galtomone 17.11.24, 12:40 Wypadek w Rzgowie na skrzyżowaniu #1675 Wasze Filmy Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tbernard Re: Czyja wina? 17.11.24, 13:01 Tak czysto formalnie to wiadomo, kto komu miał ustąpić pierwszeństwa ale tego nie zrobił. Ale pozostaje pewnie kwestia prędkości, czy nie została w sposób rażący przekroczona przez tego co to miał najmosze pierwszeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 17.11.24, 15:37 Gosc nie widząc nic w lewo zaryzykował wyjazd. No i mu się nie udało. Mam nadzieję że ten z pierwszeństwem nie ucierpiał fizycznie Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 17.11.24, 15:47 trypel napisał: > Gosc nie widząc nic w lewo zaryzykował wyjazd. No i mu się nie udało. Mam nadzi > eję że ten z pierwszeństwem nie ucierpiał fizycznie > Wg Ciebie ten z pierwszeństwem jest całkiem czysty? Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 17.11.24, 15:56 Nawet jakby jechal przepisowo to moglby walnąć bo tamten wyjechał na pałę A że nie jechal nie wiadomo jak szybko ( chociaż oczywiście nie wiem ile dokladnie) to moim zdaniem 100% winy ponosi ten co się władował Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 17.11.24, 16:19 trypel napisał: > Nawet jakby jechal przepisowo to moglby walnąć bo tamten wyjechał na pałę > A że nie jechal nie wiadomo jak szybko ( chociaż oczywiście nie wiem ile doklad > nie) to moim zdaniem 100% winy ponosi ten co się władował > Na moje oko, to gdyby faktycznie w tej sytuacji i miejscu jechał przepisowo to była szansa na zero wypadku albo góra stłuczkę. Zauważ, że był zobowiązany do znacznego zmniejszenia prędkości i zachowania SZCZEGÓLNEJ OSTROŻNOŚCI. Z tej drugi wręcz wynika bezpieczeństwo. Skoro nie widział tego drugiego auto w które uderzył to czy widziałby pieszego schowanego za tym autem? Tam masz migające żółte światła - "EEEE ludziska, światła nie działają, uważajata" - może głupio wnioskuję, ale jak widzę takie coś to jednak zwalniam zwykle znacznie bardziej niż wynika z dopuszczalnej prędkości 9zwykle to 70 km/h w takich miejscach). I dodatkowo przejście dla pieszych - które już w ogóle sprawia, że powinno się tam zwolnić bardzo, żeby całość syt ocenić. Gdyby brał pod uwagę niewidocznego za autami pieszego to wypadku by nie było, nawet pomimo ewidentnego wymuszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 17.11.24, 16:30 A gdyby tam jego matka przechodziła? Ta co z tyłu siedzi. Ty się skupiasz nad gościem który jak sam piszesz nawet jakby jechal przepisowo to moglby mieć stłuczkę a ja nad tym który wyskoczył nie widząc nic z lewej strony Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 17.11.24, 19:06 trypel napisał: > A gdyby tam jego matka przechodziła? Ta co z tyłu siedzi. Ty, no ale jakie gdyby? Nie pisze, że gdyby tam było przejście dla pieszych to... TAM JEST przejście dla pieszych a to zobowiązuje kierowcę do bardzo konkretnego zachowania. Bogu dzięki, że tylko w auto trafił. Teraz będzie gdyby... Gdyby tam był pieszy, to uderzenie w auto to byłoby jedno a niezachowanie ostrożności i zagrożenie pieszemu to drugie. Nawet jak pieszego nie ma ale nie zwolnisz przed pasami to policja ma prawo Cię ukarać. Bo masz obowiązek zwolnić. Szczególnie na takiej drodze ta różnica prędkości musi być widoczna i wyraźna. > Ty się skupiasz nad gościem który jak sam piszesz nawet jakby jechal przepisowo > to moglby mieć stłuczkę a ja nad tym który wyskoczył nie widząc nic z lewej st > rony Wina wymuszającego jest bezsprzeczna. Tyle, że ja widzę też wyraźne złamanie przepisów przez drugiego kierowcę. Źle zatytułowałem wątek. > Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Czyja wina? 18.11.24, 07:46 Ale co ty tworzysz za teorie o tym że jak nie zwolnię przed przejściem to mogę dostać mandat. Masz zachować szczególną ostrożność a to jest mało precyzyjne pojecie. Jeśli przy dobrej widoczności a taka tam jest w pobliżu przejścia nie ma pieszych to poco masz zwalniać? Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:38 only_the_godfather napisał: > Ale co ty tworzysz za teorie o tym że jak nie zwolnię przed przejściem to mogę > dostać mandat. Ja? "Kierowca, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu albo na nie wchodzącego i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na tym przejściu albo wchodzącemu na to przejście". Skoro nie widział auta, to nie widział całego przejścia. Ergo nie zachował szczególnej ostrożności co widać także po fakcie braku zmniejszenia prędkości. > Masz zachować szczególną ostrożność a to jest mało precyzyjne po > jecie. W połączeniu z "zmniejszyć prędkość" to dla większości "normalnie myślących ludzi" wystarczająco precyzyjne i logiczne pojęcie. > Jeśli przy dobrej widoczności a taka tam jest w pobliżu przejścia nie ma > pieszych to poco masz zwalniać? Gdyby tam była dobra widoczność, to chyba by widział ten samochód? A zwalniać choćby po to, by stosować się do przepisu/obowiązku i nie dostać mandatu za złamanie tego nakazu. Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:42 Pokaz mi kogoś kto dostał mandat jadąc z przepisowa prędkością bo nie zwolnił przed przejściem. Tworzysz jakieś swoje Dźwinę teorie. Powiedz nam z jaką prędkością w takim razie jechał poszkodowany bo rozumiem że ja znasz. Jeśli nie to twoje teorie są dajej tylko teoriami. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:47 only_the_godfather napisał: > Pokaz mi kogoś kto dostał mandat jadąc z przepisowa prędkością bo nie zwolnił p > rzed przejściem. Znaczy jak ktoś kradnie i 100 razy go nie złapali to można kraść? To jest w sumie dobry argument na nie przyjmowanie mandatów za prędkość "Panie!!!! Ale mnie 1000 nikt nie złapał. Tzn. że nie trzeba stosować sie do ograniczeń, weź Pan ten świstek i se wsadż". > Tworzysz jakieś swoje Dźwinę teorie. > Powiedz nam z jaką prędkością w takim razie jechał poszkodowany bo rozumiem że > ja znasz. Jeśli nie to twoje teorie są dajej tylko teoriami. Skoro uderzył w inne auto w rzeczonej sytuacji to zbyt wysoką do warunków. Migające żółte mówi Ci, że masz się upewnić, że możesz jechać... Fakt, że był wypadek dobitnie świadczy o tym, że nie mógł. Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:52 Właśnie migające żółte powoduje, że wyjeżdżający z podporządkowanej ma się upewnić, czy może wjechać i nie zrobił tego. Odwracasz jak zwykle kota ogonem najpierw palniesz głupotę a potem cięzko ci się przyznać, że tak zrobiłeś więc brniesz dalej. To pokaż mi kogoś kto dostał mandat, za to, że jadąc z dwoloną prędkością mając widoczność na to, że ani na przejściu ani w pobliżu przejscia nie ma żadnego pieszego nie zwolnił. Pokaż mi jeden taki przypadek, a nie w głupi spsób unikasz odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:04 only_the_godfather napisał: > Właśnie migające żółte powoduje, że wyjeżdżający z podporządkowanej ma się upew > nić, czy może wjechać i nie zrobił tego. OBAJ MAJĄ. Żaden tego nie zrobił. Dodatkowo są tam pasy. Nadjeżdżający nie miał bladego pojęcia czy za tymi autami (z których jednego nie widział) jest jeszcze pieszy. > Odwracasz jak zwykle kota ogonem najpierw palniesz głupotę a potem cięzko ci si > ę przyznać, że tak zrobiłeś więc brniesz dalej. To pokaż mi kogoś kto dostał ma > ndat, za to, że jadąc z dwoloną prędkością mając widoczność na to, że ani na pr > zejściu ani w pobliżu przejscia nie ma żadnego pieszego nie zwolnił. Pokaż mi j > eden taki przypadek, a nie w głupi spsób unikasz odpowiedzi. Ja Ci nie mówię, że dostaniesz, tylko ŻE MOŻESZ DOSTAĆ. Za przekroczenie prędkości też nie zawsze dostaniesz, ale możesz dostać. Zbliżając sie do przejścia dla pieszych masz obowiązek zmniejszyć prędkość bo jest to zwykle (chyba, że mówimy o faktycznie pustej drodze, pustej okolicy przejścia, gdzie WSZYSTKO WIDZISZ) niezbędę do zachowania SZCZEGÓLNEJ OSTROŻNOŚCI. IMHO trudno uznać, że tam było pusto i wszystko było widać w sytuacji, gdy przyjebał w auto, którego nie widział. Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:15 Jeżdżąc przez to miejsca kilka razy w miesiącu śmiem twierdzić, że mógł widzieć, czy jest w okolicach przejścia jakiś pieszy. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:24 only_the_godfather napisał: > Jeżdżąc przez to miejsca kilka razy w miesiącu śmiem twierdzić, że mógł widzieć > , czy jest w okolicach przejścia jakiś pieszy. Widać tam są piesi więksi od aut... Dziwne, ale taki jest świat... Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Czyja wina? 18.11.24, 07:48 A co do złamania przepisów przez drugiego kierującego, jeśli jechał z prędkością dozwolona to żadnego przepisu nie złamał. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:39 only_the_godfather napisał: > A co do złamania przepisów przez drugiego kierującego, jeśli jechał z prędkości > ą dozwolona to żadnego przepisu nie złamał. "Kierowca, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu albo na nie wchodzącego i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na tym przejściu albo wchodzącemu na to przejście." A jednak złamał. Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:43 Był tam jakiś pieszych?nie nie było więc o czym mówisz. Ale ok wedle twojej logiki czlowiek który jedzie (zakładam, że z przepisowa prędkością bo tego niewiemy jaka miał)jest winny ale winny nie jest ten co wyjeżdża z podpirzadkowanej na palę. Spoko. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:50 only_the_godfather napisał: > Był tam jakiś pieszych? Ty wiesz, że nie. Kierowca o którym mówimy tego nie wiedział i nie brał nawet pod uwagę, że tam ktoś może być. Miał taki obowiązek. > Ale ok wedle twojej log > iki czlowiek który jedzie (zakładam, że z przepisowa prędkością bo tego niewiem > y jaka miał)jest winny ale winny nie jest ten co wyjeżdża z podpirzadkowanej na > palę. Spoko. Nigdzie nie napisałem, że ten drugi jest nie winny. Wręcz przeciwnie. Nie pitol tego co Ci się błędnie wydaje! Żebyś nie musiał szukać i czytać całości bo najwyraźniej masz z tym kłopot: forum.gazeta.pl/forum/w,20,178303979,178303979,Czyja_wina_.html?p=178305319 : "Wina wymuszającego jest bezsprzeczna. Tyle, że ja widzę też wyraźne złamanie przepisów przez drugiego kierowcę. Źle zatytułowałem wątek." Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:51 trypel napisał: > Co złamał? Pieszego tam nie było. I skąd to wiedział skoro nie widział auta, które wymusiło? Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:56 A może widział to auto? Jak ty byś zareagował na znak który mi się bardzo podobał przy szkołach w stanach - zwolnij do 25 mil JESLI są dzieci. Jak dzieci nie widać to nikt nie zwalnia. Super. Logiczne i proste. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:10 trypel napisał: > A może widział to auto? Myślisz, że to wałek ubezpieczeniowy? No może tak być, ale prawdopodobieństwo tego oceniam jako niskie. > Jak ty byś zareagował na znak który mi się bardzo podobał przy szkołach w stana > ch - zwolnij do 25 mil JESLI są dzieci. > Jak dzieci nie widać to nikt nie zwalnia. Super. Logiczne i proste. > Zgadza się. Gdybym WIDZIAŁ, że jest pusto to bym nie zwolnił. Ale w sytuacji aut stojących np. przy krawężniku już tak. Co bowiem będzie w sytuacji kiedy nie zwolnisz i zza auta jednak na drogę wyjdzie dziecko? Może ja głupi jestem (póki co sytuacje z drogi mówią, że jednak nie), ale jak mijam sznura aut w na drodze, które stoją np. do świateł w przeciwną stronę to zwalniam (i już kilku wyjeżdżających i pieszych tak uniknąłem). Jak mijam sznur aut (w tym samym) kierunku jadących to też... I podobnie, już paru takich co zapomnieli sprawdzić w lusterku czy coś nie nadjeżdża uniknąłem. A przecież na moim pasie było zielone i nie byłoby w razie wypadku mojej winy... Tylko co mi z tego? Ale tu, mówimy o ZŁAMANIU przepisów przez drugiego kierowcę. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:25 Ale tylko Ty widzisz to złamanie przepisów i tylko Ty o tym piszesz. Ja widzę tylko głupka który beż widoczności przejeżdża na pale 4 pasy (probuje raczej bez powodzenia) Jakbym bym świadkiem tego wypadku to tak bym zeznał Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:36 trypel napisał: > Ale tylko Ty widzisz to złamanie przepisów i tylko Ty o tym piszesz. Nie, nie tylko ja. Poczytaj choćby komentarze pod filmem. Szokuje mnie bardziej, że Wy tego nie widzicie i to mając jasno zacytowane zasady PORD regulujące zachowanie kierowcy w takiej sytuacji. > Ja widzę t > ylko głupka który beż widoczności przejeżdża na pale 4 pasy (probuje raczej bez > powodzenia) > Jakbym bym świadkiem tego wypadku to tak bym zeznał A tu sie okazuje, że ktoś chciał mu pomóc z jego głupotą i zapisał co ma zrobić w takiej sytuacji i wymagał znajomości tej wiedzy i stosowania sie do niej wręczając mu PJ. Niestety tego nie zrobił. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:43 A co zapisał? Żeby w momencie jak nic nie widzę starać się przejechac w ciemno? Gdzie to zapisane jest? Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:58 trypel napisał: > A co zapisał? Żeby w momencie jak nic nie widzę starać się przejechac w ciemno > ? Gdzie to zapisane jest? W PORD - naprawdę pytasz??? 😱😱😱😱 Tak na szybko... Art. 4. [Zasada ograniczonego zaufania (zasada względnej ufności)] Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania. Migający sygnał żółty oznacza: zwiększone niebezpieczeństwo kolizji lub zmianę organizacji ruchu. Wjazd za sygnalizator jest możliwy wyłącznie z uwzględnieniem znaków drogowych i kodeksu ruchu drogowego. Zwracam uwagę na to "i" nie tylko znaki ale i inne zapisy kodeksu, czyli ten art 4 oraz... Kierowca, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu albo na nie wchodzącego i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na tym przejściu albo wchodzącemu na to przejście. oraz Art. 25. [Skrzyżowanie] 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo - także jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo. 2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się do pojazdu szynowego, który ma pierwszeństwo w stosunku do innych pojazdów, bez względu na to, z której strony nadjeżdża. 3. Przepisy ust. 1 i 2 stosuje się również w razie przecinania się kierunków ruchu poza skrzyżowaniem. 4. Kierującemu pojazdem zabrania się: 1) wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca do kontynuowania jazdy; 2) rozdzielania kolumny pieszych. To boldem tyczy wszystkich kierowców, także tych na drodze pierwszeństwem przejazdu. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 18.11.24, 10:23 Tam nie ma żadnej informacji żeby jechać na pale przez 4 pasy jak nic nie widać. Nawet wprost przeciwnie Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 10:26 trypel napisał: > Tam nie ma żadnej informacji żeby jechać na pale przez 4 pasy jak nic nie widać > . Nawet wprost przeciwnie Aaaa, OK. Jakoś przeczytałem (źle), że uważasz, że jechał prawilnie i o to pytasz. Bo tu na forum widać takie opinie, że on niczego źle nie zrobił, żadnych przepisów nie złamał. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 18.11.24, 10:35 Zdecydowanie gosc który ponosi wine zrobił vos źle. Wyjeżdżanie bez widoczności pod inny jadący po głównej samochód przy mrugajacych żółtych to zdecydowanie złamanie przepisów. Biedny ten co jechal główna. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 10:40 trypel napisał: > Zdecydowanie gosc który ponosi wine zrobił vos źle. > Wyjeżdżanie bez widoczności pod inny jadący po głównej samochód przy mrugajacyc > h żółtych to zdecydowanie złamanie przepisów. > Biedny ten co jechal główna. Wina wymuszającego jest bezsprzeczna. Z tego jednak nie wynika iż ten drugi nie złamał żadnych przepisów, bo złamał i to kilka. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 18.11.24, 10:42 Póki biegły nie stwierdzi z jaką prędkością jechal to nieprawda. Mógł jechać 70 i zwolnić do 68 i zachować szczególną ostrożność. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 11:06 trypel napisał: > Póki biegły nie stwierdzi z jaką prędkością jechal to nieprawda. Z jaką jechał nie ma znaczenia gdy widać, że NIE ZWOLNIŁ > Mógł jechać 70 i zwolnić do 68 i zachować szczególną ostrożność. Naciągane... Fakt zaistnienia takiego wypadku a nie małej stłuczki jednak świadczy o tym, że nie zachował. Jego szczęście, że trafił tylko auto którego nie widział a nie pieszego którego też by nie widział. Mam też przeczucie graniczące z pewnością, że jeśli ten filmik trafi do ubezpieczyciela sprawcy, to dokładnie te argumenty będą wykorzystywane by ograniczyć wypłatę z OC i uznać współwinę. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 18.11.24, 11:08 Naprawdę na oko jesteś w stanie ocenić czy gosc zwolnił czy nie? Jeśli różnica wynosiła 5 km na godzinę? Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 11:14 trypel napisał: > Naprawdę na oko jesteś w stanie ocenić czy gosc zwolnił czy nie? Jeśli różnica > wynosiła 5 km na godzinę? Jestem. Ale jeśli zwolnił - a głównie zwalniał Citroenem 😁😁😁 - to zbyt mało by uznać, że zrobił to tak by " nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego". W całości to brzmi "zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego". A nie mógł wiedzieć, że tam na pewno pieszego zasłoniętego autami nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 18.11.24, 11:21 Skad wiesz? Skoro pieszego żadnego nie walnął to znaczy ze zachował się ok. Zaczynasz iść w stronę- jestes winny gwałtu bo masz narzędzie Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 12:36 trypel napisał: > Skad wiesz? Z logiki. Ludzie są jednak mniejsi niż auta. Skoro przez jedno auto nie widział za nim drugiego to tym bardziej człowiak gdyby stał za nimi. Ergo nie miał jasnego obrazu miejsca i sytuacji. Gdyby adekwatnie do tego zwolnił to śmiem twierdzić, że na trąbieniu by sie skończyło. Ale wolał jechać zgodnie z jednym zapisem - ograniczenie do 70 - ignorując resztę. > Skoro pieszego żadnego nie walnął to znaczy ze zachował się ok. Nie, to znaczy, że miał szczęście. > Zaczynasz iść w stronę- jestes winny gwałtu bo masz narzędzie Jak pokażesz stojącego fiuta kobiecie to będzie to słuszne stwierdzenie. W tym wypadku miał swojego kutasa schować... nie schował, ale w pizdę nie trafił (choć trafił). Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 18.11.24, 12:37 Trafil w auto wymuszające a nie w pieszego. To jakby zasadnicza różnica Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 12:52 trypel napisał: > Trafil w auto wymuszające a nie w pieszego. > To jakby zasadnicza różnica Czyli jak widzisz pasy dla pieszego i nie widzisz (nie dlatego, że go nie ma, tylko że inne przeszkody na to nie pozwalają) pieszego to nie musisz zwalniać. Jeśli w takiej sytuacji jednak go na pasach trafisz to tłumaczenie - "nie było pieszego bo go nie widziałem" będzie wystarczającym do uniknięcia kary? Bo tak nalezy to rozumieć w drugą strone... Jeśli pieszego nie widzisz = nie ma pieszego, więc nie ma za co karać. Co więcej, przepis nakazujący zmniejszenie prędkości przed przejściem dla pieszych jest z dupy w swoim brzmieniu. Powinno być coś o tym, że tylko jak pieszy jest na środku pasów.... no bo wtedy są największe przesłanki do tego by uznać, że jednak go widać. Ale jak nie całkiem na środku to już luz... Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 18.11.24, 13:04 Skoro już gdybamy to może z jego perspektywy wiedział że pieszego nie ma. Może założył że pieszy będzie na pasach A nie na hulajnodze wyjeżdżając za autem. Ty nie wiesz czy on widząc zolte światła nie zwiększył czujności. I nie rozglądał się za piszymi Ty tylko gdybasz na podstawie filmiku z jednej perspektywy Mniej bardziej przeraża ten gość co się wpycha bez patrzenia. Też pozwolę sobie na gdybanie- na pieszego też by pewnie tak wjechał Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 14:56 trypel napisał: > Skoro już gdybamy to może z jego perspektywy wiedział że pieszego nie ma. No to skoro już gdybamy... Wyjaśnij mi jak ta magia zadziałała, że przez dwa auta widział brak pieszego (pamiętaj, ze pieszy to nie koniecznie tylko facet co ma 2 m wzrostu) ale drugiego samochodu, który się wytacza nie widział? Może ja gupi jakiś jestem ale jak nie widział Cytryny to ty bardzie obszaru za Cytryną. > Może założył że pieszy będzie na pasach A nie na hulajnodze wyjeżdżając za aute > m. A gdyby pieszy był na wózku inwalidzkim (ale takim luksusowym.. wiesz, nowe opony, turbo, klima ;-) ) albo miał 1,20 wzrostu? To co wtedy? > Ty nie wiesz czy on widząc zolte światła nie zwiększył czujności. I nie rozgląd > ał się za piszymi > Ty tylko gdybasz na podstawie filmiku z jednej perspektywy Przpisy nie rozrózniaja w tym zakresie stopnia skutecznosci tylko sa dosc zerojedynkowe. Skoro wjebal sie w slup na skutek sytuacji na skrzyżowaniu, to jednak to jego zwiekszenie czujnosci bylo chuja warte. Gdyby tam kogos zabil to tez twierdzenie - "Ale ja przeciez zwolnilem o 5 km i uwazalem" - by nie wystarczylo. > Mniej bardziej przeraża ten gość co się wpycha bez patrzenia. Też pozwolę sobie > na gdybanie- na pieszego też by pewnie tak wjechał A ten gosc tozupelnie osobna sprawa. Jak ktos nie ogarnia takich sytuacji nie powinien jezdzic. Ja to nawet jak na takich skrzyzowaniach z kierunku Cytryny na zielonym ruszam to jednak patrze czy jakis debil z lewej nie jest (wg niego) szybszy niz swiatlo pozno pomaranczowe. Bo co mi z tego ze mialem zielone? Odpowiedz Link Zgłoś
kanna13 Re: Czyja wina? 18.11.24, 19:04 > > Mam też przeczucie graniczące z pewnością, że jeśli ten filmik trafi do ubezpie > czyciela sprawcy, to dokładnie te argumenty będą wykorzystywane by ograniczyć w > ypłatę z OC i uznać współwinę. Ubezpieczyciel niczego nie uznaje, opiera się na tym kogo za winnego uzna Policja czy ewentualnie Sąd, jeśli sprawa tam trafi. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 19.11.24, 02:47 kanna13 napisał: > > > > Mam też przeczucie graniczące z pewnością, że jeśli ten filmik trafi do u > bezpie > > czyciela sprawcy, to dokładnie te argumenty będą wykorzystywane by ograni > czyć w > > ypłatę z OC i uznać współwinę. > > Ubezpieczyciel niczego nie uznaje, opiera się na tym kogo za winnego uzna Polic > ja czy ewentualnie Sąd, jeśli sprawa tam trafi. Być może ten w Hondzie też miał i będzie sie nim bronił... Tu już gdybamy. Co do tego czy ubezpieczyciel jedynie opiera sie wyłącznie na dokumentach z policji to gwarantuję, że nie tylko. Szczególnie w sytuacji gdy mozna wypłacić mniej - a maksymalnie mała ilość wypłat jak najbardziej zbliżonych do zera jest podstawą działania ubezpieczalni (zaraz obok zbierania składek). Ale masz rację, że można ubezpieczyciela skarżyć. Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:01 Dlaczego zakładasz, że nie wdział tego auta?On mógł je widzieć, ale nie spodziewał się, że ruszy dynamiczne jemu tuż przed maską. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:14 only_the_godfather napisał: > Dlaczego zakładasz, że nie wdział tego auta?On mógł je widzieć, ale nie spodzie > wał się, że ruszy dynamiczne jemu tuż przed maską. Wkopujesz sie coraz głebiej.... PORD Rozdział 1 Zasady ogólne Art. 4. [Zasada ograniczonego zaufania (zasada względnej ufności)] Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania. Migające żółte światła są przesłanką do tego, "że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania." Kierujący zatem nie zastosował się do tej zasady ZAPISANEJ W PORD. Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:15 Ale o czym ty mówisz, jak tam są znaki, ZNAKI które regulują pierwszeństwo, więc to nic zmienia. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:25 only_the_godfather napisał: > Ale o czym ty mówisz, jak tam są znaki, ZNAKI które regulują pierwszeństwo, wię > c to nic zmienia. Owszem, ale znaki nie działają w oderwaniu i przy pominięciu innych zasad zawartych w PORD. Prawa nie czyta i nie interpretuje się wybiórczo tylko całościowo. Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Czyja wina? 19.11.24, 16:10 galtomone napisał: > only_the_godfather napisał: > > > Dlaczego zakładasz, że nie wdział tego auta?On mógł je widzieć, ale nie spodzie > > wał się, że ruszy dynamiczne jemu tuż przed maską. > > Wkopujesz sie coraz głebiej.... > > PORD Rozdział 1 Zasady ogólne > > Art. 4. [Zasada ograniczonego zaufania (zasada względnej ufności)] > Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inn > i uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoli > czności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania. > > Migające żółte światła są przesłanką do tego, "że okoliczności wskazują na możl > iwość odmiennego ich zachowania." "Odmiennego" w sensie bezczelnego wymuszenia? To samo jest na każdym skrzyżowaniu kolizyjnym bez świateł. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Czyja wina? 17.11.24, 20:37 trypel napisał: > A gdyby tam jego matka przechodziła? Ta co z tyłu siedzi. Rozważania gdybologiczne bywają bezsensowne i wtedy pasuje odwołanie się do Misia. Ale to galtoma jest akurat dość zasadne. To, że w tym momencie akurat pieszy nie przechodził, to zwyczajna ruletka. Gość pokazał dowód, że ten aspekt w ruchu drogowym ma kompletnie w dupie kierując się zasadą, że "pierwszeństwo jest najmojsze" to pędzę jak wariat i wszyscy z drogi. Gość który jest sprawcą popełnił po prostu błąd. A ten z "najmojszym pierwszeństwem" pokazał totalną bezmyślność za kierownicą. Ja bym jednak odróżniał bezmyślność od ludzkiego błędu. Zdarza się czasem, że trafię na pulsujące światła i gdybym jak ten tutaj bezrefleksyjnie sobie pędził bo mam "najmojsze pierwszeństwo" to nie zliczę ile razy miałbym takie przygody jak na filmie lub pieszego trafionego. Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Czyja wina? 17.11.24, 18:37 Jechałem tam dzisiaj, ale nie pamiętam czy tam jest ograniczenie do 70 czy nie , napewno nie ma tam obszaru zabudowanego. Fakt, ten z pierwszeństwem mógł zwolnić widząc, że sygnalizacja nie działa, no ale winnym jest ten co wymusił. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8t Re: Czyja wina? 17.11.24, 18:12 Niczyja.. Shit happens . Chyba nikt nie chcial zrobic wypadku? Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 17.11.24, 18:30 Czy ty przejeżdżając przez główna i nie widząc nic na ruchliwej ulicy ryzykujesz bo jakoś to będzie? Ten gość to zrobił. Nie chciał zrobić wypadku ale podjął spore ryzyko Odpowiedz Link Zgłoś
jackk3 Re: Czyja wina? 17.11.24, 19:08 Nie wiem jak jest w US ale u nas w Kanadzie jak sie sygnalizacja spindoli to przechodzi w tryb awaryjny (wszystkie lampy mrugaja na czerwono) i to oznacza 4way stop wiec nie ma znaczenia ktora droga ma pierwszenstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 17.11.24, 19:17 Całkiem nie głupie. Ale u nas mi kto zasady równorzędnego skrzyżowania ogarnia. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Czyja wina? 17.11.24, 20:23 galtomone napisał: > Całkiem nie głupie. > > Ale u nas mi kto zasady równorzędnego skrzyżowania ogarnia. Nasze zasady pierwszeństwa na skrzyżowaniach równorzędnych miewają zapętlenia i zakleszczenia gdy mniej więcej jednocześnie z kilku stron próbują skrzyżowanie przejechać. Wtedy zaczyna obowiązywać zasada na rewolwerowca, czyli kto pierwszy się odważy, ten wygrywa. Amerykańskie rozwiązanie bardziej mi się podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8t Re: Czyja wina? 17.11.24, 19:55 jackk3 napisał: > Nie wiem jak jest w US ale u nas w Kanadzie jak sie sygnalizacja spindoli to pr > zechodzi w tryb awaryjny (wszystkie lampy mrugaja na czerwono) i to oznacza 4wa > y stop wiec nie ma znaczenia ktora droga ma pierwszenstwo. Tez tak jest. Co widze nas rozni od Europy to to ze wiecej uwazamy na to co inni robia i czesciej mowimy " No zorbil niebexpieczny manewr ale komu sie to nie zdzrz" ...poniewaz skret czy zmian pasa bez kierunkowskaza czy bwjzd z ropedy na czerownym nie jest niczym niezwyklym. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8t Re: Czyja wina? 17.11.24, 19:58 I co jeszcz jest inne u nas ze po takim wypadku przyjezdza policja i najczesciej nikt nie dostaje mandatu... Robia raport, zabezpieczaja miejsce i na tym sie konczy - reszta to sprawa ubezpieczen kto winny i kto placi. No ale to tez wynika z tego ze Policja daje mandaty tylko w przypadku kiedy naocznie stwierdza wykrocenie czy wine... Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 17.11.24, 20:51 jackk3 napisał: > Nie wiem jak jest w US ale u nas w Kanadzie jak sie sygnalizacja spindoli to pr > zechodzi w tryb awaryjny (wszystkie lampy mrugaja na czerwono) i to oznacza 4wa > y stop wiec nie ma znaczenia ktora droga ma pierwszenstwo. Podobały mi się w ogóle 4 stopy i skrzyżowania równorzędne ale podobały mi się też podobne do tej na filmie 4 pasmowki ze skrzyżowaniami z podrzędnymi gdzie nie było z tego tytułu żadnych ograniczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8t Re: Czyja wina? 17.11.24, 19:52 trypel napisał: > Czy ty przejeżdżając przez główna i nie widząc nic na ruchliwej ulicy ryzykujes > z bo jakoś to będzie? Ten gość to zrobił. > Nie chciał zrobić wypadku ale podjął spore ryzyko > A sklad wogole zalozenie ze ten czlowiek przemyslal ten manewr. Tzn jakie ryzyko podjal? NA ci liczyll? Mogn np nie zauwazyc czy przegapic ze ta zlewje jedzie jakiesz szre auto ktorego nie bylo widac bo swiecilo slonce.. Takie rzeczy sie zdarzaja kiedy dzialamy bezmyslnie. A ten jadacy po prostej tez chyba nie zareagowal widzac wjezdzjacy samochod.. No bo ni emusila - w koncy to on "mial prawo". Czasami sie po prostu zagapisz albo przjezdzasz myslac ze jeszcze zdazysz Czasami sa blisko srzyziwania i zasugerujesz sie swiatllamu na tym nastepnym, czsami zaplai sie strzlka a twoj mogz nie zareafguje i nacisniesz gaz a potem jest juz za pozno etc. Nigdy ci sie nie zdarzylo przjechac skrzyzowanie na czerwonych ? Bo mnie kilka razy. A wiecej razy uniknalem wypadku bo widzac ze ktos chyba robi cos czwego nie powinien zareagowalem na zapas. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 17.11.24, 20:50 Nigdy. Poważnie. Oczywiście że mogła być go zwykla nieostrożność albo zamyślenie. Ale kurde przejezdzajac przez ruchliwa główna 4 pasmowke jedna warto pomyśleć czy może coś z lewej nie zepierdziela Odpowiedz Link Zgłoś
engine8t Re: Czyja wina? 18.11.24, 00:41 trypel napisał: > Nigdy. Poważnie. > Oczywiście że mogła być go zwykla nieostrożność albo zamyślenie. Ale kurde prze > jezdzajac przez ruchliwa główna 4 pasmowke jedna warto pomyśleć czy może coś z > lewej nie zepierdziela > Widac u nas zyje sue bardziej na luzie ? i liczysz ze jak zrobisz blad to ten drugi zareaguje i cie uratuje a nie dopierd? ..:) Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 18.11.24, 07:05 No właśnie nie. Liczę tylko na siebie więc myślę przed takim manewrem Odpowiedz Link Zgłoś
kreinto Re: Czyja wina? 17.11.24, 21:10 galtomone napisał: Wina jest oczywista. Też kiedyś podobnie mnie kierownik busa wyruchał tylko, że on zawrócił a ja zostałem na środku. Od tej pory lepiej przyswoiłem zasadę ograniczonego zaufania. 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
tiges_wiz Re: Czyja wina? 17.11.24, 21:13 To co mógł, co miał, co może - to jedno. Ale pytanie jest kogo wina i ta będzie w 100% tego wyjeżdżającego z podporządkowanej na pałę. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Dlatego wyżej napisałem do T. 18.11.24, 07:21 tiges_wiz napisał: > To co mógł, co miał, co może - to jedno. > Ale pytanie jest kogo wina i ta będzie w 100% tego wyjeżdżającego z podporządko > wanej na pałę. > Że zły tytuł dałem. Powinno być czy tylko jeden złamał przepisy lub coś w ten deseń. W każdym razie ten drugi (jak to sie mówi) wybitnie przyczynił się do wypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Dlatego wyżej napisałem do T. 18.11.24, 07:33 Jasne Jak będę ciał piła tarczowa deski i ktoś wsadzi rękę i ja straci to też ja przyczynie się do wypadku. Ale nie będzie w tym mojej winy Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Dlatego wyżej napisałem do T. 18.11.24, 07:51 Możemy iść dalej, przyczynił się bo w ogóle pojawil się na drodze. Gdyby siedział w domu to do niczego by nie doszło. Jeśli jechał z prędkością dozwoloną (tam jest ograniczenie do 70km/h)to przepisów nie złamał. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Dlatego wyżej napisałem do T. 18.11.24, 08:32 only_the_godfather napisał: > Możemy iść dalej, przyczynił się bo w ogóle pojawil się na drodze. Nie, nie dlatego. Przyczynił się, bo nie zachował się zgodnie z tym co nakazywały mu przepisy. To analogiczna syt. do wypadku (było o tym głośno) - gość zapierdalał w mieście znacząco szybciej i rozwalił auto, które wymusiło (nie umiem tego znaleźć ale było głośno kilka lat temu). I sąd w wyroku potwierdził, że do wypadku się przyczynił. Podobnie tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Dlatego wyżej napisałem do T. 18.11.24, 08:37 Rozuniem, że jesteś biegłym i na podstawie tego filmu ustaliłeś prędkość z jaką jechał I że była ona większą niż dopuszczalne w tym miejscu 70km/h? Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Dlatego wyżej napisałem do T. 18.11.24, 08:43 only_the_godfather napisał: > Rozuniem, że jesteś biegłym i na podstawie tego filmu ustaliłeś prędkość z jaką > jechał I że była ona większą niż dopuszczalne w tym miejscu 70km/h? 🤦♂️🤦♂️🤦♂️ Nie ma znaczenia czy była większa czy równa 70 czy nawet ciut niżej. 1. "Migający sygnał żółty oznacza: zwiększone niebezpieczeństwo kolizji lub zmianę organizacji ruchu. Wjazd za sygnalizator jest możliwy wyłącznie z uwzględnieniem znaków drogowych i kodeksu ruchu drogowego." 2. "Kierowca, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu albo na nie wchodzącego i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na tym przejściu albo wchodzącemu na to przejście." Zignorował i migające żółte, które mówią "Teeee, sprawdź sytuacje nim pojedziesz dalej, bo chuj wie co tam sie dzieje" i zignorował przejście dla pieszych, którego obecność również wymusza bardzo konkretne zachowanie na kierującym. Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Dlatego wyżej napisałem do T. 18.11.24, 08:45 Ale co ms do tego to przejście jak tam pieszego nie było?rozumiesz już?nue było pieszego, a kierujący mógł to widzieć, że pieszego nie ma ani nie ma nikogo kto do przejścia się zbliża. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Dlatego wyżej napisałem do T. 18.11.24, 08:54 only_the_godfather napisał: > Ale co ms do tego to przejście jak tam pieszego nie było? PO RAZ KOLEJNY PYTAM: I skąd ten kierowca to wiedział nadjeżdżając???? Skoro: 1. Nie zastosował się do migających żółtych 2. Nie zastosował się do zasad zbliżania się do przejścia dla pieszych 3. Uderzył w AUTO, którego NIE WIDZIAŁ dojeżdżając. > rozumiesz już?nue było > pieszego, a kierujący mógł to widzieć, że pieszego nie ma ani nie ma nikogo kt > o do przejścia się zbliża. Rozumiesz już, że nie zastosował się do zasad i nie mógł???? Skoro nie widział auta w które uderzył, bo było schowane za drugim to TYM BARDZIEJ nie mógł wiedzieć czy tam jest pieszy czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Dlatego wyżej napisałem do T. 18.11.24, 09:02 Skąd wiesz że nie widział?On mógł widzieć zarówno przejście jak i to auto dojeżdzające do skrzyżowania na drodze podporządkowanej. To że wymuszający ruszył na pałę to inna para kaloszy. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Dlatego wyżej napisałem do T. 18.11.24, 09:17 only_the_godfather napisał: > Skąd wiesz że nie widział? Z wypadku perhaps? Chyba, że sugerujesz działanie z premedytacja i wałek ubezpieczeniowy???? > On mógł widzieć zarówno przejście jak i to auto dojeż > dzające do skrzyżowania na drodze podporządkowanej. Ale obszaru obok przejścia NIE MÓGŁ WIDZIEĆ, bo światło nie przechodzi przez przeszkody typu dwa inne samochody. Chyba, że twierdzisz, że fizyka działa inaczej? > To że wymuszający ruszył na > pałę to inna para kaloszy. Tego nikt tu nie neguje. Wymusił pierwszeństwo, spowodował wypadek, należy sie kara. Podobnie jak drugiemu kierowcy, tylko za złamanie innych przepisów. Odpowiedz Link Zgłoś
