pawro2001
03.03.05, 10:26
Wczoraj miałem dzień bez samochodu. I szok. Nigdzie sie nie spóźniłem, miałem
na wszystko czas. Zrobiłem sobie plan, sprawdziłem w necie rozkład jazdy
autobusów. Musiałem wyjechać z biura do urzędu. Zajęło mi to 2 godziny, a nie
30 minut i świat sie nie zawalił. Po pracy na angielski. Nie tylko pierwszy
raz od dłuższego czasu sie nie spóźniłem, ale zdążyłem zjeść obiad "na
mieście"! Zastanawiałem sie jak to mozliwe. Odpowiedź jest chyba prosta.
Autobus na nas nie poczeka, samochód tak. Więc ciągle wychodzimy za późno,
potem nerwy w czasie stania w korkach, spóźnienia itp, itd. Chyba najlepiej
byłoby mieć auto z rozkładem jazdy.