bestfeler
28.01.05, 15:00
Dojeżdżam do skrzyżowania, trzy pasy, lewy w lewo, prawy w prawo i środkowy
prosto. Ja jadę prawym pustym, ale chcę jechać prosto, a środkowy jest
zastawiony. Cały czas zielone światło, środkowym pasem dość wolno suną auta,
ja wciąż wyprzedzam prawym, zaraz mi się skończy pas i jest luka wskoczyłem
na środkowy i po hamulcach, aby zrównać prędkość z tym strumykiem, bo luka
była niewielka. Za skrzyżowaniem już tylko jeden pas i Policjant z suszarką.
Na radar akurat nie brał nikogo bo się kierowcy nie mieli gdzie rozpędzić,
ale widział mój manewr i widział też że ja go dobrze widziałem. Zrobił krok w
kierunku jezdni, wyraźnie jak by zamierzał mnie zatrzymać. Doskonale
wiedziałem że może mi naskoczyć, ale byłem też bardzo ciekaw co mi zarzuci.
Chwilę się wahał, też pewnie myślał za co by się do mnie czepnąć i chyba nic
nie wymyślił, bo mi pogroził palcem :D
Dobrze że miałem zapięte pasy bo bym chyba ze śmiechu spadł z fotela pod
kierownicę.