Dodaj do ulubionych

OT - O Kanadzie

05.01.24, 17:41
Mam pytanie do naszych Kanadyjczyków i tych którzy bywali.
Czy poniższy wywiad rzeczywiście odzwierciedla jak w Kanadzie jest czy można go czytać z przymróżeniem oka?
Np. Że w Kanadzie urlop to tylko 10 dni, że Kanadyjczycy rzadko wyjeżdżają dalej niż 300-400 km, że trudno się z nimi zaprzyjaźnić, że telefon komórkowy drogi abonament ma?
weekend.gazeta.pl/weekend/7,181991,26136848,polka-w-kanadzie-zeby-wyjechac-z-prowincji-ontario-w-ktorej.html

Obserwuj wątek
    • waga173 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 17:51
      Tak, jak nie zatankujesz to nastepna stacja bedzie za 500 kilometrow. A jak zatankujesz to i tak do nastepnej stacji nie dojedziesz, to po co tankowac? Glupia baba i tyle.
      • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 18:10
        Tobie nie starcza paliwa w baku na przejechanie 500 km? Mi starcza.
        • hell-raiser1 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 18:45
          Trzeba oszczędnie. Wyrzucasz wszystko z kufra, zdjąć z samochodu nieużywane bagażniki i belki. Zamknąć wszystkie okna i wyłączyć radio i klimę. Jedziesz. Kanada ciekawy kraj i duży.
          • waga173 Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 17:19
            hell-raiser1 napisała:

            > Trzeba oszczędnie. Wyrzucasz wszystko z kufra, zdjąć z samochodu nieużywane bag
            > ażniki i belki. Zamknąć wszystkie okna i wyłączyć radio i klimę. Jedziesz. Kana
            > da ciekawy kraj i duży.

            Tania rada wytrawnego podroznika. Przed dlugim wyjazdem wakacyjnym oproznic bagaznik i wylaczyc radio.
            Znow sie wydalo ze nie masz i nigdy nie miales samochodu.
        • waga173 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 18:54
          Mnie starcza. Ale w Kanadzie niektorzy maja trucki na dalsze wycieczki i moze im wystarczyc na 490 kilometrow. Nie wierze ze tam istnieje droga a na ktorej od jednej do drugiej osady ludzkiej jest 500 kilometrow.
        • waga173 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 19:02
          The longest span on the Trans-Canada Highway with no fuel stations is between Wawa, Ontario and the Manitoba border, a distance of approximately 580 kilometers (360 miles).
          No dobra, niech bedzie. Ale Radio Baba nadaje: Pani, pani, wie pani ze w Kanadzie to majom stacje benzynowe co 500 kilometrow?
    • marekggg Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 19:16
      moj kumpel ktory mieszka juz od jakichs 20 lat v Hongcouver, ma wlasna firme IT, jego zona pracuje w HSBC, nie ma nawet whatsappa, bo mowi ze dane komorkowe sa ekstremalnie drogie. rowniez przyznaje, ze jest zupelnie inaczej niz w stanach, czy europie. ale on i rodzina sie przyzwyczaili i nie narzekaja.

      ja bym tez mogl narzekac na niektore rzeczy w belgii, ale to jest na tyle maly kraj, ze w ciagu godziny jestem juz zupelnie gdzie indziej.
      • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 19:55
        A coś słyszałem że Flandria się chce odłączyć od Walonii i Brukseli, potwierdzasz?
        • marekggg Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 20:23
          to juz pprobuja od kilkunastu lat, ale bruksela to kura znoszaca zlote jaja, wiec nie bardzo to przejdzie. i wiekszosci belgow to i tak zwisa, bo nie chce ich ani francja, ani holandia.

          zobacz sobie tutaj:
          Belgium for dummies
          • wislok1 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 20:44
            Flandria moze i chce, ale nie ma mowy o zmianach granic w Europie wewnatrz UE

            Ale sa za Niderlandami

            Bylem w Leuven w czasie mistrzostw Europy w pilce i cale miasto tonelo w niderlandzkich flagach,,
            ( Belgia wtedy nie grala )
            W sklepach z pamiatkami
            tylko niederlandzkie pamiatki...
            Szok, cale miasto kibicowalo Niederlandom

            Niederlandzki ma duzo wspolnego z niemieckim, da sie dogadac bez problemu literackim niemieckim
            Tak jak w Szwajcarii ( niderlandzki przypomina niemiecki tak jak szwajcarski dialekt niemieckiego )

            Ciekawie gadaja w Alzacji-Lotaryngii, bo tam jest wymieszany niemiecki z francuskim jako dialkt alzacki
      • hell-raiser1 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 20:55
        marekggg napisał:

        > moj kumpel ktory mieszka juz od jakichs 20 lat v Hongcouver, ma wlasna firme IT
        > , jego zona pracuje w HSBC, nie ma nawet whatsappa, bo mowi ze dane komorkowe s
        > a ekstremalnie drogie. rowniez przyznaje, ze jest zupelnie inaczej niz w stanac
        > h, czy europie. ale on i rodzina sie przyzwyczaili i nie narzekaja.
        >
        > ja bym tez mogl narzekac na niektore rzeczy w belgii, ale to jest na tyle maly
        > kraj, ze w ciagu godziny jestem juz zupelnie gdzie indziej.
        Mojego kumpla brat. Bez telewizji, neta. Natura. Mnie się Kanada podoba i hokej.
        • marekggg Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:08
          chcialbym pojechac do kanady, lubie przyrode. ale jezdzenie tysiacow km samochodem mnie juz nie kreci.
          • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:39
            Niekoniecznie trzeba cały czas jeździć samochodem. Możne przelecieć z miejsca na miejsce, wypożyczyć auto i objechać co ciekawsze miejsca. Problem jest tylko z ustaleniem trasy. Moi znajomi z Austrii stwierdzili, że jak już są w Vancouver to stamtąd jest blisko do Seattle a z Seattle to rzut beretem do Portland. Potem było, jak już jesteśmy w Portland to byłby grzech nie zobaczyć San Francisco. I jak wrócili do Vancouver to zostało im tylko czasu na Calgary i okolice.
            • marekggg Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:44
              no wlasnie.....
              • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:55
                Ale samochodem tez ma swoj urok. Jak moj syn byl maly to kazde wakacje na 2-3 tygodnie kierunek BC i dzieki temu zwiedzilismy kawal zachodniej Kanady (na Vancouver Island tez bylismy pare razy). To troche inne zwiedzanie niz samolotem... I wcale to nie jest meczace bo Kanada to wielki kraj i rzadko jest tlok gdziekolwiek (no moze za wyjatkiem 'Granville Island' w Vancouver - Jeepster pewno byl to wie).
    • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 19:54
      Zacznijmy od początku, po kolei. Air Canada Rouge to tzw. tanie (jak na warunki kanadyjskie) linie lotnicze. Nie mają wbudowanych monitorów w oparcia siedzeń, ale mają na pokładzie WiFi (bez dostępu do Internetu) przy pomocy którego można się podłączyć do in-flight entertainment i oglądać filmy na swoim własnym telefonie, tablecie czy laptopie. Coraz więcej linii lotniczych przechodzi na tą technologię. Wifi za darmo jest dostępne we wszystkich lokacjach McDonalds, Tim Hortons i wiele innych barów czy restauracji. Niektóre parki prowincjonalne czy narodowe też oferują WiFi. Nie bardzo rozumiem co ona oczekiwała. Chyba, że chodziło jej o zasięg sieci mobilnych. Z tym to jest różnie, w zależności w jakiej "pierunowej dziczy" się przebywa. $100 miesięcznie za jeden telefon to gruba przesada, chyba, że wliczony w to jest telefon, czy różne inne dodatki jak np. roaming w US. Oczywiście, że jest to dużo drożej niż w EU, głównie z tego powodu, że cały rynek jest podzielony na trzy części (Rogers, Bell i Telus) a rząd kanadyjski nie zezwala na zagraniczną konkurencje. Mówienie o technologicznym "tyle" Kanady też zależy gdzie się jest. Duże miasta są całkowicie pokryte sieciami 5G a wzdłuż Trans-Canada Highway 4G działa całkiem nieźle. Dni urlopu w Kanadzie nie są tak regulowane jak w Europie, ale nie jest tak źle. Przede wszystkich są to rzeczy negocjowane. Podczas przyjmowania się do pracy można sobie wynegocjować ile masz dni urlopu. Te 10 dni to jest minimum "rządowe". Potem to wszystko zależy jaką politykę urlopową ma dana firma. W firmie w której ja pracowałem, zaczynałem od 10 dni, po 5 latach miałem 15 dni a po następnych pięciu 20 dni. Na maksimum 25 dni musiałem czekać następne 10 lat. Jednakże jak zmieniasz firmę to urlop liczy ci się od nowa, chyba, że sobie go wynegocjujesz. Jeśli chodzi o dystanse, to faktycznie są one zajebiste. Dystans z jednego końca prowincji Ontario (Cornwall na granicy z prowincją Quebec) do miasta Kenora (na granicy prowincji Manitoba) to ponad 2 tysiące kilometrów (drogą). I nie jest prawdą co podaje Wikipedia, że nie ma tam stacji przez 500 km. Jechałem tamtędy kilka razy i w Wawa jest napis, że następna stacja benzynowa jest za 170 km. Był to najdłuższy dystans bez stacji jaki widziałem, a przejechałem Kanadę od Tofino na wyspie Vancouver do Charlottetown w PEI. Mówienie, że Kanadyjczycy nie podróżują po Kanadzie to jakaś bzdura. Wystarczy pojechać do byle jakiego parku prowincjonalnego czy narodowego i zobaczyć zatrzęsienie przyczep kempingowych czy kamperów, z rejestracjami z całego kraju. I nie są to turyści zagraniczni, bo najbardziej popularną przyczepą kempingową jest tzw. piąte koło czyli olbrzymia przyczepa-naczepa, którą ciągnie pickup wyposażony w specjalny zaczep siodłowy. Może ta pani miała na myśli okres jesienno-zimowy, bo wtedy Kanadyjczycy zwiedzają południowe stany USA.
      • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 19:59
        Dzięki za głos stamtąd. Żyjesz tam i znasz Kanadę nieporownywalnie dłużej niż ta babka.

        A jak międzyludzki? Idzie się z Kanadyjczykami tak serdecznie zaprzyjaźnić?
        • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 20:18
          W zasadzie można wyróżnić trzy rodzaje relacji pomiędzy Kanadyjczykami (aczkolwiek pojęcie Kanadyjczyk jest raczej szerokie, bo spory ich procent to tacy sami przybysze jak ja). W pracy miałem bardzo dobre "układy" zarówno ze zwierzchnikami jak i takimi samymi pracownikami jak ja (podwładnych nigdy nie miałem). Wypady w czasie pracy na lunch czy po pracy na dinner były bardzo częste. I tutaj w zasadzie zatracały się granice wiekowe i służbowe. Oczywiście wszystko w dalszym ciągu było "cywilizowane". Sąsiedzi, może nie tak bezpośrednio jak w Polsce, ale pożyczyć "szklankę cukru" można było bez problemu. Znajomi "prywatni", których poznałem przez lata, to tak jak w Polsce. Można porozmawiać na politycznie niepoprawne tematy. Pogadać o problemach rodzinnych, a nawet dyskutować personalne sprawy finansowe, co z reguły jest tematem tabu zarówno w Kanadzie jak i USA.
          • marekggg Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 20:33
            wlasnie, ja mieszkam wiekszosc zycia zagranica i jak sie niejest totalnym idiota, to mozna normalnych ludzi poznac. wszedzie.
            • wislok1 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 20:50
              Dokladnie. ludzie dziela sie na madrych i glupich, normalnych i swirow...

              I nie ma to nic wspolnego z narodowoscia, religia, itp....

              W Bawarii generalnie ludzie sa OK, oczywiscie sa debile i swiry, ewentualnie ludzie wredni z charakteru,
              ale to jest maly odestek
              • hell-raiser1 Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 00:11
                Niesamowita historia wislok. To już nie jest śmiesznie. Bawaria top one. O ile ten wiem to ludzie na wioskach przyjazne są. I głęboko wierzący.
          • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 00:25
            Nigdzie tyle i tak otwarcie nie rozmwailem o polityce jak w Kanadzie.
      • waga173 Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 17:49
        Wyjazd Trans Canadian z Wawa w strone Manitoby. Nie ma mowy o jakichs 500 kilometrach do stacji benzynowej, hehe.

        www.google.com/maps/@47.977134,-84.7879232,3a,19.2y,352.52h,84.2t/data=!3m6!1e1!3m4!1sNrjpBGSzS9ieK94qv6qUgQ!2e0!7i16384!8i8192?entry=ttu
    • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 20:14
      Cytaty:

      <Ja tego już nie dostrzegam - mieszkając tu dziewięć lat, przyzwyczaiłam się do pewnych rzeczy. Szokiem w 2011 roku było dla mnie zakładanie konta w banku. W Polsce już wtedy korzystałam głównie z rachunku online, a w Kanadzie e-bankowość raczkowała.>
      Nonsens powtarzany przez swiezych imigrantow. mozna sprawdzic kiedy wprowadzono np. Interac. Pamietam po latach moja wizyte w 1999 roku w PL to jeszcze funkcjonowaly kawiarenki internetowe a wiele punktow akceptowalo tylko gotowke. Sa to powtarzane od lat bzdury.

      <vMyślę, że Kanadyjczykom ograniczona cyfryzacja nie doskwiera - a już zwłaszcza tym, którzy nie wiedzą, jak to wygląda w innych krajach. Kanada, choć blisko USA, technologicznie jest w tyle. Powody to liczba mieszkańców i wielkość kraju. Infrastruktura jest bardzo kosztowna, a pokrycie wszystkich zakątków kraju siecią komórkową - trudne.>
      Kolejna bzdura - co ma piernik do wiatraka? Co ma pokrycie kraju tel komorkowymi z cyfrozacja? Panienka nie wie o czym mowi...

      <Za telefon płacę miesięcznie 100 dolarów, z ograniczeniami i limitami>
      Ja place 80CAD (6 lat pozniej) nie mam zadnych limitow za wyjatkiem rozmow do EU. Nawiasem mowiac dzwonilem do Polski przez ostatnie 33 lata chyba ponad 1000x a z PL dzwoniono do mnie chyba kilka. Zawsze slysze to sakramentalne - no bo u was taniej a u nas drogo no to sie zdecydujcie w koncu...

      <Pogodziłam się z tym. Tym, do czego nie mogę się przyzwyczaić, są wysokie koszty podróżowania po Kanadzie. Czasami ważę na szali możliwość zwiedzenia jakiejś części Kanady i podróży do całkiem innego kraju. Wycieczka za granicę może wyjść w takim zestawieniu nawet taniej.>
      Poilecam kupic mape albo globus. Wyprawa z Toronto do Calgary to nie jest wycieczka Z Krakowa do Warszawy...

      <Kanadyjczycy stają na wakacyjnym rozdrożu, tym bardziej że mają bardzo mało dni urlopu - ledwie 10. Niewielu podróżuje po swoim kraju.>
      Kretynizm powtarzany do znudzenia przez swieza imigracje...

      <Ustawowo masz 10 dni urlopu rocznie. Można jednak jego długość negocjować z pracodawcą, tak jak wysokość wynagrodzenia. Rzadko jest to jednak więcej niż 20 dni. Tych ustawowych 10 dni to był dla mnie szok i jeden z powodów, dla których ostatecznie zrezygnowałam z pracy w agencji reklamowej i zaczęłam pracować dla siebie.>
      Ustawowo? Rzadko wiecej niz 20 dni? To co ona robila w tej agencjii? Sprzatala?

      <Z czasem wsiąkłam w Kanadę i teraz bardzo doceniam, że tutaj nie ocenia się nikogo przez pryzmat wyglądu. Nie ma selekcji w klubach ze względu na strój, snobowania się na metki. Z bogactwem nie obnoszą się nawet osoby bardzo zamożne.>
      Bzdura. Zalezy w jakich kregach sie obracamy...

      Kanadyjczycy cenią spokój we własnej przestrzeni, a odruchowe rzucanie "przepraszam" minimalizuje ryzyko konfrontacji, złych emocji. Ale także nie są egoistami. Kiedy po przylocie do Kanady ciągnęłam wielką walizkę ulicami miasta, kilka osób zaproponowało mi pomoc. Kiedy Kanadyjczyk widzi, że ktoś może potrzebować wsparcia, zaproponuje je. Rzuci "nie ma sprawy", żeby zapewnić, że nie jest zdenerwowany.>
      Chyba jedyna obserwacja z ktora sie zgadzam. Choc to sie niestety lekko zmienia dzieki niekontrolowanej imigracji inzynierow , lekarzy itp.

      <Nie rozmawia się o religii, polityce, tolerancji. To grząski grunt, bo nie wiadomo, jakie kto ma poglądy. Jest więc ryzyko, że może dojść do niewygodnej sytuacji i do konfliktu. A jak ustaliłyśmy, tego Kanadyjczycy nie lubią.>
      Kolejna bzdura czyli obserwacja emigranta. A czy w PL ktos bedzie rozmawial z imigrantem dukajacym pseudo polskim o polityce kraju widzac ze ta osoba nie ma o tym kompletnie zielonego pojecia?

      <Na Toronto i resztę Kanady - to na pewno (śmiech). Są liberałowie i konserwatyści, ale nie jest to powód do towarzyskich dyskusji ani przyczyna antagonizmów. Podczas moich podróży po Kanadzie, jak mówiłam, że mieszkam w Toronto, czułam odruchową niechęć.>
      No to mamy wytlumaczenie dlaczego nie chca z nia rozmawiac o polityce...typowe.

      <Torontończycy są traktowani jak Amerykanie Kanady. Przyjęło się, że się wywyższają, że uważają Toronto za kanadyjski Nowy Jork, że tu się żyje najlepiej, tu toczy się całe życie kulturalne, a reszta kraju to prowincja. Być może takie przekonanie i nastawienie wynika z kompleksów mieszkańców innych części Kanady.>
      Nonsens. Jest akurat odwrotnie...kolezanka nie rozumie realiow politycznych Kanady.

      <Średnie torontońskie zarobki pozwalają na wynajęcie mieszkania z jedną sypialnią w okolicach centrum miasta oraz na spokojne życie na dosyć dobrym poziomie, jednak bez większych szaleństw. >
      Chcialbym to zobaczyc... chyba ze z kilkoma wspollokatorami...

      <Kanada nie jest krajem zarobkowym - tutaj nie przyjeżdża się po to, żeby odłożyć dolary i posłać je do Polski na remont mieszkania czy wrócić po kilku latach i wybudować za nie dom>
      Alez jest tylko trzeba cos umiec i dobrze zarabiac...nie znam nikogo kto by nie wysylal pieniedzy do PL a slyszeliscie zeby bylo na odwrot bo ja nie...

      <Multikulturowość wpisana jest w konstytucję i od lat 70. ubiegłego wieku zdążyła się zakorzenić.>
      To sie nazywa Canadian Charter of Rights...jak sie nie wie to lepiej siedziec cicho..

      Troche dlugi ten post to tak na szybko.






      • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 20:29
        Z tą bankowością kanadyjską to tej pani się coś poplątało. Jak przyjechałem do Kanady 1986 roku to w bankomatach mogłem wybierać gotówkę, wpłacać gotówkę, płacić rachunki i przelewać pieniądze z konta na konto. Z tym, że wtedy bankomat miał display jednoliniowy. Bankowość elektroniczna powstała jeszcze przed czasami Internetu (przez modem można było połączyć się ze swoim bankiem, aby zsynchronizować swoje konto z programem Quicken). Ciekawe, że nie wspomniała ona o możliwości płacenia za benzynę przy dystrybutorze, zamiast w kasie.
        • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:45
          jeepster napisał(a):

          > Z tą bankowością kanadyjską to tej pani się coś poplątało. Jak przyjechałem do
          > Kanady 1986 roku to w bankomatach mogłem wybierać gotówkę, wpłacać gotówkę, pła
          > cić rachunki i przelewać pieniądze z konta na konto. Z tym, że wtedy bankomat m
          > iał display jednoliniowy. Bankowość elektroniczna powstała jeszcze przed czasam
          > i Internetu (przez modem można było połączyć się ze swoim bankiem, aby zsynchro
          > nizować swoje konto z programem Quicken). Ciekawe, że nie wspomniała ona o możl
          > iwości płacenia za benzynę przy dystrybutorze, zamiast w kasie.

          Dokladnie. Ja przyjechalem w 89 i to byl szok jak tutaj wygladaly banki i bakowosc. Inny swiat.
          To moze koledzy ktorzy mieszkaja w PL powiedza od kiedy wprowadzono placenie karta debytowa (o kredytowej to nawet nie mowie) ?
          www.interac.ca/en/about/our-company/history/
          Ja zaczalem uzywac wlasnie w 1994 roku doskonale pamietam...
          • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:17
            A jeszcze pamietam ze zaczalem placic w bankomacie rachunki i tak to trwalo pare lat. Nie moge sobie przypomniec od kiedy zaczalem placic rachunki on-line ale chyba musialo to byc w puznych latach 90-tych. Pamietam ze podczas mojej wizyty w PL w 99 sprawdzalem konto w moim banku uzywajac tych kawiarenek internetowych (bo sporo ludzi jeszcze PC-ta nie mialo).
        • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 00:40
          Mnie jakos igdy ani bankowosc Polska nie zachwycila ani tutejsza nie frustorwala.
          Najwazniesze bylo aby miec wystarczjaco kasy do palcenia a jak sie to robi to juz detaly..
          No chyba ze sie nie ma to sie rozdrabnia na sposobach placenia.
      • wislok1 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 20:52
        Bardzo ciekawe uwagi, bardzo fachowe.......

        • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:13
          wislok1 napisał:

          > Bardzo ciekawe uwagi, bardzo fachowe.......
          >

          Zwłaszcza dla mieszkającego w Niemczech, gdzie jesteście "100 lat za murzynami" z płatnościami.
          Pamiętam, że już dawno płaciło się w Polsce telefonem, a w Niemczech (ale też Hiszpanii) albo nie dało się wcale kartą zapłacić, albo dostawałeś pokwitowanie do podpisu (w Hiszpanii to mi się raz zdarzyło niechcący obiad postawić, bo poleźliśmy do knajpy bez gotówki, a ja jako jedyny miałem "wypukłą" kartę, którą byli w stanie na "żelazku" odbić... lol, finansowe średniowiecze).

          Na pocieszenie pomyśl sobie, że oni tam w Kanadzie nadal mają czeki :-)
          • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:32
            Czeki w Kanadzie (i Stanach) w dalszym ciągu funkcjonują bardzo dobrze, a to dlatego, że wymagana do tego infrastruktura działa od co najmniej 60 lat. W Polsce to nigdy nie było rozwinięte do tego stopnia co tutaj, więc nikt specjalnie tego nie używał. Tutaj jak otrzymasz czek to idziesz do bankomatu i go tam wpłacasz. Tab było od zawsze. Od jakichś 10 lat już nie musisz iść do bankomatu, tylko robisz zdjęcie czeku telefonem i jest on automatycznie transferowany na twoje konto. Poza tym czeki są bardzo praktyczne przy dużych transakcjach. Nie wiem, może w Polsce można telefonem zapłacić 50 tys. za samochód, bo w Kanadzie nie. Za to czek na 50 tys. nie jest problemem i każdy dealer samochodowy ci go przyjmie.
          • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:33

            > Na pocieszenie pomyśl sobie, że oni tam w Kanadzie nadal mają czeki :-)>
            Czasami sie uzywa np przy kupnie domu (tzw. Bank Draft). Dzieki temu nie moze byc przekretu bo czek dostaje zapszysiezony prawnik ktory nie podpisze czy sporzadzi umowy kupna sprzedazy dopoki w jego rekachy nie zbajdzie sie ten czek z banku. Porownaj to do sprzedazy domu w PL gdzie funkcjonuja przelewy i sie modlisz przez jakis czas zeby nie bylo przekretu. Jasne to jest karalne - ale po co to tak robic?
            • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:46
              jackk3 napisał:

              > Czasami sie uzywa np przy kupnie domu (tzw. Bank Draft).

              To tzw. "trakt bankierski" instytucja nieznana w naszej cywilizacji.
              My mamy art. 777 kc.

              > Dzieki temu nie moze b
              > yc przekretu bo czek dostaje zapszysiezony prawnik ktory nie podpisze czy sporz
              > adzi umowy kupna sprzedazy dopoki w jego rekachy nie zbajdzie sie ten czek z ba
              > nku.

              Po polsku można?

              > Porownaj to do sprzedazy domu w PL gdzie funkcjonuja przelewy i sie modlis
              > z przez jakis czas zeby nie bylo przekretu.

              Art. 777 kc. Już pisałem powyżej.

              > Jasne to jest karalne - ale po co t
              > o tak robic?

              Przekręt przy sprzedaży nieruchomości?
              W Polsce niespotykane właściwie. Obie strony transakcji są tak zabezpieczone, że trudno cokolwiek "ugrać".
              Warunek jest jeden - sprzedający musi być poczytalny.
              • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:04
                Good luck!
                • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:12
                  jackk3 napisał:

                  > Good luck!

                  Sprzedawałem kilka i kupowałem kilka nieruchomości w Polsce.
                  Niczego poza gwarancją z art. 777 kc mi nie trzeba (akt notarialny to wtedy gotowy tytuł egzekucyjny, z którym można iść bezpośrednio do sądu).
                  Rozumiem, że ty też masz sporo doświadczeń ze sprzedawaniem i nabywaniem nieruchomości w Polsce i zostałeś przez kogoś wyruchany (choć nie wiem jak), więc w związku z tym masz odmienne zdanie?
                  • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:19
                    Niedawno sprzedawalem (Krakow) a wlasciwie moj brat bo ja tylko kontrolowalem (ze wzgledu na pandemie) i mam nadzieje ze wiecej nie bede bo sie za glowe lapalem czasami...
              • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:16
                Qqbek ten 777 jest godny zaufania?
                Bo słyszałem opinie że nie za bardzo, musisz gościa który kupił twoje mieszkanie a nie zapłacił podać do sądu co trwa długo a gość może się rozpłynąć czy kasy po prostu nie mieć.

                Jak sprzedawaliśmy ostatnio mieszkanie to czekaliśmy aż przelew natychmiastowy dojdzie, dopiero wówczas notariusz wydała akty.

                U nas jest instrument notarialnego depozytu, ale chyba mało popularny wśród klientów i notariuszy oraz drogi.

                Tu powinna być usługa bankowa rachunku powierniczego analogiczną do tego który używany jest przy zakupie nieruchomości od dewelopera. Dla osób spoza Polski: jak zawierasz umowę z deweloperem że ma ci wybudować dom to płacisz w 4 transzach po 25%, które ty albo bank wpłacają na rachunek powierniczy w banku - deweloper dopiero kasę dostanie jak zapewni to co miał zapewnić w danym etapie
                • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:28
                  frequenter.light napisał:

                  > Qqbek ten 777 jest godny zaufania?
                  > Bo słyszałem opinie że nie za bardzo, musisz gościa który kupił twoje mieszkani
                  > e a nie zapłacił podać do sądu co trwa długo a gość może się rozpłynąć czy kasy
                  > po prostu nie mieć.
                  >
                  > Jak sprzedawaliśmy ostatnio mieszkanie to czekaliśmy aż przelew natychmiastowy
                  > dojdzie, dopiero wówczas notariusz wydała akty.
                  >
                  > U nas jest instrument notarialnego depozytu, ale chyba mało popularny wśród kli
                  > entów i notariuszy oraz drogi.
                  >
                  > Tu powinna być usługa bankowa rachunku powierniczego analogiczną do tego który
                  > używany jest przy zakupie nieruchomości od dewelopera. Dla osób spoza Polski: j
                  > ak zawierasz umowę z deweloperem że ma ci wybudować dom to płacisz w 4 transzac
                  > h po 25%, które ty albo bank wpłacają na rachunek powierniczy w banku - dewelop
                  > er dopiero kasę dostanie jak zapewni to co miał zapewnić w danym etapie

                  Dokladnie tak i to mialem na mysli i tak to powinno wygladac. Kiedy ja wspomnialem o tym instrumencie notarialnego depozytu, to zaraz sie odezwali: a po co itd. ja na to : po to zeby w spokojnie spac a moj brat ze tak wszyscy robia itd. Dlatego ja sie za glowe lapalem przy takim zalatwianiu spraw biznesowych.
                • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:41
                  Nie - 777 to egzekucja bezpośrednio z aktu notarialnego.
                  Nie musisz nikogo podawać do sądu.
                  Do sądu idziesz jedynie po tytuł egzekucyjny, a potem od razu do komornika.

                  Co do rachunków powierniczych - moja mama tak kupowała mieszkanie ostatnio, bo sprzedający byli skrajnie nieufni... jest to jakaś opcja, ale kosztuje 1-2 tysiące złotych więcej (trzeba taki rachunek otworzyć, opłacić, a nadto ująć w akcie notarialnym). W wypadku kupowania "dziury w ziemi", czy niedokończonej inwestycji jest zabezpieczeniem kupującego przed niewypłacalnością dewelopera (i w takich wypadkach ma "rację bytu"), ale to tyle.
                  • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:46
                    qqbek napisał:

                    > Nie - 777 to egzekucja bezpośrednio z aktu notarialnego.
                    > Nie musisz nikogo podawać do sądu.
                    > Do sądu idziesz jedynie po tytuł egzekucyjny, a potem od razu do komornika.
                    No dobra a ile to bedzie trwalo? Poza tym co z aktem notarialnym ktory zostal zawarty?
                    • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:56
                      jackk3 napisał:

                      > No dobra a ile to bedzie trwalo?

                      Godzinę?

                      > Poza tym co z aktem notarialnym ktory zostal z
                      > awarty?

                      § 1. Tytułami egzekucyjnymi są:
                      ...
                      4) akt notarialny, w którym dłużnik poddał się egzekucji i który obejmuje obowiązek zapłaty sumy pieniężnej lub wydania rzeczy oznaczonych co do gatunku, ilościowo w akcie określonych, albo też wydania rzeczy indywidualnie oznaczonej, gdy w akcie wskazano termin wykonania obowiązku lub zdarzenie, od którego uzależnione jest wykonanie;

                      Tylko tyle i aż tyle.
                      • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 00:18
                        Qba, ale jeśli poddany egzekucji golodupiec to ci odda? Mieszkanie z powrotem a akt notarialny zostanie wykonany wstecznie?
                      • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 00:39
                        qqbek napisał:

                        > jackk3 napisał:
                        >
                        > > No dobra a ile to bedzie trwalo?
                        >
                        > Godzinę?
                        >
                        > > Poza tym co z aktem notarialnym ktory zostal z
                        > > awarty?
                        >
                        > § 1. Tytułami egzekucyjnymi są:
                        > ...
                        > 4) akt notarialny, w którym dłużnik poddał się egzekucji i który obejmuje obowi
                        > ązek zapłaty sumy pieniężnej lub wydania rzeczy oznaczonych co do gatunku,

                        > Tylko tyle i aż tyle.
                        Dzieki to samo mówił mój braciszek. U nas było to o tyle skomplikowane ze mieszkanie kupował cudzoziemiec (legalnie pracujący i mieszkający w PL) i kupował na kredyt hipoteczny wiec najpierw by zawarty akt sprzedaży/kupna a dopiero potem bank po przedstawieniu dokumentów przelewał pieniądze już nie pamietam jak to dokładnie było…
                        Pytanie za 1000-2000 zł czy sprzedając mieszkanie w centrum Krakowa te powiedzmy 1500 na dwóch to dużo aby to załatwić tak aby wykluczyć tego typu przekręty nawet jeśli się zdarzają rzadko?
                        • qqbek Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 18:15
                          jackk3 napisał:


                          > Dzieki to samo mówił mój braciszek. U nas było to o tyle skomplikowane ze miesz
                          > kanie kupował cudzoziemiec (legalnie pracujący i mieszkający w PL) i kupował na
                          > kredyt hipoteczny wiec najpierw by zawarty akt sprzedaży/kupna a dopiero potem
                          > bank po przedstawieniu dokumentów przelewał pieniądze już nie pamietam jak to
                          > dokładnie było…

                          To jak najbardziej normalne w polskich warunkach.
                          Jak sprzedawałem dom po babci to pani kupowała za gotówkę, więc wtedy przelew idzie od razu (to dodatkowa sprawa, która różni Polskę od Kanady - przelewy idą do 5 minut (w niektórych bankach trzeba za taki dopłacić 3-5 złotych, ale na przykład moja żona ma 5 natychmiastowych w miesiącu za darmo) a nie kilka dni).
                          Ale sam kupowałem na kredyt dom, więc w umowie było, że ponad 150 gotówką przy podpisaniu umowy, a pozostałe 350 z kredytu w banku takim a takim (resztę pokryły zaliczka i zadatek, ale o tym poniżej).
                          Klucze dostałem 3 dni po umowie, a deweloper kasę z banku dostał dopiero 4 czy 5 dni później.

                          > Pytanie za 1000-2000 zł czy sprzedając mieszkanie w centrum Krakowa te powiedzm
                          > y 1500 na dwóch to dużo aby to załatwić tak aby wykluczyć tego typu przekręty n
                          > awet jeśli się zdarzają rzadko?

                          Tu nie byłoby na to szansy.
                          Najgorsze co mogłoby się stać, to mógłby kredytu jednak nie dostać (choć to się raczej nie zdarza jak już bank wyda zgodę).
                          Na tę okoliczność można się zabezpieczyć inaczej - przed podpisaniem umowy głównej podpisuje się umowę przedwstępną, a w niej ustala zaliczkę (mniej ważne) i zadatek (ważniejsze). Dlaczego zadatek jest ważny? Bo zabezpiecza interesy tak kupującego, jak i sprzedającego. Gdyby kupujący z jakichś powodów nie mógł lub nie chciał zawrzeć przyrzeczonej w umowie przedwstępnej umowy, to zadatek zachowuje sprzedający. Ja chyba płaciłem 15 zaliczki i 15 zadatku jak kupowałem i byłem bardzo zadowolony. Bo zadatek zabezpiecza też kupującego. Gdyby się deweloper chciał wycofać rakiem ze sprzedaży, to mi przysługiwałby zwrot całości wpłaconej zaliczki i DWUKROTNOŚCI wpłaconego zadatku.

                          Przy kupowaniu "dziur w ziemi" od deweloperów mamy też tzw. "rachunki powiernicze deweloperów", na które czy to klienci, czy też kredytujące ich banki wpłacają pieniądze, ale deweloperowi środki te są wypłacane dopiero po spełnieniu ściśle określonych wymogów (np. stan surowy zamknięty, rozpoczęcie prac wykończeniowych, ukończenie określonych instalacji, oddanie budynku do użytku, itp.).
                          • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 19:04
                            <Na tę okoliczność można się zabezpieczyć inaczej - przed podpisaniem umowy głównej podpisuje się umowę przedwstępną, a w niej ustala zaliczkę (mniej ważne) i
                            > zadatek (ważniejsze). >
                            Oczywiscie. Umowa wstepna i zadatek byl (to byla 'koszerna' transakcja przez biuro. No ale ten zadatek za duzy nie byl.
                            P.S.
                            Z tymi przelewami to mowisz chyba o przedhistorycznych czasach. U mnie przelew idzie natychmiast a nie 5 min. Co innego za granice (PL) tu troche inaczej bo idzie przez SWIFT/IBAN wiec to opoznia i to jest normalne (chyba dzien czy dwa) ale nie dotyczy PKO (osobna historia).
                            • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 19:08
                              Acha i jeszcze jedna sprawa. U nas jak kupujes na kredyt to musisz ubezpieczyc dom inaczej zaden bank nie wyplaci pieniedzy. Jak za gotowke to droga wolna. Ale ubezpieczenie musi byc
                              • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 19:29
                                jackk3 napisał:

                                > Acha i jeszcze jedna sprawa. U nas jak kupujes na kredyt to musisz ubezpieczyc
                                > dom inaczej zaden bank nie wyplaci pieniedzy. Jak za gotowke to droga wolna. Al
                                > e ubezpieczenie musi byc

                                U nas też. Ale tylko do kwoty którą pożyczasz od banku. Oczywiście nieruchomość należy ubezpieczyć na całą wartość w swoim własnym interesie.
                                • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 19:33
                                  No to dobrze.
                          • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 19:28
                            Kuba, przelewy błyskawiczne za 3-5 zł to tylko dla kwot typu 10000 - nie starczy na zakup nieruchomości. Na kilkaset tysięcy to trzeba Sorbnet, kosztuje kilkadziesiąt złotych, trzeba zlecić do 13 albo 14 i trwa niestety około godziny. Błyskawicznie zapłacisz za mieszkanie tylko jak jest konto w tym samym banku. A i tu możesz czekać na telefon weryfikacyjny z banku (i dobrze)
                            • qqbek Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 19:35
                              To może miała w tym samym banku kobieta?
                              Dostałem zaraz, jeszcze przy akcie, bo miała laptopa i od razu płaciła.
                              Inna sprawa, że to "kilkadziesiąt" za Sorbnet to brzmi groźnie.
                              25 lub 30 cebulionów kosztuje Sorbnet w "moich" bankach (odpowiednio BNP Paribas i ING).

                              Co do ExpressElixir-ów to ci jedno zero zżarło - limit jest 100 000 (sto tysięcy) a nie 10000 (dziesięć tysięcy). Jeden na zapłatę wystarczy tylko, jak to garaż w kiepskiej lokalizacji, ale już dwoma-trzema można zapłacić spokojnie.
                              • qqbek Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 19:39
                                Co do Sorbnetu, to pamiętam, że w Aliorze (w okolicach 10 lat temu) miałem 5 albo 10 "siorbnetów" miesięcznie w cenie konta firmowego (którego obsługa, wraz z kartą, kosztowała wtedy coś koło 35 złotych miesięcznie - przez co uciekłem od nich do ING - które po dziś dzień mam darmowe - mam rachunek firmowy i prywatny, dwie karty, rachunek walutowy i oszczędnościowy u nich... i za nic nie płacę).
                                • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 20:12
                                  Nie wiem ile dokładnie kosztował Sorbnet bo to kupujący płacił. Może 30-50 zł? Przy tej kwocie transakcji to nie jest dużo. Ale wkurzające było czekanie około godzinę
                                  • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 20:18
                                    Qqbek, zapytam jeszcze raz o 777 bo chyba nie odpowiedziałeś: jeśli poddany egzekucji jest golodupiec to co ci odda w wyniku tej egzekucji? Mieszkanie z powrotem a akt notarialny zostanie wykonany wstecznie?
                                    • qqbek Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 22:56
                                      frequenter.light napisał:

                                      > Qqbek, zapytam jeszcze raz o 777 bo chyba nie odpowiedziałeś: jeśli poddany egz
                                      > ekucji jest golodupiec to co ci odda w wyniku tej egzekucji? Mieszkanie z powro
                                      > tem a akt notarialny zostanie wykonany wstecznie?

                                      Gołodupiec nie przystąpi do aktu notarialnego.
                                      Po to masz umowy przedwstępne, żeby gołodupców i mitomanów wyeliminować.
                                      Ja miałem przekazanie nieruchomości już po akcie notarialnym i wpłacie w gotówce tego, co miałem zapłacić - tak ustaliliśmy. Nawet gdybym wystawił dewelopera do wiatru, to byłbym na tym jakieś 200 tysięcy w plecy.

                                      U mnie była jeszcze taka sytuacja, że działki były raz jeszcze dzielone i na nowo scalane (deweloper postawił mój budynek - bliźniaka - wzdłuż dwóch działek, a trzeba było to podzielić wzdłuż ściany działowej, a więc w poprzek tych dwóch działek) - w umowie przedwstępnej zawarliśmy więc zapis, że deweloper zobowiązuje się dokończyć procedurę scalania tych dwóch działek i ich podziału na dwie docelowe działki - co rzecz jasna stało się przed właściwym aktem notarialnym.
          • marekggg Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:42
            qqbek napisał:


            > Zwłaszcza dla mieszkającego w Niemczech, gdzie jesteście "100 lat za murzynami"
            > z płatnościami.

            akurat ze to dzialalo.

            start z zera (PRL) do poziomu niemiec jest duzy. ale pamietam jak w 1995 w polsce tez dzialaly "zelazka" na karty kredytowe. i bankomaty dopiero raczkowaly.

            > Pamiętam, że już dawno płaciło się w Polsce telefonem, a w Niemczech (ale też H
            > iszpanii) albo nie dało się wcale kartą zapłacić, albo dostawałeś pokwitowanie
            > do podpisu (w Hiszpanii to mi się raz zdarzyło niechcący obiad postawić, bo pol
            > eźliśmy do knajpy bez gotówki, a ja jako jedyny miałem "wypukłą" kartę, którą b
            > yli w stanie na "żelazku" odbić... lol, finansowe średniowiecze).
            >
            > Na pocieszenie pomyśl sobie, że oni tam w Kanadzie nadal mają czeki :-)
            >
            • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:50
              Ja zauważyłem, że często ludzie lubią się dowartościować. I tak na przykład w Toronto generalnie uważa się, że metro torontońskie jest bardziej czyste niż metro w Nowym Jorku (co jest prawdą), więc jest to najbardziej czyste metro na świecie (co nie jest prawdą). Tak samo z bankowością elektroniczną w Polsce. Jest lepsza niż bankowość elektroniczna w Niemczech, więc jest najlepsza na świecie.
              • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:59
                Najlepsze jest to ze cala ta bankowosc to przyszla wlasnie z zachodu (czyli w duzej mierze z Am. Pln.) bo zaczynali doslownie od zera. Ja jeszcze w 1988 pacujac w srednim przedsiebiorstwie w Krakowie (jako inzynier che che) dostawalem 'do reki' pieniadze od pani Basi skladajac podpis na liscie. Parodia. W Kanadzie zupelnie inaczej...Nie pamietam dokladnie ale przelewy do sie chyba zaczely w 94?
                • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:05
                  Ja kartę i konto w banku miałem chyba w roku 1997. Wówczas karty płatnicze nie były jeszcze powszechne. A konto w banku internetowym miałem już w roku 2001.
                  Co ciekawe, jak już miałem to konto w 1997 to sobie założyłem lokatę na 26% w skali roku :) i nie było skurwysynskiego złodziejskiego podatku Belki, ktory jak wszystkie podatki i ich podwyżki wprowadzony „na chwilę” a potem politycy przedłużali albo nie odwoływali.
                  • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:20
                    Ja konto w PL mialem pamietam ze mialem nawet ksiazeczke czekowa (moze nawet ja tutaj gdzies mam) ale to byl pic na wode fotomontaz bo w Krakowie to w pol lat 80-tych bylo chyba tylko kilka (?) sklepow gdzie mozna bylo placic czekami (np. w Sukiennicach).
                • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:06
                  Ja przelew wypłaty na konto zacząłem dostawać w 1989 roku. Przedtem to był co tygodniowy czek, który się wpłacało w tym samy dniu w bankomacie. A to tylko dlatego, że pracowałem w małej firmie.
          • wislok1 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:50
            Jakos tego z tymi murzynamii nie zauwazylem, syn placi w DE telefonem w sklepie, wszystko dziala...

            Ma blika na konto w PL i w DE

            Za duzo sie naczytales DURNYCH artykulow w polskiej prasie

            Czysty absurd te twoje rewelacje
            • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:02
              Zanim przyjechałem do Kanady kilka lat mieszkałem w Niemczech. Miałem konto w banku (Landesgirokasse, o ile dobrze pamiętam) i kartę bankową. Mogłem wybierać gotówkę w bankomatach jak również robić wydruki z konta. Dla kogoś kto przyjechał z Polski, to był kosmos. Widziałem też, że bardzo dużo ludzi płaciło w sklepach przy pomocy Eurocheque. Uważam więc, że jeżeli ten system się upowszechnił, to ludzie, którzy go używali nie specjalnie chcieli się "przesiądź" na coś innego. W Polsce nie było praktycznie żadnej infrastruktury bankowej, więc łatwo można było wdrożyć najnowsze technologie.
            • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:37
              wislok1 napisał:

              > Jakos tego z tymi murzynamii nie zauwazylem, syn placi w DE telefonem w sklepie
              > , wszystko dziala...
              >
              > Ma blika na konto w PL i w DE
              >
              > Za duzo sie naczytales DURNYCH artykulow w polskiej prasie
              >
              > Czysty absurd te twoje rewelacje

              Tak?
              Absurd?
              To zapłać zbliżeniowo na jarmarku bożonarodzeniowym w Polsce, a potem spróbuj w Niemczech.
              Powodzenia :)

              (to tyle na temat DURNYCH wiadomości).
              • marekggg Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:42
                sprobuj znalesc w szwecji bankomat.... powodzenia.

                ja juz nie pamietam kiedy mialem ostatnio jakies fizyczne euro w portfelu.
                • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:45
                  Jak potrzebujesz gotówkę, to nie musisz szukać bankomatu. W większości sklepów jak płacisz kartą debetową to masz opcje Cash Back. Nawet kasy samoobsługowe tak mają. Chociaż nie jestem specjalnym zwolennikiem gotówki, to lubię mieć kilkadziesiąt $. Just in case.
                  • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:49
                    Cashback to pamiętam z Anglii (prawie 20 lat temu) - wygodne, jak się chciało dodatkowe 20 funtów gotówki wziąć przy okazji zakupów w ASDA (ichni Walmart) czy TESCO.

                    Ja uwielbiam nowoczesne produkty płatnicze i bardzo mi się one podobają.
                    Ale bez solidnej "poduszki" z gotówki w przynajmniej dwóch walutach też mi się ciężko sypia. Inna sprawa, że nie "chomikuję" gotówki - starczy mi 2-3 tysiące złotych w domu, żeby czuć się spokojnie.
                    • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:10
                      Ja praktycznie przywiazlem wszystkie zlotowki z powrotem do Kanady ktore mialem 'na wszelki wypadek' w Polsce. Wlasciwie to tylko napiwki nimi placilem. Tutaj u siebie jak mam CAD20 to wszystko. Tylko Apple Pay cholernie wygodna sprawa z tym 'Portfelem'.
                  • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:08
                    jeepster napisał(a):

                    > Jak potrzebujesz gotówkę, to nie musisz szukać bankomatu. W większości sklepów
                    > jak płacisz kartą debetową to masz opcje Cash Back.

                    Naprawdę?? 😂
                    Jakiś czas temu zapomniałem portfela odbierając samochód od mechanika samochodowego. Mówi : tu jest Dino, niech pan sobie wypłaci przy kasie. Wypuścił mnie bez zostawiania czegokolwiek. I faktycznie kupiłem jakiś drobiazg i skorzystałem.

                    Kartą można płacić nawet na tacę w kościele :)

                    • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:10
                      Tylko, że u nas robi się to tak mniej więcej od 25 lat.
                    • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:16
                      To tylko sklepy spozywcze te wieksze daja taka wygode.
                  • marekggg Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:21
                    tak istnieje, ale juz place prawie wylacznie w kasach automatycznych. w sumie wszedzie.
          • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:50
            > Pamiętam, że już dawno płaciło się w Polsce telefonem,>
            Toi znaczy od jak dawna zreszta chyba nie masz na mysli 'blika' bo to popelina...
            Taki Apple Pay w Kanadzie wszedl w zycie w 2015 roku a w PL 3 lata pozniej. Rok temu w Polsce wiekszosc ludzi placi karta (dotykowo) widzialem bardzo malo placacych telefonem.
            • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:40
              Super.
              W BZ WBK miałem płatności zbliżeniowe w 2008 roku, zaraz po powrocie do Polski.
              • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:41
                Piszesz i płatności zbliżeniowej kartą czy telefonem?
                • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:51
                  jeepster napisał(a):

                  > Piszesz i płatności zbliżeniowej kartą czy telefonem?

                  Wpierw kartą, ale gdzieś po roku (więc najpóźniej 2010) weszły płatności telefonem.
                  • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:56
                    Nie będę kwestionował twojej informacji, ale Wikipedia (en.wikipedia.org/wiki/Near-field_communication) jest raczej powściągliwa w tej kwestii.
                    • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:09
                      jeepster napisał(a):

                      > Nie będę kwestionował twojej informacji, ale Wikipedia (en.wikipedia.org/wiki/N
                      > ear-field_communication) jest raczej powściągliwa w tej kwestii.

                      Poczytaj może o Visa Paywave i Mastercard PayPass i ich rozwoju w Polsce, zanim postanowisz opierać się w argumentacji o Wikipedię.
                      • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:12
                        Mnie chodziło o technologię NFC. Technologie tzw. custom, to funkcjonowały też u nas i były używane z mniejszym lub większym sukcesem. Dopiero ustandaryzowanie NFC zmieniło cały system.
                        • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:18
                          jeepster napisał(a):

                          > Mnie chodziło o technologię NFC. Technologie tzw. custom, to funkcjonowały też
                          > u nas i były używane z mniejszym lub większym sukcesem. Dopiero ustandaryzowani
                          > e NFC zmieniło cały system.

                          Zarówno PayWave jak i PayPass wykorzystywały NFC... w 2010 roku... w Polsce.
                          Inna sprawa, że trzeba było mieć określony telefon i kartę SIM jednego z dwóch operatorów.
                          Doczytaj, nie kompromituj się dalej.

                          (jak już doczytałeś - tak, byliśmy pół dekady przed wami, a dziś kartę wyciągam tylko, jak muszę limity wyrobić na kartach niepodpiętych do telefonu)
                          • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:24
                            Nie wiem czemu miałbym się kompromitować. To ty raczej powinieneś się wyluzować, bo każdy twój następny post jest coraz bardziej agresywny. Jeżeli uważasz, że informacja w Wikipedii nie jest dokładna, to podeślij mi coś lepszego. Jak na razie to jest twoja opinia versus Internet.
                            • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:26
                              Internet nie kończy się na Wikipedii.
                              Nadal będę twierdził, że w 2010 płaciłem telefonem w technologii NFC, wbrew temu, co o tym sądzi twoja Wikipedia.
                              Tylko tyle i aż tyle.
                              To nie agresja, to stwierdzenie faktów.
                              • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:30
                                youtube.com/watch?v=pWdd6_ZxX8c
                                • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:35
                                  jeepster napisał(a):

                                  > youtube.com/watch?v=pWdd6_ZxX8c

                                  Nie no super.
                                  Zlewasz temat, zamiast poszukać:
                                  apcz.umk.pl/CJFA/article/download/1801/1758
                                  Spadaj z takim nastawieniem - nie chciało ci się poszukać, choć twierdziłem, że płaciłem.
                                  Koleś - to nie moja opinia... takie są fakty.
                                  • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:44
                                    Czy przeczytałeś ten dokument? Tutaj masz dwa akapity:

                                    "W maju 2010 roku Polska Telefonia Cyfrowa (PTC) przy współpracy z Inteligo, PKO BP i MasterCard rozpoczęła pilotaż płatności zbliżeniowych NFC. Program trwał 4 miesiące i objął 100 uczestników, którzy otrzymali telefony Samsung Avila GT S5230N wyposażony w technologię NFC."

                                    Gratuluje udziału w tak ekskluzywnym programie.

                                    "W listopadzie 2012 roku ruszyła usługa komercyjna o nazwie Orange Cash, w którą zaangażowały się operator telefonii komórkowej Orange, organizacja MasterCard oraz mBank."

                                    Jakby nie kombinował to twoja data "najpóźniej 2010" nijak tutaj się nie zgadza.

                                    • qqbek Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 11:30
                                      Akurat miałem konto w BZ WBK i na tyle aktywny rachunek karty, że mi to zaproponowano. Myślałem, że więcej osób w tym wzięło udział. Serio. Artykuł wyszukałem po słowach kluczowych.
          • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:57
            qqbek napisał:

            > Zwłaszcza dla mieszkającego w Niemczech, gdzie jesteście "100 lat za murzynami"
            > z płatnościami.

            Kilka lat temu pamiętam że miałem problem z płatnością kartą w Niemczech bo przyjmowali tylko karty EC i VPay (to ostatnie to chyba jakiś niemiecki wynalazek), ani Maestro ani Visa nie można bylo płacić (może kredytową można było, nie pamiętam, ale debetowa nie). W McD na dworcu w ogóle płatność kartą nie działała.

            Ale bez przesady, Niemcy to nie jakaś dżungla oddzielona od cywilizacji, technologie bankowe w końcu docierają i do nich.
            W końcu sobie kupili pierwszy Polski internetowy bank w Polsce, żeby bankowość internetowa krzewic w Niemczech ;)

            Co do czeków i miłości mieszkańców Ameryki północnej do nich to normalne, już Engin nam tłumaczył że czeki są najlepsze :)

            Dla mnie kuriozum jest to że Amerykanie boją się robić przelewy bo wtedy widać ich numer konta a nie boją się podawać numeru karty kredytowej wszędzie. Ale skoro u nich działa, to nie ma problem.

            Dobrze że niektóre amerykańskie korpo działające w PL nauczyły się już oferować płatność szybkimi przelewami i blikiem, bo niedawno np był PayPal czy karta np w Netfliksie
            • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:03

              > Dla mnie kuriozum jest to że Amerykanie boją się robić przelewy bo wtedy widać ich numer konta a nie boją się podawać numeru karty kredytowej wszędzie>
              ???????????
              A wiesz jaka jest roznica miedzy karta kredytowa a debytowa?
              • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:13
                jackk3 napisał:

                > A wiesz jaka jest roznica miedzy karta kredytowa a debytowa?

                Z punktu widzenia płatności niewielka? Znając twój numer karty złodziej może płacić nią za swoje zakupy? Oświeć mnie jeśli się mylę
                • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:23
                  Nie o to chodzi... Karta kredytowa to jest kredyt nie masz tych pieniedzy dlatego duza czesc odpowiedzialnosci za roznego rodzaju przekrety spada na wlasciciela karty (jest nim bank). Dlatego tak pilnuja i maja takie wielkie obostrzenia i takze daja 'ochrone' dla klienta. Placac debytem uzywasz wlasnychy pieniedzy i jestes wlasciwie odpowiedzialny za wszystko (no moze za wyjatkiem jakis awarii bankowych).
            • wislok1 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:10
              Kilka lat temu to sa juz LATA SWIETLNE w Niemczech w placeniu karta....

              BARDZO duzo sie zmienilo.....
              DE goni reszte swiata ....
              Ja z tego placenia telefonem nie korzystam, bo jestem stary dziaders, ale syn ma blika do konta w De i do konta w PL, placi telefonem, nie ma problemow w sklepach.....

              Jest problem z placeniem interrnetowym za NIEKTORE uslugi w DE, dostep do filmow czy muzyki, chca konta w PayPal albo platnosc Visa karta kredytowa....

              Akurat taka mam, wiec syn moze skorzystac z mojej karty....

              TO sa pie.doly techniczne, wazne zeby miec srodki na danej karcie, to jest wazne
              • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:14
                wislok1 napisał:

                > Kilka lat temu to sa juz LATA SWIETLNE w Niemczech w placeniu karta....

                To racja - postęp jest naprawdę zauważalny, ale nadal wam sporo brakuje do Polski.
                • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:19
                  Ja to pamiętam jak, w Styczniu 2001 roku, oddawałem samochód na lotnisku Tegel w Berlinie i ostatnia stacja benzynowa przed lotniskiem nie przyjmowała kart kredytowych. Całe szczęście, że miałem ze sobą trochę marek, to mogłem za benzynę zapłacić. Jak byłem tam kilka lat później, to już wszystko działało na karty.
                  • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:29
                    jeepster napisał(a):

                    > Ja to pamiętam jak, w Styczniu 2001 roku, oddawałem samochód na lotnisku Tegel
                    > w Berlinie i ostatnia stacja benzynowa przed lotniskiem nie przyjmowała kart kr
                    > edytowych. Całe szczęście, że miałem ze sobą trochę marek, to mogłem za benzynę
                    > zapłacić. Jak byłem tam kilka lat później, to już wszystko działało na karty.

                    Jak sobie przypomnę Polskę z przełomu wieków, to już właściwie wszystkie "sieciowe" stacje przyjmowały karty. Mniejsze nie, ale to też się dość szybko zmieniło.
                • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 00:31
                  Przestancie juz wydziwiac...
                  Najwazniejsze aby miec CZYM placic a nie jak.
            • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:16
              Każdy kraj ma swoje "atawizmy" w stylu a u was Murzynów biją. Mnie za każdym razem jak jestem w Polsce (w Niemczech i Austrii też) trafia szlag, że nie mogą płacić kartą kredytową za benzynę przy dystrybutorze. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem w Kanadzie czy Stanach dystrybutor BEZ terminala płatniczego.
              • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:21
                W Polsce często widzę możliwość płacenia przy dystrybutorze. Ale z tego nie korzystam. Zazwyczaj kupuje też kawę, korzystam z toalety albo coś jeszcze załatwiam. Więc i tak idę do budynku stacji.

                Orlen na swój własny system Orlen Pay - ale nie wiem jak to działa.
                • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:27
                  Niestety, ale nie było mi dane trafić na dystrybutor z terminalem płatniczym. Ostatni raz byłem w Polsce 2 lata temu i jeździłem głównie w zachodniej części kraju. Od Wrocławia po Szczecin. Najbardziej "dziwnym" pytaniem przy płaceniu za benzynę w kasie było: rachunek czy faktura? Do dziś nie za bardzo kumam o co tu chodzi. U nas (w terminalu płatniczym) pytanie jest: rachunek (receipt) czy bez rachunku.
                  • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 00:33
                    Od komuny odwykles?
              • marekggg Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:26
                to w belgii znowu masz problem zaplacic cash za benzyzne. wszedzie tylko platnosc karta w dystrybutorze. i tak od jakichs 10 lat.
                • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:31
                  Na Islandii było jeszcze gorzej, bo nie tylko, że płacić trzeba było tylko przy pomocy karty, ale nie było kasy czy nawet żadnej obsługi, więc jak miałeś problem z kartą to byłeś ujajany. Pamiętam, że na cztery karty kredytowe (Visa, Mastercard, Amex) tylko jedna działała (Mastercard). Całe szczęście, bo inaczej byśmy koczowali w dziczy.
                • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:32
                  marekggg napisał:

                  > to w belgii znowu masz problem zaplacic cash za benzyzne. wszedzie tylko platno
                  > sc karta w dystrybutorze. i tak od jakichs 10 lat.
                  Imigracja panie... U nas jeszzce kilka lat temu mozna bylo zatankowac a potem zaplacic w srodku. No ale przyszli Kanadyjczcy i ocziwiscie Indianie zaczeli to wykorzystywac i po prostu odjezdzac bez placenia. Az doszlo do morderstwa mlodej kobiety ktora rozjechalo dwoch gowniarzy i rzad wprowadzil obowiazek placenia przed tankowaniem.
                  • marekggg Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:40
                    stacje z obsluga juz prawie nie istnieja. w srodku jest coprawda sklep, ale za benzyne sie placi tylko przy dystrybutorze. w sklepie to se mozna kupic czekolade albo wode do szyb.
                    • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:00
                      U nas czasami sie widzi starszych ludzi co placa w srodku a potem tankuja chociaz przy dystrybutorze wszystko jest. Chyba jak ktos tak robi 60 lat to juz ciezko sie przestawic...
            • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 00:30
              Nie bardzo rozumiem czego wy tak wystawiacie na piedestal placenie telefonem czy karta zblizeniowa.
              Tyle samo zajmuje jednym i drigim a niewilke dluzej wlozeni ekarty w "dziurke"
              Ja czest place telefonem ale glwnie dlatego ze mam tak swoje karty w "portfelu" ale one nie maj tych samych numerow co rzeczywista i jesli by ktos skopowal numery to te po kazdej tranzakcji sie zmienija a wiec toi spsob bezpieczny..
              Ale place tym co pierwszw wpadnie mi w reke po wlozeniu jej do kieszeni - jak telfon to telelfonem a jk aportfel to karta.
              Tak ze nie przesdzajcei z ta wyzszoscia placeni akarta zblizeniwo od karty wkladanej w dzurke... jeden pies. Ale jak sie przez to ze macie Blika czujecie sie lepiej to nich wam bedzie" Blik Rules!
              • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:11
                Blik jest prosty i genialny zarazem.
                Podobnie jak paczkomat.
                2 polskie wynalazki które podbijają obecnie świat. 🌎
                Wiem że Polska to nie Kalifornia z Doliną Krzemową ani nie Toronto z milionem restauracji z całego świata i pieniążkami z ropy , ale dajcie nam się nacieszyć naszymi polskimi osiągnięciami…

                Co do płatności zbliżeniowych to nie mam pewności co do roku 2010 ale są one w Polsce już naprawdę długo. Płacenie telefonem przez NFC też już długo choć ja wolę jednak fizyczny plastik z chipem i antenką w środku. Telefon się może rozładować. Jeśli zapomnę portfela a mam akurat nierozładowany telefon to płacę telefonem poprzez blika. Za zakupy najchętniej blikiem.
                • jeepster Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:17
                  Jak to mówią, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Na pewno paczkomaty są bardzo praktyczne w dużych centrach urbanistycznych, gdzie większość ludzi mieszka w budynkach wielorodzinnych. Niemniej w typowych "burbs" a Ameryce Północnej jest zupełnie inaczej. Tutaj dostawy są do domu. Jak kogoś nie ma w domu, to paczkę zostawia się pod drzwiami. Wierz mi, to działa. Oczywiście są kradzieże tzw. porch bandits, ale jest to rzadkość. Sam zamawiam przez Internet dużo rzeczy i wszystko dochodzi jak trzeba.
                  • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:28
                    Mieszkam w domu rodzinnym i czasami zamawiam kurierem a czasami do paczkomatu. Mam kilka paczkomatów w odległości do 350 m a jeden naprawdę blisko. Jak nikogo nie ma w domu a kurier dzwoni do domofonu to każe przerzucić przez bramę albo wpuszczam i każe postawić przed drzwiami.

                    U nas allegro ma tak że wykupujesz sobie program Smart na rok i jak coś zamawiasz to od 45 zł dostawa za darmo do paczkomatu a od 65 zł kurierem do domu.
                    Paczkomaty są też szybsze - jak sprzedawca wyśle coś dziś to kurier przyjdzie jutro a do paczkomatu przesyłka może trafić jeszcze dziś (ostatnio testowałem a zależało mi na czasie)
                    • jeepster Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:34
                      U nas możesz sobie wybrać czy chcesz do domu czy do najbliższej drogerii (bo tam są ajencje pocztowe). Różnicy czasowej w dostawie nie ma. Paczka z Amazona (jak mają towar w magazynie) przychodzi na drugi dzień, bo w okolicy Toronto jest kilka wielkich magazynów Amazona. Ja z reguły składam zamówienie wieczorem, więc nie wiem czy jest możliwość dostawy w tym samym dniu. Przed świętami to chłopcy naginali 7 dni w tygodniu i ostatnią paczkę dostałem w Wigilie około południa. W sam czas.
                      • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:38
                        U nas możesz odebrać przesyłkę również w Żabce. Ale ja tego nie lubię. Bo muszę jakiemuś lbu podawać numery, on chodzi szuka paczki na zapleczu. Poza tym Żabka nie jest czynna całą dobę. Poza tym nr 2 nie lubię zabki. Ale są one wszędzie
                        • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:40
                          Ja jestem dumny z tego że w Polsce Allegro jest lepsze od Amazona. Mimo iż koło dużych miast są wielkie magazyny Amazona.
                          Jak odpalam stronę Amazona to od razu mam dość - jakieś takie badziewne, starodawne, chaos.
                          • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:45
                            frequenter.light napisał:

                            > Ja jestem dumny z tego że w Polsce Allegro jest lepsze od Amazona. Mimo iż koło
                            > dużych miast są wielkie magazyny Amazona.
                            > Jak odpalam stronę Amazona to od razu mam dość - jakieś takie badziewne, starod
                            > awne, chaos.

                            Moze dlatyego ze nie macie "prawdziwego" Amazona?
                            Nie wiem jak tego mozna pobic?
                          • jeepster Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:51
                            Ja bym raczej myślał, że Allegro konkuruje/konkurowało z Ebay a nie z Amazonem. No ale ja nie mieszkam w Polsce, więc nie będę dyskutował.
                            • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 02:13
                              jeepster napisał(a):

                              > Ja bym raczej myślał, że Allegro konkuruje/konkurowało z Ebay a nie z Amazonem.
                              > No ale ja nie mieszkam w Polsce, więc nie będę dyskutował.

                              No wlasnie.
                              Amazon sie glownie tym rozni od eBay ze na eBay handel odbywa sie pomiedzy sprzedajacym i kupujacycm a eBay jest w zasadzie posrednikiem stajacym z boku chyba ze jest problem to sie "angazuja" aby go zorwiazac.
                              Kupowanie z eBay ma o wiel wiecej ryzyka poniewaz ni ewiadomo kto naprawde stoi za towarem i jego jakoscia a potencjalne zrwoty - procedury i koszty leza w gestii kupujacego
                              Amzon zas jest "sklepem" gdzi sprzedajacy musza sie dopasowac do Amazona pod wzgledem zwrotow i amazon na siebie bierze same zwroty - zawsze darmowe, a do tego w 90+% nie potrzeba powodow i jakos sie tam ze zrodlem towaru dogadywuje. Mam opcje zrwotu do sklepu amazona (Whole Foods) i opcje zwortu gotwki na karte albo na kont w Amazonie. Albo moge poprosic o naklejke do UPS czy Fedex i oni odbiora (jak rzecz duza) albo im podrzuce. Jak chce zwrot na konta amazona to to jest kwestia godziny a jak na karte ktora placilem i jest zarejestrowana na amzonie to trwa pare dni.
                              I wlasnie to ze na amzona mozna praktycznie kupic wszytko co jest na rynku i to ze dostarcza pod drzwi i mozna bez powdy zwrocic jest glownym napedem ich biznesu.
                              Ja np jak kupuje rocznie pewnie ze 200 rzeczy na amazonie to moze jedna, dwie albo wcale na eBay.
                              • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 02:18
                                Wiekszsz rzeczy amazon kupuje od dostawcow i sam sprzedje pod swoim szyldem a duzo posredniczy i w sumie widac ze to idzi od dostawcy za posrednictwem ale tno nie zmienia ukadow ze w przypadku problemow ja sie kontaktuje najpierw z amazonem. Zdarz sie ze sprzedjacy prosi aby sie najpierw skontakotwac z nimi. I zdzrzylo mie raz ze zamowilem parasolki na patio i te bylby do D wiec sprzedjacy mowil zeby ich nie odsylac bo to ich bedzie kosztowac i moge sobe zatrzymac a oni mi zworca kase w 100% .
                              • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 02:23
                                Allegro to coś pomiędzy: są tam sklepy ale też sprzedaje samo allegro. Zniżki potrafi dać samo allegro. Dyskusję ze sprzedającym widzi allegro. Możesz też poprosić allegro o interwencję u sprzedawcy. Największym właścicielem paczkomatów w PL jest InPost ale Allegro ma też swoje. Zastanawiam się czy do dostarczania przesyłek do własnych paczkomatów posiłkuje się inpostem czy również kurierów na swoich.

                                Allegro zostało założone i do dziś ma główną siedzibę w Poznaniu choć od lat należy do jakiegoś funduszu lub firmy chyba z RPA.
                            • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 02:14
                              Nie, Ebay praktycznie nie istnieje na polskim rynku. Chociaż ja czasami z niemieckiego albo angielskiego zamawiam części samochodowe bo są tańsze niż u nas (choć często te sklepy niemieckie prowadzą Polacy - albo przesyłka jest z Litwy - nie wiem dlaczego tak jest).

                              Nie znam statystyk ale w PL Allegro rulez. Ma też swoje wersje w innych krajach ale nie wiem jak popularne.
                              • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 02:20
                                frequenter.light napisał:

                                > Nie, Ebay praktycznie nie istnieje na polskim rynku. Chociaż ja czasami z niemi
                                > eckiego albo angielskiego zamawiam części samochodowe bo są tańsze niż u nas (c
                                > hoć często te sklepy niemieckie prowadzą Polacy - albo przesyłka jest z Litwy -
                                > nie wiem dlaczego tak jest).
                                >
                                > Nie znam statystyk ale w PL Allegro rulez. Ma też swoje wersje w innych krajach
                                > ale nie wiem jak popularne.

                                Pytanie czy model handlu na Allegro jest jak Amazon? Tzn kupujesz glownie od Amazona i zwracasz do Amazona czy Allegoro jest posrednikiem i kupujesz/zwraacasz w sumie od sprzedajaceg?
                                • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 02:26
                                  I to i to. Moim zdaniem lepiej jak bezpośrednio kupujesz od różnych sprzedawców, chyba że Allegro kupi dużo czegoś tam i ma dzięki temu niższą cenę.
                        • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:50
                          U nas moge zarejestrowac kod do drzwi garazowych i kurier moze nacisnac guzik na swoim sluzbowym smartphonie i wrzucuc do garazu. Jak to zrobi to w garazu wlacza sie kamera i widac kto i co tam robil a jego pracodawca tez ma rekord kto otwieral.
                          Al eja tego nie robie bo ma bramke prze domem i nie widac nic za nia i nigdy mi nic nie zginelo. A gdyby to amzon to wezmie na siebie.
                          Mowile juz kiedys ze mi wrzucili przed drzwi garazowe paczke z helmem na rower a ja nie patrzac i nie widzc przjechalem przez nia i amzon przeprorsil oraz wyslal nowy helm overnight?
                • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:42
                  frequenter.light napisał:

                  > Blik jest prosty i genialny zarazem.
                  > Podobnie jak paczkomat.
                  > 2 polskie wynalazki które podbijają obecnie świat. 🌎
                  > Wiem że Polska to nie Kalifornia z Doliną Krzemową ani nie Toronto z milionem r
                  > estauracji z całego świata i pieniążkami z ropy , ale dajcie nam się nacieszyć
                  > naszymi polskimi osiągnięciami…
                  >
                  > Co do płatności zbliżeniowych to nie mam pewności co do roku 2010 ale są one w
                  > Polsce już naprawdę długo. Płacenie telefonem przez NFC też już długo choć ja w
                  > olę jednak fizyczny plastik z chipem i antenką w środku. Telefon się może rozła
                  > dować. Jeśli zapomnę portfela a mam akurat nierozładowany telefon to płacę tele
                  > fonem poprzez blika. Za zakupy najchętniej blikiem.

                  Paczkomat to upierdliwosc.
                  To naprawde Wasza inwencja? Co w tym takiego szczegolnego?
                  Taki nowoczesne Poste Restante?

                  Mnie wrzucaja za brame przed drzwi frontowe. Robia fotke i wysylaja wiadomosc z informacja i zdjeciem - zebym wiedzil czy zostawili przed, po prawej czy lewej stronie.. A zwykle to slysze jak bramka trzasna czy jak rzuca paczke :)
                  Jedynie jak dostarczja alkohol albo naboje to trzeba podpisac bo ni emoga dawac malolatom.

                  Aha i nawet tak z godznie przed dostarczeniem to wyslyaja mi info ze kurier jest w drodze i uaktualniaja z mapka i info gdzie jest i "ile stopow" przed mna... jakbym tak sie niecierpliwil.

                  Zeby sobie jeszcze glkwe zawracjac paczkomatami?
                  A jak ci lozko czy duzy dywan maja dostarczyc to tez do paczkomatu?

                  Ilez to k razy cie sie telefon roladowal albo zapmniales portfela?
                  Ale skoro tak masz to co zrobisz jak jedno i drugie sie zdzrzy w tym samym czasie?
    • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 20:45
      Nie za bardzo rozumiem jakie były tej pani oczekiwania jeśli chodzi o kuchnie kanadyjską. Nie ma czegoś takiego jak kuchnia kanadyjska, przynajmniej w takim znaczeniu jak kuchnia polska czy francuska. Jest kilka typowych rzeczy, które (z biedą można by nazwać kanadyjskimi) takie jak syrop klonowy, beaver tails czy poutine. Ale to nie to samo. Za to w Toronto można znaleźć restauracje praktycznie z każdego miejsca na ziemi. Od afgańskich do wietnamskich. Jest co prawda Zanzibar Tavern, ale nie jest to restauracja a tzw. "strip club", gdzie głównie serwują burgery i frytki, nie mówiąc już o rozebranych panienkach 😊
      • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:35
        No z tym sie nie zgodze. Oczywiscie jest kuchnia kanadyjska. Inna na preirii inna na wschodzie a inna w BC.
        • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:45
          Ja bym tego nie nazwał kuchnią kanadyjską. W najlepszym wypadku jakieś regionalne specjały. To, że na wschodnim wybrzeżu popularny jest homar, na preriach steki wielkości pół krowy and w BC ryby, nie robi z tego kuchni. Na podobnych zasadach kiedyś widziałem napis "British Cuisine - Fish and Chips".
          • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 21:53
            Bo to sie dopiero budzi do zycia...i staje sie modne.Polska kuchina tez zaczela sie rozwijac po komunie podobny proces choc na inna skale bo Kanada i Polske dzieli kilkaset lat rozwoju cywilizacyjnego .
            • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:55
              jackk3 napisał:

              > Kanada i Polske d
              > zieli kilkaset lat rozwoju cywilizacyjnego .

              No tak - 400 lat temu byliście kolonią do pozyskiwania futer, a Polska była pępkiem świata.
              Tu się zgodzę.
              • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 22:59
                Do tego kolonią zasiedloną (jak to mówi mój kolega - Polak) przez kurwy, kryminalistów i świetojebliwych purytanów.
                • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:01
                  No nie pomylilo mu sie z Australia...
                • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:06
                  Purytanie to bardziej na południe - Massatchusetts
                  • jeepster Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:09
                    Nie chodzi o detale, tylko generalnie kto na początku zasiedlał te tereny. Nie ma co się łudzić. Nie byli to tamtejsi nobliści. Niemniej jednak nie jest tak tragicznie. Jest git. Przynajmniej dla mnie.
              • jackk3 Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:13
                <Polska była pępkiem świata. Tu się zgodzę.>
                Ja bym raczej powiedzial 'pempkiem' reszta moze byc.

                • qqbek Re: OT - O Kanadzie 05.01.24, 23:21
                  jackk3 napisał:

                  > <Polska była pępkiem świata. Tu się zgodzę.>
                  > Ja bym raczej powiedzial 'pempkiem' reszta moze byc.
                  >

                  W latach 20-tych XVII wieku jeszcze "pępkiem"... gorsze przyszło 30-40 lat później.
        • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 00:36
          Serwuja np steki z niedzwiedzia czy jakiejs tam wydry?
      • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 00:34
        Pani jest mloda i "progresywna" wiec nalezy jej wybaczyc i miec nadzije ze dorosnie.
        • jeepster Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 00:59
          Dokładnie. A Kanada jaka jest (tak jak definicja konia w przedwojennej encyklopedii) - każdy widzi.
          • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:01
            A pomimo tego to wszystkie agencje oceniaja Kanade jak jeden z najlepszych krajow do zycia?
            • frequenter.light Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:11
              A Amerykanie jak oceniają Kanadę i Kanadyjczyków? I vice versa?
              • engine8t Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 02:01
                frequenter.light napisał:

                > A Amerykanie jak oceniają Kanadę i Kanadyjczyków? I vice versa?
                Uwaza sie ze Kanada nie wiele sie rozni. Maja wiecej "socjalizmu" i jedyny czesto powtarzany argument za to powszechnaa opieke zdrowotna ale ta ma przewage w zasadzie na pokaz bo jak sie przyjrzec z bliska to ja wolne nasza. Koszty zycia chyba sa wyzsze, wiecej ograniczen na kazdym kroku. Np piwo tylko w sklepach monopolwych i ceny alkoholu znacznie wyzsze. A reszta to to samo.
                Raczej nikt na granicy Kanady nie czeka aby sie tak przeprowadzic pomimo ze Kanada #1 a USA #50 czy dalej.
                Bywalem w Toronto kilka razy i duzo w Vancouver.
                Pracujac w firmie Kandyjsko/Amerykanskiej w Vancouver mielismy mozliwosc pracy po obu stronach granicy i jak ktos chcial sie przeniesc na stale to byla tak opcja.
                Z tych co znalem to jedne amerykanin sie przeprowadzil "na stale" ale po chyba 4 czy 5 latach wrocil
                A chyba 4 Kandyjczykow przeszlo na strone amerykanska i jak na razie po 15+latach to chyba zaden nie wrocil do Kanady.

                • jeepster Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 02:28
                  Wszystko się zgadza. Sam mam co najmniej pół tuzina znajomych, którzy (w ramach korporacji) przeprowadzili się do US i bardzo sobie chwalą. Jak ktoś chce zrobić karierę w dużej, ponadnarodowej korporacji, to w Kanadzie tego nie zrobi. Chociaż większość wielkich firm ma swoje oddziały w Kanadzie, w większości są to działy marketingu, sprzedaży, usług czy obsługi klienta. Cały rozwój, szczególnie technologiczny jest w Stanach. Zresztą wystarczy popatrzyć na kanadyjskich aktorów czy muzyków. Praktycznie wszyscy żyją w USA. Niespecjalnie przeszkadza to zarówno Kanadyjczykom jak i Amerykanom, bo to w sumie jest indywidualna sprawa każdego z osobna.
            • jeepster Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:17
              Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju.
            • jeepster Re: OT - O Kanadzie 06.01.24, 01:25
              Poza tym to tego typu oceny to można sobie o kant d... rozbić. Politycy się tym onanizują, a ci którzy mają pod górkę trafia szlag. Ja uważam, że jakby był jakiś prawdziwy raj na ziemi, to nikt by o tym się nie dowiedział, bo ci naprawdę bogaci już by o to zadbali. Dla mnie liczy się bezwzględna wartość tego czy jest mi tu dobrze, czy lubię otoczenie, czy ludzie są fajni itp., a nie czy gdzieś jest lepiej niż tu. Już raz (technicznie to dwa razy) w życiu emigrowałem i wychodzę z założenia, że jak czegoś nie mogę zmienić to należy to polubić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka