Dodaj do ulubionych

zakazana miłość

20.11.06, 14:44
Czytam to forum od dłuższego czasu, czasem też piszę- ale pod innym nickiem.
Jak przeczytacie moją historię to zrozumiecie dlaczego...:/
Mam 25 lat, narzeczonego, wzynaczoną datę ślubu, niby wszytsko jest super,
ale..
Kiedyś byłam z księdzem.
To trwało ponad 4 lata, od prawie 2 formalnie nie jesteśmy razem
Ale ciągle utrzymujemy kontakty, rozmawiawiamy prawie codziennie przez
telefon, na gadu, on przyjeżdża do mnie- nie za często, ale jednak...
Narzeczony wie o tym, że byliśmy razem- na począku mówił, że to akceptuje,
ale teraz widzę jak źle to znosi i tak naprawdę nie dziwię mu się. Doszło do
tego, że nie mówię mu, że tamten dzwonił, ani, broń Boże, że przyjeżdżał.
Jakoś funkcjonuję. Funkcjonujemy.
Ale czasem ogarnia mnie takie przerażenie... Zaczynam się zastanawiać, czy
moje małżeństwo (to już tylko pół roku do ślubu) ma w ogóle sens...
Chwilami najchetniej spakowałabym sie i uciekła na bezludną wyspę:((
Nie wiem sama co mam zrobić...?!
Czuję się jak w matni:(((