kanna13 Re: Dlatego wyżej napisałem do T. 18.11.24, 19:25 galtomone napisał: > only_the_godfather napisał: > > > Możemy iść dalej, przyczynił się bo w ogóle pojawil się na drodze. > > > Nie, nie dlatego. Przyczynił się, bo nie zachował się zgodnie z tym co nakaz > ywały mu przepisy. > > To analogiczna syt. do wypadku (było o tym głośno) - gość zapierdalał w mieście > znacząco szybciej i rozwalił auto, które wymusiło (nie umiem tego znaleźć ale > było głośno kilka lat temu). > > I sąd w wyroku potwierdził, że do wypadku się przyczynił. Podobnie tutaj. Sytuacja była zupenie nieadekwatna do tej tutaj. Tam był Mercedes ścigający się w mieście z innym samochodem i mający ponad 160 km/h i bedąc cały czas w trakcie rozpędzania trafił w skręcającego na jego pas z lewej strony i został uznany za winnego. Prowadzący mercedesa dostał 5 lat i 10 lat zakazu prowadzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
duze_a_male_d_duze_m Re: Czyja wina? 18.11.24, 07:22 Cztery auta ustąpiły pierwszeństwa, jedno nie. Nad czym tu debatować? Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:33 Nad zachowaniem drugiego kierowcy. Uważasz, że wszystko zrobił na legalu? Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:38 Jeśli jechał z prędkością nie przekraczającą w tym miejscu 70km/h to tak zrobił na legalu. Możemy wtedy tylko rozmawiać nad kwestiami zdrowego rozsądku. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:56 only_the_godfather napisał: > Jeśli jechał z prędkością nie przekraczającą w tym miejscu 70km/h to tak zrobił > na legalu. Możemy wtedy tylko rozmawiać nad kwestiami zdrowego rozsądku. Biorąc pod uwagę co kierowcy w zakresie zachowania nakazuje zbliżanie się do migających żółtych świateł i oznakowanego przejścia dla pieszych to nie, nie jechał na legalu a złamał przepisy. Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:03 Dziwne, że tylko ty tak twierdzisz, próbując umniejszyć winę wymuszającego. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:18 only_the_godfather napisał: > Dziwne, że tylko ty tak twierdzisz, próbując umniejszyć winę wymuszającego. Nie "tylko ja" tylko PORD. Radzę się zaznajomić bo co nieco kolega chyba zapomniał i jeździ na pamięć. Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:22 Dziwne że na tym forum, nikt poza tobą nie ma takiego zdania. Na siłę próbujesz już szukac argumentów za swoją teorią. Rozumiem, ciężko jest się przyznać do walnięcia głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:29 only_the_godfather napisał: > Dziwne że na tym forum, nikt poza tobą nie ma takiego zdania. Na razie trudno uznać, że nikt skoro dyskutuje tu mniej niż 5 osób.... > Na siłę próbujesz > już szukac argumentów za swoją teorią. Nie na teorię tylko na zaistniałe fakty. I nie na siłe, bo są jasno opisane w PORD. To, że na siłe je ignorujesz to już nie moja wina. > Rozumiem, ciężko jest się przyznać do walnięcia głupoty. Rozumiem, ze ciężko Ci się jest przyznać do braku znajomości zasad ruchu drogowego. Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:41 galtomone napisał: > Nad zachowaniem drugiego kierowcy. > > Uważasz, że wszystko zrobił na legalu? W sensie był pod wpływem? Nie miał badań technicznych? Bez świateł jechał? Wymuszający mógł trochę się wychylić i doskonale by go widział - tym bardziej, że jadący główną jechał lewym pasem. Ale wolał nie sprawdzać. Niedawno miałem podobną sytuację - ale światła działały. Koleś postanowił dokończyć przejazd w poprzek, gdy utknął. Musiałem zaryzykować założenie, że obok nic nie jedzie - bo wyhamować bym nie zdążył. Ciekawe przeżycie. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:58 klemens1 napisał: > galtomone napisał: > > > Nad zachowaniem drugiego kierowcy. > > > > Uważasz, że wszystko zrobił na legalu? > > W sensie był pod wpływem? > Nie miał badań technicznych? Bez świateł jechał? Nie wiem, ale co do "pod wpływem" nie byłbym zdziwiony. Nie zachował się zgodnie z nakazami PORD (zółte światła i przejscie dla pieszych) - o zdrowym rozsądku nie wspomnę. > Niedawno miałem podobną sytuację - ale światła działały. Koleś postanowił dokoń > czyć przejazd w poprzek, gdy utknął. Musiałem zaryzykować założenie, że obok ni > c nie jedzie - bo wyhamować bym nie zdążył. Ciekawe przeżycie. Nooo... raczej nie ciekawe. Ale działająca sygnalizacja świetlna dość diametralnie zmienia to, do czego jesteś zobowiązany. Choć zasadę "ograniczonego zaufania" jednak warto wliczać w swoją prędkość. Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:12 galtomone napisał: > Nie zachował się zgodnie z nakazami PORD (zółte światła i przejscie dla pieszyc > h) - o zdrowym rozsądku nie wspomnę. Tzn. który przepis przekroczył? Nie znam miejsca, ale z doświadczenia wiem, że na takich skrzyżowaniach jest z reguły 70. Znowuż - radaru w oczach nie mam, ale zapierdalania powyżej 70 tam nie widzę. > Nooo... raczej nie ciekawe. > Ale działająca sygnalizacja świetlna dość diametralnie zmienia to, do czego jes > teś zobowiązany. > > Choć zasadę "ograniczonego zaufania" jednak warto wliczać w swoją prędkość. Akurat prędkość była w porządku. Wrzucę filmik nawet, tylko muszę obrobić, bo zdarzenie trwa sekundy, a filmik - całą minutę. Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:15 Sprawdziłem na SV - jest faktycznie 70. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:22 klemens1 napisał: > galtomone napisał: > > > Nie zachował się zgodnie z nakazami PORD (zółte światła i przejscie dla p > ieszyc > > h) - o zdrowym rozsądku nie wspomnę. > > Tzn. który przepis przekroczył? Masz oba zacytowane wyżej. Do tego pamiętaj, że przepisy PORD nie działają w oderwaniu od siebie (tak jak konstytucja za PiS) a jako całość zasad. > Nie znam miejsca, ale z doświadczenia wiem, że na takich skrzyżowaniach jest z > reguły 70. Znowuż - radaru w oczach nie mam, ale zapierdalania powyżej 70 tam n > ie widzę. Tak, na 90% w takich miejscach jest do 70 km/h - to dopuszczalna prędkość GDY DZIAŁA sygnalizacja. Gdy nie dziala w gre wchodzi reszta zapisów PORD, która NAKAZUJE CI PRĘDKOŚĆ ZMNIEJSZYĆ. > > Nooo... raczej nie ciekawe. > > Ale działająca sygnalizacja świetlna dość diametralnie zmienia to, do cze > go jes > > teś zobowiązany. > > > > Choć zasadę "ograniczonego zaufania" jednak warto wliczać w swoją prędkoś > ć. > > Akurat prędkość była w porządku. > Wrzucę filmik nawet, tylko muszę obrobić, bo zdarzenie trwa sekundy, a filmik - > całą minutę. Mnie to sie tych filmików nawet z karty ściągac nie chce (o wrzucaniu nie wspomnę)... Podziwiam 😉😂 Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Czyja wina? 18.11.24, 11:50 galtomone napisał: > klemens1 napisał: > > > galtomone napisał: > > > > > Nie zachował się zgodnie z nakazami PORD (zółte światła i przejsciedla pieszyc > > > h) - o zdrowym rozsądku nie wspomnę. > > > > Tzn. który przepis przekroczył? > > Masz oba zacytowane wyżej. Te przepisy to: - żółte światła - przejście dla pieszych ? > Tak, na 90% w takich miejscach jest do 70 km/h - to dopuszczalna prędkość GDY D > ZIAŁA sygnalizacja. > Gdy nie dziala w gre wchodzi reszta zapisów PORD, która NAKAZUJE CI PRĘDKOŚĆ ZM > NIEJSZYĆ. Zacytuj przepis o tym, że ograniczenie prędkości działa inaczej gdy są światła a inaczej, gdy ich nie ma. > Mnie to sie tych filmików nawet z karty ściągac nie chce (o wrzucaniu nie wspom > nę)... Podziwiam 😉😂 Ten był naprawdę mocny, to ściągnąłem. Pierwszy raz w życiu poczułem, że czas zwalnia. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 12:47 klemens1 napisał: > Te przepisy to: > - żółte światła > - przejście dla pieszych > ? + art 4 > > Tak, na 90% w takich miejscach jest do 70 km/h - to dopuszczalna prędkość > GDY D > > ZIAŁA sygnalizacja. > > Gdy nie dziala w gre wchodzi reszta zapisów PORD, która NAKAZUJE CI PRĘDK > OŚĆ ZM > > NIEJSZYĆ. > > Zacytuj przepis o tym, że ograniczenie prędkości działa inaczej gdy są światła > a inaczej, gdy ich nie ma. Migający sygnał żółty oznacza: zwiększone niebezpieczeństwo kolizji lub zmianę organizacji ruchu. Wjazd za sygnalizator jest możliwy wyłącznie z uwzględnieniem znaków drogowych i kodeksu ruchu drogowego. a z zapisów tegoż wynika np. że "Kierowca musi zmniejszyć prędkość, zbliżając się do przejścia dla pieszych." - w domyśle na tyle, by nie zagrozić pieszemu. Naprawdę nie trzeba zwalniać w takiej sytuacji? Bo dla mnie to jest tak oczywiste jak budowa cepa. Jak przeczytasz PORD i potraktujesz zapisy całościowo, jako uzupełniające sie i jako stworzone dla BEZPIECZEŃSTWA to jest to jedyny i oczywisty wniosek co do tego jak wygląda prawidłowe zachowanie na takim skrzyzowaniu w takiej sytuacji. > > Mnie to sie tych filmików nawet z karty ściągac nie chce (o wrzucaniu nie > wspom > > nę)... Podziwiam 😉😂 > > Ten był naprawdę mocny, to ściągnąłem. Pierwszy raz w życiu poczułem, że czas z > walnia. To nie zazdroszczę. Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Czyja wina? 18.11.24, 13:38 galtomone napisał: > Migający sygnał żółty oznacza: zwiększone niebezpieczeństwo kolizji lub zmianę > organizacji ruchu. Wjazd za sygnalizator jest możliwy wyłącznie z uwzględnienie > m znaków drogowych i kodeksu ruchu drogowego. > > a z zapisów tegoż wynika np. że "Kierowca musi zmniejszyć prędkość, zbliżając s > ię do przejścia dla pieszych." - w domyśle na tyle, by nie zagrozić pieszemu. > > Naprawdę nie trzeba zwalniać w takiej sytuacji? Skąd wiesz, że nie zwolnił? Pytanie, czy ma obowiązek zwalniać tak, by zawsze uniknąć kolizji, gdy mu ktoś na bezczela wyjedzie, jak na filmiku. A może należy tak zwalniać zawsze, mając pierwszeństwo? Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 15:02 klemens1 napisał: > galtomone napisał: > > > Migający sygnał żółty oznacza: zwiększone niebezpieczeństwo kolizji lub z > mianę > > organizacji ruchu. Wjazd za sygnalizator jest możliwy wyłącznie z uwzględ > nienie > > m znaków drogowych i kodeksu ruchu drogowego. > > > > a z zapisów tegoż wynika np. że "Kierowca musi zmniejszyć prędkość, zbliż > ając s > > ię do przejścia dla pieszych." - w domyśle na tyle, by nie zagrozić piesz > emu. > > > > Naprawdę nie trzeba zwalniać w takiej sytuacji? > > Skąd wiesz, że nie zwolnił? 🤦♂️🤦♂️🤦♂️ A wjebal sie w kogos czy nie? WIdac (a nie widac roznicy w predkosci) zwolnil za malo... Widac jego uznanie bylo chuja warte. A wystarczylo jedynie zastosować sie co do PORD - czyli uzyskac pewnosc co do sytuacji na skrzyzowaniu... nawet gdyby mial stanac... > Pytanie, czy ma obowiązek zwalniać tak, by zawsze uniknąć kolizji, gdy mu ktoś > na bezczela wyjedzie, jak na filmiku. Pewnie nie zawsze... Ale jesli dla ciebie wazniejsze miec racje niz nie rozjebane auto to nie specjalnie jest sens rozawiac. Poza tym ciagle pomijasz kwestie pasow dla pieszych i obszaru ktorego nie widzial - myslacy czlowiek zalozy, ze tam moze byc niewidoczny pieszy.. Jak sie pomyli to co? Zanadto zwolni - TRAGEDIA!!!! > A może należy tak zwalniać zawsze, mając pierwszeństwo? Jak sytuacja na drodze jest nie pewna to zawsze... Chyba, ze ważniejsze jest dla Ciebie pierwszeństwo niż zdrowie, to nie zwalniaj.... To mniej wiecej tak jakbys argumentowal wchodzenie samochodowi pod maske bo jako pieszy masz pierwszeństwo... Jak na wózku Cie to bedzie uszczęsliwiać bardziej niż chodzenie i brak wózka to właź. Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Czyja wina? 18.11.24, 15:07 galtomone napisał: > klemens1 napisał: > > Skąd wiesz, że nie zwolnił? > > 🤦♂️🤦♂️🤦♂️ > > A wjebal sie w kogos czy nie? > WIdac (a nie widac roznicy w predkosci) zwolnil za malo... Widac jego uznanie b > ylo chuja warte. A wystarczylo jedynie zastosować sie co do PORD - czyli uzyska > c pewnosc co do sytuacji na skrzyzowaniu... nawet gdyby mial stanac... Czyli wg ciebie, jadący drogą z pierwszeństwem ma obowiązek zwolnić do takiej prędkości, by zdążyć wyhamować w przypadku wymuszenia na nim pierwszeństwa w każdej sytuacji. Mocne założenie. > Poza tym ciagle pomijasz kwestie pasow dla pieszych i obszaru ktorego nie widzi > al - myslacy czlowiek zalozy, ze tam moze byc niewidoczny pieszy.. Jak sie pomy > li to co? Zanadto zwolni - TRAGEDIA!!!! Skąd wiesz, że nie widział? > > A może należy tak zwalniać zawsze, mając pierwszeństwo? > > Jak sytuacja na drodze jest nie pewna to zawsze... Chyba, ze ważniejsze jest dl > a Ciebie pierwszeństwo niż zdrowie, to nie zwalniaj.... A kiedy jest pewna? Bo jak ktoś stoi na podporządkowanej - to nigdy nie jest pewna. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 16:17 klemens1 napisał: > Czyli wg ciebie, jadący drogą z pierwszeństwem ma obowiązek zwolnić do takiej p > rędkości, by zdążyć wyhamować w przypadku wymuszenia na nim pierwszeństwa w każ > dej sytuacji. > Mocne założenie. Troche bzdurne, ale twoje, wiec juz sie przyzwyczailem. Jesli dla Ciebie migajace zólte swiatla na skrzyzowaniu to sytuacja taka sama gdy swieca sie zielone to o czym tu gadac. Wtedy wlasnie w twojej glowie sie takie absurdy rodza. > > Poza tym ciagle pomijasz kwestie pasow dla pieszych i obszaru ktorego nie > widzi > > al - myslacy czlowiek zalozy, ze tam moze byc niewidoczny pieszy.. Jak si > e pomy > > li to co? Zanadto zwolni - TRAGEDIA!!!! > > Skąd wiesz, że nie widział? A widzial Citroena czy nie widział? > > > A może należy tak zwalniać zawsze, mając pierwszeństwo? > > > > Jak sytuacja na drodze jest nie pewna to zawsze... Chyba, ze ważniejsze j > est dl > > a Ciebie pierwszeństwo niż zdrowie, to nie zwalniaj.... > > A kiedy jest pewna? Bo jak ktoś stoi na podporządkowanej - to nigdy nie jest pe > wna. Tak, i widzac kogos takiego albo zwalniam i obseruje albo zjezdzam na lewy jak jest. Biore pod uwage, ze moze wyjechac mi tuz przed maske (nic nowego) i daje sobie czas i miejsce by w razie czego miec szanse uniknac wypadku. Jak bede za blisko - trudno. Ale staram sie minimalizowac to, ze mnie nie zauwazyl, zamyslil sie czy cokolwiek innego. I dalej... Jak masz zielone to jednak sytuacja jest pewniejsza niz jak miga zolte, czy sie myle? > Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Czyja wina? 18.11.24, 17:16 galtomone napisał: > klemens1 napisał: > > > Czyli wg ciebie, jadący drogą z pierwszeństwem ma obowiązek zwolnić do takiej p > > rędkości, by zdążyć wyhamować w przypadku wymuszenia na nim pierwszeństwa w każ > > dej sytuacji. > > Mocne założenie. > > Troche bzdurne, ale twoje, wiec juz sie przyzwyczailem. Jakie "moje"? Sam napisałeś: > A wjebal sie w kogos czy nie? > WIdac (a nie widac roznicy w predkosci) zwolnil za malo... Widac jego uznanie b > ylo chuja warte. A wystarczylo jedynie zastosować sie co do PORD - czyli uzyska > c pewnosc co do sytuacji na skrzyzowaniu... nawet gdyby mial stanac... Czyli uznałeś, że jadący z pierwszeństwem "ma uzyskać pewność co do sytuacji na skrzyżowaniu". I na koniec: "nawet gdyby miał stanąć". Zatem ma zdążyć wyhamować zawsze. > Jesli dla Ciebie migajace zólte swiatla na skrzyzowaniu to sytuacja taka sama g > dy swieca sie zielone to o czym tu gadac. A skąd ten durny wniosek, że sytuacja jest wg mnie taka sama? Znowu zaczynasz gadać sam ze sobą. > > Skąd wiesz, że nie widział (czy jest pieszy)? > > A widzial Citroena czy nie widział? Nie widział. Czyli jak nie widział citroena - to wg ciebie pieszego już nie był w stanie zobaczyć? > Tak, i widzac kogos takiego albo zwalniam i obseruje albo zjezdzam na lewy jak > jest. Przecież on nie widział "kogoś takiego". Tak samo jak ja nie widziałem początkowo debila, który mi się na moim zielonym wpierdzielił (dokańczał zjazd a zobaczył że lewoskręt ruszył i pomyślał pewnie, że jadący na wprost mają czerwone). Z punktu widzenia citroena to albo się upewniam że nic nie jedzie, albo liczę na tego po lewej, który ma lepszą widoczność - i skoro on się nie wyrywa, to ja też nie. > Jak masz zielone to jednak sytuacja jest pewniejsza niz jak miga zolte, czy sie > myle? Teoretycznie pewniejsza. Ale wiadomo, że to kwestia prawdopodobieństwa - czego dowodzi mój prawie-wypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 17:44 klemens1 napisał: > Czyli uznałeś, że jadący z pierwszeństwem "ma uzyskać pewność co do sytuacji na > skrzyżowaniu". I na koniec: "nawet gdyby miał stanąć". Owszem. Zgodnie z ogólnie uznawaną zasadą, że jak nie widzę to nie jadę. Migające zółte światła implikują duzą dozę niepewności i to, że pierwszeństwo może się = racja + pogięta blacha. > Zatem ma zdążyć wyhamować zawsze. Czy tu musisz ciągle uderzać w wartości absolutne? Nie, nie zawsze. Gdyby jechał 30 km/h a Cytryna i tak wyjechała mu pół metra przed maską to w miejscu by nie stanął. Ale prawdopodobieństwo takiego zdarzenia spada. > A skąd ten durny wniosek, że sytuacja jest wg mnie taka sama? Znowu zaczynasz g > adać sam ze sobą. Z twoich światłych stwierdzeń do tej pory. > > > Skąd wiesz, że nie widział (czy jest pieszy)? > > > > A widzial Citroena czy nie widział? > > Nie widział. Czyli jak nie widział citroena - to wg ciebie pieszego już nie był > w stanie zobaczyć? A wtłumacz mi jak miałby widzieć pieszego schowanego i za autem nr 1 i za Citroenem? Może moja wyobraźnia tego nie ogarnia. > > Tak, i widzac kogos takiego albo zwalniam i obseruje albo zjezdzam na lew > y jak > > jest. > > Przecież on nie widział "kogoś takiego". Ale Twoje pytanie nie dotyczyło kogos takiego - juz zapomniałeś co napisałeś? Pisałeś o sytuacji "Bo jak ktoś stoi na podporządkowanej - to nigdy nie jest pewna." nie napisałeś, że go nie widać tylko czy w takiej sytuacji zwalniam mając pierwszeństwo. Weż sie ogarnij, bo sam ze soba zaczynasz dyskutować. > > Jak masz zielone to jednak sytuacja jest pewniejsza niz jak miga zolte, c > zy sie > > myle? > > Teoretycznie pewniejsza. Ale wiadomo, że to kwestia prawdopodobieństwa - czego > dowodzi mój prawie-wypadek. > A to jasne. Dlatego "na zielonym" zwykle wypadki sa wieksze. Ale nie wszystko da sie przewidzeć a trudno na zielonym hamować. Warto jednak starać sie patrzeć co sie dzieje... Żeby jak ty uniknać slepego. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 18.11.24, 18:11 "Migające zółte światła implikują duzą dozę niepewności i to, że pierwszeństwo może się = racja + pogięta blacha" Całe życie i ten pewnie sporo ponad milion km migające zolte światła na skrzyżowaniu oznaczały dla mnie jedna informacje - światła nie działają i jak jestem na podporzadkowanej to muszę uważać. Tylko tyle. Przeciez na sporej ilości skrzyżowań one mrugaja z zasady przez całą noc żeby usprawnić przepustowość. A nie żeby zwalniać do 30 (z 70) bo a nóż widelec komuś odjebie. No jednak ja będę się trzymał swojej interpretacji bo się sprawdza. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 18:53 No ja widząc, że jest spora aut w takich sytuacjach, to jednak bede zwalniał na tyle, zeby uniknać kłopotów. Zwykle korelacja jest taka, ze im wiecej na takim skrzyżowaniu aut tym wolniej sie przez nie przejedża. Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Czyja wina? 18.11.24, 18:59 galtomone napisał: > klemens1 napisał: > > > Czyli uznałeś, że jadący z pierwszeństwem "ma uzyskać pewność co do sytuacji na > > skrzyżowaniu". I na koniec: "nawet gdyby miał stanąć". > > Owszem. Zgodnie z ogólnie uznawaną zasadą, że jak nie widzę to nie jadę. > > Migające zółte światła implikują duzą dozę niepewności i to, że pierwszeństwo m > oże się = racja + pogięta blacha. Mylą ci się migające żółte ostrzegające o nietypowej sytuacji (np. jakieś roboty drogowe, zmiana przebiegu pasów ruchu) z wyłączoną sygnalizacją świetlną. Ten drugi przypadek to nic nadzwyczajnego - po prostu jest zwykłe skrzyżowanie bez sygnalizacji. Poza tym twoje "jak nie widzę to nie jadę" co miałoby tu oznaczać? Że miał się zatrzymać bo nie był pewien, czy debil w citroenie nie wyjedzie? > > A skąd ten durny wniosek, że sytuacja jest wg mnie taka sama? Znowu zaczynasz g > > adać sam ze sobą. > > Z twoich światłych stwierdzeń do tej pory. Których konkretnie? Masz niesamowity dar wciskania ludziom tego, czego nie stwierdzili - więc sprawdźmy, czy to nie jest aby standardowa sytuacja z twoim udziałem. > > > > Skąd wiesz, że nie widział (czy jest pieszy)? > > > > > > A widzial Citroena czy nie widział? > > > > Nie widział. Czyli jak nie widział citroena - to wg ciebie pieszego już nie był > > w stanie zobaczyć? > > A wtłumacz mi jak miałby widzieć pieszego schowanego i za autem nr 1 i za Citro > enem? Normalnie - jechał lewym pasem i pod tym kątem widział przejście i okolice. Poza tym te samochody dopiero co podjechały - wcześniej miał pełną widoczność na ew. pieszego. > Może moja wyobraźnia tego nie ogarnia. Ciepło, coraz cieplej ... Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 19.11.24, 02:56 klemens1 napisał: > Mylą ci się migające żółte ostrzegające o nietypowej sytuacji (np. jakieś robot > y drogowe, zmiana przebiegu pasów ruchu) z wyłączoną sygnalizacją świetlną. Na szczęście nie mylą się. > Ten > drugi przypadek to nic nadzwyczajnego - po prostu jest zwykłe skrzyżowanie bez > sygnalizacji. Owszem. I im większe zamieszanie na takim skrzyżowaniu tym wolniej się przez nie przejeżdża. Mam takie niedaleko siebie gdzie przebiega część sperej ulicy od "naszego ronda". Nie dawno budowali tam nową linie tramwajową i często bywało, że sygnalizacja była wyłączona. Efekt był taki, że (poza korkami) ludzie sie przez nie przetaczali z prędkościami 10 - 12 km/h. > Poza tym twoje "jak nie widzę to nie jadę" co miałoby tu oznaczać? Że miał się > zatrzymać bo nie był pewien, czy debil w citroenie nie wyjedzie? A nie mógł? Owszem, jeśli sytuacja na drodze tego wymaga to sie zatrzymujesz. Jakaś ujma na honorze od tego? > Których konkretnie? Konkretnie większości wczesniejszych. > Masz niesamowity dar wciskania ludziom tego, czego nie stwierdzili - więc spraw > dźmy, czy to nie jest aby standardowa sytuacja z twoim udziałem. Pomijajac kwestie czy sie zgadzam z ta teza czy nie - dokładnie tak uwazam w Twoim przypadku. > > > > > Skąd wiesz, że nie widział (czy jest pieszy)? > > > > > > > > A widzial Citroena czy nie widział? > > > > > > Nie widział. Czyli jak nie widział citroena - to wg ciebie pieszego > już nie był > > > w stanie zobaczyć? > > > > A wtłumacz mi jak miałby widzieć pieszego schowanego i za autem nr 1 i za > Citro > > enem? > > Normalnie - jechał lewym pasem i pod tym kątem widział przejście i okolice. Poz > a tym te samochody dopiero co podjechały - wcześniej miał pełną widoczność na e > w. pieszego. Taaa.... wszystko widział poza autem. CUDA PANIE. Przykro mi, ale ja tego nie kupuję. Wersja, że obszaru za autem nr 1 jednak nie widział jest bardziej prawdopodobna. I uprawdopodobnia przez wypadek. > > Może moja wyobraźnia tego nie ogarnia. > > Ciepło, coraz cieplej ... To akurat dobrze bo chłód mamy a ja zaraz na lotnisko muszę... Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Czyja wina? 19.11.24, 13:34 galtomone napisał: > Owszem. I im większe zamieszanie na takim skrzyżowaniu tym wolniej się przez ni > e przejeżdża. > > Mam takie niedaleko siebie gdzie przebiega część sperej ulicy od "naszego ronda". > Nie dawno budowali tam nową linie tramwajową i często bywało, że sygnalizacja b > yła wyłączona. > > Efekt był taki, że (poza korkami) ludzie sie przez nie przetaczali z prędkościa > mi 10 - 12 km/h. Tobie już całkiem peron odjechał. Porównujesz sytuację w zakorkowanym mieście na drodze z remontami do przelotówki, prawdopodobnie poza OZ (w każdym razie z podwyższonym limitem), gdzie jest względnie mały ruch i wyłączyli światła na skrzyżowaniu. > > Poza tym twoje "jak nie widzę to nie jadę" co miałoby tu oznaczać? Że miał się > > zatrzymać bo nie był pewien, czy debil w citroenie nie wyjedzie? > > A nie mógł? Owszem, jeśli sytuacja na drodze tego wymaga to sie zatrzymujesz. > Jakaś ujma na honorze od tego? Czyli wg ciebie sytuacja wymagała, by się zatrzymał, bo nie był pewien, czy coś nie wyjedzie? > > Których konkretnie? > > Konkretnie większości wczesniejszych. To jest właśnie idealny przykład braku konkretów. > > > A wtłumacz mi jak miałby widzieć pieszego schowanego i za autem nr 1 i za Citro > > > enem? > > > > Normalnie - jechał lewym pasem i pod tym kątem widział przejście i okolice. Poz > > a tym te samochody dopiero co podjechały - wcześniej miał pełną widoczność na e > > w. pieszego. > > Taaa.... wszystko widział poza autem. CUDA PANIE. I znowu przekupa się odpala - zero merytoryki, zero nawet próby podjęcia argumentacji. Odpowiedz Link Zgłoś
vogon.jeltz Re: Czyja wina? 18.11.24, 17:29 > Czyli wg ciebie, jadący drogą z pierwszeństwem ma obowiązek zwolnić do takiej > prędkości, by zdążyć wyhamować w przypadku wymuszenia na nim pierwszeństwa > w każdej sytuacji. Ogólnie to uważam, że galtom mocno odjechał. Ale akurat w tej kwestii zauważ, że masz przejście dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej (w tym momencie) i poruszający się drogą z pierwszeństwem ma obowiązek zwolnić do takiej prędkości, żeby wyhamować w przypadku pojawienia się pieszego na jezdni. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 17:50 vogon.jeltz napisał: > Ogólnie to uważam, że galtom mocno odjechał. W jakiej kwestii? Masz skrzyżowanie i widoczne na nim auta oraz migajace żółte światła. Rozsądek nakazuje mocno zwolnić, bo nie wiadomo co sie tam dzieje. Widać pasy dla pieszych ale całego przejścia nie, bo stoją auta. Rozsądek nakazuje mocno zwolnić, bo może kogoś kto tam jest nie widzę. Nie widać, żeby nadjeżdżający mocno zwolnił przed wjazdem na skrzyżowanie. A zwolnienie, upewnienie się, że jest OK + nieufanie na ślepo innym nakazuje PORD. Zachowałbyś sie 1:1 tak samo jak gość Hondy czy raczej nie miałbyś takiego wypadku? Ale akurat w tej kwestii zauważ, ż > e masz przejście dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej (w tym momencie) i por > uszający się drogą z pierwszeństwem ma obowiązek zwolnić do takiej prędkości, ż > eby wyhamować w przypadku pojawienia się pieszego na jezdni. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Czyja wina? 19.11.24, 09:31 galtomone napisał: > vogon.jeltz napisał: > > > Ogólnie to uważam, że galtom mocno odjechał. > > W jakiej kwestii? W tej kwestii, że nie ten jadący drogą z pierwszeństwem przejazdu przywalił w tego z podporządkowanej, tylko na odwrót. Wystarczy zrobić eksperyment myślowy z epsilonem. Zadając dwa pytania: 1. Czy na epsilon sekund przed kontaktem zatrzymanie tego z podporządkowanej pozwoliło by uniknąć wypadku? 2. Czy na epsilon sekund przed kontaktem zatrzymanie tego na drodze głównej pozwoliło by uniknąć wypadku? Filmik nie pozostawia złudzeń, że odpowiedzi to: 1. TAK 2. NIE Przecież ten z podporządkowanej nawet nie próbował hamować chociaż w momencie wyjazdu miał dość czasu aby pokapować się, że błędnie ocenił sytuacje i należy natychmiast pojazd zatrzymać, co przy jego prędkości było wykonalne. Ten na głównej wydaje się, że nieco za szybko jechał jak na takie warunki ale ... to nie on przywalił, tylko on uderzony został przez tego który miał obowiązek ustąpienia. Nie znam fizycznie miejsca i być może masz odrobinę racji odnośnie widoczności miejsca, gdzie pieszy mógłby nie być wystarczająco widoczny. Ja zapewne jechałbym odrobinę wolniej ale czy to by pozwoliło uniknąć tego wypadku to mam wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 19.11.24, 09:41 tbernard napisał: > W tej kwestii, że nie ten jadący drogą z pierwszeństwem przejazdu przywalił w t > ego z podporządkowanej, tylko na odwrót. A ja gdzieś dyskutuje z winą wymuszającego? Ja pytam, czy ten na główniej złamał jakieś przepisy? Jakie? I stawiam tezę, że gdyby ich nie złamał jest spora szansa, że uniknąłby wypadku z wymuszającym. A na pewno miałby znacznie mniejsze konsekwencje. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 19.11.24, 09:58 A gdyby jechal dużo szybciej to by przejechal zanim tamten wyjechał. I uniknął wypadku na 100% Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 19.11.24, 10:09 trypel napisał: > A gdyby jechal dużo szybciej to by przejechal zanim tamten wyjechał. I uniknął > wypadku na 100% Nie da się ukryć, że tak. Czy zatem należy zapierdalać z maksymalną dostępną prędkością i dzięki temu unikniemy wypadków? Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: Czyja wina? 19.11.24, 10:15 Jest to dokładnie tak samo gdybaniowe jak Twoja opinia. W tym przypadku zwolnienie zminimalizowaloby skutki i skończyłoby się na małej stłuczce lub pełnych gaciach a przyspieszenie pozwoliłoby uniknąć jakichkolwiek skutków negatywnych. To co lepsze? Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 19.11.24, 13:00 trypel napisał: >To co lepsze? Zapierdalanie jest zawsze lepsze. Przynajmniej jak sie cos jednak stanie to juz nie boli. Z jednym wyjatkiem - koszt + częstośc tankowania.... Jak tylko ten podstawowy problem zostanie rozwiązany to stosuję zasadę - ograniczenia co mi nie pasuja sa z dupy. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Czyja wina? 19.11.24, 10:14 trypel napisał: > A gdyby jechal dużo szybciej to by przejechal zanim tamten wyjechał. I uniknął > wypadku na 100% Ja zakładam, że w gdybaniu galtoma nie ma tego aspektu, że byłby w tym czasie gdzie indziej, gdyby jechał wolniej, tylko raczej chodzi o większą szansę na reakcję pozwalającą podjąć działania ratunkowe. Ewentualnie wolniej jadący obiekt byłby o tyle bliżej miejsca kolizji torów jazdy, że ten z podporządkowanej miałby większą szansę aby nie popełnić błędu w ocenie sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 19.11.24, 13:01 tbernard napisał: > gdyby jechał wolniej, tylko raczej chodzi o większą szansę na rea > kcję pozwalającą podjąć działania ratunkowe. 🍺🍺🍺 Jak to mówią fizyki sie nie oszuka - wiecej czasu na decyzje = (w wiekszosci wypadkow) lepsza decyzja. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Czyja wina? 19.11.24, 10:07 galtomone napisał: > Ja pytam, czy ten na główniej złamał jakieś przepisy? Jakie? I stawiam tezę, że > gdyby ich nie złamał jest spora szansa, że uniknąłby wypadku z wymuszającym. A > na pewno miałby znacznie mniejsze konsekwencje. Ale kwestia czy on złamał te przepisy na które powołujesz się to grunt bardzo grząski o zbyt wielkiej uznaniowości. Jakby policjanci zaczęli tak uznaniowo karać na widzimisię, to podejrzewam, że ludzie zaczęliby potępiać ich nadgorliwość. Już teraz bardzo często kierowcy zbyt panicznie podchodzą do kwestii wchodzących pieszych i zatrzymują się, gdy pieszy dochodzi do krawężnika z lewej strony gdzie przejście jest rozdzielone wysepką i w istocie są to dwa przejścia. Czyli pieszy wchodzi na inne przejście niż to do którego kierowca się zbliża. Przejazd kierowcy nie ma szans sprawić aby ten pieszy ZMUSZONY był zatrzymać się lub spowolnić swoje tempo poruszania się. A mimo to z powodu strachu (pewnie narracja jest taka, że to z powodu wzrastającej kultury która coraz bardziej upodabnia nas do zachodu) bez potrzeby zatrzymują się robiąc na ulicach dodatkowe zatory. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 19.11.24, 10:11 tbernard napisał: > Ale kwestia czy on złamał te przepisy na które powołujesz się to grunt bardzo g > rząski o zbyt wielkiej uznaniowości. Jakby policjanci zaczęli tak uznaniowo kar > ać na widzimisię, to podejrzewam, że ludzie zaczęliby potępiać ich nadgorliwość > . Masz rację. Jest to uznaniowo ocenne. Odpowiedz Link Zgłoś
vogon.jeltz Re: Czyja wina? 19.11.24, 11:12 > W jakiej kwestii? W kwestii zaciekłości w doszukiwaniu się winy typa w Hondzie. Może nie był on stuprocentowo "szczególnie ostrożny", jak nakazywałyby okoliczności, ale nie można powiedzieć, że zapierdalał. Wina w całości leży po stronie wyjeżdżającego. A jeśli można powiedzieć, że ktoś "przyczynił się" do tego wypadku, to ja raczej wskazałbym debila, który wyłączył o tej porze dnia światła na takim skrzyżowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 19.11.24, 13:05 vogon.jeltz napisał: > > W jakiej kwestii? > > W kwestii zaciekłości w doszukiwaniu się winy typa w Hondzie. Może nie był on s > tuprocentowo "szczególnie ostrożny", jak nakazywałyby okoliczności, ale nie moż > na powiedzieć, że zapierdalał. A czy ja gdzieś stwiedziłem, że zapierdalał? > Wina w całości leży po stronie wyjeżdżającego. forum.gazeta.pl/forum/w,20,178303979,178303979,Czyja_wina_.html?p=178306750 ZŁY TYTUŁ DAŁEM - ja z tym przecież nie dyskutuję. Pytam, czy ten drugi: 1). Złamał jakieś przepisy? 2). Zrobił wszystko dobrze? 3). Zachowałbys sie 1:1 jak kierowca Hondy w takiej sytuacji skoro wszystko jest cacy? Odpowiedz Link Zgłoś
vogon.jeltz Re: Czyja wina? 19.11.24, 13:11 > Pytam, czy ten drugi: Na wszystkie trzy pytania odpowiedź brzmi: ciężko stwierdzić. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 19.11.24, 13:14 vogon.jeltz napisał: > > Pytam, czy ten drugi: > > Na wszystkie trzy pytania odpowiedź brzmi: ciężko stwierdzić. Naprawdę jeszcze w karierze kierowcy nie miałeś takie sytuacji - ruchliwe skrzyżowanie, niedziałająca sygnalizacja, pasy i ktoś Ci się wpierdala przed maskę wymuszając????? Nie wierze! Odpowiedz Link Zgłoś
vogon.jeltz Re: Czyja wina? 19.11.24, 13:21 Ale nie było pytania "czy ja miałem taką sytuację", tylko czy kierowca Hondy zachował się prawidłowo i czy ja hipotetycznie zachowałbym się tak jak on. Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Czyja wina? 18.11.24, 19:02 vogon.jeltz napisał: > Ogólnie to uważam, że galtom mocno odjechał. Ale akurat w tej kwestii zauważ, ż > e masz przejście dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej (w tym momencie) i por > uszający się drogą z pierwszeństwem ma obowiązek zwolnić do takiej prędkości, ż > eby wyhamować w przypadku pojawienia się pieszego na jezdni. Wg mnie mógł widzieć przejście i okolice całkiem dobrze. Najbardziej to mu dostawczak skręcający zasłaniał (btw. koleś wspaniały - wypadek jak się patrzy a on sobie pojechał w pizdu), ale mógł wcześniej widzieć fragmenty przejścia po stronie nagrywającego, tudzież domyśleć się braku pieszego z faktu, że samochody normalnie jechały. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 19.11.24, 08:07 Klemens, zrobiłbyś dokładnie to samo i tak samo jak kierowca Hondy w tej sytuacji? Odpowiedz Link Zgłoś
duze_a_male_d_duze_m Re: Czyja wina? 18.11.24, 08:42 Z tego filmu wynika, że tak. Oczywiście mógł uniknąć kolizji, np zostając tego dnia w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 09:00 duze_a_male_d_duze_m napisał: > Z tego filmu wynika, że tak. Oczywiście mógł uniknąć kolizji, np zostając tego > dnia w domu. Mógł też zastosować się do zasad rządzących takim miejscem i sytuacją. Gdyby to zrobił to w najgorszym wypadku na 99% skończyłoby sie na "trąbieniu" na wymuszającego pierwszeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
duze_a_male_d_duze_m Re: Czyja wina? 18.11.24, 10:26 To po co nam Kodeks Drogowy, skoro można wszystko oceniać w "zależności od sytuacji". Komplikujesz proste sytuacje pod swoje widzimisię. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Czyja wina? 18.11.24, 10:31 duze_a_male_d_duze_m napisał: > To po co nam Kodeks Drogowy, skoro można wszystko oceniać w "zależności od sytu > acji". Komplikujesz proste sytuacje pod swoje widzimisię. > No właśnie nie można. Masz kodeks i do całości masz się stosować. Właśnie nie do widzimisię czy wybiórczo do zapisów które akurat pasują wyrwane z kontekstu, ale do PORD jako całości zasad. Odpowiedz Link Zgłoś
oixio Zbyt wolna jazda 18.11.24, 11:41 Jak widać jadąc zbyt wolno można być sprawcą wypadku. Sprawca jadąc prosto omija stojącą osobówkę (ciemne szyby? nie wiem) z zamiarem skręcenia w lewo. Zły to pomysł gdyż ona stoi bo ma i widzi zbliżające się pojazdy z lewej. Może nie mieć też miejsca na skrzyżowaniu. Przed nie widzi pojazdu zbliżającego się z lewej. Po ominięciu powinien zauważyć i zatrzymać się! Nie robi tego - dlaczego nie widzi pojazdu z lewej? Jakie ma słupki i lusterka z lewej? Jakie ma okulary, jaki ma wzrok, jaki ma czas reakcji??? Czy hamuje ze sprzęgłem czy bez? Czy ma prawo jazdy? Czy aby nie jest pod wpływem narkotyków, alkoholu, lekarstw? ... A ten "na pierwszeństwie" jedzie zbyt szybko - i mamy BUM! Odpowiedz Link Zgłoś