Dodaj do ulubionych

sprzedaż samochodu - problem

07.10.21, 11:26
Miesiąc temu sprzedałem Focusa Mk.2. Rocznik 2007, zakupiony przez mnie w salonie, serwisowany w SA, nieduży przebieg. Brak poważnych awarii w historii, na bieżąco usuwane wszelkie usterki eksploatacyjne jak np. uszczelki, tulejki, sworznie itp. jakieś większe zarysowania czy ogniska rdzy na nadkolach też na bieżąco były usuwane. Ogólnie zadbane auto od pierwszego właściciela. Nawet nie myślałem o picowaniu czy detailingu przed sprzedażą.

Chętnych było sporo. Pierwszy który się zjawił obejrzał samochód, zrobiliśmy przejażdżkę i się zdecydował. Potem umowa, kasa i sprawy formalne.

Wczoraj dzwoni do mnie, że chce oddać samochód za zwrotem kasy, bo coś nie tak jest z silnikiem. Pierwszy mechanik wymieniał my płyny i paski, usłyszał jakieś klekotanie w silniku, potem drugi mechanik stwierdził że trzeba zrobić diagnostykę silnika z jego rozebraniem za kilka tysięcy, a tak w ogóle to on sam słyszał oglądając samochód przed kupnem, że coś tam silnik chodzi nierówno. Jak nie oddam kasy, to idzie do sądu. Do tego 3 razy tyle argumentów emocjonalnych

Odpowiedziałem, że dla mnie podstawą jest umowa i nie wiem co robił z samochodem przez miesiąc, ale żeby mi dał dzień czasu na odpowiedź. W każdym razie zamierzam odpowiedzieć, że dla mnie sprawa jest zamknięta, to samo doradzało mi kilka osób.
Obserwuj wątek
    • x49xx Re: sprzedaż samochodu - problem 07.10.21, 12:01
      A Ty co sądzisz o silniku? Wiedziałeś przed sprzedażą, że coś jest z nim nie tak? Ja sprzedając auto, pokazywałam bratu każdą ryskę, ale nie chciał oglądać. Sam sobie musisz odpowiedzieć na pytanie, czy oszukałeś kupca, czy nie. Ja bym chyba oddała pieniądze dla świętego spokoju.
      • galtomone Re: sprzedaż samochodu - problem 07.10.21, 13:28
        I biegłego, który będzie w stanie dowieść, że wada/usterka już była.
        Do tego auto będzie stało i za 4-5 lat sąd wyda wyrok...
        Koszty sądowe, koszty biegłego, koszty adwokata... + brak auta i utrata wartości...

        Ja bym go wysłał na drzewo.
    • qqbek Re: sprzedaż samochodu - problem 07.10.21, 13:14
      Jak nie sprzedałeś na fakturę jako firma, tylko na umowę jako prywatny właściciel to radź im szukać drzewa w pobliżu :)
      Gdyby po dwóch dniach takie kwiatki wyszły, to jeszcze by się można było czepiać.
      Ale tutaj większe prawdopodobieństwo jest, że coś mechanik wymieniający rozrząd spieprzył, niż to, że winę za to ponosisz ty.
    • qqbek Re: sprzedaż samochodu - problem 07.10.21, 13:18
      pekaes885 napisał:

      > a tak w ogóle to on sam słysz
      > ał oglądając samochód przed kupnem, że coś tam silnik chodzi nierówno

      Tak przy okazji - zainstaluj sobie jakąś apkę do nagrywania rozmów (przy nowszym Androidzie wchodzi w grę wyłącznie skorzystanie z telefonu Mi) i niech ci to raz jeszcze potwierdzi w rozmowie... bo skoro coś takiego powiedział, to już może nadgarstki rozgrzewać do prostowania bananów na tym drzewie :)
    • galtomone Do mnie też raz Pan zadzwonił 07.10.21, 13:32
      Sprzedawałem Puga 405 GRDT.
      Na diesle się wtedy wszyscy rzucali.

      Przyjechał Pan z Warszawy aż... A w ogłoszeniu (bo ja nie lubię sprzedawać swoich aut i jęczenia Januszy) napisałem wszystko co wiedziałem. Że stary, że po dwóch ciężkich wypadkach, że serwisowany w miarę, ale nie gwarantuję, że jak to Pug coś za chwile się nie rozpadnie, że przebieg generalnie nie znany, itd...

      Pan kupił i za 2 dni zadzwonił, że turbo padło i opadł lewarek zmiany biegów i czy mu coś spuszczę... Odmówiłem... także dlatego, że już tej kasy nie miałem.
    • only_the_godfather Re: sprzedaż samochodu - problem 07.10.21, 14:40
      Mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz, czy to klekotanie to nie są przypadkiem zawory?Niewiem jak w tym silniku czy jest regulacja hydrauliczna czy jednak trzeba to robić co ileś tys.km. Bo być może faktycznie w silniku coś zaczyna klekotać ale jest to związane z normalną eksploatacją pojazdu.
      • wislok1 Re: sprzedaż samochodu - problem 07.10.21, 19:38
        W PL tak to tez jest....

        Kupujacy ryzykuje, ale jak podpisze, ze sie zapoznal ze stanem technicznym pojazdu i jego zdaniem jest OK, to trudno sie potem z tego wycofac....

        Jka to mowia na Slasku, jest po ptokach....
        • engine8 Re: sprzedaż samochodu - problem 13.10.21, 02:29
          Kurna tak sobie mysle jak ten kraj egzystuje skoro u nas wprawdzie mozna pisac jakies umowy ale chyba nikt tego nie robi. Podpisuje sie dokument "Certificate of Title" (czyli taki dowod wlasnosci) w 2 miejscaach 1 - ze sie zrzekasz praw do tego auta, wpisujesz stan licznika i na dole podpisujesz ze wszytko powyzeje jest zgodne z prawda.

          Wprawdzie DMV ma forme "Bill of Sale" ale na niej jest to samo co na Certificate of Title plus rubryka gdzie sie wpisuje relacej rodzinna - poniewaz przy sprzedazy bliskiej rodzinie nie palci sie nic oproch $7 oplaty transferowej.

          Nowy wlasiciel idzie do DMV i tam na tylenej strone wpisuje od kogo kupil i za ile i od tego placi podatek.
          Zwykle sorzedjacy i kupujacy sie umawiaj nie tlyko za ile sprzdajech ale ile kupiec wpisze zeby mnij epodatku zaplacic...bo zdarza sie ze DMV dzwoni do sprzedjacego i pyta za ile sprzedal kiedy im sie wydaje ze cena za niska... Ale jak pytaja czemu tak malo to mowisz ze to grat i nawet tyle nie warty.. i na tym sie konczy..

          Ale nigdzie nie ma zadnej adnotacji o stanie technicznym i kto jakie ma prawo i z czym sie zapoznal - kupujesz i auto jest twoje oraz problemy sa Twoje...
          Przeciez jak sie chcesz zabezpieczyc to przed zaplaceniem odstawiasz auto do warsztatu na przeglad ale tego nie musisz robic. Twoja wola Twoje ryzyko.
          Jak wyjedziez na ulice i silnik wyleci to juz Twoj problem.
          I jakos sie to kreci i nikt nie widzi w tym problemu?
              • dodekanezowiec Re: sprzedaż samochodu - problem 13.10.21, 11:54
                Specjalnie posłużyłem sie durnym stereotypem. Bo engine myśli, podobnie jak w tej czeskiej piosence "Szukam cie Miłoszu z Warszawy" ze u nas qrde młodzież słucha Maryli Rodowicz. Ale z drugiej strony - jak piszecie o tych wezwaniach, poleconych itp.to mnie tez wqrvienie bierze - my mamy taką kulturę prawną prusko rusko austriacka - pokwitowanie! potwierdzenie! zameldowanie! pieczątka! Sygnatura! Chociaż Francuzi czy południowcy (wbrew luzackiej naturze) tez formalisci niebywali.
                • carnivore69 Re: sprzedaż samochodu - problem 13.10.21, 15:01
                  dodekanezowiec napisał:

                  > Ale z drugiej strony - jak piszecie o tych wezwaniach, pol
                  > econych itp.to mnie tez wqrvienie bierze - my mamy taką kulturę prawną prusko r
                  > usko austriacka - pokwitowanie! potwierdzenie! zameldowanie! pieczątka!

                  W UK jeszcze gorzej. Od wielu miesięcy probowano oficjalnie poinformować księcia Andrzeja tutejszego, że wszczęte będzie przeciwko niemu w Stanach postepowanie o molestowanie. I trudno było, bo korespospencja zatrzymywała się na portierni Pałacu Buckingham nie docierając do adresata.

                  Pzdr.
    • wislok1 Trudna sprawa 07.10.21, 18:35
      pekaes885 napisał:

      > Miesiąc temu sprzedałem Focusa Mk.2. Rocznik 2007, zakupiony przez mnie w salo
      > nie, serwisowany w SA, nieduży przebieg. Brak poważnych awarii w historii, na b
      > ieżąco usuwane wszelkie usterki eksploatacyjne jak np. uszczelki, tulejki, swor
      > znie itp. jakieś większe zarysowania czy ogniska rdzy na nadkolach też na bieżą
      > co były usuwane. Ogólnie zadbane auto od pierwszego właściciela. Nawet nie myśl
      > ałem o picowaniu czy detailingu przed sprzedażą.
      >
      > Chętnych było sporo. Pierwszy który się zjawił obejrzał samochód, zrobiliśmy pr
      > zejażdżkę i się zdecydował. Potem umowa, kasa i sprawy formalne.
      >
      > Wczoraj dzwoni do mnie, że chce oddać samochód za zwrotem kasy, bo coś nie tak
      > jest z silnikiem. Pierwszy mechanik wymieniał my płyny i paski, usłyszał jakieś
      > klekotanie w silniku, potem drugi mechanik stwierdził że trzeba zrobić diagnos
      > tykę silnika z jego rozebraniem za kilka tysięcy, a tak w ogóle to on sam słysz
      > ał oglądając samochód przed kupnem, że coś tam silnik chodzi nierówno. Jak nie
      > oddam kasy, to idzie do sądu. Do tego 3 razy tyle argumentów emocjonalnych
      >
      > Odpowiedziałem, że dla mnie podstawą jest umowa i nie wiem co robił z samochode
      > m przez miesiąc, ale żeby mi dał dzień czasu na odpowiedź. W każdym razie zamie
      > rzam odpowiedzieć, że dla mnie sprawa jest zamknięta, to samo doradzało mi kilk
      > a osób.


      Jest taka zasada prawa rzymskiego, ze ZAWSZE nalezy wysluchac OBU stron sprawy....
      My teraz znamy tylko 1 ....

      Trudnos ie tu wypowiadac, ale umowa to umowa, nikt nikomu auta kupowac nie kazal
      • pekaes885 Re: Trudna sprawa 12.10.21, 22:04
        Historii ciąg dalszy. Dzisiaj w skrzynce pocztowej znalazłem pismo od gościa. Priorytet (!!!), nie polecony z potwierdzeniem odbioru. W skrócie: domaga się się zwrotu kasy, powołuje się na przepisy KC o rękojmi, do kwoty, która ma być zwrócona dolicza sobie koszt mechanika u którego sprawdzał samochód (bez żadnej faktury to potwierdzającej). Kasa do zwrotu do 3 dni od trzymania pisma (nr konta podany i wpisany ręcznie, czyli pismo jest chyba jakimś gotowcem). Ponadto mam wskazać jak mam odebrać samochód. W podtekście jestem oszustem, żerującym na biednej rodzinie z małego miasteczka.

        Do tej pory nigdy w życiu nie miałem takich przypałów ocierających się o sugerowanie oszustwa. Sprzedałem już kilka używek przez kilkanaście lat. Nigdy nie było problemu. Mam mocny wkurw. Jutro uruchamiam prawnika.
        • only_the_godfather Re: Trudna sprawa 13.10.21, 07:45
          Po pierwsze, że by takie pismo jak on napisał niosło skutek prawny to musi je wysłać poleconym za potwierdzeniem odbioru. Tak to mówisz, że nic nie dostałeś i niech kulturalnie spierdala. Po dwa jeśli już coś robił przy samochodzie to teraz on ma problem. Po trzy idź do radcy prawnego niech napisze pismo, że czujesz się nękany i albo kupujący przestanie to robić albo to Ty jemu założysz sprawę o nękanie. Jak jest taki pewny że była wada ukryta niech idzie do rzeczoznawcy i przedstawi opinię od rzeczoznawczy i niech zakłada sprawę w sądzie. Coś mi się zdaje że to typowy Janusz co potrzebował auta na chwile, a teraz niechce sprzedawać, tylko kombinuje.
          • dodekanezowiec Re: Trudna sprawa 13.10.21, 08:05
            only_the_godfather napisał:

            > Po pierwsze, że by takie pismo jak on napisał niosło skutek prawny to musi je w
            > ysłać poleconym za potwierdzeniem odbioru.
            A zobacz artykuł 60 kodeksu cywilnego.
            • dodekanezowiec Re: Trudna sprawa 13.10.21, 08:08
              Ale również art. 6 kodeksu cywilnego. Raczej do sądu gosc będzie musiał iść. I cywilnego. Sprawa karna na pewno nie wchodzi w grę ze niby oszustwo itp. Sprawa w Sądzie kilka lat, gosc jako powód tez się naraza na koszty itp., trudności w udowodnieniu itd.
            • only_the_godfather Re: Trudna sprawa 13.10.21, 08:31
              Art 60 odnosi się do wyrażenia woli, a tutaj raczej mówimy o wezwaniu do zapłaty. Ale tak czy siak, potem w sądzie aby cokolwiek udowodnić, że próbowałeś podjąć mediację z dłużnikiem lepiej mieć dowody. Wysłanie pisma listem poleconym za potwierdzeniem odbioru jest takim dowodem.
        • tbernard Re: Trudna sprawa 13.10.21, 08:31
          pekaes885 napisał:

          > Do tej pory nigdy w życiu nie miałem takich przypałów ocierających się o sugero
          > wanie oszustwa. Sprzedałem już kilka używek przez kilkanaście lat. Nigdy nie by
          > ło problemu. Mam mocny wkurw. Jutro uruchamiam prawnika.

          Zastanawia mnie w takich przypadkach kto ma opłacić tego prawnika. Bo jeśli nękany zapłaci, to czy czasem jeśli nękający spasuje lub w sądzie przegra, to nie powinien z automatu być zobligowany do wyrównania nękanemu plus odsetki plus straty moralne?
          • qqbek Re: Trudna sprawa 13.10.21, 12:38
            Kosztami zastępstwa procesowego jak najbardziej można obciążyć stronę przegraną.
            Mnie zastanawia to, jak bardzo trzeba mieć zryty beret, żeby kupić "używkę" od osoby prywatnej i po miesiącu czegoś się jeszcze domagać?

            Jeżeli sytuacja nakreślona przez autora wątku jest prawdziwa, to przedstawia się ona następująco:
            1. Sprzedał samochód, którego stan techniczny był kupującemu znany.
            2. Kupujący zrobił, co było wymagane (tj. wymienił napęd rozrządu i zrobił serwis olejowy - to norma przy kupnie używanego samochodu), przy czym nie robił niczego przy silniku.
            3. Dopiero kolejny mechanik dopatrzył się nieprawidłowości z silnikiem i chce go rozbierać na śrubki w "celu diagnozy problemu" (no sorry, ale za kilka tysięcy to można zrobić w takim małym silniku generalkę z honowaniem cylindrów, wymianą panewek i wyważeniem wału - po tym jak się taki silnik kompletnie zepsuje już).

            Czy tylko ja mam wrażenie, że się gościowi samochód odpodobał, albo, że go pierwszy "Zdzisiek - wymieniacz rozrządu" uszkodził, a teraz szuka jelenia?
            • engine8 Re: Trudna sprawa 13.10.21, 18:57
              qqbek napisał:

              > Kosztami zastępstwa procesowego jak najbardziej można obciążyć stronę przegraną
              > .
              > Mnie zastanawia to, jak bardzo trzeba mieć zryty beret, żeby kupić "używkę" od
              > osoby prywatnej i po miesiącu czegoś się jeszcze domagać?
              >
              > Jeżeli sytuacja nakreślona przez autora wątku jest prawdziwa, to przedstawia si
              > ę ona następująco:
              > 1. Sprzedał samochód, którego stan techniczny był kupującemu znany.

              A znany byl na tyle ile kuujacy chcial go znac.... Kupil auto ktrym pojechla do domu.
              Czy nie woln kupic auta o ktrym porzedni wlasciel nic nie wie poza tym ze "jeszcze dzis rano jezdzilo?

              > 2. Kupujący zrobił, co było wymagane (tj. wymienił napęd rozrządu i zrobił serw
              > is olejowy - to norma przy kupnie używanego samochodu), przy czym nie robił nic
              > zego przy silniku.

              A co to kogo obchodzi co on zrobil - jego auto.

              > 3. Dopiero kolejny mechanik dopatrzył się nieprawidłowości z silnikiem i chce g
              > o rozbierać na śrubki w "celu diagnozy problemu" (no sorry, ale za kilka tysięc
              > y to można zrobić w takim małym silniku generalkę z honowaniem cylindrów, wymia
              > ną panewek i wyważeniem wału - po tym jak się taki silnik kompletnie zepsuje ju
              > ż).
              >
              > Czy tylko ja mam wrażenie, że się gościowi samochód odpodobał, albo, że go pier
              > wszy "Zdzisiek - wymieniacz rozrządu" uszkodził, a teraz szuka jelenia?
              >

              No wiec widocznieepierwszy mechanik auto zepsul albo sie "samo" ze starosci zepsulo... :)
        • engine8 Re: Trudna sprawa 13.10.21, 18:53
          Ja to bym to wyperd do kosza i glowy sobie nie zawracal dopuki mi nie przyjdzie powiestka do sadu.
          W mojej glupijer paale sieni emiesci jak mozna sie po misiacy upominac ze mu sie stare uzywane auto psuje.
          Jako kupujacy masz prawo zrobic inspekcje czy jaka chcesz ekspertyze - nie zrobiles bo szkoda ci bylo kasy? Twoja sprawa. Wyjechalez za zakret i auto sie rozlecialo? No to juz Twoje auto przeciez.
    • bolo2002 Re: sprzedaż samochodu - problem 13.10.21, 10:02
      Podstawowa sprawa w umowie kupna -sprzedazy!!!!!! Klauzula, ze kupujacy zapoznał sie ze stanem technicznym pojazdu i nie zgłasza uwag!!!!!! Po tej klauzuli- niech idzie do 5-ciu sądów- nic nie wskóra. Jeśli tej klauzuli nie ma w umowie- mozesz miec problem z takim klientem. Przerabiałem to: klient przyjechał-obejrzał i zapłacił. I kazał sobie dostarczyc do domu/ na jego kszt/. Nastepnie musiałem tego samego dnia zabierac wózek i zwrócic kasę! Nie miałem tej klauzuli!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka