bo poza szwepsiem nikt tutaj już chyba w to nie wierzy.
                                            • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 18:19
                                              > Od dawna wiadomo, że ilość włożonej pracy ma się nijak do zarobionych pieniędzy

                                              Jest całe mnóstwo badań naukowych mówiących o tym, że stawka godzinowa jest pozytywnie skorelowana z liczbą godzin w miesiącu.
                                              economics.yale.edu/sites/default/files/files/Workshops-Seminars/Labor-Public/gicheva-090918.pdf
                                              A mówimy tutaj o wzroście stawki godzinowej. Oznacza to, że zwykle wypłata nie tylko wzrasta z liczbą przepracowanych godzin, ale wręcz rośnie szybciej niż ta liczba!

                                              > Mnóstwo ludzi zarabia krocie praktycznie nie pracując

                                              Może dlatego, że jak byli młodsi to zapierdalali, żeby teraz nie musieli? A tak serio, to wyczuwam potężny ból dupy, że inni zarabiają lepiej od ciebie.

                                              > o twoim debilnym stwierdzeniu, że kobieta, robiąc sobie dwójkę dzieci, sama wpędziła się w biedę.

                                              Nie można się obrażać na fakty. Za tę samą kwotę jedna osoba będzie żyła na wyższym poziomie niż trzy.
                                              • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 18:44
                                                > Jest całe mnóstwo badań naukowych mówiących o tym, że stawka godzinowa
                                                > jest pozytywnie skorelowana z liczbą godzin w miesiącu.

                                                Mając pracę, która opłacana jest według stawki godzinowej, nikt jeszcze chyba w dziejach świata nie doszedł do sensownego majątku. Chyba, że mówimy "stawce godzinowej" specjalisty w wolnym zawodzie, ale nie każdy może być prawnikiem.

                                                > Może dlatego, że jak byli młodsi to zapierdalali, żeby teraz nie musieli?

                                                Nie, w większości przypadków nie dlatego. Na dodatek jak już coś "robią", to ma to bardzo często zerową pożyteczność społeczną, a wręcz bywa szkodliwe.

                                                > A tak serio, to wyczuwam potężny ból dupy, że inni zarabiają lepiej od ciebie.

                                                Jeśli mnie coś boli, to jest to efekt stężenia bzdetów, które wypisujesz.

                                                > Nie można się obrażać na fakty. Za tę samą kwotę jedna osoba będzie
                                                > żyła na wyższym poziomie niż trzy.

                                                Znowu: nie zmieniaj tematu. Nie rozmawiamy o tym, na jakim poziomie będzie żyła, tylko jakie będzie miała możliwości, żeby "pracować więcej godzin", "dokształcać się" i "robić projekty".
                                                • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 20:02
                                                  > nikt jeszcze chyba w dziejach świata nie doszedł do sensownego majątku
                                                  Jeżeli twoim zdaniem sensowny majątek zaczyna się od prywatnego odrzutowca, stustopowego jachtu i penthouse'u przy Central Parku w Nowym Jorku, to masz rację.
                                                  Jeżeli nie znasz ludzi, którzy pracując wyłącznie na etatach dorobili się mieszkania i nowych samochodów (a to jest sensowny majątek), to zdecydowanie powinieneś zmienić towarzystwo.

                                                  > ale nie każdy może być prawnikiem
                                                  Proszę jak zaczynasz mądrze kombinować! Można dobrze zarobić jak się jest prawnikiem, bo każdy może sprzątać, a nie każdy może być prawnikiem, lekarzem, informatykiem, inżynierem, księgowym, hydraulikiem, elektrykiem, ...

                                                  > często zerową pożyteczność społeczną, a wręcz bywa szkodliwe
                                                  Tak jak lekarze na przykład - studiowali te swoje głupoty na ciężkich studiach tylko po to, żeby teraz ludziom szkodzić...

                                                  > tylko jakie będzie miała możliwości, żeby "pracować więcej godzin", ...
                                                  Zdecydowanie mniejsze niż wtedy, gdy jeszcze nie była matką. Rozsądek nakazuje najpierw zdobyć sensowną wartość na rynku pracy, a dopiero potem zostać rodzicem (nie samotnym rodzicem, tylko rodzicem w ogóle).
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 21:01
                                                    > Jeżeli nie znasz ludzi, którzy pracując wyłącznie na etatach dorobili się
                                                    > mieszkania i nowych samochodów (a to jest sensowny majątek)

                                                    Sensowny majątek to jest na dzisiejsze warunki milion w lokalnej walucie. To po pierwsze. A po drugie: nie mówiliśmy o pracy na etacie, tylko o pracy za stawkę godzinową. To dwie różne rzeczy, które nawet nie są podzbiorem jedna drugiej.

                                                    > Można dobrze zarobić jak się jest prawnikiem, bo każdy może sprzątać,
                                                    > a nie każdy może być prawnikiem, lekarzem, informatykiem, inżynierem,
                                                    > księgowym, hydraulikiem, elektrykiem, ...

                                                    Tylko jak samotne matki dwójki dzieci będą tak się dokształcać, robić projekty po godzinach i zostaną prawniczkami, lekarzami, informatykami czy księgowymi, to kto ci, kurwa, posprząta i zatroszczy się o twoją dupę jak będziesz leżał w szpitalu?

                                                    > Tak jak lekarze na przykład - studiowali te swoje głupoty na ciężkich studiach
                                                    > tylko po to, żeby teraz ludziom szkodzić...

                                                    Owszem, dałoby się znaleźć MNÓSTWO przykładów, kiedy lekarze ludziom szkodzą. Od banalnego stosowania antybiotyków na infekcje wirusowe począwszy, skończywszy na masowym przepisywaniu silnie uzależniających opioidowych środków przeciwbólowych za kasę koncernów je wytwarzających. To drugie to w USA oczywiście - kraju chyba najbliższym liberalnego "raju", który propagujesz. Chociaż już nawet tam mit "od pucybuta do milionera" dawno zdechł.

                                                    > Rozsądek nakazuje najpierw zdobyć sensowną wartość na rynku pracy,
                                                    > a dopiero potem zostać rodzicem

                                                    Gdzieś w którymś z wcześniejszy postów napisałem, że jesteś kompletnie oderwany od rzeczywistości. Chyba uparłeś się, żeby każdym wpisem to udowadniać.
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 08:19
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > Jeżeli nie znasz ludzi, którzy pracując wyłącznie na etatach dorobili się
                                                    > > mieszkania i nowych samochodów (a to jest sensowny majątek)
                                                    >
                                                    > Sensowny majątek to jest na dzisiejsze warunki milion w lokalnej walucie. To po
                                                    > pierwsze.

                                                    Również w takich krajach jak Czechy, Węgry, Szwecja, Dania, Norwegia, Islandia czy Rosja? Ty jesteś jednak przygłupem nie tylko na mojej liście...
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 08:37
                                                    > Również w takich krajach jak Czechy, Węgry, Szwecja, Dania, Norwegia,
                                                    > Islandia czy Rosja?

                                                    Ty już widzę łazisz za mną i szukasz, do czego by tu się żłośliwie a głupio przyjebać. A jest tu na tym forum ktoś z Czech, Węgier, Szwecji, Danii, Norwegii, Islandii czy Rosji?

                                                    Pisałem do odbiorców, którzy zarabiają w złotych, euro lub dolarach, więc "w lokalnej walucie" było krótsze niż wymienianie ich wszystkich dodatkowo z zastrzeżeniem "w miejscu gdzie obowiązuje". Liczyłem na inteligencję czytelników, a ty jak zwykle mnie zawiodłeś.
                                                  • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 08:54
                                                    > Liczyłem na inteligencję czytelników,
                                                    Domyślam się nawet, czemu nie mogłeś liczyć na swoją.

                                                    > do czego by tu się żłośliwie a głupio przyjebać
                                                    To nie jest złośliwe, ani głupie. Piszesz bzdury, ktoś podaje kontrprzykład który to pokazuje, a ty go wyzywasz.

                                                    Milion złotych w Polsce to bardzo dużo pieniędzy. Można za to kupić 3-4 mieszkania w średnim standardzie w średnim mieście. W USA wartość miliona dolarów ma 3% rodzin. Jeżeli uważasz, że każda sprzątaczka samotnie wychowująca dwójkę dzieci powinna mieć 3-4 mieszkania i mieścić się w top 3% najbogatszych, to jesteś fantastą.
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 09:40
                                                    liczbynieklamia napisał:

                                                    > > Liczyłem na inteligencję czytelników,
                                                    > Domyślam się nawet, czemu nie mogłeś liczyć na swoją.
                                                    >
                                                    > > do czego by tu się żłośliwie a głupio przyjebać
                                                    > To nie jest złośliwe, ani głupie. Piszesz bzdury, ktoś podaje kontrprzykład któ
                                                    > ry to pokazuje, a ty go wyzywasz.
                                                    >
                                                    > Milion złotych w Polsce to bardzo dużo pieniędzy. Można za to kupić 3-4 mieszka
                                                    > nia w średnim standardzie w średnim mieście. W USA wartość miliona dolarów ma 3
                                                    > % rodzin. Jeżeli uważasz, że każda sprzątaczka samotnie wychowująca dwójkę dzie
                                                    > ci powinna mieć 3-4 mieszkania i mieścić się w top 3% najbogatszych, to jesteś
                                                    > fantastą.

                                                    Jelcyn sam sobie kiedyś od czachy wymyślił pół bańki peelenów (i sam powiedział, że to od czachy), a teraz zmienił na bańkę. Nawet przyjmując, że to jest orientacyjne i z dupy, to i tak jeżeli bazuje na zgromadzonym majątku, jest po prostu błędne. Mam w rodzinie prawie niepiśmiennego rolasa, który ma miliony w gruntach rolnych. Jak to ma być klasa średnia, to ja dziękuję za partycypowanie w niej. Nie ma precyzyjnej definicji klasy średniej i nie ma potrzeby jej ustalania. Historycznie byli to drobni rzemieślnicy, urzędnicy, potem pracownicy umysłowi, ale bez wysokich stanowisk i bez znacznych majątków. Jelcynowe pierdolenie o pół bańce czy bańce jest bzdurą. Z grubsza w standardzie amerykańskim jest to taka typowa rodzinka z domkiem z podjazdem i dwoma nowymi samochodami, w wersji zachodnioeuropejskiej podobnie, tylko trochę gorsze warunki mieszkaniowe, w wersji polskiej pewnie albo domek na zadupiu albo mieszkanie w mieście, samochody używane ale nie gruzy. Tego nie można klasyfikować nominalnie, tylko w odniesieniu do lokalnych realiów. Oczywiście nie do przesady, bo wtedy w Rosji poza Moskwą czy Petersburgiem wystarczyłby 15-letni czarny "bumier" pod blokiem, ale generalnie chodzi o wykształcenie i lokalną wartość na rynku pracy. Jak ktoś przegra tą magiczną jelcynową bańkę w kasynie, to wg niego spada do klasy ludowej, a ja bym bardziej powiedział średniej zubożałej, a jeśli jest w stanie ruszyć na czysto od 0 i żyć na bieżąco na dobrym poziomie - dalej średnia.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 09:57
                                                    > Jak to ma być klasa średnia,

                                                    Pokaż mi, w którym miejscu pisałem coś w tym podwątku o klasie średniej. Mówiłem jedynie o zgromadzonym majątku, który uważam za przyzwoity. Majątek jest warunkiem koniecznym, ale dalece niewystarczającym do określania przynależności klasowej.

                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 09:52
                                                    > Domyślam się nawet, czemu nie mogłeś liczyć na swoją.

                                                    Ponieważ byłem autorem, nie czytelnikiem, więc wiedziałem, co mam na myśli, To dosyć oczywiste.

                                                    > To nie jest złośliwe, ani głupie. Piszesz bzdury, ktoś podaje kontrprzykład
                                                    > który to pokazuje, a ty go wyzywasz.

                                                    Po pierwsze: przykład z dupy to nie to samo co kontrprzykład. Po drugie: jeśli ktoś tu kogoś zwyzywał, to raczej szwepsiu mnie. No ale na inteligencję warunkującą umiejętność czytania ze zrozumieniem u korwinoidów nie ma co liczyć.

                                                    > Milion złotych w Polsce to bardzo dużo pieniędzy. Można za to kupić 3-4
                                                    > mieszkania w średnim standardzie w średnim mieście. W USA wartość miliona
                                                    > dolarów ma 3% rodzin.

                                                    Milion złotych w Polsce to jest sporo pieniędzy, ale nie bardzo dużo. Można za to kupić np. jedno przyzwoite mieszkanie w stolicy. Albo nawet i w takim Wrocławiu, bo to, co zostanie, na drugie już raczej nie wystarczy. Jak się okazuje, takim majątkiem netto dysponuje... 6-7% polskich gospodarstw domowych, czyli dwa razy więcej (procentowo) niż w USA:
                                                    businessinsider.com.pl/finanse/majatek-netto-polakow-raport-nbp/fsecbp1

                                                    > Jeżeli uważasz, że każda sprzątaczka samotnie wychowująca dwójkę dzieci
                                                    > powinna mieć 3-4 mieszkania i mieścić się w top 3% najbogatszych, to jesteś
                                                    > fantastą.

                                                    Nigdy tak nie twierdziłem. Twierdziłem tylko, że taka osoba ma zerowe szanse dorobienia się jakiekogolwiek majątku według twoich idiotycznych recept.
                                                  • bywalec.hoteli Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 23:11
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > Milion złotych w Polsce to jest sporo pieniędzy, ale nie bardzo dużo. Można za
                                                    > to kupić np. jedno przyzwoite mieszkanie w stolicy. Albo nawet i w takim Wrocła
                                                    > wiu, bo to, co zostanie, na drugie już raczej nie wystarczy. Jak się okazuje, t
                                                    > akim majątkiem netto dysponuje... 6-7% polskich gospodarstw domowych, czyli dwa
                                                    > razy więcej (procentowo) niż w USA:
                                                    > businessinsider.com.pl/finanse/majatek-netto-polakow-raport-nbp/fsecbp1

                                                    Serio? To już u nas dla przeciętnego człowieka jest lepiej niż w USA?
                                                  • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 23:28
                                                    To Ty jeszcze tego nie wiesz?
                                                  • bywalec.hoteli Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 23:36
                                                    engine8 napisał(a):

                                                    > To Ty jeszcze tego nie wiesz?

                                                    No, cały czas nam przedstawiasz, że tam ziemia obiecana, sielanka, idylla a u nas sto lat za Murzynami, tfu, Afrykamerykanami!
                                                  • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 22:04
                                                    No tak... Jak tam sielanaka... Nudne zycie. Ani nie mamy 4 por roku ani deszczu, chodzimy w jednych i tych samych ciucha caly rok. Bez przerwy slonce swieci i mozna rak skory dostac. Wszedzie mamy daleko. Mieszkamy w byle jakich domach czy mieszkaniach z tektury. Nie mamy ubezpieczen medycznych. Ludzi bankrutuja jak zachoruja
                                                    Zywimi sie nie tylko niezdrowym i smieciwym jedzeniem. W pracy nas traaktuja jak niewolnikow i wywalaja na zbity pysk kiedy tylko im sie nie oplacamy.
                                                    No i emrytury mamy takie ze zyc sie za to nie da.
                                                    A w Polsce jest wszystko lepsze tylko ze nam emigrantom wstyd wracac z pustymi rekami.
                                                    A amerykanie tacy glupi i tego nawet nie wiedza bo jakby wiedzieli to by wszyscy tam pewnie pojechali.
                                                  • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 18:36
                                                    W USA wartość miliona dolarów ma 3% rodzin.

                                                    A w USA posiadnaie $1M nie czyni cie jeszcze "bogatym".
                                                    Na to potrzeba ponad $2.5M.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 11:26
                                                    > A w USA posiadnaie $1M nie czyni cie jeszcze "bogatym".

                                                    Nic nie mówiłem o byciu bogatym.
                                                  • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 18:17
                                                    Milion złotych w Polsce to jest sporo pieniędzy, ale nie bardzo dużo. Można za to kupić np. jedno przyzwoite mieszkanie w stolicy. Albo nawet i w takim Wrocławiu, bo to, co zostanie, na drugie już raczej nie wystarczy. Jak się okazuje, takim majątkiem netto dysponuje... 6-7% polskich gospodarstw domowych, czyli dwa razy więcej (procentowo) niż w USA:

                                                    A o czym mowiles?
                                                    Bo podejrzewam ze wiecej niz 3% amerykanow stac na jakies tam male mieszkanie nawet w dyzum miescie i tego nikt nie liczy - tu licza ze polowy amerykanw juz nie stac na kupno wlasnego domu...
                                                    www.realestateconsulting.com/54-americans-can-afford-home/

                                                    A 3% tu jest milionerow - a takimi sie okresla tych co sa finansowo niezlezni...
                                                    Tak ze prownanie 6% polakow ktorzy moga kupic mieszkanie do 3% ktorzy moga byc finansowa nizalezni do konca zycia uwazasz za wlasciwe?
                                                  • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 18:24
                                                    dqydj.com/average-median-top-net-worth-percentiles/
                                                    www.businessinsider.com/personal-finance/net-worth-to-be-wealthy-at-every-age-2019-8#46-to-50-years-old-546200-6
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 18:59
                                                    > A o czym mowiles?

                                                    O posiadaniu sensownego majątku. To jeszcze nie jest bogactwo.

                                                    > podejrzewam ze wiecej niz 3% amerykanow stac na jakies tam
                                                    > male mieszkanie nawet w dyzum miescie

                                                    Nie mówiłem o "małym mieszkaniu w dużym mieście", tylko o przyzwoitym w stolicy.

                                                    > A 3% tu jest milionerow - a takimi sie okresla tych co sa finansowo niezlezni...

                                                    Przecież sam mówiłeś, że milion dolarów to za mało, żeby tak się określać.

                                                    > Tak ze prownanie 6% polakow ktorzy moga kupic mieszkanie do 3% ktorzy
                                                    > moga byc finansowa nizalezni do konca zycia uwazasz za wlasciwe?

                                                    Nie "którzy mogą kupić mieszkanie", tylko którzy posiadają majątek netto rzędu miliona. I tak, porównanie jest jak najbardziej właściwe, bo mówimy o "sensownym majątku" w określonych realiach.
                                                  • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 16:02
                                                    No i widzisz. Ludzki intelekt jest różny, nie każdy może zostać prawnikiem. Czy to znaczy że ten który nie może ma wegetować? Nawet w starożytnym Rzymie rozdawano żywność i organizowano darmowa rozrywkę, żeby się pasożyty nie buntowali. Mimo, że prawdziwymi pasożytami byli wielcy posiadacze, a nie pracujący na utrzymanie.
                                              • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 19:51
                                                liczbynieklamia napisał:


                                                > > Mnóstwo ludzi zarabia krocie praktycznie nie pracując
                                                >
                                                > Może dlatego, że jak byli młodsi to zapierdalali, żeby teraz nie musieli?

                                                Aha, król Belgów w młodości znacznie ciężej zapierdalał niż wszyscy razem wzięci zniewoleni przez niego w Kongo. Bardzo ciekawa myśl.
                                                • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 22:44
                                                  Sensowny majątek to jest na dzisiejsze warunki milion w lokalnej walucie.

                                                  Ciekaw jestem dlaczego wlasnie milion?

                                                  Dla mnie sensownym bylby majayek ktory pozwal ci uzyskac tzw niezaleznisc finansowa a wiec mozesz zyc na dobrym poziomi nie martwiac sie o kase do konca zycia.... A milion PLN wcale ci tego nie gwaraantuje - nawet jak jestes podstarzalym eemrytem.
                                                • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 08:56
                                                  I znowu okazuje się, że kapitalizm nie jest zły w kapitalizmie, a jedynie w komunizmie i feudalizmie. Trzeba zohydzać, bo inaczej ludzie też będą chcieli mieć dobrze!
                                            • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 08:30
                                              vogon.jeltz napisał:

                                              > > Implikacja więcej pracy => więcej pieniędzy => wyższy poziom życi
                                              > a
                                              > > to nie jest żaden absurd, to jest fakt.
                                              >
                                              > To nie fakt, tylko bzdura, jeśli chodzi o pierwszą część implikacji. Od dawna w
                                              > iadomo, że ilość włożonej pracy ma się nijak do zarobionych pieniędzy.

                                              No oczywiście, że sama wykonana praca nie ma nic wspólnego z zarobkiem. Możesz wykopać i zakopać sobie dziurę w ogródku i nie zarobić na tym ani grosza, nawet jak zrobisz to wydajnie i bezbłędnie. Musisz robisz coś, co jest potrzebne innym i jeśli robisz tego więcej (dłużej lub "gęściej") - zarobisz więcej.

                                              > Mnóstwo ludzi zarabia krocie praktycznie nie pracując.

                                              A skąd wiesz, że "praktycznie nie pracują"?

                                              > A z kolei ciężko byłoby pracować
                                              > więcej niż np. pielęgniarka (szczególnie teraz), która zarabia nędzne grosze.

                                              Większość pielęgniarek nawet teraz pracuje 37h 55m w tygodniu i dostają za to najlepsze w stosunku do średniej krajowej pieniądze, niż kiedykolwiek. Aktualnie są to kwoty niewiele niższe od tej średniej krajowej. Info z pierwszej ręki.

                                              > Więc nie wciskaj nam już więcej tych neolibskich pierdoletów, bo poza szwepsiem
                                              > nikt tutaj już chyba w to nie wierzy.

                                              To ty nie wciskaj nam tutaj swoich czerwonych, socjalistycznych pierdół. W normalnym kraju powinno być to zakazane, ponieważ propagujesz w ten sposób masową kradzież.
                                              • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 08:59
                                                no ale jaki to "normalny" kraj? Rosja? Chiny?
                                              • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 10:09
                                                > A skąd wiesz, że "praktycznie nie pracują"?

                                                To dosyć oczywiste. Spekulowanie kapitałem na "instrumentach pochodnych" nie jest pracą, ponieważ nie wytwarza żadnej wartości dodanej. Nie mówiąc już o tym, że w większości przypadków jest szkodliwe społecznie.

                                                > Większość pielęgniarek nawet teraz pracuje 37h 55m w tygodniu i dostają
                                                > za to najlepsze w stosunku do średniej krajowej pieniądze, niż kiedykolwiek.

                                                Ach, to pewnie dlatego nowe pielęgniarki tak masowo garną się do zawodu! A nie, czekaj...

                                                > W normalnym kraju powinno być to zakazane, ponieważ propagujesz
                                                > w ten sposób masową kradzież.

                                                W normalnym kraju - to znaczy gdzie? W Nibylandii? Bo kraj, w którym nie było podatków (działający kraj tzn. nie mówimy o Somalii itp.) i jakiejś formy redystrybucji oraz projektów publicznych nigdy nie istniał.
                                                • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 10:24
                                                  vogon.jeltz napisał:

                                                  > Ach, to pewnie dlatego nowe pielęgniarki tak masowo garną się do zawodu! A nie,
                                                  > czekaj...

                                                  Nie garną się, ponieważ jest niskie bezrobocie i wiele alternatyw, w których nie trzeba wykonywać nieprzyjemnych rzeczy w postaci np. podcierania komuś dupy. Kobiety z natury przeważnie nie garną się do uciążliwej pracy, która często jest lepiej płatna, niż wygodne popijanie kawusi w ciepłym biurze.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 10:37
                                                    > Nie garną się, ponieważ jest niskie bezrobocie i wiele alternatyw,

                                                    Nie garną się od lat. Średnia wieku pielęgniarki przekracza już 52 lata. Biorąc pod uwagę, że nie ma jej kto zawyżać, bo wiek emerytalny kobiet wynosi 60 lat, oznacza to, że od co najmniej kilkunastu lat - także kiedy bezrobocie było sporo wyższe - brakuje młodych adeptek tego zawodu.

                                                    > Kobiety z natury przeważnie nie garną się do uciążliwej pracy, która często
                                                    > jest lepiej płatna, niż wygodne popijanie kawusi w ciepłym biurze.

                                                    Ach, to pewnie dlatego większość stanowisk pięlęgniarskich zajmują mężczyźni. A nie, czekaj...
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 10:58
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > Ach, to pewnie dlatego większość stanowisk pięlęgniarskich zajmują mężczyźni. A
                                                    > nie, czekaj...

                                                    To, że generalnie więcej facetów garnie się do upierdliwej pracy, nie znaczy, że nie mają no-go tematów. I jednym z nich są np. wymagające specyficznej dla kobiet cierpliwości zawody typu opiekunka czy pielęgniarka. W USA pielęgniarka zarabia średnio tyle co inżynier ($80k), ale tam służba zdrowia jest normalna, czytaj prywatna. U nas obecnie pielęgniarki zarabiają w okolicach średniej krajowej (ponad 5000 zł brutto), czyli lepiej niż kiedykolwiek. Prawdopodobnie, a raczej na pewno wynika to m.in. właśnie z tego, że brakuje chętnych, więc gdyby statystycznej Karynie zależało na kasie, to zamiast pić kawę w sekretariacie za 2,5k netto mogłaby być pielęgniarką za 3,5k netto. Ale tak nie jest i na wakat sekretarki dostajesz stos CV nawet jak płacisz "fuck all", a na wakat pielęgniarki często nie ma ani jednego CV. Zmiana pracy w przypadku pielęgniarki nie polega na "szukaniu pracy i wysyłaniu CV", tylko na zadzwonieniu do działu kadr wybranej przez siebie placówki, a następnie przyjściu do pracy.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 11:14
                                                    > ale tam służba zdrowia jest normalna, czytaj prywatna

                                                    Tylko jeśli "normalna" oznacza "najgorsza w cywilizowanych krajach" pod względem zarówno rozmaitych wskaźników zdrowotnych, jak i efektywności w stosunku do włożonych środków.

                                                    > gdyby statystycznej Karynie zależało na kasie, to zamiast pić kawę
                                                    > w sekretariacie za 2,5k netto mogłaby być pielęgniarką za 3,5k netto.
                                                    > Ale tak nie jest i na wakat sekretarki dostajesz stos CV nawet jak płacisz
                                                    > "fuck all", a na wakat pielęgniarki często nie ma ani jednego CV.

                                                    Eee, misiaczku, a wziąłeś pod uwagę, że na stanowisko pielęgniarki trzeba mieć potwierdzone dyplomem kwalifikacje?
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 11:28
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > Eee, misiaczku,

                                                    Nie przesadzaj z obelgami. Są pewne granice.

                                                    > a wziąłeś pod uwagę, że na stanowisko pielęgniarki trzeba mieć
                                                    > potwierdzone dyplomem kwalifikacje?

                                                    Na stanowisko księgowej generalnie też, a mimo tego stosy CV są pokaźne. Bo ciepło. Bo na siedząco.
                                                  • samspade Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 12:11
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > Nie garną się, ponieważ jest niskie bezrobocie i wiele alternatyw,
                                                    >
                                                    > Nie garną się od lat. Średnia wieku pielęgniarki przekracza już 52 lata. Biorąc
                                                    > pod uwagę, że nie ma jej kto zawyżać, bo wiek emerytalny kobiet wynosi 60 lat,
                                                    > oznacza to, że od co najmniej kilkunastu lat - także kiedy bezrobocie było spo
                                                    > ro wyższe - brakuje młodych adeptek tego zawodu.

                                                    Vogon to nie do końca tak. 3 lata temu gdy młodszy przychodził na świat w szpitalu z raz czy dwa razy z położną przyszło stadko uczących się dziewczyn. W trakcie rozmów spytaliśmy się ile z nich myśli o wyjeździe, czy może bardziej zostać w kraju. I wiem że to tylko deklaracje ale praktycznie wszystkie powiedziały że rozważają wyjazd.
                                                    Więc to nie tylko brak garnięcia się.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 12:39
                                                    > Więc to nie tylko brak garnięcia się.

                                                    Zgoda. Ale jest to jednak zdecydowanie inna ścieżka niż proponowana przez naszych korwinoidów praca w większym wymiarze godzin (rzekomo prowadząca do podwyżek) oraz "podnoszenie kwalifikacji" poprzez siedzenie po godzinach i robienie "projektów" i "kursów onlilne". Sensowne kwaifikacje te dziewczyny już mają lub zaraz będą mieć.

                                                    Tylko potem ktoś z rodziny takiego korwinoida lub on sam trafi do szpitala i będzie pomstował, że służba zdrowia beznadziejna a opieka pielęgniarska to już w ogóle do dupy. Mógłby mieć lepiej, rzecz jasna, ale musiałby za to słono zapłacić. Oczywiście nie zajarzy, że to prosta konsekwencja proponowanego przez niego samego modelu socjoekonomicznego. I na koniec rzuci coś o "leniwych pasożytach, którym nie chce się pracować".
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 12:48
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > Tylko potem ktoś z rodziny takiego korwinoida lub on sam trafi do szpitala i bę
                                                    > dzie pomstował, że służba zdrowia beznadziejna a opieka pielęgniarska to już w
                                                    > ogóle do dupy. Mógłby mieć lepiej, rzecz jasna, ale musiałby za to słono zapłac
                                                    > ić. Oczywiście nie zajarzy, że to prosta konsekwencja proponowanego przez niego
                                                    > samego modelu socjoekonomicznego. I na koniec rzuci coś o "leniwych pasożytach
                                                    > , którym nie chce się pracować".

                                                    Skoro jestem grabiony z podatków na to gówno, to mam prawo wymagać. W normalnym kraju byłbym prywatnie ubezpieczony i miałbym opiekę wysokiej jakości, ponieważ szpitale z opieką niskiej jakości zbankrutowałyby.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 13:14
                                                    > Skoro jestem grabiony z podatków na to gówno, to mam prawo wymagać.

                                                    Wymagać masz prawo, ale masz też obowiązek zrozumieć, że do zapewnienia odpowiedniej opieki pielęgniarskiej wymagane są, well, pielęgniarki. A ich nie ma i nie dlatego, że są "leniwymi pasożytami", którym się robić nie chce, tylko dlatego, że "podnoszą swoje kwalifikacje" przenosząc się tam, gdzie im adekwatnie płacą.

                                                    > normalnym kraju byłbym prywatnie ubezpieczony

                                                    Co kosztowałoby cię zapewne rząd wielkości więcej niż te nędzne grosze, które płacisz (zakładam, bo nie pamiętam, że jesteś na B2B).

                                                    > i miałbym opiekę wysokiej jakości, ponieważ szpitale
                                                    > z opieką niskiej jakości zbankrutowałyby

                                                    Mówisz, że w Stanach nie ma szpitali niskiej jakości, bo wszystkie zbankrutowały i zostały tylko te najlepsze? Ach, to pewnie dlatego mają największą na świecie liczbę przypadków covida i jedną z najwyższych umieralności...
                                                  • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 13:30
                                                    a który to "normalny" kraj?
                                                • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 18:44
                                                  Spekulowanie kapitałem na "instrumentach pochodnych" nie jest pracą, ponieważ nie wytwarza żadnej wartości dodanej.

                                                  A to?
                                                  mfiles.pl/pl/index.php/Rynkowa_warto%C5%9B%C4%87_dodana
                                          • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 07:23
                                            liczbynieklamia napisał:

                                            > > Dobra, widze, ze albo celowo poruszasz sie w oparach absurdu
                                            > Jakich oparach absurdu? Implikacja więcej pracy => więcej pieniędzy =>
                                            > wyższy poziom życia to nie jest żaden absurd, to jest fakt.

                                            Faktem jest, że jest fałszywa.
                                            Albo inaczej.
                                            Faktem jest, że działa wyłącznie w wąskim zakresie sytuacji.
                                            Dla większości ludzi na ziemi to taka sama rada jak swego czasu niejakiej Marii Antoniny o tym co zrobić/jeść gdy nie mas chleba.

                                            >
                                            > > każdy jest sobie winien Cię nie opuszcza
                                            > Nie każdy jest sobie winien, tylko każdy jest kowalem własnego losu. W Polsce n
                                            > awet sprzed ery rozdawnictwa 500+ każdy startując w życie z dowolnego pułapu by
                                            > ł w stanie zapewnić sobie dobry lub bardzo dobry byt.

                                            Nieprawda.

                                            > > Obiektywna dyskusja nie ma zatem sensu.

                                            > Jak chciałeś prowadzić tę dyskusję nieobiektywnie, na podstawie reklamy fundacj
                                            > i z celebrytką na czele i 50% wskaźnikiem zysku, to było OK.

                                            Na razie tobie wyszlo to swietnie.
                                            Czepiasz sie fundacji, ktora nie ma tu nic do rzeczy (napisalem, ze to pierwszy link z brzegu). Nie o fundacje chodzi tylko ludzi ktorymi (czy dobrze nie wiem) ma sie zajmowac.
                                            Oni, musza zyc z tego co znajda w smieciach, ty im radzisz by jedli ciastka gdy sa glodni.
                                            • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 09:07
                                              > Faktem jest, że jest fałszywa.
                                              Przytoczyłem wyżej badania naukowe.

                                              > Nieprawda.
                                              Muszę się ugiąć pod naporem argumentów w liczbie 0 (słownie: zero).

                                              > Czepiasz sie fundacji, ktora nie ma tu nic do rzeczy
                                              Podałeś to jako argument. Nie sprawdziłeś o co chodzi, nie przeprowadziłeś najprostszej krytycznej analizy. Twoje zdanie jest tak słabe, jak twoje argumenty.

                                              > ty im radzisz by jedli ciastka gdy sa glodni
                                              Nie, radzę im, żeby pracowali więcej. To zupełnie co innego.
                                              • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 10:29
                                                A ja stwierdzam, ze to rada na poziomie ciastkowym - podobnie jak inne pozostałe. Innymi słowa jest bardzo dobra, tyle ze w wąskim zakresie - dala tylko na głodna grupę, która nie ma chleba ale ma ciastka.

                                                W tym wypadku jak najbardziej jestem z Toba pracuj więcej/lepiej/dokształć sie/jedz ciastka.

                                                Dla całej reszty ma zerową wartość i możliwość implementacji.

                                                Skoro przykład ludzi żyjących na śmietniskach do Ciebie nie dotarł i skupiasz sie na didaskaliach w postaci fundacji (co jest absolutnie w zakresie dyskusji nie istotne), to zastosuj swoja rade do szwaczek w Azji.
                                                Pracują zapewne większości doby, za wynagrodzenie, które nie pozwala na posiadanie oszczędności, które to mogłyby "zainwestować" w siebie (gdyby miały na to czas).

                                                Twoja rada kojarzy mi sie troche ze zdaniem z czasów PRL

                                                ""Gdybyśmy mieli blachy, to byśmy produkowali konserwy. Ale nie mamy mięsa".

                                                Gdyby ludzie mieli kasę/możliwości to mogliby sie uczyć i zdobywać kwalifikacje. Ale nie maja czasu."

                                                Dociera do Ciebie, że prawie miliard ludzi na świecie głoduje a 2 mld systematycznie jest niedożywionych?

                                                "W Stanach Zjednoczonych przepaść pomiędzy najbogatszymi a klasą średnią i robotnikami, których dochody w ciągu ostatnich kilku dekad ledwo wzrosły, wciąż się powiększa. Nierówności pogłębiają się nawet w szeregach samych bogaczy z grupy 1 procenta. Obecnie, aby dołączyć do 1 proc. elit w USA, trzeba mieć roczne dochody na poziomie około pół miliona dolarów. Jednak żeby znaleźć się w jeszcze węższym gronie 0,1 proc. najbogatszych, trzeba rocznie zarabiać ponad 2 mln dol. Natomiast próg dla 0,01 proc. wynosi ponad 10 mln dol."

                                                A, że zasoby są skończone to ten 0.01 ludzi w skali świata będzie mieć coraz więcej (bo teraz "kasa robi kasę"). Właśnie kosztem tej całej reszty.

                                                W tym rozumieniu istotnie by mieć, trzeba komuś zabrać. Tak przypadkiem tylko łatwiej "dużym" zabierać "małym" niż odwrotnie.

                                                Kierunek jest jeden i najlepszym dowodem na to, że tak działa są molochy korporacje przejmujące kolejne mniejsze firmy i segmenty rynku. To winduje "próg wejścia" do niebotycznych poziomów.

                                                Gdy cofniesz się w przeszłość tak wielkich firm po prostu nie było.

                                                Otwartym pytaniem pozostaje, czy przyczyną/zasługą jest globalizacja, czy globalizacja jest efektem takiego działania firm.
                                                • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 10:45
                                                  > Gdy cofniesz się w przeszłość tak wielkich firm po prostu nie było.

                                                  Nie no, były. Praktycznie odkąd wymyślono spółkę akcyjną. Brytyjska czy Holenderska Kompania Wschodnioindyjska miały nawet własne armię, których używały do "przejmowania mniejszych podmiotów" na terenach kolonizowanych.

                                                  Tak na dobrą sprawą taką "firmą", było praktycznie każde państwo rządzone w sposób despotyczny czyli będące prywatną własnością swojego władcy.
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 11:34
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > Gdy cofniesz się w przeszłość tak wielkich firm po prostu nie było.
                                                    >
                                                    > Nie no, były. Praktycznie odkąd wymyślono spółkę akcyjną. Brytyjska czy Holende
                                                    > rska Kompania Wschodnioindyjska miały nawet własne armię, których używały do "p
                                                    > rzejmowania mniejszych podmiotów" na terenach kolonizowanych.

                                                    W porownaniu do disiejszych molochow (w zakresie posiadania "zasobow" byla "mala).
                                                    Po drugie ile bylo takich organizacji wtedy, ile mamy dziś, ile miec bedziemy (jesli kierunek sie utrzyma a urzedy antymonopolowe nie beda sie specjalnie czepiac [jak dzis]) za lat 50 czy 100.

                                                    Smiem twierdzic, ze jednak już niedługi mniej. Bardzo duzi beda przejmowac duzych, co juz robia.

                                                    Sznase na wyrosniecie nowego Microsoftu, Google, Toyoty, VW czy JPMorgan Chase (o bankach Chinskich nie wspomne) sa praktycznie zerowe. Pojawia sie pojedyncze podmioty/banki -jak Uber czy Tesla, ale to beda pojedyncze kwiatki.

                                                    Tak jak nie masz praktycznie szans odniesc sukcesu na drodze od pucybuta do milionera (czy teraz juz miliardera) by traktowac to jako dobra wskazowke dla wszystkich, tak nie ma szans by rozwijajac swoja firme rzucic wyzwanie czy wejsc do grona najwiekszych. Albo Cie po drodze kupia albo zniszcza. Ich zasoby zawsze beda wieksze.

                                                    Idea abstrakcyjna (spolki SA) ktora przerodzila sie w korporacje - firma jest wlascicielem firmy (toz to totalna abstrakcja), moze i na samym pocztku miala swoje uroki i sens... ale doprowadzila do sytuacji (imho) chorej, wykrzywiajac caly system.

                                                    > Tak na dobrą sprawą taką "firmą", było praktycznie każde państwo rządzone w spo
                                                    > sób despotyczny czyli będące prywatną własnością swojego władcy.

                                                    To choc mialo racjonalne podstawy... A dzis bezosobowa firma (ktora sama w sobie jest zapisem na papierze i zgoda miedzy nami "Ok, o jest firma" (nie ludzie, fabryki, zasoby, itd... nic fizycznego) staje sie wlasnie takim "despota" ktory moze kupic kraj.

                                                    O tyle jest gorzej, ze nie bardzo wiadmo jak z tym walczyc. Despote mogles zabic, zmienic system albo postawic innego despote na czele... Jak zrobic to w przypadku korporacji?
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 11:48
                                                    > W porownaniu do disiejszych molochow (w zakresie posiadania "zasobow"
                                                    > byla "mala).

                                                    W porównaniu do dzisiejszych molochów posiadane przez nie zasoby, środki oraz możliwości działania w stosunku do wszystkich ogólnie dostępnych śmiem twierdzić, że były chyba nawet większe niż dzisiaj.

                                                    > Sznase na wyrosniecie nowego Microsoftu, Google, Toyoty, VW czy
                                                    > JPMorgan Chase (o bankach Chinskich nie wspomne) sa praktycznie zerowe.

                                                    No ale przecież rzeczone Google wyrosło praktycznie w ciągu ostatnich 20 lat, czyli to właściwie historia dzisiejsza. Takoż Amazon. A jeszcze później masz Facebooka, parę firm z gatunku "sharing economy" i chińskie platformy sprzedażowe. Przy czym nie oceniam tutaj ich działalności i jej skutków, tylko stwierdzam fakt, że taka możliwość jest.

                                                    > Idea abstrakcyjna (spolki SA) ktora przerodzila sie w korporacje - firma jest
                                                    > wlascicielem firmy (toz to totalna abstrakcja), moze i na samym pocztku miala
                                                    > swoje uroki i sens... ale doprowadzila do sytuacji (imho) chorej, wykrzywiajac
                                                    > caly system.

                                                    Może powinna istnieć "czapa" na wartość firmy (wliczając w to posiadane udziały firm zależnych), po przekroczeniu której następowałby obligatoryjny podział.

                                                    > Jak zrobic to w przypadku korporacji?

                                                    Da się to zrobić stanowiąc odpowiednie prawo. Oczywiście korporacje będą lobbować przeciwko, no ale parę razy w historii się to udało.
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 12:13
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > W porownaniu do disiejszych molochow (w zakresie posiadania "zasobow"
                                                    > > byla "mala).
                                                    >
                                                    > W porównaniu do dzisiejszych molochów posiadane przez nie zasoby, środki oraz m
                                                    > ożliwości działania w stosunku do wszystkich ogólnie dostępnych śmiem twierdzić
                                                    > , że były chyba nawet większe niż dzisiaj.

                                                    Być może. Sadzę, że jednak mniejsze, ale nie będę się wykłócać a szukać i sprawdzać mi się nie chce.
                                                    >
                                                    > > Sznase na wyrosniecie nowego Microsoftu, Google, Toyoty, VW czy
                                                    > > JPMorgan Chase (o bankach Chinskich nie wspomne) sa praktycznie zerowe.
                                                    >
                                                    > No ale przecież rzeczone Google wyrosło praktycznie w ciągu ostatnich 20 lat, c
                                                    > zyli to właściwie historia dzisiejsza. Takoż Amazon. A jeszcze później masz Fac
                                                    > ebooka, parę firm z gatunku "sharing economy" i chińskie platformy sprzedażowe.
                                                    > Przy czym nie oceniam tutaj ich działalności i jej skutków, tylko stwierdzam f
                                                    > akt, że taka możliwość jest.

                                                    Ale to są te "kwiatki do kożucha". Drugiego Google/FB/itd... nie bedzie.

                                                    Wystarczy zreszta popatczeć na rynek moto.

                                                    Ilu bylo producentów 50 lat temu ilu realnie mamy dziś? Nie mowie o markach.

                                                    To troche jak sytuacja wskazana na marginesie w takim starym filmie jak "Demolition Man", gdy po "wojnie handlowej" wszystkie restauracje w USA przejęło "Pizza Hut".

                                                    > > Idea abstrakcyjna (spolki SA) ktora przerodzila sie w korporacje - firma
                                                    > jest
                                                    > > wlascicielem firmy (toz to totalna abstrakcja), moze i na samym pocztku m
                                                    > iala
                                                    > > swoje uroki i sens... ale doprowadzila do sytuacji (imho) chorej, wykrzyw
                                                    > iajac
                                                    > > caly system.
                                                    >
                                                    > Może powinna istnieć "czapa" na wartość firmy (wliczając w to posiadane udziały
                                                    > firm zależnych), po przekroczeniu której następowałby obligatoryjny podział.

                                                    Nie wiem jakie jest wyjscie i co w dluzszej perspektywie zadziala pozytywnie dla wszystkich (w koncu dzielimy planete razem). Nie da sie ukryc, ze cene za dzialanosc molochow (chocby w kwestiach srodowiska) ponosza wszyscy na swiecie, w tym "nie klineci tych firm".

                                                    A kwestie techniczne typu "czapa" i tak schodza na dalszy plan... Bo ktora FIRMA!!! (znow, nie czlowiek, z ktorym teoretycznie mozna racjonalnie dyskutować) zgodzi sie na takie zmiany? I kto/jak/gdzie w sytuacji globaizacji ma to robic? ONZ? ;-)

                                                    Jak panstwo korporacjom za bardzopodskoczy w jakiejs kwestii, to sie korporacje wyniosa/przeniosa/oleja/albo odpowiedni zaplaca by nastapila polityczna zmiana, ktora problem rozwiaze.
                                                    Przeniesienie fabryki to zaden klopot... ale ludzie zostaja... martwic sie musi "panstwo" i oni sami.

                                                    > > Jak zrobic to w przypadku korporacji?
                                                    >
                                                    > Da się to zrobić stanowiąc odpowiednie prawo. Oczywiście korporacje będą lobbow
                                                    > ać przeciwko, no ale parę razy w historii się to udało.

                                                    Mim zdaniem nie jest to takie proste.... Tzn. wprowadzenie prawa przez jeden kraj niczego nie zmienia.
                                                    A, ze ludzie sa dosc egoistyczni (tzn. postrzegaja takie zmiany jak interlokutorzy wyzej), to zawsze bedzie panstwo, ktore powie "nie", i do ktorego sie bedzie mozna przeniesc. A jak sytuacja sie zminie, to przenisc gdzie indziej.... Coz za problem?

                                                    Takze, nie jestem optymista, jak dlugo bedziemy myslec o problemie na poziomie panstwa czy nawet kilku a nie globalnie, bo problem jest globalny.

                                                    Dziś tylko 2 mld ludzi i tylko nie dojada... Co zrobimy (bo przecież to nie problem korporacji... ale jednak sutek dzialania takiego systemu gosporadarek, ktory napedza i wynagradza "MIEĆ/POSIADAĆ/WIĘCEJ/WZROST") jak za 20-30 lat (jak nie szybciej) 3 mld (lub wiecej) ludzi na ziemi zacznie glodowac i migrować?

                                                    Korporacje sie tym zajma tak jak dzis?
                                                • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 17:22
                                                  > Dociera do Ciebie, że prawie miliard ludzi na świecie głoduje a 2 mld systematycznie jest niedożywionych?

                                                  To teraz weź te same statystyki, ale wyłącznie dla rzeczywiście demokratycznych krajów kapitalistycznych, czyli takich, w których ludzie mają realny wybór.

                                                  > A, że zasoby są skończone
                                                  Przez cały 20 wiek PKB świata urosło prawie 20-krotnie.

                                                  > W tym rozumieniu istotnie by mieć, trzeba komuś zabrać.
                                                  Tak jest tylko przy myśleniu rozdawniczym, bo gospodarka to nie przepływ pieniądza, tylko wytwarzanie towarów i usług.

                                                  I właśnie, jeśli zabierzemy osobie A i damy osobie B, to mamy czysty przepływ pieniędzy. Jeśli zaś osoba A zapłaci taką samą sumę osobie B za jakąś czynność, to rezultat finansowy będzie identyczny. Jednak zostanie wytworzona przy tej okazji usługa!
                                                  • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 17:27
                                                    A ktore to kraje kapitalistyczne?
                                                  • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 18:55
                                                    Możesz sobie na przykład wziąć dwa pierwsze kwartyle z raportu instytutu Frasera.
                                                  • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 19:20
                                                    liczbynieklamia napisał:

                                                    > I właśnie, jeśli zabierzemy osobie A i damy osobie B, to mamy czysty przepływ p
                                                    > ieniędzy. Jeśli zaś osoba A zapłaci taką samą sumę osobie B za jakąś czynność,
                                                    > to rezultat finansowy będzie identyczny. Jednak zostanie wytworzona przy tej ok
                                                    > azji usługa!

                                                    Ciekawe na czym polega wytworzenie usługi, jakiejkolwiek wartości dodanej gdy najbogatszym konta pęcznieją. Co oni dla świata i cywilizacji wnoszą? Na przykład Leopopld II to wiadomo. Poszedł w młodości do pracy i ciężko tyrał ale odkładając na książeczkę pekao udało mu się uzbierać aby sobie kupić Kongo jako prywatną posiadłość.
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 20:51
                                                    liczbynieklamia napisał:

                                                    > > A, że zasoby są skończone
                                                    > Przez cały 20 wiek PKB świata urosło prawie 20-krotnie.

                                                    Z czego? Trzeba bylo komuś zabrac?
                                                    Bo jesli nie to, zeby biedni nie byli biedni byc moze tez nie trzeba zabierac...

                                                    > > W tym rozumieniu istotnie by mieć, trzeba komuś zabrać.
                                                    > Tak jest tylko przy myśleniu rozdawniczym, bo gospodarka to nie przepływ pienią
                                                    > dza, tylko wytwarzanie towarów i usług.

                                                    Patrz wyzej.

                                                    > I właśnie, jeśli zabierzemy osobie A i damy osobie B, to mamy czysty przepływ p
                                                    > ieniędzy. Jeśli zaś osoba A zapłaci taką samą sumę osobie B za jakąś czynność,
                                                    > to rezultat finansowy będzie identyczny. Jednak zostanie wytworzona przy tej ok
                                                    > azji usługa!

                                                    A jak 99% pracy będą wykonywać maszyny... to kto, komu i z czego zapłaci, dla kogo będą wykonywać te prace?
                                                  • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 09:08
                                                    > Z czego? Trzeba bylo komuś zabrac?
                                                    Jak to z czego? Z EFEKTYWNEJ PRACY!!! Nikomu nie trzeba było nic zabierać.

                                                    > A jak 99% pracy będą wykonywać maszyny... to kto, komu i z czego zapłaci, dla kogo będą wykonywać te prace?

                                                    Tak jak dzięki wynalezieniu samochodu dorożkarze wymarli z głodu.
                                                    Gdyby ktoś wtedy coś wymyślił - nie wiem, funkcję kierowcy, albo mechanika samochodowego, to oszczędziłoby im to śmierci głodowej.
                                                  • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 10:50
                                                    To przejście na samochody trochę trwało, po pięćdziesięciu latach w Warszawie było więcej zaprzęgów konnych niż samochodów. Młodsi dorożkarze przekwalifikowali się na prawników, lekarzy lub inwestorów giełdowych, to przecież proste. Więcej pracowali, kształcili się po pracy i w weekendy i przeszli do klasy średniej.
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 10:58
                                                    liczbynieklamia napisał:

                                                    > > Z czego? Trzeba bylo komuś zabrac?
                                                    > Jak to z czego? Z EFEKTYWNEJ PRACY!!! Nikomu nie trzeba było nic zabierać.

                                                    A rozjasnij pojecie "efektywnej pracy".
                                                    Bo o ile ja wiem to ono nie wiele realnie wyjasnia.

                                                    Tzn. jak produkuje 1000 rzeczy na godzine po 1 zl sztuka to mam mniejsza efektywnosc niz gdy produkuje te same rzeczy w ilosci 10 na h ale w cenie 250 zl/szt.

                                                    Kwestia tzw. "efektywnosci" mozna dosc latwo manipulowac, szczegolnie jak sie chce pracownikowi udowodnic, ze jest nieefektywny.

                                                    Nadal jednak pozostaje kwestia koncowego klienta i zakupu... Skad (jesli trzeba komus zabrac to kasa jest zasobom skonczonym - a nie jest) ciagle wzrosty, skad coraz wiecej pieniedzy....

                                                    Skoro PKB swiata rosnie, to skad te dodatkowe srodki - z ksiezyca?

                                                    A jesli nie, tylko po prostu sobie dodrukowujemy co trzeba, zeby ten wzrost (na papierze przynajmniej) utrzymac. To moze czas to co dokladamy z nikad inaczej dodawać do gospodarek?

                                                    > > A jak 99% pracy będą wykonywać maszyny... to kto, komu i z czego zapłaci,
                                                    > dla kogo będą wykonywać te prace?
                                                    >
                                                    > Tak jak dzięki wynalezieniu samochodu dorożkarze wymarli z głodu.
                                                    > Gdyby ktoś wtedy coś wymyślił - nie wiem, funkcję kierowcy, albo mechanika samo
                                                    > chodowego, to oszczędziłoby im to śmierci głodowej.

                                                    To nie jest odp. na moje pytanie.
                                                  • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 20:15
                                                    > A rozjasnij pojecie "efektywnej pracy".
                                                    Praca efektywna to praca, która wytwarza produkt lub usługę, które są komuś potrzebne i mają dla niego jakąś materialną wartość.

                                                    > Skoro PKB swiata rosnie, to skad te dodatkowe srodki - z ksiezyca?
                                                    Ile razy można tłumaczyć, że Z PRACY?
                                                    Masz hektar ziemi i 150kg pszenicy. Dzięki włożonej pracy po roku masz nadal hektar ziemi i 5000kg pszenicy. Zamieniłeś pracę na 4850kg pszenicy. Za rok możesz mieć kolejne 4850kg. I za rok, i za rok... Jeśli na dodatek przed zbiorem wybierzesz do kolejnego zasiewu najbujniejsze kłosy, będziesz nawoził ziemię, to z roku na rok plon będzie rósł.

                                                    > To nie jest odp. na moje pytanie.
                                                    To dokładnie jest odpowiedź na twoje pytanie. Zastępowanie ludzi maszynami powoduje zwiększenie zapotrzebowania na ludzi w innych obszarach.
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 08:07
                                                    liczbynieklamia napisał:

                                                    > > A rozjasnij pojecie "efektywnej pracy".
                                                    > Praca efektywna to praca, która wytwarza produkt lub usługę, które są komuś pot
                                                    > rzebne i mają dla niego jakąś materialną wartość.

                                                    Hmmmm.... no to praktycznie wszyscy, ktorzy prace maja pracuja efektywnie. Nie znam wielu prac, z aktore ktos placi, ktore sie robi bez potrzeby....

                                                    I nie bardzo widze tu wytlumaczenie efektywnosci.

                                                    Dlaczego np. Polak produkujący rzecz X w licznie 150 w PL za 100 zl sztuka jest mniej efektywny od dajemy na to Niemca, ktory w takie j samej fabryce, tej samej firmy, produkuje te sam rzecz, w identycznej liczbie, ale za 40EUR sztuka?

                                                    > > Skoro PKB swiata rosnie, to skad te dodatkowe srodki - z ksiezyca?
                                                    > Ile razy można tłumaczyć, że Z PRACY?
                                                    > Masz hektar ziemi i 150kg pszenicy. Dzięki włożonej pracy po roku masz nadal he
                                                    > ktar ziemi i 5000kg pszenicy. Zamieniłeś pracę na 4850kg pszenicy. Za rok możes
                                                    > z mieć kolejne 4850kg. I za rok, i za rok... Jeśli na dodatek przed zbiorem wyb
                                                    > ierzesz do kolejnego zasiewu najbujniejsze kłosy, będziesz nawoził ziemię, to z
                                                    > roku na rok plon będzie rósł.

                                                    OK... ale nie bedzie rosl w nieskonczonosc, bys mial coraz wieksze zbiory co rok. Nawet zakladajac, ze wydasz 100% dochodu na "inwestycje".

                                                    Pomijasz tez kwestie zbycia.

                                                    Ktos to musi od Ciebie kupic. Nas (globalnie) jest coraz wiecej, ale przyrosty sa glownie tam, gdzie nie ma zadnej sily nabywczej.
                                                    Innymi slowy, jak ty, ja i jeszcze naszych 10 sasiadow ze wsi, wyprodukujemy wiecej, to bedziemy musieli obnzyc cene by sprzedac wszystko a szczegolnie to co jeste "wiecej niz bylo".

                                                    Twoje wytlumaczenie "wzrost jest z pracy" jest sluszne ale nie jest absolutem. Tzn. dziala tylko w ograniczonym zakresie. A system jest duzo bardziej zlozony by wystarczyly takie proste rady.

                                                    Gdyby to byla prawda co napisales, to wystarczyloby by kazda firma zatrudnila co rok o 100% pracownikow wiecej, by wyprodukowac o 100% wiecej i zarobic o 100% wiecej....
                                                    Jak wiem, tak sie nie dzieje...

                                                    > > To nie jest odp. na moje pytanie.
                                                    > To dokładnie jest odpowiedź na twoje pytanie. Zastępowanie ludzi maszynami powo
                                                    > duje zwiększenie zapotrzebowania na ludzi w innych obszarach.

                                                    Dzis. Pewlna zgoda. Ale generalnie te nowe obszary zatrudniaja coraz mniej ludzi, niz te, ktore zastepuja.

                                                    Tak czy siak (w tym kierunku idziemy) moge sobie wyobrazic sytuacje za lat X, gdy wszystko bedzie wstanie zrobic robot i AI. Co wtedy?
                                                    Zreszta pytanie zacznie byc zasadne znacznie wczesniej... W zasadzie już jest, dla wielu ludzi juz nie ma prostych prac, a wszyscy nie moga być chirurgami/inyznierami (dla tylu tez pracy nie bedzie).

                                                    Wiec...?
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 10:43
                                                    > W zasadzie już jest, dla wielu ludzi juz nie ma prostych prac, a wszyscy
                                                    > nie moga być chirurgami/inyznierami

                                                    Dlatego pojawiają się różne wymyślne zawody typu influencer, fryzjer dla psów czy inny coach personalny. W sumie kompletnie bezużyteczne - gdyby zniknęły z dnia na dzień, spostrzegliby to tylko sami zainteresowani i statystycy od PeKaBe - no ale coś ci ludzie muszą robić.
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 10:46
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > W zasadzie już jest, dla wielu ludzi juz nie ma prostych prac, a wszyscy
                                                    > > nie moga być chirurgami/inyznierami
                                                    >
                                                    > Dlatego pojawiają się różne wymyślne zawody typu influencer, fryzjer dla psów c
                                                    > zy inny coach personalny. W sumie kompletnie bezużyteczne - gdyby zniknęły z dn
                                                    > ia na dzień, spostrzegliby to tylko sami zainteresowani i statystycy od PeKaBe
                                                    > - no ale coś ci ludzie muszą robić.

                                                    To prawie tak jak z urzędnikami, tylko że na urzędników płacisz pod przymusem, a ich praca jest szkodliwa, czyt. ma wartość ujemną.
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 11:49
                                                    schweppes1 napisał:

                                                    > To prawie tak jak z urzędnikami, tylko że na urzędników płacisz pod przymusem,
                                                    > a ich praca jest szkodliwa, czyt. ma wartość ujemną.

                                                    Bzdura.

                                                    Tzn. nadmierna biurokracja jest faktycznie szkodliwa i niepotrzebna, ale nie da sie wprowadzać i egzekwować zasad, reguł i standardów bez urzędników.
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 12:38
                                                    galtomone napisał:

                                                    > schweppes1 napisał:
                                                    >
                                                    > > To prawie tak jak z urzędnikami, tylko że na urzędników płacisz pod przym
                                                    > usem,
                                                    > > a ich praca jest szkodliwa, czyt. ma wartość ujemną.
                                                    >
                                                    > Bzdura.
                                                    >
                                                    > Tzn. nadmierna biurokracja jest faktycznie szkodliwa i niepotrzebna, ale nie da
                                                    > sie wprowadzać i egzekwować zasad, reguł i standardów bez urzędników.

                                                    No ale właśnie te zasady to przeważnie szkodliwe zakazy, które ograniczają rozwój gospodarczy, więc ich wartość jest ujemna.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 12:47
                                                    > No ale właśnie te zasady to przeważnie szkodliwe zakazy, które ograniczają
                                                    > rozwój gospodarczy,

                                                    Ograniczają rozwój gospodarczy, ale dzieje się tak dla innych korzyści albo po prostu po to, by minimalizować szkody. Np. żeby twój zakład wytwarzający dzyndzlatory nie narobił syfu w całej okolicy, albo żebyś jako producent tychże dzyndzlatorów nie mógł zmonopolizować całego rynku, albo żebyś nie płacił ludziom wytwarzającym twoje dzyndzlatory stawek niepozwalających na przeżycie. Jeśli jest to dobrze wyważone, to per saldo w długim terminie wpływa to pozytywnie na rozwój gospodarczy bo - w wymienionych przykładach - degradacja środowiska wpływa negatywnie na możliwości rozwoju, monopolizacja rynku oznacza wzrost cen oraz spadek jakości i innowacyjności, a większe środki w dyspozycji konsumentów prowadzą do pobudzenia popytu.
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 13:02
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > degradacja środowiska wpływa negatywnie na możliwości rozwoju,

                                                    Jak zwykle bredzisz, tylko tym razem nie na czerwono, a na zielono. Z grubsza to samo - wszak zielony to taki niedojrzały czerwony.

                                                    > monopolizacja rynku oznacza wzrost cen oraz spadek jakości i innowacyjności

                                                    Jeśli w danym sektorze monopolistą jest państwo, to owszem - zawsze będzie drogo i tandetnie, bo państwo nie jest w stanie zrobić inaczej (brak właściciela i konkurencji). Na wolnym rynku monopol jest możliwy wyłącznie przy utrzymaniu niskich cen/wysokiej jakości. W przypadku zbyt wysokich cen klienci lub/i słabej jakości zaczną szukać alternatyw, a ilość podmiotów wchodzących na rynek zwiększy się, bo przy wysokich cenach zaczyna się to bardzo opłacać.

                                                    > a większe środki w dyspozycji konsumentów prowadzą do pobudzenia popytu.

                                                    Które są grabione przez pasożytniczy aparat państwowy i następnie wykorzystywane do zabijania gospodarki.
                                                  • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 14:39
                                                    Przepisy antymonopolowe dotyczą raczej zmowy lub wrogiego przejęcia, a także blokowania możliwości wejścia na rynek. Najczęściej stosowane są w komunistycznych Stanach Zjednoczonych. Brak konkurencji np w ochronie zdrowia że strony państwa prowadzi do nieograniczonego wzrostu cen usług zdrowotnych u prywatnych lekarzy - i tu masz rację. 1
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 14:54
                                                    > Jak zwykle bredzisz, tylko tym razem nie na czerwono, a na zielono.

                                                    Tak, jasne, bo degradacja środowiska pozytywnie wpływa w długim terminie zarówno na rozwój gospodarczy, jak i na otoczenie społeczne. Życzę ci jakieś trującej fabryki albo przemysłowej świńskiej fermy w bezpośrednim sąsiedztwie.

                                                    > Na wolnym rynku monopol jest możliwy wyłącznie przy utrzymaniu
                                                    > niskich cen/wysokiej jakości.

                                                    I pewnie dlatego prawo antymonopolowe wymyślono ponad 100 lat temu w ultrakapitalistycznych i superwolnorynkowych USA.

                                                    Znowu nadajesz z jakiejś alternatywnej rzeczywistości, która z istniejącym światem nie ma wiele wspólnego. Bo praktyka dowodzi, że monpol jednej firmy na rynku nigdy nie prowadzi do wysokiej jakości i niskich cen, ale zawsze odwrotnie. No ale czego się spodziewać po wyznawcy korwinistycznej pseudoekonomii, w której pojęcia takie jak "bariera wejścia" nie istnieją, a czas (bo do wejścia na rynek potrzebny jest czas) jest zasobem odnawialnym.

                                                    > Które są grabione przez pasożytniczy aparat państwowy

                                                    Co to znaczy "grabione"?
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 15:22
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > Co to znaczy "grabione"?

                                                    Grabić to inaczej rabować, łupić.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 15:31
                                                    > Grabić to inaczej rabować, łupić.

                                                    Wiem, co to znaczy słownikowo. Pytałem: w jaki sposób i co się z nimi dzieje? Przecież - nawet zakładając, że są rabowane - nie są potem zakopywane w skrzyni ach na bezludnej wyspie?
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 15:41
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > Grabić to inaczej rabować, łupić.
                                                    >
                                                    > Wiem, co to znaczy słownikowo. Pytałem: w jaki sposób i co się z nimi dzieje? P
                                                    > rzecież - nawet zakładając, że są rabowane - nie są potem zakopywane w skrzyni
                                                    > ach na bezludnej wyspie?

                                                    Jakieś 30-40% idzie na zmarnowanie w postaci biurokratyczych "strat przesyłu" (pieniądz w komuszym obrocie jest ekstremalnie niewydajnie gospodarowany).
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 15:54
                                                    > Jakieś 30-40% idzie na zmarnowanie w postaci biurokratyczych "strat przesyłu"

                                                    Znaczy się co, anihiluje?
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 16:07
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > Jakieś 30-40% idzie na zmarnowanie w postaci biurokratyczych "strat przes
                                                    > yłu"
                                                    >
                                                    > Znaczy się co, anihiluje?

                                                    Dezintegruje się.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 16:14
                                                    > Dezintegruje się.

                                                    W sensie, że machina biurokratyczna drze banknoty, czy co?
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 17:55
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > Dezintegruje się.
                                                    >
                                                    > W sensie, że machina biurokratyczna drze banknoty, czy co?

                                                    Zużywa je na destrukcję gospodarki, czyli odwrotnie do przedsiębiorców - używa pieniędzy do likwidacji pieniędzy.
                                                  • samspade Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 16:13
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > Jakieś 30-40% idzie na zmarnowanie w postaci biurokratyczych "strat przes
                                                    > yłu"
                                                    >
                                                    > Znaczy się co, anihiluje?

                                                    A i choćby się anihilował skąd korwinoidzi mają przeświadczenie że w przypadku prywatnym będzie taniej? Przecież te pieniądze, które się anihilują pójdą na samochód kochanki szefa, na mieszkanie utrzymanki, na milion rzeczy.
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 13:22
                                                    schweppes1 napisał:

                                                    > No ale właśnie te zasady to przeważnie szkodliwe zakazy, które ograniczają rozw
                                                    > ój gospodarczy, więc ich wartość jest ujemna.

                                                    Bzdura. Te durne to na tle wszystkich, ktore reguluja "swiat" to wyjatki i najcześciej sa bardziej smieszne/medialne niz uciazliwe.

                                                    "Szkodliwych" zasad/zakazów to nie kojarze - daj jakies przykłady, w tym tej masowości...

                                                    Bo może mamy rózne rzeczy na mysli...

                                                    A skoro piszesz "przeważnie szkodliwe zakazy" - czyli jest ich wiekszosc... to jest jaaks lista zeby wieedziec ile (na tle wszystkich) i ktore to zapisy/prawa/reguly?

                                                    Bo sadze, ze nie ma a ty pitolisz bez sprawdzenia.
                                                  • samspade Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 13:32
                                                    galtomone napisał:

                                                    > "Szkodliwych" zasad/zakazów to nie kojarze - daj jakies przykłady, w tym tej ma
                                                    > sowości...
                                                    >

                                                    Zakaz sprzedaży alkoholi nieletnim. To jawne ograniczanie wolności i ograniczanie gospodarcze.
                                                    Dochodzą jeszcze wszelakie plany zagospodarowania przestrzennego. Kto to widział żeby ktoś nie mógł w środku wsi otworzyć zakładu. Jakiejś farmy zwierzęcej.
                                                    Cała ta ekologia. Czemu nie można wylewać zawartości szamba wylewać na pole? Czemu nie wyrzucać smieci do lasu? itp.
                                                    Jakieś przepisy ppoż w klubach itp.
                                                    Tych zakazów jest w chuj.
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 13:51
                                                    Albo zakaz sprzedaży narkotyków (chociażby tylko miękkich) dorosłym osobom. Powoduje ogromny popyt (efekt zakazanego owocu) i gigantyczne, rozdmuchane marże na czarnym rynku. Zakaz prawdopodobnie utrzymywany dzięki lobby karteli i ich dystrybutorów, bo inaczej chuja by na tym zarabiali. Przy okazji masa ludzi siedzi zupełnie niepotrzebnie w więzieniach na nasz koszt. Takich kretyńskich zakazów i zakazików jest mnóstwo. Do tego dochodzą absurdalne regulacje i masa papierologii, na którą muszą tracić czas przedsiębiorcy. No i ta zajebista ustawa o VAT... Polska jest rekordzistą europejskim jeśli chodzi o ilość przepisów i idącej za tym biurokracji.

                                                    Już tylko wjeżdżając do tego postsowieckiego syfu widzimy dużą tablicę z ograniczeniami prędkości. Widzieliście w jakimkolwiek kraju, żeby ona miała tam tyle pozycji? Kto jest w stanie zapamiętać te wartości bez zatrzymywania się? Aż dziwne, że nie stawiają przy tym znaku STOP.
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 07:21
                                                    schweppes1 napisał:

                                                    > Albo zakaz sprzedaży narkotyków

                                                    No to dokładając zakaz sprzedaży alkoholu i wyrobów tytoniowych nieletnim (kwestie tego czy faktycznie sa zle na razie pozostawiam na boku) mamy całe 3 szt.

                                                    A ty pisałes o wiekszosci... To SESNOWNYMI (te wyzej, szczegolnie w zakresie nieletnich trudno mi za takie uznac) przykladami powinienes bez problemu sypnac jak z rękawa...
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 11:03
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > W zasadzie już jest, dla wielu ludzi juz nie ma prostych prac, a wszyscy
                                                    > > nie moga być chirurgami/inyznierami
                                                    >
                                                    > Dlatego pojawiają się różne wymyślne zawody typu influencer, fryzjer dla psów c
                                                    > zy inny coach personalny. W sumie kompletnie bezużyteczne - gdyby zniknęły z dn
                                                    > ia na dzień, spostrzegliby to tylko sami zainteresowani i statystycy od PeKaBe
                                                    > - no ale coś ci ludzie muszą robić.


                                                    Ale juz za chwile też nie bedą musieli/mogli...

                                                    Nie wyobrazam sobie by w sytuacji opisanej wyzej wiekszosc z nas utrzymywala sie z niepotrzebej nam samym pracy.... To co napisales zreszta to sa jedak promile...

                                                    Wiec czego? A skoro wiekszosc nie bedzie miala realnej pracy, to dla kogo produkcja i uslugi? Chyba, ze pomieniemy kwestie potrzeby zysku, a co najwazniejsze potrzebe stalego wzrostu tych zyskow.
                                                  • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 11:56
                                                    Wymyślą roboty i automaty do kupowania. Już teraz w części świata produkcja jest nadmierna, marnotrawstwo surowców i energii przerażające. Segregowanie śmieci to plucie do oceanu w porównaniu z niszczeniem nowych samochodów, telewizorów, sprzętu AGD ale także żywności, mimo głodu w innych regionach. Dlatego propaganda wciska ludziom potrzebę posiadania, wymiany, kupowania. Bo nie da się żyć bez samochodu, kina domowego, wczasów w Kenii.
                                                  • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 20:57
                                                    > jest mniej efektywny od dajemy na to Niemca
                                                    Z tego samego powodu, dla którego wartość porcji lodów waniliowych na stoku narciarskim zimą jest mniejsza od wartości identycznej porcji lodów na plaży w gorący dzień.

                                                    > OK... ale nie bedzie rosl w nieskonczonosc
                                                    Przy czasie dążącym do nieskończoności? Raczej będzie.

                                                    > Ale generalnie te nowe obszary zatrudniaja coraz mniej ludzi, niz te, ktore zastepuja.
                                                    Przez cały XX wiek liczba ludności świata wzrosła sporo ponad 3-krotnie. Czy nagle połowa ludzkości nie ma co robić?
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 07:26
                                                    liczbynieklamia napisał:

                                                    > > jest mniej efektywny od dajemy na to Niemca
                                                    > Z tego samego powodu, dla którego wartość porcji lodów waniliowych na stoku nar
                                                    > ciarskim zimą jest mniejsza od wartości identycznej porcji lodów na plaży w gor
                                                    > ący dzień.

                                                    No to mowimy o efektywnosci czy o wartosci?

                                                    > > OK... ale nie bedzie rosl w nieskonczonosc
                                                    > Przy czasie dążącym do nieskończoności? Raczej będzie.

                                                    Nie, nie raczej a NA PEWNO i nie będzie.

                                                    Ale jako znawcą produkcji rolnej (przeciez gdybyś sie nie znal, dałbys inny przykład) na pewno wyjasnisz mi jak to zrobić żeby z 1 m2 co rok miec (tu maly uklon w Twoja strone, zeby ci ulatwic zycie) 50% produkcji wiecej (zamiast 100%).

                                                    Dla Twojej wiadomości, rzeczywisośc mówi, że PIERDOLISZ, bo powierchnia uraw rolnych rośnie na świecie.
                                                    Gdyby można było tak prosto zwiększać produkcje z m2, po co miałaby rosnać?

                                                    > > Ale generalnie te nowe obszary zatrudniaja coraz mniej ludzi, niz te, kto
                                                    > re zastepuja.
                                                    > Przez cały XX wiek liczba ludności świata wzrosła sporo ponad 3-krotnie. Czy na
                                                    > gle połowa ludzkości nie ma co robić?

                                                    A czy 90% naszej pracy wykonuja autonomiczne maszyny?
                                                  • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 19.12.20, 09:59
                                                    > No to mowimy o efektywnosci czy o wartosci?
                                                    No przecież podawałem ci moją definicję efektywności, która wymaga tworzenia czegoś, co ma dla ludzi jakąś wartość...

                                                    > pewno wyjasnisz mi jak to zrobić żeby z 1 m2 co rok miec (tu maly uklon w Twoja strone, zeby ci ulatwic zycie) 50% produkcji wiecej (zamiast 100%).
                                                    To banalne. Obsiać na drugi raz połowę zamiast całości.

                                                    Mam dziwne wrażenie, że nie rozumiesz tego, co się do ciebie mówi. Nie piszę o zwiększaniu ROCZNEJ produkcji, tylko o zwiększaniu CAŁKOWITEJ produkcji. Masz 1m2 gruntu i 15 gramów pszenicy. Siejesz. Po roku masz to co miałeś + 485g pszenicy. Siejesz znowu i znowu przybywa ci 485g pszenicy, łącznie po 2 latach masz więc 1m2 ziemi, 15g pszenicy (czyli to, co miałeś na początku) i 2x485g = 970g pszenicy. Za kolejny rok 1455g. I tak dalej i tak dalej. A ziemię i 15g pszenicy, z którymi zacząłeś nadal masz OPRÓCZ TEGO. Każde ulepszenie daje ci przewagę. Im szybciej je wprowadzisz, tym będziesz pogłębiał tę przewagę z każdym rokiem.
                                                  • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 19.12.20, 10:12
                                                    > A czy 90% naszej pracy wykonuja autonomiczne maszyny?
                                                    Weź taką wywrotkę łódkę i ładowarkę. 5 wywrotek i 1 ładowarka to 6 pracujących osób. 10 minut ładowania, 40 minut jazdy, 10 minut rozładunku. 7 godzin dziennie, bo przerwy. 10km w jedną stronę. Przez te 7 godzin 6-osobowa ekipa przewiezie 35 wywrotek na 10km. 35 wywrotek to 4725 taczek. 1 osoba w ciągu 1 dnia jest w stanie załadować, zawieść i wrócić 1 taczkę na 10km w jedną stronę - dwóch nie da rady, ale policzmy, że jednak dwie (40km w tym połowa z ciężką taczką dziennie). Czyli 6 osób zastąpiło 2362.5 osoby. Potrzebne zatrudnienie wynosi 2.5 promila poprzedniego. 99.75% ludzi zostało "bez pracy". I co? I nic.
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 20.12.20, 09:34
                                                    Ale nie mowimy o jednym przykladzie, z ktorego wychodzi bzdurny wniosek. Mowimy automatyźmie o calej pracy ludzi, z ktorej dzis/kiedys korzystasz.

                                                    Jasn, eze nie jutro....ale mogę to sobie wyobrazić. Jakiegolowiek przykładu byś nie dał jest opcja by człowieka zastapić maszyną.

                                                    Z jednej strony nie wyobrażam sobie, że każde zajciec wykonywane dzis przez cżłowieka, będzie wykonane szybciej, taniej i prawdopodobniej lepiej przez maszynę. Wiec dlaczego firma mialaby nie dokonać takiej zmiany?

                                                    Z drugiej strony.... dla kogo te maszyny będą pracować.

                                                    Po prostu puść ciut wodze fantazji, przenieśc się odpowiednio daleko w przyszlość gdzie tak jest i zastanów się jak będzie musiał wyglądać model ekonomiczny takiego społeczeństwa, jak będzie się i kiedy musiał zmieniac nasz?

                                                    Czy nieśmiałe pomruki o dochodzie podstawowym nie są pierwszym krokiem?
                                                  • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 11:31
                                                    Mylisz wartość z cena.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 11:40
                                                    > I właśnie, jeśli zabierzemy osobie A i damy osobie B

                                                    Nie wiem, skąd się u was bierze to "zabrać A i dać B". To znaczy wiem - z korwinistycznej propagandy, prymitywnej jak cały korwinizm, oraz z tego, że tak np. robią pisiory. Ale to nie o to chodzi. Dawanie innym ma się odbywać nie w postaci pińcetplusów, tylko usług publicznych wysokiej jakości, dostępnych dla wszystkich.
                                                  • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 13:44
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > I właśnie, jeśli zabierzemy osobie A i damy osobie B
                                                    >
                                                    > Nie wiem, skąd się u was bierze to "zabrać A i dać B". To znaczy wiem - z korwi
                                                    > nistycznej propagandy, prymitywnej jak cały korwinizm, oraz z tego, że tak np.
                                                    > robią pisiory. Ale to nie o to chodzi. Dawanie innym ma się odbywać nie w posta
                                                    > ci pińcetplusów, tylko usług publicznych wysokiej jakości, dostępnych dla wszys
                                                    > tkich.

                                                    Czy ty kurwa jesteś naprawdę taki tępy, czy robisz se jaja? Żeby, jak ty to nazywasz, "wyświadczyć komuś usługi" trzeba najpierw go lub/i kogoś innego okraść z pieniędzy. I zabrać znacznie więcej, niż się potem oddaje w postaci tych tandetnych usług (nie wiem skąd wymyśliłeś sobie, że są wysokiej jakości - cudze pieniądze wydawane na cudze potrzeby to jest zawsze drogo i chujowo), bo trzeba jeszcze wykarmić urzędasów. To jest najbardziej zwyrodniały system w historii ludzkości i w wolnej Polsce wszyscy, którzy maczali w tym barbarzyństwie palce, w zależności od stopnia współudziału, powinni odpowiednio: stanąć przed plutonem egzekucyjnym lub skończyć w obozie pracy. No bo przecież nie są w stanie oddać pieniędzy, które masowo kradli ludziom.

                                                    Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę!
                                                    A na drzewach, zamiast liści, będą wisieć socjaliści!
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 14:03
                                                    > Żeby, jak ty to nazywasz, "wyświadczyć komuś usługi" trzeba najpierw go
                                                    > lub/i kogoś innego okraść z pieniędzy.

                                                    Podatki są "kradzieżą" tylko w psychotycznym świecie korwinistycznych pojebów. Chodzi o wspólne finansowanie rzeczy pożytecznych dla ogółu.

                                                    > I zabrać znacznie więcej, niż się potem oddaje w postaci tych tandetnych usług

                                                    Znowu zabierasz się za krytykę rzeczywistości z pozycji utopijnych fantazji, które nigdy nie działają. Istniejące przykłady takich usług publicznych w cywilizowanych krajach świadczą, że jest dokładnie odwrotnie. Tam, gdzie musisz zapłacić sam, oczywiście możesz sobie wykupić usługę na najwyższym poziomie, ale generalnyie średni poziom tych usług jest niższy i kosztują one więcej. A szczególnie jeśli uwzględnimy koszty zewnętrzne, które społeczeństwo musi tak czy owak ponieść, a których firmy świadczące usługi nie uwgzlędniają w swoich kalkulacjach (bo przecież ponosi je kto inny).

                                                    Ba, nawet czasami wystarcza sensowna regulacja podmiotów prywatnych. Jakoś konkurencja na rynku nie doprowadziła do likwidacji roamingu, sprawiła to dopiero interwencja UE - bez niej do dzisiaj płaciłbyś krocie.

                                                    > nie wiem skąd wymyśliłeś sobie, że są wysokiej jakości

                                                    Stąd, że tam, gdzie są wyłącznie prywatne, tam są średnio niższej jakości i gorzej dostępne.

                                                    > cudze pieniądze wydawane na cudze potrzeby to jest zawsze drogo i chujowo

                                                    Usługi publiczne to jest wydawanie wspólnych pieniędzy na wspólne potrzeby.

                                                    Własne pieniądze wydawane na własne potrzeby w określonych obszarach to też jest najczęściej drogo i chujowo. Przy czym ma to jeszcze dodatkowe wady w postaci: nieuwzględniania wpływu na otoczenie i kosztów, jakie w związku z tym ponosi oraz brak korzyści wynikających z efektu skali.

                                                    > bo trzeba jeszcze wykarmić urzędasów

                                                    W podmiotach prywatnych musisz za to wykarmić menedżmęt, marketing itp. darmozjadów, którzy liczą sobie za swoje usługi znacznie więcej niż urzędasy.
                                                  • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 16:18
                                                    A W Rosji i Chinach nie ma urzędników? Bo te kraje Korwin wychwala
                                                  • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 20:23
                                                    > tylko usług publicznych wysokiej jakości, dostępnych dla wszystkich.
                                                    Tylko to działa tylko do pewnego momentu. Kluczowa jest tutaj zasada pomocniczości - państwo powinno się zajmować daną dziedziną tylko wtedy, gdy ani samorządy, ani prywatne firmy nie są w stanie tego zrobić efektywniej. Przykładem jest edukacja - chcemy, żeby każde dziecko miało zbliżone szanse na uzyskanie wykształcenia, bo z perspektywy całej gospodarki jest to najkorzystniejsze, aby najzdolniejsze dzieci mogły zdobyć najlepsze wykształcenie niezależnie od ich początkowego statusu. Nie ma natomiast sensu, by państwo zajmowało się np. produkcją aut - lepiej, żeby każdy mógł sobie na wolnym rynku od prywatnej firmy kupić takie auto, jakiego potrzebuje, zamiast jeździć "narodowym" maluchem czy inną Izerą. Ponadto jeżeli zapewniasz człowiekowi wszystko, czego potrzebuje, to traci on motywację do pracy.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 22:50
                                                    > Kluczowa jest tutaj zasada pomocniczości - państwo powinno się zajmować
                                                    > daną dziedziną tylko wtedy, gdy ani samorządy, ani prywatne firmy nie są w stanie
                                                    > tego zrobić efektywniej.

                                                    Prawie pełna zgoda. Poza tym, że po pierwsze: samorządy też są sferą publiczną, a po drugie: co to znaczy "zrobić efektywniej"? Mierniki efetywności mogą być najróżniejsze.
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 08:17
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > a po drugie: co to znaczy "zrobić efektywniej"? Mierniki efetywności mogą być
                                                    > najróżniejsze.

                                                    Tez o to pytam.

                                                    Ten "domyslnie rozumiany oznacza wytworzona wartosc. Tyle, ze widac np. po firmach, ktore korzystaja z nizszych kosztow pracy), ze jest to dosc "flaszywy" miernik.

                                                    Czlowiek w kraju X pracujacy za 1/2 zarobkow w kraju Y przy tej samej wykonanej pracy, bedzie miec mniejsza efektywnosc, bo produkt, fabryka (miedzy innymi z powdu jego zarobkow) sprzedaje taniej. A doba ma 24h i wyprodukowac wiecej sie np. na danej maszynie(tej samej co w Y) nie da. Jak zatem ma poprawic swoja efektywnosc?

                                                    A to sie nam powtarza... Polscy pracownicy sa mniej efektywni, niz na zachodzie - dlatego zarabiaja mniej.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 10:48
                                                    > Ten "domyslnie rozumiany oznacza wytworzona wartosc.

                                                    Właśnie dlatego prywatna edukacja i służba zdrowia nigdy się nie sprawdzi jako usługa powszechna. Np. w usługach zdrowotnych tym więcej wytworzy się wartości w tradycyjnym kapitalistycznym rozumieniu, im większe będzie zapotrzebowanie na te usługi czyli im więcej ludzie będą chorowali. A przecież chodzi o to, by chorowali jak najmniej.
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 11:08
                                                    + biznes to leczyć a nie wyleczyć...
                                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 08:12
                                                    liczbynieklamia napisał:

                                                    > państwo powinno się zajmować daną dziedziną tylko wtedy, gdy ani samorząd
                                                    > y, ani prywatne firmy nie są w stanie tego zrobić efektywniej.


                                                    Ciekawe, ze oddzielasz panstwo od samorzadu.... Inne pieniadze wydaja? Bo mnie sie wydaje, ze z tych samych podatkow i w zakresie naszej dyskusji w hasle panstwowe, zawieraja sie takze samorzady, ktore np. oplacajac szpitale, nauczycieli, itd...

                                                    > Przykładem jest
                                                    > edukacja - chcemy, żeby każde dziecko miało zbliżone szanse na uzyskanie wykszt
                                                    > ałcenia, bo z perspektywy całej gospodarki jest to najkorzystniejsze, aby najzd
                                                    > olniejsze dzieci mogły zdobyć najlepsze wykształcenie niezależnie od ich począt
                                                    > kowego statusu.

                                                    Znaczy mamy placic za nauke dzieci nierobow?

                                                    Strasznei to "czerowne" co napisales....
                                                  • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 08:41
                                                    a po co mścić się na dzieciach za głupotę rodziców?
                                                  • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 08:41
                                                    liczbynieklamia napisał:

                                                    > Nie ma natomiast sensu, by państwo zajmowało się np. produkcją 
                                                    > aut - ...

                                                    Powinieneś zostać doradcą rządów Korei Południowej, Niemiec, Francji. Nie znają się i dlatego kiepskie samochody robią.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 11:07
                                                    > Powinieneś zostać doradcą rządów Korei Południowej, Niemiec, Francji.

                                                    Nie no, ale nawet w Korei państwo nie zajmowało się produkcją aut. Składało tylko propozycję nie do odrzucenia zarządom czeboli, że od jutra mają się zająć wytwarzaniem samochodów.
                                                  • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 11:24
                                                    vogon.jeltz napisał:

                                                    > > Powinieneś zostać doradcą rządów Korei Południowej, Niemiec, Francji.
                                                    >
                                                    > Nie no, ale nawet w Korei państwo nie zajmowało się produkcją aut. Składało tyl
                                                    > ko propozycję nie do odrzucenia zarządom czeboli, że od jutra mają się zająć wy
                                                    > twarzaniem samochodów.

                                                    Jak zwał tak zwał. Powinni zostawić wszystko magicznej ręce rynku. Na przykład w Polsce przedrozbiorowej prywatne nad państwowym taką przewagę miało, że tamtejsze elity wyliczyły w równaniach, że nic co państwowe nie opłaca się, nawet samo państwo się nie opłaca. Przyleźli obcy nic nie kumający i zorganizowali tam państwa po swojemu. Nikt ich nie uświadomił, że to się nie opłaca.

                                                    A tak na marginesie to ten pęd do zysku i opłacalności po zredukowaniu prowadzi do czystej matmy i fizyki. Idealna funkcja opłacalności powinna osiągać maksimum, gdy zminimalizujemy zużycie energii i wtedy okaże się, że życie nie opłaca się, bo pożera energię. Najopłacalniej będzie jak na planecie nie będzie żadnego życia.
                                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 12:26
                                                    > A tak na marginesie to ten pęd do zysku i opłacalności po zredukowaniu
                                                    > prowadzi do czystej matmy i fizyki. Idealna funkcja opłacalności powinna
                                                    > osiągać maksimum, gdy zminimalizujemy zużycie energii i wtedy okaże się,
                                                    > że życie nie opłaca się, bo pożera energię. Najopłacalniej będzie jak na
                                                    > planecie nie będzie żadnego życia.

                                                    Generalnie cała ekonomia na najniższym poziomie to jest produkcja i konsumpcja energii (a tak naprawdę można zejść jeszcze niżej, bo na poziomie czysto fizycznym jest to jedynie transformacja energii wytworzonej przez Słońce - kiedyś lub obecnie - w reakcjach termojądrowych). Istotna jest przy tym nadwyżka pomiędzy energią uzyskaną a energią włożoną w jej wytworzenie. Dawno temu większość energii poświęcano na wytwarzanie nowej energii (przy czym wliczamy tu energię potrzebną do podtrzymania procesów życiowych) - dlatego zdecydowana większość ludzi musiała się zajmować właśnie tym. Obecnie mamy ogromną nadwyżkę rzędu bodaj gdzieś ok. 95%, dlatego możemy sobie pozwolić na wszelkie zbytki.
                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 12:33
                    > Na który to kapitał musiał wcześniej zapracować - on, albo jego rodzina.

                    Nie rozśmieszaj nas. Obecnie kapitał robi się po prostu mając kapitał, tzn. "inwestując" w różne szemrane instrumenty, które często doprowadzają do ruiny miliony ludzi - a nie pracując.
                    • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 18:57
                      > a nie pracując
                      "Co pan myśli, że jeśli nie podbijam karty w fabryce azbestu o siódmej, albo drutu, albo nie napierdalam datownikiem w listy na poczcie do szesnastej, to nie jestem w pracy? Kumasz pan to, czy masz pan za daleko do łba? Ja tutaj właśnie pracuję!"
                    • schweppes1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 08:20
                      vogon.jeltz napisał:

                      > > Na który to kapitał musiał wcześniej zapracować - on, albo jego rodzina.
                      >
                      > Nie rozśmieszaj nas. Obecnie kapitał robi się po prostu mając kapitał, tzn. "in
                      > westując" w różne szemrane instrumenty, które często doprowadzają do ruiny mili
                      > ony ludzi - a nie pracując.

                      Albo się go tam traci.
                      • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 10:11
                        > Albo się go tam traci.

                        Co dowodzi, że nie jest to praca, a raczej forma hazardu.
                        • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 16:49
                          > Co dowodzi, że nie jest to praca, a raczej forma hazardu.
                          Przeprowadzanie operacji wyrostka robaczkowego to też forma hazardu. No chyba, że weźmie się za to wykształcony chirurg...
                          • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 17:30
                            Poważnie?
                          • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 11:46
                            > Przeprowadzanie operacji wyrostka robaczkowego to też forma hazardu.
                            > No chyba, że weźmie się za to wykształcony chirurg...

                            Bredzisz podwójnie. Po pierwsze: hazard i ryzyko to nie są pojęcia tożsame. Po drugie: o ile wykwalifikowany chirurg praktycznie gwarantuje powodzenie operacji wyrostka, o tyle inwestowanie na rynkach finansowych daje zasadniczo wyniki losowe, niezależnie od kompetencji inwestującego (chyba, że ma on jakąś wiedzę, której nie mają inni inwestorzy).
                            • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 20:29
                              > chyba, że ma on jakąś wiedzę, której nie mają inni inwestorzy
                              Widzisz, bo praca inwestora nie polega na paleniu cygar i graniu w golfa, tylko na zdobywaniu tej wiedzy i wyciąganiu z niej wniosków.

                              > inwestowanie na rynkach finansowych daje zasadniczo wyniki losowe
                              Gra w ruletkę również. Tylko że kasyno, potrafi swoje 2.7% przewagi przekuć w regularny, powtarzalny zysk.
                              • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 22:25
                                Zdobywanie tej wiedzy i jej wykorzystanie na giełdzie jest prawnie zabronione.
                                • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 20:49
                                  > Zdobywanie tej wiedzy i jej wykorzystanie na giełdzie jest prawnie zabronione.
                                  Zdobywanie publicznie dostępnej wiedzy? Cały problem polega na tym, jakie informacje trzeba zdobyć, jak je zdobyć i co z nimi zrobić.
                                  • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 21:17
                                    Nie publicznie dostępnej wiedzy, której nie trzeba "zdobywać" lecz wiedzy niedostępnej dla innych inwestorów.
                              • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 22:54
                                > Tylko że kasyno, potrafi swoje 2.7% przewagi przekuć w regularny, powtarzalny zysk.

                                Te 2,7% przewagi nie wymaga robienia NICZEGO, by przekuć je w powtarzalny, regularny zysk - to wynika z samego rachunku prawdopodobieństwa - poza pilnowaniem, by gracze nie oszukiwali.
                                • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 08:18
                                  O ile "liczenie kart" jest oszustwem ;-)
                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 11:12
                                    > O ile "liczenie kart" jest oszustwem ;-)

                                    Liczenie kart oszustwem jako takim nie jest, ale też nic kompletnie nie daje, jeśli przed każdym rozdaniem karty są tasowane - co nie było kiedyś regułą, dlatego liczenie kart mogło dawać graczowi przewagę. Mówiłem o oszustwach typu miniaturowa słuchawka plus gość gdzieś na zewnątrz szacujący na szybko przy pomocy programu komputerowego, w którym obszarze wyląduje kulka.
                              • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 11:45
                                liczbynieklamia napisał:

                                > > chyba, że ma on jakąś wiedzę, której nie mają inni inwestorzy
                                > Widzisz, bo praca inwestora nie polega na paleniu cygar i graniu w golfa, tylko
                                > na zdobywaniu tej wiedzy i wyciąganiu z niej wniosków.

                                Co to znaczy zdobywanie? Informacje te powinny być publicznie dostępne. Chyba, że masz na myśli informacje o planowanych szwindlach dających przewagę nad tymi, co nie są wtajemniczeni.

                                >
                                > > inwestowanie na rynkach finansowych daje zasadniczo wyniki losowe
                                > Gra w ruletkę również. Tylko że kasyno, potrafi swoje 2.7% przewagi przekuć w regularny, powtarzalny zysk.

                                Jakie "potrafi"? Taka przewaga, to w istocie gwarancja nie mająca wiele wspólnego z potrafieniem. Jedyne potrafienie, to przebicie się przez uwarunkowania prawne które pozwoliły na wystartowanie tego typu działalności i zapewnieniem sobie aby innym nie pozwolono konkurować.
                                • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 12:30
                                  > Co to znaczy zdobywanie? Informacje te powinny być publicznie dostępne.
                                  > Chyba, że masz na myśli informacje o planowanych szwindlach dających
                                  > przewagę nad tymi, co nie są wtajemniczeni.

                                  No więc właśnie o to chodzi - przy informacjach ogólnie dostępnych inwestowanie jest procesem losowym. Co zrestszą wykazano przy pomocy małp "inwestujących" na chybił-trafił i osiągających wyniki nieodbiegające średnio od profesjonalnych inwestorów. Natomiast wykorzystywanie "insider knowledge" jest zasadniczo nielegalne.
                                  • hukers Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 12:58
                                    vogon.jeltz napisał:


                                    > No więc właśnie o to chodzi - przy informacjach ogólnie dostępnych inwestowanie
                                    > jest procesem losowym. Co zrestszą wykazano przy pomocy małp "inwestujących" n
                                    > a chybił-trafił i osiągających wyniki nieodbiegające średnio od profesjonalnych
                                    > inwestorów.

                                    E tam proces losowy. E tam małpy. Jakiś link do tych małp?
                                    • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 13:20
                                      > E tam proces losowy. E tam małpy. Jakiś link do tych małp?

                                      Se wpisz w gugla monkey investment experiment.

                                      W jednym się jednakowoż myliłem: okazuje się, że losowe inwestowanie nie dawało wynikó nieodbiegających średnio od profesjonalnych inwestorów. Dawało lepsze.
                                      • hukers Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 13:55
                                        vogon.jeltz napisał:

                                        > > E tam proces losowy. E tam małpy. Jakiś link do tych małp?
                                        >
                                        > Se wpisz w gugla monkey investment experiment.
                                        >
                                        > W jednym się jednakowoż myliłem: okazuje się, że losowe inwestowanie nie dawało
                                        > wynikó nieodbiegających średnio od profesjonalnych inwestorów. Dawało lepsze.

                                        Ale to były inwestycje małpa vs indeks, albo małpa vs fundusz, a przecież inteligentny inwestor sam wybiera sobie spółeczki, patrzy na trend, ustawia stop loss i zarabia sałatę, a nie inwestuje w fundusze, gdzie połowę zysku zabierają opłaty.
                                        • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 14:04
                                          > Ale to były inwestycje małpa vs indeks, albo małpa vs fundusz

                                          No ale w funduszach to zdaje się pracują kompetentni fachowcy, który znają się na tym całym inwestowaniu, nie?
                                          • hukers Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 16:15
                                            vogon.jeltz napisał:

                                            > > Ale to były inwestycje małpa vs indeks, albo małpa vs fundusz
                                            >
                                            > No ale w funduszach to zdaje się pracują kompetentni fachowcy, który znają się
                                            > na tym całym inwestowaniu, nie?

                                            Raz, że znają się średnio, a dwa, że zyski są w pewnej części pożerane przez opłaty i w dłuższym terminie, cykl hossa-bessa, trudno o duże zyski.
                    • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 18:28
                      Ja zarobilem pracujac a moj syn czy wnuczka dostanie to co zostanie zupelnie za darmo..
              • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 10:26
                liczbynieklamia napisał:

                > Nie, nie dążymy do tego i nie powinniśmy dążyć. Osoba wykonująca najprostszą, n
                > ajmniej wartościową pracę ma egzystować, bo musi mieć motywację do cięższej pra
                > cy, zdobywania nowych umiejętności, doświadczenia, etc.

                I jeszcze jedno....
                Zgodnie z ta filozofia nie powinnismy - bo po co - zatrudniac osob niepelnosprawnych. W wielu przypadkach, beda wolniejsze, mniej wydajne od osob zdrowych.
                A jesli juz... to np. sprzataczka z zespolem Down'a powinna zarabiac o X% mniej od zdrowej, tak?

                A najlepiej, zeby niepelnosprawni siedzieli w domu... tylko sa dla nich te zasilki. Zeby im dac, trzeba komus zabrac (jak napisales)... to moze nie dajmy nikomu nic jako spoleczenstwo?

                Nie pracujesz = nie masz.
                Nie jestes wysokowyfalifikowany = masz tyle, by nie zdechnac z glodu

                Pytanie czy o dojscie do takiej nowoczesnosci spoleczanstwa i dobrobytu nam chodzi?

                atrzac na to jak zmienial sie swiat od czasow starozytnych, od czasow niewolnictwa, "elit krwi" ktore mialy prawa i reszty bez zadnych (a ktore stopniowo zdobywali) chyba jednak nie. Tzn. swiat idzie dokladnie w przeciwnym kierunku, czyli takkim, gdzie sprztaczke tez stac na wakacje, relaks, wyksztalcenie dzieci, opieke medyczna, itd...
              • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 12:11
                > Osoba wykonująca najprostszą, najmniej wartościową pracę ma egzystować,
                > bo musi mieć motywację do cięższej pracy, zdobywania nowych umiejętności,

                Bredzisz. Osoba wykonująca najprostszą, najmniej wartościową pracę (którą też musi ktoś wykonywać) nie ma ani czasu, ani zasobów, by pracować ciężej (w sensie: wydajniej, bo trudniej można zrobić bez problemu) i zdobywać nowe umiejętności.
            • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 21:07
              No tak.. W takim razie ty majac mieszkanie do wynajecie musisz na nim nawet tracic bo musisz wynajac za taka cene na jak stac sprzataczke?
              Albo go sprzedac i byc biedniejszym...?

              A gdy dziala zwykly rynek to jesli sprzataczek nie bedzie stac na mieszkanie w okolicy gdzie duzo wiecej zarobia niz gdzie indziej i nie bedz chcialy dojezdzac to sie wyniosa tam gdzi ich stac i bogaci nie beda miec sprztaczek az do momentu kiedy nie podniosa wyplaty do poziomu akceptowalnego przez sprzataczki..


              • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 21:25
                Niewidzialna ręka rynku? To przestało działać sto lat temu, tak w każdym razie twierdzi współczesna ekonomia, która uwzględnia i socjologię i psychologię. A nadmiar wolnych "sprzątaczek" w sąsiednim kraju prowadzi do przechodzenia przez płot tych sprzątaczek do twojego kraju, gdzie także nie pracują za to handlują narkotykami, ludźmi, napadają, rabuja i kradną.
                • liczbynieklamia Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 22:30
                  > tak w każdym razie twierdzi współczesna ekonomia
                  Ekonomia polityczna marksizmu w naszym kraju wyszła z mody jakieś 30 lat temu, więc trudno ją nazwać współczesną.
                • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 12:36
                  > Niewidzialna ręka rynku? To przestało działać sto lat temu

                  Przede wszystkim nigdy nie było czegoś takiego jak "niewidzialna ręka rynku". Ani w sensie, który miał na myśli Adam Smith, twórca tej metafory, ani w znaczeniu, które wyobrażają sobie rozmaici liberałowie.
                  • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 08:27
                    vogon.jeltz napisał:

                    > > Niewidzialna ręka rynku? To przestało działać sto lat temu
                    >
                    > Przede wszystkim nigdy nie było czegoś takiego jak "niewidzialna ręka rynku". A
                    > ni w sensie, który miał na myśli Adam Smith, twórca tej metafory, ani w znaczen
                    > iu, które wyobrażają sobie rozmaici liberałowie.

                    Poza tym o wiele dawniej było już pozamiatane jak ludzie pazerni zaczęli nadawać sobie tytuły własności do zasobów o wiele większych niż są w stanie skorzystać tylko po to aby ci ograbieni z zasobów musieli do rabusia przyjść błagać o pracę lub o wsparcie, a on z wyższością mógł ich wyzywać od nierobów i narzucać upokarzające warunki. Ludzkość prędzej czy później dojdzie do takiego prawa, że właściciele zasobów większych niż by wynikało to z równego podzielenia tych zasobów na wszystkich ludzi, będą musieli utrzymywać tych, którzy z jakiegoś powodu nie mają tych zasobów. Alternatywą jest kolejna terapia gilotynowa tylko na skalę proporcjonalną do dzisiejszej liczby ludzi.
                    Swoją drogą potrzebna jest jakaś kampania uświadamiająca, być może wsparta przymusem aby przyhamować przyrost liczby ludzi. W przeciwnym razie katastrofa (ekologiczna i humanitarna) będzie nieunikniona.
      • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 18:55
        zgodnie z prawem pracy?
        • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 21:54
          KTORE JEST SPRZECZNE SAME Z SOBA....
          • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 08:18
            w którym miejscu?
            • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 11:13
              W WIELU. NP, ZE NIEDZIELA JEST WOLNA OD PRACY...
              • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 08:38
                czyli jak jest błąd w kodeksie pracy to trzeba go zlikwidować?
                • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 11:04
                  A LEWUSY ZAMIAS TEGO GENERUJA KOLEJNE
                  • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 09.12.20, 19:59
                    No i lewackie stany są bogate - Kalifornia, Nowy Jork, Maryland itp.

                    a stany gdzie nie ma kodeksu pracy klepią biedę - Alabama, Kentucky itp.
                    • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 10.12.20, 00:35
                      Bo lewactow durne i daja sie wyruchac na stojaco przez bogatych ktorzy zarbaiaj na nich kase nie placac podatkow a lewackie spolecznstwo glosuje i placi podatki..
                      • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 10:31
                        no ale prawactwo jest jeszcze durniejsze skoro Alabama jest biedniejsza od Kalifornii? Czy jednak nie?
                        • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 14.12.20, 22:37
                          Jednak nie
    • wislok1 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 20:58
      Amazon w Niemczech ma opinie rozne, ale raczej kratykuje sie jego chec zmonopolizowania przesylek z paczkami niz zle traktowanie pryownikow.....

      CO do traktowania pracownikow , to raczej nie ma sie czego czepiac....

      CO do pierwszej sprawy, to juz jest wiekszy problem....

      Amazon majac kosmiczna przewage finansowa chce ABSOLUTNIE rzadzic i dzielic w przsylaniu paczek...
      • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 21:27
        A gdzie ta ręka rynku i wolna konkurencja, gloryfikowana przez Endzina?
        • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 21:55
          ODCIETA PRZEZ LEWUSOW
        • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 07.12.20, 22:55
          A gdzie ta ręka rynku i wolna konkurencja, gloryfikowana przez Endzina?
          Wlasnie tutaj....
          Nikt nikogo nie ciagnie ani nie trzyma aby tam pracowal. Chcesz to pracujesz, nie chcesz to mozesz isc gdzie indziej... Np trawniki kosic, dzieci bawic, psy wyprowadzac, sprzatac, myc auta....

          Amazon z rynku nikogo pistoletem czy kijem nie wygania.... Amazon jak na razie dostarcza jedynie swoje towary i ciagle uzywa std serwisy paczkowe ale coraz mniej. Maj wlasne samoloty, wlasne samchody dostwacze i ciezarowki do prewozok. Ale i oferuja ludziom $10k na poczatek i gwarantowany biznes lacznie z aplikacjami jak chcesz zalozyc biznes dostarczania paczek. I jest ich coraz wiecej wiec chyba sie ludziom oplaca. Ostatnio dostarczaja 7 dni w tygodniu do 21:30.
          • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 00:29
            Z waszego moze nie, ale u nas co chwile jakies "lockdowny", ktore nigdy amazona nie dotycza...
    • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 15:39
      PODSUMOWUJE, CYTUJE, OBJASNIAM I PYTAM...

      "opinie są raczej średnie... jej opina jest o 180 st. odmienna"
      WYJASNI MI KTOS CO TO OZNACZA, BO ZE 3 RAZ PYTALEM BEZSKUTECZNIE... ZAMIAST TEGO: "Twoja tępota poraża, głąbie" I T. P. W CO 2 ZDANIU... Z OSTATNIEJ WERSJI WYNIKA, ZE "CHUJOWO", A JA ZROZUMIALEM ODWROTNIE...

      "Jest zachwycona!!!"
      TO OZNACZA "CHUJOWO"...

      " jest super."
      TO TEŻ...

      " ktoś (co może w zakresie Amazonu brzmieć aż śmiesznie) traktuje jak człowieka, pracownika a nie niewolnika"
      TO TEŻ... I NIC TU NIE MA O WOLNOSCI...

      "ogólnie praca..... jakby Pana Boga z pięty chwyciła."

      TO TEŻ...

      Wszystko zle zrozumialem, a inni dobrze, dlatego podawali inne opinie jak to ludzie sa zachwyceni praca w Amazonie, co znaczy, ze jest chujowo...

      No ale faktycznie, to nic nie chcial powiedziec, to wszystko tylko po to, bym zadawal pytania, a on mogl "odpowiadac" inwektywami...

      NO I NAJWAZNIEJSZE - JEST "CHUJOWO", CO OZNACZA ZE REGULACJE ODNIOSLY SKUTEK...

      TYLKO JA, HIPOKRYTA, NIE ROZUMIEM TYCH GENIALNYCH WYWODOW...
      • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 08.12.20, 15:44
        BYM ZAPOMNIAL... JAK NA PYT: " bez prawa pracy byloby lepiej? ODPOWIADAM TAK
        TO ZNACZY, ZE JESTEM ZA REGULACJAMI...
        • misiaq009 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 15:40
          tu jest artykuł o strajku w Amazonie

          www.onet.pl/informacje/onetwroclaw/wroclaw-strajk-w-oddziale-amazona/wy7m0fk,79cfc278
          • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 18:17
            Praktycznie co roku sa tam strajki. Chociaz nie wiem, czy to nie tak dla picu, jakos nie wierze w te zwiazki zawodowe.

            Ale potwierdzily sie moje przypuszczenia, ze uwalili im premie. I na te 600 zl tez niech za bardzo nie licza... Zreszta... wszystko sie potwierdzilo...

            I wszystko to dzieki Morawieckiemu i wiaruskowi na zamowienie... Regulacje, regulacje... to jest dobre na wakacje... Bezosa, oczywiscie. :)
          • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 18:19
            Pracownicy domagają się wyższej premii świątecznej i nie zgadzają się na traktowanie ich jak taniej siły roboczej.

            Czyli zgadzjac sie na prace jako tanis sila robocza chca byc traktowani jak zarzad firmy?

            A z jakich to powdowm ZADAJA wyzszej premii - dlatego ze strajkuja?
            Bo zwykle premie dostaje sie za lepsze wyniki, wiekszy wysilek czu pomoz frmie aby wiecej zarobila?

            A moze oni maja na maseczkach tego pioruna?
            • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 18:28
              A wlasnie... chocby za obowiazek lazenia w szmatach, czego raczej w umowie nie bylo... jak wielu innych rzeczy.

              Przypuszczam, ze produktywnosc maja tam 4x wieksza niz na zachodzie, a zarobki 4x mniejsze. Co roku im zwiekszano premie (albo obiecywano), a teraz z chyba 1450 zjechali do 600, kazdy by sie wkurzyl...
              Wyniki Amazon ma znow rekordowe...
              • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 19:34
                Widzialy galy co braly?
                Nie podoba sie? - Quit
                • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 20:04
                  Czasem trzeba brać co jest, a nie to co by się chciało. Ty urodziłeś się w państwie socjalistycznym (prawie), i po uzyskaniu darmowego wykształcenia (prawie) przeniosłeś się za granicę. Ale było dostatecznie dużo takich, którzy zamiast ucieczki wybrali zmianę warunków w kraju. Jak na tym wyszli - to inna sprawa, ale zgodnie z twoimi radami wzięli sprawy we własne ręce.
                  • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 21:14
                    A wiec jak piszesz "wybrali" czyli maja nad tym kontrole i podjeli taka czy inna decyzje liczac sie z jej pozytywnymi negatywnymi skutkami.
                    Nawet ludzi nie musza wyjezdzac - wystarczy ze sie zdecyduje mieszkac "tu" a nie "tam" i jesli sie okaze ze "tu" nie ma pracy a "tam" jest to czy powinni miec placone ze mieszkajac "tu" nie maja praktycznje mozliwosci pracy i srodkow do zycia a zyc przeciez musza?
                    • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 22:34
                      Gdyby nie było ludzi którzy ryzykują swoim życiem żeby doprowadzić do pozytywnych zmian w interesie społeczeństw (takie głupki jak Ojcowie Założyciele choćby) to byśmy nadal byli wspólnota pierwotna. Ale oportunizm jest wygodniejszy, prawda? Niech inni się narażają.
                      • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 00:59
                        I co sie z tym stalo w obecnym pokoleniu?
                        Kto jest ciagle gotow zginac za wolonsc i niepodleglosc Polski a kto ja oddac w rece Niemieckie (EU pod kierownictwem Niemiec) ?
                        Czy to czasami nie oportunizm?
                        • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 08:43
                          czy Korea Północna jest bardziej wolna od Polski bo nie należy do niemieckiej UE?
                          • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 18:29
                            Glupi argument.
                        • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 23:41
                          > Kto jest ciagle gotow zginac za wolonsc i niepodleglosc Polski

                          A na chuj komu wolność i niepodległość Polski (w sensie, jaki masz na myśli), skoro wiemy z historii, że to się nigdy dobrze nie kończy.
                          • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 03:05
                            W koncu jakis rozsadny glos....
                            Zawsze mowilem ze Polacy zamiast sie bronic przed Niemcami w 39 powinni im na granicy powiedziec. OK idziemy z wami, wpierdolimy ruskim i zrobimy granice na Uralu i tak by bylo...
                            • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 11:36
                              A co jedno ma do drugiego ? Volgon chce, bysmy byli szkopskimi niewolnikami...
                • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 13:56
                  Zapominasz, ze zyjemy w socajlistycznej patologii.. Bezos zalatwil sobie udupienie konkurencji i ludzie nie maja wyjscia... Poza tym widzieli wczesniej znacznie wyzsze premie, a tu sa problemy z wyplata nawet obecnych, obiecywanych.

                  PRoblem jest taki, ze glosujemy na patolow...
                • misiaq009 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 14:13
                  engine8 napisał(a):

                  > Widzialy galy co braly?
                  > Nie podoba sie? - Quit

                  murzynów też traktowaliście źle za miske ryżu pracowali ale to było w czasach niewolnictwa a dziś niewolnictwo znieśli !
                  • misiaq009 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 14:16
                    dlaczego pracownik w USA czy na zachodzie Europy zarabia 2-3 razy tyle co w Polsce na tym samym stanowisku pracy w tym samym wymiarze godzin?
                    ktoś mi wytłumaczy?
                    • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 17:27
                      PRzecie gadam to od 100 lat. Bo rzadza takie typy jak Morawiecki...

                      A ty za miske ryzu klepiesz pierdoly i myslisz, ze jestes wolny..
                      • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 18:28
                        gdzie na świecie ludzie są bardziej wolni niż w Polsce?
                        • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 22:47
                          wszedzie
                          • misiaq009 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 22:54
                            bimota napisał:

                            > wszedzie
                            >

                            ja jestem wolny
                      • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 08:21
                        bimota napisał:

                        > PRzecie gadam to od 100 lat. Bo rzadza takie typy jak Morawiecki...
                        >
                        > A ty za miske ryzu klepiesz pierdoly i myslisz, ze jestes wolny..

                        Znaczy gdyby rzadzil Korwin to wszyscy zarabialiby tyle co na zachodzie albo wiecej?

                        Magia????
                        Firmy nie przeniosłyby miejsc pracy tam gdzie taniej lub w ogole tu nie zaczynaly dzialanosci?

                        Ciekawe czemu np. Polskie firmy odziezowe, zamiast placic pracownikom wiecej wyniosly sie z produkcja do Azji...
                        • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 11:57
                          NIE MAGIA, TYLKO ELEMENTARZ, KTORY JEST DLA CIEBIE ZA TRUDNY.
                          • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 07:28
                            Wracam do dosc prostego pytania:

                            Ciekawe czemu np. Polskie firmy odziezowe, zamiast placic pracownikom wiecej wyniosly sie z produkcja do Azji...?
                            • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 10:00
                              Bo rzadza twoje lewusy, a nie Korwin.
                              • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 11:09
                                bimota napisał:

                                > Bo rzadza twoje lewusy, a nie Korwin.

                                Mozesz wytlumaczyc mi mechanizm, dzieki ktoremu (gdyby rzadzil Janusz) firmy same z siebie zaczelby placic pracownikom wiecej zamiast wyniesc sie z produkcja do Azji?
                                • kokosowy15 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 11:35
                                  Nie oczekoj zbyt wiele. Ale podpowiem : gdyby pracownicy płacili przedsiębiorcom za wstęp do zakładu, wynajęcie maszy i surowiec a wyroby zostawiali do dyspozycji właściciela, inwestorów było by więcej niż w całym Bangladeszu.
                                • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 11:37
                                  Bylo to 100 razy tlumaczone i nic nie zrozumiales...
                                  • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 12:07
                                    Bylo tlumaczone, ale nie wytlumaczone.

                                    Albo nie umiesz tlumaczyc....
                                    Albo twoje tlumaczenia nie trzymaja sie kupy
                                    Albo jedno i drugie.

                                    Ponawiam zatem:

                                    Pytanie 1

                                    Dlaczego pod rzadami Janusza mialbym plaic pracownikom tak jak na zachodzie, skoro moglbym sie wyniesc tam gdzie nie tylko bym nie musial, ale gdzie jest taniej niz mnie przed podwyzka.

                                    Pytanie 2:

                                    Czy w USA tez rzadza i rzadzili lewusy w tym np. obaj Bushowie?
                                    • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 12:16
                                      A dlaczego na zachodzie placa wiecej zamiast sie wyniesc ?
                                      • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 12:27
                                        A kto Ci powiedzial, ze sie nie wynosza?

                                        Chiny produkcyjnie urosly z wlasnych pomyslow i kaprysu?

                                        Dowiem sie czegos z zakresie pytania 1 i 2 konkretnie czy tradycjnie spierdalasz od udzielenia jasnych i konkretnych odpowiedzi?
                                        • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 19.12.20, 17:25
                                          Zarabiaja wiecej, czy nie ?

                                          Na 100% to ja nie wiem dlaczego, ale na 100% wiem, ze jak bedziemy robic to samo co robimy od 50 lat, to nic sie w tej kwestii na lepsze nie zmieni.
                                          • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 20.12.20, 09:38
                                            bimota napisał:

                                            > Zarabiaja wiecej, czy nie ?

                                            Ci których pracy nie udalo sie jeszcze zastpiac tansza tak.

                                            > Na 100% to ja nie wiem dlaczego, ale na 100% wiem, ze jak bedziemy robic to sam
                                            > o co robimy od 50 lat, to nic sie w tej kwestii na lepsze nie zmieni.

                                            Na zachodzie sie zmienia. Raczej na niekorzyść...

                                            Na razie zastepujemy pracowników fabryk, centrów obslugi klienta, itd...
                                            Jakie prace i jak bedziemy mogli zastpic tansza opcja za 5 lat, za 10 to sie okaze, ale trend i cel widac jasno. Mniej pracownikow i tansi pracownicy (przy tej samej lub wieksziej ilosci wykonanej pracy) to dla firmy porzadany efekt.
                                            >
                              • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 11:56
                                bimota napisał:

                                > Bo rzadza twoje lewusy, a nie Korwin.
                                >

                                Chcesz powiedzieć, że tylko rządy Janusza biznesu spowodują, że gospodarka rozkwitnie?
                                • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 12:08
                                  tbernard napisał:

                                  > bimota napisał:
                                  >
                                  > > Bo rzadza twoje lewusy, a nie Korwin.
                                  > >
                                  >
                                  > Chcesz powiedzieć, że tylko rządy Janusza biznesu spowodują, że gospodarka rozk
                                  > witnie?

                                  To twierdzi, zle ni chuja nie wyjasnia jak ta magia bedzie sie dziala...
                                  • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 12:12
                                    > ni chuja nie wyjasnia jak ta magia bedzie sie dziala...

                                    Przecież magia polega właśnie na tym, że ma logicznego wyjaśnienia.
                                • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 12:17
                                  Pod moimi tez by rozkwitla :)
                                  • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 12:22
                                    bimota napisał:

                                    > Pod moimi tez by rozkwitla :)
                                    >

                                    W takim razie zajmij się ogrodnictwem ;)
                                    • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 15:30
                                      A jest to jeszcze dozwolone jak sie nie ma certyfikatu ?
                        • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 12:17
                          galtomone napisał:

                          >
                          > Ciekawe czemu np. Polskie firmy odziezowe, zamiast placic pracownikom wiecej wy
                          > niosly sie z produkcja do Azji...
                          >

                          Jeśli produkcja w Azji powoduje zwiększenie entropii (na przykład z powodu transportu) w porównaniu do entropii wytworzonej gdy produkcja jest bliżej konsumenta, to mamy odpowiedź. Taniej jest rabować niż uczciwie pracować i uczciwie za pracę płacić. Wszelkie podatki i cła powinny być wyskalowane tak, aby minimalizować przyrost entropii. Ja wiem, że Janusze biznesu zapłakali by się na śmierć, że lewactwo ich gnębi ograniczając im możliwości wzbogacania się na rabunku..
                          • galtomone Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 12:48
                            tbernard napisał:

                            > > Ciekawe czemu np. Polskie firmy odziezowe, zamiast placic pracownikom wie
                            > cej wy
                            > > niosly sie z produkcja do Azji...
                            > >
                            >
                            > Jeśli produkcja w Azji powoduje zwiększenie entropii (na przykład z powodu tran
                            > sportu) w porównaniu do entropii wytworzonej gdy produkcja jest bliżej konsumen
                            > ta, to mamy odpowiedź.

                            Nie do konca rozumiem o co ci chodzi z entropia w tym zakresie...
                            Natomiast w dalszej czesci uprawiasz tania demagogie, ktora upraszcza ale i zafałszowuje obraz rzeczywistosci.

                            > Taniej jest rabować niż uczciwie pracować i uczciwie za
                            > pracę płacić. Wszelkie podatki i cła powinny być wyskalowane tak, aby minimaliz
                            > ować przyrost entropii. Ja wiem, że Janusze biznesu zapłakali by się na śmierć,
                            > że lewactwo ich gnębi ograniczając im możliwości wzbogacania się na rabunku..

                            1. Kazda firma dziala w jakims srodowisku biznesowym.
                            2. Gdyby z produkcja nie uciekly, najprawdopowodniej by zbankrutowaly, nie mogac konkurowac z tymi, ktorzy produkuja taniej. Prace straciliby takze ci, ktory lokalnie jednak w tych firmach pracuja.
                            3. Konsumentom nikt nie kaze kupowac "taniej", ale jednak kupuja... Przecietny czlowiek woli miec czy koszulki po 5 zl niz jedna za 50...
                            3. Dosc dobrze widac na przykladzie swiata, ze cla nie sa zadna odpowiedzia. Owszem, mozna sie "zmaknac" i wszystko robic loklanie, ale ograniczanie konkurencji tez ma negatywny efekt, zwiekszenie cen, ktore nastapi, spowoduje nizszy popyt - coraz mniej ludzi bedzie chciec/moc kupic koszulke za 50 zl. To zas przlozy sie na zmniejszenie produkcji i mniejsze zatrudnienie.
                            4. Cla oznaczaja takze klopot z eksportem na inne rynki.
                            4a. Nawet jesli cla nie jakos przeskoczymy (obnizajac cene/zysk - gdzie to oplacalnosc) pozostaje kwestia konkurowania z tymi, ktorzy produkuja taniej na tych rynkach.
                            5. Poniekad jak wyglada rynek zamkniety i chroniony clami widac bylo po PRL - wolales nowego malucha czy 5 letnie (nomen omen) Polo? Radio Unitra czy Panasonic? Itd...itd...
                            6. Pozostaje jeszcze kwestia surowcow, ktore do tej "lokalnej" produkcji trzeba miec.
                            7. Cla i loklana produkcja wcale nie oznacza tez, ze nawet jesli zysk firmy by sie nie zmienil (w co mocno watpie) firma zaplaci wiecej pracownikom na miejscu... Gdy bedzie musiala ograniczac produkcje, bedzie wrecz obnizac wynagrodzenia by zwolnic mniej pracownikow. A jesli wzrosnie bezrobocie, tym bardziej nie bedzie impuslu do podnoszenia plac.
                    • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 21:16
                      1, Dlatego ze sie godza za tyle pracowac.
                      1. Godza sie dlatego ze zaklady tylko tyle oferuja i maja na tyle chetnych ze nie maja powodu oferowac wiecej.
                      • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 21:40
                        Bo Morawiecki zamyka firmy
                      • misiaq009 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 16.12.20, 22:15
                        engine8 napisał(a):

                        > 1, Dlatego ze sie godza za tyle pracowac.
                        > 1. Godza sie dlatego ze zaklady tylko tyle oferuja i maja na tyle chetnych ze n
                        > ie maja powodu oferowac wiecej.

                        1. Nie godzą się bo strajkują.
                        2. Godzą się bo muszą z czegoś żyć , wszędzie tyle płacą choć ostatnio w tym kraju płace wzrosły ale nadal nie odpowiedziałeś dlaczego międzynarodowe koncerny w jednym kraju płacą 2-3 razy tyle co w innym. Gdyby płaciły w każdym kraju tyle samo to by nie zbiedniały nadal by zarabiały ogromne sumy.
                        3. Czy w u was w USA ktoś by pracował za 700 dolarów? odpowiedz mi engine
                        • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 01:12
                          Mowisz ze Wam Amzon placi 700 PLN?

                          A nie wiem dlaczego pytasz o 700 dolarow kiedy amazon placi im 20 zl na godzine to 4 tys PLN na miesiac?
                          I do tego maja darmwe jedzenie , transport opiek medyczna itp

                          spidersweb.pl/bizblog/amazon-praca-zarobki/

                          A u nas i u was koszty zycia sa takie ze wasze 4 tys PLN to jaj nasze 4 tys dolarow

                          A wiesz ile naszym placa? ok $16/godz - tez to brutto..

                          Czyli Waszym placa wiecej niz naszym
                          • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 17.12.20, 01:13
                            www.indeed.com/cmp/Amazon.com/salaries
                          • misiaq009 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 19:49
                            engine8 napisał(a):

                            > Mowisz ze Wam Amzon placi 700 PLN?

                            nie 700 zł ale około równowartość około 800 dolarów

                            > A nie wiem dlaczego pytasz o 700 dolarow kiedy amazon placi im 20 zl na godzine
                            > to 4 tys PLN na miesiac?
                            > I do tego maja darmwe jedzenie , transport opiek medyczna itp

                            4 tysiące to jest brutto odlicz podatek zus wtedy ile wyjdzie netto na rękę?
                            właśnie równowartość około 800 dolarów....czy Amerykanin by pracował za 700-800 dolarów? Nie odpowiadaj wymijająco , odpowiedz pytaniem na pytanie. Odpowiedz mi TAK lub NIE. Ty byś pracował za $800? ile wynosi średnia pensja w USA lub w Niemczech i dlaczego pracownik w Niemczech zarabia więcej niż w Polsce w tej samej firmie? Przecież świat jest globalny, jeśli cena produktu np. telefonu, cena paliwa jest na całym świecie albo w Unii taka sama np. $200 telefon 5 zł litr paliwa to dlaczego pensja światowej firmy nie jest ta sama na całym świecie albo w Europie w Unii? Odpowiedz konkretnie.


                            > spidersweb.pl/bizblog/amazon-praca-zarobki/
                            >
                            > A u nas i u was koszty zycia sa takie ze wasze 4 tys PLN to jaj nasze 4 tys dol
                            > arow

                            w USA litr paliwa kosztuje 2-3 zł a w Polsce litr benzyny kosztuje 5 zł więc nie opowiadaj bajek że koszty życia macie w USA wyższe:) moje koszty życia to już moja sprawa nikt mi w kieszeń nie zagląda ty też nie powinieneś ! a może ja mieszkam w Niemczech 20 km od granicy polskiej i w Niemczech mam wyższe koszty życia niż w Polsce a pracuje w Polsce dojeżdżam codziennie 20 km do pracy więc dlaczego mam nie zarabiać tyle co w Niemczech i USA?
                            >
                            > A wiesz ile naszym placa? ok $16/godz - tez to brutto..
                            >
                            > Czyli Waszym placa wiecej niz naszym

                            Nie ! To waszym płacą więcej niż naszym ! Dolar kosztuje 3,65 zł. jeśli waszym płacą jak mówisz $16 to 58 zł ! a u nas płacą 20 zł. Czyli u nas płacą 38 zł mniej !
                            • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 20:32
                              a to benzyna jest jedynym kosztem życia?
                              • misiaq009 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 21:05
                                aron2004 napisał:

                                > a to benzyna jest jedynym kosztem życia?
                                >

                                w całej Unii Europejskiej pensje powinny być podobne ponieważ w Niemczech chleb kosztuje 1,30€ szt. ok. 5.60 zł a chleb w Polsce kosztuje 4 zł , średnia pensja w Niemczech to 14 000 zł a w Polsce 4900 zł.
                                Widzicie dysproporcję? Proporcjonalnie koszty życia w Polsce wcale nie są 300% niższe a pensje są 300% niższe niż w Niemczech ! więc powinniśmy zarabiać proporcjonalnie więcej ! proste
                                • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 22:22
                                  W polsce chleb kosztuje 4 zl a tuaj 3.5 dolara.
                                  W polsce srednia pensja 4900zl a w stanach 4200 dolarow
                                  U nas pol litrowa butelka piwa kosztuje 2-3 dolarow a u was 2-3 zlotych
                                  U nas paliwo tansze ale jezdzimy autami ktore wiecej pala wiec wydajemy tyle samo na paliwo.


                                  • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 19.12.20, 22:26
                                    Gdzie w USA średnia pensja to 4200 dolarów?
                                    W Kalifornii, w Kentucky czy w Ohio?
                                  • misiaq009 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 20.12.20, 15:40
                                    engine ale co my porównujemy Ameryke do Polski? my jako Polska nie żyjemy w Ameryce lecz w Unii i mamy prawo domagać się by tak jak w każdym stanie Ameryki pensje są takie same tak i w każdym kraju Unii Europejskiej płace były takie same a tymczasem w Polsce pensje są niższe 3 razy niż na zachodzie Unii i nie tłumacz to niśzymi cenami bo one są niższe w Polsce o 20% a zarbki niższe o 150% np. w Niemczech chleb kosztuje 1,3 € czyli 5.5 zł a w Polsce chleb to 4 zł czyli różnica tylko 20% a w średnich zarobkach różnica aż 150% bo średnia pensja w Niemczech to 14 000 zł a w Polsce 4900 zł i co engine?
                                    nadal pan twierdzisz że nie jesteśmy tanią siłą roboczą Unii?
                                    Na wyjściu Polski z Unii to Unia by straciła musiałaby płacić 300% więcej swoim a tak zatrudnią Polaków za 30% pensji którą musieliby zapłacić Niemcowi i oszczędzają miliony....
                                    • misiaq009 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 20.12.20, 15:42
                                      error .......nie tłumacz to niśzymi cenami bo one są niższe w Polsce o 20% w średnich zarobkach różnica aż 150% bo średnia pensja w Niemczech to 14 000 zł a w Polsce 4900 zł
                                    • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 20.12.20, 16:55
                                      w USA w każdym stanie pensje są takie same?
                                      np. w Kalifornii i w Kentucky?
                                      • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 20.12.20, 22:09
                                        Oczywiscie ze nie...
                                        • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 21.12.20, 10:13
                                          No właśnie. A ty ciągle myślisz "Kalifornia" a piszesz 'USA"

                                          Kalifornia to lewacki stan mało reprezentatywny dla USA.

                                          Co innego porównanie Polski z Kentucky - tu mogłoby być ciekawie.
                                    • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 20.12.20, 22:12
                                      Misiu w USA w kazdym stanie nie tylko pensje sa inne ale i ceny chleba mleka i paliw i domow i wynajmu mieszkan sa inne.. Oraz podatkisa inne.
                                      I to nie tylko w kazdym stanie ale i kazdym "powiecie"
                                      Dltego np na granicy "powiatow" ludzi robia zakupy po tej stronie gdzie taniej...
                                • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 19.12.20, 22:29
                                  no to niech rząd Morawieckiego wprowadzi minimalną pensję w Polsce 4500 zł miesięcznie netto. W czym problem? Ma przecież większość w Sejmie a prezydent nie zawetuje.
                            • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 22:13
                              Misiu.... Il;ez ci razy mozna to samo tlumaczyc.
                              Sredni apensja w Polsce w Zlotowka jest calkiem podoba do naszej w dolarach - oboe ok 4.5 tys....

                              A wiec jak waszym placa 20 a naszym 16.5 to naszym placa mniej...

                              A przeliczanie to mozesz sobie o kant dupy rozbic bo nikt kto zarabia polskie nie wydaje dolarow i odwrotnie.
                              Widzisz w 1981 ja w Pilsce zarabialem bardzo dobrze bo ok 12 tys na miesiac ale to bylo jakies $20/mies.... Tu za to mozna bylo wtedy ztankowac male auto jeden raz...
                              I jak tu przyjechalem to od razy mi placili $2 tys na miesiac czyli 100x wiecej niz w Polsce...

                              • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 19.12.20, 22:28
                                No ale przecież od 1981 nic się w Polsce nie zmieniło, prawda?
                      • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 12:21
                        engine8 napisał(a):

                        > 1, Dlatego ze sie godza za tyle pracowac.

                        Przystawiając komuś pistolet do głowy i mówiąc, żeby dobrowolnie oddał portfel to większość odda. Dobrowolnie rzecz jasna, bo o to został "poproszony".
                        • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 18.12.20, 22:17
                          Bzdury....
                          Nikt nikogo nie ciagnie do amazona ani nikt nikog tam ne trzyma. Nawet bramy nie zamykaja i mozesz po 2 godzinach wyjsc i nikt ci zlego slowa nie powie.

                          A jak chcesz z pistolem porownywac to mozesz np ze jest brama i napis ze jak ja przekroczysz i sie tam zapiszesz dobrowolnie aby ci przystawili pistolet do glowy to ci przystawia... Ale jak ci sie to nie bedzie podobac to mozesz sie odwrocic na piecie i odejsc..

                          • tbernard Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 20.12.20, 11:44
                            engine8 napisał(a):

                            Ci którzy 'godzą' się pracować za wynagrodzenie wystarczające tylko do podtrzymania wegetacji nie robią tego z wyboru.
                            • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 20.12.20, 12:21
                              A kto wybiera tych lewusow niszczacych polskie firmy ?
                              • aron2004 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 20.12.20, 16:53
                                95% polskich przedsiębiorców to lewacy. Tylko 5% przedsiębiorców głosowało na Bosaka.
                            • engine8 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 20.12.20, 22:13
                              A co w takim razie nimi kieruje? zmusza ich ktos?
                              • misiaq009 Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 21.12.20, 11:02
                                engine8 napisał(a):

                                > A co w takim razie nimi kieruje? zmusza ich ktos?

                                życie nimi kieruje....każdy chce dobre zarabiać by lepiej żyć !
                              • vogon.jeltz Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 21.12.20, 12:47
                                > A co w takim razie nimi kieruje? zmusza ich ktos?

                                Startujesz w konkursie na najgłupsze pytanie zadane na forum?
          • bimota Re: OT - paradoks perspektywy... - praca/pracodaw 15.12.20, 18:23
            To tez jest dobre:
            "– Wynagrodzenie pracownika poziomu początkowego, który jest zatrudniony ponad dwa lata i przychodzi do pracy zgodnie z grafikiem, wyniesie 3992 zł brutto."

            Ha ha, ciekawe ilu takich jest. Moze jakies przydupaski prezesa... :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka