Dodaj do ulubionych

Przygody ze sprzedażą aut

20.06.25, 22:07
Mieliście takowe? Opowiecie?
Pytam bo akurat sprzedaję jedno autko i widzę, że rynek jest bardzo rozkapryszony.
Jestem już tym sprzedawaniem troszkę rozczarowany.
Auto ma naście lat ale cena też to naście, przebieg mały, stan bardzo dobry, zadbany, bezwypadkowy i bez problemów.
Ludzie dzwonią mało a jak dzwonią to niby chcą, niby mają przyjechać obejrzeć i kupić a potem grają na zwłokę, że jednak na razie to nie, bo mąż nie może itp., potem jak się oddzwania, to nawet nie pamiętają dokładnie o jakie auto chodzi. Dzwonią, że będą o danej godzinie a potem nie przyjeżdżają i mówią, że już kupili samochód.
Albo przyjeżdżają do takiego leciwego autka za małe pieniądze z czujnikiem lakieru i badają go jak nie przymierzając młody Waga młodą Zofię w stodole.
Marudzą, stękają, chcą mercedesa za cenę fotelika.
Już sporo obniżyłem cenę a i tak nadal nikt się nie zdecydował.

Opowiedzcie historie, może się pośmiejemy :)
Obserwuj wątek
    • qqbek Re: Przygody ze sprzedażą aut 20.06.25, 22:14
      Ja Zafirę sprzedam handlarzowi, ze stratą.
      Mam dość.
      Swój spokój wewnętrzny i czas cenię wyżej, niż kilka tysięcy różnicy.
      Towar masz dobry (widziałem przecież ogłoszenie i zdjęcia), więc się nie załamuj.
      A co do "mierników" - mi do 15-letniej Astry przyjechali kiedyś z komputerem diagnostycznym i sprawdzili całą historię rekordów! Inna sprawa, że kupili ją po tym sprawdzeniu (za pewnie sporo mniej niż kosztował komputer, interfejs i oprogramowanie).
      • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 20.06.25, 22:57
        A to jeszcze jej nie sprzedałeś? Dałeś ogłoszenie na otoszroto?
        • hrasier_2 Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 19:51
          Zafira to przejdzie do annałów historii tego forum. A już badanie komputerem diagnostycznym 15- letnią Astrę to hit😁 Przyjechał komputer do Astry. Jak się masz kochanie, dobrze. Nie rdzewieje, oleju nie biorę
          • hrasier_2 Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 19:54
            CD bo mi uciekło. Choć powinnam brać Omega- 3. Na swój wiek jestem zdrowa jak koń. Ja bym im oddał za ten sprzęt diagnostyczny 😆
        • qqbek Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 22:29
          bywalec.hoteli napisał:

          > A to jeszcze jej nie sprzedałeś? Dałeś ogłoszenie na otoszroto?

          Przegląd dzisiaj zrobiłem (przeszła bez zastrzeżeń, choć ja miałbym kilkanaście), OC do października, może jeszcze gdzieś na lato z nami pojedzie, a potem "wio", bo już nawet ślubna nie chce nią jeździć - do tego stopnia, że dzisiaj musiałem coś dłuższego i szerokiego do biura podrzucić i za mną się nie mieściło, więc z "dostawą" pojechała ślubna, ale jak się pod biurem spotkaliśmy, to mi zabrała up-a i zostawiła Opla :P
          Co do ogłoszeń - nie mam do tego głowy - zapieprz mam nieziemski i do poniedziałku muszę się wyrobić z robotą na 1,5 tygodnia - dopiero teraz na dobre od pracy odlazłem, jak o 9-ej (z przerwami na inne rzeczy) siadłem.
    • vogon.jeltz Re: Przygody ze sprzedażą aut 20.06.25, 22:15
      Ostatni samochód jaki sprzedawałem to był Nissan Qashqai+2. Przyjechała para Brazylijczykow siedzących we Włoszech na misji z jakiejś chrześcijańskiej sekty i powiedzieli, że biorą, nawet bez sprawdzania, bo szukali samochodu i Bóg wskazał im właśnie ten. Chyba ich Bóg spełnił ich oczekiwania, bo nie odzywali się z żadnymi pretensjami. Tak że tak...
      • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 20.06.25, 22:19
        No ja też taki stary samochód już sprzedałem, że nabywca chciał kupić nawet przed otwarciem auta - i kupił, wystarczyło, że odpala.
        • vogon.jeltz Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 13:16
          Ale on nie był taki stary, jak go sprzedawałem to miał raptem 11 czy 12 lat
      • galtomone Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 08:40
        vogon.jeltz napisał:

        > Chyba ich Bóg spełnił ich oczekiwania, bo nie odzywali się z
        > żadnymi pretensjami.

        Sie intensywnie modlą o plagę na ród Twoj caly to i dzownic nie ma kiedy....
    • waga170 Re: Przygody ze sprzedażą aut 20.06.25, 22:19
      " z czujnikiem lakieru i badają go jak nie przymierzając młody Waga młodą Zofię w stodole.

      Jaki lakier, to sie wtedy nazywalo nie lakier tylko lagier, czujnik z pojemnikiem na to w ksztalcie wnetrza probowki miala mloda Zofija.
    • waga170 Re: Przygody ze sprzedażą aut 20.06.25, 22:43
      Bola zapytaj. Mial 32 auta i podejrzewam ze je nabyl metoda kupna po sprzedaniu poprzedniego po kolei przed tym ktorym nabija traz przed sprzedaniem piaty milion kilometrow. Powinien byc krynica dorad.
      • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 20.06.25, 22:51
        Bola auto to z wiekiem drożeją na wartości i sprzedaje je drożej niż slaon :)
        Nie chodzi mi o porady megalomana :D
      • bolo2002 Re: Przygody ze sprzedażą aut 22.06.25, 08:52
        Z moich 32 wózków- miałem tylko 2 używane-reszta to nówki z salonu . Nie miałem nigdy problemów ze sprzedażą aut a sprzedawałem i poza Polską . Najwazniejsze to ... dobra reklama, ciekawe zdjecia . Na Otomoto tez sprzedawałem . -
    • pffpffpff Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 00:09
      Jest zastój na rynku.
      Sprzedawaliśmy na początku roku i udało się opchnąć w miesiąc. Zainteresowanie było znikome, ale się udało.
    • engine8t Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 00:29
      Widocznie ludzie kupujacy maja lepsze opcje za ta cene?
      Wiekszosc ludzi sprzedjacych zas zamiast chciec sprzedac to chca sprzedawac.
      Oglos np ze bedziesz sprzedwal w formie aukcji. Ogladanie i kopanie opony w sobote od 10 do 12 i o 12 sprzedasz temu kto da najwiecej.
      • waga170 Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 00:38
        Dawno nie byles w Polsce. Na aukcji czyli przetargu daje sie troche "w lape" potencjalnym kupcom a potem Twoja oferta jest najwyzsza i kupujesz za 100 zlotych
        • engine8t Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 01:01
          waga170 napisała:

          > Dawno nie byles w Polsce. Na aukcji czyli przetargu daje sie troche "w lape" po
          > tencjalnym kupcom a potem Twoja oferta jest najwyzsza i kupujesz za 100 zlotych

          No tak.. Znow zapomnialem.
          Pod pewnymi wzgledami Polska nie zrobila zadnego postepu od dziesiatek lat :)

          A jak kiedys sam probowalem sprzedawac auto to jak ktos dzwonil to pierwsze pytanie bylo skad jest? Bo jak z bliska to auto bylo juz "prawie sprzedane" a jedynie akceptowalem takich co im zabralo co najmniej godzine na dojazd bo taki zwykle przyjedza aby kupic .
    • j_malec Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 06:59
      Jakoś nigdy nie miałem problemu ze sprzedażą auta. Można dlatego, że tak jak napisał engine8t - chciałem je sprzedać, a nie tylko udawać że sprzedaję.

      A nabywcy, byli na tyle zadowoleni, że czasami wracali po kolejne (znajomi), czy też po kupnie 'deklarowali', że jak będę sprzedawał znowu, żeby z nimi się skontaktować. Ale każde z aut, było w dobrym, czy też b. dobrym stanie, czyste. Wolałem zostawić niewielkie zadrapanie, czy wgniotkę, niż lakierować cały element, co każdego kto naprawdę chciał kupić, nie dziwiło. Cena nie odbiegała od średniej na rynku.
    • bolo2002 Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 07:23
      Bo teraz mamy inne czasy. Oferta na rynku aut używanych jest bardzo bogata-wiec kupujący szukają okazji cenowych-mimo, że i używane samochody podrożały. Wiec trzeba sie niestety uzbroić w cierpliwość . Kierowca cieszy sie 2 razy-kiedy kupuje wózek i kiedy go sprzedaje. Ja zrobiłem inaczej kupiłem nowszego diesla a starego zostawiłem- i jeżdzę- aż padnie-ale on nie chce paść- ma 19 lat.- No to potem przyjedzie ktoś i go na części kupi . I też bedę zadowolony-nie zamierzam na siłę sprzedawać .
      • hrasier_2 Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 19:59
        bolo2002 napisał:

        > Bo teraz mamy inne czasy. Oferta na rynku aut używanych jest bardzo bogata-wiec
        > kupujący szukają okazji cenowych-mimo, że i używane samochody podrożały. Wiec
        > trzeba sie niestety uzbroić w cierpliwość . Kierowca cieszy sie 2 razy-kiedy ku
        > puje wózek i kiedy go sprzedaje. Ja zrobiłem inaczej kupiłem nowszego diesla a
        > starego zostawiłem- i jeżdzę- aż padnie-ale on nie chce paść- ma 19 lat.- No
        > to potem przyjedzie ktoś i go na części kupi . I też bedę zadowolony-nie zamier
        > zam na siłę sprzedawać .
        Sprzedać auto duża sztuka Bolo. A jeszcze większa kupić i nie włożyć za dużo. Nie ma bata, czym starsze auto, to gotówka duża po kupnie. I topnieje. Lubię cię Bolo i twoje opowieści. Nie daj się.
    • galtomone Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 08:39
      Hmmmm... ja tylko jednego zaluje w swoim aucie obecnym, ze to pouplarna Corolla i ze sprzedaza kiedy sie bede bujal i bujal.

      Z wlasnych doswiadczen (i wbrew radom "snafcow" - nie kupuj bo ie sprzedasz) wszystkie auta, ktorych w PL bylo malo sprzedawalem na pniu, a te popularne na naszych ulicach to byla droga przez meke.
      • trypel Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 09:58
        galtomone napisał:

        > Hmmmm... ja tylko jednego zaluje w swoim aucie obecnym, ze to pouplarna Corolla
        > i ze sprzedaza kiedy sie bede bujal i bujal.
        >
        > Z wlasnych doswiadczen (i wbrew radom "snafcow" - nie kupuj bo ie sprzedasz) ws
        > zystkie auta, ktorych w PL bylo malo sprzedawalem na pniu, a te popularne na na
        > szych ulicach to byla droga przez meke.

        Prawda. Sprzedając czy subaru czy dodge'a od decyzji do sprzedaży to byly dni. I z reguły pierwszy jaki sie zgłosił.
        Z bmw za to bylo tak ze gosc czekał grzecznie na auto w kolejce. Mechanik zareklamował wśród znajomych ze bedzie perełka do wzięcia a ja tez nie wygłupiałem sie z cena bo uznałem ze 25 tys za 15 latka z 250 tys km bedzie uczciwe. Pierwszy w kolejce poczekał az zarejestruje nowe i zjawił sie po odbiór. Pewnie z tym bedzid podobnie
    • only_the_godfather Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 09:50
      Jak sprzedawałem Megane, wystawiłem ją za cenę nieco wyższą niż średnia, telefonów było mało po kilku dniach zadzwonili ludzie z pytaniem czy zgodzę się by samochód obejrzał rzeczoznawcza. Nie miałem nic do ukrycia więc się zgodziłem, przyjechał facet obejrzał dokładnie samochód, podpiął komputer, pojechaliśmy na SKP, sporządził raport, na drugi dzień ludzie zadzwonili, przyjechali i kupili auto, urwali z ceny kilka stówek. Doszedłem do wniosku, że lepiej wystawiać za cenę powyżej średniej i potem nawet zejść z ceny, ale przynajmniej to odstrasza wszelkich januszy biznesu.
      • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 10:58
        Podpiął komputer do starego Grata?
        • only_the_godfather Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 13:25
          Tak podpiąl komputer do 15 letniego samochodu. Nie widzę w tym nic dziwnego, nawet jeśli auto ma swoje lata to chyba nikt nie lubi być oszukiwany, że kupuje auto które jest sprawne i bez wad po czym na drugim po zakupie okazuje się, że masa błędów była dzień przed sprzedażą skasowana. Co innego naprawy eksploatacyjne a co innego ukrywanie pewnych rzeczy. Tak samo jak ludzie latają z miernikiem lakieru i nie widzę w tym nic dziwnego. Pamiętam jak oglądaliśmy właśnie jednego Fiata Pandę auto za 10k ale to nie znaczy że jako bezwypadkowy mam kupić auto w którym ktoś wstawił cała ćwiartkę i wtstawia jako bezwypadkowe. Co innego jak lakier był delikatnie grubszy bo ktoś zrobił zaprawkę po jakiejś delikatnie obcierce a co innego wstawianie ćwiartki i nawalenie szpachli. Niby 10k to nie dużo kasy jak za auto no ale szanujmy się.
          • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 13:30
            No tak ale co się takiego strasznego stało jeśli ktoś wstawił ćwiartkę nadkola czy wymienił drzwi albo maskę jeśli były wygięte? Przecież takie auta też jeżdżą i działają
            • only_the_godfather Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 13:45
              To może można o tym poinformować w ogłoszeniu, a nie pisać bezwypadkowy w oryginalnym lakierze po czym ns miejscu okazuje się że auto składane z dwóch.
        • engine8t Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 18:11
          bywalec.hoteli napisał:

          > Podpiął komputer do starego Grata?

          Zalezy co nazywamy "komputerem" Sa tacy co i czytnik OBDII tak nazywaja..:)
    • marekggg Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 17:26
      Nigdy nie mialem problemu. popatrzylem na portalach typu autoscout czy podobne mniej wiecej ile te samochody kosztuja i z jakimi przebiegami, wystawilem za 10% mniej i po paru dniach z glowy. pierwszy samochod felicja 1,6 poszla do kumpla mojego brata, drugi, skoda octavia to kolegi mojego mechanika, subarak poszedl do belga, ktory ma zone z podkarpacia. nikt nigdy nie negocjowal i nie kwestjonowal samochodu. jedyny raz jacys wlosi jak chcieli subaraka, to tam zaczeli pieprzyc ze sciaga na strone czy cos tam. wiecej sie nie odezwali. cena jest tutaj jedynym czynnikiem. samochod jest dupowozem z A do B a ja nie mam zamiaru bawic sie w posrednika, bo ani nie mam czasu, ani warunkow.
      • hrasier_2 Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 19:46
        marekggg napisał:

        > Nigdy nie mialem problemu. popatrzylem na portalach typu autoscout czy podobne
        > mniej wiecej ile te samochody kosztuja i z jakimi przebiegami, wystawilem za 10
        > % mniej i po paru dniach z glowy. pierwszy samochod felicja 1,6 poszla do kumpl
        > a mojego brata, drugi, skoda octavia to kolegi mojego mechanika, subarak poszed
        > l do belga, ktory ma zone z podkarpacia. nikt nigdy nie negocjowal i nie kwestj
        > onowal samochodu. jedyny raz jacys wlosi jak chcieli subaraka, to tam zaczeli p
        > ieprzyc ze sciaga na strone czy cos tam. wiecej sie nie odezwali. cena jest tut
        > aj jedynym czynnikiem. samochod jest dupowozem z A do B a ja nie mam zamiaru ba
        > wic sie w posrednika, bo ani nie mam czasu, ani warunkow.
        Daj znać Marek jak będziesz miał coś do sprzedania, byle nie dużo km. Zaciekawiła mnie ta żona z Podkarpacia. Dobry materiał ba żonę😁
        • marekggg Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 22:39
          ta zona z podkarpacia ma meza z belgii i to on kupowal. wiec co cie interesuje?
    • wislok1 Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 20:09
      To jest niestety normalne

      W DE jest jescze gorzej, bo jak sprzedajesz prywatnie, to nie mozesz dac gwarancji..

      A bez gwarancji nikt nie chce kupic..

      Ja kupilem Toyote Auris bez gwarancji, ale sprzedawca mial cala dokumentacje, ksiazke serwisowa, wszystko OK w ASO i umiescil to w internecie
      Akurat kupowal kolejne nowe auto i z ceny tez spuscil...

      Ale juz sprzedaz Opla Astry w DE to byl horror, nikt z prywatnych nie byl zainteresowany, od razu zalozyli, ze skoro nie moge dac im gewarancji, to nie kupia....

      Choc mialem cala dokumentacje , przeglady tylko w ASO, pierwszy wlasciciel...

      Ostatecznie kupil komis, ale musialem mocno spuscic z ceny, porownujac do aut w tym samym roczniku i tym samym wyposazeniem wedlug cen rynkowych...

      I najweselsze jest to, ze wkrotce to sa mo auto kupil Niemiec w tym komisie, placac drozej, wedlug cen dla aut z tego samego rocznika i z tym samym wyposazeniem, ale z gwarancja...

      Skad o tym wiem ?

      Bo kupujac nowe auto zarejstrowalem sie w aplikacji Opla i od tego momentu wiedzialem przez kilka lat caly czas, co sie z autem dzieje, takze po jego sprzedazy...

      Moglem to przedluzyc , ale oczywiscie mi nie zalezalo...

      W sumie to najlepiej sie oplaca, jak ktos obcy ci w DE auto rozje.ie,
      wtedy dostajesz odszkodowanie wedlug ceny rynkowej auta...
      Oczywiscie auto sprawdza rzeczoznawca firmy ubezpieczeniowej, jak jest OK, do dostajesz odszkodowanie, a kosztami sie obciaza sprawce wypadku, w tym przypadku poje.ana Bawarke, co tak sie zagapila, ze nie zauwazyla slrzyzowania i mojego auta....

      Sprzedajac to samo auto przed wypadkiem dostalby, o wiele nozsza cene..
      • wislok1 Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 20:38
        W DE mozna trafic jescze gorzej

        Sa firmy, ktore skupuja kazde auto
        , np,
        Wir kaufen dein auto de

        i w internecie oferuja niezla cene, rynkowa....

        A jak ktos naiwny sie pojawi, to szukaja absolutnie kazdej pie.doly u cena leci w dol o tysiace euro, SPORO tysiecy euro---

        Potem te same auta sprzedaja komisom juz drozej, a komisy klientom jeszcze drozej....
        Po stawkach rynkwych

        • oktavian_pl Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 21:22
          wislok1 napisał:

          > W DE mozna trafic jescze gorzej
          >
          > Sa firmy, ktore skupuja kazde auto
          > , np,
          > Wir kaufen dein auto de
          >
          > i w internecie oferuja niezla cene, rynkowa....
          >
          > A jak ktos naiwny sie pojawi, to szukaja absolutnie kazdej pie.doly u cena leci
          > w dol o tysiace euro, SPORO tysiecy euro---
          >
          > Potem te same auta sprzedaja komisom juz drozej, a komisy klientom jeszcze droz
          > ej....
          > Po stawkach rynkwych
          >
          Jestes naiwny Polak wiec sie nadziejesz.To Turasy i Araby ktorzy wrzucaja ci wizytowke za szybe samochodu.
          • wislok1 WTF ? 22.06.25, 22:33
            Po ch... tak prowokujesz ?

        • oktavian_pl Re: Przygody ze sprzedażą aut 21.06.25, 21:24
          wislok1 napisał:

          > W DE mozna trafic jescze gorzej
          >
          > Sa firmy, ktore skupuja kazde auto
          > , np,
          > Wir kaufen dein auto de
          >
          > i w internecie oferuja niezla cene, rynkowa....
          >
          > A jak ktos naiwny sie pojawi, to szukaja absolutnie kazdej pie.doly u cena leci
          > w dol o tysiace euro, SPORO tysiecy euro---
          >
          > Potem te same auta sprzedaja komisom juz drozej, a komisy klientom jeszcze droz
          > ej....
          > Po stawkach rynkwych
          >
          Glupi Polak sie nadzieje ale zaden Niemiec czy jak ja Gornoslazak w Niemczech.
          • wislok1 Re: Przygody ze sprzedażą aut 22.06.25, 22:35
            99 procent zrobionych w wala
            przez
            wir kaufen dein auto de

            to Niemcy

            Sam jestem Gornoslazakiem w Niemczech
            • wislok1 Re: Przygody ze sprzedażą aut 22.06.25, 23:13
              Ludzie nie dziela sie na madrych Niemcow i Gornoslazakow i glupich Polakow....

              To jest WSTRETNE tak sadzic....

              Wiekszosc Gornoslazakow uwaza sie za Polakow, czesc za Slazakow, czesc za Niemcow...

              Nie ma to nic wspolnego z madroscia czy glupota....

              Co do
              wir kaufen dein auto de,
              to firma jest CHYTRA, umawiaja sie na konkretny termin, oferuja od razu kase na auto, oferta kupna jest atrakcyjna....

              W zasadzie niby wszystko jest OK

              Ale malym druczkiem pisza, ze to tylko wstepna cena i ze ostatecznie zdecyduja po ogledzinach auta...
              A tu potem szok, bo zbijaja cene potwornie ....

              Czesto klient umowiony juz na kupno nowego auta jest pod sciana i akceptuje BARDZO niekorzystna oferte...
              Moze nie zaakceptowac, nikt go nie zmusza

              Ja tam auta nie sprzedawalem,ale znam relacje tych ktorzy, z ta firma mieli do czynienia...

    • loyezoo Re: Przygody ze sprzedażą aut 22.06.25, 08:04
      Co to za auto? A co do tematu, to od około pół roku, jest dramat, jeżeli chodzi o sprzedaż aut. Normalnym było oczekiwanie na klienta 1-2 m-ce max. Teraz....pół roku,do roku.Oczywiście, nie tyczy się to wszystkich aut.
      • trypel Re: Przygody ze sprzedażą aut 22.06.25, 09:38
        Ciekawe jak szybko C8 pójdzie. Spróbuję zajawkę zrobic teraz jak wrócę a potem po urlopie na poważnie.
    • bolo2002 Re: Przygody ze sprzedażą aut 22.06.25, 08:59
      Nie ma problemów ze sprzedażą Toyot typu : Yaris, Corolla, Rav 4, Camry. Wystarczy mieć AC od kradzieży i postawić w "dobrym" miejscu. I wtedy nawet nie musisz szukać bo -kasę dostajesz i stresu obejrzenia rozebranego wózka w dziupli sobie oszczędzasz. I Otomoto nie potrzebne.
    • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 22.07.25, 08:55
      Hihi, problem nieaktualny. Było jeszcze paru trololo klientów. Typu kupię za cenę za niską dla mnie - mam kasę przy sobie w bagażniku albo kupię za pół - jadę do pana. W końcu przyjechał klient, który już przez telefon wydawał się być zdecydowany i raczej napalony na to auto. Przyjechał z fachowcem, przyjrzał się, przejechał się, podpisał, popłacił i pojechał.

      Ponieważ była pełna kultura i szacunek, nie było chamstwa ani cwaniakowania, to nawet trochę opuściłem z ceny. A inne rozmiękłe miękiszony pewnie się do dziś zastanawiają i nie wiedzą jaka okazja im przeszła obok rąk.
      • engine8t Re: Przygody ze sprzedażą aut 22.07.25, 20:46
        bywalec.hoteli napisał:

        > Hihi, problem nieaktualny. Było jeszcze paru trololo klientów. Typu kupię za ce
        > nę za niską dla mnie - mam kasę przy sobie w bagażniku albo kupię za pół - jadę
        > do pana. W końcu przyjechał klient, który już przez telefon wydawał się być zd
        > ecydowany i raczej napalony na to auto. Przyjechał z fachowcem, przyjrzał się,
        > przejechał się, podpisał, popłacił i pojechał.
        >
        > Ponieważ była pełna kultura i szacunek, nie było chamstwa ani cwaniakowania, to
        > nawet trochę opuściłem z ceny. A inne rozmiękłe miękiszony pewnie się do dziś
        > zastanawiają i nie wiedzą jaka okazja im przeszła obok rąk.

        Czyz to nie jest prawda ze kazdy sprzedajacy uwaza ze oddal auto za pol darmow a kupujacy ze przeplacil?
        • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 22.07.25, 23:01
          To nie arabski targ 🙂
          • engine8t Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 23:26
            bywalec.hoteli napisał:

            > To nie arabski targ 🙂

            Takie cos?
            www.youtube.com/shorts/DN6i4gmBjrM?feature=share
      • only_the_godfather Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 07:03
        Tak z ciekawości wyłączyłeś prawo rękojmi z umowy?
        • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 07:45
          only_the_godfather napisał:

          > Tak z ciekawości wyłączyłeś prawo rękojmi z umowy?

          Co masz na myśli? W umowie sprzedaży nie było żadnego wyłączenia poza tym że kupujący zapoznał się ze stanem technicznym i nie ma zastrzeżeń.
          • only_the_godfather Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 08:06
            art. 558 § 1 Kodeksu cywilnego.
            • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 08:41
              to nie wylaczylem - a powinienem?
              • only_the_godfather Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 08:49
                Lepiej to zawsze zrobić. Kupujący na rękojmie ma 2 lata.
                • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 11:55
                  Wyczytałem, że ma rok.
                  Trudno, trzeba będzie liczyć, że nie będzie reklamował :)
                  Natomiast jest zdanie, że kupującemu stan techniczny auta jest znany i nie będzie występował z żadnymi roszczeniami z tego tytułu wobec kupujacego. To starczy?
                  • only_the_godfather Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 12:18
                    To zdanie niewiem dlaczego jest powielane w wielu wzorach umów, ale ono nie ma żadnej mocy prawnej.
                    • loyezoo Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 16:43
                      Tu nie chodzi o moc prawną samego zapisu. Żeby wydusić coś od sprzedającego (prywatnie) i tak trzeba iść do sądu. Sprawy ciągną się latami, a ten zapis, uświadamia sędziego, że kupujący nie kupował "w ciemno" ,czy na dobre oczy.Sprawa rękojmi, tyczy się wad ukrytych przez sprzedającego. Można śmiało powiedzieć, że jak sprzedajesz naprawdę normalne auto (nie lałeś jakiś moto doktorów, nie spawałeś auta z dwóch) , to nie ma absolutnie żadnego tematu. Chociaż nawet jak spawałeś z dwóch ale poinformowałeś o tym, to też może cię pocałować w dupe.
                      • only_the_godfather Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 17:17
                        z doświadczenia innych którzy sprzedawali normalne auto a potem mieli problemy mam inne zdanie na ten temat.
                        • loyezoo Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 20:49
                          Z doświadczenia swojego (kilkaset aut, z czego grubo ponad 100 prywatnych) doświadczenia kolegów z branży ( pewnie kilka tysięcy aut) myślę, że wiesz więcej.
                          • only_the_godfather Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 07:14
                            No ok, jeśli tobie i twoim kolegom się coś nie przytrafiło to znaczy że nie może nikomu innemu.
                        • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 23:39
                          A klauzula w umowie wyłączająca rękojmię, w ogóle jest zgodna z prawem czy może nie ma zastosowania? :D
                          • only_the_godfather Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 07:13
                            Skoro jest w kodeksie cywilnym to jest zgodna z prawem.
    • tbernard Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 21:43
      Ja raz sprzedałem Fiata Pandę. Żona na jakimś darmowym portalu (chyba OLX) dała ogłoszenie i po ok 2 godzinach auto zostało sprzedane.
      • loyezoo Re: Przygody ze sprzedażą aut 23.07.25, 22:17
        Olx nie jest darmowy, ba, jest urewsko drogi. A sprzedałeś auto, które w/g mnie, jest numerem 1 w sprzedaży, więc się nie dziwię.Szkoda, że nie dałeś znać, może zapłaciłbym więcej :)
        • tbernard Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 08:37
          Odnośnie ceny, to i tak byłem zadowolony, bo przez jakiś czas jeździłem z kartką za szybą, to od czasu do czasu gdy ktoś zadzwonił i zapytał o ceną i podawałem 4 tys. to chcieli aby im obniżyć. No to w ogłoszeniu na portalu (nie pamiętam, czy to było olx i być może jakaś opłata była, bo to 9 lat temu było i na dodatek, to ogłoszenie żona wrzuciła) dałem 5 tys. skoro na zbijaniu ceny ludziom zależy. Jeden z pierwszych dzwoniących oświadczył, że już jedzie auto obejrzeć i na jego zapytanie, czy coś nie opuszczę, to powiedziałem, że o stówę maksymalnie bo już mam innych chętnych i sprzedałem za 4900 zł.
    • trypel Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 07:07
      Wczoraj sprzedana C8. Trochę szkoda ale od nart w marcu byla uruchomiona 3 x i bez sensu.
      Ogłoszenie poszło we wtorek. 3 telefony i 3 dość konkretne (po raz kolejny uważam ze niszowe sprzedają sie lepiej niz popularne), pierwszy gosc co przyjechal (z miernikami i komputerem) wziął po zrzuceniu 500 z ceny.
      Fajny gosc i niech mu sie dobrze jeździ.
      Cene wystawiłem na zasadzie średnia z OLX minus 10% a ogłoszenie napisalem tak ze żaden handlarz nie zadzwonił.
      Kolejny raz przekonałem sie ze jak sie chce sprzedać to sie sprzeda od razu, ale jak sie lubi sprzedawać to można i pol roku sie bawić:)
      I teraz szukamy jakiegoś kolejnego maleństwa poniżej 4 m a najlepiej okolice 3.5
      • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 08:50
        Ten nadpalony przez francuskich a pojemny sprzedałeś?
        • trypel Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 08:52
          Tak właśnie ten sam.
          3 duże auta pod domem to bez sensu.
          • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 10:13
            aha, on już obrósł legendą - mówiłeś, że wolisz nim jeździć do Włoch niż mercedesem.
            sprzedałeś drożej niż kupiłeś?
            co innego dużego nabyłeś?
            • trypel Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 10:20
              No zona ma piatke od paru msc, zamontowaliśmy hak i głupio przyznać ale wolę piatka. Mimo ze plaskacz. Komfort. Cisza. Zasieg.
              Wiec zostaną 2 duże i poszukam malenstwa na miasto
              • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 16:54
                Co to piątka?
                • duze_a_male_d_duze_m Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 16:58
                  Taki gospodarz forum auto moto i nie wie co to 5er? Jeepa zapytaj
                  • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 17:20
                    BMW serii 5?
                    • trypel Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 22:13
                      No piatka bmw
                      • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 22:52
                        Dziękuję. To dobre auto? nowe?

                        Jojczeniem atencjusza dżipa się nie przejmujcie. On tak ma.
                        • pffpffpff Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 23:10
                          Dobre. Jeździłam długo i zmieniłam tylko dlatego, że potrzebowałam większego z uwagi na ilość fotelików. Ale też dużo zależy od wersji, rocznika itd,
                          • engine8t Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 23:47
                            pffpffpff napisał:

                            > Dobre. Jeździłam długo i zmieniłam tylko dlatego, że potrzebowałam większego z
                            > uwagi na ilość fotelików. Ale też dużo zależy od wersji, rocznika itd,

                            Wymienilas na 7-ke?
                        • trypel Re: Przygody ze sprzedażą aut 25.07.25, 06:50
                          bywalec.hoteli napisał:

                          > Dziękuję. To dobre auto? nowe?
                          >
                          > Jojczeniem atencjusza dżipa się nie przejmujcie. On tak ma.

                          Nie stać mnie na nawet. Zofia dostala 9 latka.
                      • engine8t Re: Przygody ze sprzedażą aut 24.07.25, 23:46
                        trypel napisał:

                        > No piatka bmw
                        >
                        Myslalem ze tak jak moja
                        Ja tez mam 5-ke tzn ma 4 normalne kola i 5 zapasowe pelnego rozmiaru :))
                        • trypel Re: Przygody ze sprzedażą aut 25.07.25, 06:51
                          Moja Zofiowa zapasu nie ma. Wrzuciłem szpreja i kompresor jakby co. I dobry assistance na całą europe
                          • engine8t Re: Przygody ze sprzedażą aut 27.07.25, 19:03
                            trypel napisał:

                            > Moja Zofiowa zapasu nie ma. Wrzuciłem szpreja i kompresor jakby co. I dobry ass
                            > istance na całą europe
                            >

                            No moja tez nie zapasowego ma ale ma kompresor, podnosnik i "sznurki" jak na zdjeciu. Dla mnie to jedyna opcja na naprawe samemu na drodze.
                            W zyciu byl je nie dal jej opcji szpreja - tzn to co u nas sie to nazywa "Slime" (flegma?) - bo to nie pozytek a zasyfi cala opone i czujniki cisnienia.
                            Jak sobie ze sznurkiem nie poradzi ( a nie poradzi) to niech dopompuje -jak sie da, i pojedzie na stacje a tam jej zatkaja albo serwis wola i ci sobie poradza.
                            • jackk3 Re: Przygody ze sprzedażą aut 27.07.25, 21:11
                              U mnie przy sprzedawaniu aut zauważyłem pewną zależność a mianowicie czym bardziej ujowe auto tym się szybciej sprzedawało. Większość kupujących nie ma pojęcia o samochodach nawet tych co kupują….
                            • trypel Re: Przygody ze sprzedażą aut 27.07.25, 21:32
                              Dlatego wolę dobry assistance na europe. Bo sznurek i kompresor to ja mogę uzyc a ona moze najwyżej zadzwonić po pomoc. A szprej niech sobie leży jako ostatnia szansa. W motocyklu tez woze
                              • engine8t Re: Przygody ze sprzedażą aut 28.07.25, 18:29
                                trypel napisał:

                                > Dlatego wolę dobry assistance na europe. Bo sznurek i kompresor to ja mogę uzyc
                                > a ona moze najwyżej zadzwonić po pomoc. A szprej niech sobie leży jako ostatn
                                > ia szansa. W motocyklu tez woze
                                >
                                >
                                A w europie to wogole jeszze wolno reperowac opony takimi metodami jak sznurek czy slime?
                                • trypel Re: Przygody ze sprzedażą aut 28.07.25, 20:24
                                  To dobre pytanie. Jak 2 lata temu na targach w UK przebilismy kolo na jakimś gwoździu to kazal serwis 2 opony wymienić.
                                  Ale w Polsce dalej można, we wloszech tez, w Czechach i Rumunii tez.
                                  Reszty nie wiem
                                  • engine8t Re: Przygody ze sprzedażą aut 28.07.25, 21:36
                                    trypel napisał:

                                    > To dobre pytanie. Jak 2 lata temu na targach w UK przebilismy kolo na jakimś gw
                                    > oździu to kazal serwis 2 opony wymienić.
                                    > Ale w Polsce dalej można, we wloszech tez, w Czechach i Rumunii tez.
                                    > Reszty nie wiem
                                    >

                                    U nas kiedys na kazdej stacji benzynwej t robili za $5 a potem $10. Ale potem przestali bo nie chcieli brac odpowiedzialnosci. I teraz ci srzedadza zestaw, poinstruuja jak to robic ale sami nie zrobia..
                                    • vogon.jeltz Re: Przygody ze sprzedażą aut 28.07.25, 21:39
                                      > Ale potem przestali bo nie chcieli brac odpowiedzialnosci.

                                      To ciekawe. Nie chcą brać odpowiedzialności bo co? Bo może to być potencjalnie niebezpieczne?
    • bolo2002 Re: Przygody ze sprzedażą aut 25.07.25, 08:28
      Cierpliwośc popłaca. Bo oto przykład -rok 2010 -sprzedaje Mazdę 3 -piekną w kolorze srebrno-złotym i z bardzo dobrym silnikiem diesla/francuskim/ 1,6 HDi-110 KM. Kobitka sie zgłosiła-ale zażyczyła sobie oględzin w serwisie Mazdy-no to sie zgodziłem. Pojechalismy-a ten serwis skutecznie odstraszył ją od mojego wózka. Wymyslili same wady, wycieki oleju, itd- jakby to był serwis od Jaguara. Kobitka zapłaciła i nie kupiła-straciłem pół dnia. Za kilka dni przyjechał człowiek z gotówka- postawiłem kawę i bez zaglądania do środka, bez podnoszenia maski- po 1 godzinie wyjechał. Uzbrój sie w cierpliwośc i nie oddawaj za darmo. Przyjdzie kupiec i kupi.
      • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 25.07.25, 13:07
        dzięki Bolo za porady, ale jak widać wyżej już sprzedałem
        • bolo2002 Re: Przygody ze sprzedażą aut 27.07.25, 09:32
          Pewnie- zawsze kupiec sie znajdzie. Poprzednia Kia Carens-van duzy i wygodny, silnik 140 KM diesel-tez bardzo dobry silnik. Miała 194 tys km po 4 latach jeżdzenia i 12 lat. Stała ca 2 m-ce. Ale była całowicie porozbierana. Przyjechał człowiek lawetą i uwaga- ręcznie ja na lawete wrzucił. pracował tylko pasami , bo wciagarka nie działała. Widziałem na własne oczy. Wypił kawe -zapłacił i zapomniałem.
          • bywalec.hoteli Re: Przygody ze sprzedażą aut 27.07.25, 14:08
            bolo2002 napisał:

            porozbierana. Przyjechał cz
            > łowiek lawetą i uwaga- ręcznie ja na lawete wrzucił. pracował tylko pasami , bo
            > wciagarka nie działała. Widziałem na własne oczy. Wypił kawe -zapłacił i zapom
            > niałem.

            A nie nazywał się jakoś He-Man? Albo strongman's master?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka