trypel
04.08.22, 08:52
Jechalem wczoraj jakies 30 km za gosciem w tym aucie. Krajowka. Gosc chcial ale sie bal wiec jazda wygladala tak. Odpuszczal jadacego przed nim na 200-300 m zwalniajac sporo ponizej a potem gaz w podlodze I hamowanie tuz przed tamtym. I tak caly czas bo sie go bal wyprzedzic.
I o ile jazda byla wkurzjaca o tyle mam pytania techniczne.
To bylo 335 poprzedniej generacji.
Juz chyba zuzyte. Z tylu dwie rury (obie prawdziwe a nie fejk jak nieraz) jak ostro wciskal gaz to z obu lekki czarniawy dymek ale taki ze widac tylko z 10 m I tylko w czasie ostrego przyspieszania.
Potem po hamowaniu odpuszczal i toczyl sie na wolnych aż znow zrobił się dystans do przyspieszenia.
I wtedy puszczał niebieskawy dym (pamiętam z lekcji historii ze to uszczelniacze zaworowe) I to bardzo obficie puszczał. Zaslona dymna na niebiesko.
I uwaga ten dym szwdl tylko z prawej rury. Z lewej nic.
I to moje pytanie - czy te obie strony nie mają jakiegoś łącznika wyrównującego ciśnienie? Czy jednak jakiś dymek wtedy nie pójdzie również w lewo? A jeśli nie to jeśli to rzędówka to jaki jest podział obu wydechów i czy możliwe żeby 3 cylindry miały uszczelniacze w takim stanie a 3 inne w super?
Dziwne to było ale może zaraz ktoś wyjaśni ze to normalne:)