Obserwuj wątek
    • magdusinska Re: zakazana miłość 20.11.06, 14:53
      Przestań się nad sobą użalać. Zrobiłaś największą głupotę jaka mogła być, ale
      stało się i już. Musisz z tym żyć. A historię z księdzem pora zakończyć
      definitywnie. Żadnych telefonów, gadu, spotkań. Pomyśl czy chcesz do końca
      życia się ukrywać, żyć w kłamstwie. Masz normalnego faceta, a życie z księdzem
      nic Ci nie da. On kościoła nie zostawi, a nawet jeśli to zawsze będzie dzielił
      się na pół. Z rozdartym wewnętrznie mężczyzną nie da się żyć. To tak jak bycie
      kochanką żonatego.
      • beatrisse Re: zakazana miłość 20.11.06, 14:59
        Nie wiem, czy to była największa głupota jaką zrobić mogłam, ale nie o to
        chodzi.
        Wiem, że powinnam to definitywnie zakończyć, ale wiesz, jakoś nie potrafię;/
        Po pierwsze dlatego, że jednka jest, był i myślę, że będzie ważną osobą w moim
        życiu, i chciałabym żeby był. Chociażby jako przyjaciel.
        A po drugie dlatego, że go kocham. To była pierwsza miłość w moim życiu, i
        cokolwiek by się nie stało, tak juz zostanie:(
        I ja wcale nie chcę żeby zostawiał kościół. Gdyby tak się stało nikt nie byłby
        szczęśliwy.
        Ehh, pokręcone to wszystko.
        • tysia.w Re: zakazana miłość 20.11.06, 15:12
          A mi sie wydaje ze musisz wybrać. Musisz sie zastanowic czego tak naprawde
          chcesz. Nie można żyć w kłamstwie i na dwa fronty. Z tego co piszesz wynika że
          kochasz księdza i nie potrafisz z niego zrezygnować, a skoro znajomośc z nim
          jest dla Ciebie wazniejsza od uczciwości wobec narzeczonego to zasatanów sie
          jeszcze nad decyzją o slubie, bo nie mozna jej podejmować w przypadku
          wątpliwości i razterek tego typu.
          • magdusinska Re: zakazana miłość 20.11.06, 15:15
            No właśnie z tego co widzę to zostaw narzeczonego póki pora. Zaciągniesz go do
            ołtarza, no właśnie jak sobie wyobrażasz ślub? Kościelny oczywiście.
            • agacciam Re: zakazana miłość 20.11.06, 16:22
              i jeszcze może ten ksiądz będzie wam udzielał ślubu, hehe :))
              • beatrisse Re: zakazana miłość 20.11.06, 16:31
                Nie, ślubu nie będzie nam udzielał ten ksiądz- tego nie zniósł by pewnie ani
                jeden ani drugi;)
                Dziewczyny, ja wiem, że to głupio wygląda, ale ja naprawdę kocham i jednego i
                drugiego- chociaż każdego inaczej.
                Nie zaciągam też mojego narzeczonego do ołtarza- ja naprawdę mam nadzieję, że z
                czasem wszystko się ułoży i nasze kontakty się unormalizują...
                Ale boję się strasznie tego wszystkiego:(
                • tysia.w Re: zakazana miłość 20.11.06, 16:33
                  Nie możesz miec nadziei!!! Dziwczyno takiej decyzji musisz byc pewna, a nie
                  liczyc na cud!!!
                  • beatrisse Re: zakazana miłość 20.11.06, 16:42
                    Ale ja jestem pewna, że chcę wyjść za mąż za mojego narzeczonego, jestem pewna,
                    że go kocham i chcę z nim być.
                    Pisząc, że mam nadzieję, że wszystko sie ułoży myślałam raczej o tym, że ułożą
                    się kontakty między nami, że mój narzeczony zrozumie, że ja nie umiem tak po
                    prostu zapomnieć o tym co było, a z kolei ten drugi (czy raczej pierwszy;))
                    zaakceptuje taką formę znajomości jaką będziemy mogli utrzymywać po moim
                    ślubie. Najbardziej zaś mam nadzieję, że ja sama jakoś sobie to wszystko
                    poukładam i będę umiała żyć z jasno wyznaczonymi granicami...
                    • tysia.w Re: zakazana miłość 20.11.06, 16:44
                      Ja tam nie wiem ,ale mi sie wydaje ze gdyby od tego zalezał mój zwiazek to
                      mogłabym zakonczyc kazda znajomość. Twoj mezczyzna czuje sie zagrożony. nie
                      chce sie toba dzielic i wcale mu sie nie dziwie ze tak reaguje. Ja tez bym nie
                      była zachwycona gdyby mój maz spotykał sie ze swoją była. a najgorzej by bylo
                      gdyby mi o tym nie mówil.
                      • dr.rocco Re: zakazana miłość 20.11.06, 17:12
                        Gardze takimi kobietami , takimi klechami co prowadza 2 zycie tez......
    • ela.buu Re: zakazana miłość 20.11.06, 18:55
      Daj sobie czas z tym wszystkim
      przeloz slub daj sobie i tym 2 facetom czas na to zeby sie zaakceptowali
      z wlasnego doswiadczenia wim ze 1 milosc przygasnie dopiero wtedy gdy 2 zacznie
      cie fascynowac od poczatku do konca i to niestety i ty i twoj narzeczony musicie
      sie nauczyc pokanoac w Tobie to uczucie on cierpliwoscia a ty zdecydowaniem ze
      wlasnie z narzeczonym chcesz byc i pracowac nad waszym zwiazkiem
      mi i mojemu męzowi sie udalo zapomnialam o porzednim narzeczonym i teraz sle mu
      tylkokartki na swieta tylko to
      pozdrawiam i zycze powodzenia
      • magdusinska Re: zakazana miłość 20.11.06, 19:37
        Bo Ty byś chciała mieć lizaka i zjeść lizaka. I po Twoich ostatnich postach
        zrozumiałam, że jesteś jedną wielką hipokrytką. Dziewczyna, która w wieku 19
        lat pakuje się w romans z księdzem i mając lat 25 nawet tego nie żałuje
        pozostawia wiele do życzenia. Nie wspomnę już o ślubie kościelnym. Sorry, ale
        trzeba mieć zaburzone wartości moralne, aby stanąć przed ołtarzem i ślubować,
        podczas gdy się z księdzem sypiało i nawet się tego nie żałuje. A narzeczony
        powinien uciekać od Ciebie, bo nic dobrego go nie spotka.
        • beatrisse magdusińska 20.11.06, 19:49
          szczerze mówiąc nie interesuje mnie co myślisz o mojej moralności, bo
          ostatecznie na szczęście nie ty będziesz ją oceniać.

          ela i pozostali- dziękuję z próbę zrozumienia i nie obrzucanie mnie błotem.
        • dr_kaczusia Re: zakazana miłość 20.11.06, 19:51
          dokladnie...

          w ogole wydaje mi sie, ze tu nie tylko kolezanka jest niedojrzala, ale i ksiadz.
          Oboje sobie powinni odpowiedziec na pytanie co jest dla nich w zyciu wazne.
          Jesli dla niego taka wazna jest wiara to niech zesz przestanie do niej
          wydzwaniac! A jesli ma co do tego watpliwosci niech wyskauje z sutanny i nie
          zawraca glowy...
          A kolezanka skoro tak kocha ksiedza, a jemu zalezy na wierze, to niech w imie
          tej milosci da mu swiety spokoj! bo mu wcale nie pomaga swoim zachowaniem. A
          jesli drugi przypadek, to niech uciekaja razem gdzie pieprz rosnie, a nie robia
          w balona narzeczonego.
          • syriana Re: zakazana miłość 20.11.06, 21:13
            no uwielbiam dylematy pt. "kocham obu"
            i jeszcze się spotykaj z kiędzem, gadaj przez komputer codziennie

            egoizm maksymalny
            zero dojrzałości i wyobraźni

            a gdyby Twój narzeczony teraz zaczął z dawną miłością odgrzewany romansik
            kontynuować, to co, miło by Ci było..?

            zostaw obu lepiej, szkoda narzeczonego
            a ksiądz... ech.. skoro taki "honorowy" i zasadę najwazniejszą dla swojego
            stanu łamie, to szkoda czasu na niego
    • trusia29 Re: zakazana miłość 20.11.06, 23:35
      nie spotykaj się z tamtym, inaczej problem będzie wracał
    • trusia29 Re: zakazana miłość 20.11.06, 23:35
      nie spotykaj się z tamtym, inaczej problem będzie wracał
    • trusia29 Re: zakazana miłość 20.11.06, 23:35
      nie spotykaj się z tamtym, inaczej problem będzie wracał
    • trusia29 Re: zakazana miłość 20.11.06, 23:35
      nie spotykaj się z tamty, inaczej problem będzie wracał
    • trusia29 Re: zakazana miłość 20.11.06, 23:35
      nie spotykaj się z tamtym, inaczej problem będzie wracał
      • trusia29 przerawaszm 20.11.06, 23:38
        mam jakiś problem z netem, wysylam raz a pokazuje sie kilka razy....
    • czajka74 Re: zakazana miłość 24.11.06, 09:23
      dziewczyno, życie jest pokręcone i pisze różne scenariusze ..
      nie osądzam Cię, a nawet rozumiem
      ale proszę Cię - nie wychodź za człowieka, którego nie kochasz całym sercem..
      nie macie w tej sytuacji szans na szczęśliwy zwiazek. Ksiądz zawsze będzie Twoim
      marzeniem, a mąż w domowym zabieganiu zbrzydnie Ci raz dwa. Nie kochasz
      narzeczonego.. nie oszukuj sama siebie, daj sobie czas, moze rozstań sie z nimi.
      Ksiądz też Ci nie kocha - gdyby tak było wybrałby Ciebie, to nie jest niemożliwe
      odjeść z Kościoła jeśli jest się tego pewnym. I nie jest to moje przypuszczenie.
      Znam taką historię. TY zdecyduj, ale nie obiecuj prawdziwej miłości jednemu
      facetowi, gdy serce ucieka do drugiego. Generalnie współczuję Ci. Trzyma się i
      bądź dzielna.
    • domi_mikolka Re: zakazana miłość 25.11.06, 15:44
      albo ja mam ograniczoną wyobraźnię, bo nie potrafię sobie wyobrazić, że ukrywam
      przed moim najukochańszym mężem spotkania/kontakty z kimkolwiek albo, że on
      przede mną coś takiego ukrywa, albo też nie kochasz swojego narzeczonego.
      zastanów się w jakiej go stawiasz sytuacji, jak Ty byś się czuła na jego
      miejscu? kłamstwo ma krótkie nogi i prawda wyjdzie kiedyś na jaw, a wtedy, to
      może mieć dużo gorsze skutki...
      • trusia29 Re: zakazana miłość 25.11.06, 18:04
        Masz w takim razie ograniczona wyobraźnię. Róznie w zyciu bywa, chociaz zgadzam
        się z toba - nie nalezy klamać, bo krzywdzi sie druga osobe, a do tego prawada
        kiedyś może się wydać
      • trusia29 Re: zakazana miłość 25.11.06, 18:04
        Masz w takim razie ograniczona wyobraźnię. Róznie w zyciu bywa, chociaz zgadzam
        się z toba - nie nalezy klamać, bo krzywdzi sie druga osobe, a do tego prawada
        kiedyś może się wydać
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka