pekaes885
07.10.21, 11:26
Miesiąc temu sprzedałem Focusa Mk.2. Rocznik 2007, zakupiony przez mnie w salonie, serwisowany w SA, nieduży przebieg. Brak poważnych awarii w historii, na bieżąco usuwane wszelkie usterki eksploatacyjne jak np. uszczelki, tulejki, sworznie itp. jakieś większe zarysowania czy ogniska rdzy na nadkolach też na bieżąco były usuwane. Ogólnie zadbane auto od pierwszego właściciela. Nawet nie myślałem o picowaniu czy detailingu przed sprzedażą.
Chętnych było sporo. Pierwszy który się zjawił obejrzał samochód, zrobiliśmy przejażdżkę i się zdecydował. Potem umowa, kasa i sprawy formalne.
Wczoraj dzwoni do mnie, że chce oddać samochód za zwrotem kasy, bo coś nie tak jest z silnikiem. Pierwszy mechanik wymieniał my płyny i paski, usłyszał jakieś klekotanie w silniku, potem drugi mechanik stwierdził że trzeba zrobić diagnostykę silnika z jego rozebraniem za kilka tysięcy, a tak w ogóle to on sam słyszał oglądając samochód przed kupnem, że coś tam silnik chodzi nierówno. Jak nie oddam kasy, to idzie do sądu. Do tego 3 razy tyle argumentów emocjonalnych
Odpowiedziałem, że dla mnie podstawą jest umowa i nie wiem co robił z samochodem przez miesiąc, ale żeby mi dał dzień czasu na odpowiedź. W każdym razie zamierzam odpowiedzieć, że dla mnie sprawa jest zamknięta, to samo doradzało mi kilka osób.