schweppes1
04.03.24, 21:36
Zainspirowany sąsiednim wątkiem o "polskich" 405tkach postanowiłem założyć wątek o ekstremalnych dla rodzinnych budżetów wydatkach na nowe samochody w latach 90. To nie do wyobrażenia, że bywały przypadki zakupów nowych samochodów przez osoby/pary o przeciętnych zarobkach. W 1999 roku padł rekord sprzedaży nowych samochodów w Polsce. Średnia pensja netto w gospodarce narodowej wynosiła wówczas ok. 1200 zł, dziś - ok. 5200 zł.
Ceny nowych samochodów w tamtym okresie: [img]https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_9zjXVBZGdVXDIxhWVSqRQ6vF98EqA8YH,w800.jpg[/img]
Nie chce mi się wymieniać wielu modeli, więc dam przykład samochodu, którego zakup z salonu znam w dwóch rodzinach właśnie w 1999 roku i to z przeciętnych pensji nauczycieli czy stoczniowców - Volkswagen Golf i Toyota Corolla. Jestem w stanie finansowo wyobrazić sobie zakup samochodów z tej pierwszej rubryki od góry: Tico, Matiz czy Uno (choć to i tak jak dziś pod 100k), ale Golf za 50k czy Corolla za 45k to jak dziś 200-220k. Z jednej strony to jakaś kompletna abstrakcja, z drugiej jednak - w obu tych przypadkach samochody jeździły w rodzinie kilkanaście lat (Golf rozbity z 10 lat temu, Corolla kompletnie zgnita zezłomowana 5 lat temu) i przez cały ten czas inni bujali się co kilka lat kolejnymi zajechanymi trupami, do których dokładali, a te dwie rodzinki miały generalnie święty spokój z tym tematem (Corolla to wiadomo, ale w Golfie 1,4 bez turba też niewiele się działo), więc może licząc długoterminowo - nie była to taka głupia decyzja.
Co sądzicie? Macie podobne przykłady u siebie lub w rodzinie?