Dodaj do ulubionych

Życie na krawędzi

07.07.22, 08:42
Jak z tym skończyć?
Wjezdzam wczoraj na S8
230 km do domu. Zasieg 240.
Muszę zatankować.
Jadę.
Jeden orlen (flota zobowiazuje), eee bez sensu, jeszcze ponad 120 zasięgu a i tak 30 km od domu mam inny.
Jadę.
Dojeżdżam do ostatniego Orlenu. 26 km od zjazdu z s8 i 34 od domu. 40 zasięgu.
Eee bez sensu tankować.
No to jade
Jak zjechałem z s8 przy kabanos arena to miałem 10 zasięgu. I wciąż jakieś 5 do stacji.
Żeby to było raz.
To u mnie nagminne. Nienawidzę zatrzymywać się na stacjach.
60 l zbiornik paliwa a średnia tankuje 60-63 l. Rzadko mniej.
I nie umiem się tego oduczyć
Chyba to nawet lubię (emocje w sensie)
Obserwuj wątek
        • tbernard Re: Życie na krawędzi 07.07.22, 11:35
          trypel napisał:

          > No właśnie tak mówi logika.
          > Ale jakoś zawsze potrafię sobie wytłumaczyć że spokojnie dojadę
          >

          Takie nastawienie to właśnie jakby mocno motywowało do jazdy spokojnej. Zbyt mocne przyciśnięcie mogło by spowodować przekroczenie tej krawędzi.
            • gzesiolek Re: Życie na krawędzi 07.07.22, 14:34
              Apropo sobie przypomniałem jak kiedyś swoim prywatnym Mitsu Lancerem (nie Evo, 1.5 109KM) też mi już zasięg zniknął, a to był 2009 i stacje jednak człek bardziej z pamięci lub znaków brał niż z nawigacji.
              I z duszą na ramieniu toczę się 70-80 zwykłą krajówka... głaskam gaz, unikam hamowania... Panicznie wypatrując jakieś stacji... Normalnie ten Lancer przy spokojnej oszczędnej jeździe palił mi ok. 6-7l/100km. O dziwo komputer zawyżał o 0,1-0,2l na 100km.
              Czasem jak jechałem mega eko widziałem na kompie 5 na początku... Ten jeden raz w Lancerze miałem na kompie 4 na początku... No ok, zdarzało się jeszcze jak jechałem z górki...
              • trypel Re: Życie na krawędzi 07.07.22, 14:37
                Wtedy nagle zdarzają się cuda i auto zaczyna palić tyle co w danych fabrycznych

                Kiedys jechałem di Krakowa na pilne spotkanie
                Omega 2.6 v6
                Jakieś 100 km za warszawa zorientowałem się że zapomniałem portfela. Wrócić nie mogłem. Miałem jakieś grosze.
                A musiałem tego samego dnia wrócić.
                W efekcie omega zamiast standardowych 10-11 zeszła poniżej 7
                Wrocilem i jeszcze kolejnego dnia pojechałem do biura
                • gzesiolek Re: Życie na krawędzi 08.07.22, 12:08
                  Akurat Lancer miał w danych technicznych całkiem realne wartości... 5,6 trasa 6,2 średnia czy jakoś tak... Więc zdarzało się je spełniać i bez jazdy na oparach... Ale wtedy to już była taka przesada, że nawet przewidywania skośnookich inżynierów przebiła...
    • waga173 Re: Życie na krawędzi 07.07.22, 09:14
      Zycie na krawedzi. Jak z tym skończyć?

      Znudzily sie ucieczki przed policja, skoki spadochronowe z wiezowca, nurkowanie wsrod rekinow, przemyt narkotykow, ruchanie w kolumbijskim burdelu i jazda pod prad 200 km/h po A1, a nawet nie wiesz ze zycie na krawedzi juz masz dawno za soba. Tak jak ja.
        • jeepwdyzlu Re: Życie na krawędzi 14.07.22, 19:53
          A nawet ruchanie rekina pod prąd w kolumbijskim burdelu na spadochronie (policja uciekła jak to zobaczyla)
          ---
          Ale w płetwach, prawda?


          Co do tankowania.. ja mam odwrotnie. Jak mam pół baku to nerwowo szukam stacji. W autach lampkę rezerwy oglądam raz - w dniu odbioru samochodu z salonu. Później już nigdy.
          Ba!
          Mam 80 litrów oleju w kanistrach :-)
            • qqbek Re: Życie na krawędzi 14.07.22, 21:23
              trypel napisał:

              > Otwierasz smażalnie w Świnoujściu?

              Może przyzwyczajenia jeszcze z lat 80-tych.
              Wtedy wszystkie piwnice w blokach śmierdziały zmagazynowaną benzyną i pędzonym bimbrem.

              Ja dzisiaj się biłem sam ze sobą - zasięg niby tylko 110 km, ale jeszcze jedna pełna "kreska" nad rezerwą... w końcu pojechałem do domu, a nie na stację - przegoniłem dziada w drodze z OBI to pewnie zawyżył spalanie jak mu kazałem wiatraczkiem trochę "pomerdać" (nie, żebym złośliwie to robił - mechanik mi kazał - poprzedni właściciel jeździł "po dziadkowemu" i zawór załączający turbinę się "zastał" - mam teraz co najmniej kilka razy dziennie "upewniać się", że się załącza).
              • trypel Re: Życie na krawędzi 14.07.22, 21:48
                Przyjemna robota. Ja tak nieraz legacy żonie biorę w tym samym celu.
                A ja dzisiaj jak nie ja zatankowałem na Słowenii jadąc do Triestu jak było jeszcze 55 zasięgu. Ale skusiło mnie 1,72 za litr i pekarna obok.
                • qqbek Re: Życie na krawędzi 14.07.22, 22:03
                  Eee - przyjemność to by to była w aucie o mocy 200-250 KM.
                  W Zafirze jak się "depnie" to dopiero się czuje, że choć trochę "jedzie", ale szału nie ma.
                  To ma ponad 10 sekund do setki :-(
                          • qqbek Re: Życie na krawędzi 14.07.22, 22:52
                            trypel napisał:

                            > Nie chodzi o więcej tylko lepiej.
                            > Po hamowni widać gdzie dziury i można wyrównać i dodać gdzie potrzebne

                            Na razie to ja się cieszę tym, że udało mi się ją w końcu "wyciągnąć" ze stanu totalnego zaniedbania i doprowadzić do używalności. Jak można było tak 8-letnie auto zapuścić, tego się chyba nigdy nie dowiem... ponad pół roku na diagnozowanie i poprawianie kolejnych zaniedbań.

                            Wnętrze w doskonałym stanie, a mechanicznie (właściwie tylko silnik, bo zawieszenie zrobione i to na drogich częściach) od nowości właściwie nic nie zrobione (choć już od kilku lat musiało "krzyczeć" o zrobienie).

                            Niektórym to rzeczywiście "dać zegarek, to go kłonicą nakręcą".
          • waga173 Re: Życie na krawędzi 15.07.22, 03:10
            jeepwdyzlu napisał:

            > A nawet ruchanie rekina pod prąd

            Teraz mi sie przypomnialo, to nie byl ani rekin ani delfin, tylko wegorz elektryczny:)
            A propos oleju w kaRnistrach, to kiedys mialem prawdziwy Gerry Can, z wytloczonym napisem Wehrmacht 1942.
            Och jak zaluje ze go po prostu wyrzucilem w jakies przydrozne krzaki. Wozilem w nim nie benzyne tylko olej, bo mialem samochod co bral tyle samo oleju co benzyny. Po wymianie silnika zardzewialy kaRnister byl juz niepotrzebny...
    • gzesiolek Re: Życie na krawędzi 07.07.22, 09:25
      Moje auta jeszcze bardziej narzucają atmosferę tajemniczości i hazardu, bo poniżej 40km czy 50km nie pokazują już zasięgu... Tylko jest krytyczne ostrzeżenie... Pierwsze i lampka rezerwy jest przy zasięgu ok 90-100km...
      Aha wg wiedzy tych co lubią czyścić zbiornik do dna, przy oszczędnej jeździe w tych autach które mam po krytycznym ostrzeżeniu jesteś w stanie jeszcze zrobić ok. 100km... Aha do 65l zbiornika max który zatankowałem to było 60l, ale już dobijalem...
      Za to Mazdą na pełnym zbiorniku zrobiłem raz 1000km między tankowaniami (2,5 benzyna), a Brzydalem jeszcze mi się nie udało (1,5T benzyna)... W obydwu zazwyczaj robię ok 700-750km ale dużo po mieście...
        • gzesiolek Re: Życie na krawędzi 07.07.22, 10:08
          Ba gorsze od dymania rekina w Kolumbii, skacząc z wieżowca bez spadochornu, w trakcie ucieczki przed kartelami...

          Ale generalnie jest w tym jakaś myśl przewodnia, bo w cywilizowanych krajach właśnie co ok. 40km na autostradach masz stacje... Więc jak Ci znika info o zasięgu wiesz, że na kolejnej stacji tankujesz ;)
          Aha raz w życiu mi staneło auto z braku paliwa...w firmowym Lanosie, gdzie się wskazówka zablokowała...
          No i święciła się rezerwa, ale wskazówka pokazywałą jeszcze z 1/6 baku... No ale po kilkudziesięciu km coś mnie tknęło, że ten smok to pali średnio 9l i na pewno powinno wskazówka już zejść... i zabrakło mi ok 1km do stacji... wlałem 1,5l do butelki po wodzie i odpaliłem jakoś, by dotankować choć tyle by auto pod firmę zwrócić, bo karnisterka nie miałem, a na stacji chcieli jakieś chore pieniądze, że miałem wybór albo paliwo albo karnisterek ;) To była moja pierwsza stala robota w PL, na koncie susza, a kasę oddawali na koniec miesiąca za przedstawione faktury ;)
          • trypel Re: Życie na krawędzi 07.07.22, 10:16
            Mi dwa razy.
            Raz z zagadania się- gdzieś koło Ostródy w nocy jadac do Gdańska.
            Deszcz, garnitur a ja poboczem na stację pare km. Bo się z przyjaciolka przez telefon zagadałem od Warszawy.
            A drugi raz to co ty w lanosie
            W vectrze zawiesił się wskaznik. Stanąłem w Nadarzynie. Myślałem że się coś popsuło. Bo było pol zbiornika. A auto nie moje. Assistance przyjechał. I jakoś wykrył brak paliwa :)
    • kanna13 Re: Życie na krawędzi 07.07.22, 12:25
      Co do tej krawędzi to mnie oduczyło takiej jazdy jedno zdarzenie.
      Od rana jechaliśmy po płaskim i austradami, do tego nieśpiesznie, więc średnie spalanie było ustalone na podstawie bardzo długiego odcinka, wjechaliśmy na Słowację i pokazywało zasięgu jakieś 180 km, najbliższe miasto za ok. 110-120 km więc spokojnie tam zatankujemy.
      Ale zapomniałem :-), że przecież na tym odcinku są zaraz spore górki a więc i podjazdy i zasięg zaczął dramatycznie maleć.
      Na gorze 20 km zasięgu a do stacji jakieś 60-70.
      Zjechałem z góry na biegu bez gazu albo tylko muskając pedał i dojechałm ale zasięg wg. komputera było w pewnym momecie już zero.
      Ale jechaliśmy w dwa samochody więc dramatu by nie było jakby paliwa zabrakło.
      Od tego czasu nie ryzykuje.
      Szczególnie w górskim terenie nauczyłelm się tankować już przy 1/3 zbiornika.

    • schweppes1 Re: Życie na krawędzi 07.07.22, 12:55
      Życie na krawędzi chyba w skali emeryckiej. Przy zasięgu 0 masz jeszcze ok. 30-35 km realnego zasięgu.

      Na krawędzi to jest jak już tempomat nie działa i rozpoczyna się symulacja przerywań silnika, na której z piórkiem na gazie szukasz byle jakiej stacji.
    • qqbek Re: Życie na krawędzi 07.07.22, 16:03
      A ja lubię swoją pompę paliwa.
      Jak się rezerwa zapala, to zaraz szukam stacji.
      Jak jadę ekspresówkami/autostradami, to staram się poniżej ćwiartki baku nie schodzić.
    • toreon Re: Życie na krawędzi 07.07.22, 16:18
      Myślałem że masz fazę na dawny Aerosmith

      Ja kiedyś przeczytałem w Auto Świecie, że to szkodliwe i się oduczylem tego.
      Tak że panie, trzeba czytać mądre gazety
        • marekggg Re: Życie na krawędzi 07.07.22, 19:19
          lepsza byla trumna za Franciszka Jozefa :-) dla pospolitego ludu wymyslono trumne recyklujaca - do trumny wkladano nieboszczyka, spuszczano do grobu. i potem otwierano dno i pusta trumne wyciagano. Niwielu sie to podobalo.
            • donvito52 Re: Życie na krawędzi 07.07.22, 21:11
              Dawno, dawno temu w odległej galaktyce ...
              Jadę moturem, XJ900, ciężką krową, dopiero co nabytą ...
              Zapaliła się kontrolka rezerwy.
              Eee ... zatankuję na następnej.
              50-100m za Gas Station phyr, phyr ... stoimy ...
              Chyba mam szczęście, niestety, w drobnych sprawach.
              Z motoryzacyjnych, pęknięcie obudowy wału w ruskim parchu ( MW750) z koszem. Urwało się i zablokowało koło jak wjeżdżałem w bramę posesji. Nie do końca idealnie bo wystawałem metr na jezdnię i trzeba było na żywca wnosić na podwórko. Cały dzień upalałem na żwirowni, poza zasięgiem i ... żoną w koszu ...
      • dodekanezowiec Re: Życie na krawędzi 08.07.22, 11:39
        Kiedyś się spieszyłemw jedna strone, nie zatankowalem przed autostrada, z powrotem tez przeceniłem możliwości, pod koniec drogi powrotnej wlokłem się 70 po autostradzie na szóstce za ciężarówka:) Ale na skrajnym prawyn pasie i nie byłem zawalidrogą.
        • bywalec.hoteli Re: Życie na krawędzi 08.07.22, 12:49
          Kiedyś jechałem w wielkiej śnieżycy za tirem po autostradzie z Łodzi do Poznania. Jechałem 90-ką czy tam 80-ką i byłem potem zaskoczony jak mało spaliłem. A dotarłem chyba pół godziny później do Poznania niż zwykle. Zwyklę jeżdże licznikowe 145.
          • klemens1 Re: Życie na krawędzi 08.07.22, 13:34
            Jak z kolei Poznań - Wawa, też ok. 145, przede mną ktoś jechał 120. Po drodze zatrzymałem się na krótko 2 razy i finalnie dojechaliśmy w tym samym czasie.
            Faktycznie od pewnej prędkości wiele się nie zyskuje.
      • schweppes1 Re: Życie na krawędzi 08.07.22, 15:20
        bywalec.hoteli napisał:

        > w golfie też chyba miałem kiedyś 0 albo 5 zasięgu - ale dojechałem do stacji :)
        > pewnie jest jeszcze jakaś rezerwa do rezerwy

        Ok. 30 km rezerwy, po której następuje symulacja przerywania silnika (dla Januszy, żeby myśleli że się już dławi jak w gaźnikowym silniku), która wystarcza jeszcze na jakieś 3 km, a następnie silnik gaśnie.
    • al.1 Re: Życie na krawędzi 10.07.22, 20:59
      trypel napisał:

      > Jak z tym skończyć?
      > Wjezdzam wczoraj na S8
      > 230 km do domu. Zasieg 240.
      > Muszę zatankować.

      Ja miałem za granicą taką sytuację, że udało mi się na resztce i w nerwach dojechać do stacji benzynowej. Według odległości do miejsca docelowego zapas paliwa wystarczał. Pech chciał, że z powodu naprawy zamknęli spory odcinek drogi i zrobili objazd bez informacji którędy jechać. Najpierw się oddaliłem byle gdzie, bo nie znalazłem drogi równoległej. Po krążeniu po okolicy, ku mojemu zdziwieniu nawigacja naprowadziła mnie na ten sam punkt drogi, z którego zrobili objazd. Wkurzony zdecydowałem się odjechać jeszcze bardziej byle gdzie, byle jeszcze dalej. Niestety, nawigacja z uporem kierowała mnie w to samo miejsce. Dostawałem już trzeciej fazy i oddaliłem się już wystarczająco, ale ze sporym nadłożeniem drogi, co zaskutkowało zapaleniem się czerwonej lampki. Na szczęście dotarłem do najbliższego paliwpoju. Mogło być niewesoło. Aż strach pomyśleć.

      --
      zabawa
    • jureek Re: Życie na krawędzi 14.07.22, 18:20
      Też tak miałem, aż nie zdarzyła mi się wyjątkowo głupia sytuacja, gdy w połowie lat 80-tych podczas niedzielnej jazdy do kościoła mój fiat 125p zgasł mi w połowie drogi z braku paliwa. Myślałem, że teściowa zabije mnie na miejscu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka