Dodaj do ulubionych

warszawskie chamstwo

IP: *.ausys.se / 172.17.139.* 30.04.02, 13:51
Ostatnio skrecalem z Hynka na Krakowska (w strone Janek) w Warszawie i ...
zatrzymalaem sie na srodkowym pasie, po tym jak woz przede mna nie mogl
skrecic. w koncu skrecil a ja zostalem na srodkowym pasie na czerwonym. Ani do
przodu (trobia i suna po 80-90) ani do tylu (to samo). Takiego chamstwa dawno
nie widzialem. Ludzie, gdzie my zyjemy???
Obserwuj wątek
    • Gość: PG Re: warszawskie chamstwo IP: 212.76.37.* 30.04.02, 13:53
      A ja widzialem takie sytuacje w wielu polskich miastach. Mam wrazenie, ze na
      tym forum naduzywa sie slowa "Warszawa".
      Pozdrawiam wszystkich
      • Gość: is Re: warszawskie chamstwo IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 30.04.02, 13:56
        Takie są reakcje na wątki o takim tytule - na wątek pt. "Kultura w Gdańsku" na
        razie nikt nie reaguje... Pozdrawiam.
        • Gość: Krzysiek Re: warszawskie chamstwo IP: *.ausys.se / 172.17.139.* 30.04.02, 14:23
          Swieta prawda, jezdzilem po Gdansku pol roku, jakos nigdy nie mialem zlych
          wrazen.
      • Gość: darekk Re: warszawskie chamstwo IP: 217.153.117.* 30.04.02, 13:59
        prawo zabrania wjezdzania na skrzyzowanie w sytuacji gdy nie masz mozliwosci go
        opuscic. zlamales przepisy. miej pretensje do siebie.
        co wiecej, jak sie domyslam stales pewnie w punkcie kolizyjnym z tramwajami,
        prawda? (tramwaje w kierunku okecia). takie sytuacje sa nagminne, a ich efekt
        malo przyjemny: mnostwo ludzi jadacych w tramwaju musi czekac caly cykl
        sygnalizacji swietlnej az kierowca laskawie opusci skrzyzowanie. nie mozesz
        zjechac - to nie wjezdzaj.
        • Gość: Krzysiek Re: warszawskie chamstwo IP: *.ausys.se / 172.17.139.* 30.04.02, 14:08
          Znam przepisy. I rozumiem, ze w tej sytuacji postapilem prawidlowo. Czerwone
          swiatlo, stoje, obojetnie gdzie sie nie zatrzymam. Dmuchac na zimne tez
          niedobrze, bo to znowu nadmierna opieszalosc. Takie sytuacje sie zdarzaja.
          Problem tylko w tym, ze duzo ludzi w tym momencie rozladowuje swe emocje, ktore
          narosly w ciagu dnia...
      • zlotyrybek Re: warszawskie chamstwo 30.04.02, 14:00
        Bo trzeba myśleć !!! nie pchać się na środek jak widzisz jemioła co nie umie
        skręcić. Ja to mam grane dzien w dzień - pod Intraco, skrzyżowanie Alej i
        Kruczej i mam ochotę powybyjać kmiotków co to myślą " że jakoś się przeskoczy" -
        TRZEBA MYŚLEĆ. Jestem wściekłą, bo dziś w tej obrazydliwej , chamskiej
        Warszawie nie dało się dojechać rano do pracy. Jakoś wszytkie rejestracje
        samochodów za kierownicami których siedziały muflony MIAŁY REJESTRACJE SPOZA
        WARSZAWY.. Na święta się do miasta zachciało. Na Wisłostradzie 50 km lewym
        pasem - Kraków. na Kruczej - bez kierunkowskazów - Gdańsk. Luzik. Moge
        wymieniać długo. Może jest chamstwo w Warszawie - ale również chamstwo
        przyjezdne.
        Pozdrowienia - Warszawianka
        • Gość: PG Re: warszawskie chamstwo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.02, 14:02
          Dokladnie tak. Obserwuje to codziennie.
          • zlotyrybek Re: warszawskie chamstwo 30.04.02, 14:10
            Jeżdżę od 12 lat. Nigdy nie miałam wypadku (z moje winy)poza:
            1. burak wjechał mi w tył (przepuszczałam pieszych na przejściu) - rejestracja
            niewarszawska
            2. pijak wjechał mi w bok (wjechał na czerwonym) i uciekł. Na szczeście odpadła
            mu rejestracja - niewarszawska.
            BUziaczki.
            • Gość: Krzysiek Re: warszawskie chamstwo IP: *.ausys.se / 172.17.139.* 30.04.02, 14:21
              Ja sam znam takiego goscia, co zaopatrzyl sie w samochod terenowy z orurowaniem
              i czeka na bledy kierowcow np nieprzepuszczenie pojazdu jadacego z prawej na
              drodze osiedlowej. Skasowal w ten sposob juz duzo samochodow, ma z tego
              satysfakcie. To, ze ktos ci wjechal w dupe to nie znaczy ze nie bylo w tym
              twojej winy. Mogles na przyklad gwaltownie hamowac na zielonym. Sytuacje bywaja
              rozne.
              • zlotyrybek Re: warszawskie chamstwo 30.04.02, 14:25
                Krzyś, ulica Targowa. Brak świateł. Jasny dzień. Jadę lewym 60 km bo duży ruch.
                Przejście dla pieszych, rozumiesz? takie paski na ulicy -w poprzek.Po tym
                chodzą ci co to na nich mówi się "pieszy"
                Kobieta idzie z wózkiem. Ja spokojnie się zatrzymuję. Kobieta prawie przeszła i
                bum. Kolo "mnie nie zauważył" - BO SIE UCZYŁ JEŹDZIĆ W ŁOCHOWIE !!!!!!!!! Do
                domu.
              • Gość: obi. Re: warszawskie chamstwo IP: *.acn.pl / 10.134.129.* 06.05.02, 13:07
                Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

                To, ze ktos ci wjechal w dupe to nie znaczy ze nie bylo w tym
                > twojej winy. Mogles na przyklad gwaltownie hamowac na zielonym. Sytuacje bywaja
                >
                > rozne.

                Gwałtowne hamowanie na zielonym? I co z tego? Wina zawsze będzie tego, który
                wjechał Ci w tył! Bo nie zachował "bezpiecznej odległości". Hamujący zawsze może
                powiedzieć, że np. nie chciał przejechać psa.

                Wjeżdżający w tył _nie jest_ winny tylko w przypadku _zajechania drogi_. W
                przypadku, gdy samochód przed nim po prostu hamuje, zawsze jest winny.

                Pozdr
                • Gość: is Re: warszawskie chamstwo IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 15:41
                  Gość portalu: obi. napisał(a):

                  > Wjeżdżający w tył _nie jest_ winny tylko w przypadku _zajechania drogi_.
                  No właśnie. Tylko jak udowodnić gliniarzom, że stuknąłem samochód przed sobą, bo
                  mi zajechał drogę a potencjalni świadkowie woleli sobie pojechać dalej niż tracić
                  czas? Podejrzewam że taki kierowca, który mi zajechał drogę, wszystkiego się
                  wyprze. Jak wyjść z takiej sytuacji obronną ręką? Pozdr.
                  • zlotyrybek Re: warszawskie chamstwo 09.05.02, 13:52
                    Mój ojciec miał kiedyś taką sytuację. Jechał wolniutko w korku - ostatni.
                    Uderzył w niego rozpędzony samochód. Ojca samochód udrzył w turlającego się
                    przed nim i tak dalej. Wszyscy uczestnicy dostali mandaty. Oprócz pierwszego,
                    który nie przypakował już w nic.
                    Niestety nie ma metody. Nie wali się w jadącego przed Tobą. Oczywiście są
                    sytuacje gdy po porstu nie masz wyjścia. Jak kolega rusza na zielonym i nagle -
                    bez powodu - zatrzymuje się. Bo np. zadzwoniła komórka, albo zdecydował , że
                    trzeba sprawdzić na planie czy nie powinien tu skręcić. Oczywiście - moga pomóc
                    świadkowie zdarzenia. Tylko czy będzie im się chciało czekać te 45 minut na
                    przyjazd drogówki ?
    • Gość: darekk Re: warszawskie chamstwo IP: 217.153.117.* 30.04.02, 14:10
      widzisz, takie zachowanie jak twoje jest jedna z glownych przyczyn korkow w tym
      miescie. tytul postu powinien byc nie "warszawskie chamstwo" tylko "jak
      wywolalem warszawskie korki".
      • Gość: Krzysiek Re: warszawskie chamstwo IP: *.ausys.se / 172.17.139.* 30.04.02, 14:16
        Puknij sie w swoj glupi leb
        • Gość: obi. Re: warszawskie chamstwo IP: *.acn.pl / 10.134.129.* 06.05.02, 13:08
          Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

          > Puknij sie w swoj glupi leb

          Gratuluję dobrego wychowania, Krzysiu. A narzekasz na "warszawskich chamów"...
          Ech...
      • Gość: Gall Re: warszawskie chamstwo IP: 2.2.STABLE* / 10.168.12.* 06.05.02, 13:31
        no niezupełnie - gdyby każdy był taki porządny i nie wjeżdżał na skrzyżowanie
        nie mogąc z niego zjechać to na jednej zmianie przejeżdżałyby 2 samochody
        wyobraź sobie że stoisz na światłach drugi w kolejce i teoretycznie nie wolno
        Ci ruszyć dopóki ten pierwszy nie będzie juz za skrzyżowaniem, a ten który stoi
        za Tobą nie może wjechać na skrzyżowanie dopóki Ty nie zjedziesz - taką metodą
        to dopiero byłyby korki...
        • Gość: robert Re: warszawskie chamstwo IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 06.05.02, 13:43
          Oj to chyba nie tak. Np. w takiej Wielkiej Brytanii jest z powodzeniem
          stosowany środek (nota bene był kiedyś i u nas, nie wiem dlaczego zniknął) -
          mianowicie na skrzyżowaniach są malowane kratownice, na których bezwzględnie
          nie można się zatrzymywać. I to działa u nich - dlatego nie wiem skąd w naszym
          narodzie takie przekonanie, że jak sie nie wepchnie to nie przejedzie:)
          I to widac na każdym kroku - przy wpuszczaniu na pas, z ulicy podporządkowanej
          i w tym ciągłym tasowaniu sie na ulicach. A prawda jest prosta: to że się
          jeszcze wciśniesz na skrzyżowanie wcale nie oznacza, że szybciej sie będzie
          jeździć po ulicach. Byc może w twoim przypadku to zadziała i zjedziesz o jedne
          światła wcześniej, ale dzięki twojej blokadzie 20-30 innych pojazdów nie
          przejedzie WOGÓLE. A na następnym skrzyżowaniu możesz być właśnie wśród tych,
          którzy nie przejadą. Statystyka jest bezwzględna: tych sprytnych, którym się
          udało jest znacznie mniej niż tych, którym sprytni zablokowali drogę. Ile razy
          można zaobserwować obrazek, kiedy ktoś usilnie stara się ze środkowego pasa
          skręcić w lewo, blokując przy tym całkowicie przepustowość skrzyżowania? Ile
          osób nie przejechało na wprost aby ten gościu wreszcie mógł skręcić?
          Warto czasem patrzeć dalej niz na czubek własnego nosa:)
          • Gość: Gall Re: warszawskie chamstwo IP: 2.2.STABLE* / 10.168.12.* 07.05.02, 07:57
            musze cie rozczarować - nigdy się nie wpycham i nie cierpię gdy ktoś się wpycha
            chodzi mi o sytuację kiedy skrzyżowanie jest na tyle długie że przez zielone
            światło do skrętu w leo zdąży przejechać kilka samochodów a sygnalizacja nie
            przewiduje ustawienia do skrętu w lewo - wtedy niestety prawie nikt jadący z
            przeciwka nie przepuszcza i skrzyżowanie ma szansę opuścić tylko jeden samochód
            i to przeważnie na żółtym świetle
          • Gość: kierowca Re: warszawskie chamstwo IP: *.zeo 07.05.02, 08:53
            Gość portalu: robert napisał(a):

            > Oj to chyba nie tak. Np. w takiej Wielkiej Brytanii jest z powodzeniem
            > stosowany środek (nota bene był kiedyś i u nas, nie wiem dlaczego zniknął) -
            > mianowicie na skrzyżowaniach są malowane kratownice, na których bezwzględnie
            > nie można się zatrzymywać. I to działa u nich - dlatego nie wiem skąd w naszym
            > narodzie takie przekonanie, że jak sie nie wepchnie to nie przejedzie:)
            > I to widac na każdym kroku - przy wpuszczaniu na pas, z ulicy podporządkowanej
            > i w tym ciągłym tasowaniu sie na ulicach. A prawda jest prosta: to że się
            > jeszcze wciśniesz na skrzyżowanie wcale nie oznacza, że szybciej sie będzie
            > jeździć po ulicach. Byc może w twoim przypadku to zadziała i zjedziesz o jedne
            > światła wcześniej, ale dzięki twojej blokadzie 20-30 innych pojazdów nie
            > przejedzie WOGÓLE. A na następnym skrzyżowaniu możesz być właśnie wśród tych,
            > którzy nie przejadą. Statystyka jest bezwzględna: tych sprytnych, którym się
            > udało jest znacznie mniej niż tych, którym sprytni zablokowali drogę. Ile razy
            > można zaobserwować obrazek, kiedy ktoś usilnie stara się ze środkowego pasa
            > skręcić w lewo, blokując przy tym całkowicie przepustowość skrzyżowania? Ile
            > osób nie przejechało na wprost aby ten gościu wreszcie mógł skręcić?
            > Warto czasem patrzeć dalej niz na czubek własnego nosa:)
            Warto też wiedzieć że może to jest człowiek z prowincji który też chce dojechać
            tylko nie bardzo wie na którym skrzyżowaniu skręcić w lewo o tym też należy
            pamiętać uprzejmości nigdy za wiele.Jak jeżdżą ludzie z Warszawy najlepiej widać
            na trasach mazurskich lub na gierkówce.

    • zlotyrybek Re: warszawskie chamstwo 30.04.02, 14:14
      Zjeżyłam się. Mam doś tych opowieści o warszawiakach co to nie potrafią
      jeździć. W poprzednie wakacje jechałam na Hel. Honda Accord 2,0. Jechałam z
      dziećmi, więc nie grzałam jak nieprzytomna. Jednak 40 km to dla mnie na
      gdańskiej trochę mało. Jakoś jedynie gdańskie rejestracje zajeżdżały mi drogę,
      przyspieszały jak ich mijałam. Po prostu buractwo jest wszędzie. Albo ktoś umie
      jeździć albo nie. Jak się uczył na swojej wsi , po polach to Warszawie się nie
      uchowa. I nie gadać mi tu o chamstwie. To bzdury .
      • Gość: is Re: warszawskie chamstwo IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 30.04.02, 14:22
        Po pierwsze kto założył ten wątek: Warszawiak czy nie-Warszawiak?
        Po drugie: chamstwo wszędzie w Polsce rzeczywiście jest podobne - co zrobić, że
        w Warszawie bardziej (słusznie czy niesłusznie) kłuje w oczy. Pozdrawiam.
        • zlotyrybek Re: warszawskie chamstwo 30.04.02, 14:27
          W Warszawie bardzie kłuje w oczy bo :
          1.mam wrażenie , że to jedno z większych miast?
          2.mam wrażenie , że tu chyba najwięcej jest samochodów ?
          3.mam wrażenie , że jest ich za dużo, bo nie jest to miasto przygotowane na
          taką ilość

          Czyli statystycznie jest cool.
          To po co do miasta na święta ? Może lepiej zostawić na parkingu pod Pałacem -
          łatwo trafić. Zamiast bluzgać na miejscowych.

          • Gość: is Re: warszawskie chamstwo IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 30.04.02, 14:36
            Mogę napisać tylko w swoim imieniu: nigdy się do tych bluzgów nie dołączałem.
            Pozdrawiam.
            • zlotyrybek Re: warszawskie chamstwo 30.04.02, 14:38
              Isek - wiem, wiem. POzdrowionka :)
    • bobekgpl Re: warszawskie chamstwo 30.04.02, 21:02
      Halo!
      Chyba was rozumiem. Przyjeżdżam do Warszawy z innego miasta ( i to wcale nie
      małego), ostatnio dużo i często. Większośc kierowców tzw. miejscowych lub z
      najbliższych okolic (ocena wg. tablic rej.) jest przyzwyczajona do dużego ruchu
      oraz do wytężonej uwagi podczas jazdy. W Warszawie jest za dużo samochodów, ale
      kierowcy starają się nadrobić czas dynamiczną jazdą. Osobiście uważam, że w
      Warszawie jeżdżą bardzo dobrze jak na takie warunki. Jak wszędzie zdarzają się
      równi i równiejsi. Mój znajomy (rzadziej bywa w stolicy) mówi tak:"...hebel w
      podłoge i hamulec albo nie wyjeżdżaj na ulice...". Ale też nie dziwię się, że
      niektórzy przyjezdni są przestraszeni. Gdyby w moim mieście jeżdzili tak jak w
      Warszawie to ruch byłby o wiele płynniejszy. Zresztą po powrocie z Warszawy
      zawsze przeżywam jednodniowy stres ślimaczej jazdy (np. 4 samochody
      przejeżdżają na zielonym, a mogłoby co najmniej 8, lewy pas przy prędkości 40
      to normalka, a rozpędzić się powyżej 60 jest naprawdę trudno). Dodam jeszcze,
      że zawsze spotykam się z wpuszczaniem jeżeli tylko kierowca jest zdecydowany i
      wie co chce zrobić oraz nie przesadza z łamaniem przepisów. Pozdrawiam
      warszawiaków. Bobek
      • zlotyrybek Re: warszawskie chamstwo 06.05.02, 09:55
        Ja nie wyjechałam na weekend. Kręciłam się w Warszawie i trochę pod Warszawą.
        Moje spostrzeżenia : jakież w tej Warszawie jest chamstwo !!! Wczoraj : jadę
        Wisłostradą. Ruch bardzo niewielki. Prawy pas - zawalidrogi w kapeluszach - i
        fajnie - tak ma być. Środkowy - autobusy, ciężarówki. Lewy - maluch - 40 km/h.
        Rejestracja niewarszawska. W maluchu - za kierownicą koleżka i obok panienka.
        Bawią się świetnie - łaskotanie, ciągnięcie za ucho, zabawa jak się patrzy.
        Dopiero jak podjechałam pod jego zderzak i światła mojego samochopdu zrobiły
        mu "jasność" - koleżka się obudził. Zjechał i był oburzony. Zabawa trwałą od
        mostu Świętokrzystkiego do Sanguszki (kierunek Gdańsk). Takich przykładów po
        majowych świętach mogę przedstawić na pęczki . Tak chamstwo jest w Warszawie -
        niestety głównie przyjezdne. POzdrawiam.
        • pele5 Re: warszawskie chamstwo 07.05.02, 09:11
          zlotyrybek napisał(a):

          > Ja nie wyjechałam na weekend. Kręciłam się w Warszawie i trochę pod Warszawą.
          > Moje spostrzeżenia : jakież w tej Warszawie jest chamstwo !!! Wczoraj : jadę
          > Wisłostradą. Ruch bardzo niewielki. Prawy pas - zawalidrogi w kapeluszach - i
          > fajnie - tak ma być. Środkowy - autobusy, ciężarówki. Lewy - maluch - 40 km/h.
          > Rejestracja niewarszawska. W maluchu - za kierownicą koleżka i obok panienka.
          > Bawią się świetnie - łaskotanie, ciągnięcie za ucho, zabawa jak się patrzy.
          > Dopiero jak podjechałam pod jego zderzak i światła mojego samochopdu zrobiły
          > mu "jasność" - koleżka się obudził. Zjechał i był oburzony. Zabawa trwałą od
          > mostu Świętokrzystkiego do Sanguszki (kierunek Gdańsk). Takich przykładów po
          > majowych świętach mogę przedstawić na pęczki . Tak chamstwo jest w Warszawie -
          > niestety głównie przyjezdne. POzdrawiam.

          Zgadzam się, koleś z "malucha" przejechał nieprawidłowo, ale żeby od razu
          chamstwo. Wydaje mi się że mylisz pojęcia, bo to o czym napisałaś to
          niedouczenie i nieznajomość przepisów, poza tym ten koleś mógł być pierwszy raz
          w stolicy (zabrał kobitkę na wycieczkę). Sam jeżdżę non-stop po stolicy, bo to
          mój chleb i już do tego przywykłem, chociaż nie powiem czasami się denerwuję za
          kółkiem, bo słów brakuje. Ale musisz sobie zdać z tego sprawę, że nie wszyscy
          jeżdżą idealnie, czasem zdarzy się taki zawalidroga. Dla takich ludzi to my
          możemy okazać się prostakami i cwaniaczkami ze stolicy. Bez urazy.
          PZDR
          • zlotyrybek Re: warszawskie chamstwo 09.05.02, 12:05
            Takie nidouczenie może kosztować kogoś życie. Nie zakładasz, że trafisz takiego
            jemioła na lewym pasie na Wisłostradzie. Ponadto nie wiem co taki pacjent może
            zrobić. Zmieniając pas nie włączył kierunkowskaza (typowe). Nie wiesz co mu
            chodzi po głowie. A jak już zjedzie i się z nim zrównasz to skąd masz pewność,
            że panienka go za mocno nie połaskocze i nie dostaniesz w bok ? Ja to nazywam
            brakiem wyobraźni i debilizmem. Warszawa to nie Cibądź Górny, gdzie się jeździ
            po polach. Sorry. Na zabawę się jedzie do lasu.
            A potem wysłuchuję kawałków o chamstwie w Warszawie.Dzięki takim młotom jak
            koleżka z malucha.
            Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka